środa, 13 stycznia 2016

Rozdział 37

Siedzę dziś od rana w domu, albowiem jestem chora i mój żołądek nieco się zbuntował... Ale mniejsza z tym!
Wreszcie coś napisałam! Zrobiłam sobie trochę przerwy, ale dziś pojawił się 37 rozdział ,,Życie czasem płata figle"!! :D Mam nadzieję, że nie zabijecie mnie za tę część XD Jakoś ostatnio cierpię na chwilowy zanik weny, więc wyszło co wyszło :P Oglądałam też anime, które zryło moje wyobrażenie na temat japońskich bogów (XD), więc... *ukłon* gomene! 
Zapraszam do czytania! :*
_________________________________________________________________________________

 ~Aomine~
  
 Nosz ja, kurwa, nie wytrzymam! Oszaleć można! Jeśli przez nią nie trafię do psychiatryka, to będzie to cud prawdziwy. Nie dość, że od rana ma zły humor, to jeszcze wysłała mnie do sklepu po jakiś cholerny jogurt. Jakby dobrego mięsa nie mogła zjeść…
 - Mówiłam ci o jagodowym! – krzyknęła, gdy wróciłem ze spożywczaka.
 - Powiedziałaś, że chcesz truskawkowy! – Oszaleję. Jeszcze chwila i oszaleję.
 - Ale potem zmieniłam zdanie na jagodowy!
 - Pięć razy zmieniałaś zdanie, miałem prawo zapomnieć!
 - Ty mnie w ogóle nie rozumiesz! – Oczy jej się niebezpiecznie zaszkliły. Tylko mi nie mówcie, że będzie płakać… - Masz gdzieś moje uczucia!
 Po policzkach spłynęło jej kilka łez, które szybko otarła rękawem bluzy. Bogowie, za co? Czemu musi mieć taki humor? Co ja zrobiłem, żeście mnie tak ukarali?! Obiecuję, że nawet przyjdę na trening, tylko niech jej się wreszcie okres skończy!
 Westchnąłem cicho i spojrzałem na nią. Oho, zaraz się zacznie. Najpierw krzyki, potem płacz, a co będzie teraz?
 - Idiota! – Aha, znów krzyki. – Nawet mnie nie pocieszasz! W ogóle ci na mnie nie zależy!
 Chciała wyjść z kuchni, ale złapałem ją za nadgarstek i do siebie przyciągnąłem, obejmując ramionami jej talię.
 - Głupia – szepnąłem. – Bardzo mi na tobie zależy. – Wtuliłem twarz w jej włosy. – A wiesz czemu? Bo cię cholernie mocno kocham.
 Wtuliła się we mnie i westchnęła cicho.
 - To zabierzesz mnie na zakupy? – Podniosła głowę i spojrzała mi w oczy.
 - Jeszcze czego – prychnąłem. – To, że masz okres nie znaczy, że muszę być na każde twoje zawołanie.
 - Phi. – Wzruszyła ramionami i zrobiła nadąsaną minę.
 - Który to dzień? – spytałem nagle.
 - Trzeci… - Lekko się zarumieniła.
 Uf, jeszcze tylko wytrzymać z nią dwa dni. Tylko dwie doby muszę znosić jej comiesięczne humorki. O, jaka wspaniała wiadomość! Jakby to uczcić? Może jakimś dobrym fastfoodem?
 Usiedliśmy na łóżku w jej pokoju i gadaliśmy o… właściwie to ona nawijała, a ja słuchałem. Ciągle paplała o nowej drużynie koszykarskiej, Kagamim, Sayace, koszykówce, Taidze, Kise, szkole, braciszku, Ameryce… Zaraz, wspominałem już o Kagamim?
 Westchnąłem cicho i podparłem dłonią podbródek. W między czasie zjadłem jeden z jagodowych jogurtów, które kupiłem w sklepie. Całkiem dobry był. Może powinienem je jeść? Przynajmniej raz na miesiąc? Ale to, że mi zasmakował, nie znaczy, że zaspokoił mój głód. Nie rozumiem, jak niektórzy mogą się najeść czymś takim. Przecież to tylko trochę jogurtu zmieszanego z jakimś proszkiem czy czymś… Najlepsze jest mięso i koniec kropka!
 - Słuchasz mnie, kretynie? – Jej pytanie wyrwało mnie z zamyślenie. Kurwa… Coś czuję, że mi się zaraz oberwie. Kiedy Akina jest wściekła, ostro potrafi przywalić. Gdy jednak jest wściekła i dodatkowo ma okres, najlepiej uciekać na drugi koniec świata i modlić się, by cię tam jakimś cudem nie znalazła.
