Heeejoooo! :D
W tę piękną noc przybyłam do was z drugą częścią lubianej już przez kryminalistki :D tak, też się z tego powodu cieszę :D I raduję się też z tego, że to nowe opko przypadło wam do gustu :3
Jak myślicie, Akina będzie tu w ciąży? :P
I gomene, że to nie ,,Zemsta", ale mogę wam obiecać, że AoKisy pojawią się w przeciągu 3-4 dni, albowiem muszę wnieść jeszcze drobne poprawki i będzie (wreszcie) gotowe!!! :D Tym razem na pewno ;) :P
A teraz życzę miłych snów i zapraszam do czytania! :D :*
_________________________________________________________________________________
Poczułem na swoim torsie jakiś ciężar, więc leniwie otworzyłem oczy i podniosłem lekko głowę. Zobaczyłem Akinę tulącą się do mojej klatki piersiowej. No tak, wczorajsza noc na długo pozostanie mi w pamięci. Oby tylko z tego bachora nie było, bo jeszcze w areszcie zrobi wielką aferę.
W tę piękną noc przybyłam do was z drugą częścią lubianej już przez kryminalistki :D tak, też się z tego powodu cieszę :D I raduję się też z tego, że to nowe opko przypadło wam do gustu :3
Jak myślicie, Akina będzie tu w ciąży? :P
I gomene, że to nie ,,Zemsta", ale mogę wam obiecać, że AoKisy pojawią się w przeciągu 3-4 dni, albowiem muszę wnieść jeszcze drobne poprawki i będzie (wreszcie) gotowe!!! :D Tym razem na pewno ;) :P
A teraz życzę miłych snów i zapraszam do czytania! :D :*
_________________________________________________________________________________
Poczułem na swoim torsie jakiś ciężar, więc leniwie otworzyłem oczy i podniosłem lekko głowę. Zobaczyłem Akinę tulącą się do mojej klatki piersiowej. No tak, wczorajsza noc na długo pozostanie mi w pamięci. Oby tylko z tego bachora nie było, bo jeszcze w areszcie zrobi wielką aferę.
Westchnąłem cicho i
delikatnie zsunąłem jej głowę ze swojego torsu, rozkułem kajdanki, po czym
wstałem z łóżka i zacząłem zbierać swoje ubrania z podłogi. Nadal nie wierzę,
że jak do tej pory najlepszy seks miałem z kryminalistką. Co za ironia, a
miałem ją aresztować!
Ubrałem się i
wyjrzałem przez okno. Wyjąłem z kieszeni spodni swój telefon i zerknąłem na
wyświetlacz. Prawie dziesiąta. Cudownie. Znając życie to zaraz…
Zadzwonił mój telefon.
Wiedziałem, że tak będzie. I nawet nie zdziwił mnie fakt, że to Wakamatsu.
- AHOMINE!!! – Wydarł się do słuchawki. Aż musiałem odsunąć telefon
od ucha. Czy ten kretyn chce, bym ogłuchł?!
- Czego drzesz mordę,
baranie? – Warknąłem.
- Gdzie ty się, do cholery jasnej, podziewasz?!
Zerknąłem na Akinę,
która przekręciła się z boku na plecy i skrzywiłem się lekko. Co mu odpowiedzieć?
Że pieprzyłem się z kryminalistką?
- Zaspałem. –
Odparłem, co było prawdą.
- A co z Ognistą?
- No gdybym ją złapał,
to już siedziałaby na komendzie.
- Uciekła ci?!
- Wzięła taksówkę.
Zresztą nie będę ci się z niczego tłumaczył! – Warknąłem. Co za wkurzający
idiota! – Wkrótce i tak ją znajdę.
- Skąd ta pewność? – Prychnął.
- Bo jestem zajebisty.
Rozłączyłem się i
schowałem telefon z powrotem do kieszeni spodni. Przetarłem dłonią włosy i
wypuściłem powietrze z płuc. Jak by z tego najlepiej wybrnąć?
- O, czyżbym się
przesłyszała, czy naprawdę mnie nie wydałeś?
Jeszcze tego tylko
brakowało. Musiała się obudzić akurat teraz?!
Odwróciłem się w jej
stronę i westchnąłem cicho. Obrzuciłem ją spojrzeniem, na dłużej zatrzymując
się na zakrytych częściowo jej piersiach. Czemu nie ściągnie tej kołdry? Już i
tak widziałem ją całą nagą.
