Ohayo!
Wróciłam! Ferie się udały, było zajebiście, więc teraz pora coś dodać :D
Od razu na wstępie dodaję 41 rozdział :D Na wyjeździe jakoś tak mi wena dopisywała, więc mam pomysła na pewne 3 (może 4) częściowe opowiadanko oraz na jedno dłuższe, które jak dla mnie jest totalnie głupie, ale w sumie jestem nienormalna, więc po mnie można się wszystkiego spodziewać XD
Jeździłam na nartach, niczego sobie nie złamałam, więc mogę dalej pisać :D Takie drobne pytanko.. Jeździł ktoś z was na snowboardzie? Bo ja bym chciała za rok spróbować... ^^ Hehe... Coś czuję, że to będzie komedia... Albo raczej dramat XD Ale każdy ma prawo się uczyć, więc wywrotki są obowiązkowe!! :D
Nie będę was to zanudzać, bo jeszcze mi tu uśniecie przed przeczytaniem rozdziału XD
W takim razie szybko zapraszam was do czytania! :*
_________________________________________________________________________________
~Aomine~
O, bogowie, ta
dzieciarnia mnie wykończy! I jeszcze musieli przybiec do mnie ta oczach całego
Seirin! Po prostu lepiej być nie mogło… Jeżeli nie wykończy mnie Shosuke, to
zrobi to Mito albo Isao. Słowo daję, że…!
A w sumie… Szkolenie
tych dzieciaków jest całkiem fajne. Mój Boże, czyżbym zmiękł?! Jeszcze trochę,
a przez Akinę stanę się opiekunką do dzieci. I to darmową! Nie dość, że muszę
poświęcać im czas, to nawet nikt mi za to nie zapłaci. Skandal!
Patrzyłem uważnie na
ruchy Isao i lekko się do siebie uśmiechnąłem. Dzieciak ćwiczył, co widać. Jak
trenowałem go ostatnio, to nie potrafił nawet wykonać celnego rzutu za dwa
punkty. Teraz trafia zdecydowaną większość, w dodatku nie męczy się tak szybko
przy bieganiu. Muszę przyznać, że mnie pozytywnie zaskoczył.
Przeniosłem swoje
spojrzenie na Mito, który cały czas robił dwutakt. Brakuje mu jeszcze refleksu
i szybkości, ale i tak jest lepiej, niż pół roku temu. Piłka nie wylatywała mu
z rąk, a rzuty w większości były celne. Po każdym zdobytym punkcie patrzył na
mnie z szerokim uśmiechem na twarzy, po czym wracał do ćwiczeń.
Zerknąłem na Shosuke.
Dzieciak zaczął najpóźniej, więc jego umiejętności były gorsze. Co nie znaczy,
że sobie nie radził. Chyba zafascynowały go rzuty za trzy punkty, bo ciągle
starał się je wykonywać. Kiedy kolejny raz spudłował, podszedłem do niego.
- Celuj w ten mały
kwadracik nad koszem – powiedziałem, wyjmując ręce z kieszeni. Podał mi piłkę,
a ja wykonałem perfekcyjny, jak zawsze, rzut.
– Wtedy jest większe prawdopodobieństwo, że trafisz.
Kiwnął głową, po czym
spróbował mnie naśladować. Wyszło mu dopiero za trzecim razem, co jest naprawdę
dobrym osiągnięciem, zważywszy na jego umiejętności. Kazałem mu powtarzać te
rzuty przez najbliższy kwadrans, więc z zapałem wziął się do roboty.
Podszedłem do Akiny,
która siedziała na ławce i wpatrywała się w nas z uśmiechem.
- Oni cię naprawdę
lubią – odezwała się.
- W końcu jestem
zajebisty. – Usiadłem koło niej. – Ale tak serio to nawet nie wiem, czemu
akurat mnie się uczepili. – Spojrzałem w niebo.
- Nie lubisz ich? –
Dotknęła ręką mojej dłoni.
- Lubię, spoko z nich
dzieciaki. Ale naprawdę nie wiem, co one we mnie widzą. Nigdy jakoś specjalnie
nie gadałem z dziećmi, a oni tak nagle się pojawili…
- Widać, że dobrze się
z nimi dogadujesz, więc prawdopodobnie będziesz dobrym ojcem.
