poniedziałek, 21 września 2015

Rozdział 7


 ~ Akina~

  Obudziłam się kilka minut przed budzikiem. Nie wyspałam się! Wczoraj musiałam dokładnie opowiedzieć Sayace o moim treningu z Aomine, a potem jeszcze słuchałam jej dokładnego opisu randki z Kise. Była przy tym taka podniecona, że nie miałam serca jej przerywać. Dzielnie dotrwałam do samego końca. Może i było ciekawe, ale za długie. Nie musiała opowiadać szczegółów typu: ich dłonie przypadkiem się spotkały, gdy sięgali po popcorn, zderzyli się głowami, kiedy oboje chcieli podnieść pomadkę Sayaki… Pół nocy zawaliłam, a dziś mam szkołę i trening z Aomine. Wypadałoby mu jakoś podziękować za wczorajszą pomoc.. Tylko co ja mam mu dać? Pornosów mu nie kupię. I tak jest już wystarczająco zboczony. Myślałam i myślałam, ale nie wymyśliłam niczego sensownego. W końcu napisałam do Kise i spytałam go, co Daiki lubi. Odpowiedź przyszła praktycznie od razu. Szybki jest… Jeszcze nie spotkałam osoby, która by w tak błyskawicznym tempie odpisała na SMS’a. Pomijając tysiąc emotikonek i wykrzykników, ważne było jedno słowo- jedzenie. No tak! Nie pomyślałam o tym. Aomine uwielbia jeść! Wprawdzie to nie są takie ilości jak w przypadku Murasakibary, ale posiłek to posiłek.

  Szybko wstałam, wzięłam wyjątkowo szybki prysznic, ubrałam się w szkolny mundurek, zjadłam śniadanie i wyszłam do sklepu. Miałam poważny problem z wyborem słodkości. Wzięłam jakieś ciasteczka z nadzieniem i czekoladowe babeczki, które pieką się w piętnaście minut. Szybko wróciłam do domu i zabrałam się za przyrządzanie ciasteczek. Rzeczywiście, szybko mi z nimi poszło. Starannie je zapakowałam i włożyłam do torby.

 - Po co ci one?- spytała Sayaka.

 - Muszę podziękować temu matołowi za pomoc- odparłam i zaczęłam się czesać.

 - Twój książę z bajki- zaśmiała się, a ja spaliłam buraka.

 - Chyba z koszmaru- mruknęłam.

 Wyszłyśmy z mieszkania i skierowałyśmy się z stronę szkoły. To tylko dwadzieścia pięć minut drogi i to dość spokojnym tempem. Gadałyśmy o różnych rzeczach. Mówiła, że niedługo znów idzie gdzieś z Kise i że jest z tego powodu wniebowzięta. Rozpoczęła swój monolog o nim, więc tylko przytakiwałam co jakiś czas, wcale jej nie słuchając.

 - Mówię ci, on by był dla ciebie idealny- powiedziała nagle, a ja odruchowo przytaknęłam.

 - Też tak myślisz?- nagle się ożywiła. Co ja znowu palnęłam?- No już cię uratował i w ogóle… Ciekawe, czy cię poprosi, byś była jego dziewczyną.

 - Zaraz, zaraz, o kim ty mówisz?- zdziwiłam się.

 - No o Aomine, a o kim miałabym mówić?- również wyglądała na zdziwioną.

 - Myślałam, że gadasz o Kise.

 - Kise do ciebie nie pasuje- zarumieniła się. Buahaha! Mam ją czym szantażować w razie potrzeby!- Aomine jest dla ciebie lepszy.

 Już chciałam coś odpowiedzieć, ale doszłyśmy do szkoły i podbiegł do nas rozradowany model.

 - Akinacchi! Sayakicchi!- przytulił najpierw ją, potem mnie i się szeroko uśmiechnął. Widzę, że Sayaka też padła ofiarą jego ,,cchi”.- Podobno wychowawczyni ma dla nas jakieś ważne ogłoszenie! Chodźmy do klasy!

 Nie czekając na nasze odpowiedzi pociągnął nas za nadgarstki i popędził do sali języka japońskiego. Nawet nie zdążyłam krzyknąć. Ja go kiedyś za to zabiję! W dodatku czułam na sobie spojrzenia wściekłych dziewczyn, które rzuciłyby się na nas, gdyby tylko miały taką możliwość.

 Kiedy zajęliśmy swoje miejsca, cała klasa spojrzała na nas ze zdziwieniem. Pewnie, Kise, zrób  z nas idiotów! Już miałam zacząć nawijać o jego bezczelnym zachowaniu, ale akurat do klasy wszedł Aomine. Nie spóźnił się. Robi postępy. Rzucił nam krótkie ,,cześć” i usiadł w swojej ławce. Chciałam mu dać ciastka, lecz zadzwonił dzwonek. Ludzie, czemu nie mogę do końca załatwić jednej rzeczy i ciągle mi coś przeszkadza?!

 - Za tydzień odbędzie się festyn szkolny- zaczęła nauczycielka- i chciałabym, by każdy z was w tym uczestniczył i coś przygotował. Będą zawody sportowe. Zaczniemy robić listę. Na początek bieg dla dziewcząt na sześćset metrów. Która chętna?

 No normalnie las rąk. Tyle tylko, że po wycięciu. Nikt się nie zgłosił. Bieganie nie jest złe. To całkiem przyjemne. Po krótkiej chwili zastanowienia podniosłam rękę. Wolę biegać niż na przykład skakać w dal. Pani się uśmiechnęła i wpisała mnie. Po chwili zgłosiła się też Sayaka. Razem chodziłyśmy na tańce, ona nawet o kilka miesięcy dłużej, więc mamy dobrą kondycję. Zawsze miałyśmy dobre czasy na takich sprawdzianach.

 Odwróciła się do mnie i posłała mi szeroki uśmiech. Chyba zaczyna brać lekcje u Kise. Albo on u niej. Albo po prostu oboje lubią się uśmiechać.

  Zgłosiły się jeszcze trzy inne dziewczyny, a nauczycielka oznajmiła, że popyta jeszcze w innych klasach. Potem nadszedł czas na bieg chłopaków. Tutaj pani nie czekała na zgłoszenia. Od razu zapisała Aomine i Kise.

 - Czemu ja?- jęknął Daiki.

 - Chodzisz razem z Kise do klubu koszykówki, więc powinieneś wystartować. I żadnych ,,ale”!

Wymamrotał coś pod nosem, ale nie wypowiedział tego na głos. Na szczęście. Nieźle by mu się oberwało. Model się tym nie przejął. Po prostu kiwnął głową na znak zgody i spojrzał wyzywająco na Aomine.

 - Wygram z tobą- szepnął.

 Daiki tylko się kpiąco uśmiechnął i pokręcił przecząco głową.

 - Pobiegnę tak, że mnie w życiu nie dogonisz- odszepnął.

   Oho, już zaczynają. Przynajmniej ten leń da z siebie wszystko, bo ma jakąś motywację.

 

 Na długiej przerwie Akashi nas wezwał na salę gimnastyczną. Usiedliśmy na ławkach i czekaliśmy, aż zacznie mówić.

 - Jak wiecie za tydzień odbędą się zawody sportowe- spojrzał na nas.- Z tego, co wiem, wszyscy się już na coś zapisaliście…

 -  Lub zostaliśmy do tego zmuszeni- Aomine wtrącił swoje trzy grosze, za co został obdarzony przez Akashiego jego piorunującym spojrzeniem, które kazało mu się zamknąć.

 - Daiki i Ryouta wystartują w biegu na tysiąc metrów- kontynuował, bacznie obserwując niebieskowłosego.- Shintarou bierze udział w konkursie na najlepszego strzelca szkolnego, Atsushi na najlepszego obrońcę, a Tetsuya w skoku w dal. Akina, jak dobrze pamiętam biegniesz sześćsetkę?- przytaknęłam.- Czy zapisaliście się jeszcze na coś, o czym nie wiem?

 Cisza. Aomine burknął coś pod nosem, a Akashi natychmiastowo wyciągnął z kieszeni spodni czerwone nożyczki.

 - Co tam mamroczesz, Daiki?- swoją broń skierował na jego twarz.

 - A nic…- zaśmiał się nerwowo.- Po prostu nie mogę się doczekać zawodów.

 - W takim razie dziś na rozgrzewkę przed treningiem przebiegniesz kilometr.

 Mina Daikiego była bezcenna. Ma za swoje.

 - Jesteeem głoodnyyyy- odezwał się nagle Murasakibara, co mi o czymś przypomniało.

 Otworzyłam torbę i wyjęłam z niej ciasteczka. Dałam je Aomine i wymamrotałam coś w stylu: ,,To za wczorajszą pomoc.” Popatrzył na mnie zdziwiony, ale po chwili podziękował i je otworzył.

 - Pycha- skomentował.- Gdzie kupiłaś?

 - Sama zrobiłam.

 - Serio? Umiesz gotować?

 - Tak. To nie jest trudne. Przyjaciel mnie w Ameryce nauczył.

 - To ty częściej możesz mi takie pyszności przynosić!

 - Mine-chin, daj trochę!- olbrzym już sięgał po jedno ciasteczko, ale Daiki zabrał mu je sprzed nosa.

 - To moje! Ty na nie nie zasłużyłeś!

 - Mine-chin, nie bądź taki.

 Wstał i wyrwał mu pudełko z rąk. Zaczął pałaszować babeczki, a Aomine podszedł do niego wściekły.

 - Oddaj mi moje ciastka!

 Murasakibara wziął jeszcze kilka w garść, po czym oddał mu pudełko.

 - Ej! Zjadłeś ponad połowę!

 - Przecież ci tam jeszcze zostało.- nie przejął się jego krzykami i powrócił do konsumowania.

 Aomine uspokoił dopiero widok piekielnie czerwonych nożyczek Akashiego. Rany, skąd ten psychopata ma takie pomysły? Żeby w taki sposób straszyć ludzi? Przecież ktoś może zejść śmiertelnie na zawał!

 Przytrzymał nas tam jeszcze chwilę, po czym skierowaliśmy się do swoich klas. Po drodze zgarnęłam ze sobą Sayakę, która od razu zaczęła mnie wypytywać o spotkanie. To był błąd. Powinnam ją była zostawić na korytarzu i udawać, że jej nie widzę.

 Właśnie zadawała mi chyba setne pytanie, gdy nagle ktoś do mnie od tyłu podbiegł i dźgnął mnie w boki. Nienawidzę tego! Zabiję osobę, która śmiała mnie tak potraktować!

 Z piskiem odskoczyłam i spojrzałam za siebie. Zobaczyłam śmiejącego się Aomine. No tak. Kto inny byłby takim idiotą? Tylko Aomine Daiki jest zdolny do wkurzenia mnie w tempie ekspresowym. Normalnie powinni mu dać nagrodę dla najbardziej upierdliwego chłopaka roku. Pewnie nie miałby problemów ze zdobyciem pierwszego miejsca.

 - Czy ciebie do reszty pogięło?- spytałam z wyrzutem i chęcią mordu w oczach.- Nie cierpię tego!

 - O, to teraz mam kolejną rzecz, którą cię mogę wnerwiać!- uśmiechnął się zwycięsko.

  To nie fair. Jak tylko ktoś się dowie o tym, że mam łaskotki, to to perfidnie wykorzystuje! Zgłaszam brak sprawiedliwości na tym świecie! Powinni za to aresztować. A jemu to przynajmniej zabrać te wszystkie pornosy. To i tak byłaby dla niego bolesna kara. Podejrzewam, że nawet gorsza niż więzienie.

 Zaczęłam się z nim o coś sprzeczać i jakoś nie obchodziło mnie to, że zwracaliśmy na siebie uwagę ludzi stojących na korytarzu. Ignorowałam też uśmiech Sayaki, która już snuła w swojej głowie przeróżne teorie z nami w roli głównej. Czasem myślę, że ona brała od Aomine potajemne lekcje. Chociaż w Ameryce też się tak zachowywała, a jego tam nie było. O ludzie, wszędzie trafiam na idiotów, których o dziwo lubię. Dziwne, nie? Też się nad tym zastanawiałam, ale jak widać przyciągam samych kretynów.
__________________________________________________________________________________







6 komentarzy:

  1. " - Też tak myślisz?- nagle się ożywiła. Co ja znowu palnęłam?- No już cię uratował i w ogóle… Ciekawe, czy cię poprosi, byś była jego dziewczyną." ~ Zdaje się, że zabrakło tutaj entera.
    Hm, mam pewną teorie na temat przyjaciela z Ameryki... Czyżby? :D
    Lecę dalej :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, a mój Akaś boski! *-*

      Usuń
    2. Za nieokreśloną ilość rozdziałów dowiesz się, czy twoja teoria jest prawdziwa ;) :D Dziękować :D:D :*

      Usuń
  2. *maca Akashiego (na pierwszym obrazele)* Ja mówiłam już, że na tym świecie, sprawiedliwości nie ma. *wraca do macania swojego bisha* Ja przed szkołą jestem ledwo żywa, a ona zdążyła zrobić babeczki.. Boosze xDD Z kim ja żyje.. Idk.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ostrożnie z tym macaniem! Żeby zaraz tu trupa nie było.. :P
      Ja również nie dałabym rady upiec babeczek, dlatego jestem z niej dumna! :D
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
    2. Trup do macania też się nada *perv face*
      *jest dumna jak chui*
      Pozdrawiam po raz kolejny xoxo

      Usuń