wtorek, 6 września 2016

Rozdział 45

Yo!
Zaczął się rok szkolny, więc teraz rzadziej będę tu coś wstawiała, a czasem te przerwy mogą być dłuższe :/
Chcę dobrze zacząć, by później nie mieć zaległości ;)

Zaczęłam też nową serię ,,Głośna miłość", jak się można domyślić, z Aomine xD <3 Jeśli chcecie przeczytać pierwszy rozdział, to w weekend mogę go wstawić ;) Ogólnie fabuła jest o ty, że główna bohaterka jest w klubie siatkarskim i poznała przypadkowo zboczonego członka PC ;P Będą tu na pewno śmieszne odzywki i dialogi ;) Mam dopiero napisany 2 rozdziały, więc.. xD

A teraz zapraszam na 45 rozdział ,,Życie czasem płata figle" ;P :D

A, i życzę udanego roku szkolnego i studenckiego!! ;* :D

Przypomnę tylko, że w ostatniej części Akina i Ao zajmowali się chorym Shosuke ^^ A później poszli spać ;P

________________________________________________________________________________



    ~Akina~

   Kiedy usłyszałam budzik, otworzyłam leniwie oczy i ziewnęłam cicho. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał szóstą czterdzieści. Czas zbierać się do szkoły. Niedługo będą egzaminy, na które trzeba się przygotować. Ciekawe, jak Aomine je zda…
 Spróbowałam zrzucić jego rękę ze swojej talii, ale efekt był tego taki, że mruknął coś przez sen, po czym mocniej mnie do siebie przytulił. Rany… Czy każda pobudka u jego boku musi tak wyglądać? Lubię być tak blisko niego, ale w takich wypadkach trzeba wstać i szykować się do wyjścia, a nie marnować czas na leżenie! W dodatku on może się wyszykować w ciągu dziesięciu minut, a ja potrzebuję na to co najmniej pół godziny. Ktoś w końcu musi zrobić śniadanie. I poranną toaletę. Makijaż w końcu sam się na nałoży.
 - Wstawaj. – Szturchnęłam go w ramię, ale to w niczym nie pomogło. Złapałam go za nos i potrząsnęłam jego głową, przez co otworzył oczy. – Czas do szko… Ej! – Krzyknęłam, gdy nagle się przekręcił, a ja wylądowałam pod nim. Zarzucił jedną nogę na moje uda, rękę na ramię, po czym wtulił się w zagłębienie mojej szyi. – Co ty wyrabiasz?!
 - Śpię – mruknął.
 - Spóźnimy się do szkoły!
 - No i? Pierwsza i tak jest historia. – Czułam jego oddech na swojej skórze. Przyjemne uczucie… Bardzo przyjemne. – Ten stary dziadek nawet nie zauważy naszej nieobecności.
 - Niedługo są egzaminy. – Spróbowałam go z siebie zrzucić, ale nie dałam rady. Ile ten kloc waży?! – Opuszczanie teraz lekcji to nie najlepszy pomysł.
 - I tak zdam. Ty zresztą też.
  Chciałam się jakoś wyślizgnąć z jego uścisku, ale nie udało mi się. Wolną ręką odepchnęłam jego głowę, po czym spróbowałam uwolnić jedną ze swoich nóg. Gdy tylko trochę ją przesunęłam, Daiki lekko się podniósł i położył na mnie całym ciałem. Powietrza! Ludzie, duszę się!
 - Złaź – wysapałam, czując na sobie jego ciężar.
 - Wygodnie mi – mruknął i jeszcze bardziej się we mnie wtulił.
 - Ale mi nie! – Podniosłam głos. – Za ciężki jesteś!
 - Skoro tak…
 Już myślałam, że pozwoli mi wstać, ale zrobił coś, czego się w sumie mogłam spodziewać – obrócił się na plecy, a mnie pociągnął za sobą, w wyniku czego wylądowałam na jego torsie.
 - Teraz lepiej? – Spytał, zalotnie się do mnie uśmiechając.
 - Nie – warknęłam, chcąc zejść, ale mi na to nie pozwolił.
 - Ach… Czyli wolisz być pode mną. Zapamiętam. – Mrugnął do mnie, a ja dopiero po chwili skapnęłam się, o co mu chodzi.
 Czułam, że się cała czerwienię, więc odwróciłam wzrok, chcąc ukryć swojego rumieńca, co niestety nie za bardzo mi się udało.
 - Zboczeniec – burknęłam tylko.
 - Wyglądasz słodko. – Poczułam, jak mnie mocniej obejmuje, a jedną rękę kładzie na moim pośladku.
  - Ej! – Zaprotestowałam. – Nie pozwalaj sobie!
  - Sorry, sorry. – Zabrał dłoń z mojego tyłka, cały czas patrząc mi przy tym w oczy.
 Jakie on ma piękne tęczówki… Jeszcze nigdy nie wiedziałam takich oczu. Przeważnie były albo błękitne, albo szare, a on ma granatowe. I właśnie dlatego, że są takie wyjątkowe, zakochałam się w nich. Mogłabym tak w nie patrzeć bez końca, gdyby nie trzeba było zbierać się do szkoły.
 - Wstawaj. – Zarządziłam, ale niewiele sobie z tego zrobił. Uśmiechnął się lekko, a ja głośno westchnęłam. – Jesteś niemożliwy.
 - Raczej niemożliwie zajebisty.
 - Narcyz.
 Spróbowałam się podnieść, ale mocniej mnie przytrzymał. Efekt tego był taki, że dekolt mojej bluzki trochę się obniżył, przez co widać było część mojego biustu. Momentalnie się zarumieniłam, po czym położyłam się z powrotem na torsie Daikiego, by zakryć swoje piersi.
 - Zapewne są piękne, nie musisz ich ukrywać – szepnął.
 - Za wcześnie – mruknęłam.
 Zaczęłam gładzić go po włosach, a gdy to sobie uświadomiłam, walnęłam go w ramię i zażądałam, by mnie puścił. Zaśmiał się cicho, ale po kilku ostrych zdaniach z mojej strony puścił mnie i usiadł na łóżku. Podeszłam do szafy, by wyjąć z niej świeży mundurek oraz czystą bieliznę, po czym chciałam wyjść z pokoju, lecz zatrzymał mnie czyjś uścisk na ramieniu.
 - Rany, puść. – Westchnęłam, powoli tracąc cierpliwość.
 - Ale ja tak lubię mieć cię przy sobie… - Musnął nosem moją szyję, a ja aż wstrzymałam powietrze. Jezu, jakie to miłe… Lekko łaskocze, ale jest przyjemne.
 - To poprzytulasz mnie po szkole. – Spróbowałam odejść, ale gwałtownie mnie przekręcił i złączył nasze usta w pocałunku.
 Wiedziałam, że powinnam zacząć się wyrywać i jakoś protestować, ale zwyczajnie nie potrafiłam. On tak dobrze całuje… Dlaczego tek kretyn musi być taki seksowny?!
 Kiedy w końcu udało mi się przekonać go do puszczenia mnie i wyszykowania się do szkoły, wbiegłam do łazienki i zamknęłam drzwi na zamek, w międzyczasie próbując uspokoić rozszalałe serce. Co ten matoł ze mną wyrabia…

                                                                      ***

  Dziś prawie każdy nauczyciel przypominał o zbliżających się egzaminach semestralnych. Znów będę musiała pomagać Aomine w przygotowaniach. Westchnęłam w duchu i poszłam na salę treningową, gdzie nasza koszykarska drużyna miała trening. Oczywiście brakowało jednego osobnika. Kogo? Można się łatwo domyślić.
 Podeszłam do Imayoshiego i wręczyłam mu statystki z ostatniego meczu towarzyskiego, na którym Aomine nie grał. Ba, nie przyszedł nawet popatrzeć! Mógłby się chociaż zainteresować swoją drużyną, a nie zachowywać się jak jakiś król. Ciekawie co powie, gdy ktoś go pokona.
 - Imayoshi-kun, widziałeś może Aomine? – spytałam, przyglądając się rzutom Wakamatsu.
 - Nie. – Spojrzał na otrzymane przed chwilą papiery. – Jak zwykle nas olał.
 Pokręciłam głową, po czym głośno westchnęłam.
 - Widział ktoś z was Aomine? – Zwróciłam się do drużyny, która na chwilę przerwała trening.
 - Pewnie jest tam, gdzie zwykle – odparł Wakamatsu, zaciskając pięści. – Gnojek mógłby się nauczyć szacunku do starszych!
 - Aomine-san jest… - zaczął Sakurai, a gdy się na niego spojrzałam, zaczął przepraszać Bóg jeden wie za co. – Widziałem go ostatnio przy automatach. Przepraszam, że go nie zawołałem! Przepraszam!
 - Spokojnie, nic się nie stało. – Zapewniłam go. – Dziękuję!
 Pobiegłam do wyjścia, gdzie zderzyłam się z wchodzącym na salę Daikim. Cała drużyna zaniemówiła, widząc go stojącego w drzwiach.
 - Świat się wali, czyżby ten kretyn łaskawie przyszedł na trening!? – Krzyknął Wakamatsu.
 - Zamknij się, nie przyszedłem trenować. – Aomine podrapał się po uchu.
 I cała magia prysła. A już myślałam, że raz zrobi wyjątek i łaskawie potrenuje z resztą drużyny. Przeliczyłam się.
 - Ciebie szukałem. – Spojrzał na mnie.
 - Musimy pogadać o egzaminach semestralnych. – Wypchnęłam go na zewnątrz i zamknęłam za nami drzwi.
 - Zaczyna się… - westchnął, po czym złączył nasze dłonie.


 ~Aomine~

  No jak mam to, kurwa, niby zrozumieć, jak to są jakieś egipskie hieroglify?! Te cyferki i małe literki wyglądają jak pismo starożytnych Egipcjan! Do tego dochodzą przeklęte ułamki, linie, kreski, kółka, kwadraty, liczby, które się chyba z kosmosu urwały, i wiele innych dziwactw. Toż to czarna magia! Jak w ogóle można obliczyć coś takiego? Mój mózg się przegrzewa! Oj, czuję już, jak wskaźniki pokazują niebezpieczne, czerwone pole, które sygnalizuje, że zbliża się wybuch. W tym wypadku rozsadzi mi łepetynę. No nie da się tego zrozumieć! To po prostu niemożliwe. Nie rozumiem ludzi, którzy rozwiązują takie popierdolone zadania.
 Jeśli ktoś się jeszcze nie domyślił, o co chodzi, to podpowiem. Mówię o matematyce. Akina próbuje mi ją tłumaczyć od godziny, ale to nijak nie chce wleźć mi do głowy! Zbliżają się egzaminy semestralne, a ja tego kompletnie nie ogarniam. Jak obleję, Imayoshi mnie zabije. I nie zagram na Winter Cup. Albo moja dziewczyna prędzej mnie opieprzy na śmierć. Tak źle, i tak źle. Oba przypadki skończą się moim odejściem z tego świata.
 - Słuchasz mnie, kretynie?! – Jej krzyk przerwał mój wewnętrzny monolog.
 - Hę? – Spojrzałem na nią.
 Głośno westchnęła i przyłożyła rękę do głowy. Czyżby nie tylko mnie miał wybuchnąć mózg?
 - Jesteś wyjątkowo tępy – powiedziała po chwili. No jak ona śmie mnie obrażać?! – Przez te korepetycje musiałam odwołać spotkania z Taigą.
 - Nad tym akurat nie rozpaczam – mruknąłem cicho.
 - Mówiłeś coś? – Posłała mi mordercze spojrzenie.
 - Nie, kotku, wydawało ci się.
 - Ty mnie kotkiem nie nazywaj, tylko weź się wreszcie do nauki! Jak tak dalej pójdziesz, to zawalisz egzaminy!
 - Nie zawalę. – Uśmiechnąłem się pewnie. Ale może za to zwalę…
 - Rozwiąż to zadanie.
 Podała mi książkę, kartkę i długopis. Miałem wrażenie, że się zapadam. Matematyka wygląda dla mnie mniej więcej tak: Brunetka ma dwa psy, ruda jedną czwartą znaczków blondynki, czarna wydała 40% swoich oszczędności na książki, a brat brunetki ma dwa razy więcej lat niż ona. Jaka jest odległość między Słońcem a Ziemią?
 Kosmos. Czysty kosmos. Zadanie, które dała mi to rozwiązania, dotyczyło wieku dwóch sióstr. Bardziej by mnie interesował ich rozmiar stanika. Ale mam dziewczynę, więc na cycki innych dziewczyn nie zwracam już uwagi.
 - I? – spytała, gdy przez pięć minut gapiłem się na tę samą linijkę tekstu.
 - Nijak – odpowiedziałem, a ona po raz kolejny westchnęła.
 - To przecież nie jest aż tak trudne! – wykrzyknęła. – Z angielskim też sobie nie radzisz!
 - Nie moja wina, że ,,dog” kojarzy mi się ze ,,zbok”. Podobnie się wymawia.
 - Nie o to mi chodzi, kretynie! W ogóle się nie skupiasz!
 Akina złapała się za głowę i oparła o brzeg łóżka.
 - Nie wytrzymam z tobą – jęknęła. Po chwili usiadła obok mnie i zaczęła czytać kolejne zadania. – Musimy je jeszcze raz przerobić. – Wzięła do ręki swój zeszyt, gdzie miała zapisane wszystkie rozwiązania.
 - Zdam – zapewniłem ją, chcąc jak najszybciej odłożyć na bok wszystkie podręczniki.
 - W gimnazjum też tak mówiłeś. – Prychnęła. – I co z tego miałam? Musiałam ślęczeć z tobą nad książkami.
 - Ale poprawkę zdałem.
 - Wielkie mi osiągnięcie – mruknęła. - Przez chwilę kartkowała zeszyt, a następnie wskazała mi palcem na jedno zadanie. – Rozumiesz to rozwiązanie?
 Przejrzałem wszystkie działania, jakie były tam zapisane, po czym kiwnąłem potwierdzająco głową.
 - Najpierw dzielisz przez ilość, a potem mnożysz przez czas.
 - Więc czemu sam nie potrafiłeś tego napisać? – Jęknęła, podtykając mi pod nos podręcznik do matmy. – To jest rozwiązanie zadania, którego przed chwilą nie dałeś rady zrobić.
 - Bo jak widzę rozwiązanie, to rozumiem treść zadania. – Podrapałem się po uchu. – A tak to jest czysty kosmos.
 Akina głośno westchnęła i zakryła książką twarz.
 - Jesteś niemożliwy – szepnęła.
 - A jak zdam za pierwszym razem, to dostanę nagrodę? – Przybliżyłem się do niej i musnąłem nosem jej policzek.
 - Nie rozkwaszę ci nosa – burknęła.
 Przytuliłem ją do siebie, ignorując jej cichy okrzyk zdziwienia.
 - Musimy się uczyć dalej! – Chciała ode mnie odejść, ale jej nie pozwoliłem.
 - To mi nie wchodzi. – Zacząłem się bawić jej włosami.
Przez chwilę między nami panowała cisza. Akina objęła mnie jedną ręką i wygodniej usadowiła się między moimi nogami. Plecami dotykała mojego brzucha, a głowę oparła o mój tors.
 - Mam pewien pomysł – odezwała się nagle. – Czy jeśli będziesz miał dobrą motywację, szybciej się nauczysz?
 - Możliwe, a co?
 Podniosła głowę do góry i spojrzała na mnie, a ja pocałowałem ją w czoło.
 - Za każdą poprawną odpowiedź pocałuję cię w dowolne miejsce…
 - W dowolne? – Ożywiłem się, a w mojej głowie już zaczęły się pojawiać zboczone myśli.
 - … powyżej pasa – dokończyła Akina. A już myślałem, że będziemy się mogli w coś ,,pobawić”. – Albo ty pocałujesz mnie.
 - Też powyżej pasa? – Zerknąłem szybko na jej biust.
 - Tak. Oprócz cycków – warknęła. – Więc jak?
 - Jeśli to zadziała, to będę mógł się z tobą dużo częściej uczyć! – Szeroko się uśmiechnąłem i cmoknąłem ją w policzek.
 - Zaczynamy od matmy. – Podała mi kartkę, książkę i długopis.
 Odsunęła się ode mnie i usiadła na łóżku, a ja zabrałem się za czytanie treści zadania. Myśl, Daiki, myśl! Czeka cię skóra twojej dziewczyny, która aż prosi się o poczucie twych ust! Muszę dać radę. Napiszę to najlepiej jak się da. Jestem bardzo ciekawy, jak to będzie poczuć jej wargi na swoim torsie. Albo na obojczyku czy szyi. Oj, jeszcze chwila a mi stanie od tych fantazji.
 Pochyliłem się nad książką i starałem się przypomnieć sobie wszystkie wskazówki Akiny dotyczące takiego rodzaju zadań. Nagle mnie oświeciło. Muszę podzielić przez ilość, a następnie pomnożyć przez czas! A na koniec dodać do wyniku pięć ósmych. Jeszcze tylko odpowiedź i…
 - Gotowe! – Wykrzyknąłem, już chcąc ją gdzieś pocałować.
 - Tak szybko? – Zdziwiła się, ale wzięła do ręki moją kartkę i porównała znajdujące się na niej rozwiązanie z odpowiedzią w swoim zeszycie. Jej oczy na chwilę się rozszerzyły, po czym skinęła lekko głową. – Dobrze.
 Odłożyła wszystko na podłogę, po czym spojrzała na mnie niepewnie, a na jej policzkach pojawiły się lekkie rumieńce.
 - To… - Przygryzła wargę. – Kto zaczyna?
 - Ja. – Szeroko się uśmiechnąłem.
 Podszedłem do niej na kolanach i kazałem jej odchylić głowę. Na pierwszy ogień poszła delikatna i wrażliwa skóra na szyi Akiny. Zassałem się na niej lekko, a w tym czasie ona wydała z siebie krótki jęk. O tak!
 - Ty kretynie! – Dotknęła ręką miejsca, w które ją pocałowałem. – Miał być całus, nie malinka!
 - Malinka to też pewien rodzaj całusa. – Mrugnąłem do niej, a ona jeszcze bardziej się zarumieniła. Boże… Akina jest taka seksowna!
 - Teraz to. – Pokazała mi, które zadanie mam robić, po czym oparła się o łóżko i wbiła we mnie czuje spojrzenie.
 To ćwiczenie było nieco trudniejsze, ale gdy tylko pomyślałem o przyjemności, jaka mnie czeka, zrobiłem je z dużo mniejszym problemem niż na początku.
 - To naprawdę działa… - mruknęła Akina.
 - Chodź tu. – Gestem ręki nakazałem jej się zbliżyć. Podeszła do mnie pewnym krokiem i kucnęła tuż przed moją twarzą. – Pocałuj mnie w obojczyk.
 Nachyliła się nade mną, a po chwili poczułem jej wargi na swojej skórze. Jezu, jak dobrze! Jakie ona ma wspaniałe usta! Takie delikatne, ale jednak potrafią być stanowcze! O, właśnie tak!
 Nie byłem zbytnio zadowolony, gdy odsunęła ode mnie swoją twarz. Chciałem ją do siebie przyciągnąć, ale zgrabnie mi się wymknęła, pokazując przy tym język. A gdyby tak tym językiem dotknęła mnie w pewnych miejscach? Kurwa, byłoby wspaniale…

                                                                         ***
  Po skończonej nauce miałem wycałowaną całą szyję i ramiona. Akina natomiast miała ślady na obojczykach, brzuchu i karku. Gdy całowałem ją w brzuch, miałem ogromną ochotę zdjąć z niej bluzkę, ale wiedziałem, że sama musi być na to gotowa. Problem polega na tym, że ogromnie jej pragnę i coraz trudniej mi się powstrzymywać. A jak mnie całowała…
 Kurwa. Mam dziwne wrażenie, że coraz bardziej się w niej zakochuję.


 _________________________________________________________________________________


  

            -----> <------
A ten obrazek to ja, jak widzę Ao xD *.*


10 komentarzy:

  1. Wrócę przed północą ;)
    A teraz zostawiam kakao dla kochanej bratowej :*
    #Kimie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z racji tego iż muszę rano wstać- co mi się bardzo nie podoba- napiszę komentarz jutro ^w^
      Także słodkich snów oraz miłego, słonecznego dnia~! :3
      Paa~! :*
      #Kimie

      PS. A drugi powód to taki, że Sei-chan już się niecierpliwi :p A nie chcę żaby cię zabił więc.... Branoc~!

      Usuń
    2. A ja idę do szkoły na 9.50 xD :D
      Dziękuję i wzajemnie ^^ I by cię Akaś wyściskał :3 ;P

      uratowałaś mnie! :D ;P

      Usuń
  2. Moja noga stanie tu w najbliższym czasie. Może dzisiaj, może jutro, albo... Kiedy indziej. Gomene, nie wyrabiam się, co zapewne zauważyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejsce dla ciebie zawsze się znajdzie :D ;)

      Ja też już powoli zaczynam nie wyrabiać... :C xD

      Usuń
  3. Hokus pokus i bzykanie, jutro komentarz się tu STANIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D A więc w nocy, niech się Pani przyśni sen kolorowy, ażeby z uśmiechem na ustach powitać dzień nowy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawia mnie to bzykanie, o którym Pani wspomniała xD
      I nawzajem, by też Ao w nocy Panią wyściskał!! :D :D ;*

      Usuń
    2. Na górze tańce na rurze, na dole kondomy, na Twego bloga wpadam i składam pokłony!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D :P Cóż, generalnie miałam na myśli bzykanie pszczółek na kwiatuszkach, aczkolwiek bardzo podoba mi się Pani tok rozumowania :D :P :D :P Ojojoj, kolejne nowiuśkie opowiadaneczko????????????????? :O :D Ależ masz wielebna Akinko branie na pisowanie :D :P Szczerze powiedziawszy, Pani ma już tyle rozpoczętych serii iż gdyż niekiedy zdarza mi się nieco pokutasić wątki danej historii :D, jednakże jak najbardziej jestem za aspekcikiem, ażebyś poszerzała wskroś i wszerz swe dzikie horyzonty twórcze :D A w nawiązaniu do zacniutkiej twórczości, jaką to Pani powyżej nam uroczyściutko zaprezentowała to już na początkuśku oddaje wyrazy wszelkiego poszanowanka dla wielmożnej głównej bohaterki, gdyż podziwiam iż ów Panience wystarczy jedyne 30 minutów na okiełznanie siebie oraz zapewne szanownego tyłeczka Pana Aomiśka :P :D Mi zazwyczaj przywrócenie się do stana społecznej używalności od momenta powstania z łóżeczka zajmuje 2 godzinki :P, a czasami nawet i takowa ilość czasa nie wystarcza :O :P :D A cóż ten Aomisiuś najdroższy kutasi??????????????? :O :D Przecie matematyka jest iście zajebiściutka :D :O Doskonale rozumieje iż gdyż pospolity uczeń gimbazjum lub liceum może uznać me zachowanko za arcygroźną chorobę przyrząda do myślowania :D, lecz ja tam okazjonalnie w wolnym czasie wprost uwielbiuje rozgramiać takowe popierdolone zadanka :D, a matematyka była jednym z mych najukochańszych przedmiocików :D :P Wobec tego więc, drogi Aosiu, ja Ciebie nie rozumieje, iż że nie rozumiejesz owej wspanialutkiej dziedziny nauki :D :P Choć tak zasadniczo to do pojęcia tych caluśkich "hieroglifów" potrzebne jest jedynie troszeczkę wyobraźni oraz umiejętność logicznego myślowania :D, a w istocie rzeczy to chyba wcześniej wspomnianemu osobnikowi owej umiejętności arcywyraźnie BRAKUJE :D :P :D "Brunetka ma dwa psy, ruda jedną czwartą znaczków blondynki, czarna wydała 40% swoich oszczędności na książki, a brat brunetki ma dwa razy więcej lat niż ona. Jaka jest odległość między Słońcem a Ziemią?" Jako iż podjęłam się rozwiązania tegoż jakże problemowego problemosa, pozwolę sobie przedstawić sposoba, w jakiego do ów rozwiązania DOSZŁAM :D :P Na postawie zapodanych mi danych, mogem wywnioskować iż gdyż na począteczku trza podzielić dwa pieski brunetki przez 60 % pieniędzów czarnej, jakie to zostały jej po zakupie książek na które to wydała jedynie 40% ze 100% swych oszczędnościów :D, następnie szacując, iż że ruda być może jest zafarbowaną blondynką z treści zadanka :D oraz być może iż gdyż jest pod jakimś względem związana z brunetką, mogem niewątpliwie wyliczyć wiek brata owej pani, mając już do dyspozycji wynika z wcześniejszego działania jaki teraz pomnoże przez wielokrotność 1/4 znaczków rudej blondynki :P :D I na końca, ażeby określić odległość Ziemi od słońca, wystarczy dodać otrzymany iloczyn do wartości liczbowej powieszchni Ziemi i tak oto otrzymujemy wynika ostatecznego, który wynosi około 150 milionów km :D :P :D :P Pffffffff, Łaaaatwiznnnaaaa :D Aahahahahhahahahaha :D Niemniej jednak niepodważalnie myślujem, gdyż dzięki wyśmienitej metodzie edukacyjnej najszanowniejszej Pani Akinki, drogi Aominecchi w tempie błyskawicznie błyskawicznym bezbłędnie pojmie wszyściuteńkie dziedziny nauki, a egzamina ZALICZY na ocenę celującą :D :P :D :P Ja już zakończuje mego referata na dziś dzień a Tobie Akineczko na tego nowego roka szkolnego, pożyczuje takiego korepetytora, jakim to sama byłaś dla czcigodnego Ahomiśka :P :D :P Całuje i serdeczniutko pozdrowiuje, Bajoooo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ;** 💙💘💖

      Usuń
    3. Jeżeli owym tancerzem jest Aoś, to zamawiam miejsca w pierwszym rzędzie bądź na scenie, aby być najbliżej niego i mieć jak najlepsiejsze widoki!!! :D :D ;P
      Ja jeszcze się w tym jakimś cudem nie mylę xD no nie moja wina, że wpadł mi do głowy kolejny pomysł.. i to akurat na początek roku szkolnego :/ nie mam pojęcia, jak ja to będę pisać xD
      Jak się musi, to się zrobi xD
      No ja też nie podchodzę do niej z jakąś wielką miłością, jak szanowny Ao xD :D ;P
      Cóż, nikt nie może być doskonały, nawet Ao xD
      DOSZŁA pani?! O.O Ale cóż to za przeliczenia! :D Takiego rozwiązania bym się nie spodziewała ;P :D
      Jakbym widziała Margaret z reklamy Play'a xD
      Ciekawe, czy tak jak Pani, Ao preferuje zaliczenia ustne... ;P :D ;P
      Ach, te moje metody ^^ xD
      Oj, oj, tylko czy ten korepertytor mógłby być przystojny, młody i czyżby miał stosować tę metodę co ja????? :D :D ;p XD :3
      Gooodbajoooo! <3 Miłej nocki z Ao! ;*

      Usuń