sobota, 11 czerwca 2016

Zemsta (Cz.4)

Ohayo!!!

Obiecałam wam dziś ,,Zemstę" i słowa dotrzymałam! :D Wiem, że się cieszycie ^^ Ja też się cieszę, że wreszcie tę część skończyłam :D Muszę jednak przyznać, że ostatnio tak się wciągnęłam w ,,Kryminalistkę", że już napisałam jej kolejny rozdział ;P Tak, jest gotowy i czeka na wstawienie :D Nie wiem jednak, kiedy go dodam, ale prawdopodobnie w miarę szybko ;P Obiecałam też komuś, że go szybko wstawię, więc możliwe nawet, że pojawi się już jutro ;) Cieszycie się?? :D

A teraz obiecane AOKISY!!! :D <3

Chociaż muszę powiedzieć, że coś mi w tym rozdziale nie leży :/ Nie wiem co... Sami osądźcie ;)

_________________________________________________________________________________

  Kise siedział w rogu kanapy, tuląc się do poduszki, Aomine zajął miejsce tuż obok, natomiast Kasamatsu mało nie wywrócił salonu do góry nogami, gdy się o wszystkim dowiedział. Krążył wściekły po pokoju i mruczał pod nosem jakieś przekleństwa skierowane pod adresem Haizakiego.
 - Wiadomo coś? – Spytał, zatrzymując się nagle na środku pokoju.
 Aomine i Kise zaprzeczyli, przez co wznowił chodzenie w kółko po dywanie.
 - Gdybym tylko dopadł tego gnojka… - Syknął, zaciskając pięści.
 - Naprawdę przepraszam… - Szepnął Kise.
 - Nie masz za co przepraszać! To ja nie powinienem puszczać cię samego! Cholera, mogłem przewidzieć, że on się będzie chciał zemścić. Jednak w życiu bym nie przypuszczał, że zrobi coś takiego.
 - Ale gdybym wtedy był na meczu, to może…!
 - Tu nie chodzi o mecz, kretynie! W tej chwili gówno mnie obchodzi, że Seirin wygrało! Mam to gdzieś! Teraz liczy się tylko znalezienie tego gnoja.
 W salonie zapadła cisza. Jakoś żaden z chłopaków nie wiedział, jak dalej kontynuować konwersację, więc po prostu milczeli. Kise mocniej ścisnął poduszkę, a Aomine poklepał go przyjacielsko po ramieniu.
 - Dobrze będzie. – Spróbował go pocieszyć, dziwiąc się, że ma w sobie aż tyle empatii.
 Rozległo się pukanie do drzwi. Daiki wstał i poszedł otworzyć, ale widok min policjantów, którzy stali w drzwiach, jakoś nie poprawił mu humoru. Wpuścił ich do salonu, po czym wskazał m wolne miejsca na kanapie. Sam stanął w progu i skrzyżował ramiona na klatce piersiowej.
 - Nie mamy dobrych wieści. – Zaczął straszy policjant, który wcześniej przesłuchiwał Kise. – Haizaki uciekł, jego rodzice nie wiedzą, gdzie jest.
 - Cholera, musiał to gnojek przewidzieć. – Warknął Aomine, zaciskając ze złości pięści.
 - Kise, zgadzasz się na ochronę? – Młodszy zwrócił się do przerażonego Ryouty.
 - O-Ochronę? – Powtórzył, nie łapiąc, o co chodzi.
 - Gdyby Haizaki chciał wrócić, ochrona może być niezbędna.
 - Mam Aominecchiego.
 Na te słowa Daiki kaszlnął, nie wierząc w to, co usłyszał. Spojrzał na Kise ze zdziwieniem, a ten się lekko zarumienił.
 ,,Serio aż tak mi ufa?”
 - Ale on nie zawsze będzie z tobą. – Kontynuował policjant. - Pomyśl, ktoś musi robić zakupy. Haizaki może chcieć wykorzystać każdy moment, więc lepiej nie ryzykować.
 - Masz się zgodzić. – Kasamatsu wstał i podszedł do blondyna. – Jeśli nie, już cię więcej nie wpuszczę na boisko.
 - A-Ale Kasamatsu senpai! – Model spojrzał na swojego kapitana z pretensją w oczach.
