Doczłapałyśmy się do właściwej klasy i
zajęłyśmy wolne miejsca. Pech chciał, że siedziałam ławkę przed Aomine. Sayaka
usiadła przede mną, a koło mnie siedział Kise. Czy może być jeszcze gorzej? Nie
miałam czasu na dalsze rozeznanie, bo do klasy weszła nauczycielka z siwymi
włosami. Ubrana była w spódnicę do kolan i białą bluzkę.
- Witam.- powiedziała.- Widzę, że mamy dwie
nowe uczennice. Wstańcie i przedstawcie się.
Zerknęłam
się Sayakę. Dała mi znak, bym szła pierwsza. Kiwnęłam głową. Podniosłam się i
zaczęłam mówić.
- Nazywam się Hyuga Akina i mieszkam w Japonii
od niedawna. Właściwie kiedyś już tu mieszkałam, ale razem z rodziną
przeprowadziłam się do Ameryki. Razem z przyjaciółką przyjechałyśmy tu, bo
chcemy tu zostać.
Usiadłam, a wstała Sayaka. Jest bardziej
nieśmiała ode mnie, więc na twarzy miała leciutkie rumieńce.
- Nazywam się Kuso Sayaka i przyjechałam tu z
Akiną. Powód ten sam.
Usiadła i
uśmiechnęła się do mnie. Odwzajemniłam gest i spojrzałam na nauczycielkę, która
zaczęła coś mówić o zasadach obowiązujących na jej lekcji. Podparłam ręką głowę
i nawet jej nie słuchałam. Zauważyłam, że Sayaka rysuje coś w zeszycie. Ma
talent do malowania. Potrafi odwzorować wszystko z najmniejszymi szczegółami i jest
bardzo dokładna. Z plastyki w podstawówce zawsze miała szóstki.
Spojrzałam
na Kise. Patrzył w jeden punkt nad tablicą i wyraźnie o czymś myślał.
Dyskretnie zerknęłam na Aomine. Czytał jakieś czasopismo z… dziewczynami o
dużych biustach. Zboczeniec. Jak można oglądać coś takiego? Fakt, nie jestem
chłopakiem i mi tak hormony nie buzują, ale to już chyba przesada. Duże piersi
wyglądają aż niesmacznie. Jednak chłopakom się takie podobają. Pewnie, im
większe tym lepsze.
Usłyszeliśmy dźwięk, który dla każdego ucznia
jest wybawieniem- dzwonek. Razem z Sayaką wyszłyśmy z klasy z prędkością
światła i odetchnęłyśmy.
- Co o niej myślisz?- spytała, gdy
zatrzymałyśmy się przy oknie.
- O tym babsztylu? Strasznie przynudza. Matma
z nią będzie straszna- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Ta, mam nadzieję, że W-F będzie lepszy-
mruknęła.
I miała rację. Facet, pan Huang, wydawał się
być bardzo miły. Wymagający, ale poza tym spoko. Przynajmniej on nie mówił o
żadnym regulaminie i przeszedł od razu do ćwiczeń. Na początek mieliśmy biegać
przez pięć minut. Dla mnie to nie było wyzwaniem. Kiedyś zajmowałam się
sportem. Kondycję mam dobrą, a teraz mogę ją jedynie poprawiać.
Następnie było rozciąganie i ćwiczenie w
parach. Mieliśmy grać w koszykówkę, więc poszliśmy po piłki.
- Nie lubię kosza- narzekała Sayaka.
- Nie lubisz koszykówki?- usłyszałyśmy obok
siebie zdziwiony głos Kise. Stanął przy nas razem z Aomine.
- Ależ…- zająkała się.- Nie lubię grać, ale
patrzeć tak.- zarumieniła się.
- To musicie kiedyś przyjść na nasz mecz! Na
pewno wam się spodoba!
Podział drużyn. Nie za dobrze gram w kosza i,
tak jak Sayaka, wolę kibicować innym drużynom. Pech chciał, że byłam w grupie z
tym wkurzającym zboczeńcem. Kuso była z Kise w przeciwnej. I się zaczęło.
Otrzymałam piłkę i kompletnie nie wiedziałam, do kogo mam podać.
- Tutaj!- krzyknął Aomine.
Rzuciłam do niego, a on jak błyskawica pognał
pod przeciwny kosz. Ale szybki! W życiu bym nie podejrzewała takiego lenia o
taką szybkość. Bez najmniejszego problemu ominął przeciwną drużynę. Jedynie na
dłużej zatrzymał się przy Kise. Dwoma ruchami go okiwał i zdobył kosza. Szczęka
opadła mi prawie do podłogi.
- Oi, co się tak patrzysz?- podszedł do mnie i
machnął mi ręką przed oczami.
- Bo… Ja… Ty… Jak to zrobiłeś?
- Niby co?
- No tak wszystkich okiwałeś. Z taką
szybkością i bez problemu.
- Dla mnie to może być jedynie początek
rozgrzewki.- wzruszył ramionami.- Nasze treningi są dużo cięższe, a każde mecze
wygrywamy. Sama się o tym przekonasz. Jak coś, to zawsze podawaj mi piłkę.
Podbiegł do Kise i zablokował go. Starcie
pomiędzy dwoma członkami Pokolenia Cudów. Gdyby grali o jakieś mistrzostwo, to
pewnie dużo bardziej by się starali. Jednak patrzenie na ich grę wywołało u
mnie szok. Można być tak dobrym? W dodatku trenują dużo ciężej. Gra z nimi nie
ma sensu. Właściwie to głównie oni zdobywają punkty i otrzymują najwięcej
piłek.
Mecz skończył się naszą wygraną. A raczej
wygraną Aomine.
- Znowu wygrałeś- mruknął Kise.- Ale
zobaczysz, że kiedyś cię pokonam.
- Szczęścia życzę.- Daiki poklepał go po
ramieniu.
- No wiesz co!- model śmiesznie wydął usta.-
Zagramy dziś one-on-one i na pewno wygram.
- Chciałbyś.
- Aominecchi!- pobiegł za nim.- Nie ignoruj
mnie! I tak będę lepszy! Zobaczysz….
Poszli do szatni. Przynajmniej nie słyszałam
jakże ciekawego monologu Kise. Moje uszy mogą odpocząć. Ja i Sayaka również
poszłyśmy się przebrać.
- Nie uważasz, że Kise-kun jest przystojny i
genialny?- spytała, gdy szłyśmy pod salę języka japońskiego.
- Tia…- mruknęłam bez przekonania.- Ale ten
zarozumiały gbur jest od niego lepszy, co widać gołym okiem.
- Wiesz już, jaki klub wybierzesz? Dziś się
trzeba zapisać- zmieniła temat.
- Nie, ale mam już pewien pomysł.
Ostatnia lekcja się skończyła. Wzięłam
głęboki wdech i poszłam na salę gimnastyczną, gdzie Pokolenie Cudów miało
trening. Czas porozmawiać z Akashim. Na samo wspomnienie rozmowy z Aomine
przeszedł mnie dreszcz. On zna go dłużej, ale mógł mnie nabrać. Raz kozie
śmierć.
Weszłam na salę i prawie dostałam zawału.
Piłka przeleciała mi tuż przed twarzą. Nie mogłam się ruszyć.
- Przepraszam!- usłyszałam krzyk Kise.- To
było niechcący!
Podbiegł do
mnie i spytał, czy jestem cała. Przewrażliwiony. Zdecydowanie zachowuje się
czasem gorzej niż dziewczyna. Powinien brać coś na uspokojenie.
- O, więc jednak przyszłaś- obok mnie stanął
Aomine.
- Tak. Gdzie jest Akashi?
- Te drzwi na końcu sali. Obyś tylko wyszła
żywa. Powodzenia.
Blondyn zaczął o wszystko wypytywać Daikiego,
a ja poszłam we wskazane miejsce. Zapukałam. Kiedy usłyszałam ,,Proszę”,
weszłam. Zamknęłam za sobą drzwi. Spojrzałam na chłopaka siedzącego za
drewnianym biurkiem. Miał czerwone włosy i oczy, a jego twarz nie wyrażała
żadnych uczuć. Emanował spokojem, ale od razu wiedziałam, że jest silny i
powinnam czuć respekt. Aomine miał rację.
- Tak?- tym jednym pytaniem przywrócił mnie do
rzeczywistości. Zapomniałam, do czego służy język.
- Emm.. Ja chciałam…- zająkałam się. Cholera!
Akurat w takim momencie.
- Śmiało, nic ci nie zrobię.
- Chciałam się zapytać, czy nie… czy nie znalazłoby
się dla mnie miejsce w waszym klubie.- zaczęłam miętosić falbankę spódniczki.- Pomyślałam,
że mogłabym się do czegoś przydać.
Zamyślił
się. Oby się udało! Oby się udało!
- W czym jesteś dobra?- spytał nagle.
- Hę?- nie zrozumiałam.
- Zapytam inaczej. Czy wiesz, co chciałabyś
robić w naszym klubie?
- Słyszałam, że macie menedżerkę. Mogłabym być
jej pomocniczką. Umiem udzielać też pierwszej pomocy. Mogę opatrywać rany.
- O, taki ktoś by nam się przydał.
- Przyjmiesz mnie?- w moim głosie było słychać
nadzieję.
- Jak się nazywasz?
- Hyuga Akina.
- Od tej pory jesteś zastępcą Momoi i naszym
medykiem. Chodź, przedstawię cię reszcie.
Miałam ochotę skakać z radości i rzucić mu się
na szyję. Otworzył mi drzwi i przepuścił mnie.
- Uwaga!- krzyknął- Gracze natychmiast
przerwali grę i spojrzeli na swojego kapitana.- To jest Hyuga Akina. Od dziś
jest zastępcą menedżerki i naszym medykiem. Momoi, powiesz jej o wszystkim?
- Oczywiście!- ładna, różowowłosa dziewczyna
podeszła do mnie z uśmiechem na twarzy.
Akashi w tym
czasie wrócił do swojego… biura? Tak to chyba można nazwać.
- Na początek niech się wszyscy przedstawią!-
zarządziła.
- Kise Ryouta- powiedział znany mi już model.
- Aomine Daiki- mruknął zboczeniec.
- Shintarou Midorima- odezwał się chłopak o
zielonych włosach i oczach. Miał okulary, ale najdziwniejsze było…
- Czemu trzymasz lalkę Barbie?- zdziwiłam się.
- To mój szczęśliwy przedmiot na dziś.- widząc
moją zbaraniałą minę, wyjaśnił- Horoskop Oha-Asa wyznaczył lalkę na dzisiejszy
szczęśliwy przedmiot. Dzięki temu będę miał więcej szczęścia.
- Powaga? Wierzysz w horoskopy?- uniosłam brwi
ze zdziwienia.
- Tak, i nie wiem, dlaczego większość to
ignoruje.
- Atsushi Murasakibara- powiedział ogromny,
ponad dwumetrowy chłopak z fioletowymi włosami. Wcinał właśnie jakiegoś
czekoladowego batonika. Wyglądał tak, jakby wszystko mu było obojętne. W życiu nie widziałam wyższej osoby. A już szczególnie
Japończyka. Czułam się przy nim jeszcze niższa. Mam metr sześćdziesiąt sześć,
ale wydawało mi się, że się nagle skurczyłam.
- Kuroko Tetsuya- rozejrzałam się po
pomieszczeniu, ale nikogo nie zauważyłam.- Obok ciebie.
Spojrzałam w
prawo i zamurowało mnie. Krzyknęłam i podskoczyłam. Koło mnie stał chłopak z
jasnoniebieskimi oczami i włosami. Był ze dwa centymetry wyższy ode mnie.
- Człowieku, chcesz, bym tu na zawał zeszła?-
dotknęłam klatki piersiowej.- Od jak dawna tu jesteś?
- Od początku.
- Zawsze tak jest- odezwał się Kise.- Też się
na początku nie mogłem przyzwyczaić. On nadal potrafi mnie zaskakiwać.
Przywykniesz.
Momoi zaczęła mi mówić o klubie, o tym, w czym
będę jej pomagała, aż nagle Aomine powiedział coś, co mnie zbiło z tropu.
- Rozmiar D.
- Co?- spojrzałam na niego jak na idiotę.
- Masz miseczkę rozmiaru D, racja?- gapił się
na mój biust.
- ZBOCZENIEC!- wydarłam się.- Nie wystarczą ci
te twoje zboczone pisemka?! A poza tym to skąd wiesz?- dodałam szeptem.
- Ma się to oko- uśmiechnął się łobuzersko.
- Aominecchi!- jęknął blondyn.- Zawsze się
gapisz na piersi dziewczyn. Poza tym zawstydzasz Akinecchi! Nie wstyd ci?
- Myślę, że ona nie ma się czego wstydzić. D
to nie taki mały rozmiar.- wzruszył ramionami.
- Odczep się od mojego biustu!- chciałam go
uderzyć, ale zrobił błyskawiczny unik, w wyniku czego moja pięść wylądowała na
twarzy Midorimy. Zboczuch wybuchnął niepohamowanym śmiechem, a ja przeprosiłam
bogu ducha winnego chłopaka, któremu okulary spadły z nosa.
- Aomine, pożałujesz.- syknęłam w stronę
gbura, który prawie tarzał się po podłodze ze śmiechu.
Przymierzałam się do kopnięcia go w brzuch,
ale złapał moją nogę. Refleks też ma dobry.
- Oi, to nieładnie tak kopać ludzi z
zaskoczenia- wstał, nadal trzymając moją łydkę.
- Puszczaj, kretynie!
- Nogi też masz ładne.
Puścił
moją łydkę, a ja posłałam mu mordercze spojrzeniu, co nie zrobiło na nim
żadnego wrażenia. Na wszelki wypadek Kise mnie od niego odciągnął, a Momoi na
niego ostro nawrzeszczała. Potem zaprowadziła mnie do jakiegoś małego pokoiku,
w którym były plastry, bandaże, apteczka, woda utleniona i inne rzeczy
potrzebne do pomocy medycznej. Co jakiś czas miałam dostawać pieniądze na kupno
tego, co będzie niezbędne. Oprócz tego miałam pomagać Momoi. Do jej zadań
należało między innymi: gromadzenie danych o przeciwnikach, załatwianie meczy i
miejsc treningowych. Wydawała się być miła, więc współpraca z nią dobrze się
zapowiadała.
Kiedy wróciłam do domu, o wszystkim
powiedziałam Sayace. Wypytywała o najdrobniejsze szczegóły. Cudem jej nie
udusiłam, a możecie mi wierzyć, że ręka bardzo mnie świerzbiła. Powstrzymywałam
się, więc w najbliższym czasie nie będę musiała organizować jej pogrzebu.
Następnego dnia weszłyśmy do klasy pięć minut
przed rozpoczęciem lekcji.
- Hej!- Kise się z nami przywitał.- Akinacchi,
fajnie, że jesteś w naszej drużynie!
- Też się cieszę, ale co za ,,Akinacchi”?
- A, bo dodaję ,,cchci” do nazwisk lub imion osób,
które lubię lub szanuję.
- Aha….
Ale wolę jak mówisz mi normalnie.
Nie zdążył mi odpowiedzieć, bo zadzwonił
dzwonek. Usiedliśmy w swoich ławkach. Zauważyłam, że nie ma Aomine. Rozchorował
się? Nauczycielka zaczęła czytać listę obecności. Akurat wtedy do klasy wszedł
spóźniony gbur.
- O, pan Aomine.- kobieta posłała mu
nieprzyjemny uśmiech.- Dopiero początek roku, a pan już się spóźnia? Chyba
wypadałoby coś powiedzieć.
- Serio?- udał zdziwionego. W co pogrywa? W
dodatku z nauczycielką!- Nie moja wina, że szkoła się tak wcześnie zaczyna.
- Dobrze ci radzę, nie zaczynaj! Siadaj na
miejsce, ale już!
- Spokojnie, złość piękności szkodzi- kobieta
aż kipiała ze złości.- Ale tobie to już nic nie zaszkodzi.- szepnął, gdy za mną
usiadł.
Parsknęłam
śmiechem. Trzeba mu przyznać jedno- ma poczucie humoru.
- Panno Hyuga, co panią tak bawi?- momentalnie
zesztywniałam.
- Nic… Ekhm…- zająkałam się.
- Powiedz, że kichnęłaś- szepnął mi Daiki.
- Kichnęłam- wstrzymałam oddech, gdy
popatrzyła na mnie podejrzliwie.
-
Następnym razem zakryj usta ręką.- powiedziała i otworzyła podręcznik.
Posłałam
chłopakowi wdzięczny uśmiech i spojrzałam na tablicę. Chemia. Pierwsza lekcja,
a ta już dała trzy zadania. Wredny babsztyl. Cóż… Trzeba się wziąć za
rozwiązywanie. Jeszcze znów się będzie czepiać.
Lekcja się skończyła, a ja już mogę
stwierdzić, że nienawidzę tej jędzy tak, jak przedmiotu, którego uczy. A Sayaka
zapisała się do niej na kółko. Biedna… Współczuję jej. Ja nawet nie mogę na nią
patrzeć, a spędzanie z nią dodatkowego czasu nie wchodzi w grę. Prędzej
trafiłabym do wariatkowa.
- A ja myślałam, że ta od matmy jest okropna.-
mruknęła moja przyjaciółka.- Teraz spokojnie mogę stwierdzić, że jest o niebo
lepsza od tej jędzy.
I ma rację. Gorszego nauczyciela chyba w tej
szkole nie ma. Przynajmniej mam taką nadzieję.
_____________________________________________________________________________________Udało mi się wstawić dwa rozdziały jednego dnia! Tak, tak, możecie bić brawo XD Chociaż nie wiem, czy te brawa mi się należą, bo w rozdziale pewnie są błędy, za które powinnam baty dostać.. :D I mały bonusik ( obrazki prawdopodobnie będę wstawiała pod każdym postem):







Lalalalala~ Haruu przybyłaa~
OdpowiedzUsuńRozdział ładny^^ śmieszny i ... (za duże dobrych cech, a Haruu to leń, no i jej się nie chce xD gomene!)
Obrazki *-* cuda <3
Aomine, ty jebany murzynie! Kc :3
*próbuję nie zanudzać*
Czekam na więcej! <3
Awww ;3 pozdrawiam!
Witam i dziękuję! :** kolejne będzie za czas nieokreślony XD
UsuńWybacz, że komentuję dopiero teraz :c Widziałam już wcześniej, ale nie miałam czasu skomentować ;_;
OdpowiedzUsuń"- Oi, co się tak patrzysz?- podszedł do mnie i machnął mi ręką przed oczami." ~ Oj
"- Oczywiście!- ładna, różowo włosa dziewczyna podeszła do mnie z uśmiechem na twarzy." ~ różowowłosa
Nadal masz problem z kropkami na końcu zdań, w któych nie powinno ich być, ale wydaje mi się, że przed dodaniem chciałaś je usunąć, co również jest na plus!
Nie przepraszaj za błędy, bo jak najbardziej masz prawo je popełniać ;) I nigdy ie pozwól komuś sobie wmówić, że nie potrafisz pisać! Bo potrafisz!
Rozdział był genialny, szczególnie końcówka ;D Nieźle pojechał po nauczycielce XD Albo z miseczką D! Ja bym mu z liścia dała :D Zdążyłam polubić i Akine, i Twoją wersję Ahomine! I był Akaś *-*
Czekam na więcej! I życzę powodzenia :*
Dziękuję, ale to ,,Oi" jest tak specjalnie ;) sama widzę, że mam ten problem z kropkami, ale będę ćwiczyć ;)
UsuńOch i kolejny supi rozdział..:3 Akina tak szybko się zdecydowała na klub...Ja bym tak nie potrafiła...No..znaczy...Może dla Kuroko bez wahania bym tam poszła <3 Nawet gdybym miała przypłacić za to życiem..<3
OdpowiedzUsuńMniejsza ;-; M-Mniej o sobie więcej o rozdziale, Aiko! *sama do siebie, uderza głową o ścianę*
T-Tak więc..rozdział naprawdę bardzo fajny, a Aomine to typowy zobczuch jest! >< Miseczka D...XD
I co się odzywasz Aiko ;-; Aomine i tak by Cię nie doceniła...;-; *znowu sama do siebie*
Akina powinna mu porządnie przyłożyć..! I coś czuję, że to niedługo się stanie...;-;
A Aomine i te jego teksty do nauczycielki XD Dobrze że nie usłyszała tej drugiej części XD
No i...przede wszystkim...Był tam K-Kuroś..! <3 Może na chwilkę...ale był.. *^*
Świetne! :3
Też lubię Kuroko, ale Aomine kofffaaamm <3 *_*
UsuńDziękować :D
Lol raz się śmieje, raz się śmieje, a raz płacze ze śmichu :/ It's not funny, yeah?
OdpowiedzUsuńAkashi.. monsz mojego Akiego *^* (czyt. Aki! - wymyślona postać, brat Yuu, która jest OC *nie jest pewna czy dobrze zapisała* Izu)Idem czyytać next xDD *nie nadaje się do pisania komentarzy*
Pozdrawiam
Cieszę się, że to wywołuje u ciebie takie zróżnicowania emocjonalne! :D
UsuńNadajesz, nadajesz ;)
Pozdrawiam!