Siedzę dziś od rana w domu, albowiem jestem chora i mój żołądek nieco się zbuntował... Ale mniejsza z tym!
Wreszcie coś napisałam! Zrobiłam sobie trochę przerwy, ale dziś pojawił się 37 rozdział ,,Życie czasem płata figle"!! :D Mam nadzieję, że nie zabijecie mnie za tę część XD Jakoś ostatnio cierpię na chwilowy zanik weny, więc wyszło co wyszło :P Oglądałam też anime, które zryło moje wyobrażenie na temat japońskich bogów (XD), więc... *ukłon* gomene!
Zapraszam do czytania! :*
_________________________________________________________________________________
~Aomine~
Nosz
ja, kurwa, nie wytrzymam! Oszaleć można! Jeśli przez nią nie trafię do
psychiatryka, to będzie to cud prawdziwy. Nie dość, że od rana ma zły humor, to
jeszcze wysłała mnie do sklepu po jakiś cholerny jogurt. Jakby dobrego mięsa
nie mogła zjeść…
- Mówiłam ci o jagodowym! – krzyknęła, gdy
wróciłem ze spożywczaka.
- Powiedziałaś, że chcesz truskawkowy! –
Oszaleję. Jeszcze chwila i oszaleję.
- Ale potem zmieniłam zdanie na jagodowy!
- Pięć razy zmieniałaś zdanie, miałem prawo
zapomnieć!
- Ty mnie w ogóle nie rozumiesz! – Oczy jej
się niebezpiecznie zaszkliły. Tylko mi nie mówcie, że będzie płakać… - Masz
gdzieś moje uczucia!
Po policzkach spłynęło jej kilka łez, które
szybko otarła rękawem bluzy. Bogowie, za co? Czemu musi mieć taki humor? Co ja
zrobiłem, żeście mnie tak ukarali?! Obiecuję, że nawet przyjdę na trening,
tylko niech jej się wreszcie okres skończy!
Westchnąłem cicho i spojrzałem na nią. Oho,
zaraz się zacznie. Najpierw krzyki, potem płacz, a co będzie teraz?
- Idiota! – Aha, znów krzyki. – Nawet mnie nie
pocieszasz! W ogóle ci na mnie nie zależy!
Chciała wyjść z kuchni, ale złapałem ją za
nadgarstek i do siebie przyciągnąłem, obejmując ramionami jej talię.
- Głupia – szepnąłem. – Bardzo mi na tobie
zależy. – Wtuliłem twarz w jej włosy. – A wiesz czemu? Bo cię cholernie mocno
kocham.
Wtuliła się we mnie i westchnęła cicho.
- To zabierzesz mnie na zakupy? – Podniosła
głowę i spojrzała mi w oczy.
- Jeszcze czego – prychnąłem. – To, że masz
okres nie znaczy, że muszę być na każde twoje zawołanie.
- Phi. – Wzruszyła ramionami i zrobiła
nadąsaną minę.
- Który to dzień? – spytałem nagle.
- Trzeci… - Lekko się zarumieniła.
Uf, jeszcze tylko wytrzymać z nią dwa dni.
Tylko dwie doby muszę znosić jej comiesięczne humorki. O, jaka wspaniała
wiadomość! Jakby to uczcić? Może jakimś dobrym fastfoodem?
Usiedliśmy na łóżku w jej pokoju i gadaliśmy
o… właściwie to ona nawijała, a ja słuchałem. Ciągle paplała o nowej drużynie
koszykarskiej, Kagamim, Sayace, koszykówce, Taidze, Kise, szkole, braciszku,
Ameryce… Zaraz, wspominałem już o Kagamim?
Westchnąłem cicho i podparłem dłonią
podbródek. W między czasie zjadłem jeden z jagodowych jogurtów, które kupiłem w
sklepie. Całkiem dobry był. Może powinienem je jeść? Przynajmniej raz na
miesiąc? Ale to, że mi zasmakował, nie znaczy, że zaspokoił mój głód. Nie
rozumiem, jak niektórzy mogą się najeść czymś takim. Przecież to tylko trochę
jogurtu zmieszanego z jakimś proszkiem czy czymś… Najlepsze jest mięso i koniec
kropka!
- Słuchasz mnie, kretynie? – Jej pytanie
wyrwało mnie z zamyślenie. Kurwa… Coś czuję, że mi się zaraz oberwie. Kiedy
Akina jest wściekła, ostro potrafi przywalić. Gdy jednak jest wściekła i
dodatkowo ma okres, najlepiej uciekać na drugi koniec świata i modlić się, by
cię tam jakimś cudem nie znalazła.
