czwartek, 17 listopada 2016

Przeciwieństwo idealne - Rozdział 1

Yo! :D
Obiecałam nowe opko? Obiecałam, więc słowa dotrzymam :D
Przed państwem pierwszy rozdział ,,Przeciwieństwa idealnego"! :D
Jestem bardzo ciekawa waszych opinii xD
;*

_________________________________________________________________________________



    
 Szłam po szkolnym boisku, kierując się w stonę sali treningowej. Niedługo moja drużyna będzie rywalizowała na zawodach międzyszkolnych, więc mam coraz mnie czasu, by wyćwiczyć idealną ścinę. To musi być uderzenie, które zszokuje rywalki i zapewni nam zwycięstwo. Takie, które będzie nie do zatrzymania.
  Kiedy spojrzałam na zegarek, przeklęłam cicho i przyspieszyłam kroku. Zostało mi pięć minut do treningu, a jeszcze muszę się przebrać. Niepotrzebnie tak długo rozmawiałam z bratem. Zagadał mnie, a ja straciłam poczucie czasu. Zawsze, kiedy mówi o koszykówce i ostatnich meczach, mija co najmniej kwadrans. A potem jeszcze mnie wypytuje o szkołę, relacje z innymi i moje treningi. Właściwie prawie każda nasza rozmowa trwa około pół godziny.
 Zaczęłam biec, chcąc jak najszybciej dotrzeć do szatni. Akurat skręcałam, gdy poczułam, jak na kogoś wpadam. Gdyby ten ktoś mnie nie podtrzymał, wylądowałabym na tyłku. Żeby na niego spojrzeć, musiałam wysoko zadrzeć głowę. Rany, co za gigant. No ale czego innego miałam się spodziewać po najwyższym zawodniku naszej szkolnej drużyny koszykarskiej?
 - Uwaa. – Postawił mnie w pozycji pionowej, po czym patrzył na mnie z obojętnością w oczach. Czułam się przy nim wyjątkowo malutka. Mam sto sześćdziesiąt siedem centymetrów wzrostu, a on ma ponad dwa metry. No normalnie jakbym stała przy wielkoludzie. Aż mi się przypomniał Eren w formie tytana. – W porządku?
 - Ta, dzięki – burknęłam, po czym szybko go wyminęłam i wznowiłam swój bieg.
 Teraz jeszcze bardziej spóźnię się na trening! Dlaczego zawsze jest tak, że im bardziej się spieszę, tym częściej mnie coś zatrzymuje?! To jest naprawdę niesprawiedliwe.
 Wbiegłam do szatni, przebrałam się w błyskawicznym tempie, a w drodze na salę związałam sobie włosy w kitkę. Nawet nie dbałam o to, jak wyszła. Kiedy weszłam na salę, drużyna rozpoczęła trening. Przy ławce wypatrzyłam swoją przyjaciółkę – Eguchi Katsumi. Chodzimy razem do klubu siatkarskiego i świetnie się dogadujemy. To właśnie ona była pierwszą osobą, która odezwała się do mnie, gdy przyszłam na pierwsze zajęcia. Siatkówkę trenowałam już w Ameryce, a kiedy przyleciałam do Japonii, postanowiłam to kontynuować. Kocham tę grę. Kiedy odbijam piłkę, uspokajam się. Adrenalinę czuję dopiero podczas meczu, szczególnie wtedy, gdy nie jestem pewna wyniku. Zawsze daję z siebie wszystko, tak samo jak reszta drużyny. Właśnie to jest kluczem do zwycięstwa – współpraca. Nauczył mnie tego mój brat. A potem trenerka w Ameryce przypominała mi o tym praktycznie na każdym treningu. To głównie dzięki nim nauczyłam się polegać na innych.
 - Akina, spóźnienie. – Usłyszałam obok siebie głos trenera.
 - Przepraszam, coś mi wypadło. – Podrapałam się po głowie, patrząc mu przy tym w oczy.
 - Rozumiem. – Kiwnął głową. – To musiało być coś ważnego, skoro się spóźniłaś. Ale proszę, postaraj się być punktualnie następnym razem.
 - Dobrze.
 Wzięłam piłkę do ręki i uśmiechnęłam się do Katsumi. Od razu zrozumiała. Poszłyśmy na środek sali, by poodbijać między sobą. Trenowałam z nią w parze od początku. Dobrałyśmy się idealnie – ona świetnie wystawia, ja atakuję. Nasza współpraca jest na naprawdę wysokim poziomie, co widać gołym okiem.
 - To czemu się spóźniłaś? – Spytała, podbijając piłkę dołem.
 - Zderzyłam się z Murasakibarą – odpowiedziałam, w ogóle tego nie przeżywając.
 - Gadałaś z nim? – Katsumi wyraźnie zaczęła się tym ekscytować. Mało kto rozmawia z członkami Pokolenia Cudów. Wyjątkiem jest Kise Ryouta – szkolny przystojniak, model, do którego zarywa znaczna część szkoły. Ja i Katsumi to nieliczne wyjątki, które nie zwracamy na niego uwagi.
 - Nie.
 Nigdy jakoś specjalnie nie przepadałam za koszykówką. Dopiero kiedy mój brat zaczął w nią grać, bardziej ją polubiłam. Czasem nawet trenowałam z nim na boisku, pomagając mu udoskonalać nowe ruchy. Mimo wszystko nigdy nie byłam w to dobra. Wprawdzie znam zasady, jednak mimo to moje serce należy do siatkówki. W koszykówkę gram tylko z bratem. I robię to głównie dla niego, nie dla siebie.
 - A nie chciałabyś…?
 - Nie – odpowiedziałam szybko, przeczuwając, o co chce zapytać.
 Przez kolejne półtorej godziny cała nasza drużyna zawzięcie trenowała. Zagrałyśmy nawet szybki mecz między sobą, doskonaląc przy tym przekazywanie sobie dyskretnych znaków. Trener mówił, że zrobiłyśmy ogromny postęp, dzięki czemu wygrywamy ostatnio każdy mecz. I oby tak pozostało. Nie chcę przegrać. Skoro drużyna koszykarska potrafi osiągać za każdym razem zwycięstwo, to my nie będziemy gorsze.
 Postanowiłam jeszcze chwilę poodbijać piłkę z Katsumi. Często zostawałyśmy po treningach, by dodatkowo ćwiczyć. To była nasza tradycja.
 - Już niedługo mecz eliminacyjny – zaczęła Eguchi.
 - Tia – odparłam, odbijając piłkę sposobem górnym. – Musimy wygrać.
 - Na pewno wygramy! – Uśmiechnęła się.
 Minęło piętnaście minut, a my nadal grałyśmy. Naliczyłam już ponad dwieście odbić, a to i tak nie był nasz rekord.
 - Muszę już iść – powiedziała nagle. – Miałam jeszcze zajrzeć na chwilę do babci. Sprzątniesz piłkę?
 - Jasne, pa. – Przytuliłyśmy się, po czym Katsumi wybiegła z sali, kierując się w stronę szatni.
 Wzięłam piłkę do ręki i już chciałam ją odłożyć do magazynku, ale coś mnie podkusiło i spojrzałam na kosz.  Wahałam się tylko przez chwilę. I tak nikt mnie nie zobaczy, więc…
 Rzuciłam w stronę obręczy, a piłka wpadła prosto do kosza. Sama siebie tym zadziwiłam, bo ogólnie rzadko trafiam. A jednak pamiętam coś z treningów z bratem. Ponownie wzięłam piłkę do ręki, a po chwili zdobyłam kolejne dwa punkty. Lekko się do siebie uśmiechnęłam i spróbowałam jeszcze raz.
 Spudłowałam.
 Usłyszałam klaskanie, więc błyskawicznie obróciłam się w stronę wejścia na salę. W drzwiach stał as drużyny koszykarskiej – Aomine Daiki. No to się ośmieszyłam…
 - Dwa na trzy trafione. – Zaczął iść w moją stronę. – Nieźle jak na kogoś z drużyny siatkarskiej.