 - Um… Ee… Hehe. – Podrapałem się nerwowo w tył głowy. – Tak jakoś ten…
 - Znowu mnie ignorujesz! – krzyknęła, a żyłka na jej czole zaczęła niebezpiecznie pulsować. O, bogowie, ratujcie mnie, swego zajebistego następcę, albowiem zaraz mogę przenieść się do waszego świata, zabity przez własną dziewczynę! Znając ją to pewnie by mnie ożywiła, udusiła, zakopała, odkopała, zabiła, a następnie znów zakopała, by mieć pewność, że na pewno nie żyję.
 - Nie, skądże… - Potarłem dłonią kark. – Po prostu… Zapatrzyłem się w twoje śliczne oczy, to wszystko. – Wymyśliłem jakieś kłamstwo. Może da sobie wcisnąć tę bajeczkę. Może się uda…
 - Naprawdę sądzisz, że mam śliczne oczy? – zapytała, lekko się do mnie przysuwając. Tak! Udało się! Ocaliłem życie!
 - Pewnie! Najpiękniejsze! – wykrzyknąłem, szczerząc się do niej jak głupi.
 - A jak to zobaczyłeś, gapiąc się cały czas na ścianę? – Oho, wyczuwam podstęp. Ma mnie! O ja biedny…! Ja nieszczęsny! Dzisiejszy dzień przejdzie do historii, bo umarłem ja – Aomine Daiki. Nawet nie zdążyłem napisać testamentu! Nikomu nie przekazałem swojej kolekcji pornosów. Nie jestem na to gotowy! Przecież mam dopiero szesnaście lat! Nie mogę umrzeć w tak młodym wieku! Tyle jeszcze przede mną… Tyle cycków, tyle pocałunków, tyle kosza…!
 - Mam bardzo dobry wzrok. – Zaśmiałem się, wiedząc, że to i tak nie ujdzie mi na sucho.
 - W takim razie na pewno zobaczysz każdą plamkę brudu w wannie. – Uśmiechnęła się złośliwie, ciągnąc mnie gdzieś za ramię. O co jej chodzi z tą wanną? – Masz. – Wepchnęła mi w dłonie ścierkę i płyn do czyszczenia toalety, po czym zaprowadziła mnie do łazienki. – W ramach pokuty umyjesz całe to pomieszczenie. Łącznie z kiblem. – Spojrzała na mnie złowrogo, po czym skrzyżowała ręce na klatce piersiowej. – Na co czekasz? Do roboty!
 - Nie jestem twoim służącym! – warknąłem, ale porządny kopniak, którym mnie obdarzyła, skutecznie przerwał moje protesty.
 - Szoruj.
 - A jeśli nie?
 - Powiem Kise, że masz jego półnagie zdjęcie na telefonie. – Wzruszyła ramionami. Skąd ona o tym, do cholery, wie?! Przecież to było jedną z moich najskrytszych tajemnic! I w dodatku zrobiłem to zdjęcie dawno, zapomniałem tylko usunąć… - Tak przy okazji, na wysprzątanie łazienki masz pół godziny.
 Wyszła z pomieszczenia, głośno trzaskając drzwiami. No to jestem w czarnej dupie. Gdyby nie to cholerne zdjęcie… Jakim cudem ona je wygrzebała?! Natychmiastowo wyciągnąłem z kieszeni swoją komórkę, po czym wszedłem w galerię. Odnalazłem potrzebne mi zdjęcie i nacisnąłem przycisk ,,usuń”. Chciałem kiedyś zrobić kawał Kise, ale po męczącym treningu Akashiego zupełnie o tym zapomniałem. Potem poznałem Akinę i fotka poszła w zapomnienie. Całe szczęście, że Ryouta nie dobrał się do mojego telefonu… Jeszcze by pomyślał, że jestem gejem albo co gorsza jego fanem! O, to by było nie do zniesienia. Być fanem Kise… Ble! Aż mnie ciarki przeszły.
  Chcąc nie chcąc, wziąłem się za sprzątanie łazienki. Zacząłem od zlewu, a skończyłem na kiblu. Kurwa, za co? Za to, że tylko jej przez chwilę nie słuchałem? Życie jest cholernie niesprawiedliwe. Płukałem ścierkę, aż nagle coś przykuło moją uwagę. Podszedłem do kosza na pranie, z którego wystawało coś czerwonego. Z czystej ciekawości wyjąłem to, a gdy zobaczyłem, co trzymam, aż zaniemówiłem. Kto by pomyślał, że Akina ma stringi? I że w ogóle w nich chodzi. Jakich ciekawych rzeczy mogę się dowiedzieć o swojej dziewczynie!
 Wyszedłem z łazienki, niosąc w ręku nowe odkrycie. Stanąłem w progu kuchni, obserwując, jak szykuje herbatę.
 - Nie wiedziałem, że masz taką bieliznę. – Uniosłem stringi w górę, a na usta wkradł mi się zboczony uśmieszek.
 Akina odwróciła się w moją stronę, a gdy zobaczyła swoją własność, spaliła porządnego buraka i podbiegła do mnie, wyrywając mi stringi z ręki.
 - Nigdy więcej nie zaglądaj do kosza na pranie, zboczeńcu! – warknęła i pobiegła szybko do swojego pokoju, wrzucając bieliznę do szafy. Jej policzki nadal były całe czerwone, oddech też miała nierówny. Podszedłem do niej i objąłem jej talię ramionami.
 - Skąd je masz? – spytałem.
 - Były w komplecie z zestawem stanika i majtek… - wyszeptała, starając się zasłonić włosami.
 - Ktoś cię już w nich widział?
 - Nie.
 - I dobrze. Ja będę pierwszy! – wykrzyknąłem, mocniej ją do siebie przytulając.
 - N-nawet o t-tym nie myśl! – krzyknęła i spojrzała na mnie z niepewnością. – Poza tym i tak w nich przeważnie nie chodzę…
 - Powinnaś to zmienić – wyszeptałem jej do ucha, po czym klepnąłem ją w tyłek.
 - Ej! – pisnęła. – Nie masz prawa…!
 - Do czego? – Dałem jej drugiego klapsa, kompletnie ignorując jej pisk.
 - Zboczeniec! – wydarła się.
 Zaśmiałem się cicho, po czym wtuliłem twarz w jej włosy, wąchając zapach jej szamponu. Piękny… Delikatny, z aloesem.. Tak, wiem co to jest aloes! Jeśli myśleliście, że jestem kompletnym idiotą, macie zapewniony ogromny wpierdol.
 Mocniej ją objąłem i zacząłem jeździć nosem po jej szyi.
 - Daiki – szepnęłam i pogładziła mnie po policzku. – Nie długo zaczynają się eliminacje do letnich zawodów.
 - I co z tego? – spytałem, podnosząc głowę.
 - Powinieneś wziąć się za ćwiczenia.
 - Jedynym, który może mnie pokonać, jestem ja sam – odparłem, odwracając wzrok. Może jednak uda mi się spotkać kogoś niezwykłego… - Nie zapominaj o tym.
 Między nami zapanowała niezręczna cisza. Akina westchnęła i pokręciła głową.
 - Seirin ostatnio grało mecz towarzyski z Kaijo – odezwała się nagle.
 - I? Jak bardzo Seirin przegrało?
 - Wygrali.
 - Ah… CO?! – wykrzyknąłem. – Kise przegrał?
 - Różnica nie był duża, ale nie dali rady.
 - Pewnie nie dali z siebie wszystkiego – prychnąłem. Zaraz, zaraz… W Seirin jest Tetsu… I ten goryl z rozdwojonymi brwiami, który uważa się za brata mojej dziewczyny. Czy to znaczy, że on jest jednak dobry? Jeśli tak, to może te zawody nie będą takie nudne… W końcu będę się musiał zmierzyć z kimś ze swojej dawnej drużyny, a jeden przeciwnik więcej to lepsza zabawa.
 - Naprawdę powinieneś się wziąć za trenowanie – powiedziała, a w jej głosie można było wyczuć powagę.
 - Chętnie kiedyś zagram z twoim bratem. – Spojrzała na mnie zaskoczona. – Mam zamiar go zmiażdżyć.
 Poszedłem do kuchni, wlałem sobie herbatę do filiżanki, a na koniec się do siebie uśmiechnąłem. Może jednak czeka mnie na tych zawodach trochę niespodzianek i przyjemności? Może znów będę mógł zagrać na poważnie? Może znów pozuję to uczucie, które towarzyszyło mi odkąd zacząłem grać w kosza? Może znów to pokocham?
 Akina mnie od tyłu przytuliła i pocałowała w policzek.
 - Cokolwiek się stanie, zawsze będę ci kibicować – obiecała.
_________________________________________________________________________________












6 komentarzy:

  1. Śnieżek pada, słońce świeci, Sayuri skomentować Twego nowego wpisika leci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Po pierwszą pałę, przyznaje całkowitą i bezzwłoczną rację czcigodnemu Aominesiowi w kwestii jedzenia, a szczególnie rzecz ujmując co do mięsa :D Ma szanowna osóbka kiedy widzi produkt mięsny, rzuca się na niego jak dziki lew na bezbronną łasiczkę :P :D Cóż, szalone bestie już tak mają i się tego mocno trzymają :P :D Akinko najdroższa, spokojnie, oddychaj głęboko, ukoj tego nerwa :D Lecz powiem szczerze iż przy Tobie wielmożny Aoś i może czuć się bezpiecznie gdyż jak Sayuri-chan jest w stanie, który to opisany jest w tymże rozdzialiku i dodatkowo poirytowana, to ludzkość może być pewna iż rozpoczyna się zagłada tego świata i całej galaktyki :P :D Przechodząc dalej do treści powyższej opowieści, pół naga fotografia szanownego Kisia na telefoniku Ahosia rozczłonowała mnie na członki :D Nawet nie chcę snuć teorii, po co potrzebny był mu tenże obiekt w jego bazie danych, więc zostawię to bez komentarzu :D Jestem pewna jak własnej, doprawionej pały xD, iż najwielebniejszy Aomine finalnie na nowo odnajdzie radość z gry w czcigodną koszykówkę i również całymi siłami mu kibicuje :D Ps. ZDRÓWKA, ZDRÓWCZKA i jeszcze raz ZDROWIA Pani życzę!!!!!!!!!!!!!!! :D I do tego dokładam jeszcze tonę weny w proszku :D :P Czyżby tym szalonym anime było nijakie Noragami? :D Pozdrówki zostawiam cieplusie i milusie!!!!!!!!!!!!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadłaś :D Noragami XD
      O, to chyba wolę nie wiedzieć, jaka jesteś w tym stanie... :P
      A to już słodka tajemnica Daikiego ^^

      Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję!!!! :D

      Usuń
  2. Witam Cię cieplutko bardzo, bo na dworze w chuj zimno.

    "Piękny… Delikatny, z aloesem.. Tak, wiem co to jest aloes! Jeśli myśleliście, że jestem kompletnym idiotą, macie zapewniony ogromny wpierdol."
    Ja tak wcale nie myśle! Ale żeby woedzieć co to aloes? Brao Daiki!

    Stwierdzam iż Aomine ma racje co do jedzenia... XD Jak to w Haikyuu wszystcy krzyczeli : "MIĘSO, MIĘSO, MIĘSO!" :D

    Aomine jest słodki *.* ! Tylko naprawde intryguje mnie to półnagie zdjęcie Kise w zacnym smartfonie pana Daikiego... Mógł mi je przesłać zanim usunął -.-

    A-a to wszystko bardzo mi się podobało! Biedny aomine sxorujący kibel. JAK? JA SIE PYTAM JAK TY DAŁAŚ RADE GO DO TEGO ZMUSIĆ?! ANO TAK... KOPNIAK WSZYSTKO ZAŁATWI ! xP

    Aomine, ty pierdoło, przecież grasz wystrzałowo,
    Więc pod kosza zapierdalaj i z Kagamim w piłke grajaj.

    *Twórczość by Mine*

    A ja osobiście daję w morde twojemu żołądkowi (?) żeby się ogarnął.

    Weny :* :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Półnagie zdj Kise w telefonie Aosia to sensacja roku XD
      Czasem trzeba tego lenia do czegoś zmusić, nie ma rady ;) Przemoc w związku czasem się opłaca XD
      Mój żołądek już czuje się lepiej :D

      Dziękować :***

      Usuń
  3. Ko-Konbanwa..! Gomene, że komentuję dopiero teraz..:c Bardzo przepraszam..! *ukłon*
    Um..Akina-san jest niebezpieczna podczas okresu..;-; Biedny Aomine-kun..;-; P-podziwiam go w tym momencie..! *szczera i to nawet bardzo* B-Bałabym się spędzić chociażby dzień ze zdenerwowaną Akiną-san...;-;
    Um..Sprzątnąć całą toaletę w pół g-godziny..? A-Aomine-kun, ja naprawdę współczuję..;-;
    Oho, Aosiowi się dostanie..? *za bieliznę rzecz jasna*
    Ach, a myślałam, że A-Akina-san sprzeda mu porządnego kopniaka, albo kuksańca w żebra..;-; Na szczęście Aomine-kun jeszcze żyje..^^"
    Gratuluję, Aomine..!
    N-Naprawdę bardzo fajny rozdział..^^ Czekam na kolejną część, Akina-san..^^ <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!! :D ^-^
      Cieszę się, że ci się spodobało ;) Mam nadzieję, że na kolejnym też się nie zawiedziesz.. :)

      Usuń