niedziela, 11 września 2016

Zemsta (cz.6)

Yo! :D
Postanowiłam się sprężyć i skończyć w ten weekend kolejną część ,,Zemsty"! :D Cieszycie się? Ja tak ^^
Wiem, że sporo z was czeka na dalszy ciąg, ale myślę, że teraz ogólnie będę wstawiać opowiadania rzadziej :/
Jak już mówiłam - szkoła. Też mi się ta wizja  nie za bardzo podoba, ale mówi się trudno i płynie się dalej, płynie się dalej! :D
Na razie daję wam tu dawkę AoKisów i życzę przy okazji miłych snów ;)
Dobraaaanoooc! :D ;*

_________________________________________________________________________________


     Kiedy wszedłem do jego sypialni, byłem przekonany, że śpi. W końcu o ósmej rano w sobotę większość osób śpi. Ale on siedział na swoim łóżku i patrzył w okno, a na twarzy miał jeszcze mokre ślady po łzach.
 Płakał.
 Znowu.
 Odwrócił się w moją stronę, a gdy mnie zobaczył, przetarł szybko oczy ręką i odwrócił wzrok, jakby zawstydzony tym, że znalazłem go w takim stanie.
 - Nie masz się czego wstydzić. – Usiadłem obok niego. – Nie dziwię ci się.
 - Aominecchi… - zaczął i spojrzał na mnie z prawdziwym, głębokim bólem w oczach. Poczułem, jak coś mnie ściska w klatce piersiowej. Kurwa! Co jest ze mną ostatnio nie tak?! Nie dość, że moja empatia w jakiś sposób gwałtownie wzrosła, to jeszcze to… Nie gap się tak na mnie, bo oszaleję! – Został mi tylko jeden dzień… - szepnął, a w jego oczach zaczęły się zbierać łzy. Znowu będzie płakał?! Co ja jestem, pocieszycielka jakaś, żeby go ciągle poklepywać po ramieniu i mówić, że będzie dobrze?!  - Jeśli policjanci czegoś nie wymyślą…
 - Jeśli się zaraz nie zamkniesz, to ja cię zgwałcę! – Spojrzałem na niego twardo, a on posłał mi zdziwione, nieco przestraszone spojrzenie. – Jak będziesz ciągle narzekał na swój los i bał się tego zjeba, to nigdy się od tego nie uwolnisz! Jesteś chłop czy baba? – To pytanie pozostawmy bez odpowiedzi, bo co do jego płci są wątpliwości. Niby ma penisa, ale zachowaniem przypomina dziewczynę. A może to obojnak? – Weź się wreszcie w garść i przestań się nad sobą użalać, bo całe życie będziesz żył w strachu, że ten skurwiel powróci i znów ci się dobierze do tyłka. Zaufaj też innym, w końcu masz przyjaciół, nie? I nie becz więcej. – Poczochrałem go po włosach i wyszedłem z jego pokoju, sam nie wierząc w to, co powiedziałem.
 Co się ze mną stało? Gdzie moja arogancja? Gdzie gburowatość i ignorancja? Oj, źle ze mną. Lekarza! Długo tak nie pożyję. Jakoś nigdy nie mówiłem o tym, że jest moim  przyjacielem – to było oczywiste, choćby ze względu na fakt, że często razem graliśmy, śmialiśmy się, czy po prostu rozmawialiśmy. A teraz powiedziałem to na głos… Ta ciota źle na mnie działa. Przez nią staję się bardziej empatyczny i mniej męski. Jeszcze trochę, a zacznę oglądać jakieś chore romansidła! Aż mi się niedobrze zrobiło…
 Poszedłem do kuchni, by przygotować nam jakieś śniadanie. Zdecydowałem się na jajecznicę z parówką. Akurat kiedy skończyłem ją przygotowywać, Kise zszedł na dół, już ubrany. A myślałem, że będę czekał na niego co najmniej pół godziny. Zaskoczył mnie.
 - O, jajecznica! – Uśmiechnął się lekko i usiadł przy stole, biorąc do ręki pałeczki. – Nie wiedziałem, że potrafisz ją robić.
 - Nie wiesz o mnie jeszcze wielu rzeczy – odparłem, nakładając nam porcje. Moja była dwa razy większa od jego.
 Kiedy skończyliśmy jeść, chciałem wziąć nasze talerze, ale uprzedził mnie.
 - Ja zmyję – powiedział tylko, po czym podszedł do zlewu.
 - W porządku? – spytałem, bacznie go obserwując.
 - Przez ten czas naprawdę wiele dla mnie zrobiłeś. – Ryouta wylał na naczynia odrobinę płynu. – Prawdopodobnie i tak nigdy ci się za to nie odwdzięczę, więc przynajmniej będę ci pomagał w obowiązkach domowych.
 - A jak twój tyłek?
- Już praktycznie nie boli. – Uśmiechnął się lekko. – Tylko czasem, gdy zbyt gwałtownie się ruszę.
 Skinąłem głową, po czym podszedłem do szafki, by wyjąć sobie kubek.
 - Wody? – Zaproponowałem, a Kise potwierdził.
 Nalałem nam cieczy do szklanek, a potem mu jedną z nich podałem. Przez kilka minut siedzieliśmy w kompletnej ciszy. Żaden z nas się nie odzywał. Za każdym razem, gdy wyczuwałem, że Kise się na mnie patrzy, podnosiłem głowę, ale on wtedy odwracał wzrok i zagryzał lekko wargi. Chce coś powiedzieć. Coś ważnego.
 - Kise – zacząłem. Widziałem, że się trochę spiął, ale zaraz zaczął udawać, że wszystko jest w porządku. Sztucznie się do mnie uśmiechnął, a w jego oczach nie było takiego radosnego błysku co zazwyczaj. W ogóle po tym ostatnim zdarzeniu prawie w ogóle się nie uśmiecha. Nie dziwię mu się, bo nikomu nie byłoby do śmiechu. – Nie udawaj.
 - He? – Chyba się lekko zdziwił, ale po chwili westchnął cicho i zakrył dłońmi oczy. – Jestem beznadziejny. Nawet nie umiałem mu przyłożyć.
 - Bo cię wziął z zaskoczenia.
 - Ale zanim mnie związał, mogłem coś zrobić… Mogłem chociaż zacząć krzyczeć. – Jego głos był cichszy. – A ja nic nie zrobiłem. Pozwoliłem, by potraktował mnie jak jakąś…
 Nie dokończył, gdy poczuł moją rękę na swoich włosach. Spojrzał na mnie zdziwiony, ale dzięki temu się uspokoił.
 - Mówiłem, że masz nie beczeć. – Cały czas patrzyłem mu w oczy. – To nie była twoja wina.
Chciałem zabrać swoją rękę, ale nagle przytrzymał mnie za nadgarstek. Mocno zdziwiłem się jego zachowaniem, a mój szok sięgnął maksimum, gdy zobaczyłem na twarzy Kise prawdziwy, lekki uśmiech.
 - Dziękuję, Aominecchi – szepnął, po czym zabrał swoją dłoń.
 Czułem, że moje serce gwałtownie przyspiesza. Czas się dla mnie zatrzymał, zapomniałem, jak się oddycha, a na dodatek zaczynałem się pocić. Patrzyłem w oczy Kise i nie mogłem oderwać od niego wzroku. Nawet nie zabrałem swojej ręki. Siedziałem naprzeciwko niego i gapiłem się w jego piękne tęczówki. Kurwa, wymsknęło mi się! Miało być… No piękne są. Nigdy nie widziałem piękniejszych oczu (wyjątkiem są moje!), a te długie rzęsy tylko dają doskonały, mocno pedalski efekt. Na dodatek te wąskie, kobieco wyglądające usta i gładka skóra… Nic, tylko się zako… Znaczy chronić go. Tak. Dokładnie. Chronić przed Haizakim.
 Nie wiem, po ilu sekundach bądź minutach zabrałem swoją rękę, ale gdy to już zrobiłem, czułem się zażenowany. Miałem też wrażenie, że Kise w duchu się ze mnie śmieje. A może do mnie? Sam już nie wiem. Wszystko mi się miesza! Przy robieniu śniadania pomyliłem cukier z solą, przez co musiałem smażyć jajka jeszcze raz, rano chciałem umyć włosy dezodorantem, a jeszcze wcześniej prawie umyłem zęby mydłem. A to wszystko przez tego pięknisia, który gapi się na mnie od kilku minut, a ja nie umiem przerwać otaczającej nas ciszy! Co jest ze mną bądź z nim nie tak?! Który z nas jest większym wariatem?!
 Westchnąłem cicho i podrapałem się po włosach.
 - Nie musisz mi dziękować – burknąłem.
 - Owszem, muszę! – Ożywił się nagle. – I tak nie wiem, jak ci się odwdzięczę, ale nie wybaczyłbym sobie, gdybym nie powiedział chociaż zwykłego ,,Dziękuję”.
 - Rany… - Zawstydza mnie! Robi to specjalnie, bo wie, że robię się wtedy onieśmielony! – Podziękujesz mi jak już będzie po wszystkim. Na razie wszystko się może jeszcze wydarzyć.
 - Ale gdyby nie ty, to byłoby ze mną gorzej. – Po raz kolejny tego dnia posłał mi lekki, ale za to szczery uśmiech.
 Odwróciłem głowę, chcąc uniknąć jego intensywnego spojrzenia, ale i tak czułem na sobie przeszywający wzrok jego tęczówek. Nie dość, że ma dziwny kolor oczu, to jeszcze mnie nim prześladuje! Skandal! Jak już Haizaki wyląduje w pierdlu bądź jakimś zakładzie dla psychicznie obłąkanych, to pozwę Kise do sądu i oskarżę go o molestowanie wzrokowe. Jeśli nie ma czegoś takiego, to właśnie zostałem twórcą nowego przestępstwa. Dziękujcie, narody, Aomine Daiki znów okazał swą zajebistość!
 - Aominecchi… - zaczął model. – Jak myślisz, o której policjanci przyjdą?
 - Pewnie niedługo. – Westchnąłem, po czym się przeciągnąłem. Bycie takim ciągłym ochroniarzem jest naprawdę męczące. W dodatku boję się zostawiać Kise samego, bo jeśli Haizaki włamałby się do domu, ogłuszając wcześniej policjanta, to mógłbym nie zdążyć na czas. A na dodatek ta blond piękność… znaczy ciota, nie pozbierałaby się psychicznie po drugim gwałcie. Pewnie by go wywieźli do jakiegoś psychiatryka, na co nigdy nie pozwolę! Kise zostanie w swoim domu i nikt go stąd nie wyniesie! No chyba że ja, ale to inna sprawa.
 Siedzieliśmy w ciszy, od czasu do czasu popijając wodę. Nagle usłyszeliśmy dźwięk dzwonka do drzwi. Oboje wstaliśmy od stołu i poszliśmy do holu, by wpuścić przybyszów. Policjanci kulturalnie się przywitali, zdjęli czapki z głów, a następnie weszli za nami do salonu. Zaproponowałem ich herbaty, ale odmówili. Obrzuciłem ich dyskretnie wzrokiem. Pierwszym z nich był ten sam starszy glina, który był u nas za pierwszym razem. Rudego też już widzieliśmy, za to pierwszy raz zobaczyłem z nimi czarnowłosą policjantkę. O matko! Takie zgrabne ciało, krągłości tam gdzie trzeba i…
 - Mamy pomysł, jak uniknąć kompromitacji ciebie – odezwał się staruszek i poprawił poduszkę za swoimi plecami. Kise pochylił się lekko do przodu, by niczego nie przegapić, a ja zacząłem dyskretnie obserwować każdy ruch młodej policjantki. Gdyby taka dziewczyna była u mnie w szkole, to już dawno bym się nią w odpowiedni sposób zajął. Jednak na moje nieszczęście jest policjantką, w dodatku starszą ode mnie, więc raczej nie wypada jej zapytać o szybki numerek. Poza tym Kise raczej by się to nie spodobało.
 Tfu! Co mnie obchodzi jego zdanie?! Nie powinienem się tym interesować, tak samo jak on nie ma prawa ingerować w moje życie seksualne. Jak jest tego ciekawy, to niech mi sam do łóżka… A może lepiej nie. Jeszcze bym miał po tym depresję. Ludzie, zrobiłbym z siebie geja! Co by wtedy było z tymi wszystkimi cyckami? Albo z piękną policjantką, która zapewne potrzebuje odrobiny rozluźnienia po pracy?
 - …necchi. – Wydawało mi się, że coś usłyszałem. - …minecchi! Aominecchi! – Kise praktycznie krzyknął mi do ucha, a mnie aż głowa zabolała.
 - Kretynie! – Złapałem się za potylicę. – Po cholerę się tak wydzierasz?!
 - Bo nie słuchasz, a policjanci chcą omówić z nami swój pomysł. – Kise zrobił nadąsaną minę, a ja dopiero wtedy uświadomiłem sobie, że jest strasznie blisko mnie. Za blisko. Za blisko!
 Nie, wcale nie. A może jednak? Odsuń się! Nie… Chodź bliżej!
 Miałem totalny mętlik w głowie. Z jednej strony chciałem go przytulić, z drugiej odepchnąć na drugi koniec kanapy. I weź tu się, kurwa, skup na przybyłych policjantach!
 - Już, już. – Usadowiłem się wygodniej, a cichym chrząknięciem chciałem ukryć swoje podenerwowanie.
 Czym się denerwujesz, idioto? To tylko Kise!
 No właśnie… Czy aby na pewno ,,tylko Kise”? Bo jeśli…
 Wróć! O niczym nie myślałem, nic nie mówiłem.
 - A więc… - Policjant wyjął z teczki jakieś papiery. Nie zaczyna się zdania od ,,a więc”, idioto! Nawet ja to wiem. Co za wykształcenie…  - Nasz informatyk wrzuci do sieci przerobione zdjęcie związanego Kise. – Zdębiałem. Przecież właśnie tego staramy się uniknąć!
 - Zaraz, zaraz! – Chciałem zaprotestować, ale uciszył mnie gestem ręki.
 - Spokojnie, już wyjaśniam. – Zerknąłem na lekko pobladłego Kise. Model mimo to dobrze się trzymał i nie wyglądało na to, by miał zemdleć lub zwymiotować mi na spodnie. – Dodamy inne tło, by nie wyglądało na to z łazienki, a dodatkowo zmienimy lekko kolor ubrania. Pewnie i tak jest masa podobnych zdjęć w Internecie, więc nikt się nie zorientuje, że to jest prawdziwe. Gdy Haizaki będzie chciał wstawić swoje, to nie będzie żadna nowość. Każdy pomyśli, że to przeróbka tego pierwszego.
 Genialne. Czemu sam na to nie wpadłem?
 Bo zamartwiałeś się o Kise.
 Nie. Wcale nie. Nie zamartwiałem się. Jedynie myślałem o ty, co by się stało, gdyby…
 Czyli się zamartwiałeś.
 Pięknie. Kłóciłem się ze swoim sumieniem, które jak na złość mówiło to, czego nie chciałem usłyszeć. A może po prostu się tego bałem? Może nie chciałem tego słuchać, bo bałem się, że to prawda? I że naprawdę boję się o tę blond ciotę? Owszem, zawsze był delikatny i potrafił piszczeć na widok zwykłej dżdżownicy, ale obecna sytuacja to zupełnie co innego. Teraz wiem, że on naprawdę potrzebuje wsparcia w postaci osoby, która po prostu przy nim będzie siedzieć, rozmawiać z nim i samą obecnością sprawiać, że będzie się czuł bezpiecznie. Tylko czemu padło akurat na mnie? Ma kolegów z drużyny, a jego Kasamatsu wydaje się naprawdę rozważny. Ostry, ale mimo to godny zaufania. Tetsu też mógłby przy nim posiedzieć – Kise zawsze go podziwiał i wszędzie za nim łaził.
 No ok… Nie zawsze.
 Już od jakiegoś czasu wolał spędzać czas ze mną, wyzywał mnie znacznie częściej na one-on-one i czasem przygryzał wargę, zupełnie jakby chciał coś powiedzieć, ale się wstydził. A może on naprawdę odczuwał potrzebę wyżalenia się komuś z czegoś? Tylko dlaczego znów wybrał mnie? Jest masa osób, które potrafią słuchać i doradzać lepiej ode mnie. To jedna z rzeczy, w których jestem naprawdę słaby. Tak, przyznałem się do tego. Możecie sobie ten dzień zapisać w kalendarzu. Pozwalam.
 W sumie gdy tak teraz o tym wszystkim myślę, to Kise ostatnio spędzał ze mną naprawdę dużo czasu. Gadał ciągle o sesjach, w których musiał uczestniczyć, a ja tylko szedłem obok niego i udawałem, że słucham. Myślę, że i tak domyślał się, że go ignorowałem, ale mimo to nie przestawał paplać. Zupełnie jakby po prostu chciał ze mną łazić po mieście. Nie przejmował się moją obojętnością lub rosnącą irytacją. Od czasu do czasu się z czegoś śmiał, ale nawet nie zwracałem na to uwagi. Mam wrażenie, że czasem był przez to nieco zawiedziony, jednak nikt przecież nie kazał mu za mną iść.
 Spojrzałem dyskretnie na Kise i zadawałem sobie w myślach jedno pytanie: ,,Dlaczego ja?”
 - Zgadzam się – odezwał się nagle model, a ja dopiero po chwili przypomniałem sobie o pomyśle policjantów. Coś się ze mną dzieje niedobrego… Żeby stracić kontakt z rzeczywistością przez myślenie o Kise? Dobry żart. Szkoda tylko, że zaczyna się to dziać na poważnie…
 - Dobrze. – Starszy policjant poprawił swoją czapkę. – Zdjęcie pojawi się w ciągu dwóch godzin na kilku stronach internetowych. Na każdej będziesz miał inny kolor ubrania, tło też będzie się różnić od poprzedniego. – Skierował się w stronę wyjścia. – A! – Odwrócił się w naszą stronę. – Gdyby Haizaki dał o sobie jakikolwiek znak, natychmiast do nas zadzwońcie. I nie odbierajcie telefonów od niego.
 Wyszedł, a wraz z nim zniknęli jego wspólnicy. Kise odetchnął cicho i spojrzał na mnie z nadzieją.
 - Myślisz, że teraz będzie już dobrze?
 - Nie wiem. – Oparłem się o kanapę. – Miejmy nadzieję, że tak.
 Włożyłem ręce pod głowę i zamknąłem oczy. Wiedziałem, że Kise nadal siedzi obok mnie. Słyszałem jego ciche prośby nawiązania rozmowy, ale nie odzywałem się. Nawet nie wiedziałem, co miałbym mu powiedzieć. Znów miałbym go ignorować i udawać, że słucham tego, co do mnie mówi? Nie mam pojęcia czemu, ale teraz czuję, że gdybym się tak teraz wobec niego zachowywał, żałowałbym tego. Już żałuję, że wcześniej z nim nie gadałem.
 Poczułem obok siebie ruch, więc domyśliłem się, że wstał z kanapy. Usłyszałem kroki, więc otworzyłem oczy. Kise kierował się w stronę schodów. Sam nie wiem kiedy, ale z moich ust wydobyło się jedno pytanie:
 - Dlaczego akurat ja?
 Kise odwrócił się, zaskoczony odzewem z mojej strony, ale po chwili lekko się uśmiechnął.
 - Bo to właśnie ty – odpowiedział i zniknął za ścianą.
 To żeś mi pomógł, Kise…


PS. PROSZĘ NIE MIEĆ ŻADNYCH SKOJARZEŃ Z PROGRAMEM ,,DLACZEGO JA"! xD Nawet tego nie oglądam ;P

_________________________________________________________________________________








10 komentarzy:

  1. Hejcia! ^^ Urwałam się ze szkoły, to mam czas na skomentowanie xD

    Ja się cieszę! :D

    Mam jedno pytanie. AOMINE, CO SIE STAŁO, ZE WSTAŁEŚ O ÓSMEJ? :o :O
    Oj Kisiu ma kochana... Nie płacz :c
    Zauważyłam, że jesteśmy okrutne... Tu zrobiłaś z niego ofiarę, w Zbrodni i jeszcze w paru innych opkach xD
    Ehh... Jak mi się podoba :
    "Płakał.
    Znowu"
    ^^^ Nie wiem, czemu mi się to podoba, ale podoba ;p
    Brawo, Aominecchi! Przemów tej ciocie do rozumu, bo mnie nie słucha. A wiadomo, że to ja mam (PRAWIE) zawsze rację. ;)
    Hahahaha, chłop czy baba? Nie wiem, ale ja lesbijką nie jestem, więc miejmy nadzieję, ze chłop. XD
    "-A jak twój tyłek?"
    -Już okej, aczkolwiek trochę śmierdzi, bo...

    Kise: Nie, Mine, twój humor jest dzisiaj jakiś
    dziwny... Może lepiej idź się połóż?

    Nie będę.leżała w taki piękny dzień! ;p

    Ten pomysł jest... Dziwny. I to bardzoooo...
    Aaawww... Aoś kłóci się ze samym sobą *.*
    "Bo to właśnie ty" :o :D <3 <3

    A-a jak ja mam skojarzenia? :/

    Trzecie zdjęcie jest cudne *.*

    Hmmm... Wenyyy! :D :*
    I miłego dnia! <3 ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu, Mine, nieładnie xD

      Jupiii! :D

      Kise go wzywał xD ;)
      Aomine go pocieszy :3
      Biedny on.... ale dobrze będzie :D Miejmy nadzieję... ^^
      Może dlatego, że to oddzieliłam ? xD Albo że Ao tak to zauważył? :3
      PRAWIE robi dużą różnicę, Mine xD
      No oby, oby ;P
      śmierdzi... xD Ciekawe od czego ;P

      Dziwny, bo autorka dziwna - pozytywnie zakręcona xD :D
      Jego kłótnie z sumieniem są... wychodzą mi, mam nadzieję xD
      To zdanie też mi się podoba *.*

      To się ich pozbądź, bo ja tego programu nie trawię xD

      Nom ^^

      Dziękuję <3

      Usuń
  2. Jak się nieco ogarnę to wrócę i skomentuje jeszcze poprzedni post ;)
    Także do zobaczenia~! :3
    #Kimie

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam, witam powituje, z nowego rozdzialuśka "Zemsty" ja także się cieszuje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Na początkuśka muszem Ci Akineczko droga przekazać, iż gdyż jestem Pani niezmierniutko wdzięczna, bowiem albowiem, dzięki Pani przezacniuteńkich życzonkach na miłego sna, śpi mi się tak dobrze, jak nigdy dotąd, gdyż iż zazwyczaj cierpię na nikczemną bezsenność :D :P Wobec tego fakta niebłahego, jakim jest to iż że ma szanowna pała należycie się wyspała :D, mogem uroczyściuteńko przystąpić do czynienia komentarza do wyżej wspomnianego cudnego tworeczka :D :P TAK JEST Aominecchi najdroższy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Twój godny błogosławieństwa monolog, jakim to bezwzględnie uraczyłeś Ryoute-ciote na powitanko nowego dzionka, był tak zajebiściutko dobry, iż gdyż nawet mnie od ów samego monologa zrobiło się dobrze!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :P :D :P Zgwałcić mózgozjeba pieprzonego i może mu się finalnie w pale poukłada, tak jak się należycie należy albowiem pała ma stać, a chyba komuś tu leży!!!!!!!!!! :P :D :P :D Jednakże ta jakże wyborna jajeczniczka z parówką wygląduje nieco podejrzanie :O :O :D Ja już z góry byłam dosadnie przekonana, iż że te arcystraszliwiutkie, wcześniej wspomniane groźby wielebnego Aomiśka nie poszły sobie w chuj na spacerka :O :D, bowiem albowiem śmiem podejrzewać, iż zapewne owa parówcia to jest najzwyczajniej we wszechświecie kiełbasa z kutasa biednego Kisiunia, którą to waćpan Ahoś uprzednio upitolił mu pod wpływem przypływa tychże nieunicestwionych emocji :P :D Aomiś wielmożny pokutasił se cukra ze solą oraz dezodorancik z szamponkiem?????????????????? :O :D No niechże do cholerci jaśniutkiej nie ZWALA już na biednego Kisiuńka, tylko bezpośrednio przyzna się do niepodważalnej kwestii, iż gdyż bowiem jest zafiuciałym przyczymusem, który to we wnętrzu swej czcigodnej mózgoczaszki posiada praktycznie wszyściutko, tylko nie mózg :D :P :D A WIĘC, (Zasady oraz reguły istnieją wyłącznie po to, ażeby je skutecznie unicestwiać :D :P) po jaką pałę niewyżytą, drogi Daikuś chce wysłać Blondaska-kutaska na ekskluzywną wycieczkę do psychiatryka, jeżeli obecnie rzecz biorąc takowe niereformowalne wiariatkowo, sam uskutecznia w szanowniutkich czterech ścianach Pana Ryouty K.????????????????:O :P :D Ahahahaahahhahahaahahha :D "Jedynym, który może się ze mną sprzeczać, jestem ja sam" ahahahahahahahaha :D :P:D :P "Spojrzałem dyskretnie na Kise i zadawałem sobie w myślach jedno pytanie: ,,Dlaczego ja?" Oooooo, a to Ci dopiero "Trudne sprawy", Aomiśku najwspanialszy :P :D :P :D (O skojarzeniach z owym programosem Pani nie wspomniała, w związku z tym proszem nie mieć pretensji do toka myślowania mego cennego mózgowia :P :D :P :D ) Dokładnie Kisiaku najszanowniejszy, popieram Twą jakże ścisłą, arcykonkretną odpowiedź w całej rozciągłości mej pały :D :P Aominecchi bo Aominecchi, no cóż jeszcze można w tymże aspekciku rozważać :D I w takowego oto sposoba zakończuje już mego skromniuśiego elaborata na dziś dzień i w gruncie pały powiadając, rzecz jaśniuteńka iż gdyż czekuje na rozgromienie tegoż całego szaleńczego harmidera, jaki to się wyczynia w fabule aktualnie omawianego opowiadaneczka, a tymczasem, po zakończowaniu świetniutkiego rejsa po wzburzonych wodach Pani wielmożnego bloga, ja będę odpływać już w swą stronę :D Niechaj w Twej główeczce wena dziko fika, ażeby spreparować opowiadaniów całego zbiornika!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Papapatki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ;** ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, no widzi pani! :D Muszę pani częściej życzyć miłych snów z Aosiem szanownym :D
      Pała wyspana, to można w dobrym humorze zacząć nowy dzionek! :D
      Ao potrafi zrobić dobrze nawet zwykłym monologiem xD :D Miszczu mój <3
      A szczególnie parówka, tak? ;P XD Aa.. myślałam o trochę innej parówce, ale OK XD
      Poza tym Ao by tego nie zrobił, bo jak później miałby się zabawiać z Kise?? ;P :D
      Brak mu najważniejszego xD
      Hahahaa, to się sprawdza w pani przypadku - łamie pani wiele zasad xD ;P :D
      żartował xD Głośno myślał, ale nie na poważnie ;P
      Asz, zapomniałam o tym programie xD Którego i tak nie oglądam i się nim nie interesuję ;P Mam ciekawsze rzeczy do oglądania :D :D
      Cieszę się, że się to Pani i pani pale podobało!! :D :D :D
      Dziękuję! ;*
      Bajoooo <3 :D

      Usuń
  4. Yaaaay w końcu Zemsta :3 btw soraski, że tak długo się nie odzywałam, ale mam taką potworne problemy z weną, że nawet na komentarz mnie nie stać ;__; ale żeby nie było przeczytane mam wszystko, wszystko się podobało XD trochę sie pośmiałam, trochę posmutałam i oczywiście był fangirling bo AoKise i AoKina :3 no generalnie, ja tu jestem, czytam, nigdzie nie idę! XD pozdrowionka i weny ;*
    PS: jestem ciekawa jak tam wariatkowo? ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Wybaczam ^^ ;P
    Ja z kolei mam ostatnio znacznie mniej czasu na pisanie :C :(
    Cieszę się, że ci się podobało! :D
    Wariatkowo lekko pchnięte do przodu, za to zaczęłam też shota ,,Gra" ^^
    Dziękuję ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Będziesz jeszcze pisać ? <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę ;)
      Nie wiem, jednak kiedy zabiorę się za to konkretne opko, bo ostatnio mam dużo pracy, a też ciągle wpadają mi nowe pomysły i już sama nie wyrabiam ;P
      Ale o ,,Zemście" pamiętam, spokojnie ;) Tylko może sporo czasu minąć, zanim wznowię jej kontynuację :/ Przepraszam za to :C
      Ostatnio zaczęłam jedno AoKaga i jedno AoKise, także sporo tego, a dochodzi jeszcze szkoła... Wiem, że zaniedbałam ,,Zemstę", ale nie chcę jej kończyć w takim momencie ;)
      Dziękuję za komentarz! <3 ;*

      Usuń