środa, 30 września 2015

Rozdział 12

 Na one-shoty musicie jeszcze poczekać. Nie mam pojęcia, kiedy sie pojawią, ale jeden już zaczęłam pisać ;) Na razie rozdział 12!!
____________________________________________________________________________________

 
~Aomine~

  Nadszedł ten dzień. Wyjeżdżamy dziś na obóz. Nie udało mi się rozchorować ani złamać ręki, więc niestety muszę jechać. Zignorowałem budzik i ponownie zamknąłem oczy. Mój spokój nie trwał długo, bo do mojego pokoju wtargnęła Akina i krzyknęła:

 - Wstawaj, leniu! Za godzinę zbiórka pod szkołą!

 Jeszcze jej mi tu brakowało. Będzie mi to zrzędzić nad uchem. Nie mam zamiaru opuścić swojego łóżka. Ten magnez jest zbyt silny. Oj, nie dam rady się podnieść. Nawet ja mam problemy z tak obezwładniającą siłą, jaką jest sen i kołdra.

 Mruknąłem coś pod nosem i przekręciłem się na drugi bok. Słyszałem jej kroki i czułem na sobie jej wściekłe spojrzenie. Po chwili poczułem ja szarpie moją kołdrę, ale byłem na to przygotowany. Pociągnąłem za pierzynę, ale chyba użyłem do tego zbyt dużo siły, bo natychmiast usłyszałem cichy pisk, a sekundę później poczułem na sobie ciężar Akiny. Ona ma chyba anoreksję! Niby na mnie padła, ale nie wydawała się być ciężka. Pewnie jest na jakiejś diecie i je jedynie zdrowe jogurciki i warzywa.

 Spojrzałem na nią nieco zdziwiony, a ona się lekko zarumieniła i spuściła wzrok. Jakie te dziewczyny potrafią być czasem wstydliwe.

 - Akina, już go obudziłaś?- niespodziewanie do pokoju weszła moja mama. Gdy nas zobaczyła, zamarła, a po chwili zachichotała.- Ups, chyba przyszłam nie w porę.

 Wyszła, chichocząc pod nosem. Hyuga momentalnie zerwała się z łóżka i wybiegła za moją rodzicielką krzycząc, że to był wypadek. Wcześniej jednak zrzuciła ze mnie kołdrę. Już chciałem się znów opatulić, ale ta wredota wróciła i rzuciła we mnie moimi spodniami, które wisiały sobie na krześle.

 - Ej!- zdjąłem je z twarzy i rzuciłem jej wściekłe spojrzenie.- Nie masz prawa rządzić się w moim pokoju!

 - To podnieś swoje tłuste cztery litery i się ubierz!

 Usiadłem na łóżku. Kobiety to jednak skomplikowane twory. Najpierw się rumienią i są nieśmiałe, a chwilę później wrzeszczą na ciebie i rzucają ci w twarz spodniami. A mówią, że to ja jestem potworem.

 - Jakie tłuste?- zrobiłem zdziwioną minę.- Są mega seksowne i zajebiste, jak cały ja.

 - I tłuste od nadmiaru ego.

 - A co? Chcesz popatrzeć?- zapytałem z wyzywającym uśmieszkiem.

  Momentalnie spaliła buraka. Ściągnąłem koszulkę od piżamy i rzuciłem ją niedbale na łóżko. Akina odwróciła się z zamiarem wyjścia z pokoju, ale uprzedziłem ją i zamknąłem jej drzwi przed nosem.

 - Co ty robisz, debilu?!- podniosła głos, ale najwyraźniej nie chciała, by moja mama ją usłyszała.

 - Myślałem, że chcesz popatrzeć na moje zajebiste ciało.- mrugnąłem do niej.

 - Ty lepiej używaj funkcji myślenia w szkole, bo jak widzę jest ona ograniczona- chciała wyjść, ale ponownie zamknąłem drzwi.- Odbiło ci?! Masz mnie natychmiast wypuścić!

 W odpowiedzi złapałem jej nadgarstki i przyłożyłem je do swojej klatki piersiowej. Wolałbym, by to ona przyłożyła moje dłonie do swoich cycków, ale cóż…

 Spojrzałem jej w oczy. Czasem chciałbym umieć czytać ludziom w myślach. W takich sytuacjach to mogłoby być bardzo przydatne. Cóż, widać moja zajebistość zajmuje za dużo miejsca.

 

 ~Akina~

  Stałam tak i patrzyłam się w jego oczy. Piękne, ciemnoniebieskie tęczówki… Boże, ja zawsze marzyłam o takich oczach! Kiedyś chciałam nawet nosić szkła, dzięki którym miałabym zmieniony kolor. Ale potem zmieniłam zdanie i cieszę się z tego.

 - Akina…- zaczął poważnie.- Muszę cię spytać o coś ważnego.- Czułam, jak serce zaczyna mi szybciej walić. O co on chce spytać? Może o to, bym była jego… dziewczyną? Ale ja nie jestem na to psychicznie gotowa! Nie miałam jeszcze chłopaka, mimo tego, że w Ameryce było sporo chętnych na to stanowisko. Zgodzić się? Wyśmiać go? Udawać, że to nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia? Zapaść się pod ziemię? Zemdleć?- Czy zrobisz mi na śniadanie te pyszne tosty?- strzeliłam faceplama i podejrzewam, że moja szczęka sięgnęła podłogi. Chciał mnie zapytać o tosty? TOSTY?! A ja się psychicznie przygotowywałam na coś głębszego! Miałam ochotę mu przywalić. Kopnąć go w krocze z nadzieją, że się prędko nie pozbiera.

 - Tia…- mruknęłam.- Ale się pospiesz.

 Puścił moje nadgarstki i sięgnął po spodnie, którymi wcześniej w niego rzuciłam.

 Wyszłam z jego pokoju i skierowałam się do kuchni. Jego mama akurat wychodziła do pracy, więc się ze mną pożegnała. Sama nie wiem, co czułam. Rozczarowanie? Smutek? Ulgę? Czemu ten dureń tak na mnie działa?

 Kilka minut później śniadanie było gotowe, brakowało tylko tego zboczucha.

 - AOMINE!- krzyknęłam na cały dom. Teraz mnie już przed tym nic nie powstrzymywało.

 - No idę, przecież, idę- mruknął, schodząc z góry.

 Ciągnął za sobą torbę, do której się spakował, i plecak, który służył za bagaż podręczny. Postawił wszystko w holu tuż koło mojej walizki i sportowej torby. Ostentacyjnie ziewnął i usiadł łaskawie do stołu.

 - Musisz mi je częściej na śniadanie robić- powiedział, gdy skończył jeść.

 - A to twoja mama ci śniadań nie robi?- spytałam z przekąsem.

 - Robi, ale nie ma tam takich pysznych tostów.

 Kilka minut później szliśmy w kierunku szkoły. Daiki był nawet tak uczynny, że ciągnął moją walizkę przez całą drogę! Mówił coś o tym, że nas opóźniam i nie może tego dłużej znieść. Palant. Ale nawet czasem i on ma dobre dni i przejawy dżentelmeństwa. To pewnie po tych tostach.

 Doszliśmy ostatni. Zostało jeszcze pięć minut do 9:00, więc się nie spóźniliśmy.

 - Ten kretyn też jedzie?- spytał z irytacją Aomine, wskazując na Haizakiego, którego Murasakibara trzymał za ramię.

 - Tak.- przytaknęłam. Mi też ten pomysł się nie podoba, ale nic na to nie poradzę.- Akashi tak zdecydował.

 Prychnął, a po chwili zapakował nasze bagaże do bagażnika. Wsiedliśmy do autobusu i zajęliśmy miejsca. Na początku siedziałam sama przy oknie i słuchałam muzyki, ale po kilkudziesięciu minutach dosiadł się do mnie Haizaki. Spojrzałam na niego z wyraźną niechęcią, ale przecież w autokarze nic mi nie zrobi.

 - Hej, mała, może byśmy się lepiej poznali?- zagadał z obrzydliwym uśmiechem na twarzy.- Wiesz, wtedy nasze relacje byłyby bliższe i lepiej byśmy się dogadywali.

 - Po pierwsze- zaczęłam.- nie mów do mnie ,,mała”.- syknęłam.- Po drugie, nie mam zamiaru cię bardziej poznawać ani z tobą gadać.

 Odwróciłam głowę i zajęłam się patrzeniem na drzewa, które mijaliśmy. Ten idiota nie odszedł. Nadal siedział w tym samym miejscu i uważnie mi się przypatrywał.

 - Chcesz czegoś?- prawie warknęłam.

 - Tak…- zbliżył swoje usta do mojego ucha.- Ciebie, śliczna.

 - Jesteś obrzydliwy!- podniosłam głos.

 Natychmiastowo podbiegli do nas Kise i Aomine.

 - Odwal się od niej, dupku!- Daiki szarpnął go za koszulkę.

 - Oj, cukiereczku, nic jej przecież nie zrobiłem- uśmiechnął się kpiąco.- Aż tak na nią lecisz? Kto by pomyślał, że taki zarozumiały i zadufany w sobie gbur, obdarzy kogoś miłością? Albo raczej będzie kogoś tak pożądał?

 Gdyby nie silne ramiona Murasakibary, Haizaki leżałby już na ziemi, powalony silnym ciosem Daikiego.

 - Shogou- podszedł do nas Akashi.- Nie zaczynaj. I tak jestem już na ciebie zdenerwowany, więc radzę ci, nie pogarszać swojej sytuacji.

 - Trzeba mnie tu było nie zaciągać- mruknął szarowłosy.

 - Zrobisz dodatkowe dziesięć kilometrów, gdy zacznie się trening- kapitan wskazał na niego swoimi piekielnie czerwonymi nożyczkami.

 Haizaki odszedł wściekły na drugi koniec autobusu i wymamrotał pod nosem jakieś przekleństwa.

 Po krótkiej chwili zastanowienia Daiki przysiadł się do mnie, ale chciał siedzieć od okna. Nie miałam ochotę na kłótnie z nim, więc się przesunęłam. Zaczęliśmy rozmawiać, co o dziwo nam dobrze wychodziło. Nie spodziewałam się, że z nim można normalnie pogadać. Nawet się przy tym tak bardzo nie wyzywaliśmy! Potem pokazywał mi różne śmieszne zdjęcia, jakie miał na telefonie i co chwila wybuchaliśmy głośnym śmiechem. Kise od czasu do czasu podchodził i patrzył na te obrazki, narzekając, że był na znacznej większości.

  Pół godziny później zrobiłam się senna. Poczułam pod głową coś miękkiego i odpłynęłam w krainę snów.

 

 ~Aomine~

 Od kiedy to moje ramię służy za poduszkę? Zapatrzyłem się w okno, a tu nagle czuję, jak coś opiera się o moją rękę. Akina. Zasnęła, skubana. A o co ja, zajebisty Aomine Daiki, który chwilowo robi za oparcie, mam się oprzeć? Szyba jest niewygodna i zimna. Pozostało mi oparcie fotela. Westchnąłem. Coś mi się wydaje, że jestem dla tej dziewczyny za miękki. A przydałby się jej porządny trening ze mną.

 Obudziło mnie całkiem głośne ,,Aominecchi!”. Niechętnie otworzyłem oczy i spojrzałem w prawo. Zobaczyłem szeroko uśmiechniętego Kise. Po kiego grzyba ten kretyn obudził moją zacną i uwielbianą osobę? Już chciałem się gwałtownie podnieść i poczochrać jego włosy, ale poczułem na swoim torsie coś ciepłego i małego. Akina. Nadal spała. Musiałam mieć twardy sen, skoro nawet krzyki modela jej nie obudziły. Westchnąłem.

 - Akina, buraku, wstawaj- szturchnąłem ją w bok, ale w odpowiedzi mruknęła coś pod nosem i mocniej się we mnie wtuliła. Ja pierdolę, udusi mnie! Zginę w autokarze, przygnieciony jej ciałem.

 - Może Aki-chan jest zmęczona?- spytał Murasakibara, otwierając paczkę chipsów paprykowych.

 - Nie wpadłbym na to, Sherlocku- powiedziałem z sarkazmem.

 Zauważyłem zazdrosne i wściekłe spojrzenie Haizakiego. Pewnie chciałby być na moim miejscu. Chociaż nie. On wolałby, by Akina leżała na nim naga w sypialni. Albo bardziej pod nim.

 Ponownie dźgnąłem ją w bok, tym razem trochę mocniej. Drgnęła i otworzyła oczy.

 - Nie za wygodnie ci?- posłałem jej zwycięski uśmieszek.

 Zareagowała dopiero po chwili. Też tak czasem mam, że przez kilka sekund po pobudce nie dociera do mnie to, co się dzieje wokół. Wydała z siebie coś, co przypominało krzyk i pisk jednocześnie, po czym gwałtownie wstała i wręcz wybiegła z autokaru. Aż tak na nią działam? Ohoho, panie i panowie ( w szczególności jednak panie), przed wami łamacz kobiecych serc- zajebisty Aomine Daiki! Możecie bić brawo.

 

 Zabraliśmy swoje bagaże i skierowaliśmy się do swoich pokoi. Wylądowałem w jednym pomieszczeniu z Kise i Kuroko. Nienajgorzej. Gdybym musiał spędzić kilka nocy z Haizakim chrapiącym kilka łóżek dalej, to ten siwowłosy idiota nie wróciłby żywy do domu.  

 Modelowi tak bardzo podobało się chwilowe mieszkanko, że przez pierwsze pół godziny skakał po pokoju i co chwila zaglądał do łazienki, podniecając się pięknym sedesem i dużą kabiną prysznicową. Westchnąłem. Co ja mam z nimi za życie. Jestem otoczony przez idiotów, kretynów, ducha, podniecającym się byle czym boga nastolatek, psychola, wszystkożernego olbrzyma, buraczaną księżniczkę i glonowatego protista. Fajne towarzystwo, nie?

 Wszedłem na facebooka.

 35 nowych powiadomień

 4 nowe wiadomości

 2 zaproszenia do grona znajomych

 I to mi się podoba! Ciągle się coś dzieje. Pora sprawdzić, co tam ciekawego na świecie.
___________________________________________________________________________________








 

 

 

6 komentarzy:

  1. No i prawidłowo!
    Nie chce mi się pisać zbędnych komentarzy, więc napisze tyle: chce więcej, to jest zajebiste! XD

    Dobranoc :*

    OdpowiedzUsuń
  2. "Po chwili poczułem ja szarpie moją kołdrę, ale byłem na to przygotowany." ~ Jak

    "Już chciałem się znów opatulić, ale ta wredota wróciła i rzuciła we mnie moimi spodniami, które wisiały sobie na krześle." ~ Uwielbiam ją za to XD

    "Najpierw się rumienią i są nieśmiałe, a chwilę później wrzeszczą na ciebie i rzucają ci w twarz spodniami." ~ Powinien oberwać spodniami jeszcze raz :/ Żart XD

    "- A co? Chcesz popatrzeć?" ~ OMG XD

    "- Akina…- zaczął poważnie.- Muszę cię spytać o coś ważnego.- Czułam, jak serce zaczyna mi szybciej walić. O co on chce spytać? Może o to, bym była jego… dziewczyną? Ale ja nie jestem na to psychicznie gotowa! Nie miałam jeszcze chłopaka, mimo tego, że w Ameryce było sporo chętnych na to stanowisko. Zgodzić się? Wyśmiać go? Udawać, że to nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia? Zapaść się pod ziemię? Zemdleć?- Czy zrobisz mi na śniadanie te pyszne tosty?" ~ HAHAHAHAHA XD Umarłam XD

    "Doszliśmy ostatni. Zostało jeszcze pięć minut do 9:00, więc się nie spóźniliśmy." ~ Wydaje mi się, że "9:00"powinno być napisane słownie, ale ciężko mi się wypowiedzieć akurat w tym przypadku.

    "Od kiedy to moje ramię służy za poduszkę?" ~ A jest coś lepszego niż ramię faceta jako poduszka? Jest. Dwie poduszki :3

    "Modelowi tak bardzo podobało się chwilowe mieszkanko, że przez pierwsze pół godziny skakał po pokoju i co chwila zaglądał do łazienki, podniecając się pięknym sedesem i dużą kabiną prysznicową. Westchnąłem. Co ja mam z nimi za życie. Jestem otoczony przez idiotów, kretynów, ducha, podniecającym się byle czym boga nastolatek, psychola, wszystkożernego olbrzyma, buraczaną księżniczkę i glonowatego protista. Fajne towarzystwo, nie?" ~ Pokolenie Cudów w pigułce XD

    "4 nowe wiadomości" ~ Pfff, amator 8)

    Haizakiego powinni zabić już dawno temu!
    Scena jak Akina zasnęła - słodziachna <3
    Ogólnie opowiadanie ma w sobie dużo cukru, a cukier uwielbiam :3 Jak dla mnie jest to plus! Zboczone żarty Aomine idealnie kontrasują z cukierkami (choć w sumie może połączenie idealne? nie, idealne by było, gdyby opowiadanie było o Murasakibarze) XD Aż mnie ciekawość zżera, co wydarzy się na obozie! Akaś, łap nożyczki i pilnuj drużyny! Zadźgaj nimi Haizakiego!
    Czekam na więcej ;D
    Sorka, że tak słabo się wypowiadam, co do treści, ale już przysypiam ;-; Cały tydzień byłam zabiegana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ^^

      Ostatnio też nie mam aż tak dużo czasu na pisanie, ale staram sie nie robić długich przerw między rozdziałami.
      Miło mi, że się podoba :D :D

      Usuń
  3. Weszłam, przeczytałam kolejny rozdział i teraz piszem.. Lol przepraszam, że czytam tak (mniej więcej) po jeden rozdział na dzień, albo nawet i nie, ale ostatnio zwyczajnie źle się czuję (ale kogo to obchodzi).. A tak to od razu po kilka komentarzy byś sobie czytała i odpowiadała, a nie po jednym ;____;
    Przejdźmy jednak może do rozdziału (to i tak za dużo się nie dowiemy) Haizaki-chan rusza na łozy OwO Uważaj ja jeszcze nic nie powiedziała Niji-chanowi *podstępny uśmiech*. W ogóle co?! Co ta miłość?! Co ona tu robi?! O.O *nie wie skont się wzieła*
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepraszaj, bo nie ma za co ;) Mam nadzieję, że będziesz się wkrótce lepiej czuła... :)
      Miło mi, że czytasz! ^^
      Pozdrowionka! :D

      Usuń