~ Akina~
Obudziłam się kilka
minut przed budzikiem. Nie wyspałam się! Wczoraj musiałam dokładnie opowiedzieć
Sayace o moim treningu z Aomine, a potem jeszcze słuchałam jej dokładnego opisu
randki z Kise. Była przy tym taka podniecona, że nie miałam serca jej
przerywać. Dzielnie dotrwałam do samego końca. Może i było ciekawe, ale za
długie. Nie musiała opowiadać szczegółów typu: ich dłonie przypadkiem się
spotkały, gdy sięgali po popcorn, zderzyli się głowami, kiedy oboje chcieli
podnieść pomadkę Sayaki… Pół nocy zawaliłam, a dziś mam szkołę i trening z
Aomine. Wypadałoby mu jakoś podziękować za wczorajszą pomoc.. Tylko co ja mam
mu dać? Pornosów mu nie kupię. I tak jest już wystarczająco zboczony. Myślałam
i myślałam, ale nie wymyśliłam niczego sensownego. W końcu napisałam do Kise i
spytałam go, co Daiki lubi. Odpowiedź przyszła praktycznie od razu. Szybki jest…
Jeszcze nie spotkałam osoby, która by w tak błyskawicznym tempie odpisała na
SMS’a. Pomijając tysiąc emotikonek i wykrzykników, ważne było jedno słowo-
jedzenie. No tak! Nie pomyślałam o tym. Aomine uwielbia jeść! Wprawdzie to nie
są takie ilości jak w przypadku Murasakibary, ale posiłek to posiłek.
Szybko wstałam, wzięłam wyjątkowo szybki
prysznic, ubrałam się w szkolny mundurek, zjadłam śniadanie i wyszłam do
sklepu. Miałam poważny problem z wyborem słodkości. Wzięłam jakieś ciasteczka z
nadzieniem i czekoladowe babeczki, które pieką się w piętnaście minut. Szybko
wróciłam do domu i zabrałam się za przyrządzanie ciasteczek. Rzeczywiście,
szybko mi z nimi poszło. Starannie je zapakowałam i włożyłam do torby.
- Po co ci one?- spytała Sayaka.
- Muszę podziękować temu matołowi za pomoc-
odparłam i zaczęłam się czesać.
- Twój książę z bajki- zaśmiała się, a ja
spaliłam buraka.
- Chyba z koszmaru- mruknęłam.
Wyszłyśmy z mieszkania i skierowałyśmy się z
stronę szkoły. To tylko dwadzieścia pięć minut drogi i to dość spokojnym
tempem. Gadałyśmy o różnych rzeczach. Mówiła, że niedługo znów idzie gdzieś z
Kise i że jest z tego powodu wniebowzięta. Rozpoczęła swój monolog o nim, więc
tylko przytakiwałam co jakiś czas, wcale jej nie słuchając.
- Mówię ci, on by był dla ciebie idealny-
powiedziała nagle, a ja odruchowo przytaknęłam.
- Też tak myślisz?- nagle się ożywiła. Co ja
znowu palnęłam?- No już cię uratował i w ogóle… Ciekawe, czy cię poprosi, byś
była jego dziewczyną.
- Zaraz, zaraz, o kim ty mówisz?- zdziwiłam
się.
- No o Aomine, a o kim miałabym mówić?-
również wyglądała na zdziwioną.
- Myślałam, że gadasz o Kise.
- Kise do ciebie nie pasuje- zarumieniła się.
Buahaha! Mam ją czym szantażować w razie potrzeby!- Aomine jest dla ciebie
lepszy.
Już chciałam coś odpowiedzieć, ale doszłyśmy do
szkoły i podbiegł do nas rozradowany model.
- Akinacchi! Sayakicchi!- przytulił najpierw
ją, potem mnie i się szeroko uśmiechnął. Widzę, że Sayaka też padła ofiarą jego
,,cchi”.- Podobno wychowawczyni ma dla nas jakieś ważne ogłoszenie! Chodźmy do
klasy!
Nie czekając na nasze odpowiedzi pociągnął nas
za nadgarstki i popędził do sali języka japońskiego. Nawet nie zdążyłam
krzyknąć. Ja go kiedyś za to zabiję! W dodatku czułam na sobie spojrzenia wściekłych
dziewczyn, które rzuciłyby się na nas, gdyby tylko miały taką możliwość.
Kiedy zajęliśmy swoje miejsca, cała klasa
spojrzała na nas ze zdziwieniem. Pewnie, Kise, zrób z nas idiotów! Już miałam zacząć nawijać o
jego bezczelnym zachowaniu, ale akurat do klasy wszedł Aomine. Nie spóźnił się.
Robi postępy. Rzucił nam krótkie ,,cześć” i usiadł w swojej ławce. Chciałam mu
dać ciastka, lecz zadzwonił dzwonek. Ludzie, czemu nie mogę do końca załatwić
jednej rzeczy i ciągle mi coś przeszkadza?!
- Za tydzień odbędzie się festyn szkolny-
zaczęła nauczycielka- i chciałabym, by każdy z was w tym uczestniczył i coś
przygotował. Będą zawody sportowe. Zaczniemy robić listę. Na początek bieg dla
dziewcząt na sześćset metrów. Która chętna?
No normalnie las rąk. Tyle tylko, że po
wycięciu. Nikt się nie zgłosił. Bieganie nie jest złe. To całkiem przyjemne. Po
krótkiej chwili zastanowienia podniosłam rękę. Wolę biegać niż na przykład
skakać w dal. Pani się uśmiechnęła i wpisała mnie. Po chwili zgłosiła się też
Sayaka. Razem chodziłyśmy na tańce, ona nawet o kilka miesięcy dłużej, więc
mamy dobrą kondycję. Zawsze miałyśmy dobre czasy na takich sprawdzianach.
Odwróciła się do mnie i posłała mi szeroki
uśmiech. Chyba zaczyna brać lekcje u Kise. Albo on u niej. Albo po prostu oboje
lubią się uśmiechać.
Zgłosiły się jeszcze trzy inne dziewczyny, a
nauczycielka oznajmiła, że popyta jeszcze w innych klasach. Potem nadszedł czas
na bieg chłopaków. Tutaj pani nie czekała na zgłoszenia. Od razu zapisała
Aomine i Kise.
- Czemu ja?- jęknął Daiki.
- Chodzisz razem z Kise do klubu koszykówki,
więc powinieneś wystartować. I żadnych ,,ale”!
Wymamrotał
coś pod nosem, ale nie wypowiedział tego na głos. Na szczęście. Nieźle by mu
się oberwało. Model się tym nie przejął. Po prostu kiwnął głową na znak zgody i
spojrzał wyzywająco na Aomine.
- Wygram z tobą- szepnął.
Daiki tylko się kpiąco uśmiechnął i pokręcił
przecząco głową.
- Pobiegnę tak, że mnie w życiu nie dogonisz-
odszepnął.
Oho,
już zaczynają. Przynajmniej ten leń da z siebie wszystko, bo ma jakąś
motywację.
Na długiej przerwie Akashi nas wezwał na salę
gimnastyczną. Usiedliśmy na ławkach i czekaliśmy, aż zacznie mówić.
- Jak wiecie za tydzień odbędą się zawody
sportowe- spojrzał na nas.- Z tego, co wiem, wszyscy się już na coś
zapisaliście…
- Lub zostaliśmy
do tego zmuszeni- Aomine wtrącił swoje trzy grosze, za co został obdarzony
przez Akashiego jego piorunującym spojrzeniem, które kazało mu się zamknąć.
- Daiki i Ryouta wystartują w biegu na tysiąc
metrów- kontynuował, bacznie obserwując niebieskowłosego.- Shintarou bierze
udział w konkursie na najlepszego strzelca szkolnego, Atsushi na najlepszego
obrońcę, a Tetsuya w skoku w dal. Akina, jak dobrze pamiętam biegniesz
sześćsetkę?- przytaknęłam.- Czy zapisaliście się jeszcze na coś, o czym nie
wiem?
Cisza. Aomine burknął coś pod nosem, a Akashi natychmiastowo
wyciągnął z kieszeni spodni czerwone nożyczki.
- Co tam mamroczesz, Daiki?- swoją broń
skierował na jego twarz.
- A nic…- zaśmiał się nerwowo.- Po prostu nie
mogę się doczekać zawodów.
- W takim razie dziś na rozgrzewkę przed treningiem
przebiegniesz kilometr.
Mina Daikiego była bezcenna. Ma za swoje.
- Jesteeem głoodnyyyy- odezwał się nagle
Murasakibara, co mi o czymś przypomniało.
Otworzyłam torbę i wyjęłam z niej ciasteczka.
Dałam je Aomine i wymamrotałam coś w stylu: ,,To za wczorajszą pomoc.” Popatrzył
na mnie zdziwiony, ale po chwili podziękował i je otworzył.
- Pycha- skomentował.- Gdzie kupiłaś?
- Sama zrobiłam.
- Serio? Umiesz gotować?
- Tak. To nie jest trudne. Przyjaciel mnie w
Ameryce nauczył.
- To ty częściej możesz mi takie pyszności
przynosić!
- Mine-chin, daj trochę!- olbrzym już sięgał
po jedno ciasteczko, ale Daiki zabrał mu je sprzed nosa.
- To moje! Ty na nie nie zasłużyłeś!
- Mine-chin, nie bądź taki.
Wstał i wyrwał mu pudełko z rąk. Zaczął
pałaszować babeczki, a Aomine podszedł do niego wściekły.
- Oddaj mi moje ciastka!
Murasakibara wziął jeszcze kilka w garść, po
czym oddał mu pudełko.
- Ej! Zjadłeś ponad połowę!
- Przecież ci tam jeszcze zostało.- nie
przejął się jego krzykami i powrócił do konsumowania.
Aomine uspokoił dopiero widok piekielnie czerwonych
nożyczek Akashiego. Rany, skąd ten psychopata ma takie pomysły? Żeby w taki sposób
straszyć ludzi? Przecież ktoś może zejść śmiertelnie na zawał!
Przytrzymał nas tam jeszcze chwilę, po czym
skierowaliśmy się do swoich klas. Po drodze zgarnęłam ze sobą Sayakę, która od
razu zaczęła mnie wypytywać o spotkanie. To był błąd. Powinnam ją była zostawić
na korytarzu i udawać, że jej nie widzę.
Właśnie zadawała mi chyba setne pytanie, gdy
nagle ktoś do mnie od tyłu podbiegł i dźgnął mnie w boki. Nienawidzę tego!
Zabiję osobę, która śmiała mnie tak potraktować!
Z piskiem odskoczyłam i spojrzałam za siebie.
Zobaczyłam śmiejącego się Aomine. No tak. Kto inny byłby takim idiotą? Tylko
Aomine Daiki jest zdolny do wkurzenia mnie w tempie ekspresowym. Normalnie
powinni mu dać nagrodę dla najbardziej upierdliwego chłopaka roku. Pewnie nie
miałby problemów ze zdobyciem pierwszego miejsca.
- Czy ciebie do reszty pogięło?- spytałam z
wyrzutem i chęcią mordu w oczach.- Nie cierpię tego!
- O, to teraz mam kolejną rzecz, którą cię mogę
wnerwiać!- uśmiechnął się zwycięsko.
To nie
fair. Jak tylko ktoś się dowie o tym, że mam łaskotki, to to perfidnie
wykorzystuje! Zgłaszam brak sprawiedliwości na tym świecie! Powinni za to
aresztować. A jemu to przynajmniej zabrać te wszystkie pornosy. To i tak byłaby
dla niego bolesna kara. Podejrzewam, że nawet gorsza niż więzienie.
Zaczęłam się z nim o coś sprzeczać i jakoś nie
obchodziło mnie to, że zwracaliśmy na siebie uwagę ludzi stojących na
korytarzu. Ignorowałam też uśmiech Sayaki, która już snuła w swojej głowie
przeróżne teorie z nami w roli głównej. Czasem myślę, że ona brała od Aomine potajemne
lekcje. Chociaż w Ameryce też się tak zachowywała, a jego tam nie było. O
ludzie, wszędzie trafiam na idiotów, których o dziwo lubię. Dziwne, nie? Też
się nad tym zastanawiałam, ale jak widać przyciągam samych kretynów.
__________________________________________________________________________________





" - Też tak myślisz?- nagle się ożywiła. Co ja znowu palnęłam?- No już cię uratował i w ogóle… Ciekawe, czy cię poprosi, byś była jego dziewczyną." ~ Zdaje się, że zabrakło tutaj entera.
OdpowiedzUsuńHm, mam pewną teorie na temat przyjaciela z Ameryki... Czyżby? :D
Lecę dalej :3
A, a mój Akaś boski! *-*
UsuńZa nieokreśloną ilość rozdziałów dowiesz się, czy twoja teoria jest prawdziwa ;) :D Dziękować :D:D :*
Usuń*maca Akashiego (na pierwszym obrazele)* Ja mówiłam już, że na tym świecie, sprawiedliwości nie ma. *wraca do macania swojego bisha* Ja przed szkołą jestem ledwo żywa, a ona zdążyła zrobić babeczki.. Boosze xDD Z kim ja żyje.. Idk.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Tylko ostrożnie z tym macaniem! Żeby zaraz tu trupa nie było.. :P
UsuńJa również nie dałabym rady upiec babeczek, dlatego jestem z niej dumna! :D
Pozdrawiam ;)
Trup do macania też się nada *perv face*
Usuń*jest dumna jak chui*
Pozdrawiam po raz kolejny xoxo