wtorek, 30 sierpnia 2016

100 lat, Aomine!!!

Ohayo! :D

Korzystam, póki mam neta, i wstawiam tego zacnego shota na znak mej miłości do mojego męża! :D ;* xD
Wyrobiłam się z tym, co już jest sukcesem, a jak wyszło - sami oceńcie ;P

Kochany mężu mój jedyny! :D życzę ci:

*pasji do kosza :D
*żebyś wygrywał, ale cieszył się jednocześnie grą ;)
*cierpliwości do mnie ;P (czasem się przydaje xD)
*radości w życiu
*więcej poczucia humoru
*cierpliwości do swej ukochanej siostry :D
*cierpliwości do Kise ;P
*chęci zajmowania się naszym przyszłym dzieckiem ^^
*cierpliwości do Kagamiego xD
*ogólnie dużo cierpliwości ;P
*zdania liceum :'D
* i jeszcze spełnienia wielu marzeń!! ;* <3

 W ten uroczysty dzień, kiedy to mój mąż ma urodziny, jest jednocześnie koniec wakacji :C
Ale byłam dziś na spotkaniu z nową klasą, było 2/3 osób, więc to już niezłe osiągnięcie :D A do tego wydają się mili i sympatyczni, także powinnam dać radę przebrnąć przez liceum z fajną klasą! :D
A jak u was w końcówce wakacji? (chociaż niektórzy mają jeszcze wolne ;P Szczęściarze >.>)

Miłego dnia! Albo i jeszcze nocy xD

Ps. Przepraszam, że nie wszyscy czytelnicy tu wystąpili, ale daję słowo, że wszyscy, którzy chcieli, wystąpią w Wariatkowie! :D Nie wiem, kiedy to się pojawi, ale na pewno tam będziecie ;*

_________________________________________________________________________________


  Kiedy usłyszałem dźwięk swojego telefonu, niechętnie otworzyłem oczy i sięgnąłem po dzwoniącą komórkę. Kto śmie do mnie dzwonić o dziesiątej rano w sobotę?! Nawet prezydent nie ma do tego prawa! Weekend jest od tego, by się wysypiać. Po cholerę jakiś debil dzwoni o tak wczesnej godzinie? Jeśli to Kise, to przysięgam, że go zabiję.
 Gdy spojrzałem na wyświetlacz, momentalnie otworzyłem szeroko oczy.
 Akina.
 Zmieniam zdanie. Ona jest jedyną osobą, która może dzwonić do mnie o każdej godzinie. Jak raz nie odebrałem od niej telefonu o ósmej rano w niedzielę, to mi później zrobiła niezłą awanturę i musiałem zabrać ją do lunaparku, by jej wreszcie przeszło.
 A mówią, że to ja jestem potworem…
 - Halo? – Usiadłem na łóżku i przeciągnąłem się.
 - Masz dwadzieścia minut na przyjście do parku – warknęła. Co ja jej znowu zrobiłem?!
 - Ale o co ci…?
 - Miałeś się ze mną spotkać dziś o dziesiątej!
Miałem? Kurwa, jeśli tak, to zapomniałem! Jakich sztuczek użyła, by mnie tam zwabić tak wcześnie rano? Kiedy jej to obiecałem?
 - Aaaa. – Nerwowo się zaśmiałem. – Widzisz… Po prostu chciałem…
 - Dziewiętnaście minut.
 Kurwa! Ona jest straszna! Dlaczego ja się w niej zakochałem? Tyle jest na świecie ładnych dziewczyn, i to dużo łagodniejszych od niej, a moje serce musiało wybrać akurat ją… Potwór zakochał się w potworze.
 - Gdzie dokładnie jesteś? – Spytałem, wstając z łóżka i wyjmując z szafy jakieś jeansy, białą koszulkę i bieliznę.
 - Przy fontannie. Osiemnaście minut. Czekam. Spóźnij się chociaż o sekundę, a z nami koniec!
A od kiedy to ona ma prawo mi grozić?!
 W sumie to nie ma takiego prawa, ale robi to od zawsze…
 Rozłączyła się, a ja w tempie ekspresowym się ubrałem i pobiegłem do łazienki, by umyć zęby. Prawie przy tym wpadłem na drzwi, ale mój zajebisty refleks włączył się w ostatniej chwili. Przemyłem twarz wodą, użyłem dezodorantu i w ciągu kilku sekund znalazłem się w kuchni. Na stole zobaczyłem karteczkę.

  Dzień dobry, Daiki!
 Siostra zaprosiła mnie do siebie na weekend, więc wrócę w niedzielę wieczorem. Śniadanie masz na stole, obiad w lodówce, a resztą sam się zajmiesz ;) Postaraj się zostawić po sobie porządek.
                                                                                                  Mama J

  No za co?! Jeszcze sam sobie muszę kolację zrobić?! Skandal. Wprowadzę się na ten weekend do Akiny, ona mi zrobi coś pysznego.
 No właśnie, Akina.
 Spojrzałem na zegarek i zagryzłem wargi. Zostało mi czternaście minut. Zjadłem szybko trzy kanapki, popiłem je sokiem i pognałem do holu, by się ubrać. Szybko założyłem trampki i zamknąłem dom. Ze zdenerwowania i pośpiechu musiałem się jednak wrócić po telefon, przez co mój czas jeszcze bardziej się skurczył.
 Dziewięć minut.
 Kurwa! Jak niby mam dobiec na miejsce w tak krótkim czasie?! Przecież tam się idzie pół godziny! Zagryzłem wargi i ruszyłem przed siebie, nie przestając biec. Wymijałem pary trzymające się za ręce, ludzi idących do pracy, starszych dziadków, rowerzystów i psy. Co rusz spoglądałem na zegarek i miałem dziwne wrażenie, że czas leci dwa razy szybciej niż normalnie. Jak na złość trafiałem na czerwone światła, które tylko przeszkadzały mi w dotarciu na miejsce. Podrygiwałem niespokojnie nogą, zdając sobie sprawę, że zostało mi coraz mniej czasu. Niektóre babcie rzucały mi podejrzliwe spojrzenia, ale żadna się nie odezwała. I tak bym nie odpowiedział, więc tylko mi to pomagało – dzięki temu nie wyszedłem na chama, który ignoruje innych.
  Zobaczyłem przed sobą park. Jeszcze tylko kilkaset metrów i będę na miejscu. Kiedy jednak spojrzałem na zegarek, momentalnie przyspieszyłem i biegłem najszybciej jak to było możliwe.
 Minuta.
Ostatnia cholerna minuta.
 Szybciej! Szybciej!
 Zauważyłem Akinę siedzącą na jednej z ławek. Spoglądała na telefon, a jej usta były zaciśnięte w wąską linię. Jest źle. Naprawdę źle. Zginę? Zostanę singlem? Zostawi mnie dla innego?
 Zatrzymałem się tuż przed nią, dysząc nie tylko ze zmęczenia, ale głównie ze stresu. Do czego ta dziewczyna mnie doprowadzi?
 - No, gratuluję. – Uśmiechnęła się, klepiąc mnie przy tym po ramieniu. – Zdążyłeś z dziesięciosekundowym wyprzedzeniem.
 - Słuchaj… - Wyprostowałem się, łapiąc się pod boki. – Kiedy ci obiecałem, że się spotkamy dziś o tak wczesnej godzinie?
 - Nie obiecałeś. – Odwróciła się i zaczęła iść w stronę centrum handlowego. Jezu… Znowu chce mnie ciągnąć na zakupy? I zaraz, zaraz, ale jak to jej nie obiecałem?! Już chciałem, ją o to zapytać, ale sama się odezwała. – Wyciągnęłam cię tu, bo chciałam, byś mi doradził wybór pewnej sukienki.
 I przy okazji posłużył za tragarza.
 Normalnie czułem, jak moja szczęka dotknęła chodnika. Wstałem tak wcześnie tylko po o, by iść z nią na zakupy? Za co? Bogowie, za co?! Ostatnio nawet nie przeglądałem żadnych pornosów, nie oglądałem się za innymi dziewczynami, nie byłem wobec Akiny nachalny… Więc czemu mnie to spotyka?! To jest niesprawiedliwe! Żeby ktoś tak zajebisty jak ja musiał tak wcześnie wstawać i marnować swój sen dla tak błahej sprawy? Poza tym już ja znam te ,,zakupy” u dziewczyn. Najpierw mówią, że idą tylko po jedną rzecz, a potem nagle okazuje się, że przeszły kilkanaście sklepów i przypadkiem zobaczyły kilka ładnych promocji. A że ,,grzechem by było nie skorzystać”, wzięły to, co było przecenione. I kończy się na tym, że wychodzą obładowane torbami, w których jest kilka par bluzek, bluza, buty, bielizna, spodenki i Bóg jeden wie, co jeszcze. A potem wizyta w Rossmanie lub salonie kosmetycznym. I jeszcze się dziwią, że kasy nie mają. Jak ma się określony cel, na przykład sportowe buty, to idzie się do sklepu, bierze się odpowiedni rozmiar i koniec zakupów. A u dziewczyn? O, zanim one wybiorą odpowiedni kształt, wielkość obcasa, rozmiar czy markę, to minie pół wieku. A chłopak co będzie robił w tym czasie? Łaził za nią jak pies i tylko kiwał głową na jej pytania.
 Czasem się w ogóle zastanawiam, czemu chciałem mieć dziewczynę…
 - Nie mogłaś poprosić o pomoc Mine? – Jęknąłem, czując nagłe zmęczenie i niechęć.
 - Umówiła się z Kise.
 - Satsu?
 – Miała coś załatwić z Kuroko.
 - Kimie?
 - Randka z Akashim.
 - Kagami?
 - Trening z Tatsuyą. – Schowała telefon do torebki. – Specjalnie się na dziś umówili. Zostałeś tylko ty.
 Za jakie grzechy? Dlaczego padło akurat na mnie? Tyle miała osób do wyboru, a jak na złość padło akurat na mnie. I to w weekend! Przed południem w sobotę! Wolne jest od tego, by się wyspać, a nie łazić z dziewczyną na zakupy. No chyba że tą dziewczyną jest Akina Hyuga. Z nią lepiej nie zadzierać, więc dla własnego bezpieczeństwa wolę jej nie podpaść. Jeszcze by się obraziła bądź postanowiła ze mną zerwać…
 Tylko czemu to akurat musiałem być ja? Midorima prawdopodobnie miałby czas, Takao... Już nawet zadzwoniłaby po Sakuraia! Ale nie, musiała wybrać mnie. Ech, czego to się nie robi dla swojej ukochanej.
 - Wypatrzyłam ciekawe sukienki w kilku sklepach. – Akina złączyła nasze dłonie. – I nie mam pojęcia, która najlepiej do mnie pasuje.
 - A po co chcesz kupić kolejną sukienkę? – Zdziwiłem się. Jak dobrze pamiętam, to prawie dwa miesiące temu była z Mine na zakupach i wybrała czerwoną kieckę z czarną falbanką.
 - Bo ktoś ma niedługo urodziny. – Uśmiechnęła się.
 - Kto? – Znowu o czymś zapomniałem?
 Akina nie odpowiedziała, tylko pociągnęła mnie do pierwszego sklepu. Od razu wzięła do przymierzalni dwie sukienki – jedną czarną, drugą zieloną. Zanim założyła pierwszą, zdążyłem przejrzeć męskie bluzy. Całkiem fajny wybór mają. Muszę sobie niedługo jakąś kupić.
 - I jak? – Akina otworzyła drzwi przebieralni i pokazała mi się w czarnej sukience sięgającej jej do kolan.
 - Wygląda spoko, ale… - Podrapałem się po karku. – Myślisz, że taka elegancka, czarna sukienka jest odpowiednia na urodziny przyjaciela?
 - Fakt, też o tym pomyślałam.
 Akina zamknęła drzwi, a ja westchnąłem cicho. Coś mi się zdaje, że to będą długie i męczące zakupy.
 Przeglądałem męskie spodnie, gdy usłyszałem jej chrząknięcie. Odwróciłem się w stronę przebieralni i obrzuciłem swoją dziewczynę uważnym spojrzeniem.
 - Jak dla mnie ładna, ale za ciemna.
 Akina kiwnęła lekko głową i ponownie się zamknęła, a ja powróciłem do przeglądania jeansów. Jedne były z dziurami, drugie z krokiem w kolanach… Wreszcie znalazłem takie, które mi się naprawdę spodobały. Miały lekko poprzecierane kolana, ale za to uszyte zostały w moim stylu – trochę luźne, z kieszeniami i przede wszystkim nie obcisłe. Chciałem je nawet przymierzyć, lecz nawet nie zdążyłem zdjąć ich z wieszaka, bo Akina wyszła z przebieralni i pociągnęła mnie za sobą, po drodze odwieszając sukienki.
 - E-Ej! – Zaprotestowałem. – Ja je chciałem przymierzyć!
 - Przymierzysz innym razem, mamy coraz mniej czasu.
 - He? – Zdziwiłem się. – Jest sobota, nigdzie nie musimy się spieszyć.
 - Mam później zaplanowane coś ważnego.
 Nie miałem siły na wykłócanie się z nią ani wypytywanie jej o szczegóły tego planu. Po prostu poszedłem za nią do kolejnego sklepu, modląc się, by nie przymierzała tam dużej ilości sukienek. Okazało się, że poszła założyć trzy. Zaczyna się. Teraz będzie ich brała coraz więcej, aż w końcu wyjdziemy tuż przed zamknięciem domu handlowego. O ile nas w nim nie zamkną, bo Akina zasiedzi się w przebieralni.
 Kiedy mi się w nich pokazywała, miałem wrażenie, że dwie z nich wzięła na odwal się – nie pasowały do niej kolorem ( jeśli nawet ja to zauważyłem, to znaczy, że naprawdę tak jest ), a do tego jedna była za ciasna, a w drugiej wyglądała jak bańka. Jak można nosić sukienkę, w której wygląda się jak beczka? Tej części kobiecej mody nie rozumiem. Tak samo jak otyłych dziewczyn, które zdecydowanie nie powinny nosić legginsów, a jednak to robią. I uwierzcie mi, że wygląda to okropnie. Ten tłuszcz i rozstępy na udach…. Brr! Aż mnie ciarki przeszły. Całe szczęście, że Akina ma ładne, długie nogi.
 - Idziemy dalej – zarządziła, a ja westchnąłem cicho i poszedłem za nią jak jakiś pies.
 Czasem czuję się jak Nigou – on wszędzie chodzi za Tetsu, a ja za Akiną. On go zabiera w różne miejsca, Akina ciąga mnie po sklepach bądź na randki. Nie żebym miał coś przeciwko randkom czy miłym spacerom, ale bez przesady. A zakupów nie zaliczam do żadnej z tych kategorii. Szczególnie wtedy, gdy jestem tragarzem. Jednak najgorsze jest kobiece niezdecydowanie. Dziewczyny robią tak, że biorą do przymierzalni kilka ciuchów, przymierzają je po kilka razy, nie wiedzą, który wybrać, a kiedy pytają o zdanie swojego chłopaka, w ogóle się z nim nie zgadzają i w końcu biorą wszystko. A potem i tak z części nie są zadowolone i jej nie noszą. Głupie. Cóż, przynajmniej Akina zgodziła się ze mną w kwestii sukienek, które mi pokazała. Zawsze jakiś plus. To już coś.
 Stałem przed kolejną przebieralnią i czekałem, aż Akina łaskawie z niej wyjdzie. Pokazała mi się w fioletowej sukience sięgającej jej przed kolana, jednak mimo ładnego wyglądu, coś mi w niej nie pasowało. Tak samo było z granatową, która na dole miała śliczną koronkę. Jeszcze trochę, a stanę się prawdziwym ekspertem. Będę doradzał innym wybór odpowiedniego stroju. Może mnie nawet zatrudnią w jakiejś słynnej agencji? Albo będę asystentem wielkiej gwiazdy? Nagle pomyślałem o Kise – skoro on jest modelem, na dodatek moim przyjacielem, to jest duże prawdopodobieństwo, że chciałby mnie u siebie zatrudnić. Od razu mówię, że rezygnuję z tej pracy. Cofam wszystko, co powiedziałem. Nie mam zamiaru pracować w żadnej agencji. Będę policjantem i koniec. Zdania nie zmienię.
Weszliśmy do kolejnego sklepu, a ja zaczynałem tracić nadzieję na to, że o wieczora wrócę do domu. Łazimy już po mieście trzy godziny, a Akina nic nie wybrała. Dlaczego kobiety są takie niezdecydowane?
 - I jak? – Stanęła przede mną w ślicznej, błękitnej sukience, która podkreślała jej talię oraz biust. Ona wygląda jak młoda, piękna bogini. Ta kiecka leżała na niej idealnie.
 - Bierz. Bosko w niej wyglądasz.
 Akina zaśmiała się cicho, po czym odwróciła się w stronę lustra.
 - Na pewno? Nie wiem, czy długościowo…
 - Jest idealna. – Przerwałem jej. Sukienka sięgała jej do połowy ud, a na wysokości klatki piersiowej miała koronkę. Do tego była lekka i zwiewna, więc Akina wyglądała w niej perfekcyjnie. Mam naprawę śliczną dziewczynę. – Jeśli ty jej nie weźmiesz, to ja ją kupię.
 - Dobra, dobra. – Uśmiechnęła się i weszła do przymierzalni, by się przebrać.
 Wreszcie koniec zakupów! Możemy wrócić do domu i byczyć się przed  telewizorem. Życie jest piękne.
 Kiedy Akina poszła do kasy, czekałem na nią przed wejściem. Wyszliśmy ze sklepu i złączyliśmy nasze dłonie. Zamierzałem iść w stronę swojego domu, ale poczułem, jak ona ciągnie mnie w przeciwną stronę.
 - Gdzie ty idziesz? – Zdziwiłem się.
 - Po jakiś dodatek do tej sukienki. – Niewinnie się uśmiechnęła. – Muszę mieć do niej jakiś naszyjnik lub kolczyki.
 Zaliczyłem zgon. Przedwcześnie się ucieszyłem. A już miałem nadzieję na wolne i leniwie spędzone popołudnie… Do czego ona mnie zmusza? Nie znam się na babskich zakupach, a ta mnie ciągnie do kolejnego sklepu. Ja chcę do domuuu! Robię się głodny, zmęczony i znudzony. Nie interesuje mnie biżuteria, a teraz będę musiał doradzać jej odpowiedni breloczek… Do czego to doszło? Satsuki nigdy mnie tak po sklepach nie ciągała. Owszem, prosiła czasem o pomoc w zakupach, ale bez przesady! Boże, dlaczego musiałem się zakochać akurat w Akinie?
 - Ten czy ten? – Przyłożył do swojej szyi dwa naszyjniki, a ja spojrzałem na nie ze zrezygnowaniem.
 - Są prawie identyczne.
 - I właśnie w tym ,,prawie” tkwi cały problem! Jeden jest bardziej owalny, a drugi kulisty. – Spojrzała w niewielkie lusterko. – Który lepiej mi pasuje?
 - Akina… - Westchnąłem. – Oba są śliczne i oba do ciebie pasują.
 - W takim razie nie wezmę żadnego.
 Odłożyła je na miejsce, a ja patrzyłem na to z kompletnym niezrozumieniem. Już mogła zacząć robić wyliczankę… Chociaż kiedyś byłem świadkiem, jak jakaś dziewczyna miała dylemat co do wyboru bluzki. Kiedy padło na jakąś białą, ona stwierdziła, że jednak weźmie tę drugą. Kobieca logika czasem naprawdę nie ma sensu.
 - A ten? – Akina pokazała mi naszyjnik o jakimś dziwnym kształcie, który zrobiony był ze sztucznych diamencików. Muszę przyznać, że mi się spodobał, ale był za duży.
 Omiotłem wzrokiem inne ozdoby, a moją uwagę przykuł śliczny wisiorek w kształcie serce. W środku była literka ,,A”. Zupełnie jak ,,Aomine”…
 - Ten jest świetny. – Podałem go jej, a ona przez chwilę mu się uważnie przyglądała. W końcu skinęła potwierdzająco głową i z uśmiechem podeszła do kasy. Odetchnąłem z ulgą, mając nadzieję, że nie wymyśli już niczego głupiego.
 - Komplet idealny! – Złapała mnie pod ramię, a ja się lekko uśmiechnąłem. Będzie wyglądała w nim zajebiście.
 - To idziemy do mnie czy do ciebie?
 - Możemy do ciebie. Chyba że bym jeszcze…
 - Idziemy do mnie!
 Przerwałem jej, nim zdołała powiedzieć cokolwiek o zakupach. Mam ich dość. Dawno tak długo nie łaziłem po mieście. Ta dziewczyna mnie wykończy…
 Kiedy weszliśmy do mojego domu, zaprosiłem Akinę do salonu. Sam poszedłem do kuchni, by odgrzać obiad przygotowany przez moją mamę. Co my tu mamy… Warzywa? Fuj! I tak ich nie zjem. Ryba – pycha. Ryż – też dobry.
 - O, jedzenie! – Akina stanęła w progu i zaczęła mi się przyglądać.
 - Głodna? – Uśmiechnąłem się do niej.
 - Jak wilk! – Zaśmiała się. – Pomóc ci?
 - Radzę sobie w kuchni. – Pokazałem jej język.
 - Ciekawe dzięki komu… - Przekręciła oczami i poszła z powrotem do salonu.
 Chciałem jej odpowiedzieć, że dzięki memu intelektowi i zajebistości, ale ugryzłem się w język. Jeszcze by mnie znów zaczęła ciągać po sklepach. Nie przeżyłbym tego. Umarłbym na środku ulicy, niosąc w ręku torby z jej nowymi ubraniami.
 Kiedy wszystko było gotowe, zaniosłem do salonu nasz obiad. Akina uśmiechnęła się i zaczęła jeść, a ja po chwili do niej dołączyłem. Siedzieliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy jakiś serial kryminalny, co jakiś czas komentując poszlaki znalezione przez policjantów.
 - Byłby z ciebie dobry detektyw. – Akina szturchnęła mnie w ramię. – Dobrze sobie radzisz.
 - Bo jestem zajebisty. – Wypiąłem dumnie pierś, a widząc jej znudzoną minę, przytuliłem ją do siebie. – Właśnie dlatego chcę być policjantem.
 - Najpierw musisz skończyć liceum. – Wtuliła się w mój tors. Zacząłem ją głaskać po plecach i przy okazji wąchałem jej włosy. Czułem jakiś owocowy zapach, który bardzo mi przypadł do gustu.
 Siedzieliśmy na kanapie przez kolejną godzinę, aż nagle zadzwonił telefon Akiny. Na ekranie wyświetliło się jedno słowo: Taiga. Moja dziewczyna wyszła z salonu, by odebrać, a ja w tym czasie wyłączyłem telewizor. Serial i tak się skończył, a ja nie miałem już ochoty na nic innego.
 - Musimy iść. – Akina wzięła do ręki torbę z zakupami, zarzuciła na ramię swoją torebkę, po czym szybko założyła buty. Spojrzała na mnie wymownie, a ja głośno westchnąłem.
 - Dlaczego ,,my”? Zmęczony jestem.
 - Nie jęcz, tylko zakładaj buty! – Otworzyła drzwi i stanęła w progu, wskazując mi palcem ulicę.
 Co miałem zrobić? Posłusznie się ubrałem, znów czując się jak pies, po czym zamknąłem dom i poszedłem za Akiną.
 - Gdzie znów idziemy? – Jęknąłem, chcąc jak najszybciej zawrócić.
 - Do mnie.
 - Ha? – Zdziwiłem się. – Przecież mogliśmy zostać u mnie.
 Akina złączyła nasze dłonie i uśmiechnęła się tajemniczo. Ona coś knuje. Znam ją wystarczająco dobrze, by wiedzieć, co oznacza to podejrzane milczenie. A na dodatek telefon Kagamiego… Czy dziś jest ważne święto? Co jest trzydziestego pierwszego sierpnia? O jakiej uroczystości zapomniałem? To jakaś rocznica? Boże, Akina mnie zabije, jeśli o niej zapomniałem! Ale co by to było? Pierwsza randka? Nie, to było w maju. Pierwszy pocałunek? Nie. Pierwszy raz zobaczyłem ją bez bluzki? Nie. Poza tym nie wydaje mi się, by było co świętować. Nie dość, że szybko zakryła swój stanik, to jeszcze przez kilka kolejnych dni miałem ślicznego siniaka na policzku, który pozostawiła mi jej pięść. Ale przynajmniej ten chwilowy widok jej piersi schowanych pod samym biustonoszem był piękny…
 To co jest trzydziestego pierwszego sierpnia?
 Wiedziałem, że to coś ważnego, ale nie mogłem sobie przypomnieć co. To wszystko przez te zakupy!
 - Halo, obudź się, śpiąca królewno! – Akina pomachała mi ręką przed oczyma. – Jesteśmy.
 Otworzyła drzwi do swojego mieszkania, po czym wpuściła mnie do środka. Ledwo zdjąłem buty, a powitał mnie głośny okrzyk.
 - WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
 Zamurowało mnie. Stałem na środku salonu przejścia jak jakiś kołek i nie mogłem uwierzyć w to, że zapomniałem o własnych urodzinach. I to w dodatku osiemnastych! A wiedziałem, że coś ważnego wypada trzydziestego pierwszego sierpnia. To wszystko przez nagły telefon Akiny. Nie dość, że wkręciła mnie w zakupy, to z głowy wyleciało mi tak istotne wydarzenie! Skandal!
 Stanąłem na środku salonu i patrzyłem na całe Pokolenie Cudów, swoją drużynę, Seirin, Himuro oraz Takao, którzy stoją wokół stołu przepełnionego jedzeniem i szczerzą się do mnie jak głupi, czekając, bym do nich podszedł.
 - I jak? – Akina dotknęła mojego ramienia. – Niezła niespodzianka, co?
 - Zrobiłaś to specjalnie. – Spojrzałem na nią. – Te całe zakupy były zaplanowane!
 W odpowiedzi zaśmiała się i popchnęła mnie w stronę stołu. Zająłem miejsce, które zostało mi wyznaczone, a po chwili Satsu wniosła do kuchni spory tort czekoladowy z bitą śmietaną i truskawkami.
 - Kto go robił? – spytałem.
 - Taiga i Tatsuya. – Akina szeroko się uśmiechnęła. – Ja wyciągnęłam cię z domu, byś niczego nie podejrzewał. – Mrugnęła do mnie.
 Chytra bestia, naprawdę. Udawała wściekłą, zmusiła mnie do porannego spotkania, a na dodatek groziła mi rozstaniem. Wszystko po to, bym zapomniał o swoich urodzinach. Spryciula, nie powiem.
 Kiedy każdy dostał kawałek tortu, rozmowy zaczęły się na dobre. Oczywiście nie obyło się bez moich sprzeczek z Kagamim, ale byłem dziś dla niego tak litościwy, że nawet raz go nie uderzyłem. Sukces! Powinien się przede mną kłaniać, że go tak łagodnie potraktowałem!
 - A teraz prezenty! – krzyknął Kise i dosłownie wepchnął mi w ręce spore pudełko zawiązane jakąś dziwnie pedalsko wyglądającą kokardką. Czego ten tlenowany model nie wymyśli… A jeżeli dał mi swoją najnowszą kolekcję różnych mazideł do twarzy? Albo płynów do kąpieli o zapachu róż bądź fiołków? Wyrzuciłbym coś takiego na miejscu.
 Zobaczyłem pudełko, a w środku najnowsze buty Adidasa. Takie, jakie niedawno chciałem! Idealny kolor, rodzaj, nawet mój numer!
 Spojrzałem na Kise pytająco, a on uśmiechnął się.
 - Momocchi mi pomogła.
 Prezentów była masa – począwszy od męskich perfum, a skończywszy na bluzkach i wspólnym zdjęciu. Nie mam pojęcia, jak zabiorę się z tym do domu, ale coś będę musiał wymyślić. Nagle Akina kazała mi zamknąć oczy i zdjąć swoją koszulkę. Jak chciała darmowy striptiz, to powinna mnie zabrać do swojej sypialni! Poczułem, jak wkłada mi coś przez głowę. Byłem pewien, że to jakaś bluzka. Nie pomyliłem się. Miała napis: ,,The only who can kiss me is this girl ->”. Akina stanęła obok tak, tak, że strzałka wskazywała akurat na nią. Uśmiechnęła się do mnie szeroko, a ja przyciągnąłem ją do siebie i złożyłem czuły pocałunek na jej ustach.
 - Sama wybierałam napis. – Dotknęła palcem mojego torsu. – Podoba się?
 - Jest perfekcyjny. – Objąłem ją ramieniem.
 Dalsza część imprezy minęła głównie na rozmowach bądź grach. Kise uparł się na butelkę, więc zgodziliśmy się, nie chcąc słuchać jego ciągłych narzekań. Najlepsze wyzwanie dostał chyba Midorima, który musiał obwiązać się w pasie długą chustą tak, jakby miał spódnicę, po czym musiał tańczyć do piosenki ,,Waka-waka”. Ubaw był po pachy, mówię wam. Tak się śmiałem, że miałem później problem ze złapaniem powietrza. Kise aż turlał się po podłodze ze śmiechu, a Takao miał łzy w oczach. Nawet Akashiego to śmieszyło! Tylko Midorima był naburmuszony, a jego twarz miała kolor dojrzałego pomidora, co tylko spowodowało u nas dodatkową falę śmiechu. Cud, że sąsiedzi Akiny nie przyszli do nas z pretensjami.
 Imprezowaliśmy tak do prawie dwudziestej pierwszej trzydzieści. Przy wyjściu każdy jeszcze raz życzył mi wszystkiego najlepszego, o dziwo nawet Akashi nie potraktował mnie nożyczkami! Jak dobrze mieć osiemnaste urodziny… Wszyscy są dla ciebie milsi ( z wyjątkiem Kagamiego ), Akashi potrafi się normalnie uśmiechnąć, ma się prawo wyboru gry bądź filmu…
 Czemu osiemnastka jest tylko raz w życiu?!
 - No, nii-san, świetna impreza! – Kimie poklepała mnie po ramieniu, po czym mocno się we mnie wtuliła.
 Przytuliłem ją, a następnie poczochrałem po włosach, o co miała do mnie przez kilka milisekund  pretensje. Po chwili jednak szeroko się uśmiechnęła, gdy Akashi złapał ją za rękę.
 - To my już idziemy! – Zawołała radośnie, patrząc z uśmiechem na swojego chłopaka. Nadal nie wiem, czemu zakochała się akurat w nim… - Sei-chan obiecał, że wypije ze mną rano kawę z mojego nowego ekspresu!
 - Ta, świetnie – mruknąłem. Chciałem zamknąć za nimi drzwi, ale wtedy coś sobie uświadomiłem. – On u nas nocuje?! – Krzyknąłem za nimi.
 - Ty dziś spisz u Akiny! – Pokazała mi język, po czym pociągnęła Akashiego za sobą i pobiegli schodami w dół.
 Przekląłem cicho pod nosem i zamknąłem drzwi. Zobaczyłem, jak Kise i Mine żegnają się z Akiną.
 - Powodzenia, Aki-chan. – Mine przytuliła moją dziewczyną, po czym podeszła do mnie i objęła mnie za szyję. Akina w tym czasie żegnała się z Kise.
 - W czym ona życzyła ci powodzenia? – Spytałem, gdy zamknęła za nimi drzwi. – I czemu mam tu nocować?
 - Będę tak wspaniałomyślna i pozwolę ci zostać na noc, bo z tą kupą prezentów byłoby ci trudno dojść do domu. – Wskazała na masę torebek leżących w kącie salonu.
 - No kłaniam się nisko. – Uśmiechnąłem się. – Nie odpowiedziałaś na pierwsze pytanie.
 - Życzyła mi powodzenia w sprzątaniu.
 Rozejrzałem się po salonie i dopiero wtedy zauważyłem, ile czeka nas sprzątania. Bądź co bądź ta impreza to był Akiny, a że u niej nocuję, to wypadałoby jej pomóc. Cóż to za przebłyski wspaniałomyślności z mej strony! Kolejny plus osiemnastki!
 Akina poszła na chwilę do swojej sypialni, a ja usiadłem na kanapie. Głośno westchnąłem i oparłem się o jedną z poduszek. Czuję się wykończony. Niby to tylko impreza, jednak potrafi człowieka wymęczyć.
 - Daiki! – Usłyszałem wołanie Akiny. – Możesz tu przyjść?
 Niechętnie zwlokłem się z kanapy i poszedłem w stronę jej pokoju. Nie mam na nic ochoty, a ta jeszcze czegoś ode mnie chce. Ludzie, za jakie grzechy?! Jestem już pełnoletni, zajebiście, ale po takiej imprezie mam prawo się wyspać. Jedyne, czego chciałem, to wygodna poduszka, kołdra i Akina śpiąca obok.
 Kiedy znalazłem się w jej pokoju, od razu zawiesiła ręce na mojej szyi i zaczęła mnie namiętnie całować. Byłem tym mega zszokowany, jednak po chwili dołączyłem się do zabawy. Kto jak to, ale dziewczyna nie wygra ze mną w bitwie na języki! Po kilkunastu sekundach Akina oderwała się ode mnie i włożyła mi coś do ręki, dziwnie się przy tym uśmiechając. Poziom mojego zdziwienia jeszcze bardziej wzrósł, gdy zobaczyłem, co mi dała.
 - Kondom? – Spojrzałem na nią i dopiero wtedy zauważyłem, że ma na sobie trochę prześwitującą bluzkę, przez którą widać część koronkowego, granatowego stanika. Ludzie, coś się święci! Przebrała się, namiętnie mnie całowała, a teraz dała mi gumkę. Czyżby…?
 - Chciałam dać ci w te urodziny coś wyjątkowego, więc pomyślałam, że mój pierwszy raz będzie idealny. – Uśmiechnęła się, a mnie zamurowało. A jednak! W duchu strasznie się z tego cieszyłem, lecz…
 - Na pewno tego chcesz?
 - Gdybym nie chciała, to bym ci nie dała tego kondoma.
 O, bogowie! Wreszcie! Moje marzenie dziś się spełni! Moja dziewczyna odda mi się cała!
 - No chyba że nie chcesz lub jesteś zbyt zmęczony… – zaczęła, a ja natychmiast jej przerwałem.
 - Jasne, że chcę!
 Zarumieniła się lekko i odwróciła głowę, przygryzając przy tym lekko swoją wargę. Boże, jaka ona jest piękna i seksowna…
 Po kilku sekundach ponownie się całowaliśmy. Wisiałem nad nią i starałem się zrobić wszystko, by nie czuła się niekomfortowo. Przez chwilę wahałem się nad zdjęciem jej spodenek, ale gdy usłyszałem jej jedno, ciche zdanie, wszelkie wątpliwości prysły.
 - Czas rozpakować ostatni prezent.




_________________________________________________________________________________



  





13 komentarzy:

  1. Nieeeeeee... Zapomniałam o tym na śmierć. P-przepraszam, Ao-chin! J-jakoś ci to wynagrodzę... Obiecuje! Tylko powiedz jak. W końcu jesteś moim przyjacielem :*

    Eee... Zostawię komentarz na później, a tym czasem spróbuje zasnąć. Chociaż i tak mi się nie uda. Kise, chodź tu!
    Kise: czego chcesz?
    M: No nie wiem, kurde, czego może chcieć kobieta w ciąży?!


    A teraz weny i obiecuje, że wrócę jutro :* :D <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zgadzam z Panem Aomine! Nie budzi się w weekend wcześniej niż przed dziesiątą. A najlepiej po 12.
      Ujuuuj.... Koleszkoooooo! Zapierdalaj do Akiny, ma się kurzyć!
      Aoś, Aoś, Aooooooś, leeeeeeeććććććććććććććććććććććć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Uff... Jeszcze cię nie zjadła. Jest okej.

      Aki-chan... Nie, właściwie to Aki-chrzan... Nie masz serca! Aomine już prawie płakał, dostawał zawału a ty...

      Uuu... Umówiłam się z Kise? Hę? :D :D :D( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Sakurai by się spłoszył i rumienił xDDDDD

      No własnie Daikiś. Ale to było DWA MIESIĄCE TEMU!
      *Daikiś idzie z siekierą*
      T-tylko nie zabijaj...

      Daiki, do nogi!
      *Aoś zbliża się jeszcze bardziej.*

      Też mam dzisiaj ryż! :D I miałam wczoraj... I przedwczoraj też! A-a... A w niedzielę miałam kanapki xD

      E-ej! Ta kokardka wcale nie była pedalska! Ja ją wiązałam -.- Czuję się urażona xD

      UUUUUUUUUUU... Kimie! :D ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      J-ja... idę płąkać ze szczęścia. Z-zawsze chciałam przytulić Aosia *.* :')

      He He He He He... ( ͡° ͜ʖ ͡°) Może ja to zostawię bez komentarza, dobrze?...

      No cóż no, weny życzę, pozdrawiam i miłego dnia! :* :D

      Usuń
    2. Znam to xD W weekend trzeba pospać! :D
      No bez przesady, jeszcze się zabije ;P A dzieci sama nie chcę wychowywać xD :D

      JESZCZE ;P

      Aki-chan... xD Mine, nie wystapisz w Wariatkowie ;P
      Taka żem jestem xD

      Tak ^^ randka :D

      Hahahhaa XD

      Ja mu nie pozwolę! *łapie Ao* Dziwnie to wygląda, wiem... ;P

      To mój pies! :D Ty masz Kise ;P

      To może ryżu dla odmiany? xD

      Wybacz, Mine, memu mężowi! Upił się picolo xD ;P

      Kimie i akash + pustka w domu = ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Spelłniłam twoje życzenie ;) :D

      Dobrze xD

      Dziękuję i miłej nocy! :D ;*

      Usuń
    3. N-no przepraszam! Przecież wiesz, że to tak z sympatii ;p :*

      D-dziękuję :) Kise, uczył byś się od Aki-CHAN!

      Właśnie poleciał szukać całodobowego, bo zachciało mi się pomidorów xD

      Aaa... Chętnie, chętnie :D (na jutro dostałam rosół od kolegi xD)

      Wybaczam! :D ;p

      Hehe

      T-taaaaak! Arigatou ci za to! :***

      Dzięki... Chociaż miła to ona nie będzie, jak wszystkie ostatnio ;p :( I nawzajem :*

      Usuń
    4. Wiem, wiem ;P Już się w sumie przyzwyczaiłam ;) XD

      Ode mnie można, nawet trzeba się uczyć! :D

      Hahah xD Ja ostatnio miałam chęć na frytki ^^ ;P

      O, jaki miły kolega :D xD

      Nie ma za co ^^ Ja wiem, że się każdy lubi do niego przytulać, bo i ten zapach, i mięśnie... *.* :D ;P

      To oby się ta bezsenność wreszcie skończyła! :D
      Pa ;*

      Usuń
  2. Przybędę później~! :p Trzeba się przygotować na imprezę urodzinową braciszka ;)
    #Kimie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohayo~! :3

      Dzisiaj dzień zboczeńca~! xp No dobra, żartuję. Dzisiaj święto mojego kochanego braciszka~! ^^

      Najlepszego Nii-san~! <3 *Prezent będzie później :p*

      Urodziny Aosia, koniec wakacji oraz Międzynarodowy Dzień Blogów~! :D
      Oj, jutro będzie kac xp

      Zanim Niji zacznie śpiewać 100 i upijać wszystkich- a zwłaszcza Solenizanta- to skomentuje~! :D

      Zgadzam się z bratem- w weekendy się odsypia :p Więc dzwonienie przed 12 jest zakazane i karane nożyczkami xp

      Bo ukochana ma wszelkie prawa~! :3 Co ta miłość robi z człowiekiem~?! ^.^
      Haizaki: Akashi na przykład rzuca mniej nożyczek niż wcześniej xp
      Akashi: Uważaj, bo zacznę rzucać cyrklami -.-
      Kimie: Shougo gdzie jest Niji, skoro ty tu jesteś? O.o
      Haizaki: Poszedł do sklepu. Powiedziałem, że nie będę pił dopóki nie przyniesie moich ulubionych chrupek oraz kwaśnych żelków ^^
      Kimie: Żelki?? Z drinkiem??
      Haizaki: Nie. One są dla mamusi na podwieczorek :3
      Kimie: O~! Dziękuje~! :3

      No jak mogłeś zapomnieć braciszku~! O.O Kup lepiej po drodze kwiatki na przeprosiny :p

      Dai-chan może i na świecie jest mnóstwo ładnych dziewczyn ale żadna z nich nie ma tak zajebistego charakteru jak Akina B-)

      A już myślałam, że będzie epickie BAM~! XD

      Jedno mnie w liście od mamusi zastanawia- że jest od do Daikiego i tylko do niego. Czy ja zamieszkałam już z Sei-chanem?? o.O Mi to nie przeszkadza~! :D

      Ewentualnie zaszantażujesz Kagamiego xp

      Szybko zjadł te kanapki o.o Że się nie udławił~! xp

      Dai-chan od czegoś są te treningi xp Już nie pamiętasz jak Akashi dawał ci 40 okrążeń?? ^^
      Akashi: Dlaczego nie mogę znowu go tak karać?
      Kimie: Bo nie jesteście już w tej samej drużynie.
      Akashi: A jak w domu coś naskrobie??
      Kimie: To jestem ja~! ^^ I Akina z patelnią xp
      Akashi: I z tej strony ją lubię ^^

      Akina ty przebiegła lisico~! xp Widać nauki u Sei-chana na coś się zdały ^^
      Akashi: Jak już to twoja zasługa Skarbie. Nauczyłaś ją sprytu rodziny Aomine :)
      Kimie: To teraz pora na trochę lekcji od Izayi ^^

      Oj Dai-chan powinieneś się już do tego przyzwyczaić~! ^^ A kto mi i Kise za tragarza robi?? :3

      Oj, w Rossmanie to ja mogę stać długo :p

      Ej, ja tragarzem nie jestem~! xp Pomóc w zakupach mogę i to bardzo chętnie ale nieść tego nie będę :p
      Kise: Dlatego zawsze idziesz z kimś~! ^^
      Kimie: Jeden nosi, drugi doradza, a trzeci stawia obiad xp

      Bądź postanowi wprowadzić się do mnie i Akashiego na miesiąc~! :3

      Oprócz ciebie to nikt xp Dopiero w październiku Mukkun ma urodzinki ^^

      Spokojnie Dai-chan, jak coś to Kise kupi ci te spodnie czy coś ^^
      Haizaki: I sprawdzi , czy łatwo się je rozpina xp
      Kise: Haizakicchi~! >///<
      Akashi: Tylko pamiętaj Ryouta aby powiedzieć Daikiemu, żeby nie zakładał wtedy bielizny ^^
      Kise: Akashicchi~! O.O >.<
      Kimie: I miej ze sobą Kise chusteczki, bo może jeszcze cię za bardzo pobrudzić ^^
      Kise: Mamo~! =///=
      *Śmiech*

      Ja nie lubię jak ktoś traktuje legginsy jak spodnie i zakłada do nich krótką bluzkę >.< I nie widzi, że prześwituje to tak, że majtki widać -.-

      Tylko, że Nigou nie chce zabrać cnoty swego pana XD
      Haizaki: Jak już to rozdziewiczy jego nogawkę xp

      Przykro mi braciszku ale nie możesz zostać projektantem -.- Wszystkie twoje modelki ginęły by w niewyjaśnionych okolicznościach ^w^

      Mogłaś powiedzieć, że jej nie weźmiesz~! xp Byś miała prezent od Dai-chana :3

      Nii-san zachowujesz się jak dziecko~! :p No przedszkolak dosłownie~! :D

      Taka drobna różnica~! ^^ Akina następnym razem weź Kise do pomocy, nie będzie tak marudził xp

      Usuń
    2. Ja miałam naszyjnik z zawieszką "A"~! :3 Ale gdzieś mi zaginął -.-

      Dai-chan ile razy mam ci powtarzać, że warzywa zawierają mnóstwo witamin i trzeba je jeść?? ^^ Abyś był zdrowy, przystojny i pełen życia~! :D

      I dzięki mnie i Kagamiemu ^^ Chociaż Kagami to chyba nadal ma traumę po spalonym garnku i patelni -.-

      Ruszaj Ao swoje zacne cztery litery~! :3

      Ale nie musiałaś go bić Akina za akie coś~! :p
      Akaś: Mogłaś mocniej przywalić
      Kimie: Sei-chan~!
      Haizaki: Jakby Aomine w życiu cycków nie widział -.-
      Kise: Ale to mogło być dla Akinacchi zawstydzające~! >.>
      Akaś: Ryouta ty sam wstydzisz się czasem rozebrać przed Daikim :)
      Kise:; Akashicchi~! >///>
      *Śmiech*

      No twoje urodziny są głąbie~!! XD

      Ciesz, że my pamiętaliśmy i zrobiliśmy ci imprezę urodzinową~! :p

      Słodkie pudełko, a w nim bardzo zadowalający prezent~! ^w^ Brawo Kise~! :D

      Świetna koszulka Akina~! *.* Sei-chan też ci taką kupię :3
      Akaś: A jak będzie stała obok mnie inna dziewczyna??
      Kimie: To napiszę na bluzce jeszcze swoje imię :*

      Buahahaha~! XD Świetne zadanie dla Midorimy~! ^^ Pewnie Niji mu takie dał albo Takao ^w^

      No widzisz Nii-san jaki Sei-chan dla ciebie dobry?? :D
      Akaś: Na wyjątkowe okazje się zdarza :3

      No jak on może mi czochrać fryzurę?? :p Chociaż dzisiaj to miałam świetną, zwłaszcza po użyciu suszarki do włosów xp

      Jakie nie wiesz?? Przecież Sei-chan jest BOSKI~! *w* <3
      Akashi: :* <3

      Hahaha :D Ale Dai-chan zaskoczony~! ^^ Lecz w końcu mam dom tylko dla siebie :3

      Ta, sprzątanie jest najgorsze~! :p Góra naczyń zwłaszcza x.x

      No w Japonii to dopiero jest się pełnoletnim od 20 ^^
      A co jeszcze do wieku to jeśli akcja KnB rozgrywa się w 2008 roku- bo wtedy zaczęto wydawać mangę- to dzisiaj PC miałoby po 25 lat ^^

      Najlepszy prezent oczywiście od kochanej dziewczyny~! ^w^ Widzisz Dai-chan jaki ty rozpieszczany jesteś`?! :p Mam nadzieję, że odpakowywanie prezentu było bardzo ekscytujące ;)

      Zacne i zajebiste urodziny Dai-chana~! ^w^ Mi się podobało, a Solenizantowi zapewne bardzo :D

      Matko, ja już z 6 godzin piszę te komentarz~! xp (Ale tak to jest jak przy tym pilnuje się siostrzeńca :p)

      *Wejście smoka wersja Niji*
      Niji: Przybyłem~! :D Otwieramy szampana i pijemy do białego rana~! :D
      Haizaki: Solenizant szybko z podłogi nie wstanie :p

      Skoro przybył Niji to muszę kończyć ^^
      Weny i miłego początku szkoły ;)
      Całuski dla mojej drogiej bratowej~! :*
      Pa~! <3
      #Kimie

      Usuń
    3. A prezydent nadal nie zadzwonił do niego z życzeniami xD ;P

      To u nas nie ma nożyczek xD Jestem wściekła ja i wściekły Ao ;P
      Szczególnie jeśli ja jestem tą ukochaną xD :'D
      Haha, cyrkle zamiast nożyczek xD Hahahha xD
      jaki miły Haizaki O.O Dziw nad dziwy xD
      Róże najlepiej ;P

      Ao: I żadna tak mocno nie daje z liścia -.-
      Ja: Kolejna cecha, dzięki której jestem wyjątkowa! :D
      Ao: A mój policzek był czerwony -.-
      Ja: Do wesela się zagoi ;)
      Ao: *szeptem* Czyli już się zgodziła za mnie wyjść! :D

      Aj, pomyłka XD Albo może tak - mama napisała to tylko do niego, bo to on miał gotować! :D

      Można? Można! :D
      Akashi lubi mnie tylko dlatego, że jestem ostra i mam patelnię...? :C No wiecie co.. :( xD ;P
      Taka już jestem xD Akashi tylko mi trochę pomógł ;P
      I miałam już spryt rodziny Hyuga i Kagami xD

      nie, tylko mi XD
      Ja też ;P Te wszystkie lakiery, błyszczyki, szminki... itd ;P
      Zawstydzacie Kise xD Biedny się prawie spalił ze wstydu... Mine, pociesz go! :D ;P
      A poza tym są inne szybkie sposoby na pozbycie się spodni ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Okropnie to wygląda -.-

      Juz widzę to rozdziewiczanie nogawki xD
      Za długo bym musiała na nią czekać xD Jestem ze stycznia, więc wiesz... ;P
      Oo, z nim to był chyba dwa dni spędziła w centrum ;P Ale za to bym miała świetną kolekcję ^^

      A ja mam naszyjnik z czarnym serduszkiem ^^

      Ao: Ja już jestem zdrowy, przystojny i pełen życia!
      JA: Tia... Szczególnie jak siedzisz na kanapie wyżerając popcorn z miski ;P

      Kagami: Mój biedny garnek! >.< A był moim ulubionym garnkiem... D:
      Ja; Kupimy ci nowy! ;)

      Musiałam! Niech się chłopak uczy dyskrecji i pojęcia przestrzeni osobistej ;P
      Jedyny Kise kochany mnie rozumie :') Nie pokazuję swoich piersi na prawo i lewo xD Ao też ich nie pokazuję często ;P
      Każdy może się czasem wstydzić ;P ;)

      Zapomniał xD Biedak, co ja mu w tej głowie namieszałam.. ;P
      I zacny tort! :D

      Kise: Brawo ja! ^^

      Ao nie chce jej zdjąć xD I ciągle mnie stawia obok siebie *.*
      Takao prawdopodobnie ;P
      Nawet Akashi ma tu dobre serce dla Ao :D

      Może ;P

      Ao: Ja tam w nim tej ,,boskości" nie widzę -.-
      Kimie:Bo jesteś facetem, Ao! Akashi jest boski w każdym calu! :D <3
      Ao; Skończ już.
      Kimie: Ale...!
      Ao: Skończ. Mam urodziny! :D
      Kimie: Phi >.> ;P

      Uciekajcie, póki was nie goni! xD Ja go zatrzymam ;P :D ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Tia... I odkurzanie ... >.<
      Ciiii! Nikt nie musi wiedzieć, że to pominęłam ;) :p

      Ao: Tego prezentu nic nie przebije! *uśmiech*Wcale nie! Akina nie zawsze jest chętna na...!
      Ja: Milcz! *daje mu sójkę w bok*
      Ao: A odpakowywanie prezentu było jedną z najlepszych części ^^ A za to jak zdjąłem warstwę pierwszą, to..
      Ja: MILCZ!!! *////*
      Ao: Haha *przytula mnie* Najlepsze urodziny jakie miałem, do tej pory ^^ :D

      Weź, może przełożymy picie na piątek? ;P Bo ja mam jutro na 9 rozpoczęcie roku szkolnego i nie dam rady wstać xD

      I nawzajem ;) ;*
      ;* ;* ;*
      bajooo <3

      Usuń
  3. Przywituje Panią arcyserdeczniutko, w tymże prze-arcy-kurewsko niesamowicie ważnym dzionku, jaki to spowodował iż gdyż zabraknęło mi ryma na powitanie, co absolutnie zazwyczaj nie ma racji byta :O :D :P W związku z ów arcyuroczystym wydarzonkiem, pozwolę sobie dzisiaj wyjątkowo na bardzo szybkie i gibkie podsumowanko tegoż Twego fajniuśkiego urodzineczkowego wpisika, za co proszem wybaczyć, albowiem począwszy od wczorajszego popołudnia, do dziś dnia, jestem diametralnie pochłonięta przygotowaniami do chwalebnej ceremonii rzecz jaśniuteńka na cześć i chwałę czcigodnego Pana Daikiego Aomine :D, na którą Pani również jest zaproszona :D, więc jeśli Pani chce, to podam dokładną lokalizację i może Pani wieczorkiem przybywać :P :D Sprawa jasna iż gdyż również w całej rozciągłości dołączam się do Twych zacniutkich życzeniów dla powyżej wymienionego najdroższego solenizanta, a także i Tobie pożyczuję miluśkiego spędzenia tychże ostatnich 24 godzinów, no być może iż że już nawet nie całych 24 godzinów :D, wakacyjnej wolności :D Ooo, spotkanko klasowych współtowarzyszów przed rozpoczęciem roka szkolnego?????????????? :O :D Szczerze powiadając, pierwszego raza mam przyjemność słychować o takowym zwyczaju :D A odnośnie kwestii Pani szanownego łan-szota, to mówiąc naprawdę króciutko, serdecznie gratuluje wielmożnemu Aomisiowi iście bohaterskiej cierpliwości przy towarzyszeniu Pani w zakupowym wariactwie, lecz myśluję albowiem prezent jaki od Pani otrzymał wynagrodzi mu w zupełnej zupełności wszystkie niedogodności :D :P Z ogromniastym bólem pały, z mej strony to już wszyściuteńko na chwilę obecną :O :D Więc raz jeszcze miluśkiego dzionka i cieplunie pozdrowionka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Żegnam, papatkii, niech Ci weny urosną kwiatki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D ;** ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to się cieszę, że się z tym shotem wyrobiłam xD specjalnie zaczęłam wcześniej, by wielceszanowny Ao miał ode mnie wyjątkowy prezent ;P
      Już spakowałam tort, zaraz do Pani przybędę! :D A bitej śmietany będzie pod dostatkiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Też mu gratuluję xD Tak za mną wszędzie łazić... ;P
      Wynagrodzenie wyjątkowe i w pełni zasłużone, również za moje czasowe humorki, fochy itd itp xD ;P :D
      Dziękuję serdecznie i również Panią gorąco pozdrawiam! :D ;* <3

      Usuń