piątek, 13 maja 2016

KnB: Wygrana - Rozdział 2

Ohayo! :D

Skorzystałam  z laptopa mamy i napisałam kolejny rozdział ,,Wygranej". Wiem, miała być ,,Zemsta", nie zabijajcie! Gomene, ale to już miałam w większości napisane, więc wolałam to skończyć ;) Poza tym mam niecałą połowę nowego rozdziału ,,Zemsty", więc zeszłoby mi się z pisaniem.... A że to nie jest mój laptop, nie chcę go mamie zabierać. Swój będę miała najwcześniej za tydzień...:C :'(

Na razi zapraszam do tego zacnego cosia! :D

____________________________________________________________________________________


 

  Stałam przy blacie kuchennym i starałam się ignorować natarczywe spojrzenie tego chłopaka. Skoro mu powiedziałam, że Taigi nie ma, to powinien sobie pójść i wrócić jak mój brat przyjdzie. A ten co zrobił? Wepchnął się na chama do mojego domu i oznajmił, że poczeka. Co za zarozumiały dupek! Jednak strasznie przystojny.

 Spojrzałam na czajnik, w którym gotowała się woda na herbatę. Napój był dla mnie, ten natręt dostał puszkę coli. Starałam się robić wszystko, by na niego nie patrzeć, ale koszulka opinająca jego umięśniony tors, sama przykuwała moją uwagę. Co rusz odwracałam wzrok, by na nią nie spoglądać, jednak nie do końca mi to wychodziło. Co ja poradzę, że mam słabość do wysokich facetów z mięśniami?

 - To kiedy wróci? – Spytał chyba po raz setny, więc spojrzałam na niego z politowaniem.

 - Rany, ale ty jesteś upierdliwy. – Westchnęłam. – Mówiłam, że nie wiem. – Odwróciłam się, by wyłączyć piszczący już czajnik, ale wtedy poczułam, jak za mną staje. Wzdrygnęłam się, słysząc jego głos tuż koło swojego ucha.

 - Nienawidzę, gdy ktoś tak do mnie mówi. – Syknął, opierając się o blat kuchenny. Ręce położył niedaleko moich bioder, więc czułam się niekomfortowo. Za blisko. Jest zdecydowanie za blisko. – Ty nie będziesz wyjątkiem. Jak jeszcze raz tak do mnie powiesz – zbliżył się. – to pożałujesz.

 Na sam ton jego głosu wzdrygnęłam się, czując nieprzyjemne dreszcze. Matko, on jest straszny. Znam gościa od pięciu minut, a już mnie wkurza. Chyba właśnie pobił rekord w szybkości irytowania mnie. Gdybym tylko się go nie bała, pewnie już by oberwał ścierką w twarz. Skąd Taiga w ogóle go zna?

 Nalałam wody do filiżanki, w której miała przygotowaną torebkę z herbatą. Starałam się ignorować spojrzenie tego chłopaka, ale on, jakby mi robił na złość i ciągle się na mnie gapił.

 - Przejdźmy do salonu. – Spojrzałam na drzwi, a on poszedł we właściwą stronę.

 Usiadł na kanapie, więc zajęłam fotel naprzeciwko niego. Skoro i tak już muszę z nim przebywać, to przynajmniej chcę być jak najdalej od niego. Splotłam palce u rąk i odwróciłam głowę, starając się jakoś zacząć rozmowę. W końcu jestem gospodarzem, powinnam jakoś rozmawiać z gościem.

 - Więc jesteś siostrą tego kretyna. – Odezwał się, ratując mnie z niezręcznej sytuacji.

 - Słuchaj no. – Spojrzałam na niego. – Nikt nie będzie obrażał mojego brata, rozumiemy się? A już na pewno nie taki arogant jak ty. – Prychnęłam, ale zaraz tego pożałowałam.

 Chłopak wstał z kanapy i w tempie ekspresowym znalazł się przy mnie. Wcisnęłam się w oparcie fotela i miałam ochotę zapaść się pod ziemię, widząc jego wściekłe spojrzenie. Oj, chyba go rozzłościłam. Naprawdę nie wiem, kiedy powinnam trzymać język za zębami.

 - Nie, to ty słuchaj. – Warknął, coraz bardziej się nade mną nachylając. Ręce oparł o podłokietniki, więc nawet nie miałam jak wstać. – Nie jestem byle jakim facetem, żebyś mogła mnie tak obrażać! Nazywam się Aomine Daiki i dobrze ci radzę, nie zadzieraj ze mną!

 Aomine? Aomine Daiki? Ten z nielegalnych wyścigów? Mistrz naszego miasta, o którym ostatnio pisali w gazecie? Ten, który jest znany ze swoich napadów agresji i z wybuchowego charakteru? Ten sam, który przez niektóre dziewczyny jest nazywany bogiem seksu? Czego taki typ szuka u mnie w domu?! I czemu chce rozmawiać z moim bratem?!

 - Skąd znasz Taigę? – Zdziwiłam się. W tej chwili nie interesowało mnie mordercze spojrzenie, którym przewiercał mnie na wylot. Musi mi powiedzieć, co Taiga ma z nim wspólnego.

 - Ach, więc ci o niczym nie mówił. – Uśmiechnął się wrednie, ale puścił fotel, na którym siedziałam. – Otóż niedawno twój kochany braciszek spotkał pewnego człowieka i wzbudził jego zainteresowanie, co nie zdarza się często. Ten człowiek wciągnął go w świat nielegalnych wyścigów, bo chce sprawdzić jego możliwości. Jeśli Kagami by odmówił, pewnie i jemu, i tobie stałaby się krzywda.

 Przez chwilę patrzyłam na niego w milczeniu. Musiałam przetrawić informację, która dotarła do mojego mózgu po kilku sekundach.

 - O czym ty mówisz? – Szepnęłam.

 - O tym, że twój brat próbuje ratować wasze tyłki. – Westchnął, patrząc na mnie z wyższością. – Gdyby nie brał udziału w wyścigach, a co gorsza zgłosiłby wszystko na policję, ten tyran, który go w to wkręcił, znalazłby go i jak myślisz, co by zrobił?

  Zbladłam, pojmując znaczenie tych słów. To dlatego mój brat ostatnio tak dziwnie się zachowywał! Teraz już wszystko rozumiem. Tylko dlaczego mi nie powiedział?

 - Zadzwoń do niego. – Powiedział, ponownie siadając na kanapie. – Tylko nie mów mu o mnie.

 Wyjęłam telefon z kieszeni spodenek i wybrałam numer Taigi. Pierwszy sygnał. Nic. Drugi sygnał nic. Trzeci sygnał. Nic. Czwarty sygnał. Znowu nic. Kiedy już się chciałam rozłączyć, usłyszałam jego głos.

 - Yo, siostra, co tam?

 - Za ile będziesz?

 - Niedługo, a co?

 - A nic, tak pytam. – Zerknęłam na Aomine. – Jedna sprawa jest, ale może chwilę poczekać. – Daiki zmarszczył gniewnie brwi.

 - Postaram się wrócić do pół godziny. Na razie.

  Rozłączyłam się, po czym odłożyłam telefon na fotel.

 - I? – Ponaglił mnie Aomine.

 - Będzie za jakieś pół godziny – odparłam, biorąc do ręki filiżankę z herbatą. Upiłam trochę ciepłego napoju, po czym westchnęłam cicho. Trzydzieści minut zmarnowanego życia na użeranie się z tym głąbem. Po prostu wspaniale. Dlaczego Taiga musiał się zakumplować akurat z nim? Chociaż sądząc po minie Aomine, to najlepszymi przyjaciółmi nie byli.

 - Opowiedz mi coś o sobie. – Napił się coli, cały czas się na mnie gapiąc.

 - Po co? – Wzruszyłam ramionami. – Nie chcę.

 - Jak mówię, że masz coś zrobić, to to robisz. – Warknął, odkładając pustą już puszkę na stół.

 - A jak ja mówię ,,nie”, to mówię ,,nie”! – Spojrzałam w jego granatowe tęczówki i walczyłam ze sobą, by nie odwrócić wzroku. Jeśli bym to zrobiła, pokazałabym mu, że jestem słaba, co nie jest prawdą.

 - Zadziorna jesteś. – Mruknął, patrząc na mnie dziwnym błyskiem w oku. Oj, chyba mam problem. – Widać, że siostra Taigi.

 - Łatwiej rozpoznać po włosach.

 - Też prawda.

 Wstałam z fotela i podeszłam do okna, by je zamknąć. Oparłam się na chwilę o parapet i spojrzałam w niebo, na którym zaczęły pojawiać się gwiazdy. Nagle usłyszałam kroki, a po chwili Aomine stanął za mną i dotknął ręką moich bioder. Co on wyprawia? Pogięło go? Chciałam go zignorować i odejść, ale mi nie pozwolił. Przyciągnął mnie do siebie i oparł swoją brodę na moim ramieniu.

 - Puść mnie! – Podniosłam głos i spróbowałam mu się wyrwać. Niestety jego uchwyt był zbyt silny, przez co nie miałam żadnych szans na ucieczkę.