- A ty mamusią moich
dzieci – szepnąłem, całując ją w policzek, na co się od razu zarumieniła.
- G-głupek! – Lekko
mnie odepchnęła, ale po chwili szeroko się uśmiechnęła. – Na takie rzeczy dużo
za wcześnie, kretynie.
- Rozważam wiele
możliwości.
- Aomine! Aomine! –
Usłyszałem krzyk Isao. – Możesz mi pomóc przy dwutakcie?
Wstałem z ławki i
podszedłem do niego.
- Co ci nie wychodzi?
– spytałem.
- Nie radzę sobie z
wyskokiem i trafnym rzutem… - mruknął, podrzucając lekko piłkę. – Po skoku
jakoś trudno mi wcelować do kosza.
- Zrób dwutakt.
Wykonał moje
polecenie, a ja uważnie przyglądałem się pracy jego rąk. Kiedy wylądował na
ziemi, piłka odbiła się od obręczy i poturlała się do moich stóp.
- Wiem, w czym problem
– odezwałem się. – Po skoku za późno podnosisz ręce, przez to piłka nie wpada.
Gdy tylko złapiesz piłkę w ręce, unieś je w górę, jednocześnie wyskakując.
- Ale to trudne…
- Ćwiczenie czyni
mistrza, zapomniałeś? Dalej, ćwicz.
Przez kilka minut
przyglądałem się jego rzutom i mogę stwierdzić, że dzieciak szybko załapał, o
co chodzi. Kiedy upewniłem się, że daje sobie radę, podszedłem do Mito, który
po raz kolejny wykonał dwutakt.
- Teraz spróbuj mnie
minąć – odezwałem się, stając między nim a koszem.
- He? – zdziwił się
chłopiec.
Po chwili jednak
przyjął pozycję do ataku i zaczął kozłować piłkę. Trzy sekundy później
spróbował przebiec koło mnie, ale z łatwością go zablokowałem.
- Zapomniałeś o czymś
ważnym – powiedziałem, oddając mu piłkę. – Kiedy mijasz przeciwnika, musisz
mieć piłkę w dalszej ręce. Inaczej za każdy razem będziesz ją tracił.
Pokiwał głową ze
zrozumieniem, po czym spojrzał na mnie z determinacją.
- Jeszcze raz.
Piętnaście minut
później Mito otarł pot z czoła i usiadł na ziemi, zmęczony.
- Aomine… zmęczyłem
się – wyzipiał.
- Nie dziwię ci się. –
Podszedł do niego i pomogłem mu wstać. – Nieźle trenowałeś.
Te dzieciaki są
strasznie uparte. Oby się tylko nie przemęczały, bo inaczej mogą skończyć z
kontuzją. Mój Boże, czyżby moja empatia wzrosła? Jakoś dla tych chłopców
potrafię być miły i umiem z nimi normalnie rozmawiać. Przy nich zachowuję się
jak dawny ja z gimnazjum. Ech, chyba mam jednak do nich jakąś słabość.
- Czas się zbierać –
oznajmiła Akina i wstała z ławki, podając mi moją sportową torbę.
- Musimy już iść
spotkać się z mamą – powiedział smutno Isao.
- Odprowadzimy was
kawałek, zgoda? – Moja dziewczyna ciepło się do niego uśmiechnęła, co dzieciak
od razu odwzajemnił.
- Ale mi się nie chce
iść… - mruknął Mito i ziewnął. – Aomine, poniesiesz mnie na barana?
- A czy ja ci na
barana wyglądam? – spytałem sarkastycznie, na co chłopiec się zaśmiał. – No
zgoda, kawałek mogę cię ponieść.
Mito klasnął radośnie
w dłonie, po czym wskoczył na moje plecy. Co te dzieciaki ze mną wyrabiają?
Żebym ja, zajebisty Aomine Daiki, służył za środek transportu?
Piętnaście minut
później doszliśmy do miejsca, w którym musieliśmy rozstać się z dwoma braćmi.
- Ale zobaczymy się
jeszcze, prawda? – spytał z nadzieją Isao, patrząc raz na mnie, raz na Akinę.
- Pewnie. – Moja
dziewczyna pogłaskała go po głowie. – Jak się zobaczymy następnym razem, to też
pójdziemy na boisko.
Chłopcy uścisnęli nas
na pożegnanie, przybili piątkę z Shosuke, po czym pobiegli w swoją stronę, cały
czas rozmawiając o treningu. Patrzyliśmy na nich jeszcze chwilę, aż nagle Akina
złapała mnie za rękę.
- Może pójdziemy do
Maji Burgera? – zaproponowała. – Jestem głodna, Shosuke też chyba chętnie by
coś zjadł, racja? – Spojrzała na chłopca, a ten przytaknął.
- To chodźmy.
Zanim jednak
ruszyliśmy się z miejsca, Anzai chwycił moją wolną dłoń i wsunął w nią swoją
rączkę. No jak matkę kocham, przysięgam, że jeszcze trochę i zmięknę!
Wzmocniłem lekko uścisk, na co chłopiec się lekko uśmiechnął. Świetnie… Z
jednej strony Akina, z drugiej ten bachor. To niecodzienny widok, ale w sumie
mi to nie przeszkadzało. Jedynie irytujące były komentarze starszych pań, które
mijaliśmy po drodze. Zresztą nie tylko komentarze. Uśmiechy też. Nie rozumiem,
czemu kobiety zawsze się takimi widokami zachwycają? Co w tym jest takiego
niezwykłego?
Kiedy weszliśmy do
Maji Burgera, zamurowało mnie. Kagami Taiga, który siedział przy jednym stole
wraz ze swoją drużyną, też nie był zachwycony widokiem mej zajebistej osoby. Widziałem,
że brew mu zaczęła drżeć, co wyglądało naprawdę komicznie w jego przypadku.
- Taiguś! – zawołał
Shosuke i pomachał radośnie do chłopaka. Udało mi się powstrzymać atak śmiechu,
co w tym momencie graniczyło z cudem.
- Hej – mruknął
Kagami, patrząc na nas ze zrezygnowaniem. – Czemu akurat ty? – Posłał mi
nienawistne spojrzenie, a ja wzruszyłem ramionami.
- Pogódź się z tym, że
nie jesteś na poziomie Pokolenia Cudów – powiedziałem, siadając przy wolnym
stoliku, jak najdalej od drużyny Seirin. Niestety lokal nie był duży, więc
specjalnie się od nich nie oddaliliśmy.
- Co chcesz do
jedzenia? – spytała Akina, zajmując miejsce naprzeciwko Shosuke. Chłopiec uparł
się, że chce siedzieć koło mnie, więc przesunąłem się, by miał miejsce.
- Frytki –
odpowiedział.
- Tylko?
- I shake’a
czekoladowego.
Prawie jakbym widział
Tetsu… Tyle tylko, że on zawsze wybiera shake’i waniliowe i rzadko kiedy
wybiera frytki.
Nie, jednak Shosuke
nie przypomina Kuroko. Mój błąd.
Zamówiłem sobie kilka
hamburgerów, a Akina wzięła tylko jednego.
- Matko, Daiki, pod
względem jedzenia naprawdę przypominasz Taigę – odezwała się, widząc moją
porcję.
- Nie porównuj mnie do
tej zmutowanej genetycznie małpy – mruknąłem, gryząc pierwszego hamburgera.
- Nie obrażaj mojego
brata – syknęła i kopnęła mnie dyskretnie w kostkę.
Jęknąłem cicho, prawie
dławiąc się przy tym kawałkiem jedzenia. Shosuke przyglądał nam się z
zaciekawieniem, a po chwili się uśmiechnął.
- Jesteście naprawdę
fajni – podsumował i wziął do buzi kolejną frytkę.
Spojrzeliśmy na
siebie, lekko zaskoczeni, ale odwzajemniliśmy uśmiech. Co ja mam z tym
dzieciakiem… Serio, jeszcze trochę, a przez niego zmięknę. Jezus Maria, a jak
mi się włączy instynkt ojcowski?! Jest w ogóle coś takiego? No skoro kobiety
mają instynkt macierzyński, to faceci chyba też mogą mieć swój, nie?
Westchnąłem cicho i
pokręciłem głową. O czym ja, do cholery jasnej, myślę?! Tsk. Instynkt ojcowski.
Pewnie, może od razu pomyślę o byciu dziadkiem?
Kiedy chłopiec
skończył jeść, drużyna Seirin akurat wstawała od stołu i z ponurymi minami
wsuwała krzesła. Omiotłem im pogardliwym spojrzeniem, na dłużej zatrzymując się
przy Tetsu.
Tetsu… Czemu wybrałeś
sobie takie słabe światło? Gołym okiem widać, że Kagami mi do pięt nie dorasta.
Jak chcesz się stać silniejszy przy kimś takim? W jaki sposób chcesz mnie
pokonać? Akashi miał rację. Twoja koszykówka nigdy nie wygra. Nasza dawna
drużyna się rozeszła. Któryś z nas, z tej szóstki geniuszy, musi być najlepszy.
Twoje nowe światło nie należy do Pokolenia Cudów. Więc czemu akurat on…? Czemu
ta szkoła?
Zawsze rozumieliśmy
się na boisku, ale w życiu codziennym… Z tym było gorzej. Jednak teraz naprawdę
nie rozumiem twojej decyzji. Mogłeś pójść do tej samej szkoły co ja, mogłeś iść
z Kise… Nawet z Midorimą, ale nie. Ty wolałeś wybrać nową szkołę, nową drużynę
koszykarską, której trenerka, pożal się Boże, ma rozmiar B. No tylko się
załamać. I na twoim wyborem, i nad rozmiarem jej biustu.
Po raz kolejny
westchnąłem i wstałem, przepuszczając
chłopca.
- Aomine… - zaczął Shosuke,
przecierając ze zmęczenia oczy. – Poniesiesz mnie trochę? – Ziewnął.
Ludzie… Za co? Za
jakie grzechy? Znowu mam służyć za barana?
Spojrzałem na chłopca
i zobaczyłem, że naprawdę był zmęczony. Kolejny raz ziewnął, oczy same mu się
zamykały. Popatrzył na mnie swoim błagalnym wzrokiem, a ja…
Kurwa. Serio za miękki
się robię.
Kucnąłem przed nim, by
mógł wejść na moje plecy, po czym włożyłem ręce pod jego kolana, by nie spadł.
- Chodźmy już –
powiedziała Akina i skierowała się w stronę drzwi.
Poczułem, jak chłopiec obejmuje moją szyję, po czym znów
ziewa. Dlaczego ten bachor musi być taki słodki? Czemu nie potrafię mu odmówić?
Wyszliśmy ze sklepu i…
prawie wpadliśmy na jednego gracza z drużyny Seirin, która stała przed wejściem
i patrzyła na swoją trenerkę. Widząc nas, decha skończyła paplać. Seirin
spojrzało na mnie z gniewem, ale widząc dzieciaka na moich plecach, mocno się
zdziwiło.
- Ty… - syknął Kagami,
zaciskając pięści. – Chcę rewanżu.
- Co? – Zatrzymałem
się przed nim, a w moim głosie można było wyczuć kpinę.
- Za kilka miesięcy
chcę rewanżu – wycedził przez zaciśnięte zęby, gapiąc się na mnie z
nienawiścią. – Wtedy wygram i…
- Weź mnie nie
rozśmieszaj – parsknąłem śmiechem. – Na to o sto lat za wcześnie. Naprawdę
myślisz, że do pokonania mnie wystarczy kilka miesięcy? Jak już sam zauważyłeś,
jestem na innym poziomie niż Kise i Midorima. Nie zapominaj, by byłem asem w
Teiko. A bycie asem jednak do czegoś zobowiązuje, orangutanie.
- O..Orangutanie? –
powtórzył, prawie że warcząc.
- Aomine-kun. – Przede
mną jak spod ziemi wyrósł Tetsu. – Gdy byliśmy jeszcze w gimnazjum, nie
przybiłeś ze mną na jednym meczu żółwika.
- He? – Spojrzałem na
niego ze zdziwieniem.
- Obiecaj mi, że jeśli
wygramy, przybijesz go ze mną.
- Testu, o co ci
chodzi? – Nie tylko ja, ale również całe Seirin, gapiliśmy się na Kuroko z
niezrozumieniem.
- Po prostu obiecaj, Aomine-kun.
- Niech ci będzie,
obiecuję. – Gdybym tylko mógł, wzruszyłbym ramionami. – Pokonaj mnie – ominąłem
go. – jeśli dasz radę – dodałem, oddalając się od Seirin.
- Przepraszam za
niego. – Usłyszałem jeszcze podenerwowany głos Akiny, po czym poczułem na sobie
jej wrogie spojrzenie.
- Przesadzasz –
powiedziała, gdy skręciliśmy w najbliższą uliczkę.
Nie odpowiedziałem. Zapatrzyłem się przed siebie i kolejny
raz tego dnia westchnąłem. Życie jest cholernie niesprawiedliwe. Wszyscy mają
do mnie o coś pretensje. Drużyna o to, że nie chodzę na treningi. Akina o to,
że jestem dla innych wredny i im dokuczam… Nawet Tetsu się czepia jakiegoś
durnego żółwika! Owszem, kiedyś przybijaliśmy je właściwie na każdym meczu, ale
później, gdy już stałem się samowystarczalny, ten odruch zanikał.
A może to ja
przestałem wyciągać do niego rękę?
Nieistotne.
Dlaczego tak bardzo mu
na tym zależy? Przecież ma nowe światło,
niech z nim przybija żółwiki. Czemu chce to zrobić ze mną?
O, bogowie… To jeden z
najbardziej skomplikowanych ludzi, jakich znam.
Odstawiliśmy Shosuke
do jego domu, a następnie odprowadziłem Akinę. No co? Nawet ja mam przejawy
dżentelmeństwa. Pożegnaliśmy się długim całusem, po czym poszedłem do swojego
domu.
Zadarłem głowę do
góry.
Księżyc i gwiazdy. Ciemne,
prawie czarne niebo.. Tetsu, czy tym właśnie jesteś? Nocnym niebem? A kto jest
księżycem? Nadal ja, czy Kagami Taiga?
Nie, odpowiedź jest
prosta. Ten orangutan zajął moje miejsce. Jestem zazdrosny? Nie, o co niby
miałbym być? Jestem przecież samowystarczalny.
On jest jak bardzo
jasna gwiazda na niebie, za to ja mógłbym się bez problemu porównać do
księżyca. W takim razie czemu Tetsu wybrał tak słabego gościa?
A może jednak trochę
mi brakuje gry z dawną drużyną?
Tak ociupinkę…
_________________________________________________________________________________






Przed moim oknem pies goni za kotem, jak to miluśko widzieć Cię z powrotem!!!!!!!!!!!!! :D Niezmiernie się cieszę iż udały się Pani ferie i wróciła Pani do doma w jednym szanownym kawałku :D Hahahahahahahaha!!!!! Snowboard :D Pomijając już fakta, jakiego jest to iż w tym momencie walczę z nagłym atakiem nierozgromionego śmiecha :D, to skoro pani o to pyta, dobrych parę latek temu Sayuri-chan na owym przedmiocie jeździła :P I przyznam szczerze - niech Pani spróbuje i absolutnie nie zniechęca się wywrotkami, bo zabawa jest arcyświetna :D Na początku rzecz jasna że będzie to komedio-dramat lub mówiąc przysłowiowo "po warszawszku, dupą po pisaku" :D jak to z resztą było w mym przypadku, :D lecz po jakimś czasie szkolenia tejże umiejętności i nie ukrywajmy: siniaków, zadrapań etc. wejdzie to Pani w krew :D Przechodząc już do temata rozdziała o numerku czterdzieści jeden, muszę bezwzględnie i arcyuroczyście złożyć najdroższemu Panu Aomiśkowi serdeczne gratulację iż w takiego doskonałego wręcz sposoba umiał zaopiekować się bandą tych małych i wierzę że przyszłych gwiazd NBA :D :P Oj tam, drogi Shosuke, nie przejmuj się iż nie wychodzą Ci rzuty z dwutakta, nie żebym miała coś do czigodnego Tetsu, jednakże nasz nijaki Pan Tetsuya również nie jest specjalnym asem w tego typa rzutach, a jednak został członkiem wielmożnej "Generacji Ciulów" :P :D Więcej wiary w siebie, młody!!! :D Hahahaha!!!!!!! Przeszanowny Aominecchi jako środek transporta!!!! :D Uwaga komunikat!!! Od dziś dnia na terenie całego świata i wszechświata zostały otwarte nowe linie transportowe o nazwie: "Jedź Aomine, to nic Ci nie zginie" (Lecz odpowiedzialności za zgubę dziewictwa bądź prawictwa nie ponosimy) :D :P Najdostojniejszy Panie Aomine, w żadnym wypadku nie robi się Pan za miękki, (i tu w mym cennym przyrządzie do myślenia oczywiście musiało wytworzyć się erosomańskie skojarzenie :D :P) po prostu podświadomie, chcę Pan jak najlepiej zaprezentować się na tle innych, ukazując iż oprócz bycia pełnym arogancji maczem-fapaczem :D :P, potrafisz się również odpowiedzialnie i po męsku zaopiekować innymi istotami :D :P Aosiu, przybij że tego żółwika, bo tam Tetsuś ze złości fika!!!!! :P :D Ja już zakańczam na dzsiaj tego mego nieokiełznanego monologa, a Tobie Akinko droga, życzę pomysłów na szybkie i gibkie zrealizowanie pomysłów :P :D, które to w Twej wielebnej główce podczas ferii powstały!!!!!!!! A tak na teraz bądź też na przyszłość, Dobranoc, harem napalonych chłopców z KnB Ci na noc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :P :D
OdpowiedzUsuńSkoro zabawa przednia, to warto spróbować :D
UsuńAoś = zajebisty tatuś ^^
,,Generacja Ciulów" XDDDD
Na najnowszych liniach Aomine Aoś nic nie straci, gorzej z pasażerkami :P
Nawet Daiki potrafi być odpowiedzialny! :D
A dziękować, dziękować, to będzie wspaniała noc! :D :D <3 :P
Zacznijmy od tego, iż napisałam śliczny komentarz z przemyśleniami itp. A tam wchodzi mój brat i wyłącza Internet. Dziękuję braciszku. *I ty się dziwisz, czemu cię nikt nie lubi i, że cię bije #przemocwrodzinie :P *
OdpowiedzUsuńN-no... Przejdźmy może to rozdiału???
T-to było po prostu supeeer! Co? No wszystko! Te dzieci, trening z nimi, to, że Aoś się poczuł tak jak w gimnazjum... Że przypomniał sobie co znaczy dla niego koszykówka.
Daikiś!!!! Zaczynam cię coraz bardziej kochać. A-a co z Kise? Eee... Aomine czy Kise? Oto jest pytanie! Nie no, zostanę przy Kise, bo Aomine jest zajęty przez taką populację, że... No.
Sama nie wiem czemu śmiechłam (?) Jak Daiki powiedział to o dziadku... Może dla tego, że jestem dziwna? W każdym razie mój brat wykonał spektakularną przeróbkę piosenki "skuter" Sidneya na "A więc kto jest największą debilką w mieście? Mine ty, Mine ty!" No nie żeby coś, ale to moje hity sprzed trzech lat xD Zachowuje się jak drukarka-kopiarka. Normalnie jak Kise.
Ehh... Znowu się rozpisałam...
Kuroś nie wybrał słabego światła. Tam w serduszku wiedział, że Kagami jest dobry w kosza i wierzył, że pokonają RAZEM Aosia i *Nie spoilerujac* zrobią to, drogi Daikisiu.
Aomine to BARAN xD
Spoko, spoko jam jest BYK.
Chociaż wolałabym być ptakiem jakimś... Sokołem, jastrzębiem? Niestety owy znak zodiaku nie występuje, ale wszyscy mówią, że mój charakter pasuje do Pana Byka... No cóż, znowu o sobie piszę...
N-no więc weny życzę, zdrówka życzę i cieszę się, iż wyjazd się udał ;D Co do pytania u góry... Nie jeździłam. Niestety nawet nie miałam okazji być w górach zimą. Wiosną byłam parę razy, ale zimą nie :c
Czemu ja piszę cały czas o sobie? O.O
Przekaż mu ,,podziękowania" również ode mnie... :c :P
UsuńJak ja sb te scenki z dziećmi wyobrażałam, to uśmiech mi nie mógł zejść z twarzy! :D
No ja myślę, że Daikiego wszyscy kochają, ale cieszę się, że postanowiłaś zostać przy Kise ;) :D
Oba światła jasne, dzięki czemu cień ciemniejszy! :D
A jam jest WODNIK :D :D żadne zwierzę, ale co tam XD
A to szkoda, szkoda, naprawdę polecam! :D Narty są super, góry zimą też! :D
Dziękować :*
Ps. Każdy czasem musi popisać o sobie ;) :D
Ohayo~! ^.^
OdpowiedzUsuńWitam cię radośnie Aki-chan~! ^w^
Widzę, że powracasz z główką pełną weny~! :D
Nie jeżdziłam ani na nartach ani na snowboardzie ;-; Ale nie może być to aż takie trudne :) A jak złamiesz nogę to przynajmniej będziesz mogła popisać cco nieco :p Tylko ręki nie łam, bo jedną będziesz pisać 2x dłużej O.O
Przejdę jednak do 41 już rozdziału.......
Aoś zmienia zdanie niczym kobieta =.= Hehe :D
Aomine-sensei~! ^v^ Hahahaha~! :D To tak śmiesznie brzmi~! xp
* Oj Aoś nie obrażaj się~! Nie pasujesz mi na nauczyciela takiego normalnego. Wyleciałbyś za patrzenie na cycki swoich uczennic xp Ej~! Ja widzę tą zadowoloną minę~! ;) *
Na czym to ja..... Ach tak!
Dzieci~?! o.O Ja chcę zostać chrzesną~! :3 Najlepiej dziewczynki~! *.* Bo mam bratanka i siostrzeńca :> ( Z życia Kimie- mam siostrę i dwóch braci i jestem najmłodsza z tej ferajny :p )
Co do koszykówki to ją naprawdę lubię. :) Jednak moja klasa ma jakąś manię na siatkówkę >.<
Aoś zrobił się troslkiwy~~! Uloco~! :3
"- Ale mi się nie chce iść… - mruknął Mito i ziewnął. – Aomine, poniesiesz mnie na barana?
- A czy ja ci na barana wyglądam?"- Buahahaha~! XD No Aoś tak trochę to wyglądasz~! XP * No nie denerwuj się tak~! I zostaw Kise w spokoju!! Hehehe~! * Aomine baran, a ja lew~! :> Dlatego Akaś to mój mąż~! <3 Lew i lwica~! :3 =^.^=
Kyaaaa~~~!!! *.* Jak uroczo~~! :3 Jak kurewsko uroczo~~! ^w^ Taka rodzinka~! <3
Taiguś~! :3 Złość piękności szkodzi~! XD * Kagami nie fochaj się~! Wiesz, że ja lubię denerwować ludzi~! ^^ *
Akina ty małpo!! Narobiłaś mi smaka na frytki >.<
Aomine za bardzo w przyszłość idzie xp Po kolei Łosiomine, czyli narzeczony- mąż- ojciec- dziadek ^-^
Nie ładnie Ahomine =.= Przypominam ci, że masz dziewczynę, więc nie komentuj innych cycków >.< * Kise~! Jak Aomine skomentuje inne cycki to zrób mu celibat~! ^^ Hahaha~! Aomine twoja mina w tym momencie jest bezcenna :D *
Ale Dai-chana wzięło na przemyślenia~! O.O Chociaż on często dużo myśli.... Aomine dlaczego jesteś takim idiotą??
Aomine: Nazwij mnie jeszcze raz idiotą to cię przelecę...
Kimie:... Kise~! Aomine che się do mnie dobrać~! Akashi~! Aomine mnie gwałci~! :D
Aomine: O.O .... Nic nie było. * zwiał *
Podsumowując to wszystko bardzo mi się podobało~! ^w^ Zacny rozdział <3 Chcę więccej~~~! *.*
Duuużo weny~! ^.^ Chociaż widzę, że masz jej chyba już nadmiar xp Ale wena zawsze się przyda, co nie?! o.O
Ściskam mocno i kissam~! :*
I pozdrawiam cieplutko abyś się nie przeziębiła ^.^
#Kimie
Ja również cię witam, Kimie! :D
UsuńWolałabym niczego nie łamać XD
Aoś, Kise i kobiety zmienni są XD
I śmiesznie, i dojrzale ( przynajmniej częściowo :P)
W takim razie rola chrzestnej jest już ewentualnie zarezerwowana! :D
Ja mam tylko młodszego brata.. A zawsze chciałam mieć i młodszego, i starszego :P :D
Ja chyba wolę na kosza patrzeć, choć gra nie jest taka zła ;) Jednak osobiście grać wolę w siatkę XD Hinata i Kageyama byliby dumni XD
Troskliwy Aoś = słodki Aoś <3
Jam jest wodnik i uznajmy, że wodnik i w tym przypadku baran to idealne połączenie :P :D
Na rodzinkę jeszcze troszkę za wcześnie ;P ^^
Ja małpa, Taiga orangutan, rodzeństwo idealnie wręcz dobrane XD A co do tych frytek.. To przez te ziemniaki, które Himuro kazał kupić Atsushiemu na walentynki XD miał nadmiar i coś trzeba było z nimi zrobić XD
Uznajmy, że Aomine lubi dużo planować (przynajmniej takich rzeczy XD :P)
Aomine Daiki = największy myśliciel tego świata, znany głównie za przemyślenia o cyckach oraz dalekiej przyszłości!
AHOMINE!! CZY JA DOBRZE WIDZĘ, ŻE CHCIAŁEŚ PRZELECIEĆ KIMIE?!?! O nie, mój drogi, masz nie do mnie nie zbliżać bliżej niż na 8 metrów! A spróbuj tę granicę przekroczyć, to nigdzie z tobą nigdy nie pójdę, BAKA!! XDD
Niedługo będzie więcej ;)
Weny nigdy za dużo!
Również ściskam i całuję! *Akashi, nie bądź zazdrosny! :D* <3 :*
Pozdrowionka! :D
Ja mam szczęście~! Jeszcze nic sobie nie złamałam~! ^^
UsuńBędę chestną~! :3 * kica z radości *
Ja chciałam mieć młodszego brata xp A tak to jestem najmłodsza ^^
Ja ogółem nie przepadam za w-fem =.= Za to kocham pływać :D
A Aoś przypadkiem nie jest panną?? o.O
Ile frytek z tego wyszło~! O.O Omniom-mniom~! :p
Aoś minął się z powołaniem :D Hehehe~! ^^
Aomine chciał się tylko podroczyć~! xp Dla mnie Dai-chan to syn~! Do mamusi się nie dobiera XD Plus wie, że jakby próbował to by od Akasia oberwał ^^
Akaś zgodził się na całusa :*
Miłego wieczorka~! ^w^
#Kimie
Aoś jest panną, ale że służy za barana i czasem się tak zachowuje, to baranem został :D XD
UsuńWitamy w gronie rodzinki! W końcu chrzestna się do niej zalicza ;)
Haru byłby z ciebie dumny! ^^
Branoc :*
Ohayo! Witam szanowną Akinę w tę cudowną noc (bo po co spać, nie?).
OdpowiedzUsuńTak więc, zacznę od pouczenia głupiego Aomine, że na naszym genialnym świecie istnieje takie coś jak dobry uczynek (dzięki Bogu), a ludzie posiadają cechę nazywaną przez innych bezinteresownością *kpiący uśmiech* Ja sama oczywiście się do tych osób nie zaliczam i w ogóle, ale nie każdy może być idealny.
Jako iż jestem członkiem Aomine#Team i tym podobne, twierdzę, że Aomine Bogiem, a Daiki nałogiem *nic nie piła*. Pamiętaj Daiki, jesteś najlepszy! I nie przejmuj się Kagamim, bo jak by to powiedziała moja kochana kuzynko-siostra : za wysokie progi na jego nogi ^^
Shosuke, nie przejmuj się, że ci dwutakt nie wychodzi. Zapraszam do mnie na w-f, gdzie dwutakt u dziewczyn zaczyna się w połowie boiska, a kończy na rzucie na odpierdziel. Przynajmniej razem się pośmiejemy :3
A więc życzę Akinie dużo weny i weny (Aomine życzyć nie będę, bo to oczywiste). A co do jej pytania - polecam, to super zabawa. Oczywiście najlepsze są pierwsze lekcje, gdzie za wszelką cenę próbujesz ustać na desce, a i tak wylądujesz na dupie.
Pozdrawiam gorąco <3
Ohayo! To ja witam o poranku :D
UsuńAoś, ucz się od Osamy!
Też nic nie brałam i mogę spokojnie stwierdzić, że od Aomine się uzależniłam XD Ktoś musi być w końcu najlepszy, nie? :D A Kagamiemu może kiedyś nogi nogi urosną, by ten próg mógł przejść XD
U mnie dwutakt wygląda podobnie... I jak trafiam z niego do kosza, to jest święto narodowe XD
A dziękuję bardzo, wena się przyda :3
Jako iż lubię zabawę, chyba się na ten snowboard skuszę ;)
Również gorąco pozdrawiam! :*
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń