Ohayo!!!
Obiecałam wam dziś ,,Zemstę" i słowa dotrzymałam! :D Wiem, że się cieszycie ^^ Ja też się cieszę, że wreszcie tę część skończyłam :D Muszę jednak przyznać, że ostatnio tak się wciągnęłam w ,,Kryminalistkę", że już napisałam jej kolejny rozdział ;P Tak, jest gotowy i czeka na wstawienie :D Nie wiem jednak, kiedy go dodam, ale prawdopodobnie w miarę szybko ;P Obiecałam też komuś, że go szybko wstawię, więc możliwe nawet, że pojawi się już jutro ;) Cieszycie się?? :D
A teraz obiecane AOKISY!!! :D <3
Chociaż muszę powiedzieć, że coś mi w tym rozdziale nie leży :/ Nie wiem co... Sami osądźcie ;)
_________________________________________________________________________________
Kise siedział w rogu kanapy, tuląc się do poduszki, Aomine zajął miejsce tuż obok, natomiast Kasamatsu mało nie wywrócił salonu do góry nogami, gdy się o wszystkim dowiedział. Krążył wściekły po pokoju i mruczał pod nosem jakieś przekleństwa skierowane pod adresem Haizakiego.
Obiecałam wam dziś ,,Zemstę" i słowa dotrzymałam! :D Wiem, że się cieszycie ^^ Ja też się cieszę, że wreszcie tę część skończyłam :D Muszę jednak przyznać, że ostatnio tak się wciągnęłam w ,,Kryminalistkę", że już napisałam jej kolejny rozdział ;P Tak, jest gotowy i czeka na wstawienie :D Nie wiem jednak, kiedy go dodam, ale prawdopodobnie w miarę szybko ;P Obiecałam też komuś, że go szybko wstawię, więc możliwe nawet, że pojawi się już jutro ;) Cieszycie się?? :D
A teraz obiecane AOKISY!!! :D <3
Chociaż muszę powiedzieć, że coś mi w tym rozdziale nie leży :/ Nie wiem co... Sami osądźcie ;)
_________________________________________________________________________________
Kise siedział w rogu kanapy, tuląc się do poduszki, Aomine zajął miejsce tuż obok, natomiast Kasamatsu mało nie wywrócił salonu do góry nogami, gdy się o wszystkim dowiedział. Krążył wściekły po pokoju i mruczał pod nosem jakieś przekleństwa skierowane pod adresem Haizakiego.
- Wiadomo coś? – Spytał, zatrzymując się nagle
na środku pokoju.
Aomine i Kise zaprzeczyli, przez co wznowił
chodzenie w kółko po dywanie.
- Gdybym tylko dopadł tego gnojka… - Syknął,
zaciskając pięści.
- Naprawdę przepraszam… - Szepnął Kise.
- Nie masz za co przepraszać! To ja nie
powinienem puszczać cię samego! Cholera, mogłem przewidzieć, że on się będzie
chciał zemścić. Jednak w życiu bym nie przypuszczał, że zrobi coś takiego.
- Ale gdybym wtedy był na meczu, to może…!
- Tu nie chodzi o mecz, kretynie! W tej chwili
gówno mnie obchodzi, że Seirin wygrało! Mam to gdzieś! Teraz liczy się tylko
znalezienie tego gnoja.
W salonie zapadła cisza. Jakoś żaden z
chłopaków nie wiedział, jak dalej kontynuować konwersację, więc po prostu
milczeli. Kise mocniej ścisnął poduszkę, a Aomine poklepał go przyjacielsko po
ramieniu.
- Dobrze będzie. – Spróbował go pocieszyć,
dziwiąc się, że ma w sobie aż tyle empatii.
Rozległo się pukanie do drzwi. Daiki wstał i
poszedł otworzyć, ale widok min policjantów, którzy stali w drzwiach, jakoś nie
poprawił mu humoru. Wpuścił ich do salonu, po czym wskazał m wolne miejsca na
kanapie. Sam stanął w progu i skrzyżował ramiona na klatce piersiowej.
- Nie mamy dobrych wieści. – Zaczął straszy
policjant, który wcześniej przesłuchiwał Kise. – Haizaki uciekł, jego rodzice
nie wiedzą, gdzie jest.
- Cholera, musiał to gnojek przewidzieć. –
Warknął Aomine, zaciskając ze złości pięści.
- Kise, zgadzasz się na ochronę? – Młodszy
zwrócił się do przerażonego Ryouty.
- O-Ochronę? – Powtórzył, nie łapiąc, o co
chodzi.
- Gdyby Haizaki chciał wrócić, ochrona może
być niezbędna.
- Mam Aominecchiego.
Na te słowa Daiki kaszlnął, nie wierząc w to,
co usłyszał. Spojrzał na Kise ze zdziwieniem, a ten się lekko zarumienił.
,,Serio
aż tak mi ufa?”
- Ale on nie zawsze będzie z tobą. –
Kontynuował policjant. - Pomyśl, ktoś musi robić zakupy. Haizaki może chcieć wykorzystać
każdy moment, więc lepiej nie ryzykować.
- Masz się zgodzić. – Kasamatsu wstał i
podszedł do blondyna. – Jeśli nie, już cię więcej nie wpuszczę na boisko.
- A-Ale Kasamatsu senpai! – Model spojrzał na
swojego kapitana z pretensją w oczach.
- Nie zmienię zdania. Dla własnego
bezpieczeństwa zgódź się na tego ochroniarza! Będzie tylko pilnował twojego
domu.
Kise przez chwilę milczał, po czym kiwnął
potwierdzająco głową, mocniej tuląc się do poduszki. Policjanci przez kilka
minut mówili coś o bezpieczeństwie, przestrzegali Aomine, by za często nie
wychodził, a także poradzili Kise, by przez jakiś czas nie pokazywał się na
ulicy. Kiedy już mieli wychodzić, wszyscy usłyszeli dzwonek do drzwi. Aomine,
zdziwiony, poszedł otworzyć, a goście, których ujrzał, sprawili, że mało się
nie przewrócił.
- Witaj, Aomine-kun. – Przywitał się Kuroko.
- Yo. – Powiedział Kagami. – Czemu policja tu
jest?
- Kim jesteście? – W holu pojawił się młodszy
sierżant.
- Tetsuya Kuroko. – Przedstawił się błękitno
włosy. – To jest Taiga Kagami. – Wskazał swojego przyjaciela.
- Czemu przyszliście?
- Spokojnie, to koledzy. – Uspokoił go Daiki,
zapraszając ich do salonu. – Nie wybraliście najlepszego momentu. – Szepnął,
zanim przekroczyli próg pokoju.
Kiedy chłopcy stanęli w salonie, zamarli. Nie
myśleli, że zobaczą dwóch policjantów, wściekłego Kasamatsu i przerażonego,
pobladłego Kise.
- Jak coś będziemy wiedzieli, natychmiast cię
o tym powiadomimy. – Starszy policjant założył swoją czapkę, po czym wyszedł,
szepcząc coś na ucho swojemu podwładnemu.
Kagami i Kuroko zajęli dwa stojące obok siebie
fotele, natomiast Aomine usiadł obok Kise. Milczeli. Taiga i Tetsuya nie
wiedzieli, jak zacząć rozmowę, a Daiki i Ryouta nie miel ochoty rozpoczynać
tego tematu. Model przysunął się bliżej ciemnoskórego, a gdy ten chciał się
lekko odsunąć, złapał go za ramię.
- Aominecchi, oni powinni wiedzieć. – Szepnął,
ściskając go mocniej.
- To im powiedz.
- N-Nie mogę… - Spuścił wzrok. – Wstydzę się.
Aomine westchnął cicho, po czym spojrzał na
dwóch chłopaków, którzy nie rozumieli sytuacji. Tetsu, jak to Tetsu, miał
obojętny wyraz twarzy i wyglądał tak, jakby się niczym nie przejmował. Daiki
jednak bardzo dobrze go znał, więc wiedział, że Kuroko chce usłyszeć prawdę.