 - Co tu robisz? – Wzięłam piłkę do ręki i skierowałam się w stronę magazynku.
 - Ostatnio trenuję tu po treningu z drużyną. – Czułam na sobie jego spojrzenie. – Często z przyjacielem, ale jeszcze nie przyszedł.
 - Stoję obok ciebie od kilku minut, Aomine-kun.
 -Jezus Maria, Tetsu! Nie pojawiaj się tak nagle!
 Obróciłam się w ich stronę i zamarłam. Obok Aomine stał błekitnowłosy chłopak mniej więcej mojego wzrostu. Nie zauważyłam go wcześniej. Kiedy on tu wszedł?
 - Ty… - Wskazałam na niego palcem. – Jak…?
 - Tetsu już tak ma. – Daiki położył rękę na jego głowie.
 Patrzyłam na nich jeszcze przez chwilę, po czym poszłam do magazynku, by odłożyć piłkę. Kiedy z niego wyszłam, zauważyłam, że Aomine zrobił idealny wsad. Jak mój brat. Nawet posturą i wzrostem jest do niego podobny.
 - Ej, jak masz w ogóle na imię? – Spytał, patrząc na mnie.
 - Kagami Akina – odpowiedziałam.
 - Aomine Daiki, ale pewnie to już wiesz. – Mrugnął do mnie.
 - Nie myśl sobie, że jak jesteś asem najlepszej drużyny gimnazjalnej w Tokio, to muszę znać twoje imię! – Warknęłam, kładąc ręce na biodrach. Przez chwilę mierzyłam się z nim spojrzeniami, po czym podeszłam do błękitnowłosego chłopaka. – A ty jak się nazywasz?
 - Kuroko Tetsuya, miło mi.
 Uśmiechnęłam się do niego lekko, a po chwili skierowałam się w stronę drzwi.
 - Nie zostajesz? – Usłyszałam pytanie Aomine.
 - A na co niby miałabym patrzeć? – Nawet się nie odwróciłam. – Na zapatrzonego w siebie murzyna?
 Już prawie doszłam do drzwi, ale poczułam, jak czyjaś ręka oplata mnie w pasie. Nie sądziłam, że zrobi coś takiego.
 - Puszczaj mnie! – Warknęłam, próbując się wyswobodzić.
 - Aomine-kun, to nie jest dobry sposób na podryw. – Usłyszeliśmy głos Kuroko.
Jeszcze czego! Miałabym się dać mu poderwać?! Dobry żart. Już prędzej pustynia zamarznie, niż umówię się z takim samolubnym idiotą.
 - Nie podrywam jej! – Daiki postawił moją osobę przy sobie, ciągle trzymając mnie w pasie. – Po prostu chcę jej pokazać nasz nowy ruch. – Spojrzał na mnie. – Minuta cię chyba nie zbawi, nie? – Patrzyłam na niego w milczeniu, mając ochotę wbić mu paznokcie w przedramię. – Więc zostań tu chwilę i popatrz.
 Prychnęłam tylko, niczym rozjuszony kot, po czym skrzyżowałam ramiona pod biustem. W sumie byłam ciekawa ich nowego ruchu, jednak miałam nadzieję, że okaże się godny mojej uwagi.
 - Podaj piłkę do Tetsu i patrz uważnie! – Krzyknął Aomine, a ja wykonałam jego prośbę. Nie traktowałam tego jako rozkaz. Niechby tylko spróbował mi rozkazywać, a marny jego los!
 Wszystko stało się naprawdę szybko. Ledwo co rzuciłam piłkę w stronę Kuroko, a ta znalazła się w dłoniach Aomine, który zrobił kolejny perfekcyjny wsad. Patrzyłam na to kompletnie oniemiała. Wiedziałam, że Pokolenie cudów ma w składzie tak zwanego zawodnika widmo, jednak nie sądziłam, że jest nim Kuroko. To, co przed chwilą zobaczyłam, a raczej czego nie zdołałam dostrzec, było niesamowite. Jeszcze nie widziałam czegoś takiego.
 - Łał… - szepnęłam tylko.
 - Nieźle, co? – Aomine zakręcił piłką na palcu. – To nasze specjalne podanie. Nikt nie zdoła go przejąć, a mnie nikt nie powstrzyma, więc to atak idealny.
 - Chwalipięta – burknęłam. – Akurat w tym momencie bardziej bym podziwiała Kuroko, nie ciebie.
 - Ej!
 - No co? – Pokazałam mu język. – To dzięki niemu możesz wykonać swój wsad, więc ciesz się, że chce współpracować z takim samolubem. Na razie!
 Skierowałam się w stronę drzwi, ignorując prychnięcie Aomine. Chyba żadna jeszcze tak go nie olewała. No cóż, ktoś musi być pierwszy.
 - Fajne spodenki! – Krzyknął za mną. – Grzeczniej patrzeć na nie, czy na część twojego pośladka?
 Totalnie go zignorowałam. Zacisnęłam tylko pięści i szybko wyszłam z sali, kierując się w stronę szatni. No co za baran! Jak można tak mówić do dziewczyny?! Jakim zboczeńcem trzeba być, by powiedzieć to na głos?! Aomine wprawdzie znany jest z tego, że lubi flirtować z dziewczynami, jednak nie sądziłam, że będzie zdolny do czegoś takiego.
 Weszłam szybko do szatni, trzaskając za sobą drzwiami, po czym podeszłam do swojej szafki. Przetarłam swoje ciało ręcznikiem, a następnie przebrałam się i schowałam sportowy strój do torby. Rozpuściłam włosy, rozczesałam je, a następnie przejrzałam się w lusterku. Miałam jeszcze lekko czerwone policzki, ale sama nie wiedziałam, czy to z wysiłku, czy ze zdenerwowania na Aomine. Podejrzewam, że i jedno, i drugie.
 Zarzuciłam swoją torbę na ramię, a następnie udałam się w stronę szkolnej bramy. Wyjęłam z kieszeni spodni telefon oraz słuchawki, po czym włączyłam muzykę. Ona zawsze pomagała mi się uspokoić i zrelaksować. Poprawiała mi humor i sprawiała, że lepiej się czułam.
 Zaczęłam nucić refren jednej z piosenek, skręcając przy tym w kolejną ulicę. Ominęłam pustą puszkę po coli, włożyłam ręce do kieszeni spodni i westchnęłam cicho. Podanie Kuroko i wsad Aomine nie mogły mi wylecieć z głowy. Chciałam o tym zapomnieć, a szczególnie o tym zboczonym dupku, ale ich gra zrobiła na mnie ogromne wrażenie. W Ameryce nigdy nie widziałam czegoś takiego. Nawet wsady mojego brata nie dorównywały wsadom Aomine. Chyba jednak mało wiem o koszykówce…
 Weszłam do domu i powiesiłam bluzę na wieszaku. Zdjęłam buty, po czym poszłam do łazienki umyć ręce. Skierowałam się do kuchni, gdzie zobaczyłam leżącą na stole karteczkę. Rodzice napisali, że muszą wyjechać na kilka dni, ale zostawili mi pieniądze w szafce. Jak zwykle. Oni często podróżują i zostawiają mnie samą. Już się do tego przyzwyczaiłam. Wzięłam z lodówki jogurt, szybko go zjadłam, po czym poszłam do swojego pokoju. Włączyłam laptopa, usiadłam z nim na łóżku i weszłam na facebooka. Ostatnio rzadko na niego wchodzę. A jeśli Taiga napisał?
 Zobaczyłam, że trzy osoby wysłały mi zaproszenia do znajomych. Pierwszą z nich była dziewczyna, której nie znałam, drugą Kise Ryouta, w co trudno mi było uwierzyć, a trzecią… Aomine Daiki. Kilka minut zastanawiałam się, czy go nie odrzucić, ale niech pozna moją łaskawość – zaakceptowałam go.
 Kilka osób z Ameryki do mnie napisało, więc szybko im odpisałam, po czym wyświetliłam  wszystkie powiadomienia, które do mnie przyszły. Ech, nie ma to jak mieć spore zaległości. Nagle usłyszałam dźwięk nowej wiadomości. Myślałam, że to Taiga mi odpisał, ale pomyliłam się.
 Czego ten zboczeniec jeszcze chce?!

