sobota, 7 listopada 2015

Rozdział 28

Hem.... Jakby to ująć.. Jakoś ostatnio mam wrażenie, że to opowiadanie staje się coraz nudniejsze i gorsze :/ Chyba wcześniejsze rozdziały lepiej mi wychodziły.. Cóż, mam nadzieję, że kolejne rozdzialiki lepiej wyjdą ;)
___________________________________________________________________________________
 
 ~Akina~

 Obudziłam się kilka minut przed dziewiątą. Szybko się ubrałam, umyłam zęby i weszłam do kuchni, gdzie Taiga właśnie kończył śniadanie.

 - Cześć – przywitałam się i usiadłam na krześle.

 - Hej – nałożył mi omleta na talerz.

 - Jak ja dawno nie jadłam twojej kuchni!

 - Przecież sam nauczyłem się gotować, więc umiesz robić to, co ja.

 - Ale to nie to samo! Poza tym nie znam wszystkich twoich przepisów.

  Gdy skończyliśmy jeść, wyszliśmy na dwór. Kagami powiedział, że z chęcią pokaże mi swoje nowe umiejętności. Ciekawe, jak bardzo się poprawił… Alex pewnie o niego bardzo zadbała i pokazała mu to i owo.

 Stanęłam z boku boiska i patrzyłam, jak Taiga robi kolejny wsad. Poprawił się. Musiał naprawdę ciężko trenować. W dodatku widać to po jego ciele. Pięknie wyrzeźbiony kaloryfer na brzuchu, silne ramiona i nogi, szerokie barki… Aż miło popatrzeć. Budową niewiele różni się od Aomine. Daiki jest trochę wyższy i lepiej umięśniony, ale Kagami może mu kiedyś dorównać. Jednak patrząc na jego grę, mogę stwierdzić, że między nim a moim chłopakiem jest głęboka przepaść. Taiga mu jeszcze nie dorównuje. Nie wiem wprawdzie jak gra podczas prawdziwego meczu z drużyną, ale gdyby walczyli one-on-one, na pewno by przegrał. Nie jest wystarczająco szybko, zwinny i… Po prostu Aomine jest lepszy.

 - I jak? – spytał Taiga, gdy dosiadł się do mnie na ławkę.

 - Szczerze? – przytaknął. – Daleko ci do Daikiego.

 - Serio? – mocno się zdziwił. – Przecież…

 - Gdybyś teraz zaczął z nim grać, on byłby zwycięzcą. Na to procent nie dałbyś mu rady.

 Westchnął.

 - Skoro tak mówisz, to znaczy, że mogę mieć spore problemy z pokonaniem go i przywróceniem do normalności – podrapał się w tył głowy. Dopiero wtedy zauważyłam, że Aomine też tak czasem robi. Cóż za podobieństwo! Gdybym miała ich porównać do jakiś zwierząt, Taiga byłby pięknym, dojrzałym tygrysem, a Daiki zwinną, czarną panterą. Dwa dzikie koty, atak, walka, obrona… To byłoby ciekawe widowisko. – Ma jakieś słabe punkty?

 - Nie zauważyłam – odpowiedziałam. Uświadomiłam sobie, że Aomine jest dobry we wszystkim. – On… Jest mega wyzwaniem.

 - Dobrze wiesz, że lubię wyzwania – mrugnął do mnie. – Obiecuję, że go kiedyś pokonam. A jeśli nie, rezygnuję z kosza.

 - Taiga! – spojrzałam na niego zaskoczona.

 - No co? Muszę mieć jeszcze większą motywację.

 Kilka minut później poszedł do sklepu po wodę, a ja zostałam na boisku. Zaczęłam sprawdzać wiadomości. Niedawno ktoś do mnie napisał. Uśmiechnęłam się, gdy zobaczyłam, że nadawcą jest Aomine.

 

 Od: Kretyn :*

 Do: Akina

 Jak ci w tej Ameryce? Wiem, że tęsknisz za mą zajebistą osobą i nikt mnie nie zastąpi, ale ten twój zbaraniały ,,braciszek” dba o ciebie? Po co ty tam w ogóle pojechałaś? Wracaj do Tokio. Dziś. Nie obchodzi mnie, że bilet masz na jutro. Chcę cię zobaczyć już dzisiaj. Teraz..

   Serce zaczęło mi szybciej bić, a uśmiech sam pojawił się na mojej twarzy. Tęskni za mną! Wprawdzie tego nie napisał, ale wiem, że tak jest! Chciałabym się do niego przytulić. Chcę poczuć jego dotyk, ciepło, pocałunki… Ech, to zawsze jest takie przyjemne.

 Schowałam telefon do kieszeni, a chwilę później usłyszałam czyjś głos. Głos, którego nigdy więcej nie chciałam słyszeć.

 - O, co za spotkanie!

 Odwróciłam się błyskawicznie i zobaczyłam te wredne i pewne siebie oczy Jerry’ego. No nie… Jeszcze tego zboczonego dupka mi brakowało.

 - Czego chcesz? – warknęłam.

 - Nie mogę się nawet przywitać ze swoją dziewczyną?

 - Nie jestem twoją dziewczyną.

 - Ale możesz nią znów być – zaczął się niebezpiecznie zbliżać.

 - Mam chłopaka, głąbie! I nie zbliżaj się!

 - Twój chłopak jest w Japonii, o niczym się przecież nie musi dowiedzieć, nie?

 Złapał mnie za nadgarstki i zaczął pchać w stronę najbliższych krzaków. Próbowałam mu się wyrwać, ale bezskutecznie.

 - Puść mnie! – krzyknęłam.

 Natychmiast zatkał moje usta nagłym i ohydnym pocałunkiem. Palił. Czułam smak tytoniu. Fuj! Jak można brać takie świństwa do ust?!

 Poczułam, jak dotykam plecami drzewa. Zaczął wpychać mi język do buzi i złapał mnie za pośladki. Przyciskał mnie do pnia całym sowim ciałem, więc nie miałam możliwości ruchu.

 ,,Taiga, gdzie jesteś?”

  Dotknął moich piersi, a ja ugryzłam go w język, który nadal znajdował się w moich ustach. Syknął i zacisnął wargi.

 - Zabieraj łapska! – podniosłam głos.

 - Nadal jesteś dziewicą? – spytał bezczelnie i dotknął wewnętrznej części mojego uda. – W takim razie będę mógł ci sprawić dodatkowy ból.

 Ponownie wpił się w moje usta, a ja bezskutecznie próbowałam go od siebie odepchnąć. Pisnęłam, gdy ścisnął moją pierś.

 ,,Taiga, ratuj!”

  On chce to zrobić w krzakach na boisku?! Jest nienormalny! Czułam łzy w oczach. Nie chcę tego. To mój skarb, który trzymam dla wyjątkowej osoby! Tym kimś nie jest Jerry!

 ,,Taiga, błagam, pomóż! Czemu cię tu teraz nie ma?”

 Zamknęłam oczy. Nie chciałam widzieć twarzy tego zboczeńca. Nie chciałam widzieć tego, co mi robił.

 Nagle usłyszałam czyjeś kroki. Po chwili ktoś odciągnął ode mnie mojego napastnika i usłyszałam znajomy głos Kagamiego.

 - Co ty wyrabiasz, cwelu?! Wypierdalaj stąd, natychmiast!

 Zaczął bić Jeery’ego i wkładał w to całą swoją siłę. W końcu dotarło do mnie, co się stało i szybko zareagowałam.

 - Taiga, wystarczy! – pociągnęłam go za ramię. – Proszę, chodźmy już!

 Kagami wstał, spojrzał na mojego niedoszłego gwałciciela z mordem w oczach, po czym wziął swoje rzeczy i pociągnął mnie za rękę. Nie odzywał się przez jakieś trzy minuty. Potem nagle zatrzymał się i odwrócił w moją stronę. W jego oczach widziałam prawdziwą troskę.

 - W porządku? – spytał, a ja przytaknęłam. – Przepraszam… - wtuliłam się w niego. Z oczu poleciało mi kilka niechcianych łez. – Znów pozwoliłem, by ktoś cię skrzywdził. Akina, jaki ze mnie brat?

 - Najlepszy – mocniej go objęłam. – Taiga, znowu mnie uratowałeś. Bałam się… Cholernie się bałam, a dzięki tobie nadal jestem dziewicą.

 Podał mi chusteczkę, którą z chęcią przyjęłam. Poszliśmy na zapiekankę. Cały czas był przy mnie i nie opuszczał mnie na krok. Na wszystkich chłopaków, którzy puszczali mi oczka, patrzył z niechęcią i piorunami w oczach, co skutecznie zniechęcało ich do rozpoczęcia rozmowy. Czułam się normalnie jak jakaś ważna osobistość chodząca po mieście z własnym ochroniarzem.

 

 ~Aomine~

 Miałem jakieś dziwne uczucie, że coś jej się stało. Nie dość, że nie odpisała na mojego SMS’a, w którego włożyłem masę wysiłku, to nawet nie zadzwoniła do Sayaki. Pewnie jest bardzo zajęta spędzaniem czasu z Kagamim. Tia… Zobaczyła brata po kilku miesiącach i od razu ignoruje moje wiadomości. Bezczelność! A może naprawdę jej się coś stało? Może Kagami nie dał rady jej obronić? Może ją ktoś porwał i teraz leży zamknięta i zgwałcona w jakiejś starej szopie? Może…

 - Aominecchi! – moje przemyślenia przerwał radosny krzyk Kise. – Idziesz z nami do cukierni?

 - Nie mam ochoty – burknąłem i zamierzałem sobie pójść, ale poczułem silny uchwyt na ramieniu. Odwróciłem się i spojrzałem na Murasakibarę. – Co ty odpierdzielasz?

 - Z tobą będzie nas piątka – powiedział. – Dają zniżkę, jeśli przyjdzie się w minimum pięć osób. A Aka-chin nie idzie, więc musisz go zastąpić.

 Nie czekając na moją odpowiedź, pociągnął mnie za sobą. Nosz kurwaaaa… Za co? Czy ja nie wyraziłem się jasno?! Powiedziałem przecież, że nie idę! Niestety nawet ja nie mam szans z siłą tego olbrzyma. Ciągnął mnie przez kilkanaście minut, aż w końcu weszliśmy do jakiejś cukierni, gdzie posadził mnie na krześle. Siedziałem naburmuszony, ale nikt nie zwracał na mnie zbytniej uwagi. No, jedynie Tetsu ciągle się na mnie gapił. Czuję, że zaraz się odezwie.

 - Aomine-kun – a nie mówiłem? – O co chodzi?

 No jak on to robi, że nawet Kise się zamknął i spojrzał na mnie wyczekująco. A co ja, baba jestem, żeby się ze wszystkiego zwierzać?

 Wziąłem do ust kawałek ciasta, wzruszyłem ramionami i powiedziałem:

 - O nic.

 Kuroko nie ustępował. Dał mi porządną sójkę w bok, a ja zakrztusiłem się wypiekiem. Odkaszlnąłem i wziąłem łyk zimnej wody.

 - Tetsu…- warknąłem.

 - Jesteśmy przyjaciółmi, a ja wiem, że coś cię gryzie – spojrzał na mnie badawczo. – I nie chodzi o koszykówkę. Akina, mam rację?

 A co on, wróżka? Skąd on to wszystko wie? Przecież jestem zajebistym aktorem! A może on ma moc czytania w myślach?

 - Nie twoja sprawa – odwróciłem głowę.

 - Nic jej nie będzie. Jutro już wraca.

 Zacisnąłem dłonie w pięści. To prawda, że o niej myślę, ale nie ma prawa wtrącać się w moje prywatne sprawy! Poza tym nie tylko o to chodzi. Mam inne problemy, a wścibskość Tetsu mi w tym nie pomoże.

 Gwałtownie wstałem od stołu, głośno odsuwając krzesło.

 - Kuroko, jeszcze raz to powiem – warknąłem i spojrzałem na chłopaka ostrzegawczo. – To MOJE sprawy i masz się w nie wtrącać!

 Wyszedłem z cukierni, ignorując oburzenie kelnerki i nawoływania Murasakibary. Szedłem przed siebie i nie zwracałem uwagi na to, dokąd idę. . Ważne, by w jakikolwiek sposób wyładować gromadzącą się we mnie złość. W pewnej chwili zacząłem biec. Przebiegłem się po parku, po kilkunastu boiskach, po mniej zatłoczonych ulicach miasta, aż w końcu poczułem, że robię się zmęczony. Wróciłem do domu. Mama zauważyła, że coś jest ze mną nie tak, ale widząc mój stan, dała mi spokój. Wszedłem szybko pod prysznic i odkręciłem zimną wodę. Nie zwracałem uwagi na dreszcze, które co rusz przechodziły moje umięśnione ciało. Nie myślałem o niczym. Po prostu stałem w kabinie i oddałem się przyjemnemu uczuciu. Tak, tego mi było trzeba.
___________________________________________________________________________________




 

12 komentarzy:

  1. Ooo...
    Co?
    No wszystko!
    Kagami! Jaki on kooooochany <3
    Ale Aosiowi nadal nie dorównuje ;-)

    Koooocham ich <3
    I ciebie też.

    I był tam Kise! KISE! KISE! KISE!
    Wielbmy go! Wielbmy!!!

    Taaa... Odwala mi... Zresztą tak jak zawsze... xD

    I kuroko jak się martwi *.*
    I Daikiś wstał i... I smutał...
    Ale ogółem baaaaaarrrrdzo mi się podobało!
    Trzymaj się i niech wena będzie z tobą <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, arigatou, arigatou!!! <3 Kocham cię za twoje komentarze!! I w ogóle za to, że zytasz :***

      Ja tam wielbię wszystkich, po prostu niektórych bardziej niż innych ;) XD

      Usuń
  2. Daiki! Tu tu tu! Daiki! - jest miszczem i nikt mu nie dorównuje

    Jak ten debil Jerry śmiał dotykać własności Aomine ^^ Skandal!

    Weny ~ Osama

    OdpowiedzUsuń
  3. Yey <3 Kolejny rozdzialik..<3 I-i jak zwykle cudowny...:3
    Kagami t-tak się stara, a tu nic ;-; NIe dorównuje Aomine ;-; A-Ale kiedyś na pewno..;-;
    I...jak ten zboczeniec ś-śmiał ją dotknąć...? Ma szczęście, że nie było tam Aomine...Ręka, noga, mózg na ścianie...*znak krzyża*
    D-Dobrze że jej jednak nic nie zrobił...;-;
    Aoś się martwiiii,on się do tego nie przyzna ale wszyscy to wiemy..!
    Daiki, ja rozumiem, nie chcesz o tym rozmawiać, to Twoje sprawy o-owszem...Ale..Nie.Wolno.Ci.W.Taki.Sposób.Zwracać.Się.Do.Kuroko.Rozumiesz? *siad przy Kurooko, wtuli* O-On jest taki kochany...t-taki milusi...
    C-Czekam na kolejny rozdział...:) weny życzę..<3

    OdpowiedzUsuń
  4. JESTEM
    PRZECZYTAŁAM
    KOCHAM CIĘ KOBIETO <3

    Na razie czytałam tylko to opowiadanie (i "Snajpera"), bo czas i... cóż, czytam za dużo blogów xD ale w wolnej chwili nadrobię twoje pozostałe opowiadania! :D

    Szczerze mówiąc, właśnie powinnam się uczyć do konkursu z polskiego (jutro mam ;;), czyli oglądać D.Gray-Mana bo kto przy zdrowych zmysłach by się tam uczył do konkursów, no ale jakoś tak miałam otwartą kartę z twoim blogiem i łyknęłam pozostałe rozdziały.
    WYBORNIE

    Na początku opowiadania co chwila się śmiałam! Aomine taki zboczony x'D cudnie go oddałaś, chociaż na początku go praktycznie nie lubiłam, teraz uważam, że jest spoko, ale tutaj nie da się go nie lubić. No i Akina <3 mam dosyć rozmemłanych i nieżyciowych g(ł)ównych bohaterek, więc cieszę się, że zrobiłaś z niej kobitkę z charakterkiem XD
    a przy ostatnio dodanych rozdziałach chciało mi się płakać ;; za dużo tego syskiego ;; nie dość, że krzywdzą moją kawaii dziecinkę Allena, to jeszcze powróciły feelsy z Teiko Arcu ;___; NIECH KTOŚ PRZYTULI AKINĘ
    a no tak, Taiga już to zrobił xD
    w ogóle o ile w kanonie nie mogę znieść Bakagamiego, tak u ciebie po prostu go kocham ;-; marry me <3


    Przepraszam że nie komentowałam wcześniej, naprawdę! Bardzo podoba mi się to opowiadanie, od tej pory masz moje komentarze x'D Tylko jeśli mogę coś zasugerować, dodawaj rozdziały wolnej... często po prostu nie miałam czasu tutaj zajrzeć, a widziałam, że dodałaś coś nowego i myślę że nie ja jedna mam ten problem ;-;

    Czemu Aomine jest niemiły dla Kuroko ;-; wiem że to praktycznie kanoniczne, ale aaaaaaaaa nie krzywdźcie tetsu ;A;
    a tego chłopaka Akiny z Hameryki trzeba na pal nabić. pożalsięborze ojczulka też. *wyciąga nożyczki z kieszeni* cóż.... >:D

    Oku, więc ja, tentego, znikam feelsować dalej do dgm xD wybacz nieogarnięty komentarz, w nieogarnięciu jest istota bycia mną c':

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak mi miło! *cieszy się jak dziecko* kolejny czytelnik i w ogóle... Miłe, szczerze komentarze.. :D :D No tylko skakać po pokoju ze szczęścia XD

      Zwolniłam z rozdziałami i nie będę ich dodawać tak szybko, albowiem sama się nie wyrabiam z tym wszytskim :_; ech, ciężki czasem los bycia uczniem...

      Tak więc DZIĘKUJĘ BARDZO i życzę powodzenia na konkursie! Na pewno dobrze ci pójdzie! ;) :****

      Usuń
  5. "- Jak ja dawno nie jadłam twojej kuchni!" ~ Być może się mylę, ale to zdanie nie brzmi dla mnie dobrze :C

    "- Przecież sam nauczyłem się gotować, więc umiesz robić to, co ja." ~ Powinno być zdaje się "cię".

    "Nie wiem wprawdzie jak gra podczas prawdziwego meczu z drużyną, ale gdyby walczyli one-on-one, na pewno by przegrał. Nie jest wystarczająco szybko, zwinny i…" ~ Zdaje się, że przed "jak" powinien być przecinek. Szybko - szybki.

    "Na to procent nie dałbyś mu rady." ~ sto

    " Złapał mnie za nadgarstki i zaczął pchać w stronę najbliższych krzaków." ~ Seks w krzakach? Jak można coś takiego w ogóle robić? To jedynie gadka trzynastoletnich gimnazjalistów, chcących się popisać przed kolegami :/

    "On chce to zrobić w krzakach na boisku?! Jest nienormalny!" ~ To samo, co wyżej i tak - on musi być nienormalny, choć nadal wydaje mi się to trochę naciągane :/

    "Cholernie się bałam, a dzięki tobie nadal jestem dziewicą." ~ Stwierdzenie "nadal jestem dziewicą" jakoś mi tu nie pasuje... Kto normalnie by tak powiedział? Zastanów się nad tym zdaniem :/

    "Niestety nawet ja nie mam szans z siłą tego olbrzyma." ~ Przecinek przed "nawet".

    "To MOJE sprawy i masz się w nie wtrącać!" ~ Ogólnie używanie caps locka w celu podkreślenia słowa jest niepoprawne w opowiadaniach. Podkreśla się je albo poprzez kursywę, albo c o ś takiego.

    Tekst jest czarny, co utrudniało mi czytanie :C

    Wiem, marudziłam trochę :C Przepraszam!
    Zwolniłaś tempo akcji, co przyjęłam z ulgą :3 Lecę dalej, a tam wypowiem się nieco dłużej!

    OdpowiedzUsuń
  6. "Dreszcze, które co rusz przechodziły moje umięśnione ciało." - ta skromność .-. xD Gadanie o dziewictwie.. Swoim.. .-. *na samą myśl ma dreszcze* Jaka normalna nastolatka w dzisiejszych czasach gada.. myśli w ten sposób o swoim dziewictwie?. . . . Żadna nie myśli, bo większość już go nie ma xD *taki z niej śmieszek* Akina to się ciągle pakuje w kłopoty.. A Ahomine, ma najwidoczniej jakiś szósty zmysł związany z jego dziewczyną.. To straszne. Zaraz będą jak te pary zrosłomużdżki.. Wszędzie muszą być razem i takie tam .-. Straszne
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto jak kto, ale Ao jest ,,bardzo skromny" ;P
      Taki ma dar... xD Do pakowania się w kłopoty ;P
      Martwi się o nią ^^
      Bajo <3

      Usuń