- Bo najpierw chcę z
tobą porozmawiać.
- A myślałam, że
chcesz powtórkę z wczoraj. – Zrobiła zawiedzioną minę i podparła dłonią
podbródek.
Po chwili jednak
wstała, szczelnie owijając się kołdrą, wzięła do ręki bieliznę i skierowała się
do drzwi.
- Możesz się ubrać
tutaj. – Podsunąłem, licząc na to, że zaraz zrzuci z siebie okrycie.
- Bycie nago podczas
seksu, a chodzenie po domu bez ubrania, to zupełnie dwie różne rzeczy, mój
drogi. – Puściła mi oczko i zniknęła za drzwiami.
Po chwili jednak coś
nakazało mi wyjść z pokoju, bo nie usłyszałem ani szumu wody, ani nawet
zamykanych drzwi od łazienki. Kołdra leżała na środku podłogi, a Akiny nie było
widać.
- No i gdzie ją znowu
wcięło? – Mruknąłem, robiąc krok w przód.
- W takich sytuacjach
powinieneś patrzeć do tyłu.
Błyskawicznie się
odwróciłem i zobaczyłem swoją zgubę, mierzącą do mnie z pistoletu, który
wczoraj rzuciłem do holu. No i, kurwa, świetnie. Co jeszcze mnie dzisiaj
spotka? Szef wyleje mnie z pracy? Oj, lepiej nie krakać. Poza tym on nie może
tego zrobić. Beze mnie posterunek upadnie. Kto niby będzie łapał przestępców?
Sakurai? Wątpię. Kto będzie musiał wymyślać pułapki? Wakamatsu? Dobry żart!
Wychodzi na to, że muszę zostać.
- Nie zawsze, złotko.
– Uśmiechnąłem się zadziornie, co nieco zbiło ją z tropu. Mimo to nie pozwoliła
mi do siebie podejść. – W takich sytuacjach ktoś, kto atakuje, powinien
najpierw sprawdzić, czy pistolet ma naboje.
Akina na moment zdębiała,
po czym sprawdziła magazynek swojej broni. Chwilę później rzuciła ją na podłogę
i zagryzła wargi. Podszedłem do niej szybkim krokiem i zdecydowanym ruchem
przyszpiliłem ją do ściany, ściskając jej nadgarstki, by nie uciekła. Spojrzała
na mnie, ale w jej oczach nie było ani krzty strachu. Jedyne, co w nich zobaczyłem,
to zuchwałość i wyzwanie. No jakby widział siebie w wersji żeńskiej! W sumie
gdybym miał takie ładne ciało, to mógłbym być dziewczyną…
- I po co ci to było,
piękna? – Pochyliłem się nad nią.
- Może po to, żeby cię
sprawdzić? – Spojrzała mi w oczy. – Co byś zrobił, gdyby pistolet był jednak
naładowany?
- Wyrwałbym ci go.
- Zdążyłabym strzelić.
- I tak zdążyłbym go
wyrwać.
Między nami zapadła cisza. Akina oblizała prowokująco dolną
wargę, a ja znów poczułem znajome ciepło w podbrzuszu. O nie, nie tym razem! Nie
uda jej się zaciągnąć mnie do łóżka. Puściłem jej nadgarstki i jednym
zdecydowanym ruchem przerzuciłem ją sobie przez ramię. Pisnęła zaskoczona i
uderzyła mnie w plecy.
- Ej! – Krzyknęła,
zaczynając wierzgać nogami. – Co to ma być?! Puść mnie!
Nic sobie nie zrobiłem
z jej pretensji, a że nie przestawała walić mnie po łopatkach, klepnąłem ją w
tyłek. Na moment zesztywniała, po czym znów zaczęła się wyrywać.
- Ty cholerny kretynie!
Przestań mnie klepać! – Warknęła.
W odpowiedzi ponownie
dałem jej klapsa, na co wbiła mi paznokcie w skórę.
- Jak ja cię zaraz
klepnę, to zobaczysz!
- Ciesz się, że
jeszcze cię do więzienia nie wsadziłem.
- No normalnie kłaniam
się nisko, debilu.
Chciała mnie kopnąc
kolanem w tors, ale złapałem jej nogę i przytrzymałem ją, ponownie klepiąc Akinę
w tyłek. Warknęła coś pod nosem, chcąc zdusić w sobie przekleństwo, po czym
mocno wbiła mi paznokcie w plecy. Syknąłem cicho i szybkim krokiem wmaszerowałem
do salonu. Bogowie, jakie ona ma szpony! Po co dziewczynom tak cholernie długie
pazury?!
Usiadłem na kanapie,
ściągając ją przedtem ze swojego ramienia. Już chciała ode mnie odejść, ale nie
pozwoliłem jej na to – po sekundzie znalazła się na moim kolanie.
- Kurwa, puść mnie! –
Szarpnęła się, lecz przytrzymałem jej ramię.
- Zaraz się naprawdę
wkurzę, więc uważaj! – Warknąłem, kompletnie ignorując jej wierzganie.
- A co mi niby
zrobisz, debilu? – Prychnęła.
- Chyba dawno nikt ci
nie sprawił porządnego lania, co?
Przestała wierzgać i
spojrzała na mnie kątem oka.
- Żartujesz sobie? Nie
masz prawa!
- Założymy się? –
Klepnąłem ją w prawy pośladek.
Zacisnęła wargi i odwróciła
głowę.
- Przestań. Zrobię
śniadanie.
Spojrzałem na nią
podejrzliwie i zmusiłem, by usiadła mi na kolanach. Nie zobaczyłem na jej
twarzy niczego, co mogłoby wskazywać na to, że coś planuje, więc puściłem ją i
poszedłem za nią do kuchni. Jako że szła przede mną, mogłem bezkarnie patrzeć
na jej tyłek, schowany pod czarnymi majtkami. Hoho, jakie piękne kształty! W
dodatku miała na sobie tylko bieliznę, więc było na co popatrzeć. W sumie nie
przeszkadzałoby mi, gdyby się jej pozbyła.
Pokręciłem lekko
głową, patrząc na jej poczynania. Wyjęła z szafki fartuch, założyła go, a
następnie podeszła do jakieś szuflady i wyjęła z niej deskę do krojenia oraz
kuchenny nóż. Cały czas stała tyłem do mnie, więc znów zacząłem czuć to dziwne
ciepło w okolicach podbrzusza. W pewnym momencie Akina wypięła się do mnie,
grzebiąc w jakiejś szufladzie. Ona to robi specjalnie?! Takie widoki…
- Wolisz jajko na
miękko czy na twardo? – Spytała, podchodząc do lodówki.
- Na twardo.
Po kilku minutach
zdjęła z siebie fartuch i odłożyła go do szuflady, a następnie położyła na
stole dwa talerze ze śniadaniem. Wyszła z kuchni, a ja natychmiast złapałem ją
za przedramię.
- Dokąd to?
- Ubrać się. –
Warknęła.
Puściłem ją i usiadłem
z powrotem na swoim miejscu. Zabrałem się za jedzenie, wcześniej wlewając sobie
soku do szklanki. Jedno muszę powiedzieć – jeśli Akina inne potrawy robi tak,
jak to jajko, to jest znakomitą kucharką. Wszystkie przyprawy dobrała idealnie,
niczego tu nie brakowało. Gdyby moja przyszła żona umiała tak gotować…
Akina weszła do kuchni
z nadąsaną miną. Zajęła miejsce naprzeciwko mnie i zabrała się za jedzenie,
nawet nie zaszczycając mnie spojrzeniem. I o co się tak wścieka? Przecież nic
jej nie zrobiłem. Jeszcze. Musi się od razu tak fochać? Rany… Dziewczyny
sprawiają masę problemów. I na dodatek mają te swoje humorki, które my, faceci,
musimy znosić.
- Wstałaś lewą nogą? –
Zagadałem, rzucając okiem na jej strój. Krótka sukienka ze sporym dekoltem oraz
zwykłe, białe skarpetki. Oryginalnie, ale i tak wyglądała seksownie.
- Wkurwiasz mnie. –
Warknęła.
- Czym niby?
- Swoją obecnością! W
ogóle to powinieneś wynosić się z mojego domu. Przez ciebie musiałam zadzwonić
do szefa i poprosić o dzień wolnego. – Dokończyła śniadanie i nalała sobie soku
do szklanki. – Na szczęście ostatnio ciągle byłam w pracy, więc nie było z tym
problemu.
- Ja też wziąłem wolne
i jakoś nie narzekam. Poza tym nie wyjdę stąd bez ciebie.
- Przyczepiłeś się jak
rzep do psiego ogona. – Westchnęła i włożyła nasze talerze do zlewu. Łał, nawet
pozmywała! W łóżku świetna, dobrze gotuje, ładna, a do tego zmywa naczynia!
Żona idealna. - Czego chcesz? Powtórki z wczoraj?
- Nie pogardziłbym,
ale przede wszystkim chcę z tobą pogadać.
- Przesłuchanie?
- Rozmowa. Na razie
zwykła rozmowa, a co będzie później – zobaczymy.
Odłożyła naczynia do
szafki i odwróciła się do mnie przodem, opierając się plecami o blat kuchenny. Spojrzała
na mnie wyczekująco i podrapała się po łydce.
- To słucham.
- Nie możemy przejść
do salonu?
Wskazała mi ręką pokój
naprzeciwko, więc poszedłem tam, będąc tak miłym, że przepuściłem ją w
drzwiach. Usiedliśmy na kanapie i oparliśmy się wygodnie o poduszki.
- Gdzie pracujesz? –
Zacząłem.
- W biurze. – Odparła,
krzyżując ramiona na klatce piersiowej. – A dokładniej zajmuję się różnymi
statystykami sprzedaży i kupna produktów zagranicznych, a także umawiam spotkania
z ważnymi osobami zza granicy.
- To chyba nieźle
zarabiasz, nie? – Spojrzałem na nią.
Westchnęła i odchyliła
głowę, a ja zobaczyłem na jej szyi malinkę, którą wczoraj jej zrobiłem. Całkiem
ładnie się prezentowała, aż prosiła się o poprawkę!
- Całkiem dobrze.
- To po co kradniesz?
- Bo lubię.
Ta odpowiedź zupełnie
zbiła mnie z tropu. Jak to ,,bo lubi”? Kradnie dla przyjemności? Nawet nie ma
żadnego zleceniodawcy? Okrada sklepy, bo tak jej się podoba?
- Nie rozumiem. –
Usiadłem bokiem do niej. – Kradniesz, bo tego chcesz?
- Kradnę, bo to moje
hobby. – Spojrzała na mnie. – Wiem, że to głupie, ale taka prawda. Praca w
biurze jest często nudna i mało w niej ruchu, więc odkryłam, że kradzież jest
interesująca. Trzeba się przy tym wykazywać sprytem, lecz można się nieźle
rozruszać.
- A nie możesz ćwiczyć
w domu bądź parku?!
- Nie.
- Bo?
- Bo to nudne. –
Założyła ręce za głowę i posłała mi spojrzenie typu: ,,Jesteś idiotą”. – Nie jestem typem osoby, która długo lubi
siedzieć w jednym miejscu. Potrzebuję od życia trochę emocji, adrenaliny. A co
ciekawego jest w siedzeniu za biurkiem?
- A nie możesz zmienić
pracy?
- To wcale nie jest
takie łatwe. Poza tym nie do każdej pracy się nadaję. – Westchnęła i
przeciągnęła się. – A taki tryb życia mi na razie odpowiada.
Akina jest wyjątkowo
dziwna. Kradnie, bo to jest jej hobby? To głupie! To tak, jakby ja ruchał
dziewczyny, bo… A zresztą nieważne! Nie było tego, można to spokojnie wyciąć. W
życiu bym nie pomyślał, że spotkam kiedykolwiek kryminalistkę, która powie, że
okradanie sklepów jest rozluźniającym zajęciem po pracy. Szok. Czysty szok. A
może ona ma coś z głową? Powinna sobie zrobić badania. Pierwszy raz w życiu (i
mam nadzieję, że ostatni) spotykam osobę z takim hobby.
- Mogę zwrócić część
tych rzeczy. – Mruknęła nagle, zamykając oczy. – I tak ich nie używam, a
niektóre tylko mi mieszkanie zawalają.
- To mogłaś ich w
ogóle nie kraść! Już nawet lepiej by było, gdybyś okradła supermarket!
- Zwariowałeś?! –
Spojrzała na mnie oburzona. – Po co mi tyle jedzenia? Nie mam zamiaru być
gruba!
- Wolisz być
poszukiwaną kryminalistką?!
Zagryzła wargi i
zapatrzyła się w podłogę.
- Samo tak jakoś
wyszło. – Burknęła, nadymając policzki.
Słodka.
Patrzyłem na nią przez
dobrych kilka sekund, po czym zarzuciłem jej ramię na szyję.
- Wiesz, mój szef
szuka nowej sekretarki. Mogłabyś…
- Odbiło ci?! –
Odtrąciła moje ramię i wstała, przeczesując ręką włosy. – Mam pracować w
policji?! Ja?! Jeszcze nie zgłupiałam. Poza tym mam pracę, debilu!
Prychnęła i podeszła do okna, opierając się ręką o parapet.
No i gdzie tu jest sprawiedliwość?! Chcę jej zaproponować zmianę, a ona na mnie
wrzeszczy… Kompletny brak szacunku. Może jednak solidne lanie by jej pomogło?
Oparłem się o poduszkę
i założyłem prawą nogę na lewe kolano. Rozejrzałem się po salonie i
stwierdziłem, że jest przytulnie urządzony. Nie było w nich przepychu, za to
meble zostały tak dobrane, że pokój był przestronny i wygodny. Kolory też
idealnie do siebie pasowały – trzy ściany i sufit były beżowe, natomiast tylny
mur miał kolor niebieski. Kilka figurek, telewizor, głośniki, DVD i kilkanaście
innych drobiazgów ułożono w różnych częściach salonu, więc dało naprawdę ładny
efekt. I mówię to ja – Aomine Daiki. Niech osoba, która urządzała ten pokój,
kłania mi się, bo pochwaliłem jej pracę!
Akina przechodziła
koło mnie, więc skorzystałem z okazji i pociągnąłem ją za ramię tak, że usiadła
na moich kolanach. Spojrzała na mnie zdziwiona, ale zaraz spróbowała wstać, na
co jej nie pozwoliłem.
- Co ty wyrabiasz,
kretynie?! – Krzyknęła, próbując się odsunąć.
- Zastanawiam się, co
z tobą zrobić.
- Puścić.
- Dobry żart, ale
jakoś zapomniałem się zaśmiać.
Jedną ręką objąłem ją
w talii i przyciągnąłem jeszcze bardziej do siebie, a drugą chwyciłem jej
nadgarstek, którym chciała mnie uderzyć. Ostra, nie powiem. Dawno nie spotkałem
takiej dziewczyny. Gdyby tylko nie była kryminalistką, mógłbym się w niej nawet
zakochać. Dobra, przesadzam, ale jednak jest wyzwaniem. Zwykle większość kobiet
dawała za wygraną i wręcz błagała, bym je przeleciał, ale z Akiną jest zupełnie
inaczej. Szarpie się, wierzga, warczy, krzyczy, a nawet strzela z pistoletu. I
to do mnie. Do policjanta, rozumiecie to?! Już dawno powinienem ją był
aresztować i zaprowadzić na policję. Czemu więc tego nie zrobiłem? Mogłem mieć
już to wszystko z głowy, a jednak ciągle się z nią handryczę. Co ja wyrabiam?
- Puszczaj w tej
chwili, baranie!
- Za obrażanie
funkcjonariusza policji mogę cię wsadzić do więzienia – odparłem. – A za
zbrodnie, jakich się dopuściłaś, dostaniesz prawdopodobnie ładnych kilka lat.
Prychnęła jak
zirytowana kotka, a pasmo włosów wlazło jej w usta. Byłem taki łaskawy, że
odgarnąłem jej włosy z twarzy, a ona co? Chciała mnie ugryźć, niewdzięcznica
jedna! Skandal!
Nagle zrobiła coś,
czego w tamtej chwili w życiu bym się po niej nie spodziewał – zmieniła szybko
pozycję, siadając okrakiem na moich udach. Znowu zaczyna? Ale mi się złodziejka
trafiła…
- Kotku, jeśli jesteś chętna,
to musisz najpierw kupić gumki. – Uśmiechnąłem się zadziornie, kładąc ręce na
jej biodrach.
- I tak się muszę
wybrać na zakupy. Po pierwsze po produkty spożywcze, a po drugie po test
ciążowy.
- Spodziewa się
Daikiego Juniora? – Poruszyłem zabawnie brwiami, dotykając jedną dłonią jej
brzucha.
- Mam nadzieję, że
nie! – Odtrąciła moją rękę. – A jeśli już to ma być mała wersja mnie.
- Żeby wyrosła na
kolejną kryminalistkę?
