piątek, 25 września 2015

Rozdział 9

Była lekka przerwa między 8 a 9 rozdziałem, ale mam nadzieję, że się opłaciło ;) W ogóle to dziękuję WSZYSTKIM, którzy tego bloga czytają :D Szczególnie tym, którzy najczęściej komentują! Dla nich dedykuję te rozdział. To dla mnie wielkie wsparcie i cieszę sie, że to opowiadanie się Wam podoba :D :D :**** DZIĘKUJĘ :)
___________________________________________________________________________________
 
~Aomine~

  Wyszedłem z szatni. Nadal miałem przed oczami sytuację sprzed kilkunastu minut. Czemu to zrobiłem? Przy żadnej innej dziewczynie bym się tak nie zachował. Na żadną nigdy tak nie zareagowałem. Nawet na te z miseczką F. Ale ze mnie kretyn! Tak, sam się do tego przyznałem. Możecie zapisać ten dzień… Albo lepiej nie. Niech to nigdy nie wyjdzie na jaw.

 Nie zwracałem uwagi na krzyki Kise i narzekania Midorimy. Już zamierzałem wyjść poza teren szkoły, ale zobaczyłem ją przy bramie. Gadała z Sayaką. Śmiała się, założyła kosmyk włosów za ucho. Podejść czy nie? Spróbować z nią pogadać czy udać, że się nic nie stało? Zaryzykowałem i zacząłem iść w jej stronę. Gdy tylko mnie zobaczyła, wzięła zdziwioną przyjaciółkę pod rękę i pociągnęła ją w stronę centrum miasta. Oż ty, serio jest obrażona. A może się mnie boi? Albo uważa za jakiegoś gościa chorego na głowę?

 Ech, co ja narobiłem? Co ja mam jej właściwie powiedzieć? No przecież nie podejdę i nie powiem: ,,Hej, to przy łazience to były emocje. Zapomnijmy o tym”.

 - Co jej zrobiłeś?- koło mnie jak spod ziemi wyrósł Kuroko.

 - Oi, Tetsu, mógłbyś następnym razem człowieka uprzedzić- myślałem, że padnę trupem u jego stóp. Jeszcze ktoś przez niego kiedyś umrze na zawał!

 - Przepraszam, ale stałem tu od początku.

 No tak. Stoi obok ciebie od dobrych kilku minut, a ty i tak go nie zauważasz. Człowiek-duch.

 - To co jej zrobiłeś?- dopytywał dalej. Cały Kuroko. Nawet jeśli mu teraz nie powiem, to prędzej czy później się dowie.

 Westchnąłem. Zaczęliśmy iść wolnym krokiem w stronę jego domu. W międzyczasie opowiedziałem mu o całej sytuacji. Jego twarz jak zwykle nie wyrażała niczego. Nie wiem, czy przejął się tym, co usłyszał, ale trochę mi było głupio o tym mówić.

 - Musisz jej to wszystko wyjaśnić- odezwał się nagle. Prawie zapomniałem o jego istnieniu.

 - Niby jak? Nie chce ze mną gadać, na dodatek ucieka.

 - Nie dziwię jej się. Taki zboczeniec jak ty przyciąga ją do ściany i dziwnie się zachowuje. Pewnie pomyślała, że chciałeś ją zaciągnąć do łóżka i wcale bym się nie zdziwił, gdyby tak było.

 - Tetsu- syknąłem ostrzegawczo. Jak zawsze bezlitosny.- Jeszcze raz coś takiego powiesz, a przysięgam, że ci coś zrobię. Przejdę do rękoczynów!

  - Zaprzeczasz? Czyli nie chciałeś jej wykorzystać seksualnie? W takim razie tym bardziej powinieneś z nią porozmawiać. W najgorszym wypadku da ci porządnego kosza.

 Już chciałem mu odpowiedzieć, a nawet mocno go szturchnąć, ale zniknął. Rozejrzałem się, lecz nigdzie go nie dostrzegłem. Cholerny drań. Ta jego umiejętność znikania jest czasem mega wkurzająca.

 Westchnąłem. Skierowałem się w stronę domu. Po kilkunastu minutach byłem już w swoim pokoju. Mama wracała dopiero za trzy godziny, więc cały dom miałem dla siebie. W końcu praca pielęgniarki do czegoś zobowiązuje. Czasem musi brać nadgodziny i zostaje w pracy do późna. Za to gdy jestem chory, to męczy mnie różnymi świństwami. Wprawdzie choruję bardzo rzadko, bo w końcu moja zajebistość mi na to nie pozwala, ale jak już się coś takiego zdarzy, to zabrania mi wychodzić z łóżka. Nie żebym miał coś przeciwko. W końcu zostawanie w domu, pornosy, jedzenie, spanie do południa i obijanie się to nie jest taka zła wizja. Bardziej przerażają mnie ćwiczenia, które później da mi Akashi, by, jak on to zawsze ujmuje, rozgrzać moje mięśnie i przywrócić formę sprzed choroby. Po takim treningu czuję się tak, jakby miał ducha wyzionąć.

