Witajcie! :D
Dziś zakończenie roku szkolnego!! :D :D Ostatni raz będę się widziała z moją obecną klasą i tylko tego żałuję :'( Bo naprawdę ją lubię, ciągle coś się z nią dzieje... No cóż, mam nadzieję, że nowa klasa też będzie fajna ;)
Jeśli przeżyję upał na sali, w której ma się odbyć zakończenie roku (mam dopiero na 12, więc się prawdopodobnie rozpuszczę), to za kilka dni coś powinno się tu pojawić ;P ;)
Z tej okazji rozpoczęcia wakacji, wstawiam nową część ,,Kryminalistki" :D Dzięki Bogu mam jeszcze neta, więc wstawiam póki mogę ;P
Wszystkim czytelnikom, nie tylko tym, którzy komentują, życzę: udanych, słonecznych wakacji, miłych wyjazdów, spotkań z przyjaciółmi, szaleństwa wakacyjnego, weny (jeśli piszecie oczywiście ;P) i żeby one szybko nie minęły!! :D
Gdzie w ogóle wyjeżdżacie? Morze? Góry? Za granicę? A może zostajecie w domu? :D
Miłego czytania!!! ;*
_________________________________________________________________________________
Wszyscy siedzieliśmy w moim domu i jedliśmy ciasto przygotowane przez Akinę. Mówiąc ,,my” mam na myśli: Kagamiego, Harukę - jego narzeczoną, Kise wraz ze swoją dziewczyną, Akashiego z żoną, Midorimę z ogromną dmuchaną kaczką, która była jego szczęśliwym przedmiotem, Murasakibarę z pudłem ciastek oraz Kuroko z Momoi. I cała gromadka w komplecie. Jakoś się przy stole zmieściliśmy. Wszyscy polubili Akinę, choć Kise czasem się jej bał, gdy podnosiła głos, bądź brała do ręki przedmiot, który leżał pod ręką, by rzucić nim w osobę, która ją rozzłościła. Trzeci miesiąc ciąży jednak jest straszny. Zupełnie jak dwa poprzednie i pewnie sześć następnych. Jej kaprysy są straszne! Przynieś to. Odnieś na miejsce. Kup jogurt truskawkowy. Albo nie – wiśniowy. Najpierw płacze, później krzyczy, a na koniec śmieje się jak opętana. Te humorki są jeszcze gorsze niż podczas okresu. A ja myślałem, że dziewczyna z miesiączką to zapowiedź apokalipsy… Zmieniam zdanie! Akina w ciąży to prawdziwy koniec świata. Ona jest normalnie jak chodząca bomba – w każdej chwili może wybuchnąć, a ty nie wiesz, czego masz się po niej spodziewać. I jak się przed tym obronić? Nie ma wyjścia, trzeba to przetrwać.
Dziś zakończenie roku szkolnego!! :D :D Ostatni raz będę się widziała z moją obecną klasą i tylko tego żałuję :'( Bo naprawdę ją lubię, ciągle coś się z nią dzieje... No cóż, mam nadzieję, że nowa klasa też będzie fajna ;)
Jeśli przeżyję upał na sali, w której ma się odbyć zakończenie roku (mam dopiero na 12, więc się prawdopodobnie rozpuszczę), to za kilka dni coś powinno się tu pojawić ;P ;)
Z tej okazji rozpoczęcia wakacji, wstawiam nową część ,,Kryminalistki" :D Dzięki Bogu mam jeszcze neta, więc wstawiam póki mogę ;P
Wszystkim czytelnikom, nie tylko tym, którzy komentują, życzę: udanych, słonecznych wakacji, miłych wyjazdów, spotkań z przyjaciółmi, szaleństwa wakacyjnego, weny (jeśli piszecie oczywiście ;P) i żeby one szybko nie minęły!! :D
Gdzie w ogóle wyjeżdżacie? Morze? Góry? Za granicę? A może zostajecie w domu? :D
Miłego czytania!!! ;*
