sobota, 20 lutego 2016

Ostatnie pożegnanie

  Yo, ludziska!
Oto jeden z moich pomysłów, na jakie wpadłam podczas ferii ^^ Tak jakoś sam mi do głowy wleciał, a że wylecieć nie chciał, to napisałam :D
 Miało wyjść trochę smutno, ale ostatecznie sama nie wiem, co o tym myśleć... 
 Jak już kiedyś mówiłam, kocham tych braci, więc postanowiłam napisać coś o nich.
 To wcale nie był spoiler! XD
  Jakie są wasze odczucia po przeczytanie tego? Bo ja uważam, że coś tu jest nie tak, ale nwm co...

Dobra, znowu marudzę, w dodatku nie na temat XD Pomińcie to i przejdźcie od razu do rozdziału!
_________________________________________________________________________________


,,Obiecuję, że zajmę się Sasuke. Sprowadzę go do wioski.”

 Na wspomnienie tych słów Itachi Uchiha uśmiechnął się lekko. Kto jak kto, ale Naruto wyjątkowo mocno chce sprowadzić Sasuke do wioski, więc jest nadzieja, że wkrótce tak się stanie. W końcu on, chluba klanu Uchiha, już nie żyje, został tylko Sasuke.
 Technika Ożywienia przysporzyła ludziom wielu kłopotów. Ktoś, kto jej użył, sprytnie to zaplanował. Zmusił wszystkich do walki, nikomu nie dał wyboru. Zmarli powinni mieć spokój. Powinni spokojnie odpoczywać w zaświatach, a nie walczyć na ziemi z ludźmi, którzy byli dla nich ważni.
 Itachi przeskoczył na kolejną gałąź i przyspieszył. Jeżeli będzie zwlekał, sytuacja może się tylko pogorszyć. A Technika Ożywienia to pewnie nie wszystko. Ktoś, kto jej użył, musi mieć większe plany. Ten człowiek podający się za Madarę… Szaleniec. Nikt nie może się podawać za boga tego świata. Żaden człowiek, a szczególnie ten, który powinien być martwy od kilkudziesięciu lat.
 Uchiha przypomniał sobie ostatnią walkę ze swoim bratem. Jego spojrzenie na sam koniec… Ten szok i przerażenie.. A na koniec niedowierzanie. Dobrze zrobił, wszystko przed nim ukrywając? Musiał, bo inaczej życie Sasuke byłoby zagrożone. Teraz w sumie też jest, bo został uznany za przestępcę rangi S, jednak to zupełnie co innego. Człowiek podający się za Madarę musiał mu o wszystkim powiedzieć. Itachi nie chciał, by do tego doszło, ale Sasuke poznał prawdę. Z powodu nienawiści postanowił zniszczyć Wioskę Liścia, którą starszy Uchiha chciał chronić. Jedyna nadzieja w Naruto, który obiecał go sprowadzić do wioski.
 No właśnie. Naruto. Itachi mu ufa, wierzy, że Uzumaki osiągnie swój cel. Wie jednak, że Sasuke jest uparty. Zawsze był. Jako mały chłopiec chciał wiele osiągnąć. Trenował tak zażarcie, że w końcu nauczył się wielu technik. Starszy Uchiha miał nadzieję, że tym razem mu się to nie uda. Nie po to go chronił, żeby teraz tak skończył. Jak on – uważany za przestępcę rangi S, mordercę i potwora.
 Czy Sasuke mu wybaczył? Skoro się o wszystkim dowiedział, to… Z drugiej jednak strony mógł się na niego wkurzyć, że go okłamał. Nie zależało mu tak bardzo na wybaczeniu. Robił to wszystko po to, by chronić braciszka. Kochał go. Sprawianie mu bólu i cierpienia było najgorszą rzeczą, jakiej kiedykolwiek doświadczył. Kiedy krzywdził go podczas walki, musiał wiele wysiłku włożyć w to, żeby go nie przytulić czy normalnie nie zacząć rozmowy. Chłodny, bezwzględny, straszny, okrutny – tak go wszyscy widzą i niech to się nie zmienia. Naruto zna prawdę, co w zupełności wystarczy.

,,Jesteś moim przyjacielem. Jak Sasuke.”

  Itachi lekko się do siebie uśmiechnął. Uzumaki nazwał go swoim przyjacielem. Potrafił mu wybaczyć i z nim współpracować. Naprawdę ma w sobie coś, dzięki czemu przekonuje do siebie ludzi. I może właśnie dzięki temu czemuś zawróci Sasuke ze złej drogi i sprowadzi go z powrotem do wioski. Przynajmniej miał taką nadzieję.
  Kiedy przeskakiwał na kolejną gałąź, kątem oka zobaczył stojącego na ziemi Sasuke. Minął go bez słowa, bo wiedział, że na pogawędki nie ma teraz czasu. Nie musiał się odwracać, by wiedzieć, że brat zaczął go gonić.
 - Stój! – Usłyszał za plecami. – Itachi, to ty?! Zatrzymaj się!
 - Wybacz, Sasuke, nie mam teraz czasu – odparł, nawet się nie odwracając. To zbyt bolesne…
 - Zawsze tak mówisz! – W głosie młodszego Uchihy wyraźnie można było wyczuć zdenerwowanie i pretensje. – Dlaczego tu jesteś?! Wyjaśnij mi wszystko, musimy porozmawiać!
 - Sasuke, to naprawdę nie jest odpowiedni moment. – Itachi odwrócił się na chwilę, by spojrzeć na Sasuke. W jego oczach widział determinację. – Mam coś ważnego do załatwienia
 - W takim razie pójdę z tobą i potem mi wszystko opowiesz!
 Itachi miał wrażenie, jakby coś ostrego, ale jednocześnie przyjemnego, dotknęło jego serca. Czyżby jednak mu wybaczył?
 - Muszę iść sam. – Ponownie odwrócił wzrok od młodszego brata i ociupinę przyspieszył. – To dla ciebie zbyt niebezpieczne.
 - Nie traktuj mnie jak małego dzieciaka! – warknął młodszy Uchiha i zaczął biec szybciej. – Chcę z tobą porozmawiać!
 Itachi nie zatrzymał się. Wyczuł w pobliżu silną czakrę, więc skręcił lekko w jej stronę. Shinobi z Wioski Liścia. Idealnie. Tam będzie mógł zostawić Sasuke.
 - Itachi! Co niby musisz załatwić?! Zatrzymaj się!
 Starszy z braci użył swoich oczu, by uruchomić Susanoo. Zrobił to w ostatniej chwili, bo Sasuke zrobił to samo, chcąc go zatrzymać.
 - Wyjaśnij mi wszystko! – krzyknął czarnowłosy, jeszcze bardziej przyspieszając.
 ,,Gdybym tylko mógł, z chęcią bym z tobą porozmawiał.”
 - Sasuke, zostań tu. Dalej nie możesz ze mną iść.
 - Tym razem tak łatwo się mnie nie pozbędziesz!
 Itachi westchnął cicho, po czym się zatrzymał, lądując na ziemi. Sasuke zeskoczył z gałęzi kilka metrów od niego. Wpatrywali się w siebie bez słowa przez jakiś czas, po czym Itachi podniósł lekko prawą dłoń.
 - Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak naprawdę było, podejdź – powiedział, uważnie obserwując ruchy i mimikę swojego brata. Zaufa mu na tyle, żeby jeszcze bardziej się zbliżyć?
 Po krótkiej chwili Sasuke ruszył do przodu, wpatrując się w twarz brata. Kiedy dzieliło ich trzydzieści centymetrów, Itachi dotknął prawą dłonią jego głowy i odrobinę go do siebie przyciągnął, tak, że stykali się czołami.
 - Patrzy uważnie – polecił, a w jego oczach ponownie pojawił się Mangekyou Sharingan.
 Sasuke zobaczył wszystko – począwszy od rozmowy Itachiego ze starszyzną wioski, aż do momentu, gdy jego brat dołączył do Akatsuki. Po wszystkim spojrzał mu w oczy ze smutkiem i… Itachi sam nie umiał określić, co to było.
 - Bracie… - szepnął Sasuke. – Ty… Czemu aż tak bardzo zależało ci na wiosce?! Czemu tyle poświęciłeś?! Czemu…?! Dlaczego…? – W jego oczach powoli gromadziły się łzy.
 - Sasuke. – Itachi położył mu dłoń na ramieniu. – Wioska Liścia była moim domem. Podjęcie tej decyzji było bardzo trudne. Sam zresztą wszystko widziałeś. Chcę, by mieszkańcy byli bezpieczni.
 - Co zamierzasz?
 - Zatrzymam Technikę Ożywienia, dzięki czemu wszyscy ożywieńcy znikną, a ich dusze wrócą do zaświatów.
 - Ty też? – Sasuke spojrzał na niego ze smutkiem. – Nie chcę, żebyś mnie znów zostawił…
 - Zawsze będę z tobą. – Itachi się uśmiechnął.
 - Dobrze wiesz, że nie o to mi chodzi – burknął Sasuke, odwracając wzrok.
 - Cokolwiek postanowisz, wiedz, że zawsze będę cię kochał. – Starszy Uchiha przytulił go do siebie, bo było dla Sasuke ogromnym zaskoczeniem. Po chwili jednak lekko objął brata, a gdy ten chciał go odsunąć, mocniej się w niego wtulił.
 - Nie zostawiaj mnie – szepnął błagalnie i oparł głowę na jego torsie. – Nie chcę być sam.
 - Nie będziesz. Masz przyjaciół, którzy na ciebie czekają.
 - Chcę, żebyś ty ze mną był.
 - Obiecaj mi jedno. – Itachi podniósł jego głowę, zmuszając go tym samym, by spojrzał mu w oczy. – Zostaniesz z nimi i nie będziesz robił żadnych głupstw, dobrze?
 - Niby czemu mam…?!
 - Bo wiem, że to dla ciebie dobra droga. – Itachi posłał mu ciepły uśmiech. – Kocham cię i właśnie dlatego chcę, byś z nimi został. Obiecaj mi to.
 Sasuke zamknął oczy i zamyślił się. Nie chciał tam zostać na siłę, ale wiedział, że Itachi ma rację. Wprawdzie chciał zniszczyć Wioskę Liścia, ale… skoro jego brat nie tego pragnął, to zmieni swoje postanowienie. Zabije tylko starszyznę.
 - Obiecuję – mruknął niechętnie, otwierając oczy.
 Itachi ponownie go przytulił, po czym odszedł kilka kroków.
 - Ale najpierw pójdę z tobą – odezwał się nagle Sasuke.
 Starszy Uchiha cicho westchnął, po czym zrobił w jego stronę zachęcający ruch dłonią. Sasuke natychmiast ruszył w jego stronę, a chwilę później dostał pstryczka w czoło.
 - Hej! – krzyknął, patrząc na uśmiechniętego brata. – Znowu to zrobiłeś!
 - Wybacz, Sasuke. – Itachi znów złapał go za głowę. – To już był naprawdę ostatni raz.
 - Co ty chcesz…? – zaczął młodszy z braci, ale nie dokończył, bo Itachi uruchomił swój Sharingan. Patrzył chwilę w oczy brata, po czym stracił przytomność. Osunął się w jego ramiona.
 - To było ostatnie pożegnanie, braciszku – szepnął Itachi i podniósł go.
 Skierował się w stronę najbliższej polany, na której przebywali shinobi Wioski Liścia. Jako pierwszy zauważył go Naruto.
 - Hej, Itachi! – zawołał, radośnie machając w jego stronę. Kiedy jednak zobaczył, kogo on niesie, zatrzymał się gwałtownie i spojrzał na Sasuke szeroko otwartymi oczyma. – Sasuke – szepnął.
 Pozostali shinobi wyjęli swoje kunaie i zaczęli się do niego zbliżać.
 - Naruto, odsuń się! – krzyknął Sai.
 - Nie martwcie się, nic mi nie zrobi – zapewnił ich Naruto i podszedł bliżej.
 - Ale..!
 - Sai, zaufaj mu. – Powstrzymał go Kakashi i spojrzał na Itachiego z wdzięcznością.
 Uchiha tylko skinął głową i przeniósł swój wzrok na blondyna.
 - Zaopiekuj się nim, dobrze? – Przekazał mu swojego nieprzytomnego brata.
 - Przecież ci obiecałem. – Uzumaki uśmiechnął się szeroko, po czym wyciągnął w jego stronę wolną dłoń. – Dziękuję, Itachi. Za wszystko.
 Uchiha posłał mu lekki uśmiech, a po chwili ścisnął jego rękę.
 - To ja ci powinienem podziękować. Cieszę się, że Sasuke ma takiego wspaniałego przyjaciela.
 - Powodzenia z tą techniką.
 - Obiecuję, że wkrótce wszyscy ożywieńcy będą mogli spoczywać w spokoju.
 - Wiem. Wierzę w ciebie.
 Itachi posłał mu spojrzenie pełne wdzięczności, po czym ostatni raz dotknął czoła swojego brata.
 - Żegnaj, Sasuke – szepnął.
 Patrzył na niego przez kilka sekund, po czym odbiegł w swoją stronę. Żaden shinobi nie próbował go nawet zatrzymać, wszyscy byli w takim szoku, że nie mogli się nawet ruszyć. Tylko Kakashi i Yamato zdawali się być spokojni.
 - Co to miało być? – spytała Sakura, wpatrując się raz w nieprzytomnego Sasuke, raz w Naruto.

 - Piękne pożegnanie kochających się braci – odpowiedział Uzumaki i raz spojrzał w stronę, w którą pobiegł Itachi. – Ostatnie pożegnanie – dodał po chwili. 
_________________________________________________________________________________







11 komentarzy:

  1. Ohayo !! ;)

    Też kocham tych braci oraz ich historię, pomimo tego że nie należy do najszczęśliwszych ;(

    Na początek zacznę może od końca xD piękne pożegnanie Sasuke z Itachim <3 normalnie ryczałam jak przeczytałam końcówkę ;p (no taka ze mnie beksa i nic na to nie poradzę ;p)

    Moment kiedy itachi pokazał saskowi prawdę przez mangekyou... mi też to wszystko przeszło przez oczy... I znowu płaczę xD

    Tak, sasuke, nie posłuchałeś brata , miałeś nie robić głupot do cholery !! -.- a tymczasem związałeś się z sakurą -.- (no zazdroszczę xD) ( jak zaspoilerowałam to przepraszam ^^)

    I mieć takiego przyjaciela jak naruciak... Prawdziwy skarb <3

    Ogólnie Podobało mi się bo Naruto i jeszcze ItaSasu <3


    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej jest zacząć od końca XD

      Jedna z piękniejszych historii, o jakich czytałam, jakie oglądałam itd.. :P :D

      Ostatnie pożegnanie... W końcu wypadałoby, by było piękne ;)

      Spoko, nie spoilerowałaś ;) Zresztą to było do przewidzenia XD

      Bo prawdziwi przyjaciele to skarb <3

      Gdybyś chciała, to mam darmowe chusteczki higieniczne ;)

      Również pozdrawiam :D ^^

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

      Emm... Co mam napisać? T-to po prostu mnie wmurowało w ziemię... Eee... No sama nie wiem. Nie napiszę, że było super, cudnie itd, bo... Bo to nawet nie było świetne. To było dużo, dużo lepsze.
      Czy mogę znów pisać o sobie w komentarzu? Pewnie nie, ale to zrobię, żeby kom był dłuższy ;/

      Właśnie się pokłuciłam z bratem... Nie żeby coś, ale my się zazwyczaj klucimy... I tak myślałam, żebyśmy się ogarneli, ale on już nie potrafi, bo się nauczył :c
      No dobra, koniec, konieeec! :P
      Może wróćmy do braterstwa??? Eee... To pożegnanie... No naprawdę nie wiem co napisać.
      W-wybaczysz? ;) Nie moja wina, że piszesz takie opowiadania po których nie umiem się wysłowić (Co jest dziwne bo zazwyczaj gadam jak jakaś opętana xD Uciszyć mnie nie można... )

      Weny kochana! :D <3

      Usuń
    2. Oj, chyba trochę z tym przesadziłam, skoro i wmurowało cię w ziemię, i zabrakło słów XD

      Też się czasem kłócę ze swoim bratem :C

      Wybacza, wybaczam ;) Czyżbym znalazła sposób na uciszenie cię? O.O To było nieplanowane XD

      Dziękuję bardzo <3 :*

      Usuń
    3. Proszę nie przesyłać twego sposobu z załączonym opowiadaniem do sekty nauczycieli jak i do moich przyjaciół i rodziny.

      Usuń
    4. Spoko, spoko ;) też jestem gadułą xddd
      Nic nikomu nie podeślę ;)

      Usuń
  3. Witam Cię najserdeczniej popołudniu w niedziele, tak mi się ciężko było wywlec z łóżka, że normalnie ja pierdziele!!!!!!!!!!!!!!!!! :P :D Cóż, gdy się ledwo powraca o 5:26 do doma to niestety tak jest :D Lecz nie o mnie tu mowa gdyż już jestem cała i zdrowa :D :P Proszę Pani, jedyne co jest nie tak w tym powyższym zacniutko-fajniutkim one-shociku, to to iż się Pani wydaje, że coś jest nie w nim nie tak :D ,,Obiecuję, że zajmę się Sasuke. Sprowadzę go do wioski.” Oj tak, równe 10 i pół roka mego cennego żywota spędziłam na oczekiwaniu kiedy to w czcigodnym Naruto, szanowny Saskuś powróci do Konohy :D Jednakże warto było poświęcić tyle czasa :D Osobiście nie posiadam żadnego rodzeństwa i mogę jedynie wyobrazić sobie, jak wygląda ta przepiękna braterska miłość drogiego Itachiego do brata swego :D Lecz jak mocno on go musiał kochać, skoro nawet zadecydował iż poświęci swój najcenniejszy dar jakim jest życie, co też Pani arcypięknie opisała w opowiadanku powyżej umiejscowionym :D Zaiste i oczywiste, strasznym przeżyciem dla wielmożnego Sasuke musiało być ujrzenie całej, prawdziwej i jakże makabrycznej historii w wielebnych paczadłach ocznych Itachiego :O Aczkolwiek tak na marginesie, Mangekyou Sharingan - jak bardzo takowa umiejętność przydałaby się w żywocie każdego z nas :D Zamiast czasem tracić ogromne ilości czasa na opowiedzenie ze szczegółami jakiegoś zdarzenia, wystarczyło by tylko popatrzeć rozmówcy w oczy i w trymiga wiedziałoby się wszytko :D (Nie wspominając już o tym iż nawet przy referowaniu niektórych zdarzeń, mogły by powstać niezłe filmy pornograficzne :P :D) Proszę wybaczyć za tę dygresję nieposkromioną, już wracam do konteksta powyższego teksta :D Czcigony Pan Uzumaki - jak dla mnie, jest on doskonałym wzorem do naśladowania i autorytetem, zarówno w przyjaźni, jak i w każdym innym aspekcie życia, więc drogi Itaczu, o opiekę nad swym ukochanym braciszkiem nie musisz się martwić :D Ostateczne pożegnanko rodzeństwa Uchihów opisane przez Ciebie, złapało me szalone serducho, a dodatkowo spotęgowała to kwestia "Uchiha posłał mu lekki uśmiech," gdyż ponieważ nie często miało się zaszczyta ujrzeć takowego wyraza twarzy u Itachiego :D To na dziś dzień tyle z mej szanownej strony, wszyściutko było świetniutko, ja wracam do odsypiania nocy a Tobie Akinko najdroższa życzę miłego dnia!!!!!!!!!!!!! :D ^_^

    OdpowiedzUsuń
  4. Również witam w to niedzielne popołudnie! :D
    Oj, to musiała się Pani ucieszyć, że po tylu latach wreszcie się Pani dowiedziała, że Naruto dopiął swego i sprowadził szanownego Sasuke do wioski! :D
    Ja to bardzo chciałam, by w prawdziwym animcu Itachi żył i dogadał się z Saskiem :( a tak to tylko mogę wymyślać takie historyjki.. ta to była smutna i Itachi umarł, ale... :C
    Nawet sobie nie potrafię wyobrazić, ile bólu sprawiała mu ta cała sytuacja :C i Sasuke też cierpiał.. bierne to rodzeństwo, współczuję im :(
    Cieszę się, że się Pani spodobało! Skoro jest pani kolejną osobą, która nie ma nic do zarzucenia, to chyba jednak dobrze wyszło :D
    Ta scena z pożegnaniem.. pewnie w anime wyglądała by przepięknie 😍 😭 i uśmiech Itachiego.. też piękne ❤
    Zgadzam się z panią co do pani wypowiedzi o Naruciaku!
    A teraz pozdrawiam i życzę udanego odpoczynku po męczącej nocy! :D

    Ps. A może to ma jednak coś wspólnego z Aosiem??? 😜😜 XDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, moja radość a jednocześnie ulga była przearcyogromna :D Spokojnie, od tego jesteśmy obdarzeni wyobraźnią, ażeby takie historyjki pisać :D W tego sposoba, mimo tego iż autor szanownego Naruciaka miał inne plany wobec naszego Uchihowego rodzeństwa, możemy w jakiś, w miarę przyjemny sposób ukoić sobie tego bóla :D ;) Co do cierpienia, z własnego doświadczenia, doskonale wiem jak potrafi zmienić ono człowieka, tak jak to było w przypadku Sasuke ;) Również chciałabym ujrzeć tą chwalebną pożegnalną scenę w animcu bądź mandze :D Dziękuje Pani uprzejmie, lecz znając mnie, to raczej zbytnio nie odpocznę :P :D
      Ps. Hahaha, no oczywiście iż między innymi to miało coś wspólnego z najdroższym Aomiśkiem :P :D Noc bez Aominecchiego to noc stracona, z resztą sama Pani wie jak to jest :D

      Usuń
    2. Święte słowa :D Noc bez niego jest nocą straconą :D Doskonale Panią rozumiem w tej kwestii XD :D

      Usuń