 Aomine Daiki: Yo.
 Akina Kagami: Znowu ty… -.-
 Aomine Daiki: Też się cieszę, że z tobą piszę ;P
 Akina Kagami: Chcesz czegoś?
 Aomine Daiki: A to już popisać z tobą nie można?
 Akina Kagami: Nie mamy o czym pisać.
 Aomine Daiki: Dla wszystkich jesteś taka oschła?
 Akina Kagami: Jesteś jednym z wyjątków ;)
 Aomine Daiki: Czuj się zaszczycona, że postanowiłem być tak wspaniałomyślny i zaprosiłem cię do grona znajomych ;)
 Akina Kagami: To raczej TY czuj się zaszczycony, że to zaproszenie przyjęłam! A już je miałam odrzucić…
 Aomine Daiki: Ale moja zajebistość ci na to nie pozwoliła ;)
 Akina Kagami: Pierdol się.
 Aomine Daiki: Z tobą bardzo chętnie ;)
 Akina Kagami: -.-
 Akina Kagami: Zawsze jesteś taki zboczony?
 Aomine Daiki: Tylko wobec tych, które mają spore cycki ;) Zaliczasz się do tej kategorii :D
 Aomine Daiki: Rozmiar D, racja?
 Akina Kagami: ODPIERDOL SIĘ OD MOICH CYCKÓW, CHOLERNY ZBOCZEŃCU!!
 Aomine Daiki: Uhuhu, ktoś tu się chyba wkurzył ;P
 Akina Kagami: Jutro ci wpierdolę, zobaczysz.
 Aomine Daiki: Czemu tak przeklinasz?
 Akina Kagami: Bo jak się wkurzę, to często przeklinam.
 Aomine Daiki: To u dziewczyny nie wypada.
 Akina Kagami: I kto to mówi? Słyszę czasem twoje rozmowy na korytarzu.
 Aomine Daiki: Szpiegujesz mnie? :D
 Akina Kagami: Wiele razy przechodzę obok ciebie na korytarzu -.-  Nie miej o sobie tak wysokiego mniemania.
 Aomine Daiki: Każda na mnie poleci ;)
 Akina Kagami: Kise chodzi do tej samej szkoły. Naprawdę myślisz, że jego fanki wybiorą ciebie?
 Jakim trzeba być zarozumiałym i zapatrzonym w siebie głupkiem, by myśleć, że można poderwać każdą dziewczynę? Która byłaby na tyle głupia, by się z nim umówić?
 Aomine Daiki: Z tego, co widzę, ty do nich nie należysz.
 Akina Kagami: I co w związku z tym?
 Aomine Daiki: Masz ochotę się gdzieś przejść po szkole?
 Akina Kagami: Z tobą? Możesz sobie pomarzyć! Nie jesteś godny mojego towarzystwa!
 Aomine Daiki: I kto tu ma o sobie wysokie mniemanie? ;P
 Akina Kagami: Mówię, jak jest. Nie umawiam się ze zboczeńcami.
 Aomine Daiki: Twoja strata. Ale ja tak łatwo nie odpuszczam ;)
 Akina Kagami: Ze mną nie wygrasz. Pa.
 Aomine Daiki: Jeszcze zobaczymy, zarozumialcu ;)

