czwartek, 24 listopada 2016

Przeciwieństwo Idealne - Rozdział 2




Heeeeeej :D

Planowałam wstawić trochę wcześniej, ale nie wyszło ^^". Mam nadzieję, że ten rozdział też wam się spodoba :3
Możliwe, że za jakiś czas pojawi się tu AoKaga, która ostatnio całkiem nieźle mi idzie ;P Niczego jednak nie obiecuję, bo to ,,za jakiś czas" może się okazać końcówką grudnia xD
Zostawiam wam kolejną część i idę zaraz do szkoły ;) Dziś już wreszcie piątek :D
Miłego dnia ;*

PS. NA DOLE POTRZEBUJĘ WASZEJ POMOCY! ;P ;)





_________________________________________________________________________________




  Kiedy spakowałam drugie śniadanie, wyszłam z domu i skierowałam się w stronę szkoły. W uszach miałam słuchawki, w których leciała piosenka lubianego przeze mnie zespołu. Odruchowo chciałam włożyć ręce do kieszeni bluzy, ale przypomniałam sobie, że mundurek szkolny ich nie posiada. To jedna z rzeczy, które mnie w nim wnerwiały. Jest niepraktyczny, spódniczki są ociupinę za krótkie, wygląda się w nim zbyt elegancko, nie ma kieszeni, a na dodatek te długie skarpetki… Nie żebym miała coś do podkolanówek, ale w gorące dni są zdecydowanie niepotrzebne. W Ameryce tak nie było – tam można było chodzić dowolnie ubranym, choć trzeba było przestrzegać też pewnych zasad. No i dziewczyny nie wyglądały tak samo. Szczerze mówiąc, nie lubię, gdy tak dużo ludzi ma na sobie podobne ubrania. Dla mnie to trochę irytujące. Jak innym dziewczynom to nie przeszkadza? No cóż, one chodzą do japońskich szkół od lat, a ja się od tego odzwyczaiłam. Czasem już sama nie wiem, gdzie mi się lepiej mieszka.
 Poczułam, jak ktoś wiesza mi się na szyi. Nie zdziwiłam się zbytnio, wiedząc, że to Eguchi. Robi tak od dawna, odkąd tylko zostałyśmy przyjaciółkami.
 - Hej! – Uśmiechnęła się, a ja jej odpowiedziałam, wyjmując przy tym słuchawki z uszu. – Byłam wczoraj wieczorem na facebooku. – Spojrzała na mnie czujnie. Oho, już wiem, co się szykuje. – Kise i Aomine zaprosili cię do znajomych?! Jak? Dlaczego? – Potrząsnęła mnie za ramiona, cały czas patrząc mi w oczy.
 - Z Aomine wczoraj rozmawiałam – mruknęłam. – Przyszedł chwilę po tym, jak ty poszłaś do szatni.
 - Kurde… - jęknęła. – A mogłam zostać trochę dłużej!
 - Kise natomiast… Nie mam bladego pojęcia, czemu mnie zaprosił. – Wzruszyłam ramionami.
 - Farciara!
 Nie odpowiedziałam. Sama nie wiem, czy to, że mam tę dwójkę w znajomych, jest szczęściem. A może przez to ich fanki mnie znienawidzą? Albo będą planowały przejęcie mojego konta? Albo moją śmierć? W dodatku Aomine jest strasznie wkurzający. Już wczoraj do mnie pisał, a co będzie za kilka dni bądź tygodni? Coś czuję, że akceptowanie tych zaproszeń mogło być błędem.
 Weszłyśmy do szkoły i poszłyśmy pod właściwą klasę. Kątem oka zauważyłam patrzącego na mnie Aomine, ale kompletnie go zignorowałam. Szłam dalej korytarzem, słuchając monologu Eguchi, aż w końcu zajęłam w sali swoje miejsce, wcześniej żegnając się z Katsumi. Rany, jak ta dziewczyna potrafi się czasem rozgadać. Wyjęłam książki od biologii i podparłam dłonią brodę. Miałam dziwne przeczucie, że coś się dziś wydarzy…
 Kiedy nauczycielka mówiła o tym, jak ludzkie oko odbiera obraz zewnętrzny, drzwi do klasy otworzyły się i stanął w nich jakiś chłopak w zielonych włosach. Kojarzyłam go – jest świetnym strzelcem Pokolenia Cudów. Na dodatek mamy razem kilka lekcji. Rany, czego on tu chce? Może pomylił sale?
 - Przepraszam, że przeszkadzam. – Poprawił na nosie swoje okulary. – Trener Nagama prosi do siebie Kagami Akinę.
  Cała klasa spojrzała na mnie, a ja cicho westchnęłam i wstałam ze swojego miejsca. Wyszłam z pomieszczenia za Midorimą, co jakiś czas na niego zerkając. Przez kilka minut szliśmy w kompletnej ciszy, aż w końcu zadałam mu nurtujące mnie pytanie.
 - Po co trener lekkoatletyki mnie wzywał?
 - Podobno to, co chce nam powiedzieć, związane jest z najbliższym dniem sportu. – Po raz kolejny poprawił swoje okulary, nawet na mnie przy tym nie patrząc. Czy on uważa mnie za jakąś gorszą?! Co za ważniak!
 - ,,Nam”? – Spytałam, równając z nim kroku.
 - Zaraz zobaczysz.
 Weszliśmy na salę gimnastyczną, a gdy zobaczyłam, kto jest z jedną ze stojących tam osób, miałam ochotę zawrócić. Aomine puścił mi oczko, a ja cudem powstrzymałam się od tego, by publicznie nie pokazać mu środkowego palca. Naprawdę miałam ochotę mu przywalić. Najlepiej w krocze, to może przestałby być taki zboczony.
 Stanęłam jak najdalej od niego i nie zwracałam uwagi na jego wkurzającą osobę, ale czułam, że się do mnie zbliża. Zatrzymał się za mną i pociągnął mnie lekko za włosy.
 - Tak podrywają dzieciaki w podstawówce – prychnęłam. – Daruj sobie.
 Nie wiem skąd, ale wiedziałam, że się uśmiechnął.
 - Mówiłem, że nie odpuszczam.
 - Tak? – Łaskawie na niego spojrzałam. – Ja też nie.
 - O, udajesz niedostępną! – Nachylił się nade mną. – Podoba mi się to.
 - Spierdalaj na drugi koniec sali – warknęłam. – Mało masz tu miejsca? Musisz sterczeć akurat przy mnie?
 - Czyżbyś się znowu wkurzyła? – Stanął tuż obok mnie, ,,przypadkowo” ocierając swoją dłoń o moją.
 Odsunęłam się od niego, ale on znów zrobił krok w moją stronę.
 - Jesteś żałosny. – Skwitowałam, krzyżując ramiona na klatce piersiowej.
 Mam go serdecznie dość. Nie może wypisać się z tej szkoły? Albo nie może go trafić jakiś spadający meteor? Ludzie, bycie takim debilem powinno być karane! Tacy ludzie powinni trafiać do specjalnego zakładu karnego. A jeszcze ja się muszę z nim użerać… Przyczepił się do mnie jak rzep do psiego ogona.
 Spojrzałam w lewo, gdzie stało kilka dziewczyn, kilku chłopaków, w tym Midorima, a po chwili na sali pojawił się też trener Nagama. Lubię go, choć czasem potrafi być ostry. Moja klasa miała z nim w tym roku zastępstwo na W-Fie i muszę przyznać, że go polubiłam. Bardzo podobała mu się moja gra i powiedział, że mam świetną kondycję.
 Coś czuję, że chce to teraz jakoś wykorzystać.
 - Witajcie. – Odłożył na ławkę swój notes, z którym się praktycznie nigdy nie rozstaje, po czym spojrzał na nas uważnie. – Jak wiecie, niedługo będzie Dzień Sportu. Wtedy też będziemy rywalizować z trzema sąsiadującymi szkołami o zwycięstwo w różnych konkurencjach. I właśnie po to was tu zaprosiłem. – Wyciągnął z kieszeni dresów jakąś karteczkę. – Sprawdzę, czy wszyscy są. – Zaczął czytać nazwiska osób znajdujących się na sali, a ja starałam się zapamiętać ich jak najwięcej. – Kagami Akina.
 - Obecna. – Spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął.
 - Bardzo dobrze, bardzo dobrze… - Wyczytał kolejną osobę, a ja nie do końca wiedziałam, o co mu chodzi.
 Kiedy skończył, schował karteczkę z powrotem do kieszeni, za to wziął do ręki swój ukochany notes. Przekartkował kilka stron, aż w końcu zaznaczył tę właściwą. Wyjął długopis, włączył go, po czym spojrzał na nas uważnie.
 - W każdej konkurencji muszą wystartować co najmniej dwie osoby – zaczął. – W biegach na dłuższe dystanse wystartujecie parami, natomiast w indywidualnych wasze wyniki będą zależały tylko i wyłącznie od was. – Zerknął na kartkę. – Najpierw mini-koszykówka. Aomine i Midorima. – Wskazał na członków Pokolenia Cudów. – Zostaliście wyznaczeni przez Akashiego, więc to oczywiste, że będziecie reprezentować naszą szkołę. – Chłopcy zgodnie przytaknęli, a reszta patrzyła na nich z lekkim podziwem. Co w nich jest takiego niezwykłego? Po prostu dobrze grają w kosza! A poza tym czemu to ich kapitan zdecydował o tym, kto będzie grał w mini-koszykówkę? Nauczyciele powinni wybrać te osoby, a nie uczeń. – Piłka nożna. – Spojrzał na jakiegoś blondyna. – Liczę na twoją drużynę, Harada. – Piłkarz przytaknął, po czym zaczął w głowie coś analizować. Na twarzy miał ogromne skupienie. – Bieg na osiemset metrów. Ten bieg będzie się odbywał w parach. – Chwila ciszy. – Każda osoba przebiegnie po czterysta metrów. W tej konkurencji musi wystartować jeden chłopak i jedna dziewczyna. – Spojrzał na mnie. Oho, już wiem, kto będzie tą dziewczyną. – Kagami, pobiegniesz z Aomine.
 No gorzej to już nie mogło być! Jeszcze mam z nim uczestniczyć w jednych zawodach?! Co odbiło trenerowi, że podjął taką decyzję?! Jakby stało przed nim mało dziewczyn! Wprawdzie było ich mniej niż chłopaków, jednak mógł wziąć każdą inną! Dlaczego więc padło na mnie!? Przecież ja go prędzej zatłukę na śmierć, niż będę z nim współpracować!
 - Wygramy to. – Daiki położył mi rękę na ramieniu, a ja natychmiast ją strzepnęłam.
 - Macie dziś swój pierwszy trening po lekcjach. – Trener wskazał na naszą dwójkę, a ja czułam, że się w środku cała gotuję ze złości. – Liczę na was, dzieciaki.
 Aomine kiwnął lekko głową, a ja zacisnęłam tylko pięści i robiłam wszystko, by na niego nie patrzeć – wbiłam wzrok w swoje buty albo patrzyłam na przeciwległą ścianę. Trener wyczytywał resztę konkurencji, reszta zawodników uważnie słuchała, a Aomine złapał w palce mój kosmyk włosów, który natychmiast mu wyrwałam.
 - Do zobaczenia, partnerko. – Mrugnął do mnie, gdy wychodziłam z sali, a ja szepnęłam za nim ciche ,,Pierdol się”.
 Wróciłam do swojej klasy, a gdy siadałam w ławce, czułam na sobie wzrok wszystkich, nawet nauczycielki. W ogóle nie mogłam się skupić na temacie zajęć. Moje myśli krążyły wokół zbliżającego się Dnia Sportu i konkurencji, w której mam wystartować. To będzie chyba najgorszy wyścig w moim życiu. Wróć, to będzie chyba najgorszy partner w moim życiu. Jeszcze z nim nie biegałam, ale wiem, że dużo bardziej wolę trenować z Taigą. Naprawdę mam ,,szczęście”…
 Kiedy zadzwonił dzwonek, spakowałam książki i wyszłam z sali. Nie musiałam długo czekać na czyjeś towarzystwo.
 - I co trener chciał? – Eguchi od razu do mnie podeszła i wlepiła we mnie swoje spojrzenie.
 Westchnęłam cicho, nie chcąc kontynuować tego tematu, ale z nią nie było innego wyjścia – jak się uprze, to się ode mnie nie odczepi, dopóki nie powiem jej, o co chodzi.
 - Wystartuję w biegu na osiemset metrów – mruknęłam.
 - W parach? – Dopytała.
 - Tia… Z Aomine Daikim.
 - Farciara! – Poklepała mnie po ramieniu. – Większość dziewczyn chciałaby z nim wystartować!
 - Chętnie się zamienię – burknęłam. – Ten głąb jest wkurzającym idiotą. Ciągnął mnie dziś za włosy!
 - Chyba mu wpadłaś w oko. – Mrugnęła do mnie.
 - Wiesz, jaką on ma opinię. – Skręciłyśmy w boczny korytarz. – Ciągle ma nową dziewczynę, która i tak będzie na dwa, góra trzy spotkania.
 - Fakt… - Westchnęła. – Nikt nie jest idealny. Nawet Pokolenie Cudów.
  Dalej szłyśmy w cichy. Poprawiłam swoją torbę na ramieniu, po czym lekko się skrzywiłam.  A czułam, że powinnam wziąć dziś na W-F dłuższe spodnie. Znów będzie mi się na tyłek gapił. Gdyby chociaż trafił mi się Midorima… Wyglądał na rozsądnego i przede wszystkim nie zboczonego. Ale nie. Ja mam tego ,,farta” i musiałam trafić na wkurzającego zboczeńca.
 Westchnęłam cicho i otworzyłam drzwi do sali fizycznej. Eguchi je za nami zamknęła, po czym obie zajęłyśmy swoje miejsca. Wyjęłam podręcznik i zeszyt, położyłam je na ławce i spojrzałam w okno. Drużyna piłkarska grała w nogę, woźny wynosił śmieci, a Aomine wraz z Kise biegali po bieżni. Zaraz, co?! Spojrzałam w okno jeszcze raz, by sprawdzić, czy się nie pomyliłam, ale dwaj członkowie Pokolenia Cudów naprawdę urządzili sobie wyścig. Z tego, co zauważyłam, wygrywał Daiki. Krzyczał coś do blondyna, a ten zrobił sfochowaną minę. Kto wygrał? Oczywiście Aomine. Bardzo szybko biega. Mimo okropnego charakteru, może być naprawdę dobrym partnerem do biegania. W końcu znany jest ze swojej szybkości i zwinności, więc mamy dużą szansę na wygraną.
 Gapiłam się na nich jeszcze przez kilka minut, ale w końcu skupiłam się na temacie lekcji. Notowałam to, co podał nauczyciel, czytałam fragmenty podręcznika i wymieniałam się z Katsumi porozumiewawczymi spojrzeniami. Po skończonej lekcji wyszłyśmy na korytarz i stanęłyśmy przy jednym z wolnych parapetów. Wyjęłyśmy z plecaków drugie śniadanie, życzyłyśmy sobie smacznego i zaczęłyśmy jeść. Nagle czyjaś ręka zwinęła mi z pojemnika jednego ogórka.
 - Ej! – Odwróciłam się i zobaczyłam Aomine. – Co ty sobie wyobrażasz?! To moje jedzenie!
 - Smaczne. – Oblizał palce i spojrzał pożądliwie na ryż i fasolkę.
 - Łapy precz – warknęłam.
 - Aomine-kun, to niegrzeczne podjadać komuś bento. – Koło nas jak spod ziemi wyrósł Kuroko. Wszyscy podskoczyliśmy, przeżywając chwilowy zawał.
 Przez chwilę staliśmy tak w kompletnej ciszy i mierzyliśmy się spojrzeniami. Nagle jasnowłosy ukłonił się lekko w stronę Katsumi.
 - Kuroko Tetsuya, miło mi cię poznać. – Przedstawił się.
 - E… - Eguchi na chwilę oniemiała, po czym potrząsnęła głową i szeroko się uśmiechnęła. Przedstawiła się, wyraźnie zadowolona z tego, że poznała tajemniczego Szóstego Gracza Widmo.
 - Aomine-kun, powinniśmy już iść – oznajmił nagle Kuroko, wbijając w granatowowłosego czujne spojrzenie.
 - Do zobaczenia na treningu! – Aomine mrugnął do mnie i podszedł do Tetsu, chowając przy tym ręce do kieszeni.
 - Zabiję go – mruknęłam.
 - Całkiem mili. – Skwitowała Eguchi. Uśmiechnęła się do mnie i poklepała mnie po ramieniu. – Nie sądziłam, że tak łatwo można z nimi pogadać.
 - A ja sądziłam, że Aomine padnie dziś martwy u moich stóp.
 - Dzień się jeszcze nie skończył. Idziecie razem na trening. – Puściła mi oczko. – Jednak postaraj się go nie udusić, bo razem macie naprawdę dużą szansę na wygraną.
 - Spróbuję, ale niczego nie obiecuję. – Uśmiechnęłam się.
 To będzie ciekawy trening…

                                                                        ***

  Weszłam do szatni, związałam włosy i szybko przebrałam się w strój sportowy. Torbę i mundurek włożyłam do swojej szafki, po czym zamknęłam ją na klucz. Wyszłam z przebieralni, poprawiając kitkę, i skierowałam się w stronę boiska. Zauważyłam tam kilka osób, które były rano w sali treningowej. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, nie było wśród nich Aomine. Czyżby zrezygnował?
 Stanęłam obok jakieś czarnowłosej dziewczyny i spojrzałam na trenera. On obrzucił nas czujnym spojrzeniem, aż nagle swój wzrok przeniósł na mnie.
 - Gdzie są Aomine i Midorima?
 - Nie wiem – odparłam.
 - Ech, zaczynamy rozgrzewkę bez nich. – Położył swój notatnik na ławce i klasnął w dłonie. – Dobrze, na początek dwa kółeczka truchtem wokół boiska.
 Kiedy weszliśmy na bieżnię, usłyszeliśmy czyjeś głosy. Spojrzeliśmy w stronę drzwi prowadzących do szkoły i zobaczyliśmy dwóch członków Pokolenia Cudów. A jednak tylko się spóźnili… Już myślałam, że chociaż Aomine zrezygnował.
 - Dołączcie do rozgrzewki – nakazał trener i zanotował coś w swoim notesie.
 - Tęskniłaś? – Aomine jak na złość biegł koło mnie i nie miał zamiaru zmieniać tempa biegu.
 - Szalenie – burknęłam.
 - Znowu włączył ci się tryb oschłości? Jakoś dla swojej przyjaciółki taka nie jesteś.
 - Bo jest moją przyjaciółką, baranie. Jesteśmy dla siebie chamskie po przyjacielsku.
 Zaczęliśmy robić drugie okrążenie, a Aomine nadal nie chciał się ode mnie odczepić.
 - A! – Spojrzał na mnie. – Czyli skoro mnie przezywasz, to traktujesz mnie jak przyjaciela? – Poruszył zabawnie brwiami.
 - Skoro cię przezywam, to znaczy, że cię nie lubię i jesteś wkurzający – warknęłam.
 - Nie lubisz? Mnie? – Zdziwił się. – Każdy mnie lubi.
 - A ja lubię wyjątki i sama do nich należę.
 Wyprzedziłam go o kilka metrów, ale ponownie się ze mną zrównał, na co westchnęłam ciężko. Osioł. Uparty osioł o małym rozumie, za to dużym ego. Po cholerę się przyczepił akurat do mnie? Mało mu w szkole ładnych dziewczyn ze sporym biustem?
 Zatrzymaliśmy się na bieżni i spojrzeliśmy na trenera z wyczekiwaniem. Zapisywał coś w swoim notatniku i wyglądało to tak, jakby na chwilę stracił kontakt z rzeczywistością. Westchnęłam cicho, ale wiedziałam, że on z tego słynie. Mimo wszystko jest przez uczniów bardzo lubiany i dziwię się tym, którzy za nim nie przepadają.
 Poczułam, jak Aomine bawi się końcówkami moich włosów, lecz nie poruszyłam się ani o milimetr. Nie mam zamiaru dać mu satysfakcji z wkurzania mnie. Jestem silna, cierpliwa i nie dam się takiemu idiocie!
 Stałam w bezruchu przez kilka sekund, aż w końcu nie wytrzymałam.
 - Odwal się ode mnie i od moich włosów! – Syknęłam, a stojący wokół nas inni zawodnicy spojrzeli w naszą stronę z zaciekawieniem.
 - Ale są czerwone.
 - I co z tego? Pierwszy raz takie widzisz?
 - Są naturalne? – Cały czas się na mnie gapił. – A może farbowałaś?
 - Mam tak od dziecka. – Odwróciłam się do niego tyłem i skrzyżowałam ramiona na klatce piersiowej.
 - Czemu się obraziłaś? – Przysunął się lekko, a ja zaczęłam gotować się z wściekłości. Czy ten kretyn wie, co to jest przestrzeń osobista?!
 - Nie obraziłam, tylko wkurzyłam – warknęłam przez zaciśnięte zęby.
 - I znów będziesz przeklinać?
 Ciebie będę wyklinać aż po grób.
 - Nie przeklinam w publicznych miejscach.
 - Nie, w ogóle. – Uśmiechnął się, a ja poczułam w brzuchu coś dziwnego. Uświadomiłam sobie rzecz, której nie widziałam wcześniej – Aomine na piękny uśmiech. Gdyby trener nie zamknął swojego notesu, prawdopodobnie patrzyłabym na Daikiego jeszcze przez kilkanaście długich sekund.
 - Teraz każdy pójdzie poćwiczyć konkurencję, w której startuje. – Wskazał boisko. – Harada, masz zacząć trening, jak tylko pojawi się twoja drużyna. – Blondyn kiwnął głową, po czym skierował się na murawę, wcześniej lekko się do mnie uśmiechając. Przystojny, nie powiem. – Kagami, Aomine, bieżnia jest wasza. – Spojrzał na nas, a my patrzyliśmy na niego. – Na początek trochę pobiegajcie, a później przećwiczcie szybki bieg na czterysta metrów. Jutro wyjaśnię wam, jak odbywa się zmiana i poćwiczymy ze stoperem.
 Kiwnęliśmy głowami i oddaliliśmy się od pozostałej części grupy. Starałam się ignorować Aomine, co mi się udawało. Nie odzywał się do mnie dopóki nie weszliśmy na bieżnię. Kiedy zajęliśmy odpowiednie miejsca, powiedział:
 - Powodzenia, śliczna. – Mrugnął do mnie, a ja zamachnęłam się, by go uderzyć. Zrobił zgrabny unik, po czym chwycił mnie za nadgarstek.
 - Nie ma tak łatwo. – Uśmiechnął się zadziorrnie. – Wolisz zacząć od szybkiego biegu czy długiego truchtu?
 - Obojętne, bylebyś biegł kilometr za mną – warknęłam, chcąc się od niego odsunąć. Zamiast mnie puścić, przyciągnął mnie do siebie jeszcze bliżej.
 - Ja za tobą? – Schylił się lekko, prawie stykając się ze mną swoim czołem. – Chyba ty za mną. Nie dogonisz mnie.
 - Nie bądź taki pewny siebie, idioto – syknęłam, wbijając mu ostrzegawczo paznokcie w przedramię. Jak dobrze, że ostatnio zaczęłam zapuszczać!
 - To może mały zakładzik, co? Jeśli wygram, pójdziesz ze mną na lody.
 - Nie ma mowy!
 - To pójdziesz na trening mojej drużyny.
 Zacisnęłam usta w wąską linię i starałam się myśleć o czymś przyjemnym, by nie wybuchnąć ze złości i irytacji. Zaciskałam i rozluźniałam pięści, ale w końcu się zgodziłam. Czułam, że przegram, ale lubię rywalizację, zwłaszcza z silniejszymi od siebie, więc może być ciekawie. Dam z siebie wszystko i pobiegnę najszybciej jak się da.
 - Zgoda. A jeśli ja wygram?
 - Nie ma takiej opcji.
 - A jeśli? – Warknęłam. – Dasz mi spokój przez miesiąc.
 - Tydzień.
 - Miesiąc.
 - Tydzień.
 Mierzyliśmy się przez chwilę spojrzeniami, po czym skinęłam głową. Tydzień bez niego to i tak dużo. Puścił mnie, zwycięsko się przy tym uśmiechając, a następnie stanął na bieżni i zaczął się dokładnie rozgrzewać. Niech nie będzie taki pewny wygranej, bo tak go urządzę, że się zapadnie pod ziemię ze wstydu. Żaden arogancki dupek nie będzie mi rozkazywał i siłą umawiał się ze mną na lody.
 Oddaliłam się od niego trochę i zaczęłam rozciągać. W międzyczasie zerkałam na niego i muszę przyznać, że mięśnie to on ma naprawdę niezłe. Tak jak kaloryfer na brzuchu, który był widoczny, gdy podwinęła mu się bluzka. A jednak się nie obija i ćwiczy, skoro ma takie ciało.
 - Tylko się nie obśliń. – Usłyszałam nagle.
 - He? – Zdziwiłam się.
 - Gapisz się na mnie. – Odwrócił się w moją stronę z zadziornym uśmiechem.
 - Może mam jeszcze dostać krwotoku z nosa na twój widok?! – Warknęłam.
 - Wolałabym nie teraz, bo nie chce mi się iść z tobą do pielęgniarki. – Puścił mi oczko.
 Prychnęłam, tracąc powoli do niego siły, po czym zaczęłam wykonywać skipy A i C. Porobiłam trochę skłonów, przysiadów, rozgrzałam stawy skokowe, a na koniec poczułam, jak ktoś, wiadomo kto, klepnął mnie w tyłek.
 - Ej! – Krzyknęłam, natychmiast się odsuwając.
 - Niezły. – Spojrzał na moje nogi i pośladki. – Jędrny.
 - Odwal się ode mnie, od mojego tyłka i od moich piersi!
 - Ja jakoś nie protestowałem, gdy gapiłaś mi się na brzuch.
 - Nie gapiła…!
 - Gapiłaś. – Uciął mi w połowie zdania. – Spoko, każda to robi.
 - Przestań myśleć, że jesteś niewiadomo jak wspaniały. – Stuknęłam go kilka razy palcem w klatkę piersiową. Boże, jakie mięśnie! – Założę się, że w tej szkole jest masa lepszych od ciebie!
 - Tak? – Złapał mnie za nadgarstek. – A kto jeszcze jest asem Pokolenia Cudów? Kto jest najszybszym uczniem w szkole? Kto ma…?
 - Nie chodzi mi o osiągnięcia sportowe, imbecylu! – Wyrwałam mu się. – W ogóle nie używasz mózgu. Miałam na myśli to, że jest wielu lepszych od ciebie, jeśli chodzi o spryt czy wiedzę.
 - Nie doceniasz mnie. – Podrapał się po głowie. – Jestem…
 - Tu jesteś, mój sportowcu! – Usłyszeliśmy nagle czyjś głos. – Tęskniłem za tobą, pysiu!
 Zauważyłem, że żyłka na czole Aomine zaczęła niebezpiecznie pulsować. Oho, wkurzył się. Chłopak, który przy nas stanął, chyba lubi go wkurzać. W ogóle nie przejął się jego dzikim i rozzłoszczonym spojrzeniem, a zamiast tego oblizał swój kciuk, co wyglądało naprawdę ohydnie.
 - O, nowa dziewczyna na ruchanie? – Spojrzał na mnie, a mi zebrało się na wymioty. – Pożycz mi ją na trochę! – Chciał mnie objąć ramieniem, ale zgrabnie go wyminęłam, po czym kopnęłam w łydkę. Syknął cicho, rzucił mi wściekłe i trochę zdziwione spojrzenie, a następnie zagwizdał. – Niezła laska! Podoba mi się.
 - Odwal się od nas! – Aomine odepchnął go, ale przybysz nie zwrócił na to uwagi.
 - Chcesz ją mieć tylko dla siebie? – Udał zawiedzionego. – Nie wiesz, że ludzie powinni się dzielić?
 - I kto to mówi – warknął Daiki, wyraźnie tracąc do niego cierpliwość.
 - Chodź już. – Popchnęłam go, jednocześnie wymijając dupka, który przeszkodził nam w treningu. – Olej go.
 - Naprawdę jesteś niezła. – Ponownie gwizdnął. – I fajne masz spodenki.
 Czy ja ciągle muszę trafiać na zboczonych idiotów?! Najpierw Aomine, teraz ten kretyn… Zaraz, jak on się nazywał? Znany w całej szkole z agresywnego zachowania, szarowłosy podrywacz… Katsumi ostatnio mi o nim mówiła. Cóż, takie osoby często wylatują z mojej pamięci, więc nie mogłam sobie przypomnieć jego nazwiska.
 - Kto to? – Spytałam, gdy przybysz zaczął iść w stronę szkoły.
 - Haizaki Shogou – warknął Aomine, mierząc jego plecy wzrokiem. – Najbardziej wkurzający typ, jakiego znam.
 Bomba… Właśnie poznałam kolejnego zboczonego idiotę.



_________________________________________________________________________________







KTÓRA Z TYCH DZIEWCZYN POWINNA BYĆ AKINĄ W TYM OPKU??
1. 
2.





4 komentarze:

  1. Ohayo!

    W końcu nadszedł ten przecudny dzień zwany przez innych piątkiem. Dla mnie ten dzień jest tym, w którym wychodzą nowe odcinki Haikyuu (już o 21.00) <3

    Jednak wracając do rodziału... Midorima, wybacz, jeśli przez przypadek spadniesz ze schodów. W ramach przeprosin chętnie zajmę twoje miejsce w drużynie z Aho. To nie tak, że chcę w niej być tylko dlatego, by móc podziwiać seksowny tyłek tego zboczeńca, a w życiu!

    Tak czy inaczej, cierpliwość szanownej Akiny jest tak bardzo podobna do mojej, że to aż straszne. Jedno słowo jakiegoś kretyna, co najwyżej 10 sekund i kopniak z półobrotu (niczym Yaku z HQ).

    Powodzenia z tym zboczeńcem (kocham cię Aho) podczas biegu! Pamiętaj żeby patrzeć do przodu, a nie na jego perfekcyjną gębę.

    <3 <3

    Co do obrazka, to jestem za tym drugim...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yo :D

      O, nawet o tym nie wiedziałam xD Zapomniałam o tym ;P

      ,,Przez przypadek"... xD
      Tia... Seksowny ma tyłek <3

      Niczym Chuck Norris xD I od razu w kalendarz kopnie ;P

      To może być trudne xD

      Ok ;)

      Usuń
  2. Hejoooo, Hejunia jak to milusio jest ujrzeć Twego wpisiunia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D :P Nooo, w końcu mogem choć na chwiluśkę króciutką zasiąść ze spokojem pały i uroczyściutko skomencić Pani powyższego tworuśka :D Wobec tego od początka zaczynając: 🎶 Aaa rozumieje rozumieje, czy słonko świeci czy też wieje, ja także bez słuchaweczków w uszach z doma nie wychodzę, gdyż iż mym nałogiem jest towarzystwo muzyki w drodze :D :P 🎶 Hmm, generalnie nie mam absolutnie nic do zarzucenia krótkości mundurkowych spódniczków oraz wysokości podolanówków szanownych japońskich munduruśków, gdyż iż bowiem takowe połączenie części garderoby wygląduje na co poniektórych przedstawicielkach płci pięknej arcy-mega-ogromniaście seksownie i przyznam iż mnie samej niekiedy zdarza się wskakiwać w takowego zestawa dokładając jeszcze buciki na obcasiku :D, aczkolwiek w dość irytującej mą cenną mózgowniczkę kwestii jaką jest posiadanie przez wielu człowieków niemalże takowego samego ubraneczka, przyznam Pani diametralną rację :D :P :D "Zatrzymał się za mną i pociągnął mnie lekko za włosy.Tak podrywają dzieciaki w podstawówce" Pani uwierzy bądź też nie uwierzy, lecz niestety w okresie studenckim również takowe skrajnie gówniarskie incydenciki mają miejsce :O :O 😆 Ahahahahaha, prze Pani trza się było nie powstrzymywać przed tymże potępiającym gestem pokazania przy udziale osobistości trzecich tzw. "pedalskiego palusia" :D Być może iż pod wpływem publiczności, waćpan Ahominecchi Daikicchi odebrał by ów gesta nieco bardziej poważnie, spostrzegając iż że Pani i przy człowiekach nie ma specjalnych ograniczeń ażeby owego czyna uczynić???????? :P :D :P Jeżeli tak arcywielce najszanowniejsza Pani Akinka wzbrania się rączkami i nóżkami przed współzawodnictwem z najdroższym Aomiśkiem, to w razie jakiejkolwiek potrzeby, istnieje sobie taka pewna zacniutka osobistość, która to szaleńczo ubóstwia rywalizację w biegach krótkodystansowych i jest przearcyogromniaście gotowa co by zastąpić ową Panią w tejże biegowej rozgryweczce :P :D :P " To może mały zakładzik, co? Jeśli wygram, pójdziesz ze mną na LODY." Ahahahhhahaaha, no Aominku drogi wszyściutko świetniutko, jednakże z Twych usteczków słówko "lód" lub "lody" brzmi z lekka jakoby sobie Pan miał w zupełności do szpika kości, innego, dość lubieżnego aspekcika na myśli :P :D Ojojoj, no i jeszcze tegoż niedospermionego zbereźnika Haizakiego brakowało w owym ambarasie :D :P Ogólnie rzecz stając, dzisiejszym rozdzialikiem nacieszyły się me oczy i rad jestem wiedzieć jak to fabuła w przyszłości się dalej potoczy :D :P Ja już zakończuje me przemówienie gdyż czeka na mnie aktywne walenie, a dla Ciebie na nockę ciepluśkiee całuski przytulasy, oraz Aomisia prężne kutasy (Gdyż biorąc pod uwagę poziom jego ego, to z pewnością nie ma kutasa jednego :P :D :P :D )!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Gudbajooooo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ;** 💗💜💛

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. !!!!!!!!!!!!!!!! Oddaje swego głosa na dziewoję uwiecznioną na obrazuśku o numerosie drugim :D :P 👌👍👍

      Usuń