 - Nie chcę. – Przedrzeźnił mnie, a ja aż się w środku zagotowałam. Co za cham! Wprasza się do mojego domu, rozkazuje mi, warczy na mnie, a na koniec za bardzo się do mnie zbliża. Prosiak i zbok.

 - A ja nie chcę, byś był tak blisko. – Szarpnęłam się, ale to w niczym nie pomogło.

 - A ja tego chcę.

 I weź się tu z takim dogadaj. Mówić do niego, to jak mówić do ściany. Tyle tylko, że już ściana prędzej by zrozumiała.

 Ponownie się szarpnęłam, ale on tylko wzmocnił swój uścisk. Przeklęłam cicho pod nosem i złapałam go za przedramię.

 - W takim razie ja ci coś o tobie opowiem. – Podniósł mnie i usiadł na kanapie, sadzając moją osobę na swoich kolanach. O nie! Na za dużo sobie pozwala! Chciałam wstać, ale mnie przytrzymał. – Nie szarp się. Nie mam zamiaru cię puścić.

 - A ja nie mam zamiaru siedzieć tak blisko takiego zboczeńca – warknęłam.

 - To masz problem, śliczna. – Przyciągnął mnie jeszcze bliżej do siebie i uśmiechnął się zadziornie. – A teraz słuchaj. – Zignorował mojego łokcia, który wbił mu się w tors. Ale umięśniony… - Masz dwadzieścia lat, studiujesz angielski na pobliskim uniwersytecie, masz dwie przyjaciółki, z którymi często rozmawiasz przed wejściem głównym, a dziś byłaś w spożywczaku. Dodatkowo…

 - Więc to ciebie widziałam na tym motorze! – Krzyknęłam, ignorując jego wściekłe spojrzenie. – Śledziłeś mnie?

 - Nie przerywaj mi. – Syknął, mocniej mnie do siebie przyciągając. – A teraz najważniejsze. – Spojrzał mi w oczy, a chwilę później przeniósł spojrzenie na moją klatkę piersiową. – Masz rozmiar D.

 Momentalnie zrobiłam się cała czerwona, czego niestety nie udało mi się ukryć. Skąd on…?

 - ZBOCZENIEC! – Wydarłam się, usiłując wstać z jego kolan. Zaczęłam wymachiwać rękoma i nogami, by się wyswobodzić, ale to przyniosło odwrotny efekt.

 Aomine jednym zwinnym ruchem obrócił nas tak, że ja leżałam na kanapie, a on nade mną wisiał, głupkowato się uśmiechając. Złapał mnie za nadgarstki, a jedną nogę wsadził między moje uda.

 - I co zrobisz, śliczna? – Spytał, coraz bardziej się nade mną nachylając.

 Byłam tak zszokowana, że nie udało mi się powiedzieć żadnego słowa. Patrzyłam w jego granatowe oczy i nagle coś sobie uświadomiłam.

 Są piękne.

 Nie mogłam się ruszyć ani wydobyć z siebie głosu. Leżałam pod nim jak sparaliżowana i czekałam na jego następny ruch. Chciałam coś powiedzieć, zaprotestować, ale słowa nie mogły się przedostać przez moje ściśnięte gardło. Nagle Aomine dziwnie się uśmiechnął. Już myślałam, że zedrze ze mnie koszulkę, ale on zrobił coś zupełnie innego. Wstał, puścił moje nadgarstki i usiadł koło mnie, patrząc na moją osobę z rozbawieniem.

 - Niby taka twarda, a jak się ciebie trochę przyciśnie, to miękniesz, co? – Oparł się o kanapę i westchnął cicho. – Całkiem interesująca jesteś.

 Nie odpowiedziałam, tylko wcisnęłam się w róg kanapy i odwróciłam wzrok, nadal będąc czerwoną na twarzy. Za kogo on się uważa? To, że jest mistrzem nielegalnych wyścigów, nie znaczy, że może się wpraszać na chama do cudzego domu i jeszcze molestować jego właścicielkę! No skandal po prostu! W życiu nie spotkałam takiego prosiaka. W dodatku zboczonego. I cholernie przystojnego. I zboczonego. Wróć. Już to chyba mówiłam.

 Spojrzałam nerwowo na zegarek i modliłam się w duchu, by Taiga już wrócił.

 - I co się tak spinasz? – Usłyszałam pytanie tego głupka.

 Moja odpowiedź była bardzo dojrzała i inteligenta – prychnęłam, wzruszając przy tym ramionami.

 - Spokojnie, gwałcicielem nie jestem. – Przysunął się, a ja mimowolnie zadrżałam. – Laski same na mnie lecą. Nawet nie muszę ich do niczego zachęcać.

 - Wspaniale. – Skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej. – Po prostu marzyłam o tym, by wysłuchiwać twoich erotycznych historyjek. Właśnie spełniłeś moje marzenie. – W moim głosie dało się wyczuć ogromną ironię.

 - A może też chciałabyś spróbować? – Puścił mi oczko, a ja po raz kolejny się zaczerwieniłam.

 - O-Oszalałeś?! – Oburzyłam się. – Znamy się pół godziny, a ty już chcesz mnie do łóżka zaciągnąć?!

 - A w czym problem? – Wzruszył ramionami. – Jestem bogiem seksu, będzie ci zajebiście.

 - Bogiem z zza dużym ego. – Wstałam z kanapy i weszłam do kuchni, by wstawić brudną filiżankę do zmywarki.

 - Duże to ja mam co innego! – Usłyszałam jego krzyk. – Jak chcesz, mogę pokazać!

 Spaliłam buraka i zastygłam w bezruchu. Jak można być takim zboczeńcem?! No kto to słyszał proponować nowopoznanej dziewczynie seks?

 Wróciłam do salonu i zaczęłam go totalnie ignorować. Usiadłam w fotelu, chcąc być od niego w jak największej odległości. Ramiona skrzyżowałam pod biustem, ale gdy spojrzał z uśmiechem na moją klatkę piersiową, pożałowałam tego i szybko opuściłam ręce, odwracając przy tym wzrok.

 - Rozmiar D wcale nie jest taki mały. – Powiedział nagle, a ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię. – Nie masz się czego wstydzić.

 - Możesz przestać gadać o moich cyckach? – Warknęłam, rzucając mu oburzone spojrzenie, z którego nic sobie oczywiście nie zrobił.

 - To o czym mam z tobą gadać? – Spytał, bacznie mi się przyglądając.

 Cholera, dlaczego on musi mieć takie piękne oczy?

 Westchnęłam cicho i oparłam się o oparcie fotela.

 - Jak poznałeś mojego brata?

 - Na jednym z wyścigów.

 - A może być powiedział coś więcej? – Mruknęłam.

 Już otwierał usta, ale wtedy usłyszeliśmy dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach. Zerwałam się z fotela i poszłam do holu, by przywitać brata, który właśnie zaczął ściągać bluzę.

 - Yo, siostra. – Uśmiechnął się, po czym poczochrał mnie po włosach.

 - Hej. – Nawet nie chciało mi się poprawić fryzury.

 - To co to za ważna sprawa?

 - Jaki słodki widok. – Usłyszeliśmy głos tego zboczeńca. – Kto by pomyślał, że potrafisz być wobec kogoś taki czuły.

 - A-Ahomine?! – Wykrzyknął Taiga. – Co on tu robi? – Przeniósł spojrzenie na mnie.

 - Wprosił się pół godziny temu. – Wzruszyłam ramionami. – Uparł się, że na ciebie poczeka.

 - Nic ci nie zrobił, prawda? – Położył dłonie na moich ramionach. Milczałam. – Akina!

 - Nie, nic – odparłam po chwili, czując na sobie wzrok Aomine.

 - Na pewno?

 - No przecież mówię, że nic!

 Strzepnęłam jego ręce ze swoich ramion, po czym wyminęłam głupio uśmiechającego się Aomine i weszłam do salonu, siadając tym razem na kanapie.

 - Idziecie czy nie? – Spojrzałam na nich, starając się ignorować wściekłe spojrzenie Daikiego.

 - Słuchaj, mała, już ci mówiłem, że nikt nie może mi rozkazywać. – Syknął.

 - Nie mów tak do mojej siostry! – Warknął Taiga i złapał go za przedramię.

To, co się stało chwilę później, trwało może dwie sekundy. Aomine podciął Taidze nogi, w wyniku czego mój brat wylądował na podłodze, sycząc z bólu. Ciemnoskóry usiadł na jego brzuchu i chwycił go za włosy, nie zwracając uwagi na jego warknięcia. Nadgarstki przykuł mu do podłogi i spojrzał na niego z wyższością.

 - Mam ci podbić drugie oko? – Nachylił się nad nim, spoglądając na jego siniaka.

 Ach, więc to on! To ten zbok uderzył mojego brata! Oj, kiedyś tego pożałuje. Już ja tego dopilnuję.

 - Skończcie już! – Wstałam i podeszłam do nich, by przerwać tę bójkę. – Taiga, jesteś mi winny wyjaśnienia.

 - Już wiesz? – Spojrzał na mnie.

 - On mi powiedział. – Wskazałam Daikiego.

 - Po coś to zrobił?! – Warknął Kagami, mordując ciemnoskórego wzrokiem.

 - Bo tak chciałem. - Prychnął, po czym z niego wstał.

 Minął mnie ze zwycięskim uśmiechem i usiadł na kanapie, zakładając prawą nogę na lewe kolano. Patrzył na naszą dwójkę, przez to czułam się nieco skrępowana. Taiga podszedł do fotela, na którym wcześniej siedziałam, więc mi pozostało miejsce obok Aomine. Westchnęłam cicho pod nosem, marząc o tym, by nie spoglądał na mój biust. Usiadłam na drugim końcu kanapy, ignorując jego wścibskie spojrzenie. Nie jestem dziewczyną o lekkich obyczajach, by iść do łóżka z nowo poznanym mężczyzną. W dodatku takim zboczonym.

 - Więc? – Ponagliłam brata. Wiedziałam, że nie chce o tym rozmawiać, ale ja muszę się o wszystkim dowidzieć.

 - Co już ci powiedział? – Spytał, patrząc mi w oczy. Zaczął nerwowo wyginać swoje place, co znaczyło, że naprawdę nie jest mu łatwo.

 - Że spotkałeś już jednego dupka, który cię w to wszystko wkręcił, a na dodatek groził, że może nam coś zrobić, jeśli odmówisz.

 - I właśnie tak to wygląda. – Westchnął, opierając się o oparcie fotela. – Niedawno ćwiczyłem szybką jazdę po polu. Pech chciał, że ten mężczyzna tam był i mnie widział. Podszedł do mnie z obstawą i zażądał rozmowy. Nie miałem możliwości odmowy, więc poszedłem za nim, a wtedy on postawił mi warunek: albo będę się ścigał i nie powiem nic policji, albo i mnie, i tobie zrobi krzywdę. Dlatego proszę, pod żadnym pozorem nie idź na komisariat, rozumiesz?

 Przytaknęłam.

 Między nami zapadła niezręczna cisza. No to nas Taiga ładnie wpakował… Nic nikomu nie można powiedzieć, wszystko trzeba trzymać w sekrecie, a każdy błąd może nas słono kosztować. Coś czuję, że zostałam częścią jakiejś kryminalnej afery, w skład której wchodzi zboczony i chamski przystojniak z paskudnym charakterem, oraz nielegalne wyścigi. Po prostu wspaniale. Gorzej już być nie mogło.

 -Akina, rodzicom też nie wspominaj. – Odezwał się nagle Kagami, co wyrwało mnie z zamyślenia.

 - Wiem. – Kiwnęłam potwierdzająco głową.

  Taiga znów zaczął kręcić palcami, więc musiał się naprawdę denerwować. Z naszej dwójki to on ma gorzej, bo od niego wszystko zależy. Jeśli się gdzieś potknie, może upaść i już nie wstać. Nie wiem, kim jest człowiek, który go w to wciągnął, ale jestem pewna jednego – to tyran, który nie ma serca i uważa, że wszystko mu wolno. Nienawidzę takich osób.

 - To ja już pójdę. – Aomine wstał i przeciągnął się, odkrywając kawałek swojego umięśnionego brzucha. Udałam, że tego nie widzę, i popatrzyłam na Kagamiego.

 - Najwyższy czas. – Burknął mój brat, więc mimowolnie drgnęłam. Myślę, że denerwowanie Aomine nie jest najlepszym pomysłem.

 - Nawet nie wiesz, jaką mam ochotę ci przypierdolić. – Warknął, kierując się w stronę holu. – Gwarantuję ci, że następnym razem oberwiesz podwójnie. – Założył buty, po czym narzucił na siebie kurtkę i wziął do ręki kask. – Do zobaczenia, śliczna!

 Wyszedł, zamykając za sobą drzwi. Przez chwilę stałam na środku salonu, wpatrując się w miejsce, gdzie przed chwilą stał.

 - Kurwa. – Syknął Kagami, przeczesując nerwowo swoje włosy. – On ci teraz nie da spokoju.

 - Nie przejmuj się nim. – Podeszłam do niego i poklepałam go po ramieniu. – Nic mi nie będzie.

 - Nie pozwalaj mu… no wiesz… na macanie i w ogóle.

 - Masz mnie za jakąś napaloną nastolatkę, która nie potrafi się oprzeć takiemu dupkowi?! – Podniosłam głos, a po chwili na twarzy mojego brata pojawił się uśmiech.

 - Wiem, że jesteś twarda. – Poczochrał mnie po włosach. – Dasz radę.

 Wstał i skierował się w stronę schodów. Nagle zatrzymał się i spojrzał na mnie.

 - Akina… - zaczął. – Naprawdę przepraszam.

 - Nie musisz. – Uśmiechnęłam się lekko. – Nie twoja wina.

 Pokręcił głową i poszedł do swojego pokoju. Gdy zniknął z mojego punktu widzenia, usiadłam na kanapie i wciąż nie mogłam uwierzyć w to, co się dziś wydarzyło.

 - No to mam przerąbane… - szepnęłam.

sobota, 7 maja 2016

KnB: Wygrana - Rozdział 1

Ohayo minna! :D

Chciałam wstawić ten rozdział później i zabrać się najpierw za ,,Zemstę", ale z powodu psującego się laptopa, korzystam póki mogę i wstawiam pierwszy rozdział nowego opka ;) Opis był podany już wcześniej, w którymś poście, ale jeśli ktoś jest tu nowy, nie przeczytał wcześniej lub zapomniał, przypomnę:

Akina Kagami ma starszego o rok brata – Taigę. Są bardzo zgranym i kochającym się rodzeństwem. Kiedy jednak chłopak zaczyna brać udział w nielegalnych wyścigach, dziewczyna poznaje jego największego rywala – porywczego, gwałtownego i zboczonego Aomine. Zaprzyjaźnia się też z jego przyjaciółką, Satsuki, a także z kolegami brata – Kise, Kuroko i Takao. Pozna prawdziwy świat nielegalnych wyścigów, ale czy jej się on spodoba? Od poznania Aomine wszystko się gwałtownie zmieni. Już nie będzie prowadziła spokojnego życia jako studentka angielskiego.

 Czy nowy świat przypadnie jej do gustu?

Opis jak opis, ale mam nadzieję, że w miarę zachęcający :D

Nie wiem jednak, czy słowa ,,zachęcający" mogę użyć mówiąc o tym pierwszym rozdziale :C Może się wydawać na początku nudny, ale początki historii muszą się jakoś zaczynać ;P Akcja się rozkręci, na pewno ;) trzeba tylko trochę poczekać ^^

A teraz zapraszam do pierwszego rozdziału nowej serii - ,,Wygrana" :D

_________________________________________________________________________________

  Siedziałam na kanapie w salonie i oglądałam telewizję. A przynajmniej próbowałam ją oglądać. Co rusz spoglądałam na zegarek, ale godzina prawie w ogóle się nie zmieniała. Zaczynałam się coraz bardziej martwić. Powinien wrócić godzinę temu, obiecał mi! Dlaczego znów to robi? Tak trudno wrócić do domu o określonym czasie? Mógłby chociaż zadzwonić.

 Westchnęłam cicho i wzięłam do buzi kolejną garść chipsów. Jedzenie czasem pomaga mi na stres. Wiem, że to niezdrowo, ale dzięki temu się uspokajam. Poza tym jestem szczupła, trochę słodkości nie zaszkodzi.

 Po raz kolejny spojrzałam na zegarek. Dwudziesta trzecia trzynaście. No gdzie on jest?! Rozumiem spóźnienie dziesięciominutowe, ale prawie półtoragodzinne?! Naprawdę się o niego martwię. Wprawdzie ostatnio zdarzało mu się wracać później, lecz nigdy aż tak bardzo się nie spóźniał.  A jeśli coś mu się stało? Jeśli ktoś go napadł? Wprawdzie jest silny, często też odstrasza samą posturą, jednak… Z kilkoma przeciwnikami nie miałby szans.

 Skończyłam paczkę chipsów i zagryzłam wargi ze zdenerwowania. Zaczęłam stukać palcami o blat drewnianego stolika. Wyłączyłam telewizor, bo i tak nie mogłam się skupić na filmie. Tylko jedna osoba zaprzątała mi myśli. Co za kretyn, żeby przez tak długi czas nie dawać o sobie znaku życia! Niech no tylko wróci, a zrobię mu taką awanturę, że się nie pozbiera!

 Poszłam do kuchni, by wyrzucić puste opakowanie po chipsach. Przy okazji nalałam sobie wody do szklanki i duszkiem ją wypiłam. Z nerwów zaczęłam chodzić wokół kuchennego stołu, a mój wzrok co chwila zatrzymywał się na zegarze ściennym.
 - Coś mu się stało… - szepnęłam do siebie, a uczucie niepokoju było we mnie coraz silniejsze.
 Wyjęłam z lodówki jogurt, po czym zjadłam go w kilka sekund. Muszę skończyć z tym nocnym podżeraniem, bo wkrótce stanę się gruba jak beczka. A tego wolałabym uniknąć. Chcę jakoś zdobyć chłopaka, a większość nie jest zainteresowana pulchnymi dziewczynami. Mam tylko jeden problem – na mojej uczelni nie ma nikogo, kto w jakiś sposób zwrócił moją uwagę. Wszyscy są… przeciętni. A może to ja mam za duże wymagania? Ech, mam przyjaciół, którzy są wspaniali, ale żaden z nich nie spowodował, że poczułam to ,,coś”.
 Pokręciłam lekko głową, po czym ponownie spojrzałam na zegarek. Dwudziesta trzecia dwadzieścia osiem. Wyjęłam z kieszeni komórkę i po raz setny chyba tego wieczoru wybrałam jego numer. Nie odebrał. Cholera jasna! Dlaczego ignoruje moje połączenia? Zgrzytnęłam zębami z niezadowolenia, po czym wróciłam do salonu. Telefon położyłam na stoliku i oparłam się o kanapę.

Gdzie on jest?
  
 Tylko to jedno pytanie zaprzątało moje myśli. Mógłby chociaż zadzwonić, poinformować mnie o spóźnieniu! Zresztą… Zawsze dzwonił. Od pewnego czasu coś się jednak zmieniło. Teraz jest bardziej tajemniczy, rzadziej się ze mną kontaktuje, szczególnie wieczorami, wraca późno, a gdy się go pytam, gdzie był, to milczy. Nie ufa mi już? Ale dlaczego? Przecież nigdy go nie zdradziłam, zawsze sobie pomagaliśmy, a teraz co? Nagle coś mu się w głowie poprzewracało i ignoruje mnie.
 Westchnęłam cicho i spojrzałam w sufit. Nie mogłam się położyć, bo gdybym to zrobiła, to bym zasnęła. Zaczęłam się bawić swoimi palcami, co rusz jakiegoś nerwowo wykręcając. Głowa zaczęła mi lekko opadać na ramiona, a oczy same mi się zamykały.
 Usłyszałam przekręcanie zamka w drzwiach, więc rozbudziłam się błyskawicznie. Pobiegłam do holu, gdzie Taiga właśnie ściągał buty.
 - Gdzieś ty był?! – Krzyknęłam, czując gniew, ale jednocześnie ulgę.
 - Zajęty byłem – odparł, nawet na mnie nie patrząc.
 - Mogłeś chociaż zadzwonić! Dlaczego nie odbierałeś?!
 - Telefon mi się rozładował.
 - Taiga, martwiłam się… - szepnęłam i podeszłam do niego. – Ściągnij ten kaptur z głowy i spójrz na mnie!
 - Nie musiałaś tak długo siedzieć, nic mi się nie stało. – Poczochrał mnie po włosach i chciał mnie wyminąć, ale złapałam go za bluzę. Kaptur spadł z jego głowy, a ja zobaczyłam na jego policzku całkiem sporego siniaka.
 - Kto ci to zrobił? – Wytrzeszczyłam na niego oczy.
 - Jakiś pijak chciał pieniędzy. – Burknął.
 - Taiga, nie dałbyś się pobić pijakowi! – Naprawdę się o niego martwiłam. – Chcę znać prawdę!
 - No mówię przecież, że jakiś menel się do mnie przyczepił! A potem dołączyli jego koledzy i wszyscy chcieli na piwo!
 Spojrzałam na Taigę zaskoczona, a po chwili spuściłam głowę. Najpierw spóźnia się półtorej godziny, potem kłamie, a na koniec na mnie krzyczy. Co go ugryzło?
 - Przepraszam, Akina. – Podszedł do mnie i mnie przytulił. – Postaram się ciebie tak więcej nie martwić.
 Objęłam go, ale wtedy nieprzyjemny zapach dostał się do moich nozdrzy. Zmarszczyłam nos, czując jak chce mi się kichać.
 - Taiga, ty palisz? – Spytałam, dokładniej wąchając jego bluzę.
 - To te ćpuny – mruknął. – Idę zaraz spać. Ty też się połóż. Dobranoc. – Ponownie poczochrał mnie po włosach, po czym poszedł na górę, kilkakrotnie przy tym ziewając.
 Przez chwilę stałam jeszcze w holu, po czym westchnęłam i skierowałam się do swojego pokoju. Mam jakieś dziwne przeczucie. Coś się wydarzy i to coś będzie związane z moim bratem. W co on się wpakował?

                                                              ***

 Obudziłam się o ósmej trzy. Kiedy spojrzałam na wyświetlacz telefonu, zerwałam się na równe nogi i zaczęłam się szykować na uczelnię. Świetnie! O dziewiątej mam zajęcia, a samo dojście zajmuje mi około dwudziestu, dwudziestu pięciu minut. Założyłam na siebie spódniczkę do połowy ud, białą podkoszulkę z napisem ,,Pretty”, a na to narzuciłam jeansową kurtkę. Do torby spakowałam dwa zeszyty i książkę na wykład, po czym poszłam do łazienki umyć zęby i rozczesać włosy. Pozwoliłam, by swobodnie spadały mi na ramiona, a z jednej strony spięłam je srebrną spinką. Rzęsy potraktowałam tuszem, natomiast usta błyszczykiem. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze, a chwilę później zbiegłam do kuchni, by zrobić sobie śniadanie. Ugotowałam sobie mleko, a do niego dosypałam płatków czekoladowych. Popiłam wszystko szklanką soku i pozmywałam naczynia. Akurat Taiga zszedł z góry i wszedł do kuchni.
 - Yo, siostra. – Przywitał się ze mną, po czym poczochrał mnie po włosach.
 - Kretynie! – Szybko zaczęłam je poprawiać. – Dopiero je ułożyłam!
 Mój brat tylko się cicho zaśmiał, po czym podszedł do lodówki i sprawdził jej zawartość.
 - Wychodzę. – Poszłam do holu i założyłam baleriny. – Wrócę po zajęciach. Pa!
 - Na razie! – Odkrzyknął tylko.
 Zamknęłam za sobą drzwi i skierowałam się w stronę uniwersytetu. Nauka angielskiego sprawia mi przyjemność. Dzięki temu będę mogła pracować później za granicą, rozmawiać z obcokrajowcami… Ten język nie jest dla mnie trudny. Zawsze z chęcią się go uczyłam, miałam same piątki, a nauczyciele często mnie chwalili. Taiga też nigdy nie miał z nim problemów. Może to po części dlatego, że nasz tata pochodził z Ameryki? W dzieciństwie często z nim rozmawialiśmy w jego ojczystym języku. Chętnie nas uczył, wszystko nam tłumaczył… Z kolei mama uczyła go japońskiego, czasem go poprawiała lub pomagała mu pisać sprawozdania do pracy.
 Taiga od początku był ode mnie lepszy w angielskim, więc czasem mi pomagał, gdy tata był zajęty. Jesteśmy bardzo zżytym rodzeństwem, chodź mam wrażenie, że on ostatnio coś przede mną ukrywa i przez to się od siebie oddalamy. Przecież wie, że może mi zaufać, więc dlaczego boi się mi powiedzieć?

 Pokręciłam lekko głową i skręciłam w kolejną uliczkę. Przed sobą zobaczyłam budynek swojego uniwersytetu. Przyspieszyłam kroku, a po dwóch minutach byłam już przy wejściu głównym, gdzie czekały na mnie moje przyjaciółki – Kiyoko Hirose i Eriko Iwasaki. Przywitałam się z nimi szybkim całusem w policzek, a następnie weszłyśmy szybko do budynku.
 - Rany, Akina, znów prawie się spóźniłaś. – Kiyoko spojrzała na zegarek.
 - Wiem, zaspałam – mruknęłam.
 - Ech, ostatnio jakoś często ci się to zdarza. – Westchnęła Eriko i spojrzała na mnie uważnie. – A może ty się zakochałaś? – Uśmiechnęła się szeroko, a ja już wiedziałam, że ma w głowie dziwne historie na mój temat.
 - E-Ech?! – Zdziwiłam się. Czego ta dziewczyna nie wymyśli… - Niby w kim?
 - No nie wiem, ale chłopców tu całkiem dużo. – Szturchnęła mnie przyjacielsko w ramię, po czym puściła mi oczko. – I to przystojnych. – Dodała szeptem.
 Pokręciłam tylko głową, wiedząc, że dziś już nie będę miała z nimi spokoju. Kto jak kto, ale moje przyjaciółki potrafią być mega uparte. W sumie jak ja, ale… Ja nie zawsze wtrącam się w życie prywatne innych osób. Poza tym moja przyczyna wpadania na uniwersytet w ostatniej chwili jest zupełnie inna.

                                                                    ***
 - Kiyo-chan, daj gryza! – Eriko chwyciła nadgarstek Hirose, po czym ugryzła kawałek jej batona.
 - Co z ciebie za żarłok! – Kiyoko spojrzała na resztkę swojego słodycza. – Miałaś ugryźć kawałek, nie połowę!
 - Ale ten baton jest mały. - Iwasaki zrobiła minę niewiniątka, po czym głupkowato się uśmiechnęła. 
  
 Moje przyjaciółki są naprawdę dziwaczne. Kiyoko jest śliczną blondynką o blond włosach,  ciemnoniebieskich oczach i miłych uśmiechu. Wydaje się być niepozorną, wrażliwą dziewczyną, ale wierzcie mi, że to istny diabeł. Potrafi być chytra, ma też talent aktorski, który często wykorzystuje. Eriko natomiast jest od niej spokojniejsza, aczkolwiek też lubi szaleć. Ma brązowe włosy, zielone oczy i uwielbia pić sheak’i, szczególnie czekoladowe. Kocha jeść, ale nadal jest chuda, co dla mnie jest niewyobrażalne. Wprawdzie podjadam czasem w nocy, lecz muszę po tym trochę poćwiczyć, bo mi brzuch rośnie. A ona żyje normalnie – bez żadnych sportów, biegów czy czegoś. Po prostu je i chodzi do szkoły. Ludzie, ta to ma farta…
 - Muszę lecieć na autobus! – Wykrzyknęła nagle Kiyoko, łapiąc szybko torbę. – Na razie! – Dała nam po całusie w policzek, po czym pobiegła na przystanek.
 - Jak zwykle w gorącej wodzie kąpana. – Zaśmiała się Eriko. – Wszystko robi na ostatnią chwilę. Chyba bierze przykład z ciebie, Aki-chan. – Mrugnęła do mnie.
 - Phi. – Prychnęłam. – Kilka razy mi się zdarzyło, a ty będziesz mi to teraz do końca życia wypominać?
 - Tak. – Uśmiechnęła się głupkowato, za co dostała ode mnie przyjacielskiego kuksańca.
 - Muszę już iść, miałam jeszcze wejść do sklepu. – Pożegnałam się z nią szybkim tulasem, po czym zbiegłam po schodach, kierując się w stronę sklepu spożywczego.
 Po drodze pomyślałam o Taidze. Nie mógł mi wyjść z głowy. Jego wczorajsze zachowanie bardzo mnie zdziwiło. I jeszcze ten zapach papierosów… Przecież on nie pali. A może zaczął? Mówił, że to przez tych pijaków, ale żeby bluza przesiąknęła tym zapachem, to musiałby tam stać jakiś czas. Dodatkowo ten siniak. Ktoś musiał mu przyłożyć, i to na pewno nie był pijany ćpun. Taki pewnie nawet nie umiałby dokładnie wycelować. I byłby wolny, a mój brat z łatwością uniknąłby takiego ciosu. To musiał zrobić ktoś inny.
 Weszłam do najbliższego spożywczaka i stanęłam przed półką z przyprawami. Co to ja miałam… A, tak! Czosnek, majeranek i cebula. Włożyłam to do koszyka, po czym podeszłam do alejki ze słodyczami. No co? W domu zawsze musi być coś słodkiego! Nie tylko dla mnie i Taigi, ale też dla niespodziewanych gości. Kupiłam jeszcze kilka jogurtów, po czym zapłaciłam za wszystko i wyszłam ze sklepu. Od razu skierowałam się w stronę domu. Nagle zauważyłam, że ktoś mi się przygląda. Dyskretnie rozejrzałam się wokół i zobaczyłam wysokiego motocyklistę z kaskiem na głowie. Zignorowałam go i poszłam dalej. Zaczynałam się robić głodna, a jeśli jestem głodna, jestem też wściekła. Miałam nadzieję, że Taiga coś przed wyjściem przygotował. Chociaż ostatnio o tym zapominał, więc nie zdziwiłabym się, jeśli sama musiałabym sobie coś ugotować.
 Weszłam do domu i spojrzałam na podłogę. No tak. Znowu gdzieś wyszedł. Dla pewności go zawołałam, ale odpowiedziała mi cisza.

,,Gdzie go znowu wcięło?”

  Rozpakowałam zakupy, po czym zjadłam jeden jogurt. Zrobiłam sobie kanapkę i udałam się do swojego pokoju, by poczytać trochę o angielskiej kulturze. Zwyczaje Anglii zawsze mnie interesowały. A szczególnie ta angielska herbatka, która kiedyś była w tym kraju bardzo popularna. Teraz to trochę zanika, ale w niektórych miejscach nadal można spotkać ten nawyk. I jeszcze zabytki… Ach, marzy mi się zobaczenie Big Bena i pałacu królowej! Londyn musi być pięknym miastem. Nie żebym narzekała na Tokio, ale Anglia… Chciałabym tam kiedyś pojechać. Może za kilka lat z rodziną?
 Pokręciłam głową, po czym lekko się do siebie uśmiechnęłam. Wprawdzie mam już dwadzieścia lat, ale chłopaka nadal nie znalazłam. Wielu się za mną ogląda na korytarzu czy ulicy, ale żaden nie zwrócił mojej uwagi. Owszem, niektórzy są bardzo przystojni i mili, lecz do tej pory żaden nie był tym właściwym.
 Przekręciłam kolejną stronę i zobaczyłam London Eye. Słyszałam, że długo się nim jedzie, ale to musi być ciekawe. W dodatku widzi się większość miasta. Od zawsze lubiłam wesołe miasteczka i zabawę, więc gdy była okazja, to chodziłam tam z przyjaciółkami. Swoją drogą, to niedługo ma być festyn z okazji dnia Boga Słońca – na pewno będzie lunapark. Coś czuję, że Kiyoko i Eriko zaczną o tym paplać i męczyć mnie swoimi planami.
 Uśmiechnęłam się do siebie i zamknęłam książkę. Odłożyłam ją na bok, po czym przekręciłam się na plecy i westchnęłam cicho. Prawą stopę oparłam o lewe kolano, a ręce włożyłam pod głowę. Spojrzałam na sufit, a po chwili mój telefon zaczął dzwonić. Kiyoko.
 - Halo? – Spytałam, przykładając komórkę od ucha. Od razu musiałam ją od niego odsunąć, bo moja przyjaciółka zaczęła paplaninę o święcie Boga Słońca. A nie mówiłam? – Kiyo-chan, możesz już się zamknąć?
 - Aki-chan, ale obiecujesz, że pójdziemy we trzy? – Dałabym sobie rękę uciąć, że zrobiła maślane oczka.
 - Jak zawsze. – Uśmiechnęłam się, przeczesując ręką włosy.
  Pogadałam z nią jeszcze dziesięć minut, po czym przeciągnęłam się i wstałam z łóżka. Podeszłam do lustra i wzięłam do ręki szczotkę. Rozczesałam swoje czerwone kłaki, po czym dokładnie przyjrzałam się swojemu odbiciu. Zielone oczy, lekko zadarty nos, piękne, lekko różowe usta no i czerwone włosy. Zupełnie jak Taiga. Tyle tylko, że on ma czarne końcówki, ja nie. Zawsze zastanawiałam się, czemu mamy taki kolor kłaków. Ani mama, ani tata takich nie mieli. Cóż, ktoś musi być rodzinnym wyjątkiem. U nas są aż dwa. Kiedyś nienawidziłam swoich włosów, bo zdarzało się, że niektórzy w podstawówce nazywali mnie marchewą. Potem jednak nieco mi ściemniały i wiele dziewczyn zaczęło mi ich zazdrościć. Teraz je uwielbiam i nie mam zamiaru ich farbować. Mało osób ma taki kolor, więc mogę czuć się wyjątkowa. Poza tym pasują do mojego charakteru – są jak ogień, a ja też potrafię być taka gorąca i ostra jak on.
 Potraktowałam usta pomadką odżywczą, po czym wyszłam z pokoju i skierowałam się do kuchni. Nalałam sobie wody do szklanki, a gdy ją wypiłam, wsypałam do miski chipsy o smaku zielonej cebulki. Wyszłam z pomieszczenia i usiadłam na kanapie, wcześniej biorąc do ręki pilota od telewizora. Włączyłam jakiś horror, a po kilki minutach przycisnęłam do siebie poduszkę. Lubię ten gatunek filmowy, szczególnie dreszczyk emocji, który mu zawsze towarzyszy. Czasem jednak są w nim sceny, które wprawiając mnie albo w obrzydzenie, albo w strach i powodują, że wolę mieć przy sobie kogoś, do kogo mogłabym się przytulić. Jako że siedziałam przede telewizorem sama, przytuliłam do siebie poduszkę – niezawodnego towarzysza, który jest miękki i nigdy mnie nie odtrąci. Może to i brzmi nieco dziecinnie, ale przecież każdy ma w sobie dziecko, racja?
 Wzięłam do buzi kolejnego chipsa, a jakiś psychopata z horroru odciął rękę dziewczynie, którą spotkał na ulicy. Krew się lała, krzyki były, a ja mocniej przytuliłam do siebie poduszkę, uważnie wpatrując się w ekran telewizora. Fabuły w takich filmach są ciekawe, jednak aktorzy też muszą dobrze grać, inaczej efekt jest znacznie gorszy. W dzieciństwie bardzo chciałam zostać aktorką, ale potem z tego zrezygnowałam. Wolę studiować angielski i później uczyć go w szkole bądź na jakimś uniwersytecie.
 Spojrzałam na zegarek. Dwudziesta pięć. Ech, chyba pójdę wziąć kąpiel. Taiga i tak pewnie nie wróci w ciągu najbliższej godziny, więc mam dla siebie kupę czasu. Wstałam z kanapy i poszłam do kuchni, by umyć miskę po chipsach. Kiedy wchodziłam na górę, ktoś zapukał do drzwi. Czyżby mój kochany braciszek zapomniał kluczy? Wprawdzie rzadko mu się to zdarza, ale każdy ma zły dzień, prawda?
 Podeszłam do drzwi i przekręciłam zamek, by spojrzeć, kto przyszedł. Osobą, która patrzyła na mnie z góry, wcale nie był Taiga. Mężczyzna był ociupinę wyższy od niego, a jego spojrzenie było dzikie, aczkolwiek dostrzegłam w nim jakiś dziwny błysk. Facet miał na sobie czarne jeansy, granatową bluzkę, na którą narzucił ciemną, jeansową kurtkę, oraz markowe adidasy. W ręku trzymał kask, więc dopiero po chwili zorientowałam się, że jest motocyklistą. Oparł się jedną ręką o framugę drzwi, a ja poczułam, jak się kurczę. Wprawdzie mój brat też jest wysoki i umięśniony, ale ten gość wyglądał groźniej od niego. I jestem pewna, że na siłownię chodzi, co poznałam po bluzce, która opinała jego umięśniony tors. Jezu, chyba właśnie mam problem. Czego on może chcieć?
 - Yo, śliczna, Taiga w domu?

_________________________________________________________________________________

I jak wrażenia? Może być? :D Co myślicie o postaciach, które do tej pory się tu pojawiły? A tu macie jak wyglądają (od razu mówię, że Akina wygląda inaczej ^^):
Ładna nowa Akina?? ^^


 Akina Kagami

 Eriko Iwasaki

 Kiyoko Hirose

 A tu wiadomo ;P - Taiga Kagami


Trudne sprawy

Ohayo! 😃

Tak tylko na początku powiem, że byłam wczoraj w kinie na ,,Kapitanie Ameryce" i muszę przyznać, iż zakochałam się w tym filmie 😍❤ ogólnie lubię te filmy z bohaterami, więc nie mogę się doczekać kolejnych części 💟 A wy lubicie? Oglądaliście już jakieś części Kapitana Ameryki lub innych bohaterów Marvela?

To może teraz trochę o poście...

Post pewnie będzie dziwny, sam tytuł na to wskazuje 😜 Nigdy nie oglądałam Trudnych spraw", ale wpadłam na pomysł, by napisać takie cuś 😜😄

Post wstawiam z telefonu, albowiem coś się z moim laptopem dzieje :C przez to też pewnie inne opowiadania nie pojawią się przez najbliższy czas, ale mam nadzieję, że problem szybko zostanie rozwiązany... :/

A na razie dość o mym laptopie, zapraszam na ,,Trudne sprawy" wersja anime 😜😃😄

__________________________________________

Jakie problemy mają postacie z anime?

Kagami Taiga: Zamknęli Maji Burgera.

Kuroko Tetsuya: Ludzie zaczęli go zauważać.

Aomine Daiki: Szuka dziewczyny z dużym biustem.

Akashi Sejiurou: Zabrano mu nożyczki.

Murasakibara Atsushi: Dentysta zabronił mu jeść słodycze.

Midorima Shintarou: Jego horoskop się nie sprawdził.

Kise Ryouta: Pojawiła mu się krosta na czole.

Himuro Tatsuya: Przegrał z młodszym bratem.

Takao Kazunari: Jeździ po mieście rowerem z przyczepą.

Naruto Uzumaki: Ramen podrożał.

Sasuke Uchiha: Zabił własnego brata.

Itachi Uchiha: Jego brat chce zniszczyć wioskę, dla której on poświęcił życie.

Sakura Haruno: Ma mały biust.

Shikamaru: Musiał wstać z kanapy na obiad.

Chouji: Ktoś zgniótł jego chrupki.

Shino: Zapomniano o nim.

Ino: Sasuke nie jest nią zainteresowany.

Sai: Ma pedalski uśmiech.

Rock Lee: Sakura znów dała mu kosza.

Might Gai:  Po raz kolejny przegrał z Kakashim.

Kakashi: Jego książka przestała być wydawana.

Neji: Śmieją się z jego długich włosów.

TenTen: Irytacja do Lee osiągnęła najwyższy poziom.

Deidara: Wybucha podczas kłótni.

Hidan: Próbuje się pozbierać do kupy.

Kakuzu: Zgubił 10 groszy.

Pain: Chcę byś bogiem.

Konan: Zakochana w swoim martwym przyjacielu.

Raito Yagami: Uważa się za Boga.

Ciel Phantomhive: Zapomniał wypić herbatę.

Sebastian: Musi spełniać zachcianki Ciela.

Grell Sutciffe: Chce być matką dzieci Sebastiana.

Shizuo Heiwajima: Nie znosi agresji.

Izaya Orihara: Ludzie go nie kochają.

Eren Yeager: Zmienia się w tytana.

Levi Ackerman: Jest zirytowany bałaganem w twoim pokoju.

Mikasa Ackerman: Zakochana w swoim ,,bracie".

Jean: Robią go w konia.

Sasha: Skończyły się ziemniaki.

Haruka Nanase: Nie ma planów na przyszłość.

Rin Matsuoka: Nadal przegrywa z Haru.

Yuu Hyakuya: Jego brat jest wampirem.

Mika Hyakuya: Napił się krwi swojego brata.

Guren: Ma demoniczną osobowość.

Edward Elrick: Ma kompleks na punkcie swojego wzrostu.

Alphonse Elrick: Potrzebuje ciała.

Winry: Zgubiła śrubokręt.

__________________________________________

Trochę krótkie, wiem, ale na razie na to wpadłam, może kiedyś przyjdzie mi do głowy coś jeszcze 😉😜

środa, 4 maja 2016

Najlepszy sposób na nudę

YO!!! :D

Napisałam  kolejne AoKaga, albowiem w tamtym było dla co poniektórych za mało seksów :D Od razu na wstępie uprzedzam, informuję, czy po prostu zawiadamiam, że ten zacny one-shot to praktycznie same seksy XD no.... Prawie same, nie licząc początku ;P

Jeszcze nigdy nie pisałam niczego, co składałoby się z samych seksów, więc proszę szanowną publiczność o wyrozumiałość :D Jak wam się taki opis nie spodoba... trudno ;P Seksy są? Są! :D Jak ktoś lubi, to... no.. lubi ;P (Ach, te mądrości Akiny XD)

Rozdział pisany szczególnie dla Toriś (mogę tak mówić, czy ci nie pasuje? nie obrazisz się, prawda? ;)), której to c z e g o ś brakowało w poprzednim AoKaga :D To teraz masz aż chyba nadmiar XD

Z tego wynika, że każdy ma swój sposób na nudę: przykładowo taki Aho - seksy, seksy, może dla odmiany seks ;P
Ja z kolei uwielbiam w wolnym czasie czytać dobre książki (^u^), oglądać filmy, kreskówki bądź anime, pisać, jeździć na rowerze i chodzić na spacery :D

A jakie są wasze sposoby na nudę? :D Rozmyślacie o swoim żywocie jak Kagami, czy może...?

A teraz jeśli się nudzicie (bądź nie :D) zapraszam na te seksy ;*

_________________________________________________________________________________


  Siedziałem w swoim salonie na kanapie i potwornie się nudziłem. Pogoda była paskudna – o wyjściu na dwór nie było mowy, a w domu nic mi się robić nie chciało.  Co mi pozostało? Byczenie się i rozmyślanie o swoim życiu. Może to i brzmi dziwnie, ale nic innego nie przychodziło mi do głowy. Przywołałem do pamięci miniony rok. Moja drużyna grała ze wszystkimi graczami Pokolenia Cudów i każdego ograła. Pominę fakt, że Aomine za pierwszym razem kompletnie nas zmiażdżył. Wtedy byłem pewien, że jest potworem. W pojedynkę pokonał całą naszą piątkę. Następnym razem było inaczej. Wprawdzie na początku to on miał przewagę, ale jak obaj weszliśmy w ZONE, to cudem udało mi się wygrać. Jednak chyba najgorsza była walka z Akashim. To jego Oko Imperatora było straszne – mógł przewidywać twoje ruchy i im zapobiegać. Aż mnie ciarki przechodzą na to wspomnienie. No a potem stała się rzecz niesłychana – zagrałem z Aomine przyjacielskie (tak, dobrze przeczytaliście) one-on-one, które on oczywiście wygrał. Ale mniejsza z tym. Po tym graliśmy częściej, aż pewnego dnia poczułem, że coś się we mnie zmieniło. Nie traktowałem Aomine jak rywala – stał się dla mnie kimś ważnym. Zrozumiałem, że się w nim zakochałem. Głupie, co? Facet kochający faceta. No ale taka prawda. Po jednym z treningów zaprosiłem go na obiad. Wiecie, co się wtedy stało? Przygniótł mnie do kanapy i najzwyczajniej w świecie pocałował. Serce mi wtedy tak biło, że myślałem, iż umrę z radości. A potem z jego ust padły dwa piękne słowa. Kocham cię. I tak oto staliśmy się parą. Oczywiście związek bez kłótni nie jest związkiem, czego jesteśmy idealnym przykładem. Potrafimy się kłócić o wszystko. A zwłaszcza o macanie. On, jako zboczeniec, jest zawsze chętny na seks, czego nie mogę powiedzieć o sobie. Znaczy… Nie żebym nie lubił się z nim kochać, bo to bardzo przyjemne, ale przecież stosunek nie może być podstawą związku. Aomine ma oczywiście inne zdanie i wykorzystuje praktycznie każdy moment, gdy jesteśmy sami, by mnie obmacywać. Mimo swojej zboczonej natury potrafi okazywać też czułość czy delikatność. Uwielbiam chwile, gdy znajdujemy się u mnie w mieszkaniu, a on nagle się do mnie przytula i mówi, że mnie kocha. Zawsze się wtedy uśmiecham i głaszczę go po włosach.  Nie żałuję, że go pokochałem. W sumie to i tak nie zależało ode mnie, ale… Cieszę się, że jesteśmy razem.

 Spojrzałem na zegarek i ziewnąłem. Nuda. Potworna nuda. Co porobić? Skoro już przypomniałem sobie najważniejsze wydarzenia ostatniego czasu, to co powinienem zrobić?
 Moje przemyślenia przerwał dzwonek do drzwi. Domyślałem się, kto przyszedł. Zawsze przychodził o tej porze. Zwlokłem się z kanapy i poszedłem otworzyć. Nie pomyliłem się.
 - Hej, spóźni… - Zacząłem, ale nie dał mi dokończyć.
 - Mam na dziś wspaniałe plany! – Wykrzyknął, po czym zamknął za sobą drzwi i szybko ściągnął buty. Oho, w jego oczach zobaczyłem zboczony błysk. Chce seksu.
 - Nie mam dzisiaj nastroju na pieprzenie się – mruknąłem, po czym się przeciągnąłem. – Pogoda fatalna, nudzę się, a ty mi z czymś takim wyskakujesz.
 - No i właśnie dlatego, że się nudzisz, zabieram cię do sypialni! – Nie czekając na moją reakcję, pociągnął mnie za ramię i zaprowadził do mego pokoju.
 - E-Ej! – Krzyknąłem tylko, zanim rzucił mnie na łóżko i przygniótł własnym ciałem.
 - Spodoba ci się. – Wymruczał mi do ucha, a mnie przeszedł przyjemny dreszcz podniecenia. Dlaczego ten cholerny zboczeniec musi tak na mnie działać?! – W taki sposób jeszcze tego nie robiliśmy.
 O Boże. Powinienem się bać? Wiem, że mi nic nie zrobi, ale sposób, w jaki to powiedział, sprawił, że zacząłem się bać, ale jednocześnie podniecać. Spojrzałem mu w oczy i już wiedziałem, że nie ma opcji, żeby z tego zrezygnował. Ściągnął ze mnie bluzkę, po czym rozpiął swoją koszulę.
 - Odwróć się na brzuch. – Polecił.
 Westchnąłem cicho, ale wykonałem jego polecenie. W pewnej chwili poczułem, jak łapie mnie za ramiona i wiąże mi ręce swoją koszulką.
 - C-Co robisz?! – Krzyknąłem, chcąc mu się wyrwać. Mam dać się związać jak jakaś gwałcona dziewczyna?!
 - Spokojnie, spodoba ci się. – Skończył wiązanie mnie i szeroko się uśmiechnął.
 Czemu ja się na to zgodziłem? Coś czuję, że będę jutro czuł niezłe pieczenie w odbycie. Westchnąłem cicho i spojrzałem na jego umięśniony tors. Gdybym tylko mógł, już bym się na niego rzucił. Uwielbiam jego klatkę piersiową. Dotykanie jej i leżenie na niej jest wspaniałe.
 Rękę wsadził za gumkę moich spodni i przejechał językiem po moich plecach. Wzdrygnąłem się. Po chwili moje dresy wylądowały na podłodze, tuż obok bluzki. Skarpetki też ściągnął, co mnie nie zdziwiło. Jak się kochamy, cali się rozbieramy. Aomine zdjął swoje jeansy i spojrzał na mnie z pożądliwością.
 - Wiesz, chyba cię będę częściej wiązał. – Zaśmiał się. – Wyglądasz słodko.
 - Zaraz cię słodko kopnę, zobaczysz! – Warknąłem.
 - O, Tygrysek się niecierpliwi.
 - Zamknij się i…!
 Przekręcił mnie szybo na plecy, po czym wpił się gwałtownie w moje usta, a język od razu wsunął mi do środka. Jęknąłem. Boże, on tak dobrze całuje… Dlaczego zawsze muszę mięknąć, kiedy to robi? On na mnie zdecydowanie za bardzo działa.
 Nasze języki toczyły ze sobą prawdziwą walkę o dominację. Podgryzaliśmy się nawzajem i warczeliśmy sobie w usta. Chętnie bym go objął i przyciągnął bliżej, ale skrępowane ręce mi to skutecznie uniemożliwiały. Kurwa. Skąd go nagle wzięło na wiązanie mnie? Prawdopodobnie i tak bym nie uciekł, więc co za różnica? Daiki i tak częściej dominuje, powinien się cieszyć, że daję mu dupy. Powinien też mi się odwdzięczyć i być uke. A on co? Wiąże mnie! Skandal!
 Oderwał się od moich ust i przeniósł się na szyję. Gryzł mnie po niej, lizał, robił mi malinki, a ja wzdychałem z rozkoszy. Odchyliłem głowę, by miał więcej miejsca, na co głośno zamruczał.
 - Dobry Tygrysek. – Szepnął mi do ucha, po czym je przygryzł. – Lubię takie kotki.
 - Z-Zamknij się i… kontynuuj. – Wystękałem, czerpiąc z jego pieszczot coraz większą przyjemność.
 Zwykle mnie szybciej przygotowuje i nie cacka się z grą wstępną, ale zdarzają mu się dni, kiedy długo się ze mną kocha. Taki dzień właśnie nadszedł.
 - O, Tygrysek jest chętny! – Zaśmiał się i zaczął błądzić dłońmi po moim torsie. – Sprawię, że będziesz mnie błagał o więcej, kocie.
Przygryzł mojego prawego sutka, a ja cudem powstrzymałem jęk, który chciał się wydobyć z mojego gardła. Boże, to, co Daiki ze mną wyprawia przechodzi wszelkie ludzkie pojęcie. Jak można być bestią i na boisku, i w łóżku?!
 Odruchowo wygiąłem się w łuk, gdy polizał drugiego sutka. Tym razem jęknąłem. Było mi strasznie przyjemnie. Uwielbiam takie pieszczoty.
 - Coś czuję, że już stwardniałeś. – Dotknął ręką mojego penisa.
 Mimowolnie się zarumieniłem, słysząc jego słowa. To normalne, że podczas seksu chłopcy mają erekcję, więc nie musi tego mówić na głos!
 Całkowicie ściągnął ze mnie bokserki, a po chwili poczułem, jak porusza dłonią po mojej męskości. Jęknąłem cicho i odruchowo poruszyłem biodrami, dając mu tym satysfakcję. Niech cię cieszy, dziad jeden. Dobry seks nie zaszkodzi.
 Przekręcił mnie z powrotem na brzuch, po czym ugryzł mnie lekko w kark. Gnojek jeden, zna moje słabe punkty i to perfidnie wykorzystuje! Już ja mu się za to odwdzięczę, przysięgam!
 - Wypnij się, Tygrysie. – Szepnął mi do ucha, po czym je przygryzł.
 Cholera, on ma zbyt seksowny głos. No i jak mam mu się niby oprzeć?!
 Wypiąłem tyłek do góry, a twarz wcisnąłem w poduszkę, wcześniej przekręcając ją w bok, bym mógł czym oddychać. Aomine wyjął z szafki lubrykant i spojrzał na mnie z pożądliwością. Wylał trochę na dłoń, a po chwili jeden jego palec znalazł się u mnie w odbycie. Stęknąłem cicho, gdy zaczął nim poruszać. Po chwili dołożył drugi, następnie trzeci, by lepiej mnie rozciągnąć. Cholera, jak dobrze… Nawet nie poczułem, gdy je ze mnie wyjął. Dopiero gdy spytał ,,Rozluźniony?”, zobaczyłem, jak zaczyna we mnie wchodzić. Sapnąłem, czując lekki ból. Kilka sekund później poruszyłem biodrami, dając mu znak, że jestem gotowy.
 - Sprawię, że będzie ci zajebiście – mruknął.
 Zaczął się we mnie poruszać, a ja jęknąłem. Gdy jego ruchy się nasiliły, aż miałem ochotę wić się z rozkoszy. Stękałem i jęczałem, wprawiając go tym samym w jeszcze większe podniecenie. Pchnięcie były coraz szybsze, za każdym razem trafiał w mój czuły punkt. Doszedł we mnie, a ja pobrudziłem pościel chwilę po nim. Opadłem na łóżko i odetchnąłem. Boże, co on potrafi ze mną wyczyniać…
 - I jak było? – Pochylił się nade mną i klepnął mnie w pośladek. – Zajebiście? – Przytaknąłem. – Gotowy na drugą rundę?
 Spojrzałem na niego ze zdziwieniem i przekręciłem się na bok.
 - D-Druga runda? – Szepnąłem.
 - Mówiłem, że dziś będzie inaczej! – Szeroko się uśmiechnął. – Dzisiejsza noc będzie dłuuuuugaa i przyjemna. – Ponownie klepnął mnie w tyłek, na co prychnąłem niezadowolony.
 - To mnie chociaż rozwiąż – mruknąłem, czując narastające podniecenie. Oj, coś mi się zdaje, że mnie będzie dupa boleć, ale nie pożałuję. Zresztą… Seksu z nim nigdy nie żałuję.
 - Jeszcze nie teraz, Tygrysie. – Przekręcił mnie na plecy i zawisł nade mną.
 - C-Co?! – Oburzyłem się. Jak długo ma zamiar trzymać mnie związanego?! – A niby czemu nie teraz?
 - Bo tak chcę. – Pocałował mnie i wplótł jedną rękę w moje włosy. – Wyglądasz tak słodko i bezbronnie.
 W odpowiedzi kopnąłem go w policzek, czego się nie spodziewał.
 - Oi, co to miało być?! – Spytał, patrząc na mnie groźnie. – Tym bardziej cię nie rozwiążę, a jak nie przestaniesz, to zwiążę ci nogi!
 Prychnąłem. A niech mi grozi, gnojek jeden, a kiedyś mu się tak odwdzięczę, że nie usiądzie na tyłku przez miesiąc!
 Nagle gwałtownie mnie pocałował. Na początku miałem zamiar go ugryźć, ale gdy poczułem jego język w swojej buzi, wymiękłem. Oddawałem pocałunki z taką samą gorliwością jak on. Nie mogłem być przecież gorszy! To, że jestem uke, nie znaczy, że nie mogę mu dorównać. Wprawdzie na boisku ze mną wygrywa, ale łóżko to zupełnie inna sprawa.
 Wgryzł się w moją szyję, robiąc mi na niej kolejną tego wieczoru malinkę. Jak ja mam się na mieście czy w szkole pokazać?! Co za debil, jak zwykle o mnie nie myśli. Chuj z tym, najwyżej założę szalik. Odchyliłem głowę, bo pieszczota była strasznie przyjemna. Skorzystałem z okazji, że był tak blisko, i podgryzłem jego płatek ucha, co bardzo mu się spodobało.
 - O, Tygrysek się rozkręca! – Uśmiechnął się i złapał mnie za uda. – Po tej rundzie będziesz mnie błagał o więcej. – Szepnął.
 - N-Nie myśl sobie-e, że… Ach! – Jęknąłem, gdy podniósł moje nogi i we mnie wszedł.
 Od razu zaczął się poruszać, nie oszczędzał mojej biednej dupy. Chwała mi, że tak dzielnie to znoszę. Powinienem normalnie jakiś order dostać, za bycie najseksowniejszym uke. Kurde. Jak zwykle nikt o mnie nie myśli. Czuję się zaniedbany. Cóż, przynajmniej seks mam przyjemny. Zawsze jakieś wynagrodzenie od życia.
 - A-Ach! – Krzyknąłem. – Sz-szybciej, Daiki, proszę! M-mocniej!
 Jęczałem pod nim, wypychałem biodra, a on coraz szybciej się poruszał, wprawiając mnie w stan błogiej niebiańskości. Czy coś. Chuj z tym. Ważne, że czułem się jak w niebie. Dawno nie miałem z nim aż tak upojnej nocy. A to podobno jeszcze nie wszystko. Ciekawe, co ten debil znów wymyślił.
 Znów doszedł we mnie, ale nie zwróciłem na to zbytniej uwagi. Swoją spermą pobrudziłem  mu brzuch, lecz on też nie wydawał się jakoś przejęty tym faktem.
 - Daiki… - Szepnąłem.
 - Mówiłem, że będziesz mnie błagał o więcej? – Uśmiechnął się zwycięsko, a ja miałem ochotę go kopnąć. Gdybym tylko miał siły, już by się zwijał z bólu.
 - Zamknij… się. – Wysapałem, starając się wziąć głęboki wdech, by uspokoić rozszalałe serce.
 - Ile rundek dasz radę jeszcze zrobić? – Spytał, pochylając się nade mną.
 - Nie wiem. Przekonajmy się – odparłem z szelmowskim uśmiechem, co bardzo mu się spodobało.
 - W takim razie zaczynajmy.
 - Czekaj… - Szepnąłem. – Możesz mnie już rozwiązać? W-Wolałbym cię o-objąć…
 Przez chwilę patrzył na mnie ze zdziwieniem, ale po chwili wyraz jego twarzy gwałtownie się zmienił. Pojawił się na niej szeroki uśmiech, a jego oczy jakby stały się żywsze. Rozwiązał mnie, a ja natychmiast przyciągnąłem go do siebie, łącząc nasze usta w namiętnym pocałunku. Jedną rękę wplotłem w jego włosy, drugą jeździłem po jego umięśnionych plecach. O tak… Tego mi brakowało. Uwielbiam go mieć tak blisko. Całowaliśmy się tak, jakby to był nasz ostatni seks w życiu. (Oby nie, przecież ten kretyn też musi być kiedyś uke!). Podgryzaliśmy swoje wargi i języki, a niewielkie strużki śliny ciekły nam po brodach. Po kilku minutach zabrakło nam powietrza, więc Aomine oderwał się ode mnie, dysząc ciężko.
 - No, no, kocie, ale masz dziś chcicę! Trzeba korzystać!
 Przyczepił się do moich obojczyków, zostawiając na nich mokre ślady. Przyciągnąłem go bliżej, sapiąc cicho. O tak, właśnie tak! Przyssał się do mojego sutka, a ja jęknąłem. Cholera, jak dobrze. Pocałował mnie w brzuch, schodząc językiem coraz niżej, aż w końcu dotarł na podbrzusze. Przeszły mnie przyjemne dreszcze, a mój penis po raz kolejny tego wieczoru stanął na baczność. Ludzie, co ten debil potrafi ze mną zrobić. To chyba najlepszy seks, jaki mieliśmy do tej pory.
 Zaczął dłonią jeździć po moim członku, a ja wydałem z siebie cichy pisk. Dawno się tak nie czułem. Zero stresu czy niepokoju – sama błogość i chęć jego bliskości. Kiedy masował moje jądra, myślałem, że oszaleję z rozkoszy.
 - Gotowy na rundę trzecią? – Wymruczał mi do ucha, a ja miałem ochotę go zabić za przedłużanie tego. Powstrzymałem się jednak, bo nie chciałem go stracić. Kto by mnie tak zaspokajał? Nie tylko w łóżku, ale też na boisku. Przyznam szczerze, że Daiki jest osobą, z którą najbardziej lubię grać. Stanowi mega wyzwanie, co tylko nakręca mnie do działania.
 - Pospiesz się… kretynie. – Sapnąłem wprost do jego ucha. W odpowiedzi cicho się zaśmiał, po czym nakierował swojego penisa na moją dziurkę.
 Po kilku pchnięciach trafił w mój czuły punkt. Krzyknąłem, gdy sytuacja się powtórzyła. Oplotłem rękoma jego szyję, przyciągając go bliżej siebie. Po chwili poczułem jego usta na swoich, a nasze języki znów zaczęły toczyć ze sobą bitwę. Po niedługim czasie doszedłem, po raz kolejny brudząc brzuch Aomine. Poczułem w sobie jego spermę i widziałem, że osiągnął najwyższe spełnienie.
 Puściłem go, a po chwili ułożył się obok mnie i objął moją wspaniałą osobę w talii.
 - Było zajebiście… - wydyszał, bo nadal miał problemy z normalnym oddechem.
 - Ta… Dawno się tak nie czułem. – Potwierdziłem, po czym zacząłem się bawić jego włosami.
 - Jeszcze jedna? – Spytał, kładąc głowę na moim torsie.
 - Nie teraz… Spać mi się chce – mruknąłem, tuląc go do siebie.
 - W takim razie jutro nie idziemy do szkoły. – Zadecydował i stłumił ziewnięcie.
 - Ha?
 - Dokończymy rano. – Mocniej mnie objął.
 - Chce ci się?
 - A tobie nie? – Mógłbym przysiąc, że na jego twarzy pojawił się zboczony uśmieszek.
 - Tylko mnie nie wiąż – burknąłem.
 Nakryłem nasze ciała kołdrą, ostatni raz patrząc na swojego chłopaka. Wtuliłem się w poduszkę, a po niedługiej chwili zmorzył mnie sen.  Zasnąłem, tuląc do siebie tego kretyna. Niby taki ostry i zuchwały, a jednak potrafi być czuły i milusi.

  Cóż, jedno jest pewne – dzięki niemu się nie nudzę.


 _________________________________________________________________________________

No a jak tu się z Aho nudzić???? ;P