Jak wiecie, bądź nie wiecie, pewna osoba obchodziła wczoraj urodziny. Jest nią mój najdroższy brat - Kagami Taiga! :D
Taiga, w imieniu swoim i całego Pokolenia cudów oraz naszych jego przyjaciół, chciałabym ci złożyć najserdeczniejsze życzenia! <3
*jak najwięcej gry z Ao :D (dzięki temu będziesz lepszy i silniejszy ;) )
*cierpliwości do niego (każdemu się przyda xD)
*kolejnego zwycięstwa na mistrzostwach kosza! :D
*żebyś zawsze mógł grać i by żadna kontuzja ci w tym nie przeszkodziła ;)
*założenia wspaniałej i kochającej się rodziny ;* (no najlepszą siostrę już masz! :D)
*żeby twój strach do psów zniknął :D
*żebyś jadł te swoje hamburgery i nadal był szczupły i wysportowany ;)
*żebyś jak najdłużej nosił mnie od czasu do czasu na barana ^^ *wściekły wzrok Ao*
*żeby twój talent kulinarny się rozwijał :3
*sukcesów!
*skończenia szkoły
*żeby twoje kontakty z przyjaciółmi się nie zerwały ^^
*wymarzonej pracy ;)
*jeszcze więcej przyjaciół! :D ;*
A teraz, skoro już złożyłam Taidze życzenia, chciałam was, czytelników, zaprosić na krótkiego cośka, który w ogóle nie jest związany z urodzinami Kagamiego xD Wprawdzie jest tam AoKaga, ale.... aż tak tego nie widać ;P Drugim paringiem, pobocznym, jest KiKuro xD Nie wyrobiłam się z miniaturką urodzinową, więc ten... przynajmniej w tej Taiga występuje! :D
Miłego czytania ;*
_________________________________________________________________________________
,,On umiera!"
Kiedy Kagami usłyszał dźwięk swojego telefonu, niechętnie uchylił jedną powiekę i prawą ręką spróbował wymacać komórkę znajdującą się na szafce nocnej. Po kilku sekundach dzwonienie ustało, więc zadowolony czerwonowłosy cofnął swoją dłoń i zamknął oczy. Nie cieszył się długo trwającą ciszą, ponieważ chwilę później jego komórka znów zaczęła dzwonić.

Taiga, w imieniu swoim i całego Pokolenia cudów oraz naszych jego przyjaciół, chciałabym ci złożyć najserdeczniejsze życzenia! <3
*jak najwięcej gry z Ao :D (dzięki temu będziesz lepszy i silniejszy ;) )
*cierpliwości do niego (każdemu się przyda xD)
*kolejnego zwycięstwa na mistrzostwach kosza! :D
*żebyś zawsze mógł grać i by żadna kontuzja ci w tym nie przeszkodziła ;)
*założenia wspaniałej i kochającej się rodziny ;* (no najlepszą siostrę już masz! :D)
*żeby twój strach do psów zniknął :D
*żebyś jadł te swoje hamburgery i nadal był szczupły i wysportowany ;)
*żebyś jak najdłużej nosił mnie od czasu do czasu na barana ^^ *wściekły wzrok Ao*
*żeby twój talent kulinarny się rozwijał :3
*sukcesów!
*skończenia szkoły
*żeby twoje kontakty z przyjaciółmi się nie zerwały ^^
*wymarzonej pracy ;)
*jeszcze więcej przyjaciół! :D ;*
A teraz, skoro już złożyłam Taidze życzenia, chciałam was, czytelników, zaprosić na krótkiego cośka, który w ogóle nie jest związany z urodzinami Kagamiego xD Wprawdzie jest tam AoKaga, ale.... aż tak tego nie widać ;P Drugim paringiem, pobocznym, jest KiKuro xD Nie wyrobiłam się z miniaturką urodzinową, więc ten... przynajmniej w tej Taiga występuje! :D
Miłego czytania ;*
_________________________________________________________________________________
,,On umiera!"
Kiedy Kagami usłyszał dźwięk swojego telefonu, niechętnie uchylił jedną powiekę i prawą ręką spróbował wymacać komórkę znajdującą się na szafce nocnej. Po kilku sekundach dzwonienie ustało, więc zadowolony czerwonowłosy cofnął swoją dłoń i zamknął oczy. Nie cieszył się długo trwającą ciszą, ponieważ chwilę później jego komórka znów zaczęła dzwonić.
Kto jest takim debilem i dzwoni do kogoś o czwartej nad ranem?!
Odebrał, nie chcąc, by
hałas obudził jego chłopaka. Ostrożnie usiadł na krawędzi łóżka, przetarł oczy
i odezwał się zaspanym głosem:
- Kise? O co…
- Kurokocchi umiera!
Kagami rozbudził się
momentalnie.
- Jak to umiera?! –
Krzyknął, kompletnie zapominając o śpiącym Aomine.
- No wypadek miał! – Taiga dałby sobie rękę uciąć, że Ryouta płakał
od dłuższej chwili i, sądząc po jego głosie, nie mógł się uspokoić.
- Gdzie jesteś?!
- W szpitalu przy centrum…
- Czekaj na nas, zaraz
będziemy!
To, co powiedział, nie
miało sensu, ale w tamtym momencie Kagami nie myślał nad niczym innym oprócz jak
najszybszym dotarciu do szpitala. Założył na siebie jakieś dresy, pogniecioną
koszulkę oraz pierwsze buty, jakie wpadły mu w ręce, po czym zaczął potrząsać
Aomine.
- Wstawaj, leniu! –
Nie przestawał szarpać jego ręki. – Kuroko umiera!
- Mgmhy – mruknął
Daiki, po czym przekręcił się na drugi bok. Po chwili jednak usiadł, patrząc na
swojego chłopaka z przerażeniem. – Kuroko umiera?! – Wrzasnął.
W tempie ekspresowym
założył spodnie Taigi, trampki i bluzkę na lewą stronę, po czym pociągnął
Kagamiego za ramię i wręcz wypchnął go z mieszkania, drżącą ręką próbując
trafić w zamek w drzwiach.
- Biegnij szybko do samochodu!
– Krzyknął, nadal szamocząc się z zamkiem.
Taiga prawie zabił się
na schodach, biegnąc do ich auta. Daiki w tym czasie poddał się z zamykaniem
drzwi, przeklął siarczyście na całą klatkę schodową, ignorując sąsiadkę, która
wyszła z mieszkania i mówiła coś o ciszy nocnej, po czym pobiegł za swoim
chłopakiem. Kagami zajął miejsce pasażera i zaczął się na niego wydzierać, by
się pospieszył. Aomine wyrwał mu kluczyki z ręki i usiadł za kierownicą.
Wcisnął gaz do dechy, a nagłe przyspieszenie wbiło ich obu w fotele. Taiga
dziękował Bogu za to, że zapiął wcześniej pasy.
- Z-Zwolnij! –
Krzyknął, gdy Daiki wyprzedził kolejny samochód.
- Ani mi się śni! –
Aomine jeszcze bardziej przyspieszył, przyprawiając tym samym swojego chłopaka
o mdłości. – Kuroko umiera i trzeba być przy nim w jego ostatnich chwilach!
Kagami zacisnął rękę
na podłokietniku tak mocno, że jego palce zrobiły się białe. Wstrzymywał
powietrze na każdym zakręcie i modlił się o to, by nie wpadli na żadnego tira.
Daiki co chwila wyprzedzał kolejne samochody i w ogóle nie zwracał uwagi na
znaki drogowe. Jego usta były zaciśnięte w wąską linię, a na twarzy miał takie
skupienie, jakiego Taiga dawno u niego nie widział.
Błagam, dojedźmy cało na miejsce!
Zmówił w duchu kilka
znanych mu modlitw i prawie pisnął, gdy Aomine cudem uniknął czołowego
zderzenia z miejską taksówką.
- Odbiło ci?! –
Wrzasnął. Gdyby tylko nie pędzili z prędkością stu dwudziestu pięciu
kilometrów, zabrałby mu kierownicę. Jak policjant może łamać tyle przepisów
drogowych w ciągu jednej nocy?! – Zwolnij!
- Tetsu umiera, a ty
mi każesz zwolnić?!
- Jak tak dalej
pójdzie, to umrzemy przed nim! – Kagami naprawę panikował, obawiając się, że
jego słowa mogą stać się prawdą.
- Jedziesz z mistrzem
kierownicy, nic ci się nie… - Skręcił gwałtownie na boczny pas, wymijając
pędzącego motocyklistę. – No co za baran! Tak nieostrożnie jeździć w środku
nocy! Gdybym nie jechał do umierającego kumpla, już by dostał mandat!
A niby sam jeździsz teraz lepiej?!
Taiga prawie
wypowiedział te słowa na głos, ale obawiał się, że to tylko spowoduje utratę
koncentracji Aomine. A tego wolał uniknąć. Czego jak czego, ale nie miał
zamiaru umierać w pędzącym samochodzie. Jadą w końcu pożegnać Kuroko – nie mogą
odejść przed nim z tego świata.
Aomine był zajęty
prowadzeniem samochodu, natomiast Kagami zadzwonił do Kise.
- Hal…?
- Które piętro? –
Spytał, mocniej zaciskając rękę na podłokietniku. – Ja pierdolę, idioto,
zwolnij! Zabijesz nas! – Krzyknął, ściskając telefon przy uchu. Aomine nic
sobie nie zrobił z jego słów – gnał dalej jak szalony, nawet nie myśląc o
zatrzymywaniu się na czerwonym.
- Kagamicchi, wy…!
- Mów dokładnie, gdzie
jesteś! – Przechylił się w bok, gdy Daiki gwałtownie skręcił. – A jak umrzemy,
postaw białe róże na moim grobie!
- Grobie…?
- Kise, sala! –
Wrzasnął ciemnoskóry, trąbiąc na przechodzącą po ulicy staruszkę. – Won, baba,
misję mam!
Starsza kobieta upadła
na ziemię, cofając się przerażona i zaczęła coś za nimi krzyczeć.
- Trzecie piętro, za pierwszym zakrętem…
- Uważaj, pies! –
Wydarł się Taiga, zamykając oczy.
Daiki zrobił szybki
skręt i uniknął zderzenia z bezpańskim kundlem. Kagami cudem przeżył chwilowy
zawał i czuł, jak jego serce gwałtownie przyspiesza. Upuścił telefon na ziemię,
więc nie usłyszał już, jak dotrzeć pod właściwą salę.
- Jeśli przeżyjemy tę
drogę, to cię zabiję – warknął do Aomine, robiąc się blady jak ściana.
- Nie jęcz! Gdybyś ty
umierał, pędziłbym do szpitala jeszcze szybciej!
- I byś się zabił po
drodze!
- Nie mam zamiaru
jeszcze umierać! Za młody i za przystojny jestem! Poza tym obiecałeś mi
ruchanie z samego rana! Nie umrę, dopóki nie spełnisz tej obietnicy!
Kagami, gdyby tylko
mógł, uderzyłby swojego chłopaka i wprowadziłby celibat, ale przez prędkość, z
jaką jechali, słowa więzły mu w gardle. Czuł, że robi się blady, a na zakrętach
zielenieje ze strachu. Jeśli w coś po drodze nie walną, to będzie prawdziwy
cud.
Taiga wstrzymał
oddech, gdy Aomine skręcił w kolejną uliczkę. Nie czuł się bezpiecznie. Nawet
świadomość zapiętych pasów czy posiadania poduszek powietrznych go nie
uspokajała. Przez głowę przelatywały mu najczarniejsze wizje, co wcale nie
podnosiło go na duchu. Przeciwnie – miał ochotę płakać. Wiedział, że Daiki jest
świetnym kierowcą, ale przy takiej prędkości i to w tak dramatycznych
okolicznościach, każdemu może się zdarzyć wypadek – szczególnie tym, którzy
muszą gdzieś szybko dotrzeć. Tak niestety często jest – jak się ktoś gdzieś
spieszy, to się diabeł cieszy. Spotyka się na swojej drodze wiele przeszkód, w
postaci na przykład samochodu wyjeżdżającego gwałtownie z pobocznej uliczki.
Zawał. Brak powietrza.
Poczucie bezsilności. Mdłości.
To i tak tylko część
tego, co czuł Kagami. Już nawet nie patrzył na drogę. Zamknął oczy i modlił się
o swoje życie, przy okazji przeklinając w myślach szybką jazdę swojego
chłopaka. Pierwszy jak tak jechał i miał szczerą nadzieję, że ostatni. Jeśli
komuś z jego znajomych zachce się umierania, to niech przynajmniej nie robi
tego w środku nocy. Nie przeżyje drugiej takiej jazdy. Jeśli w ogóle wyjdą cało
z tej ,,przejażdżki”, będzie błogosławił ziemię i wszystkich bogów, którzy
pozwolili mu przeżyć.
Zobaczyli budynek
szpitala. Jeszcze tylko kilka minut i znajdą się przy Kise i umierającym Kuroko.
- Zwolnij! – Krzyknął
Kagami. – Jak niby chcesz zaparkować?!
- Zamknij się i patrz!
To, co Aomine
wyczyniał z kierownicą, było wręcz niewyobrażalne. Po kilku dramatycznych
sekundach, które prawie spowodowały u Taigi zawał, Daikiemu udało się równo zaparkować,
nie wpadając po drodze na żadne inne auto bądź pobliski słup.
Aomine wyskoczył z
samochodu i gdyby siłą nie wyciągnął z niego Kagamiego, ten pewnie nadal by w
nim siedział, nie wierząc w to, że naprawdę przeżyli. Gdyby tylko mógł,
skakałby ze szczęścia.
Obaj wbiegli do
szpitala, zręcznie omijając człowieka na wózku, po czym pobiegli na trzecie
piętro i zaczęli wypatrywać Kise. Musieli najpierw spytać jedną z pielęgniarek
o drogę, bo okazało się, że pomylili piętra. Gdy w końcu dotarli we właściwe
miejsce, zobaczyli Kise, który nerwowo bawił się trzymanym w ręku telefonem.
- I co z nim?! –
Aomine potrząsnął jego ramionami. – Żyje, nie?! Musi żyć!
- Jego stan jest
bardzo poważny? – Kagami stanął przy Daikim, a Ryouta poczuł się wyjątkowo
malutki.
- Em… - Zaczął. –
Jakby to… - Podrapał się po karku, a Aomine z Kagami zaczęli się domyślać, że
coś jest nie tak.
- Umarł? – szepnął
Taiga.
- Żyje, żyje –
zapewnił Kise i nerwowo się uśmiechnął. – Po prostu… Spanikowałem trochę i ten…
- Odwrócił wzrok, chcąc uwolnić się od czujnych spojrzeń. – Kurokocchi miał po
prostu kilka drzazg w nodze, lekkie rozcięcie na czole i skręcony nadgarstek.
Nic mu oprócz tego nie jest.
Aomine miał ochotę
przenieść swoje ręce z ramion Kise na jego szyję. Powstrzymywał się tylko
dlatego, że szpital był miejscem publicznym i ciągle ktoś chodził po korytarzu.
Kagami natomiast usiadł na najbliższym krześle i wyglądał na osobę kompletnie
załamaną, która ma ochotę się rozpłakać i nie wie, co się wokół niej dzieje.
- Kise… - warknął
Daiki, a Ryouta miał zamiar uciec, ale silne ręce ciemnoskórego mu to
uniemożliwiły. – Ja cię zabiję! Jedyną osobą, która dziś umrze, będziesz ty!
~*~
Kagami
i Aomine padli z powrotem na łóżko.
- Nigdy więcej. –
Taiga wtulił się w poduszkę. – Nigdy więcej nie wsiądę do twojego samochodu w
środku nocy.
- Mówiłem, że jestem
mistrzem kierownicy. – Daiki objął go ramieniem. – Nic się nie stało. Ale
następnym razem nie będę się powstrzymywał przed uduszeniem tej cioty. Jak
można pomylić skręcenie nadgarstka ze śmiercią?!
- To Kise. – Odpowiedź
Kagamiego była krótka i na temat.
Obaj westchnęli cicho
i poprawili poduszkę. Po kilku sekundach Taiga poczuł dłoń Aomine na swoich
plecach.
- Co ty wyrabiasz? –
mruknął, chcąc się przespać.
- Obiecałeś mi seks z
rana. – Na twarzy ciemnoskórego pojawił się zboczony uśmiech. – Jest szósta,
czyli rano.
Taiga spojrzał na
niego z niedowierzaniem. Gdyby miał siłę, zwaliłby go z łóżka i wypędził z
sypialni.
- Daj mi się wyspać –
warknął, po raz kolejny przytulając się do poduszki.
- Ale skoro obaj nie
śpimy i mamy…
- Chcę spać! – Uciął mu
Kagami i przekręcił się na bok, odwracając się do niego plecami.
- Ej, obiecałeś!
- Umrzyj.
_________________________________________________________________________________





Hejcia, witam i o nic nie pytam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Zaista sprawa iż gdyż w związku z ów jakże uroczystą uroczystością, ja również dołączam się do arcyzacniutkich życzonek złożonych przez Panią dla naszego wielmożnego solenizanta :D Aczkolwiek tak się zastanowiuje czy przypadkowo wielebny Kagamisiek nie obchodził obchodów swych urodzin dnia wczorajszego, tj. 2 sierpnia :O :P :D A z resztą, to mało istotne :D :P Jeden dzionek w przoda czy w tyła jakieś ogromniastej różnicy nie czyni :D Co do treści tegoż fajniuśkiego opowiadaneczka tam parę centymetrów w górę, to przyznaje w pokorze iż że np. ja jestem se takowym debilem, co dzwoni do ludziów o 4 nad ranem :P :D Jednakże w porównaniu do mrożącej krew w pale informacji, z jaką to drogi Kisiuniu zatelefonował do Pana Taigunia i przez którą to o maluśkiego włosa nie dostałam zawała serducha :O , ja faktycznie dzwonie z komunikatami o jakiś mało znaczących pierdołach :D :P :D Ah, dokładnie jak ja arcyniesamowicie "kocham" szanownych sąsiadów :D Nosz do cholerci jaśniuteńkiej, człowiek właśnie wydaje z siebie ostatnie tchnienia, a oni będą pierdolić o zachowaniu nocnej ciszy :D No nic tylko pała i cycki opadają :D Aahahahhahaahahaha :D Dobre pytaneczko Kagamisiu wielebny :P "Jak policjanteł może łamać tyle przepisów drogowych w ciągu jednej nocki????????" :D Powiem Pani w sekrecie lub nie w sekrecie, gdyż to zwykle jest sobie tak, iż to właśnie najczęściej służby porządka publicznego bezczeszczą wszelkie reguły i kodeksy, albowiem przecie se myślują że na wszyściutko mogą sobie pozwolić :P :D Żeby nie było, ja absolutnie na ów fakta nie narzekam :P :D Arcyarcy gigantyczne poszanowanko oraz wielkie brawa dla najdroższego Ahomisia za chwałygodne wyczyny w operowaniu maszyną samochodową :D Szczerze powiadając, jak tak o owej szaleńczej jeździe czytając, to miałam serducho w gardle, a nawet w oku, :O :D nieco obawiając się, czy ów podróż skończy się szczęśliwie, niemniej jednak wierzyłam do końca w umiejętności oraz arcyzajebistość czcigodnego Aomiśka i jak widać obydwoje Panowie wyszli z tejże wariacikiej przygody cało :D Ja to zaraz chyba nie wytrzymię i tą nieszanowną panikarę Blond-ciote ukatrupię na dżemol truskawkowy :O :D Żeby o parę nie tragicznych zadrapaniów na skórze oraz złamanego nadgarstka takowego cyrka uczynić??????????????? :O No trzym mnie Akinko droga, bowiem ze wściekłości to zaraz przyłącze się do najwielmożniejszego Daikusia i razem z nim pozbawię Kisiaka żywota :O :D :P Eee, a cóż ten Taigunio odkutasza????????????????? :D :P Przecie chyba nic tak nie STAWIA na nogi oraz nie powoduje większego zastrzyka energii jak dzikie sexy z samego rana :D :P A ponadto jeszcze by się z lekka odstresował po jakże kurewsko stresującym nocnym incydencie :D :P Z mej szanownej strony to by na dziś dzionek było wszyściutko, generalnie akcja z wyżej zamiejscowionego wytworka trzymała w napięciu oraz niekiedy powodowała iż gdyż JEDZENIE STAWAŁO w przełyku :P :D (Proszem bez zbereźnych skojarzeniów :P :D) A teraz już wielmożną Panią serdecznie pożegnuje, mnóstwa weny oraz miluśkiego dzionka pożyczuje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Gudbajooooo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ;** ♥♥♥
OdpowiedzUsuńNo shot był gotowy wczoraj, ale że wstawiłam dziś, to zapomniałam zmienić początkowego zdania xD Ale już zmienione i jest dobrze ;P :D
UsuńJeszcze czytelnicy przeze mnie umrą... xD
Haha, sąsiadki już tak mają xD
Ale Ao był tu taki cool i w ogóle :D *.* Jak pędził do umierającego kolegi :D
Nie chciałabym być na miejscu szanownego Taigi xD :D
Jednak muszę przyznać, iż Daiki szanowny jest naprawę mistrzem kierownicy :D ;P I nie tylko kierownicy... :D
Bo to Kise xD
Bo to Taiga xD Musi POSTAWIĆ na swoim ;P
Cieszę się niezmiernie, że się Pani spodobało :D I równie wielce się cieszę, że Pani ani nie dostała zawału, ani nie zakrztusiła się jedzeniem :D ;P
Bardzo dziękuję i również życzę miłego dnia! :D ;* <3 :D
O-JEJKU❣
OdpowiedzUsuńPrawie umarłam. Serio.
Gdy wspomniałaś o tym shocie po raz pierwszy, myślałam, że to jakaś tragedia będzie, tymczasem...co to miało być? xDDDD
Jejciu, chwilami to nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać xD Jak zwykle, AoKagi w Twoim wykonaniu są piękne ❤ Awwwww Aleeeeee...czegoś brakowało na końcu ;-; :P (tak, wiesz czego ja pragnę ❤ xDDDD )
Tak czy siak - podobało mi się❣ Bardzo lekko i przyjemnie się czytało. Czekam na więcej Twoich cudeniek ^-^
Życzę wenki i ściskam ;* ❤
Boże, jeszcze przeze mnie czytelnicy umrą O.O XD
UsuńTo była panika Kise xDDD
Cieszę si ^^ tak, wiem ;P I na pewno napiszę za jakiś czas AoKagi z seksem ;P :D
Wkrótce się pojawi ,,Kryminalistka".... Nadrabiasz? xD
Również tulę i pozdrawiam! <3 ;*
Ohayoooooooooo! :D Dołączam się do życzeń, bo sama nić dla niego nie napisałam XD
OdpowiedzUsuńPrawie że zawał dostałam, gdy Kisiaczek powiadomił Taigę o kończącej się egzystencji Kurosia na ziemi. Jesuuuuus! No ja rozumiem, że chcecie być przy umierającym koledze, a-ale... Daiki, jeśli jesteś policjantem nie możesz łamać tylu zasad JEDNEJ nocy. Wyrażam dezaprobatę twojemu zachowaniu, Panie Ao, aczkolwiek rozumiem cię w 79,9% Oczywiście nie mogę się powstrzymać od wlepienia Ci mandatu wysokości pięciu nocy z Kise w tym tygodniu. K-kiseeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee! :o Jak mogłeś pomylić... Śmierć... Drzazga... Toż to są... Jesuuuuus, nie! -.- Brawo! Naprawdę, brawo!
A Aomine jak zwykle niewyżyty... XD
Życzę weny, pozdrawiam ciepkusiooo i tulę! :* :D <3
UsuńKolejna osoba, która prawie padła na zawał O.O Może przesadziłam...? xD ;P
UsuńJak widać Daiki może wszystko ;P
Ao: Ale...Ale... Akina mnie nie puści!
Ja: -.- Za taką jazdę to powinnam ci zabrać prawo jazdy! Ale mimo to Kise cię nie oddam!
Bo to Kise xD
Bo to Ao xD ;P
Dziękuję i również pozdrawiam! ;* <3
Dobra, to ja biorę Kise, a ty sie wal xD
Usuń:O Jak ty do mnie mówisz? xD :O ;P Skandal przez wielkie ,,S"!!! :O ;P
UsuńOdzyskawszy internety, wziąwszy się do komentowania!
OdpowiedzUsuńShocik genialny! Kiedy czytałam fragment, jak Aomine prowadził, to aż mnie w siedzenie wbiło XD się wystraszyłam, że mój monsz umrze! Przy okazji myślałam, że popłacze się ze śmiechu, bo Kise i jego logika wyolbrzymiania XD a na koniec jeszcze Daiki z "obietnicą na pornoranek" \(*^*)/ no turlam się po dywanie i skacze po ścianach XD
pozdrowionka i weny, czekam na kolejne rozdziały, shociki i wgl ;*
Cieszę się, że ci przypadł do gustu! :D
UsuńHaha, prowadzenie Daikiego daje się każdemu we znaki xD
bo to Kise ;P :D
Hahahahha xD
Dziękuję <3 ;*
Kagami i tak przeklina ten dzień, bo zgodził się napić xp No ale jak tu odmówić Nijimurze?? ^^ Zapomniał jednak, że Niji ma mocną głowę i często polewa xp
OdpowiedzUsuńCzyli As Seirin miał takiego kaca, że nie wyszedł z łóżka przez dwa dni :D Brawo Niji~!
Niji: Brawo ja~! ^^
Kagami: Niech cię piekło pochłonie.... -.-
Kuroko: I tak ci nie powiemy co się działo na twoich urodzinach Kagami-kun.
Kagami: Tetsu~! Ale dlaczego??
Shogo: Bo Akina chce mieć brata żywego :p
Kagami: Co?? o.O
Wszyscy: Nic ^^
Mnie brat budził ostatnio przed 7 to obróciłam się do niego plecami i poszłam spać :p A pies zamiast mnie budzić to położył się obok mnie xp Nawet ona wie, że rano się śpi ^^
Jak to Tetsu umiera~?? O.O
Akaś: Skarbie nie krzycz, bo bliźniaki się obudzą -.-
Ja: Sorki :p Te emocje ^^
Pierwsza reakcja "Spaaaać~!" :p Jednak szybko do niego dotarło xp
Czy ta sąsiadka cierpi na bezsenność?? o.O
Aomine Daiki- przyszły kierowca F1 xp
Mów za siebie Dai-chan~! XD To ty pędzisz jak szalony xp
Daiki a ty jakie chcesz kwiatki?? :p
Ao: Też białe. Będą oznaczały czystość mej duszy~! ^^
Ja: Buahahahaha~! XD
Akaś: Samochwała w kącie stała -.-
Ao: Oj cicho~! <.<
Bo zajebiści ludzie żyją wiecznie ^^
Ao: Dokładnie~! ^^
Brawo Daiki~! Było by 10/10 ale, że prawie potrąciłeś staruszkę i psa masz 8/10 ;) Jednak parkowanie zjawiskowe :p
Oj Kiziu~! xp Tak zamartwiać innych >.< Mam nadzieję, że do Akashiego nie dzwonił, bo wtedy na pewno byłby z niego trup xp
Z drugiej strony jednak dobrze, że to nic poważnego nie było ;) I miło, że martwią się o Tetsu ^^
Oj Dai-chan~! xp Przekimajcie się, a jak się wyśpicie to będzie numerek ;)
Tragikomedia~! XD Bardzo fajniusia miniaturka :D Nie jakoś specjalnie urodzinowa ale bardzo fajna~1 ^^
Mam nadzieję, że Taiga nie będzie się teraz bał wsiąść do auta Aosia xp
To ja pędzę do Kryminalistki~! ^w^
Ale najpierw pójdę po jakieś ciastka :p
Bajo~! :*
#Kimie
Niji, ułóżkowiłeś mego brata w łóżku na dwa dni??? o.O Niezły jesteś, mi się to jeszcze nie udało xD
UsuńKagami: I nigdy ci się nie uda -.- Ten jeden raz wystarczył
Ja: Owszem, chcę, by Taiga żył, ale co się stało??o.O Zabawiali się na...
Kagami: *zatyka usta dłonią* Ja ci zrobię śniadanie, chodź.
Jaki mądry pies :D Ja swojego do łóżka jednak nie wpuszczam xD raz zrobiłam wyjątek, jak była burza, to się wtedy bała, więc pozwoliłam jej obok mnie poleżeć ^^
Możliwe xD Chociaż przez ich krzyki to się jeszcze więcej sąsiadów mogło obudzić xD
Skoro teraz dał radę, to na wyścigach byłoby jeszcze lepiej ;P
Ale oni mają misję!! xD :D
Daiki i czystość duszy... - żart roku xD :D To w ogóle do siebie nie pasuje xD
Nie wiem, czy kolejne pokolenia będą gotowe na kilka osób pokroju Aomine xD W tym ciebie i mnie... ;P
Akaś: ekhem, ekhem!
No i Akashi oczywiście też ^^
Ale nie potrącił! :D Ja bym w życiu nie dała rady tak poprowadzić xD no, parkowanie genialne :D
Gdyby do niego zadzwonił, już byłby martwy xD I wtedy naprawdę byłby pogrzeb ;P
Właśie, daj się wyspać Taidze! Tyle przeżył, nawet tę szaloną jazdę! :D Zasłużył na sen ^^
Dziękuję :3
Trauma może pozostanie, ale raczej to przezwycięży xD
ok, pa <3 ;*