- Um… Ee… Hehe. – Podrapałem się nerwowo w tył
głowy. – Tak jakoś ten…
- Znowu mnie ignorujesz! – krzyknęła, a żyłka
na jej czole zaczęła niebezpiecznie pulsować. O, bogowie, ratujcie mnie, swego
zajebistego następcę, albowiem zaraz mogę przenieść się do waszego świata,
zabity przez własną dziewczynę! Znając ją to pewnie by mnie ożywiła, udusiła,
zakopała, odkopała, zabiła, a następnie znów zakopała, by mieć pewność, że na
pewno nie żyję.
- Nie, skądże… - Potarłem dłonią kark. – Po
prostu… Zapatrzyłem się w twoje śliczne oczy, to wszystko. – Wymyśliłem jakieś
kłamstwo. Może da sobie wcisnąć tę bajeczkę. Może się uda…
- Naprawdę sądzisz, że mam śliczne oczy? –
zapytała, lekko się do mnie przysuwając. Tak! Udało się! Ocaliłem życie!
- Pewnie! Najpiękniejsze! – wykrzyknąłem,
szczerząc się do niej jak głupi.
- A jak to zobaczyłeś, gapiąc się cały czas na
ścianę? – Oho, wyczuwam podstęp. Ma mnie! O ja biedny…! Ja nieszczęsny!
Dzisiejszy dzień przejdzie do historii, bo umarłem ja – Aomine Daiki. Nawet nie
zdążyłem napisać testamentu! Nikomu nie przekazałem swojej kolekcji pornosów.
Nie jestem na to gotowy! Przecież mam dopiero szesnaście lat! Nie mogę umrzeć w
tak młodym wieku! Tyle jeszcze przede mną… Tyle cycków, tyle pocałunków, tyle
kosza…!
- Mam bardzo dobry wzrok. – Zaśmiałem się,
wiedząc, że to i tak nie ujdzie mi na sucho.
- W takim razie na pewno zobaczysz każdą
plamkę brudu w wannie. – Uśmiechnęła się złośliwie, ciągnąc mnie gdzieś za
ramię. O co jej chodzi z tą wanną? – Masz. – Wepchnęła mi w dłonie ścierkę i
płyn do czyszczenia toalety, po czym zaprowadziła mnie do łazienki. – W ramach
pokuty umyjesz całe to pomieszczenie. Łącznie z kiblem. – Spojrzała na mnie
złowrogo, po czym skrzyżowała ręce na klatce piersiowej. – Na co czekasz? Do
roboty!
- Nie jestem twoim służącym! – warknąłem, ale
porządny kopniak, którym mnie obdarzyła, skutecznie przerwał moje protesty.
- Szoruj.
- A jeśli nie?
- Powiem Kise, że masz jego półnagie zdjęcie
na telefonie. – Wzruszyła ramionami. Skąd ona o tym, do cholery, wie?! Przecież
to było jedną z moich najskrytszych tajemnic! I w dodatku zrobiłem to zdjęcie
dawno, zapomniałem tylko usunąć… - Tak przy okazji, na wysprzątanie łazienki
masz pół godziny.
Wyszła z pomieszczenia, głośno trzaskając
drzwiami. No to jestem w czarnej dupie. Gdyby nie to cholerne zdjęcie… Jakim
cudem ona je wygrzebała?! Natychmiastowo wyciągnąłem z kieszeni swoją komórkę,
po czym wszedłem w galerię. Odnalazłem potrzebne mi zdjęcie i nacisnąłem
przycisk ,,usuń”. Chciałem kiedyś zrobić kawał Kise, ale po męczącym treningu
Akashiego zupełnie o tym zapomniałem. Potem poznałem Akinę i fotka poszła w
zapomnienie. Całe szczęście, że Ryouta nie dobrał się do mojego telefonu…
Jeszcze by pomyślał, że jestem gejem albo co gorsza jego fanem! O, to by było
nie do zniesienia. Być fanem Kise… Ble! Aż mnie ciarki przeszły.
Chcąc
nie chcąc, wziąłem się za sprzątanie łazienki. Zacząłem od zlewu, a skończyłem
na kiblu. Kurwa, za co? Za to, że tylko jej przez chwilę nie słuchałem? Życie
jest cholernie niesprawiedliwe. Płukałem ścierkę, aż nagle coś przykuło moją
uwagę. Podszedłem do kosza na pranie, z którego wystawało coś czerwonego. Z
czystej ciekawości wyjąłem to, a gdy zobaczyłem, co trzymam, aż zaniemówiłem.
Kto by pomyślał, że Akina ma stringi? I że w ogóle w nich chodzi. Jakich
ciekawych rzeczy mogę się dowiedzieć o swojej dziewczynie!
Wyszedłem z łazienki, niosąc w ręku nowe odkrycie.
Stanąłem w progu kuchni, obserwując, jak szykuje herbatę.
- Nie wiedziałem, że masz taką bieliznę. –
Uniosłem stringi w górę, a na usta wkradł mi się zboczony uśmieszek.
Akina odwróciła się w moją stronę, a gdy
zobaczyła swoją własność, spaliła porządnego buraka i podbiegła do mnie,
wyrywając mi stringi z ręki.
- Nigdy więcej nie zaglądaj do kosza na
pranie, zboczeńcu! – warknęła i pobiegła szybko do swojego pokoju, wrzucając
bieliznę do szafy. Jej policzki nadal były całe czerwone, oddech też miała
nierówny. Podszedłem do niej i objąłem jej talię ramionami.
- Skąd je masz? – spytałem.
- Były w komplecie z zestawem stanika i
majtek… - wyszeptała, starając się zasłonić włosami.
- Ktoś cię już w nich widział?
- Nie.
- I dobrze. Ja będę pierwszy! – wykrzyknąłem,
mocniej ją do siebie przytulając.
- N-nawet o t-tym nie myśl! – krzyknęła i
spojrzała na mnie z niepewnością. – Poza tym i tak w nich przeważnie nie
chodzę…
- Powinnaś to zmienić – wyszeptałem jej do
ucha, po czym klepnąłem ją w tyłek.
- Ej! – pisnęła. – Nie masz prawa…!
- Do czego? – Dałem jej drugiego klapsa,
kompletnie ignorując jej pisk.
- Zboczeniec! – wydarła się.
Zaśmiałem się cicho, po czym wtuliłem twarz w
jej włosy, wąchając zapach jej szamponu. Piękny… Delikatny, z aloesem.. Tak,
wiem co to jest aloes! Jeśli myśleliście, że jestem kompletnym idiotą, macie
zapewniony ogromny wpierdol.
Mocniej ją objąłem i zacząłem jeździć nosem po
jej szyi.
- Daiki – szepnęłam i pogładziła mnie po
policzku. – Nie długo zaczynają się eliminacje do letnich zawodów.
- I co z tego? – spytałem, podnosząc głowę.
- Powinieneś wziąć się za ćwiczenia.
- Jedynym, który może mnie pokonać, jestem ja
sam – odparłem, odwracając wzrok. Może jednak uda mi się spotkać kogoś
niezwykłego… - Nie zapominaj o tym.
Między nami zapanowała niezręczna cisza. Akina
westchnęła i pokręciła głową.
- Seirin ostatnio grało mecz towarzyski z
Kaijo – odezwała się nagle.
- I? Jak bardzo Seirin przegrało?
- Wygrali.
- Ah… CO?! – wykrzyknąłem. – Kise przegrał?
- Różnica nie był duża, ale nie dali rady.
- Pewnie nie dali z siebie wszystkiego –
prychnąłem. Zaraz, zaraz… W Seirin jest Tetsu… I ten goryl z rozdwojonymi
brwiami, który uważa się za brata mojej dziewczyny. Czy to znaczy, że on jest
jednak dobry? Jeśli tak, to może te zawody nie będą takie nudne… W końcu będę
się musiał zmierzyć z kimś ze swojej dawnej drużyny, a jeden przeciwnik więcej
to lepsza zabawa.
- Naprawdę powinieneś się wziąć za trenowanie –
powiedziała, a w jej głosie można było wyczuć powagę.
- Chętnie kiedyś zagram z twoim bratem. – Spojrzała
na mnie zaskoczona. – Mam zamiar go zmiażdżyć.
Poszedłem do kuchni, wlałem sobie herbatę do
filiżanki, a na koniec się do siebie uśmiechnąłem. Może jednak czeka mnie na
tych zawodach trochę niespodzianek i przyjemności? Może znów będę mógł zagrać
na poważnie? Może znów pozuję to uczucie, które towarzyszyło mi odkąd zacząłem
grać w kosza? Może znów to pokocham?
Akina mnie od tyłu przytuliła i pocałowała w
policzek.
- Cokolwiek się stanie, zawsze będę ci
kibicować – obiecała.
_________________________________________________________________________________






Śnieżek pada, słońce świeci, Sayuri skomentować Twego nowego wpisika leci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Po pierwszą pałę, przyznaje całkowitą i bezzwłoczną rację czcigodnemu Aominesiowi w kwestii jedzenia, a szczególnie rzecz ujmując co do mięsa :D Ma szanowna osóbka kiedy widzi produkt mięsny, rzuca się na niego jak dziki lew na bezbronną łasiczkę :P :D Cóż, szalone bestie już tak mają i się tego mocno trzymają :P :D Akinko najdroższa, spokojnie, oddychaj głęboko, ukoj tego nerwa :D Lecz powiem szczerze iż przy Tobie wielmożny Aoś i może czuć się bezpiecznie gdyż jak Sayuri-chan jest w stanie, który to opisany jest w tymże rozdzialiku i dodatkowo poirytowana, to ludzkość może być pewna iż rozpoczyna się zagłada tego świata i całej galaktyki :P :D Przechodząc dalej do treści powyższej opowieści, pół naga fotografia szanownego Kisia na telefoniku Ahosia rozczłonowała mnie na członki :D Nawet nie chcę snuć teorii, po co potrzebny był mu tenże obiekt w jego bazie danych, więc zostawię to bez komentarzu :D Jestem pewna jak własnej, doprawionej pały xD, iż najwielebniejszy Aomine finalnie na nowo odnajdzie radość z gry w czcigodną koszykówkę i również całymi siłami mu kibicuje :D Ps. ZDRÓWKA, ZDRÓWCZKA i jeszcze raz ZDROWIA Pani życzę!!!!!!!!!!!!!!! :D I do tego dokładam jeszcze tonę weny w proszku :D :P Czyżby tym szalonym anime było nijakie Noragami? :D Pozdrówki zostawiam cieplusie i milusie!!!!!!!!!!!!!! :D
OdpowiedzUsuńZgadłaś :D Noragami XD
UsuńO, to chyba wolę nie wiedzieć, jaka jesteś w tym stanie... :P
A to już słodka tajemnica Daikiego ^^
Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję!!!! :D
Witam Cię cieplutko bardzo, bo na dworze w chuj zimno.
OdpowiedzUsuń"Piękny… Delikatny, z aloesem.. Tak, wiem co to jest aloes! Jeśli myśleliście, że jestem kompletnym idiotą, macie zapewniony ogromny wpierdol."
Ja tak wcale nie myśle! Ale żeby woedzieć co to aloes? Brao Daiki!
Stwierdzam iż Aomine ma racje co do jedzenia... XD Jak to w Haikyuu wszystcy krzyczeli : "MIĘSO, MIĘSO, MIĘSO!" :D
Aomine jest słodki *.* ! Tylko naprawde intryguje mnie to półnagie zdjęcie Kise w zacnym smartfonie pana Daikiego... Mógł mi je przesłać zanim usunął -.-
A-a to wszystko bardzo mi się podobało! Biedny aomine sxorujący kibel. JAK? JA SIE PYTAM JAK TY DAŁAŚ RADE GO DO TEGO ZMUSIĆ?! ANO TAK... KOPNIAK WSZYSTKO ZAŁATWI ! xP
Aomine, ty pierdoło, przecież grasz wystrzałowo,
Więc pod kosza zapierdalaj i z Kagamim w piłke grajaj.
*Twórczość by Mine*
A ja osobiście daję w morde twojemu żołądkowi (?) żeby się ogarnął.
Weny :* :D
Półnagie zdj Kise w telefonie Aosia to sensacja roku XD
UsuńCzasem trzeba tego lenia do czegoś zmusić, nie ma rady ;) Przemoc w związku czasem się opłaca XD
Mój żołądek już czuje się lepiej :D
Dziękować :***
Ko-Konbanwa..! Gomene, że komentuję dopiero teraz..:c Bardzo przepraszam..! *ukłon*
OdpowiedzUsuńUm..Akina-san jest niebezpieczna podczas okresu..;-; Biedny Aomine-kun..;-; P-podziwiam go w tym momencie..! *szczera i to nawet bardzo* B-Bałabym się spędzić chociażby dzień ze zdenerwowaną Akiną-san...;-;
Um..Sprzątnąć całą toaletę w pół g-godziny..? A-Aomine-kun, ja naprawdę współczuję..;-;
Oho, Aosiowi się dostanie..? *za bieliznę rzecz jasna*
Ach, a myślałam, że A-Akina-san sprzeda mu porządnego kopniaka, albo kuksańca w żebra..;-; Na szczęście Aomine-kun jeszcze żyje..^^"
Gratuluję, Aomine..!
N-Naprawdę bardzo fajny rozdział..^^ Czekam na kolejną część, Akina-san..^^ <3
Dziękuję!! :D ^-^
UsuńCieszę się, że ci się spodobało ;) Mam nadzieję, że na kolejnym też się nie zawiedziesz.. :)