wtorek, 22 września 2015

Rozdział 8


 ~Aomine~

  Nadszedł dzień zawodów. Budzik od kilku minut nie dawał mi spokoju. Wyjątkowo upierdliwe i wkurzające urządzenie. Naciągnąłem kołdrę po czubek głowy i ziewnąłem. Jestem chory na ciężką przypadłość, zwaną ,,poranny leń”. Chociaż czasem mam wrażenie, że u mnie na choroba jest bardziej rozwinięta i nazywa się ,,całodniowy leń”. E, ja po prostu jestem zajebisty i seksowny. To wszystko wyjaśnia i ze wszystkiego mnie usprawiedliwia.

 - Daiki, rusz się wreszcie!- usłyszałem krzyk mamy, ale wstanie było dla mnie zbyt męczące. Muszę oszczędzać siły na bieg. W końcu mam dziś do wygrania wyścig. Ktoś musi pokazać Kise swoją potęgę i zajebistość. Tym kimś jestem ja, wielce wspaniały Aomine Daiki, który ocieka seksem, ideałem…

 - Daiki!- mama wtargnęła do mojego pokoju i siłą ściągnęła ze mnie kołdrę.- Nie możesz się spóźnić na zawody! Wstawaj, leniu jeden!

 Po chwili znalazłem się na podłodze, gdyż moja wspaniała rodzicielka zabrała mi poduszkę i zwaliła mnie z łóżka. Przecież mnie nie można tak traktować!

 - Masz gościa- powiedziała nagle i miło się uśmiechnęła. Tyle tylko, że ten uśmiech nie był skierowany do mnie, a do…

 - AKINA?!- byłem mocno zaskoczony. Już prędzej spodziewałbym się Akashiego, który przyszedłby, by dopilnować mojej punktualności. Oczywiście oczarowałby moją matkę, a ta, niczego nieświadoma, wysłałaby mnie, swego jedynego i najukochańszego syna, na męczarnię z tą gnidą. Na szczęście to tylko ona.

 - Sayaka poszła wcześniej do Kise, więc chciałam cię przypilnować.- Ona brała lekcje u tego psychola? A może ją do tego zmusił? Przyjrzałem jej się uważnie. Nie, nie była przestraszona, tylko raczej zadowolona. Tia… Jednak między nią a Akashim jest pewne podobieństwo. Brakuje jej tylko tych piekielnie czerwonych nożyczek i włosów. No i oczywiście jest dziewczyną.

 - Przebieraj się, jedz śniadanie i wychodzimy.- kontynuowała.- Za piętnaście minut widzę cię już ubranego na dole. Masz być już spakowany!

 Wyszła. Jak śmiała mi rozkazywać?! Mi!

 - Bardzo miła dziewczyna- skomentowała mama. Czy teraz wszyscy obrócili się przeciwko mnie? Nawet własna matka… Co za ból.- Przyjaciółka czy ktoś więcej?- mrugnęła do mnie porozumiewawczo. Ona też?!

 - Mamo, błagam- dotknąłem teatralnie klatki piersiowej.- I ty? I ty, matko?

 Zaśmiała się i poszła do kuchni. Keiko Aomine- kobieta, której nadal nie rozumiem. Czasem zachowuje się jak nastolatka, innym razem potrafi by wredna jak jakaś zrzędliwa babcia. Ech… mamy to są jednak trudne do rozgryzienia.

 Wziąłem świeże ubrania i skierowałem się do łazienki. Nie ma to jak poranny prysznic. Najlepiej zimny. Lepiej działa na rozbudzenie. Ubrałem się, umyłem zęby, spakowałem strój sportowy do torby i zszedłem na dół. Praktycznie od razu powitała mnie drewniana łyżka, którą Akina rzuciła w moją zacną osobę.

 - Trzydzieści dwie sekundy spóźnienia- oznajmiła, wskazując zegarek.

 Świetnie! Teraz to nawet będzie mi liczyła SEKUNDY, o które się spóźniłem? Co jeszcze? Może sprawdzi, czy nie mam żadnego śpiocha w oku lub plamki na zębie?

 Usiadłem do stołu i zabrałem się za jedzenie. Kilka kanapek z wędliną i serem żółtym to wystarczające śniadanie. Popiłem wszystko sokiem jabłkowym, który wcisnęła mi ta wredota ( Akina) i wyszliśmy z domu. Pożegnaliśmy się wcześniej z moją mamą i poszliśmy do szkoły.

 - Następnym razem mogłabyś uprzedzić o takiej wizycie- mruknąłem.

 - Nie- pokazała mi język. Bezczelność i obraza mojej zajebistej osoby!- Zobaczysz, że kiedyś zrobię ci taką pobudkę, której nie zapomnisz.

 - Phi, to ja ci zafunduję taką noc, która za żadne skarby świata nie opuści twojej głowy.

 Już otwierała usta, by mnie zripostować, ale usłyszeliśmy ten zimny głos psychola.

 - Daiki, Akina- podszedł do nas, a obok niego szedł Midorima. Może być gorzej?- Liczę na was na dzisiejszych zawodach. Dajcie z siebie wszystko. Daiki, jestem naprawdę mile zaskoczony, że raczyłeś przyjść aż dwadzieścia minut przed czasem. Masz szczęście, że się nie spóźniłeś. Chyba nie muszę mówić, co by było, gdybyś przyszedł spóźniony?- wyjął z kieszeni nożyczki, a ja natychmiastowo zaprzeczyłem.- Dobrze. Akina, pozwolisz na słówko?

 Była nieco zdziwiona, ale odeszła z nim kilka kroków i zaczęli o czymś dyskutować. Coś jej tłumaczył, a ona przytakiwała. Spisek?

 - Masz swój szczęśliwy przedmiot?- spytał nagle Midorima.- Domyślam się, że nie.- sam sobie odpowiedział.- Jest nim dziś różowa opaska do włosów. Proszę- wcisnął mi na głowę dziewczęcą ozdobę, a ja natychmiastowo ją zdjąłem.

 - W życiu nie będę z tym biegał!- oddałem mu ją i przyspieszyłem kroku.

 Zaczął się ze mną sprzeczać, że niby jestem wielkim kretynem, skoro nie wierzę w potęgę Ohy-Asa. Może i kretynem jestem, ale pedała z siebie nie zrobię.

 Akashi skończył rozmawiać z Akiną, więc podeszła do mnie.

 - Co powiedział?- spytałem.

 - To nie twoja sprawa, o czym z nią rozmawiałem- odezwał się psychol. Zapomniałem, że on posiada słuch absolutny i usłyszy wszystko, nawet najmniejszy szept.- Dowiecie się wkrótce- dokończył z przerażającym uśmiechem. Czyżby szykował dla nas tortury? Męczarnie, podczas których wyzioniemy ducha? Mamoo, ja nie chcę umierać! Tyle cycków mam do obejrzenia i obmacania! Tyle czasopism Horikity Mai! No i nie widziałem jeszcze Akiny w bieliźnie! Nago też nie, a przed śmiercią musi się to stać. Innej opcji nie ma.

 Doszliśmy na boisko szkolne, gdzie Akina prawie została uduszona przez Sayakę. Poszły się przebrać, a gdy zacząłem rozmyślać nad sposobem podejrzenia ich, usłyszałem głos Kise:

 - Przygotuj się, Aominecchi. Dziś zamierzam z tobą wygrać.

 Posłałem mu kpiąco- koleżeński uśmiech i w bojowych nastrojach poszliśmy do szatni. Wszyscy schodzili nam z drogi. Wiedzieli, że często ze sobą rywalizujemy. Woleli mi nie podpadać. Kise się nie bali, on jest za miękki.

 Nadszedł czas na pierwszą konkurencję- bieg dziewczyn na sześćset metrów. Akina i Sayaka skończyły swoją rozgrzewkę.

 - Akinacchi! Sayakicchi!- krzyknął Kise.- Powodzenia!

 Odwróciły się w jego stronę i radośnie mu pomachały. Odniosłem wrażenie, że ostatnio Akina bardziej polubiła blondyna. On ma w sobie coś, co dziewczyny przyciąga. Mimo że nie ma mojej zajebistości, panienki ciągle go otaczają.

 I się zaczęło. Hyuga wyszła na prowadzenie, ale Kuso zaczęła ją doganiać. Obie biegły prawie łeb w łeb. Doping był spory. Kiedy rozpoczęło się ostatnie kółko, Akina wygrywała.

 - Dawaj, buraku!- krzyknąłem. Usłyszała. Pobiegła jeszcze szybciej i zostawiła przeciwniczki w tyle. Wygrała. Rozległy się głośne brawa. Sayaka przybiegła druga.

 - Ja ci dam ,,buraku”!- zwyciężczyni podeszła do mnie i dała mi mocną sójkę w bok. Halo! Ja tu mam zaraz wyścig!

 - Dobra robota- pochwalił je Akashi.

 Uścisnęły się, a po chwili zostały zamknięte w żelaznym uchwycie Kise. Model puścił Akinę, ale Sayakę przytrzymał przy sobie nieco dłużej. Dawaj, laluś, pobiegnij dla niej.

 - Całkiem szybko biegasz- powiedziałem do Hyugi.

 - Mówiłam przecież, że mam dobrą kondycję- uśmiechnęła się.

  Zamieniłem z nią kilka słów, po czym wezwano zawodników, którzy startują w biegu na kilometr. Chłopcy zawsze mają gorzej. Usłyszeliśmy głośne ,,start!” i zaczęliśmy biec. Od razu wysunąłem się na prowadzenie. Kise mnie na początku doganiał, ale gdy przyspieszyłem, został w tyle.

 - Dawaj, zboczuchu!- krzyknęła Akina. NIE DARUJĘ JEJ TEGO!

  Pobiłem chyba swój rekord życiowy. Tysiąc metrów przebiegłem w dwie minuty. Prawie w ogóle się przy tym nie zmęczyłem. Ma się tę kondycję, nie? Kise przybiegł drugi, ale wcale nie był zadowolony. Mruknął coś pod nosem i spojrzał na mnie krzywo.

 - Mówiłeś coś?- udawałem, że nie usłyszałem.

 - Zamknij się- oho, obraził się. Przekręcił głowę w bok i skrzyżował ręce na klatce piersiowej. Fanki otoczyły go natychmiastowo. Myślę ( tak, posiadam takową funkcję), że jemu kiedyś tlenu zabraknie i umrze w ramionach otaczających go dziewczyn.

 Próbował je od siebie odgonić, co mu nie wychodziło. Postanowiłem być wspaniałomyślny i mu pomóc. Od czasu do czasu może być dzień dobroci dla Kise, nie?

 - Dobra, dobra, rozejść się- zacząłem je odganiać. W między czasie słyszałem różne komentarze z ich strony, na przykład: ,,To Aomine. Jaki przystojny!”, ,,Jest lepszy od Kise-kun?”, ,,Chce z nim pobyć sam na sam?” , Ale ma ładne oczy!”.

 - Dzięki- mruknął model, gdy fanki sobie poszły.

 Poklepałem go po ramieniu i odszedłem w stronę stoiska z jedzeniem. Od tego biegania i udawania ochroniarza zrobiłem się strasznie głodny. Oczywiście Murasakibara zjadł już połowę żarcia, więc szybko nałożyłem sobie na talerz kilkanaście pyszności i wróciłem do obserwowania kolejnych konkurencji. Midorima i Murasakibara wygrali, a Tetsu zajął trzecie miejsce. Bardzo dobry wynik jak na niego. Akashi był z nas zadowolony, nawet odpuścił nam nasz dzisiejszy trening i chwała mu za to!

 Zawody się skończyły, wręczono nam medale… Kolejne metalowe kółko będzie wisiało na mojej ścianie, tuż obok kilku pucharów. Mam już całkiem pokaźną kolekcję.

 Poszedłem do toalety. Po drodze minąłem się z Akiną. Akurat podwinęła bluzkę, by wytrzeć mokre czoło. Zobaczyłem część jej brzucha! Zawsze coś na dobry początek. Sam nie wiem, co we mnie wstąpiło, ale szybko przyparłem ją do ściany i złapałem jej nadgarstki. Spojrzała na mnie zaskoczona i nie za bardzo wiedziała, co ma zrobić.

 - Aomine…- zaczęła.

 - Gratuluję wygranej- przerwałem jej i nachyliłem się nad jej twarzą, która przypominała dojrzałego buraka.

 - D-Dzięki, ale o co ci chodzi?- spytała ostro. Wraca do normalności.- Mogłeś mi to powiedzieć normalnie, a nie trzymając przy ścianie, kretynie!

 - A nie sądzisz, że coś mi się należy za wygraną?- spytałem i jeszcze bardziej się do niej przybliżyłem. Zesztywniała i już kompletnie nie wiedziała, jak się zachować. Odniosłem wrażenie, że się trochę bała. Opamiętałem się i ją puściłem. Patrzyła na mnie chwilę z niezrozumieniem, po czym pobiegła w stronę damskiej przebieralni. Co ja znowu odwaliłem? Co we mnie wstąpiło? Przecież tylko lekko odsłoniła brzuch, a ja od razu przyszpiliłem ją do ściany. Co się ze mną dzieje?

Patrzyłem na jej oddalające się plecy. Czy ona się mnie… boi?
___________________________________________________________________________________
 






 

6 komentarzy:

  1. A Kto by się nie bał gdyby go największy zboczuch do ściany przypchnął? XD
    Rozdział jak zawsze zabawny i bardzo dobry, tylko czekać na więcej^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękować :* Postaram się, by jak najszybciej się pojawił ^^

      Usuń
  2. " - Phi, to ja ci zafunduję taką noc, która za żadne skarby świata nie opuści twojej głowy." ~ Aomine bawi się w medium? ;D
    Ohoho, no to Dai-chan przegiął :C Przestraszył Akine, powinien ją przeprosić, choć już mógł ją pocałować, ech... Faceci ;-; Niezrozumiały gatunek.
    Rozdział zabawny, choć nadal nie wiemy, o co chodziło Akasiowi!
    Akina, daj temu kretynowi w łeb, o się nauczy dobrych manier :/
    A gdzie Haizaki zniknął? Czyżby Aomine go zamordował? :D Jeśli tak, to zostawiam dla niego znicz [*]
    Tetsu i trzecie miejsce?! O_O
    No, w końcu nadrobiłam zaległości i pozostaje mi czekać na więcej ;) Powodzenia! No i weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Z góry uprzedzam, iż Haizaki prawdopodobnie się pojawi, ale co zrobi- tajemnica ;) Ten pomysł jeszcze się rozwinie w mojej głowie XD
      WKrótce plan Akashiego wyjdzie na jaw! BUHAHAHHAH XD

      Usuń
  3. Aomine taki napaleniec B) Już by gwałcił, a tu proszę.. Nie zamoczysz stary xoxo
    Kise ty cioto.. Znów z nim przegrałeś. Yuu, znaczy ten.. Sayaka nie będzie zadowolona :/
    Jest późno nie wiem co ja bredzę.. Chce yaoi
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aoś zawsze napalony ^^ :P
      Yaoi dalej będą ;)
      Również pozdrawiam! :D

      Usuń