- Nie. Jestem. W. Ciąży!
– Syknęła, odsuwając się na tyle, na ile jej pozwoliłem.
- Nie wiadomo,
śliczna. – Puściłem jej oczko.
- Zobaczysz, że
ewentualnie oddam ci je pod opiekę, kretynie! Trzeba się było zabezpieczyć!
- Trzeba mnie było nie
prowokować. A poza tym myślisz, że noszę ze sobą gumki w każdych spodniach?
- No widocznie masz
pecha, że założyłeś takie, w których nie było prezerwatywy.
- No ty będziesz w
ciąży, nie ja.
- Ale ty będziesz
ojcem tego dziecka.
Przez chwilę
mierzyliśmy się spojrzeniami, po czym puściłem ją i popchnąłem lekko w stronę
drzwi. Spojrzała na mnie oburzona, a ja oparłem się ramieniem o ścianę.
- Ubieraj się,
wychodzimy.
- Chcesz mnie zabrać
na komendę? – Wzięła się pod boki.
- No przecież chciałaś
na zakupy, nie? – Westchnąłem, teatralnie kręcąc oczami. – Samej cię nie
puszczę, więc muszę z tobą iść.
Wzruszyła tylko
ramionami i wyjęła z szafki buty na obcasie. Pewnie, jeszcze by się jej szpilka
przydała. Nie dość, że krótka sukienka, to dodatkowo wysokie buty. Rany…
Dziewczyny to zawsze i wszędzie chcą świetnie wyglądać. Chociaż Akina akurat
jest naprawdę ładna, więc myślę, że z doborem ubrań nie ma problemów.
Szybko założyłem swoje
trampki, narzuciłem na ramiona bluzę i spojrzałem na nią, jak pakowała telefon
do torby. Jednym zwinnym ruchem przyszpiliłem Akinę do ściany, ignorując jej
oburzone warknięcie.
- Co ty wyrabiasz?! –
Krzyknęła, chcąc się odsunąć od muru.
- Sprawdzam, czy nie
wzięłaś ze sobą niczego niebezpiecznego – odparłem, co częściowo było zgodne z
prawdą. Częściowo, bo skorzystałem z okazji i złapałem ją za pośladek.
- Ta, bo w tyłku na
pewno przechowuję rewolwer. – Prychnęła, ale posłusznie położyła ręce na
ścianie.
Przejechałem ręką po
jej udzie i poczułem, jak lekko zadrżała. Uśmiechnąłem się do siebie z
satysfakcją i zahaczyłem palcem o jej majtki. Żadna dziewczyna mi się nie
oprze. Jeśli którejś zapragnę, ona prędzej czy później będzie moja. A znając
życie to prędzej. Teraz mam nieodparte wrażenie, że pożądam Akiny. To źle? Sam
nie wiem. Jestem facetem, więc to normalne, że potrzebuję co jakiś czas seksu,
ale czemu akurat z nią? Tyle ładnych i seksownych dziewczyn mieszka w Tokio, a
ja musiałem tak reagować na kryminalistkę. Ale ironia. A miałem ją wsadzić do
paki…
Zajrzałem do jej
torebki, a gdy stwierdziłem, że nie ma tam niczego niebezpiecznego, oddałem ją
jej i wskazałem ręką drzwi.
- Wychodzimy.
- Co ty nie powiesz,
kretynie? – Warknęła, wychodząc z mieszkania.
- Ej, ej! – Stanąłem
na klatce schodowej, patrząc, jak zamyka drzwi. – Grzeczniej, bo nigdzie nie
pójdziesz.
Prychnęła tylko i
przekręciła zamek, po czym mnie wyminęła i zeszła na parter. Rany, czy ona
potrafi tylko prychać i wzruszać ramionami? Bo to, że jest świetna w łóżku, się
nie liczy! Skomplikowana dziewczyna, ale rozgryzanie jej może być bardzo
ciekawe. Chyba postawiłem sobie nowy cel w życiu – rozwiązanie zagadki o
imieniu Akina.
***
Wyszło tak, że wróciliśmy
do jej mieszkania po czterech godzinach. A to miało być proste wyjście do
spożywczaka i apteki! Ponieważ w co drugim sklepie były jakieś promocje, Akina
oczywiście musiała tam wchodzić i przeczesywać wzrokiem każdą półkę, by znaleźć
dla siebie coś interesującego. Ja musiałem nieść trzy czwarte jej toreb. Jakże
mogłoby być inaczej! Za każdym razem, gdy próbowałem przekonywać ją do powrotu
do mieszkania (a uwierzcie, że siłą woli powstrzymywałem się, by jej tam nie
zanieść), ta groziła, że zacznie wrzeszczeć, oskarżając mnie o molestowanie
seksualne. No co za żmija! Najpierw sama zaczęła się do mnie dobierać i mnie
uwiodła, a teraz chciała mnie oskarżyć o napaść! Mnie! Policjanta! Ktoś naprawdę
musi się zabrać za jej wychowanie. Chętnie udzielę jej kilku lekcji, bo z tego,
co zdążyłem zauważyć, bardzo ich potrzebuje.
Kiedy w końcu
dotarliśmy do jej mieszkania, padłem wykończony na łóżko w sypialni i zakryłem
ręką oczy. Te zakupy były cholernie męczące. Nawet po przebiegnięciu kilku
kilometrów nogi nie bolą mnie tak, jak po kilkugodzinnym łażeniu po sklepach. A
najgorsze było to, że większość to były kosmetyki i ubrania. Cóż, przynajmniej
uczciwie za nie zapłaciła. Zawsze jakiś plus.
Akina weszła do
łazienki, by zrobić test ciążowy, a ja zająłem się przeglądaniem facebooka. O!
Kagami dodał nowe zdjęcie ze swoją dziewczyną! Musiałem je skomentować. Mój
komentarz był bardzo twórczy.
,,Schowaj tę krzywą mordę, czterobrwiowa małpo! :P”
Chamstwo przy jego
postach musi być. To podstawa. Ja obrażam jego, on obraża mnie. Przeglądałem
dalej stronę główną i zobaczyłem, że Takao wrzucił zdjęcie śpiącego Midorimy.
Dodał podpis: ,,Lekarz zjadł za dużo
glonów XD”. Mimowolnie się uśmiechnąłem i polubiłem jego wpis. Dobre,
Midorima je swoje włosy. Kiedyś nazywałem go glonem ze względu na kolor jego
kłaków, za co zawsze się na mnie wkurzał. Dalej… O! Kise dodał piętnaście
nowych zdjęć z najnowszej sesji. Nie minęła godzina, a już miał prawdziwą
dżunglę komentarzy i z kilkaset polubień. Że też mu się chce na większość
odpisywać…
Zamierzałem właśnie
skomentować wpis Tetsu, ale usłyszałem, jak Akina wychodzi z łazienki, więc
szybko się wylogowałem i usiadłem na łóżku, czekając na werdykt.
- I? – Spytałem, gdy
weszła do sypialni z poważną miną. Oho, coś czuję, że będzie dziecko…
- Masz szczęście,
kretynie. – Usiadła obok mnie. – Test wykazał, że nie jestem w ciąży. –
Uśmiechnęła się, machając w powietrzu nogami.
- Tobie też się
upiekło. – Przysunąłem się bliżej, łapiąc ją za dłoń. – Nie będziesz chodzić po
mieści z wielkim brzuchem.
- Po cholerę się tak
przybliżasz? – Zapytała, ale po chwili delikatnie skubnęła mnie w usta.
- A jak myślisz, po co
kupiliśmy gumki? – Uśmiechnąłem się do niej łobuzersko, co odwzajemniła.
Wyjąłem z reklamówki
jedno opakowanie prezerwatywy i położyłem je na szafce nocnej stojącej przy jej
łóżku. Zawisłem nad nią i przez kilka długich sekund wpatrywałem się w jej
szare oczy.
Piękne. Tak jak cała
ona.
Złożyłem na jej
wargach leniwy, ale jednocześnie namiętny pocałunek, i wyczułem, że się lekko
uśmiecha. Po chwili nasze języki toczyły prawdziwą bitwę, co bardzo mi się
podobało. Podwinąłem sukienkę Akiny i dotknąłem dłonią jej brzucha. Zadrżała. O
tak, mała, czeka cię dziś zajebisty wieczór z zajebistym mną. Coś czuję, że to
będzie długie popołudnie. W końcu po coś kupowaliśmy te kondomy, nie? A że
Hyuga nie jest w ciąży, to można się ostro zabawić!
_________________________________________________________________________________