Kagami natomiast zrobił taką minę, że nawet ślepy mógłby zauważyć jego
dezorientację.
Daiki usiadł wygodniej i zerknął na nich z
powagą.
- Musicie obiecać, że nikomu nie piśniecie
nawet słowem o tym, co to zaraz usłyszycie.
Obaj kiwnęli zgodnie głowami, a ich twarze
wyrażały coraz większe zainteresowanie oraz niepokój.
- Haizaki zgwałcił Kise. – Daiki nawet się nie
zająkał.
W salonie zapanowała cisza. Kasamatsu aż
gotował się ze złości, Kise mocniej ścisnął ramię Aomine, Taiga miał na twarzy
totalną dezorientację, natomiast Kuroko otworzył usta ze zdziwienia.
- To dlatego cię nie było… - Szepnął Kagami,
za co dostał z łokcia od Tetsuyi. – Ała!
- Nie wspominaj o meczu. – Szepnął, widząc
minę blondyna. – Policja go szuka?
Ciemnoskóry w skrócie im wszystko wyjaśnił, a
gdy doszedł do momentu, w którym znalazł Kise na podłodze w łazience, Ryouta
nie wytrzymał i zaczął szlochać.
- O-Oi, Kise! – Daiki spojrzał na niego ze
zdziwieniem i chciał go odsunąć, ale wtedy blondyn wtulił się w niego, a jego
szloch zamienił się w płacz.
Wszyscy patrzyli na modela w milczeniu. Żaden
nie wiedział, co Kise czuje, więc nic nie mówili. Jedynie spuścili głowy i
zacisnęli wargi. Żal im było Ryouty, ale co mogli poradzić? Nic. Blondyn objął
Aomine w pasie, a głowę schował w zagłębieniu jego szyi, przez co Daiki czuł
się wyjątkowo niekomfortowo. Delikatnie objął Kise i poklepał go po ramieniu,
chcąc, by się odsunął. W środku czuł jednak, że taka bliskość mu nawet pasuje.
A na pewno aż tak nie przeszkadza.
- My już pójdziemy – Odezwał się nagle Kuroko,
przerywając krępującą ciszę. – Kise-kun, skoro Aomine-kun będzie z tobą, to na
pewno będziesz bezpieczny.
- Trzymaj się, Kise. – Rzucił Kagami na
pożegnanie. Po chwili zatrzymał się i spojrzał na niego ze współczuciem. – Taka
wygrana wcale mnie nie cieszy.
Blondyn oderwał się na chwilę od ciemnoskórego
i posłał mu zdziwione, ale też wdzięczne spojrzenie. Kiwnął im głową na
pożegnanie, po czym powiedział, by go czasem odwiedzili. Niedługo po nich
wyszedł Kasamatsu, wciąż wkurzony na Haizakiego. Kise otarł resztę łez, która
spływała po jego policzkach, a następnie usiadł wygodnie na kanapie. Skrzywił
się, gdy poczuł pieczenie w odbycie.
- Aominecchi… - zaczął.- Myślisz, że naprawdę
jestem taki bezbronny i słaby?
- Ha? – Daiki spojrzał na niego zdziwiony. –
Skąd ci to do głowy przyszło? Wprawdzie czasem zachowujesz się jak ciota i w
ogóle, ale słaby nie jesteś. – Usiadł koło niego. – A poza tym po takim
wydarzeniu każdy by się fatalnie czuł.
- Dziękuję. – Szepnął Ryouta.
- Za co? – Zdziwił się Aomine.
- Że tu jesteś i mnie pocieszasz. – Posłał mu
delikatny uśmiech.
Ciemnoskóry odwrócił wzrok i podrapał się po
karku, chcąc ukryć swoje zażenowanie. Nie był przyzwyczajony do takich słów,
więc trochę się zawstydził.
- Ten, no… - Próbował skonstruować jakieś
logiczne zdanie. – Nie musisz dziękować. – Powiedział szybko i wstał z kanapy,
nim Kise zdążył go przytrzymać. – Chcesz coś zjeść? Pewnie tak, zrobię kanapki.
Wyszedł z salonu w tempie ekspresowym, chcąc
ukryć swoje czerwone policzki. Oparł się o kuchenny blat i westchnął ciężko,
patrząc na swoje dłonie.
- Co ja wyprawiam? – Szepnął do siebie.
Napił się zimnej wody i zabrał się za robienie
kanapek. Kiedy smarował kromki masłem, przeciął sobie nożem palec. Przeklął pod
nosem i przemył rozcięcie zimną wodą, po czym nakleił na nie plaster. Dokończył
swoje wytworne danie, a do dwóch kubków nalał soku pomarańczowego.
Czemu Kise powiedział, że ma jego? Powinien
mieć ochroniarza i dobrze, że się na niego zgodził. Ale dlaczego wypowiedział
te słowa z taką pewnością i zaufaniem?! Aomine nie jest wyszkolonym
policjantem. Owszem, umie się bić, ale to nie znaczy, że zawsze dałby radę go
ochronić.
Westchnął cicho i poszedł do holu. Otworzył
drzwi i spojrzał na policjanta.
- Może zrobić panu coś do picia?
- Herbatę, jeśli można.
Daiki kiwnął głową i zabrał się za
przyrządzanie napoju. W międzyczasie zaniósł Kise kanapki oraz sok
pomarańczowy. Już chciał wychodzić z salonu, gdy usłyszał pytanie blondyna.
- Aominecchi, będziesz ze mną? – Aomine
zatrzymał się w miejscu i spojrzał na niego zdezorientowany. Nie wiedział, o co
chodziło z tym ,,będziesz”. Kise, widząc jego dezorientację, pospieszył z
wyjaśnieniami. – W sensie, czy mnie nie zostawisz samego!
- Aa… - Daiki podrapał się nerwowo w tył
głowy. – Przecież mówiłem, że nie.
Wyszedł szybko z salonu, ignorując ciepło,
które poczuł na policzkach. Rumieńce? Tak rzadko się rumieni, że często zapomina,
że istnieje coś takiego jak rumieniec. Kiedyś jednak trzeba to sobie przypomnieć,
racja?
Aomine oparł się o blat kuchenny i nie mógł
uspokoić oddechu. Kise nic nie zrobił, zadał tylko pytanie, które można było
zrozumieć dwuznacznie. Więc dlaczego, do cholery jasnej, jego klatka piersiowa
unosiła się i opadała w zawrotnym tempie?! To tylko Ryouta. To tylko jego
głupie pytania. To tylko…
Kurwa!
Daiki zacisnął palce na szafce i przygryzł wargę.
Nie słyszał gwiżdżącego czajnika ani krzyku Kise. Był tak pogrążony we własnych
myślach, że nie zwracał uwagi na to, co się dzieje dookoła.
- Aominecchi!
Aomine wciąż miał w głowie obraz
zarumienionego Kise. Nie mógł wyrzucić go z pamięci, mimo że tego chciał. On
wyglądał… tak słodko i niewinnie. Był jak...
- Aominecchi!
Daiki podniósł głowę, kompletnie
zdezorientowany, i zobaczył tuż przed sobą trzęsącego nim Kise. Dopiero po
chwili usłyszał gwiżdżący czajnik, więc pospiesznie go wyłączył, a gorącą wodę
wlał do kubka z herbatą. Czuł, że jego serce bije w zawrotnym tempie, a oddech
nie mógł się uspokoić.
- Aominecchi, coś się stało?
I twarz Kise… Była tak blisko. Mógł wyciągnąć
dłoń i dotknąć jego policzków. Mógł się zbliżyć i go pocałować. Mógł…
Pokręcił szybko głową, starając się odrzucić
te wszystkie myśli. Spojrzał na zdziwionego i zatroskanego Kise, który stał na
środku kuchni i wpatrywał się w niego.
- Dobrze się czujesz? – Spytał blondyn,
podchodząc do niego.
- Wyśmienicie! – Odparł szybko Daiki. Zrobił
to zbyt gwałtownie, bo takie zachowanie mogło wzbudzić u Kise pewnie
podejrzenia. – Poczekaj w salonie, zaraz przyjdę.
Wyszedł, wręcz wybiegł z kuchni, niosąc w ręku
kubek z herbatą. Otworzył frontowe drzwi i podał ciepły napój policjantowi. Ten
kiwnął tylko głową i powrócił do rozglądania się po okolicy. Aomine oparł się o
ścianę w holu i przetarł twarz rękoma. I wtedy uświadomił sobie, że jest mokry
od potu.
- To przez myślenie o Kise? – Mruknął.
Pokręcił głową i poszedł do łazienki, by
pozbyć się nieprzyjemnego uczucia. Przemył twarz zimną wodą, ale nadal czuł
gorąco, które przeniosło się z jego policzków do klatki piersiowej i okolic
podbrzusza. Wylewał na swoją buzię litry zimnej wody, lecz w ogóle mu to nie
pomagało. Blondwłosy przyjaciel nie mógł wyjść mu z głowy. Aomine przypomniał
sobie jego rumieńce i to, jak próbował ukryć bolący tyłek. Dlaczego ze
wszystkich koszykarzy akurat jego musiało to spotkać?! Czemu taka niewinna
ciota musi tak cierpieć?! Życie jest cholernie niesprawiedliwe.
Aomine spojrzał w lustro i nie mógł uwierzyć,
że szczerze współczuł Kise. Nigdy mu się to nie zdarzało – wręcz przeciwnie. To
on najczęściej posyłał Ryoutę w paszczę lwa, jakim był Akashi. A teraz co?
Chociaż po takim wydarzeniu to chyba nie znalazłaby się osoba, która by mu nie
współczuła.
Daiki wyszedł z łazienki i skierował się do
salonu. Gdy zobaczył śpiącego na kanapie Kise, coś w nim doszczętnie pękło.
Słodki.
Aomine podszedł bliżej i przez kilka minut
uważnie mu się przyglądał. Delikatne rysy kobiecej twarzy podkreślały długie,
ciemne rzęsy. Zamknięte powieki chowały pod sobą śliczne, złote oczy. Nos lekko
się zmarszczył, opierając się o ramię, na którym położona była głowa. Włosy
spadały mu na czoło, ale nie zasłaniały powiek. Usta były lekko uchylone i aż
prosiły się o pocałunek. Daiki kucnął przy kanapie i oblizał swoje wargi, czując
ogromną potrzebę spróbowania smaku ust Kise. Wyglądały tak kusząco i słodko…
Zbliżył swoją twarz do jego i rozchylił swoje
wargi. Dotknął swoim nosem policzka Kise i poczuł jego gładką, zadbaną skórę.
Ich usta dzieliły milimetry, ale wtedy Ryouta niespodziewanie obrócił się na
bok, płosząc tym samym Aomine, który szybko odsunął się od kanapy i wyszedł z
salonu, wręcz biegnąc na górę. Wpadł do swojej tymczasowej sypialni i zamknął za
sobą drzwi, po czym oparł się o nie i usiadł na podłodze, dotykając ręką usta.
Naprawdę chciałem to zrobić. Naprawdę chciałem
go pocałować…
Daiki zamknął oczy i wziął kilka głębszych
wdechów, by się uspokoić. Przetarł dłonią czoło i westchnął cicho, przerażony
swoim zachowaniem. Zdecydował się pójść spać, nawet nie kłopocząc się z myciem.
Emocje targały nim na wszystkie strony, przez co czuł się wyjątkowo zmęczony.
Dlaczego ta blond ciota powoduje, że on tak się zachowuje?
Co jest ze mną nie tak?
_________________________________________________________________________________