 Wylogowałam się z facebooka, po czym odłożyłam laptop na biurko. Westchnęłam cicho i przeczesałam ręką swoje czerwone włosy. Przypomniałam sobie o pracy domowej z angielskiego, ale była  banalna, więc skończyłam ją po pięciu minutach. Spakowałam do szkoły potrzebne rzeczy, a następnie poszłam do łazienki wziąć ciepły prysznic. Nałożyłam na swoje ciało mleczko do kąpieli o zapachu wiśniowym, po czym zaczęłam myć głowę. Kiedy spłukałam z siebie całą pianę, owinęłam się ręcznikiem i stanęłam przed lustrem, zmywając z siebie makijaż. Policzki i czoło posmarowałam kremem przeciwtrądzikowym, a uszy przeczyściłam małym patyczkiem. Założyłam piżamę i zabrałam się za suszenie włosów. Czasem zastanawiam się, czy ich nie podciąć, bo sięgają mi do połowy pleców, ale zawsze odrzucam tę myśl. Co jakiś czas przycinam końcówki, lecz na zmianę fryzury się nie zdecydowałam. Nie żałuję, bo bardzo je lubię. Są miękki w dotyku i ładnie pachną po myciu.
 Stałam przed lustrem i zaczęłam rozczesywać swoje włosy. W jednym ręku trzymałam szczotkę, w drugim suszarkę. Wyszłam z łazienki po jakiś dwudziestu minutach. Stanęłam na dywanie i zrobiłam kilka skłonów, po czym chwilę pokręciłam biodrami. Zawsze rozgrzewam się przed snem i tuż po wstaniu. Dzięki temu nie mam w ciągu dnia zakwasów, a w nocy lepiej mi się śpi.
 Położyłam się na łóżku i wzięłam do ręki telefon. Znalazłam numer swojego brata, po czym do niego zadzwoniłam. Odebrał po trzech sygnałach. Rozmawiamy ze sobą prawie codziennie. Opowiada mi o tym, co się dzieje w Ameryce, a potem ja mówię mu, co ostatnio robiłam. Dowiedziałam się, że jego drużyna wygrała kolejny mecz, a James, nasz przyjaciel, świetnie spisał się w obronie.
 Uwielbiam rozmowy z Taigą. Wiem, że mogę mu o wszystkim powiedzieć i powierzyć mu swoje sekrety. Wprawdzie nie wszystko rozumie, ale mimo to stara się mi pomóc. Włożyłam rękę pod głowę i słuchałam tego, co ma do powiedzenia. Mówił głównie o koszykówce, ale lubiłam o tym słuchać. Miał wtedy w głosie prawdziwą pasję i słychać było, że kocha ten sport. Uśmiechnęłam się, a gdy zaczął mówić o nowym podaniu, jakie wymyślili z Tatsuyą, przypomniałam sobie o Aomine i Kuroko. Ciekawe, czy zagrywka moich przyjaciół może się równać z zagraniem członków Pokolenia Cudów… Wątpię w to, ale mimo wszystko chciałabym ją zobaczyć.
 Przyjemnie jest patrzeć na grę kogoś, kto kocha sport, który uprawia. Takimi przykładami są Taiga i Aomine. Obaj uwielbiają grać w kosza, a patrząc na nich można dojrzeć ich pasję i zamiłowanie do koszykówki. Ja z kolei miłuję siatkówkę. Uwielbiam odbijać piłkę, ćwiczyć ze swoją drużyną i czuć ten dreszczyk emocji podczas meczu. To niezapomniane chwile i nie wyobrażam sobie, bym niedługo miała z tego zrezygnować.
 Skończyłam rozmowę ze swoim bratem i położyłam telefon na szafce stojącej przy moim łóżku. Przykryłam się kołdrą i wtuliłam twarz w poduszkę. Przed snem myślałam jeszcze chwilę o Ameryce, siatkówce i nowym zagraniu Aomine i Kuroko. Nie wiem czemu, ale ich współpraca nie może wylecieć mi z głowy. Sama już nie wiem, co mnie bardziej zaskoczyło – nikła osobowość Kuroko i jego podanie, czy szybkość i świetna gra Aomine? A może obie te rzeczy?


 _________________________________________________________________________________

  

11 komentarzy:

  1. Ohayo!

    ...

    Boże, już po pierwszym rozdziale mogę stwierdzić, że pokocham to opko, tak jak "Życie czasem..."!

    Aho, ty idioto! Nigdy nie poderwiesz dziewczyny takimi tekstami...

    Aho: Ciebie jakoś się uda-
    Chiyo: *rzut nożyczkami na ślepo* ...coś jeszcze, cholerny zboczeńcu?

    Tak więc... ten moment, kiedy nie możesz się zdecydować co lepsze : bieganie jak popierdolona i wymuszanie faulów przy dwutaktach czy rzucanie się na jak ktoś psychiczny, po to, by odebrać piłkę (pozdro dla mnie i wszystkich innych, którzy mają ten sam problem).

    Ja, jako ja, dostałabym takiego fangirl'u, gdybym zobaczyła na żywo podania Tetsu i wsady Aho (*kaszel* marzenia)... Aho, chcesz pooglądać ze mną małe kotki? No, są u mnie w piwnicy...

    Ugh, odbija mi przez szkołe (zdycham przez nawał sprawdzianów) T.T

    <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yo! :D

      O, już po pierwszym rozdziale? Cieszę się ^^

      Hihihi ^^ ;P

      Trudny wybór xD Najepiej mieć w drużynie Ao, który wszystko zrobi za ciebie ;P

      A to nie są przypadkiem piękne, ciemne pantery? ^^ Może na takie Aho się skusi... ;P Tylko pamiętaj o odpowiedniej kłódce! ;P

      Nie ty jedna ;_;

      Bajooo <3 ;*

      Usuń
  2. 🍌🍌 Aoś obiera ze skóry banana, a ja na powitanko padam na kolana!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D :P 🍌🍌 Wobec fakcika nie błahego iż gdyż aktualnie dane mi jest walić sobie pod arcydziką presją czasa, automatycznie przejdę do meritum sprawy i szybko gibko zrelacjonuje szanownej Pani me skromniuśkie przemyślonka tyczące się pierwszego rozdzialiczka tytułowego opowiadaneczka :D :D Ojj tak, dokładnie, do dziś dzionka prowadzę dogłębne analizowanko zjawiska, którym to jest utracenie poczucia mijającego czasa w trakcie właśnie takowych zażyłych konwersacji, jakie przykładowo przeprowadziła droga Pani Akinka ze swym zacniutkim braciszkiem :D :P Przecie ów fenomen bezcześci wszelkie prawa fizyki :P, bowiem albowiem jakim to niby cudem fizycznie odczuwa się iż że zapewne minęło 5 minutów, a tak faktycznie rzecz biorąc, w rzeczywistości poszło w zapomnienie 40???????????????? :O :D Aczkolwiek tylko jedno zasadnicze pytaneczko się nasuwa przy owym precedensie, dlaczemu takowa zależność nie może zachodzić przykładowo w pracy bądź szkole, kiedy to natomiast niemalże 5 miniętych minutów odczuwa się jak gdyby przeminęły sobie 40?????????? :D :P Ahahahahha, oddaje wszelakie wyrazy szacuneczka dla czcigodnej Pani głównej bohaterki, za odnalezienie swej pasji w siatkóweczce, :D :P bowiem osobiście jest to arcynajbardziej znienawidzona przez mą wielebną godność forma sporta grupowego :P :D Mą miłość na wieki wieków amen stanowi i będzie stanowić chwalebna Koszykóweczka :D 🏀🏀 👌 Pół ułameczka sekundy wcześniej, a najdroższemu Aomiśkowi dane by było podziwiać Pani ponadprzeciętnie czyściuteńkiego rzuta :D :P Ahhh ta nieszczęsna złośliwość rzeczów martwych, no w tymże przypadeczku raczej rzeczów żywych :P :D Chociaż de facto, zależy od aspekcika czy ZWALAMY całą winę na Pana Daikunia, iż że nie zaszczycił swym jakże uroczyściutkim przybyciem sali gimnastycznej w najodpowiedniejszym momencie, czy może obarczymy nią okolicznościową nieposłuszność piłeczki do Koszykóweczki :P :D :P O nie nie nie nie nie nieeeeeee, jako iż obecnie jestem głównym przedstawicielem ministerstwa obrony długaśnych włosiów, absolutnie proszem mi tu nawet ni krzty nie wspominać o unicestwiającym oddziaływaniu nożyczków na ów strukturę :D :P :P ✂✂ W chwili w której Pani poruszyła kwestie przystrzygania włosiaków, przez mą pałę przeleciały złowrogie dreszcze, bowiem personalnie posiadam niepowstrzymanie skrajną obsesję na punkcie mych arcy zacniuteńkich włosków rozwiniętą do takowego stopnia, iż gdyż gdybym została pozbawiona choćby 0,00001 milimetra z długości mej pomarańczowej czuprynki, najprawdopodobniej persona jaka by to dopuściła się tegoż godnego potępienia czyna, posyłała by nam serdeczne pozdrowionka z zaświatów :D :P :P Niemniej jednak reasumując, wszyściutko sobie było fajniutko, a ja się już z Panią pożeguje i zaiście tradycyjnie weny pożyczuje, gdyż na rozstrzygnięcie fabuły każdy z nas czekuje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D :P :D Dziękuje uprzejmiutko za uwagę, miluśkiej nocki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ;** 💙💘💖🌠🌛

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Banana, powiada pani?? xD
      Dawno nikt się przede mną nie kłaniał O.O :D xDD
      Takie konwersacje się zdarzają ;P
      Ach, gdyby tak było, szkoła byłaby o wiele lepsiejsza! :D ;P
      Dlaczemuż to pani tego sporta nie lubi??? O.O
      ZWALAMY na niego albo prędzej on ZWALI na nas ;P
      ja też wolę długie :D :D ;)
      Nie wiem, czy by pani nawet zobaczyła różnicę, ale zgodzę się, iż cudzych włosów nie można ścinać bez jego zgody! :D
      Dziękuję i odwiedziny bloga i koemntarz!! ;* <3 <3 :D :D

      Usuń
    2. PS. Odnośnie powoda mej arcyogromniastej nienawiści w stosunku do siatkóweczki, to mogem z powodzeniem rzecz iż gdyż zwyczajnie od chwałygodnej chwili mych narodzin nie darzę sympatią tegoże sporcika 😂😂😂😂, bowiem albowiem omawiana dyscyplina przekurewsko wkurwia mą pałę i nie posiadam na ów aspekta innego uzasadnienia :D 😂😆😂 Jednakże w najwięksiejszym stopniu działa na me komróreczki nerwowe ta kompletnie bezsensowna bezczynność, kiedy to stoi się pod siatką niczym wielki kutas i gorliwie czekuje na chwilę w jakiej to w końcu ta zakutaszona piłeczka łaskawie sobie przyleci co by ją pierdolnąć z powrotem na stronę z której właśnie sobie przyleciała 😠😠😂😂 No i ja się wobec tego zapytuje, gdzie tu sens a gdzie logika??????? 😂😂😂 :P A w takowej np. czcigodnej Koszykówce to przynajmniej całego czasa coś się dzieje, gdyż iż przecie trza się nieźle nalatać ażeby ostatecznie tą piłeczkę WSADZIĆ DO DZIURY :D 😂😂😂😂👍👌 Ależ proszem uprzejmiutko, cała przyjemność po mojej pale 😂😆😝😘

      Usuń
    3. Ja tam lubię, choć są takie dni, gdy ta gra najzwyczajniej w świecie mi nie idzie i irytuje mą skromną osobę xD ;P
      W takich chwilach wolę grać w kosza, aczkolwiek nigdy nie dorównam CZŁONKOM pokolenia cudów ;P
      A jak się już wsadzi do dziury, to sukces gwarantowany :D ;P

      Usuń
  3. Z tej strony Akashi.
    Kimie powiedziała, że jutro wszystko skomentuje, bo teraz szuka- tu cytuję- "Tego dupka Isoshiego", czyli weny. I naprawdę przeprasza za opóźnienia.
    Ja twierdzę jednak, że to wina tych idiotów, co ją zagadują -.- Do tego dochodzi fakt, że coraz bliżej święta i boi się, czy się wyrobi.
    Jako zadośćuczynienie daje kawałek ciasta czekoladowego :)
    To by było na tyle. Życzę miłego wieczoru ^^
    #Akashi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, hej, Akashi! :D
      Może tym razem jej się uda... :P
      Tia, już bombki i łańcuchy w sklepach xD Spokojnie, ja też nie mam niczego na święta napisanego xD
      O, ciasto czekoladowe *.* <3 Kocham ^^
      I nawzajem ;*

      Usuń
  4. Emm... >.< Tu Mine, nie Alfons.
    Przepraszam. Przeczytałam wszystko od razu, ale... Nie mam ostatnio nastroju na komentowanie opowiadań, czy samo ich pisanie >.< Chyba się skończyłam.
    w każdym razie~ Wszystko fajne, czekam na cześć dalszą.
    i przepraszam, bo wiem, że liczyłaś na bardziej rozwinięte komentarze... 😞

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń