niedziela, 27 września 2015

Rozdział 11


~Aomine~

 Miało być inaczej! Miałem ją pocałować! Czy ta wredna zrzęda musiała się wtrącić akurat wtedy?! Paskudne wyczucie czasu, a raczej jego brak. No kto to słyszał! Nawet dziewczyny nie mogę pocałować, bo mi ktoś przeszkadza!

 Krążyłem wściekły po pokoju. Gdybym tylko mógł, to bym babcię wywalił z domu i nigdy jej do niego nie wpuścił.

 Właściwie to czemu chciałem pocałować Akinę? Znamy się już dwa miesiące i jestem pewien, że nie jest mi obojętna. Lubię ją, nawet bardzo, ale czy to coś więcej? Może po prostu nie potrafię odróżnić uczuć? Może ten niedokończony pocałunek to była kolejna chwila słabości? Nie, to nie to. Widziałem, że się nie opierała. Jakby sama tego chciała. Ona też coś do mnie czuje? Kurwa, nigdy nie byłem zakochany. Nie wiem, jakie to uczucie. Mamy nie zapytam, bo zaraz wymyśli milion różnych scenariuszy ze mną i Akiną w roli głównej. Pozostają mi koledzy z drużyny. Kuroko? Kise? Glon? Nie, Midorima odpada. On w ogóle się nie zna na takich sprawach. Murasakibara? Jedyna miłość, jaką czuje ten wielkolud, to miłość to słodyczy. Akashi? Wolę zginąć niż pójść do niego po radę. Zwłaszcza taką, która dotyczy miłości. Jakby ten sadysta miał o tym cokolwiek wiedzieć. Zostali model i Tetsu. Jak oni mi nie doradzą, to sam będę zmuszony do znalezienia odpowiedzi w jakiś magiczny sposób. Mam nadzieję, że nie będę musiał oglądać lub czyta romansów. To byłby istny koszmar. No chyba, że byłyby tam jakieś sceny erotyczne, wtedy może bym przez to jakoś przebrnął.

 Ech, same problemy. Usiadłem na łóżku i zająłem się gapieniem w sufit. Ostatnio coś jest ze mną nie tak. Wyjąłem Horikitę Mai i zacząłem przeglądać jej strony. Zapatrzyłem się na jasnowłosą dziewczynę, która rękami zasłaniała swoje krągłe piersi. Aż mi ślina pociekła na jej widok. Inne modelki też były niczego sobie. Jednak gdy tak pomyślałem o Akinie, to nie chciałbym, by ona się znalazła w takim magazynie. Jeśli ktoś ma ją zobaczyć bez bielizny, to będę to ja (lub jej przyszły chłopak, ale to naprawdę ostateczna ostateczność).

 

 Wyszedłem z pokoju na palcach i podszedłem do schodów. Drzwi do pokoju babci były niedomknięte, więc musiałem zachować szczególną ostrożność. Dziś wstałem z łóżka równo z budzikiem. Jeszcze ta zrzęda zaczęłaby jęczeć i do końca dnia nie uwolniłbym się od jej pretensji dotyczących niewyłączonego budzika. Zszedłem po schodach. Zaskrzypiała jedna deska. Cholera, oby się tylko nie obudziła! Minąłem salon i znalazłem się w kuchni. Włączyłem światło i uśmiechnąłem się zwycięsko. Gdy zobaczyłem przed sobą nóż, zbladłem, a uśmiech momentalnie zniknął z mojej twarzy.

 - A, to tylko ty- powiedziała babcia i opuściła ostrze.

 Odetchnąłem. Jednak mój plan wyjścia z domu bez jej narzekania legł w gruzach. A tak się starałem jej nie spotkać! Zapakowałem drugie śniadanie do szkoły, a sam zabrałem się za jedzenie tego, co przygotowała mi mama. Wyszła dosłownie pięć minut temu, więc herbata była jeszcze ciepła. Usiadłem przy stole ( oczywiście jak najdalej od niej) i nie patrzyłem w jej stronę. Wyjątkowo spieszyło mi się do szkoły, byleby tylko nie przebywać w jej nieproszonym towarzystwie.

 - A co z tą dziewczyną?- spytała nagle.

 Jedzenie dosłownie stanęło mi w gardle. Ile ona będzie o tym pamiętać?! Odkaszlnąłem i spojrzałem na nią ze zrezygnowaniem.

 - A co ma być? Poszła do domu.

 - Zaraz, a ile wy w ogóle macie lat?

 - Piętnaście.

 - Ach, to wy jeszcze na stosunek za młodzi! Niepotrzebnie was podejrzewałam!

 No normalnie Amerykę odkryła! Szkoda tylko, że z lekkim opóźnieniem. Jeżeli przez nią Akina będzie obrażona, to normalnie nie wytrzymam. Dopiero co się z nią pogodziłem.

 Wyszedłem z domu i odetchnąłem. Kilka godzin bez niej. Gdyby tylko wyjechała, to spełniłoby się jedno z moich marzeń.

 Doszedłem do szkoły w kiepskim humorze. Zignorowałem zdziwione spojrzenia Akiny i Kise, gdy pięć minut przed dzwonkiem zająłem miejsce w swojej ławce. Czy to aż takie dziwne, że ktoś tak wspaniały jak ja od czasu do czasu przychodzi punktualnie? Moja zajebistość ze wszystkiego mnie usprawiedliwia.

 Oczywiście ten wredny babsztyl od matmy musiał mnie spytać z jakiś durnych ułamków. Po co komu te hieroglify? Matematyka to najgorszy ze wszystkich przedmiotów. Po jaką cholerę mam wiedzieć ile to jest pięćdziesiąt setnych podzielonych przez osiem drugich? Albo jakieś ułamki dziesiętne z cyframi po przecinku… Koszmar. I dostałem jeden. Czy nauczyciele nie widzą mojej zajebistości i potencjału do innych rzeczy? Jestem geniuszem w koszykówkę, a koszykówka to sport. Jednym słowem jestem stworzony do sportu ( do podrywania dziewczyn też, jakże mógłbym o tym zapomnieć), a mój zajebisty mózg po prostu za bardzo skupia się na grze, by potem myśleć na lekcjach. Logiczne wytłumaczenie, nie? Ale nauczyciele tego nie rozumieją i ciągle się mnie o coś czepiają. Powinni mi dziękować, że w ogóle przychodzę na ich ,,fascynujące” lekcje. Klasa też mi się powinna kłaniać, bo dzięki mej wspaniałej osobie zostało tylko dwadzieścia minut lekcji. Oni po prostu mnie nie doceniają, ignoranci jedni.

 - Jak z tą zrzędą?- spytała Akina, gdy wyszliśmy na korytarz.

 - Oświeciło ją, że niepotrzebnie nas oskarżyła o ten niby seks- włożyłem mały palec do ucha ni zacząłem w nim grzebać.- Rano to mnie prawie zabiła. Wchodzę se spokojnie do kuchni, a tu nagle widzę przed sobą nóż wymierzony w mą zacną osobę.

 - Szkoda, że nie przebił cię na wylot- szepnęła, ale usłyszałem to. Ma się ten słuch, co? No prawie jak u Akashiego.

 - Też się cieszę, że wciąż żyję. Tyle dziewczyn przede mną, jak mógłbym je zostawić?

 - Ty wciąż tylko o jednym! Zboczuch!

 Na treningu koszykówki zauważyłem pewną niepokojącą rzecz- Akina i Satsuki gadały o czymś z Akashim i pokazały mu kilka kartek. On się uśmiechnął i wziął papiery do swojego biura. Coś się szykuje! Coś grubego. Planują morderstwo? A może on je opętał?! Albo zmusił je do czegoś? Albo zatrudnił kosmitów, by przeprali im mózgi? I co miał znaczyć ten jego sadystyczny uśmiech? O losie, zginiemy marnie, w największych męczarniach i bólach, przykuci żelaznymi łańcuchami do ściany lochu… I nie obejrzę więcej Horikity Mai!

 - Zbierzcie się- powiedział psychol i stanął na środku sali. W ręku trzymał oczywiście swoje czerwone nożyczki.

 Kiedy wszyscy stanęliśmy przed nim, spojrzał na nas zwycięsko i zaczął swoją przemowę:

 - Poprosiłem Akinę i Satsuki, by znalazły nam jakieś dobre miejsce na obóz w górach- OBÓZ?! To będzie walka o przeżycie! Normalnie Igrzyska Śmierci w wersji Akashiego. Tyle tylko, że albo wszyscy wyjdziemy z tego cało, albo wszyscy wrócimy w kawałkach. Więc to o tym wtedy rozmawiał z Hyugą! Parszywiec jeden, ciekawe od kiedy to planował.- Wyjeżdżamy za tydzień. Mamy rezerwację na dziesięć dni. Od razu uprzedzam, że nie będzie litości. Do treningów będziecie się przykładać nawet trzy lub cztery razy ciężej niż zwykle.- pokazał nam swoje nożyczki, dla pewności, że nie żartuje. Właściwie to on nigdy nie żartuje, ale uwielbia straszyć ludzi. Jak kiedyś go za to do więzienia wtrącą, to się nie zdziwię.- Mam już wszystko zaplanowane…

 - Chcesz nas zamęczyć?- przerwałem mu, zanim zdążyłem się ugryźć w język.

 - Ciebie w pierwszej kolejności, Daiki- miałem wrażenie, że za chwilę porażą mnie pioruny z jego oczu. Cholera, następnym razem się powstrzymam, bo inaczej skończę jako pieczony Aomine.- Ktoś jeszcze ma coś do zarzucenia?- cisza. Nagle wszyscy odwrócili wzrok i udawali, że zapatrzyli się w ściany.- Dobrze, w takim razie szczegółów dowiecie się na miejscu. I każdy z was pojedzie, więc nie próbujcie żadnych sztuczek, jasne? A, i przekażcie Haizakiemu, że ma się do mnie jutro zgłosić.- dodał z uśmiechem mordercy.

  Nie żebym specjalnie żałował tego idioty, ale wolałbym, by nasz kapitan nie zrujnował sławy Pokolenia Cudów przez jedno morderstwo na kimś, kogo tu wcale nie chcemy. Wprawdzie można by zatrzeć ślady, ale byłoby z tym za dużo zamieszania. Jak dla mnie to ten kretyn mógłby w ogóle nie jechać, ale niestety nie ja o tym decyduję. Gdybym był kapitanem, to już dawno wywaliłbym go z drużyny.

 - I jak? Cieszysz się, że jedziemy na obóz?- spytała Akina, gdy skończyłem z nią trenować. Za dwa dni jest sprawdzian z kosza. Myślę, że się poprawiła, więc powinna zaliczyć ćwiczenia wuefisty.

 - Wręcz skaczę z radości po moście, na którym biega kolorowy jednorożec.- zakpiłem i poprawiłem torbę na ramieniu.

 - Oj, nie przesadzaj! Nie lubisz gór?

 - Ty nigdy nie byłaś na obozie z Akashim, więc nie rozumiesz, że to istne tortury. Góry same w sobie nie są złe, ale za wysokie.

 - I właśnie to jest ich urok!

 - Tak, tak, gadaj za siebie.

 - Ty byś pewnie wolał siedzieć w pokoju z tymi pornosami pod nosem.

 - A żebyś wiedziała.

 Gadaliśmy jeszcze chwilę, po czym poszedłem do domu. Od razu przywitał mnie zrzędliwy głos babki.

 - Daikuś, później to nie mogłeś wrócić?

 - Ciociu, on ma codziennie treningi koszykówki- westchnęła mama.

 - A po co komu koszykówka?- zdziwiła się zrzęda.- Kiedyś to się dzieci uczyły szyć na drutach, a teraz te wszystkie gry… Tylko im bieganie w głowie, zero nauki.

 Oddaliłem się bezszelestnie do swojego pokoju i zamknąłem za sobą drzwi,. Jeszcze tylko dwa dni z tą jędzą. Sam nie wiem, co jest gorsze: obóz śmierci z Akashim czy śmiercionośne zrzędzenie babki?

 Rzuciłem torbę w kąt pokoju i padłem na łóżko. Myślę, że Akashi powinien dać nam kilka dni wolnego przed wyjazdem, byśmy mogli zebrać siły na trenowanie w górach. Ale nie, ten bezlitosny diabeł prawdopodobnie nawet o tym nie pomyślał, bo nie wziął tego pod uwagę. Dla niego takie nieistotne szczegóły w ogóle nie istnieją.

 Westchnąłem i wziąłem do ręki Horikitę Mai. Mój relaks nie trwał długo, bo usłyszałem głos babki na schodach, więc wszystko wrzuciłem pod łóżko i zapatrzyłem się w sufit. Weszła do mojego pokoju, omiotła go wzrokiem, burknęła coś pod nosem i wyszła. Ludzie, nie można mieć już chwili prywatności i spokoju we własnym domu?!
___________________________________________________________________________________









 

 

 

 

6 komentarzy:

  1. No i zajebiście, tylko czekać na następny xD
    Dzisiaj poniedziałek (bo Haruu czyta o 1 w nocy XD) i angieglski xD ale za to artystyczne, zycz mi szczescia zebym sie nie zabila! XD
    No to dobranoc, weny zycze! ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dzień dobry :D Życzę szczęścia, całą masę szczęścia! I dziękuję za koma :**

      Usuń
  2. "Mam nadzieję, że nie będę musiał oglądać lub czyta romansów." ~ czytać

    "No chyba, że byłyby tam jakieś sceny erotyczne, wtedy może bym przez to jakoś przebrnął." ~ Konstrukcji "chyba że" nigdy nie rozdzielamy przecinkiem, jak już stawiamy przed "chyba, chyba że jest to początek zdania. (Ładna budowa zdania, nie ma co ;-;)

    "Drzwi do pokoju babci były niedomknięte, więc musiałem zachować szczególną ostrożność." ~ Chyba powinno być "ciotki", choć widzę, że później też jest "babci", więc nie wiem ;-; A może to ja czytam jak ciota...

    "Usiadłem przy stole ( oczywiście jak najdalej od niej) i nie patrzyłem w jej stronę." ~ Nawias powinien być przyklejony do zdań w nim zawartych (czyli tak jak ten).

    "- Zaraz, a ile wy w ogóle macie lat?
    - Piętnaście.
    - Ach, to wy jeszcze na stosunek za młodzi! Niepotrzebnie was podejrzewałam!
    " ~ Oj, zdecydowanie za młodzi :c

    "Powinni mi dziękować, że w ogóle przychodzę na ich ,,fascynujące” lekcje." ~ Wszystkim powinni dziękować, a nie :/ Niektóre są tak nudne, że szkoda życia marnować :c

    " - Oświeciło ją, że niepotrzebnie nas oskarżyła o ten niby seks- włożyłem mały palec do ucha ni zacząłem w nim grzebać." ~ Coś mi nie gra w opisie.

    "Planują morderstwo?" ~ Chciałam się zapytać, czy morderstwo Haizakiego, ale później przeczytałam o co chodziło :C Szkoda, ale też fajnie!

    "Normalnie Igrzyska Śmierci w wersji Akashiego." ~ Lol, ciekawe jakby się te igrzyska nazywały XD Igrzyska nożyczek?

    "Do treningów będziecie się przykładać nawet trzy lub cztery razy ciężej niż zwykle.- pokazał nam swoje nożyczki, dla pewności, że nie żartuje." ~ "Pokazał" wielką literą, bo jest to nowe zdanie, które nie jest bezpośrednio związane z wypowiedzią.

    "Cholera, następnym razem się powstrzymam, bo inaczej skończę jako pieczony Aomine." ~ Przeczytałam "jako pieczony ziemniak" XD Aomine stał się ziemniakiem ;-; Wybacz...

    "- Wręcz skaczę z radości po moście, na którym biega kolorowy jednorożec." ~ Omomom :3

    "- Daikuś, później to nie mogłeś wrócić?" ~ Rozjebało mnie to "Daikuś" XD

    Lecę dalej ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. "Drzwi do pokoju babci.." - a to nie była ciocia? O.O *w głowie jej się już wszystko pomieszało* Lol dlaczego ja czytam o tak późnych porach? Nie mam na nic siły, a po dzisiejszym dniu to już w ogóle *chyba będzie chora - mama tak twierdzi i w sumie jej głowa też*
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak czasem czytam i za każdym razem stwierdzam, że to był zły pomysł XD

      Również pozdrawiam :D

      Usuń