_________________________________________________________________________________
Wszyscy siedzieliśmy w moim domu i jedliśmy ciasto przygotowane przez Akinę. Mówiąc ,,my” mam na myśli: Kagamiego, Harukę - jego narzeczoną, Kise wraz ze swoją dziewczyną, Akashiego z żoną, Midorimę z ogromną dmuchaną kaczką, która była jego szczęśliwym przedmiotem, Murasakibarę z pudłem ciastek oraz Kuroko z Momoi. I cała gromadka w komplecie. Jakoś się przy stole zmieściliśmy. Wszyscy polubili Akinę, choć Kise czasem się jej bał, gdy podnosiła głos, bądź brała do ręki przedmiot, który leżał pod ręką, by rzucić nim w osobę, która ją rozzłościła. Trzeci miesiąc ciąży jednak jest straszny. Zupełnie jak dwa poprzednie i pewnie sześć następnych. Jej kaprysy są straszne! Przynieś to. Odnieś na miejsce. Kup jogurt truskawkowy. Albo nie – wiśniowy. Najpierw płacze, później krzyczy, a na koniec śmieje się jak opętana. Te humorki są jeszcze gorsze niż podczas okresu. A ja myślałem, że dziewczyna z miesiączką to zapowiedź apokalipsy… Zmieniam zdanie! Akina w ciąży to prawdziwy koniec świata. Ona jest normalnie jak chodząca bomba – w każdej chwili może wybuchnąć, a ty nie wiesz, czego masz się po niej spodziewać. I jak się przed tym obronić? Nie ma wyjścia, trzeba to przetrwać.
Niedawno Akina była na
USG. Zdjęcie wykazało, że dziecko rozwija się prawidłowo, ale płeć jeszcze nie
jest znana. Gdy Hyuga dała mi je do ręki, prawie skakała przy tym z radości.
Ciągle tylko mówiła o małych nóżkach brzdąca, jego ślicznej główce i małych,
ledwo widocznych rączkach. Dosyć często gładziła się po brzuchu, uśmiechając
się przy tym. Piękny widok. Kupiła kilka książek dotyczących okresu ciąży a
także porodu, dodatkowo przegląda różne strony internetowe z poradami dla
przyszłych mam. Naprawdę jej zależy. Przygotowuje się do tego całym sercem i
robi wszystko, by dziecko dobrze się rozwijało i było szczęśliwe. Ona będzie
wspaniałą mamą, czuję to. Tylko czy ja będę dobrym tatą? Chcę to dziecko,
jestem tego pewien. Ale czy jestem gotowy na przewijanie go? Na budzenie się w
środku nocy, by go nakarmić? Czytałem o tym trochę i muszę przyznać, że to nie
była przyjemna wizja. Ale czego się nie robi dla dobra dziecka?
Objąłem Akinę
ramieniem i przysłuchiwałem się temu, co żona Akashiego, Hinata, miała do powiedzenia
o ciąży. Tak, Akashi został ojcem. Trzy miesiące temu urodziła im się córeczka,
której dali na imię Kou. Pokazali jej zdjęcia, ale dla mnie wyglądała tak, jak
każdy noworodek – mała, prawie łysa i miała zamknięte oczy. Jednak czuję, że
nasze dziecko będzie najcudowniejsze i żaden inny bachor nie będzie mu
dorównywał. Pewnie każdy rodzic myśli tak o swoim potomstwie, więc to zapewne
normalne.
- A czy poród naprawdę
tak boli? – Spytała Akina.
- Niestety tak. –
Przytaknęła Hinata. – Ale za to później dużo większe jest szczęście, gdy
pierwszy raz dostaniesz swoje dziecko do ręki. Gdy będziesz mogła zobaczyć jego
twarz, przytulić je… I gdy zobaczysz minę swojego ukochanego, który patrzy na
to dziecko z uwielbieniem! – Uśmiechnęła się i pogładziła Akashiego po
policzku. – Bezcenny widok.
- A w ogóle będziecie
się chcieli pobrać? – Spytał Kagami, patrząc na nas uważnie.
Już otwierałem usta,
by coś powiedzieć, ale Akina mnie uprzedziła.
- Nie planowaliśmy
tego jeszcze. – Przytuliła się do mojego ramienia. – Jesteśmy parą dopiero od
dwóch miesięcy. Ze ślubem na pewno trzeba poczekać.
Ma rację. Ślub
najwcześniej po narodzinach dziecka. Może się jej oświadczę za kilka miesięcy?
Gdy jeszcze będzie w ciąży. A potem weźmiemy ślub i zamieszkamy razem jak prawdziwa
rodzina. Jeśli Akina przyjmie moje oświadczyny.
Kiwnąłem
potwierdzająco głową i pocałowałem ją w czoło, na co lekko się uśmiechnęła. Momoi,
która jest moją przyjaciółką od kilkunastu lat, spojrzała na nas ze szczerą
radością. Gdy półtora miesiąca temu dowiedziała się, że Akina jest w ciąży,
wyściskała najpierw ją, potem mnie, a na koniec ciągle mówiła o tym, że nasze
dziecko będzie słodkie. Jakbym tego nie wiedział. Moje dziecko będzie
najbardziej zajebistym brzdącem świata! W końcu ja jestem jego ojcem, a Akina
mamą. Wspaniali rodzice muszą mieć wspaniałe dziecko. A jeśli to będą
bliźniaki? Dwójka za jednym razem to też dobra wizja, jednak na początek
wolałbym tylko jedno. Z jednym i tak będzie kupa roboty, a co dopiero z dwójką.
Dwa razy więcej przewijania, karmienia, wstawania w nocy i ogólnego zmęczenia.
Z całej naszej gromady
tylko Akashi ma żonę. Pobrali się rok temu, są szczęśliwi i mają dziecko.
Kagami planuje ślub z Haruką w przyszłym miesiącu, a Momoi jest dziewczyną
Tetsu. Może i trochę głupio wyszło z tą naszą wpadką, ale jedno jest pewne –
dziecka się nie pozbędę. Nie zostawię Akiny z naszym brzdącem. Nigdy bym sobie
nie wybaczył, gdyby coś im się stało. Muszę być z nimi, by ich chronić. Muszę
być dla nich podporą. Ich rycerzem. A kto nim będzie, jeśli nie ja? Nikt. I
dlatego zostanę z nimi. Na zawsze.
- Aki-chan, a kiedy
będziesz czuła kopnięcia dziecka? – Spytała nagle Momoi i uśmiechnęła się.
- Jeszcze trochę. –
Akina odwzajemniła uśmiech. – Na razie jestem na kolejnym etapie mdłości i
złego samopoczucia.
- Niedługo brzuszek
będzie widoczny. – Odezwała się Hinata. – A, i urosną ci piersi. – Mrugnęła do
niej.
Akina się lekko
zaczerwieniła, a ja uśmiechnąłem się i ją do siebie przytuliłem. Rany, ale
czad! Teraz ma spore cycki, a co będzie później? Chyba zwiększą się do rozmiaru
F. Ale to by znaczyło, że będą większym obciążeniem dla jej kręgosłupa, więc
częściej będzie odczuwała ból pleców. No ale od czego ma mnie? Umiem robić
masaż, więc na pewno jej pomogę. Może jednak te piersi aż tak nie urosną?
Wolałbym, by to brzuszek był już większy. Cycki i tak ma idealne, nie ma co ich
zmieniać. Za kilka miesięcy pierwszy raz wezmę nasze dziecko na ręce. Zobaczę
jego twarzyczkę, dotknę jego malutkich palców i nóżek. Akina będzie
przeszczęśliwa.
Mam nadzieję…
- Wiem, czytałam o
tym. – Akina upiła łyka herbaty i wzięła do buzi ciasteczko. – Rany, ostatnio
jem jak wilk!
- Teraz jesz za dwoje.
– Hinata szeroko się uśmiechnęła. – Miałam dokładnie to samo. Akashi ciągle
prosił szefa kuchni o nowe dania. Biedak ledwo wyrabiał… Za to później trochę
trudno wrócić do figury sprzed ciąży. Trzeba ćwiczyć i mieć odpowiednią dietę.
Ale też nie można się przemęczać.
- No, to już wiem do
kogo ewentualnie zgłosić się po radę! – Zaśmiała się moja dziewczyna.
- Zawsze służę pomocą.
Kiedy dziewczyny
rozmawiały o zmianach nastrojów podczas ciąży, ja wyszedłem z Kagamim i Akashim
na balkon. Przed oczami miałem obraz małego bobasa, który uśmiecha się,
pokazując bezzębną buzię, oraz wyciąga do mnie ręce. Ciekawe, czy to będzie
chłopiec, czy dziewczynka? Wiem jedno – to dziecko będzie moim najcenniejszym
skarbem. Tak jak Akina.
- Oj, Daiki, macie
dziecko, a ledwo zostaliście parą. – Westchnął Akashi i oparł się o poręcz
balkonu.
- Czepiasz się. –
Prychnąłem.
- A gdyby Akina
chciała je usunąć? Co byś zrobił?
- To oczywiste, że bym
jej na to nie pozwolił! – Oburzyłem się. O czym on w ogóle myśli? Czemu niby
Akina miałaby chcieć dokonać aborcji?
- Masz szczęście, że
została twoją dziewczyną. Gdyby się tak nie stało, dziecko prawdopodobnie miało
później spory problem.
- Możesz już zmienić
temat? – Syknąłem. – Mieliśmy wpadkę, ale to nie koniec świata. Zostanę z nią i
pomogę jej wychować to dziecko.
- Przynajmniej
podchodzisz do sprawy odpowiedzialnie. To dobrze o tobie świadczy. – Popatrzył
w niebo. – Jednak jeśli bylibyście naprawdę odpowiedzialni, to by do tego nie
doszło.
- Ale o co ci w ogóle
chodzi?! – Nie wytrzymałem. – To nie jest twoje dziecko! Oboje chcemy je
wychować, więc w czym masz problem?!
Akashi w odpowiedzi
pokręcił głową i westchnął cicho.
- Do bycia rodzicem
trzeba być odpowiedzialnym.
- Chcę tego dziecka i
koniec – warknąłem.
- Ej, ej, uspokójcie
się. – Kagami lekko mnie odsunął od Akashiego. – Myślę, że oni są na nie
gotowi. Gdyby tak nie było, aż tak by się do tego nie przygotowywali.
Kagami Taiga stanął po
mojej stronie? Czy to aby na pewno ten sam Kagami, który zawsze się ze mną o
wszystko kłóci? A może porwali go kosmici i zrobili mu pranie mózgu? No tak! To
by wyjaśniało, jakim cudem znalazł sobie dziewczynę.
Przypomniałem sobie
jego reakcję, gdy pierwszy raz zobaczył Akinę. Dowiedział się przy tym, że jest
w ciąży i mało nie zaliczył wtedy zgonu. Nie był wtedy zachwycony i też mruczał
coś o odpowiedzialności, a tu proszę. Sam się za mną wstawił. Dobrowolnie. Dziś
jest jakieś święto, o którym zapomniałem, czy on naprawdę tak uważa? Momoi też
się ucieszyła, że Akina jest w ciąży. Od razu zaczęła piszczeć, że zostanie
ciocią. Tetsu musiał ją uspokajać piętnaście minut, a i tak później nuciła coś
pod nosem. Midorima od razu chciał zacząć prawić nam kazanie o prawdziwym
związku, prezerwatywach i dzieciach, ale na szczęście Akashi go uciszył. Hinata
szeroko się uśmiechnęła i zaczęła opowiadać o swojej córeczce, a Kise z Aidą
już chcieli zamawiać jakieś ubranka dla dziecka. Murasakibara był wobec tego
najbardziej obojętny, bo tylko powiedział, że nam gratuluje i że ostatnio
zgubił paczkę czekoladowych pocky. I weź tu z takim gadaj. Ja o brzdącu, ten o
słodyczach. A moi znajomi mówią, że to ja jestem dziwny…
- Przesłyszałem się,
czy naprawdę się za mną wstawiłeś? – Spojrzałem na niego z rozbawieniem.
- Morda, drugi raz nie
powtórzę! – Warknął, a jego twarz przybrała odcień lekkiej czerwieni.
Uwielbiam go
denerwować. Jego reakcje to bezcenny widok. A szczególnie rozdwojone brwi,
które zabawnie się poruszają, gdy marszczy czoło. Uśmiać się można, mówię wam.
Dlaczego on nie został jakimś komikiem?
Pewnie jedyną przeszkodą było to, że jego żarty wcale nie są śmieszne. Ale cóż,
nikt nie jest idealny. Nikt, oprócz mnie. Zajebistość do czegoś zobowiązuje. A,
i jeszcze Akina jest dziewczyną idealną. Nawet to jej wkurzanie się jest na
swój sposób słodkie. I nasze dziecko też będzie wspaniałe. Nie wiem, czy będę
miał córkę, czy syna, ale jednego jestem pewien – ten mały brzdąc stanie się
moją dumą.
Oparłem się plecami o
barierkę i popatrzyłem na Akinę.
Jest piękna.
Każdy jej uśmiech jest
najpiękniejszym uśmiechem na świecie. Każde jej skinienie głową jest delikatne,
aczkolwiek czasem bywa stanowcze. Uwielbiam, gdy zakłada włosy za ucho i lekko
spuszcza przy tym wzrok. Wygląda słodko. A ostatnio bardzo mi się spodobał jej
nowy nawyk – gładzenie ręką brzucha. A do tego to szczęście na twarzy…
Piękna.
Ona jest
najpiękniejszą dziewczyną, jaką kiedykolwiek widziałem. Nie dorówna jej żadna
modelka z jakiegoś pieprzonego magazynu. Nieważne, ile tapety na nią nałożą,
bądź jak przerobią jej zdjęcie. Akina zawsze pozostanie najładniejsza.
Wróciłem do środka i
wziąłem do ręki szklankę z sokiem. Moja dziewczyna jadła jabłko i uśmiechała
się do Momoi. Satsuki chyba mówiła coś o jej ostatniej randce z Tetsu, który
był zajęty ignorowaniem Kise, wciskającemu mu w twarz jakieś zdjęcie. Biedny
Kuroko… Tyle musi znosić. Z jednej strony gadająca Satsu, której buzia prawie
nigdy się nie zamyka, a z drugiej wiecznie wielbiący go Kise. Że też Aida, jego
dziewczyna, nie jest o niego zazdrosna. Jakie ona musi mieć nerwy! Szacun.
Wielki szacun. Ja bym nie wytrzymał, gdyby Akina ciągle się tak do kogoś
kleiła. Facet, do którego by się tak przybliżała, byłby martwy w pięć sekund. No,
może w trzy. Skróciłbym jego cierpienie.
Usiadłem na kanapie
obok Akiny, a ona splotła nasze dłonie. Czasem myślę, że to dziwne, że to
właśnie to dziecko nas do siebie jeszcze bardziej zbliżyło. I tak chciałem, by
została moją dziewczyną, ale dzięki temu maluchowi, który rozwija się w jej
brzuchu, nasze relacje się polepszyły. Wprawdzie na początku było trochę
ciężko, lecz dajemy radę. Kocham ją. Kocham ich. Dawno nie byłem tak pewny
swoich uczuć.
- Wiesz, Daiki,
zastanawiam się, jakiej płci będzie to dziecko – powiedziała nagle Akina i
przytuliła się do mojego ramienia.
- Dowiesz się tego za
kilka tygodni. – Objąłem ją, a ona lekko się uśmiechnęła.
- Gdy szłam na badanie
USG – zaczęła Hinata i odłożyła na stół swój kubek. – to założyłam się z
Akashim o to, czy to będzie chłopiec, czy dziewczynka.
- I? – Akina podniosła
na nią wzrok.
- Przegrałam.
- Bo ja zawsze
wygrywam, kochanie. – Sejiurou pocałował ją w czubek głowy i uśmiechnął się
lekko.
Hinata cicho się
zaśmiała i pogłaskała go po dłoni. Wydają się być naprawdę szczęśliwym i
kochającym się małżeństwem. Czy czeka mnie taka przyszłość z Akiną? Też
będziemy tacy szczęśliwi? Możliwe, jeśli przyjmie moje oświadczyny. Ale to
dopiero za kilka miesięcy.
Godzinę później goście
zaczęli się rozchodzić, wcześniej umawiając się na kolejne spotkanie.
Oczywiście przed wyjściem został poruszony temat ślubu Kagamiego i Haruki. Ten
debil nie wziął mnie na świadka! Mówił, że będzie nim jego ,,brat” Himuro, a
świadkową Haruki zostanie jej siostra. Nawet nie będę gościem honorowym. Po co
mam w ogóle iść na to wesele? Cóż, przynajmniej żarełko będzie dobre. I trochę
potańczę. Wprawdzie nie przepadam za tańczeniem, ale jestem pewien, że Akina
nie da mi spokoju, dopóki nie poproszę jej do tańca. A, no i z panną młodą
wypada zatańczyć. Wychodzi na to, że i tak będę zmuszony, by tam pójść. Poza
tym chcę zobaczyć, jak Kagami radzi sobie z tańcem. Oj, to będzie ,,piękny”
widok!
Akina zabrała się za
zmywanie naczyń i spojrzała na mnie wymownie. Westchnąłem bezgłośnie i zająłem
się zbieraniem talerzy i misek ze stołu. Ona je myła, ja wkładałem do szafki. W
sumie to czuję się tak, jakby z nią mieszkał co najmniej od kilku lat, nie
miesięcy. Dobrze się rozumiemy, niektóre czynności domowe wykonujemy wspólnie
(choć do części z nich i tak jestem brutalnie zmuszany), więc może warto
zamieszkać w jednym mieszkaniu? Akina sprzedałaby swoje, wprowadziłaby się do
mnie na stałe i nie byłoby problemu z tym całym przenoszeniem swoich rzeczy raz
do mnie, raz do niej. Idealny pomysł. Jestem zajebisty.
Kiedy jej to
zaproponowałem, spojrzała na mnie zdziwionym wzrokiem i zamilkła.
- Naprawdę uważasz, że
to dobry pomysł? – Mruknęła. – Jeśli rodzice będą chcieli mnie odwiedzić, gdy wrócą
z Chin, i zobaczą, że moje mieszkanie jest puste…
- To ich zawiadom o
przeprowadzce.
- Jakoś nie wiem, czy
będą zachwyceni tym, że mieszkam z chłopakiem, z którym mam dziecko.
- A co za problem? –
Podszedłem do niej i objąłem ją od tyłu, a brodę oparłem na jej ramieniu. –
Będzie nam wygodniej. Poza tym właściwie mieszkamy razem, tylko raz w moim mieszkaniu,
raz w twoim. I obiecałem, że nie zostawię cię samej z dzieckiem.
- Nie powinno się tak
robić… - Miękła. Czułem to.
- Jakoś o to nie
dbałaś, gdy mnie uwiodłaś. – Pocałowałem ją w policzek. – I tak spodziewasz się
dziecka. A gdyby coś ci się stało, na przykład dostałabyś nagłego skurczu lub
bólów? Kobieta w ciąży nie powinna mieszkać sama.
I tu trafiłem w
dziesiątkę. Akina pogłaskała się odruchowo po brzuchu, a na jej buzi pojawił
się lekki uśmiech. Mam cię, kotku!
- W sumie z ty ostatnim
argumentem masz rację… - szepnęła. – Rodzice są w Chinach, a koleżankom nie
chcę się naprzykrzać, więc…
- To kiedy masz zamiar
się wprowadzić? – Uśmiechnąłem się łobuzersko i złożyłem na jej ustach
namiętny, długi pocałunek.
Akina w odpowiedzi
posłała mi prowokujący uśmiech i pokazała ulotkę firmy, która zajmuje się
przeprowadzkami.
Cała ona, nawet to już
zaplanowała. Czyżby planowała wspólne mieszkanie już wcześniej?
_________________________________________________________________________________