 - Nie zmienię zdania. Dla własnego bezpieczeństwa zgódź się na tego ochroniarza! Będzie tylko pilnował twojego domu.
 Kise przez chwilę milczał, po czym kiwnął potwierdzająco głową, mocniej tuląc się do poduszki. Policjanci przez kilka minut mówili coś o bezpieczeństwie, przestrzegali Aomine, by za często nie wychodził, a także poradzili Kise, by przez jakiś czas nie pokazywał się na ulicy. Kiedy już mieli wychodzić, wszyscy usłyszeli dzwonek do drzwi. Aomine, zdziwiony, poszedł otworzyć, a goście, których ujrzał, sprawili, że mało się nie przewrócił.
 - Witaj, Aomine-kun. – Przywitał się Kuroko.
 - Yo. – Powiedział Kagami. – Czemu policja tu jest?
 - Kim jesteście? – W holu pojawił się młodszy sierżant.
 - Tetsuya Kuroko. – Przedstawił się błękitno włosy. – To jest Taiga Kagami. – Wskazał swojego przyjaciela.
 - Czemu przyszliście?
 - Spokojnie, to koledzy. – Uspokoił go Daiki, zapraszając ich do salonu. – Nie wybraliście najlepszego momentu. – Szepnął, zanim przekroczyli próg pokoju.
 Kiedy chłopcy stanęli w salonie, zamarli. Nie myśleli, że zobaczą dwóch policjantów, wściekłego Kasamatsu i przerażonego, pobladłego Kise.
 - Jak coś będziemy wiedzieli, natychmiast cię o tym powiadomimy. – Starszy policjant założył swoją czapkę, po czym wyszedł, szepcząc coś na ucho swojemu podwładnemu.
 Kagami i Kuroko zajęli dwa stojące obok siebie fotele, natomiast Aomine usiadł obok Kise. Milczeli. Taiga i Tetsuya nie wiedzieli, jak zacząć rozmowę, a Daiki i Ryouta nie miel ochoty rozpoczynać tego tematu. Model przysunął się bliżej ciemnoskórego, a gdy ten chciał się lekko odsunąć, złapał go za ramię.
 - Aominecchi, oni powinni wiedzieć. – Szepnął, ściskając go mocniej.
 - To im powiedz.
 - N-Nie mogę… - Spuścił wzrok. – Wstydzę się.
 Aomine westchnął cicho, po czym spojrzał na dwóch chłopaków, którzy nie rozumieli sytuacji. Tetsu, jak to Tetsu, miał obojętny wyraz twarzy i wyglądał tak, jakby się niczym nie przejmował. Daiki jednak bardzo dobrze go znał, więc wiedział, że Kuroko chce usłyszeć prawdę. Kagami natomiast zrobił taką minę, że nawet ślepy mógłby zauważyć jego dezorientację.
 Daiki usiadł wygodniej i zerknął na nich z powagą.
 - Musicie obiecać, że nikomu nie piśniecie nawet słowem o tym, co to zaraz usłyszycie.
 Obaj kiwnęli zgodnie głowami, a ich twarze wyrażały coraz większe zainteresowanie oraz niepokój.
 - Haizaki zgwałcił Kise. – Daiki nawet się nie zająkał.
 W salonie zapanowała cisza. Kasamatsu aż gotował się ze złości, Kise mocniej ścisnął ramię Aomine, Taiga miał na twarzy totalną dezorientację, natomiast Kuroko otworzył usta ze zdziwienia.
 - To dlatego cię nie było… - Szepnął Kagami, za co dostał z łokcia od Tetsuyi. – Ała!
 - Nie wspominaj o meczu. – Szepnął, widząc minę blondyna. – Policja go szuka?
 Ciemnoskóry w skrócie im wszystko wyjaśnił, a gdy doszedł do momentu, w którym znalazł Kise na podłodze w łazience, Ryouta nie wytrzymał i zaczął szlochać.
 - O-Oi, Kise! – Daiki spojrzał na niego ze zdziwieniem i chciał go odsunąć, ale wtedy blondyn wtulił się w niego, a jego szloch zamienił się w płacz.
 Wszyscy patrzyli na modela w milczeniu. Żaden nie wiedział, co Kise czuje, więc nic nie mówili. Jedynie spuścili głowy i zacisnęli wargi. Żal im było Ryouty, ale co mogli poradzić? Nic. Blondyn objął Aomine w pasie, a głowę schował w zagłębieniu jego szyi, przez co Daiki czuł się wyjątkowo niekomfortowo. Delikatnie objął Kise i poklepał go po ramieniu, chcąc, by się odsunął. W środku czuł jednak, że taka bliskość mu nawet pasuje. A na pewno aż tak nie przeszkadza.
 - My już pójdziemy – Odezwał się nagle Kuroko, przerywając krępującą ciszę. – Kise-kun, skoro Aomine-kun będzie z tobą, to na pewno będziesz bezpieczny.
 - Trzymaj się, Kise. – Rzucił Kagami na pożegnanie. Po chwili zatrzymał się i spojrzał na niego ze współczuciem. – Taka wygrana wcale mnie nie cieszy.
 Blondyn oderwał się na chwilę od ciemnoskórego i posłał mu zdziwione, ale też wdzięczne spojrzenie. Kiwnął im głową na pożegnanie, po czym powiedział, by go czasem odwiedzili. Niedługo po nich wyszedł Kasamatsu, wciąż wkurzony na Haizakiego. Kise otarł resztę łez, która spływała po jego policzkach, a następnie usiadł wygodnie na kanapie. Skrzywił się, gdy poczuł pieczenie w odbycie.
 - Aominecchi… - zaczął.- Myślisz, że naprawdę jestem taki bezbronny i słaby?
 - Ha? – Daiki spojrzał na niego zdziwiony. – Skąd ci to do głowy przyszło? Wprawdzie czasem zachowujesz się jak ciota i w ogóle, ale słaby nie jesteś. – Usiadł koło niego. – A poza tym po takim wydarzeniu każdy by się fatalnie czuł.
 - Dziękuję. – Szepnął Ryouta.
 - Za co? – Zdziwił się Aomine.
 - Że tu jesteś i mnie pocieszasz. – Posłał mu delikatny uśmiech.
 Ciemnoskóry odwrócił wzrok i podrapał się po karku, chcąc ukryć swoje zażenowanie. Nie był przyzwyczajony do takich słów, więc trochę się zawstydził.
 - Ten, no… - Próbował skonstruować jakieś logiczne zdanie. – Nie musisz dziękować. – Powiedział szybko i wstał z kanapy, nim Kise zdążył go przytrzymać. – Chcesz coś zjeść? Pewnie tak, zrobię kanapki.
 Wyszedł z salonu w tempie ekspresowym, chcąc ukryć swoje czerwone policzki. Oparł się o kuchenny blat i westchnął ciężko, patrząc na swoje dłonie.
 - Co ja wyprawiam? – Szepnął do siebie.
 Napił się zimnej wody i zabrał się za robienie kanapek. Kiedy smarował kromki masłem, przeciął sobie nożem palec. Przeklął pod nosem i przemył rozcięcie zimną wodą, po czym nakleił na nie plaster. Dokończył swoje wytworne danie, a do dwóch kubków nalał soku pomarańczowego.
 Czemu Kise powiedział, że ma jego? Powinien mieć ochroniarza i dobrze, że się na niego zgodził. Ale dlaczego wypowiedział te słowa z taką pewnością i zaufaniem?! Aomine nie jest wyszkolonym policjantem. Owszem, umie się bić, ale to nie znaczy, że zawsze dałby radę go ochronić.
 Westchnął cicho i poszedł do holu. Otworzył drzwi i spojrzał na policjanta.
 - Może zrobić panu coś do picia?
 - Herbatę, jeśli można.
 Daiki kiwnął głową i zabrał się za przyrządzanie napoju. W międzyczasie zaniósł Kise kanapki oraz sok pomarańczowy. Już chciał wychodzić z salonu, gdy usłyszał pytanie blondyna.
 - Aominecchi, będziesz ze mną? – Aomine zatrzymał się w miejscu i spojrzał na niego zdezorientowany. Nie wiedział, o co chodziło z tym ,,będziesz”. Kise, widząc jego dezorientację, pospieszył z wyjaśnieniami. – W sensie, czy mnie nie zostawisz samego!
 - Aa… - Daiki podrapał się nerwowo w tył głowy. – Przecież mówiłem, że nie.
 Wyszedł szybko z salonu, ignorując ciepło, które poczuł na policzkach. Rumieńce? Tak rzadko się rumieni, że często zapomina, że istnieje coś takiego jak rumieniec. Kiedyś jednak trzeba to sobie przypomnieć, racja?
 Aomine oparł się o blat kuchenny i nie mógł uspokoić oddechu. Kise nic nie zrobił, zadał tylko pytanie, które można było zrozumieć dwuznacznie. Więc dlaczego, do cholery jasnej, jego klatka piersiowa unosiła się i opadała w zawrotnym tempie?! To tylko Ryouta. To tylko jego głupie pytania. To tylko…
 Kurwa!
 Daiki zacisnął palce na szafce i przygryzł wargę. Nie słyszał gwiżdżącego czajnika ani krzyku Kise. Był tak pogrążony we własnych myślach, że nie zwracał uwagi na to, co się dzieje dookoła.
 - Aominecchi!
 Aomine wciąż miał w głowie obraz zarumienionego Kise. Nie mógł wyrzucić go z pamięci, mimo że tego chciał. On wyglądał… tak słodko i niewinnie. Był jak...
 - Aominecchi!
 Daiki podniósł głowę, kompletnie zdezorientowany, i zobaczył tuż przed sobą trzęsącego nim Kise. Dopiero po chwili usłyszał gwiżdżący czajnik, więc pospiesznie go wyłączył, a gorącą wodę wlał do kubka z herbatą. Czuł, że jego serce bije w zawrotnym tempie, a oddech nie mógł się uspokoić.
 - Aominecchi, coś się stało?
 I twarz Kise… Była tak blisko. Mógł wyciągnąć dłoń i dotknąć jego policzków. Mógł się zbliżyć i go pocałować. Mógł…
 Pokręcił szybko głową, starając się odrzucić te wszystkie myśli. Spojrzał na zdziwionego i zatroskanego Kise, który stał na środku kuchni i wpatrywał się w niego.
 - Dobrze się czujesz? – Spytał blondyn, podchodząc do niego.
 - Wyśmienicie! – Odparł szybko Daiki. Zrobił to zbyt gwałtownie, bo takie zachowanie mogło wzbudzić u Kise pewnie podejrzenia. – Poczekaj w salonie, zaraz przyjdę.
 Wyszedł, wręcz wybiegł z kuchni, niosąc w ręku kubek z herbatą. Otworzył frontowe drzwi i podał ciepły napój policjantowi. Ten kiwnął tylko głową i powrócił do rozglądania się po okolicy. Aomine oparł się o ścianę w holu i przetarł twarz rękoma. I wtedy uświadomił sobie, że jest mokry od potu.
 - To przez myślenie o Kise? – Mruknął.
 Pokręcił głową i poszedł do łazienki, by pozbyć się nieprzyjemnego uczucia. Przemył twarz zimną wodą, ale nadal czuł gorąco, które przeniosło się z jego policzków do klatki piersiowej i okolic podbrzusza. Wylewał na swoją buzię litry zimnej wody, lecz w ogóle mu to nie pomagało. Blondwłosy przyjaciel nie mógł wyjść mu z głowy. Aomine przypomniał sobie jego rumieńce i to, jak próbował ukryć bolący tyłek. Dlaczego ze wszystkich koszykarzy akurat jego musiało to spotkać?! Czemu taka niewinna ciota musi tak cierpieć?! Życie jest cholernie niesprawiedliwe.
 Aomine spojrzał w lustro i nie mógł uwierzyć, że szczerze współczuł Kise. Nigdy mu się to nie zdarzało – wręcz przeciwnie. To on najczęściej posyłał Ryoutę w paszczę lwa, jakim był Akashi. A teraz co? Chociaż po takim wydarzeniu to chyba nie znalazłaby się osoba, która by mu nie współczuła.
 Daiki wyszedł z łazienki i skierował się do salonu. Gdy zobaczył śpiącego na kanapie Kise, coś w nim doszczętnie pękło.

Słodki.

 Aomine podszedł bliżej i przez kilka minut uważnie mu się przyglądał. Delikatne rysy kobiecej twarzy podkreślały długie, ciemne rzęsy. Zamknięte powieki chowały pod sobą śliczne, złote oczy. Nos lekko się zmarszczył, opierając się o ramię, na którym położona była głowa. Włosy spadały mu na czoło, ale nie zasłaniały powiek. Usta były lekko uchylone i aż prosiły się o pocałunek. Daiki kucnął przy kanapie i oblizał swoje wargi, czując ogromną potrzebę spróbowania smaku ust Kise. Wyglądały tak kusząco i słodko…
 Zbliżył swoją twarz do jego i rozchylił swoje wargi. Dotknął swoim nosem policzka Kise i poczuł jego gładką, zadbaną skórę. Ich usta dzieliły milimetry, ale wtedy Ryouta niespodziewanie obrócił się na bok, płosząc tym samym Aomine, który szybko odsunął się od kanapy i wyszedł z salonu, wręcz biegnąc na górę. Wpadł do swojej tymczasowej sypialni i zamknął za sobą drzwi, po czym oparł się o nie i usiadł na podłodze, dotykając ręką usta.

Naprawdę chciałem to zrobić. Naprawdę chciałem go pocałować…

 Daiki zamknął oczy i wziął kilka głębszych wdechów, by się uspokoić. Przetarł dłonią czoło i westchnął cicho, przerażony swoim zachowaniem. Zdecydował się pójść spać, nawet nie kłopocząc się z myciem. Emocje targały nim na wszystkie strony, przez co czuł się wyjątkowo zmęczony. Dlaczego ta blond ciota powoduje, że on tak się zachowuje?

 Co jest ze mną nie tak?
_________________________________________________________________________________








13 komentarzy:

  1. Rezerwacja dla mnie~! ^w^
    Pójdę tylko po żelki i wracam ;)
    #Kimie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohayo Aki-chan~! ^w^

      Baaaaardzo się cieszam, żę napisałaś Zemstę :D I z Kryminalistki też i mam nadzieję, że jutro wstawisz ^^ Tylko proszę po południu, bo zapewne będę spała do 11 xp

      I przejdę od razu do rozdziału zamiast paplać xp

      Niech Kasamatsu napije się melisy na uspokojenie xp
      Że Kise nie padł na zawał jak Kasa zaczął krzyczeć xp Ale miło, że martwi się o blondyna ^^
      Zwiał?? o.O Iza-nii~! Poszukaj dla mnie Haizakiego aby policjanci mogli go aresztować~! ^^
      Ujej~! ^w^ Kise tak ufa Aosiowi~! :3
      Hahaha~! :D Masz sie zgodzić na ochronę, bo jak nie to nie wejdziesz na boisko xp
      Ano Kise i poduszka ^w^ Ulocy widok :3
      Nagłe pojawienie się Tetsu przyprawia o zawał XD
      Ao przytul Kise~! ^^ Nie bądź cham :p
      I stujka od Tetsu :p Musi boleć xp
      Kisiu~! ;-; *Tuli * Tak Ao, przytul go ^^
      Kasa uspokój się, bo ci żyłka pęknie xp
      Ojej~! Aoś się zawstydził~! :3
      Ao: Nie prawda~! >.<
      Ja: Prawda, prawda ^^ Ja chcę zdjęcie :3
      Plaster z minionkiem~! XD
      "-Aominecchi, będziesz ze mną?"- Kise wali prosto z mostu XD A nie, jednak nie o to mu chodziło xp
      Aoś znowu się rumieni~! ^w^ Słodko :3
      Ao: Przestań to czytać!
      Ja: Nie~! I uważaj, bo poskarżę się Akinie~! :p
      Ao: Nie zrobisz tego...
      Ja: Akina!! Ao zakazuje mi czytać twoje cuda~! :p
      Ao: *Zwiewa z pokoju *
      Łaaa~! Aoś zaczyna myśleć w takim sensie o Kise~! ^w^
      Biegać z herbatą?? o.O Że się nie poparzył :p
      Mój mężu taki straszny xp
      Super słodki~! *w*
      Kise no~! >.< Musiałeś się ruszyć?!! -.-
      Kise: Przepraszam Kimie-chan -.-
      Zakochałeś się braciszku~! ^w^ <3 W blondynie, który drzemie sobie na kanapie :3

      Mi się bardzo podobało~! ^w^ Rumieniący się Aoś cieszy mnie bardzo :D
      Ao: Będziesz mi to wypominać? -.-
      Ja: Tak~! ^^ Mogę tak cały miesiąc :p

      Weny życzę na kolejne cośki~! ^^ A najbardziej na rozdział 44 :3
      Tulę mocno i kissam~! :*
      Do zobaczenia jutro~! ;) Mam nadzieję, że wstawisz jednak Kryminalistkę ^^
      Bajo~! <3
      #Kimie

      Usuń
    2. Yo, bratowo! :D

      Dziś, albo jutro... Zobaczy się ;)

      Musiałby jej wypić hektolitry XD
      Cud jakiś ;P Ale to pokazuje, że Kasamatsu jest dobrym kapitanem :D
      I wtrącić go wreszcie do paki!!!
      Baardzo ^^
      Kasamatsu i jego groźby - cz.1 XD
      Kise jest sam w sobie uroczy :3

      Ao: Halo! Masz męża!!
      Ja: Wiem <3 ale to nie znaczy, że nie mogę mówić o innych chłopakach, że są przystojni ^^
      Ao: Nie możesz!
      Ja: Ale taki np. Sebastian Stan... On jest zajebiście przystojny!!<3 *.*
      Ao: Kimie droga, weź jej coś powiedz! Odkąd obejrzała wszystkie części kapitana Ameryki, zachwyca się aktorem, który grał Bucky'ego! >.< Pooowieedz jej cooooś!

      Ale nie Ao XD
      Aoś jest chamem ;P

      Ao; Ej!
      Ja: :*

      A jednak go przytulił :D
      Aho z rumieńcem jest mega uroczyy :3

      Ao: I po co ci aktorzy, skoro ja jestem 100 razy przystojniejsi od nich?
      Ja: Dziewczyn nie zrozumiesz, kochanie :D

      Taki psikus ;P
      CO?!??! Ao, jak możesz zakazywać tego własnej siostrze?! :O Gdzieś ty się schował??? :P

      Może, może, jakoś powoli ^^
      to w końcu Ao :D
      Kise nie ma wyczucia -_-

      Ao: N-Nie zakochałem się!!
      Wszyscy: Mhm... *kiwają głowami z politowaniem*

      Mnie też :D To taki piękny widok ^^

      O, przyda się, bo ledwo go zaczęłam ;P
      :* Tullimy!!! *nienawidzę Teletubisów XD*
      papa :* <3

      Usuń
    3. Aosiu drogi nic na to nie poradzę :p Tak to już jest. Możesz zapytać się nawet Akasia ^^ Nawet on nic nie poradzi na moje zachwyty xp Nawet teraz jest cierpliwy, jak oglądam "Harrego Pottera" i cieszam się na widok Draco *.*

      Aktorzy i piosenkarze ^w^ Przez to mężów się nie mogę doliczyć xp
      Akaś: Ekhm! -.-
      Ja: Oczywiście mój kochany Sei-chan jest na pierwszym miejscu ^w^
      Akaś: ;)

      W kuchni jest~! xp Wyniuchał, że Kagami robi coś pysznego :p

      Z-a-k-o-c-h-a-ł-e-ś się braciuszku ^w^ Zakochałeś~! Zakochałeś~! :p
      Ao: Wredna -.-
      Ja: Idę pisać MidoAo xp
      Ao: NIE~! O.O No dobra, dobra~! Przyniosę ci żelki, ok?!
      Ja: Hahaha~! :D No dobrze~! ^^

      To daję jeszcze weny~! ;)
      Miłego dnia~! :* <3
      #Kimie

      Usuń
    4. No bo oni są taaaaaacyy przystojni!! *.* :D

      Ao: Ej!
      Ja: Ale ty jesteś najlepszy ;)
      Ao: Wiadomo :D

      Kagami, trzymaj go! I wyjmij patelnię!

      Zakochany-ny-ny :D
      Ale z Biedronki, pamiętaj! XD

      Dziękuję :D
      Wzajemnie <3

      Usuń
  2. Obiecuje, że wrócę jutro ok 13!
    A tym czasem miłej nocki! :D <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam bardzo serdecznie i-i chciałam napisać szybciej, ale obiad jadłam, później mnie kuzyn nad jezioro zaciągnął i na festynie byłam i-i noo... NO PRZEPRASZAM!!! :'( :'( :'( :'( :'( :'( MOŻESZ MNIE TERAZ ZABIĆ! :'(

      Więc jeśli można mi jeszcze skomentować to...
      Szczerze powiem, że czytając tytuł "Zemsta" to od razu kojarzy mi się z "Zemstą" Fredry/Fredra/Fredro. Nie, nie wiem czy to się jakoś odmienia, czy co xD
      Ka-kasamatsu... nie poznaje cię o.O
      To nie jest żadnego z was wina!! Nie możecie obwiniać się za to, że Shogo (którego na codzień jednak lubię, w wersji "teiko" ) Ma zrąbany mózg...
      I jeszcze uciekł -.- Noo Haizaki... Szykuj się na lekcję u Nijego ;p
      J-jejciuuu!!! Jak Kisia ufa naszemu Aosiowi *.* Też bym chciała mieć kogoś takiego :') (Tylko może w troszkę innych okolicznościach ;-;)
      Ee... Kasa, takie groźby są karalne! Aczkolwiek, Kise, powinieneś się zgodzić! I na szczęście to zrobiłeś! :D :3
      Jeju, ale Kasamatsu się tu o niego... Hmm... Troszczy? Chyba tak to można nazwać :D
      O przyszli... Goście :)
      Biedna Kisia!!! (Tak, wiem że robię z niego ciote, ale cóż poradzić? :/)
      Oho, kuksaniec w bok od Kurosia... Ałć.
      Łaa! Nawet Kagamiemu zrobiło się przykro... (co się dziwić? :c)
      A-H-O-M-I-N-E!!! No zrozum wreszcie, że to miłość, no! Tak reaguje człowiek, który kocha!!! (znaczy chyba tak)
      Hehe, tak Aoś, tak... Myśl tak dalej o mojej Kisi! :D
      A już myślałam, że Kise mu wali (hehe), że chce z nim chodzić, a tu klops -.-
      Daiki, bieganie z herbatą? Nowa dyscyplina sportowa? xp
      I znów się rumieni *.* :D

      Jeżuuuu...! To było takie piękne! I nie wiem co Ci nie pasuje, bo mi wszystko jest ok! :D
      A... No i jeszcze raz PRZEPRASZAM!!!! :'( :'( :'( :'( Już wiesz, że moje obietnice są nic nie warte :c ;-;

      W-weny życzę i pozdrawiam! :) <3

      Usuń
    2. Nie mam zamiaru nikogo zabijać ;P Już wystarczy, że w jednym wcieleniu jestem złodziejką XD

      Akurat tę książkę lubię, choć napisana jest staropolskim językiem ;P
      Shogou to debil -.-
      I to ostrą lekcję! :D
      Ja już mam Ao! :D Chociaż z tego co widzę, co musi się rozdwajać, by we wszystkim nadążyć XD
      To dla dobra Kise! :D
      Kuksańce Kuroko bolą ;_;
      A komu by się nie zrobiło? ;_;
      Ao potrzebuje czasu ;P :D
      Myśl, myśl, i zaplanuj wesele!!! :D
      Tak XD zawody na wyścig z herbatą powinny się znaleźć na liście konkurecji olimpijskich XD
      Wygląda słodko *.*

      Cieszę się ^^
      Nie masz za co ;)

      Dziękuję :D
      Pozdrowionka lecą! :*
      PaPa <3

      Usuń
  3. Żeby życie miało smaka, raz przeleć Ao, a raz Kisiaka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :O :D :P Przywituje Cię serdecznie ma droga i od raza Ci powiadam co mnie tu nie leży :D :P :D A mianowicie osądzam więc, iż gdyż jedyną rzeczą która tu nie leży, to piękna pała szanownego Ahomine, która całego czasa stoi, na widoka Pana Kisiaczka :D :P :D :P I tyle w owym temaciku :D :P A w nawiązaniu do rozdziała, wielebni Panowie Aominesiu, Kisiu, Kasamatsu, a o cóż do cholerci się rozchodzi w tej Waszej całej batalii na temata obwiniania siebie o ów dramatyczne wydarzonko, przepraszania oraz konstruowania scenariuszy "Co by było gdyby"???????????????? :O :D Jak Kisiaka kochanego uwielbiuje, tak uważam, iż gdyż zwyczajnie w tejże historii on nie tyle co zachowuje się jak zwykła ciota, jak to słusznie zaznaczył najdroższy Aoś, aczkolwiek on jest TOTAL-SUPER-CIOTĄ przez ciotowato wielkie CCC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :O :D :P On do cholery jaśniutkiej jest facetem czy jakąś cnotliwą dzieweczką, która ryczy o to, iż jej rzęsa wypadła z powieki ocznej?????????????? :O :D :P No ja przepraszam bardzo, lecz muszę brutalnie przedstawić zaistniałe fakty :D :P Tak na dobrą sprawę, to nie jedna dziewoja ma większe jaja od niego :D, i gdyby on miał jakiekolwiek jaja :D to na pięćset miliardów procentów do owego tragicznego zdarzenia by nie doszło!!!!!!!!!! :D :P Tak mnie tu ten Kisiuniu najwspanialszy działa na me cenne komórki nerwowe iż gdyż nawet jestem w stanie TWARDO POSTAWIĆ wzgląd, że ANI KRZTY mi go nie żal!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D :P :D Bowiem bardzo dobrze mu tak!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D :P A niechże se płacze i się użala nad swym losem, tylko iż zamiast tego, to mógłby się zastanowić dlaczego do owej sytuacji doszło a następnie pomyśleć, ażeby popracować przede wszystkim nad sobą, a nie zniżać się do arcydennego pozioma nieszanownego Haizakiego i wraz z Aominecchim szukać zemsty :O :D W takowego sposoba postępują gówniarze, a nie mężczyźni :O :D :P (Najszanowniejsi fani Pana Ryouty, powyższe stwierdzenie jest wykreowane przeze mnie tylko i wyłącznie na potrzeby tegoż opowiadania :P Wobec tego proszę się zbytnio nie oburzać :D :P :D ) Aahhaahahahahahahahahahahahaahahahahahaha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Ja się zapytuje, JAK MOŻNA PRZECIĄĆ SOBIE PALUSZKA, SMARUJĄC CHLEBA MASEŁEM????????????????????? :D :P :D Nie no, wielmożna Pani Akinko, rozczłonkowała mnie Pani :D :P Toż to nie Kisiuniowi, a Ahominesiowi trza ochroniarza, albowiem on pozostawiony w kuchni oraz zaiste nie tylko w kuchni, może zagrażać swemu życiu lub zdrowiu :O :D :P Istnieje coś takiego jak rumieniec????????????????????????? :O :D :P Aaaa, to dobrze wiedzieć iż gdyż coś takiego bytuje :D albowiem ponieważ jedyne rumieńce jakich doświadczam w mym żywocie, następują w chwili kiedy to szanowne słońce gorące nikczemnie zjara moją czcigodną facjatę i wyglądam w owej chwili jak żywy burak :D :P :D Więc pjona, Aosiek!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D :P Podzięki uprzejme za przypomnienie :D :P Ojjjj, Aomiśku, jak chciałeś zasmakować smaka ponętnych usteczków Kisiaka, to dlaczemu tego nie uczyniłeś????????????????????????????? :O :D :P Pieprzyć moralność, raz się żyje, gdyż takowa arcyświetna okazja może się już nigdy nie nadarzyć :D :P :D Ahahahahahaha!!!!!!! :D Co mam rozumować pode pojęciem "Nie kłopocząc się z myciem"????????????????????? :D Bowiem jedyne rozumowanie jakie posunęło mi się na rozuma, to kłopotowanie się z dokładną pielęgnacją pewnego CZŁONKA ciałka :D :P :D Z tąże wątpliwością nierozgromioną kończę mego referacika pod zacnym rozdzialikiem Zemsty nr. 4, także więc żegnuje Panią serdecznie oraz pożyczuję Pani kolorowych, niczym szanowne kolorosy czubów naszych najdroższych chłopców z KnB :D, snów :D :P Papatki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ;** 🌠🌛💘💖💕

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolę przelatywać Ao XD
      Nasza ciota była przerażona, strach ją sparaliżował, więc dlatego nie mogła się wyswobodzić temu dupkowi, jakim jest nieszanowny Haizaki :C
      Pani go bardzo surowo ocenia, droga Sayu XD ;P :D
      Jak widać można XD Ao jest zdolny do wszystkiego ;P :D
      Rozumiem, że jest pani chętna do roli prywatnego ochroniarza Ao?? :D :D :P
      Tak, istnieje XD :D :D
      Bo się Kisiak prawie obudził XD :D
      Dziękuję serdecznie :D <3
      Papapapa! :D :* :D

      Usuń
  4. Awwwwwww tego mi było trzeba! Dziękuję *^* hymhymhym chyba żeby może jednak brakowało, żeby Kasamatsu coś rozwalił albo Kagami palnął coś idiotycznego do kwadratu, ale jak dla mnie to wszystko było... Względnie Aomine jednak mógłby pocałować Kise ^^ czekam na kolejną część XD pozdrowionka i weny \(*^*)/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ nie ma za co! :D
      No może mógłby... ale nie w tej części XD
      Dziękuję i również pozdrawiam! <3

      Usuń