 Wyciągnąłem telefon, wcześniej rozwalając się na łóżku. Otworzyłem listę kontaktów i najechałem palcem na ,,Buraczaną księżniczkę” ( czyt. Akinę). Zadzwonić? Napisać? Olać to? Zadzwoniłem. A co mi tam. Najwyżej wbiję do jej mieszkania i nie wyjdę stamtąd, dopóki mnie nie wysłucha. W końcu nie będzie mnie do końca życia ignorować! Ja, zajebisty Aomine Daiki, miałbym zostać poniżony przez dziewczynę?! Ha, niedoczekanie!

 Nie odebrała. Wredna wredota. Chce mnie jeszcze bardziej wkurzyć? A niech próbuje, ale wątpię, by jej to wyszło na zdrowie. I znów odrzuciła moje połączenie! Jak w ogóle śmiała mnie tak potraktować! Takie zachowanie jest niewybaczalne!

 Zdecydowałem, że pogadam z nią następnego dnia. Byłem już zbyt zmęczony, a przecież muszę odpocząć. Znając Akashiego da nam jutro cięższy trening, ze względu na dzisiejsze wolne popołudnie. Psychol jeden, będzie męczył ludzi. Najpierw daje nam wolne, by później nas zamęczyć na śmierć. Pewnie chce, byśmy zginęli w męczarniach i z porozrywanymi mięśniami. On ma spore szanse na to, by zostać sadystą, mordercą, gwałcicielem, psychopatą i medium w jednym. Nic się przed nim nie ukryje. Przecież… Cholera! A jeśli on dowie się o tym zajściu z Akiną?! Przecież on może wyciągnąć wszystko od każdego członka Pokolenia Cudów! Wszystko! A Tetsu wie… Boże, oby tylko ten wredny karzeł się nie wygadał… Boże, spraw, by psychol się nie domyślił. Jeśli w jakiś magiczny sposób się dowie, mogę się pożegnać ze spokojem na co najmniej miesiąc, a najgorsze będzie to, że zabierze mi moje pornosy i ich nie odzyskam! O, to już by było dla mnie za wiele. Zniosę nawet potrojone treningi, ale co zrobię bez widoku tych pięknych cycków z miseczką F?! Umrę. Jak się będę dokształcał o kobiecym ciele i krągłościach bez tych pięknych modeleczek? Znaczy mogę iść na żywioł, ale to i tak nie zawsze się uda. Poza tym… Ostatnio kręci mnie tylko jedna, wyjątkowo wkurzająca dziewczyna. Nie żebym nie miał ochoty na inne cycate laski z naszej szkoły, ale żadna tak na mnie nie działa jak Akina. I to nie jest takie uczucie, że ją przelecę i będzie dobrze. Ja po prostu lubię jak jest obok i się ze mną przekomarza.

 Zwariowałem. Czas się zwolnić ze szkoły i iść do psychiatryka. W życiu bym nie podejrzewał, że będę się tam musiał znaleźć szybciej niż Akashi. Ach, życie… Niesprawiedliwe.

 

 Następnego dnia wstałem pół godziny wcześniej niż zwykle ( możecie już bić brawo i się przede mną kłaniać, nie mam nic przeciwko), czym bardzo zaskoczyłem matkę. Nawet sprawdziła, czy nie mam gorączki. Chociaż zawsze wtedy, gdy mam podwyższoną temperaturę, leżę prawie jak zabity i nie mam na nic ochoty.

 Zrobiła mi śniadanie i postawiła przede mną talerz z kilkoma kanapkami.

 - Czy ja o czymś nie wiem?- spytała podejrzliwie i usiadła koło mnie.

 - Hę?- nie zrozumiałem.

 - Z własnej woli wstałeś wcześniej niż zwykle- zaczęła.- Nawet przy tym nie marudziłeś. Coś się stało? Masz jakiś problem?

 - Nie… Mam tylo cos do zalatwinia- odpowiedziałem z pełną buzią.

 - Daiki, ile razy mam cię prosić, byś nie gadał z jedzeniem w buzi?!- podniosła głos.

Połknąłem wszystko i kontynuowałem:

 - Powiedziałem, że mam coś do załatwienia. Muszę z kimś pogadać.

 - Dziewczyna?- mrugnęła do mnie porozumiewawczo.

 - Nom…

 - Czyżbyś sobie wreszcie kogoś znalazł?- wyglądała na nieco podnieconą.- Musisz mi ją koniecznie przedstawić! Dziś kończę pracę wcześniej, więc ją przyprowadź po szkole do domu. Zrobię pyszny obiad!

 Czyli już sobie wszystko zaplanowała. Ma być Akina, ma być obiad, ma być milion pytań… Jak ona sobie coś zaplanuje, to nic nie zmusi ją do tego, by zmieniła plany.

 Wyszedłem z domu. Przed wyjściem usłyszałem jeszcze kilkanaście jej rad dotyczących tego, jak zaprosić Akinę do domu. Jezu, po prostu podejść, logicznie zacząć rozmowę i na końcu jej oznajmić, że jest dziś gościem w moim domu, bo moja rodzicielka tak sobie zażyczyła. Proste, nie? Więc po co dodawać jakieś uprzejmości typu: pięknie wyglądasz, chcesz zjeść z nami obiad?, do twarzy ci w tej bluzce… Tylko bym niepotrzebnie zmarnował czas.

 Stanąłem za drzewem i zerknąłem na wyświetlacz telefonu. Za kilka minut powinna tędy przechodzić Akina. Nie pomyliłem się. Szła w towarzystwie Sayaki. Czas rozpocząć misję!

 

 ~Akina~

  Wyszłyśmy z domu i zaczęłyśmy gadać o nauczycielu od japońskiego. Ostry, ale dobrze tłumaczy. Wprawdzie ma już swoje lata, ale jak mu nie podpadniesz, to jest przeważnie miły. Właśnie chciałam powiedzieć Sayace o ostatnim treningu Pokolenia Cudów, aż nagle usłyszałam znajomy głos:

 - Nadal mnie będziesz ignorować?

 Odwróciłam się błyskawicznie. Aomine. Czego ten kretyn znowu chce? Zapoznać mnie z kolejną ścianą? Zgwałcić?

 - Czego chcesz?- warknęłam.

 - Pogadać.- odpowiedział całkiem spokojnie, ale w jego głosie można było wyczuć lekkie poirytowanie.

 - Jestem zajęta rozmową z…

 - Spoko, pójdę przodem- odezwała się nagle Sayaka. ZDRAJCA! Zdradziła mnie! Zostawiła na pastwę tego zboczeńca! Jeśli przeżyję to spotkanie, to ją zabiję!

 Zaczęła iść w stronę szkoły, a wcześniej posłała mi pojrzenie, które mówiło samo za siebie: ,,Albo wszystko z nim wyjaśnisz, albo nie masz dziś gdzie spać.” Ostatnio wszyscy się na mnie uwzięli. Może jednak powinnam zacząć nosić ze sobą szczęśliwe przedmioty, które daje mi Midorima? Nie, aż tak zdesperowana jeszcze nie jestem.

 - O czym chcesz pogadać?- spytałam i skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.

 - O Świętym Mikołaju, a o czym innym mógłbym z tobą gadać?- burknął.

 - To mów, chętnie posłucham.

  Wolnym krokiem zaczęliśmy iść w stronę szkoły. Przez chwilę panowała między nami cisza, której nie chciałam przerywać. W końcu odezwał się Aomine:

 - To wtedy…- zaciął się czy jak?- Sam nie wiem, dlaczego to wtedy zrobiłem. Jakoś tak samo wyszło… Nie wiem… Chwila słabości? Bardzo cię przestraszyłem?

 Prychnęłam.

 - Wcale mnie nie przestraszyłeś- skłamałam. Tak naprawdę to się bałam, ale nie chcę, by mnie uznał za słabeusza. Nie chcę wyjść przy nim na bezbronną nastolatkę, która się nie umie obronić. Właściwie czemu wtedy nic nie zrobiłam? Nie mogłam się ruszyć, nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Przy innym chłopaku, na przykład Haizakim, wierzgałabym nogami we wszystkie możliwe strony i wrzeszczałabym najgłośniej jak się dało.

 Serce mi wtedy mocno waliło, oddech miałam przyspieszony. Nigdy nie czułam czegoś takiego. Z jednej strony czułam się niepewnie, ale z drugiej… Taka bliskość mi pasowała. Nawet jej chciałam.

 - Kłamiesz- powiedział nagle.- Gdybyś się nie bała, to byś nie uciekła.

 - To były tylko chwilowe i niezrozumiałe dla mnie emocje!

 - Mogę powiedzieć dokładnie to samo. Skoro żadne z nas nie umie wytłumaczyć swojego zachowania, to może o tym zapomnimy?

 Nie odpowiedziałam mu od razu. Nie miałam lepszego pomysłu, ale co będzie, jeśli się takie coś powtórzy?

 - Dobra, ale spróbuj jeszcze raz zrobić coś takiego, a ci nogi z dupy powyrywam!- zagroziłam, na co się zaśmiał.

 - Tak, tak, już to widzę. Tak przy okazji, to moja mama zaprosiła cię dziś na obiad po szkole, więc idziesz do mnie.

 Nieco zesztywniałam.

 - Dziś?- powtórzyłam niepewnie.

 - Tak. Matka bardzo chce cię poznać.

 - Coś ty jej o mnie naopowiadał?

 - A nic ciekawego… Powiedziałem, że masz problem z nadwagą, że masz dysleksje, seplenisz, ciągle się rządzisz, masz zadatki na psychopatkę…

 Zatrzymałam się i miałam wrażenie, że pobladłam.

 - Kpisz sobie ze mnie- stwierdziłam po chwili.

 - Ale prawie się nabrałaś- wytknął na mnie palcem.- Żebyś widziała swoją minę!

 - Prawie to duża różnica- burknęłam i się lekko zarumieniłam. Odwróciłam głowę, a chwilę później doszliśmy do szkoły.

___________________________________________________________________________________


 





 

8 komentarzy:

  1. Ostatnie zdjęcie mnie powaliło ❤
    Hohoho, ciekawe co będzie jak mama Aomine spyta się czy to właśnie Akina jest jego dziewczyną xD musze to sobie dokładnie wyobrazić!
    Czekam na następny, pośpiesz się, bo Haruu lubi czytać twe opowiadanie! C:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział 10 jest przygotowywany :D Miło mi! Dziękować :***

      Usuń
  2. "Po takim treningu czuję się tak, jakby miał ducha wyzionąć. " ~ Jakbym
    " I to jest takie uczucie, że ją przelecę i będzie dobrze." ~ Mam wątpliwości, co do tego zdania :c
    " - Nie… Mam tylo cos do zalatwinia- odpowiedziałem z pełną buzią." ~ tylko, coś, załatwienia
    "Zapoznać mnie z kolejną ścianą?" ~ OMG XD

    Ułomine to diabeł wcielony ;D Żeby tak dziewczynę okłamać?! Mógłby się chociaż bardziej postarać przy zapraszaniu jej, ale nie, po co, phi... Akaś, naucz go dobrych manier! Ale pomiń naukę o obsługiwaniu nożyczek, ekhem...
    Rozdział, jak zwykle, przezabawny, a rozmowa Aomine z Kuroko mnie powaliła XD A co dopiero komentarze Akiny! Czekałam aż wyjaśnisz sytuację z jej punktu widzenia i nie zawiodłam się! Oboje coś do siebie czują, ale żadne nie wie, co takiego, ech... Wyjaśnijcie sobie wszystko, a nie! I dajcie buziaka!
    Nie, Aomine, nie myśl o szekszach, bo ja do siebie zrazisz ;-;
    Czekam z niecierpliwością na więcej ;D Szczerze mówiąc, już bym chciała 10 rozdział :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Mnie też powalił ostatnim obrazek, gdzie Ty je znajdujesz? :D

      Usuń
    2. " - Nie… Mam tylo cos do zalatwinia- odpowiedziałem z pełną buzią." ~ tylko, coś, załatwienia~~ to tak specjalnie, bo mówił z pełną buzią XD

      10 właśnie piszę :D pojawi się jeszcze dziś ;) A co do obrazków... przeszukuję Neta, głównie grafikę Google i jakoś tak po dłuższym ( bardzo dłuższym XD) szukaniu, pojawiają się takie, co mi się podobają :D

      Usuń
    3. A, spoko, cofam tamten błąd ;D
      A pisajaj, ja czekam :3

      Usuń
  3. W sumie to jest już w luj późno, a ja to czytałam i teraz nie mam siły na napisanie komentarza. No i po co to, na co to. Mój musk ma laga.. Cholera jasna! Skup się dziewczyno! Nikt nie chce wysłuchiwać o twoim niedojebaniu -_- lol im później, tym wredniejsza robi się moja podświadomość. Dobra..
    Ten rozdział mogę skomentować jednym zdaniem:
    "Rozterki uczuciowe niedoszłego gwałciciela i jego ofiary" xD
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń