Yo, ludzie!
Zabrałam się za pisanie ,,Weekend u Akashiego" już kilka dni temu, ale że na razie jest to trochę długie (już coś koło 16 stron Worda, a będzie jeszcze dłuższe), to postanowiłam podzielić to na dwie części. Pierwszą wstawiam dziś, druga pojawi się jak tylko ją skończę ;)
Mam nadzieję, że opko przypadnie wam do gustu ;)
Tym razem nie będę was zanudzać (jakaś nowość XD), tylko bez żadnego niepotrzebnego gadania, zapraszam do czytania!! :D
_________________________________________________________________________________
Ja pierdolę, za jakie grzechy?!
Kiedy stanąłem przed drzwiami domu, właściwie
willi, Akashiego, aż przebiegł mnie nieprzyjemny dreszcz. Reszta drużyny też
była chyba nieźle spięta, bo jakoś nikt nie miał ochoty pukać w ten kawałek
drewna. I to grubego drewna. I pewnie drogiego. A, i ozdobionego.
- Ee… - zaczął Kise. – Kto puka? Przecież nie
będziemy tak sterczeć pod drzwiami jak jacyś bezdomni.
- Ależ proszę, kobietom i ciotom się ustępuje,
droga wolna – powiedziałem, pchając go lekko w stronę drzwi.
Ścisnął mocniej swoją torbę, po czym szybko
odsunął się w bok, rezygnując ze swojego pierwszeństwa, którego łaskawie mu
udzieliłem. No co za bezczelność! Ja, wielki i zajebisty Aomine Daiki ustępuję
komuś miejsca, a ten ktoś to miejsce odtrąca! Skandal! No normalnie za ten czyn
to prezydent powinien mi osobiście pogratulować. Albo i dać Nobla czy jakiś
Krzyż Zasługi dla państwa… No cokolwiek no! Dlaczego nadal nikt mnie nie
docenia? Czuję się obrażony.
Zaczęła się kolejna kłótnia o to, kto ma
zapukać i liczyć na to, że nie spotkamy od razu Akashiego przy wejściu. O
bogowie, a jak tu są kamery i ta gnida wszystko widzi, przy okazji nabijając
się z naszego zachowania?! Jeżu… Będzie miała z tego niezły kabaret, bo
podejrzewam, że musimy wyglądać komicznie.
Nagle drzwi się otworzyły i stanął w nich
wysoki staruszek w stroju lokaja. Święte pornosy, czego Akashi nie ma w tym
domu? Ach, no tak. Pornosów. Chociaż skoro nawet ma taką służbę, to może jakiś
świerszczyk by się znalazł? E, złudna nadzieja. Prędzej bym chyba umarł, niż
znalazł w tej willi pornole.
- Zapraszam państwa do środka – odezwał się
nagle lokaj. – Panicz Akashi już państwa oczekuje.
Boże, normalnie jakbym znalazł się w jakimś dwudziestowiecznym pałacu! I to słownictwo lokaja… Ludzie, takiej powagi to ja dawno nie widziałem. Nawet szanowna gnida się tak nie zachowuje. Chociaż może i dobrze, bo gdyby na treningu do każdego mówił ,,pan”, to chyba bym się wypisał z drużyny. Po namyśle stwierdzam jednak, że to byłby głupi pomysł, bo znając tego psychola, to by mnie normalnie prześladował i straszył nożyczkami, a potem pewnie i tak bym wrócił. A gdy pomyślę o dodatkowych treningach, jakie by mi fundował, to aż mnie nogo bolą.
Kiedy szliśmy za lokajem, rozglądałem się po
mieszkaniu Akashiego. Bogowie, jakie to wszystko jest ogromne! Jeśli się tu nie
zgubię, to będzie cud jakiś. Tyle tam drzwi i korytarzy, że nawet nie umiałbym
trafić do wyjścia. Już wiem, czemu Akashi jest taki chudy. Jak codziennie
chodzi tyle po własnym domu, to trochę tak, jakby zaliczył długi spacer. Jednak
ja i tak wolę swój dom. Wprawdzie jest mniejszy, ale bardziej przytulny,
osobisty i dobrze się w nim czuję. Tutaj mam dziwne dreszcze. W końcu kiedy
zostaniemy z Akashim, trzeba się będzie modlić, by miał dobry humor.
Lokaj zaprowadził nas do sporych drzwi w jakimś
korytarzu, po czym je otworzył i stanął w progu.
- Pańscy goście już przyszli – powiedział.
- Dobrze, wpuść ich. – Usłyszeliśmy głos
Akashiego.
Staruszek skłonił się i wpuścił nas do środka,
zamykając za nami drzwi. Kiedy zobaczyłem sypialnię Akashiego, poczułem, jak
moja żuchwa dotyka podłogi. Ludzie, to pomieszczenie jest dwa razy takie, jak
mój salon! A jak trzeba się namęczyć, by tu posprzątać… Kolejny minus
mieszkania w dużym domu. Ale z drugiej strony ta gnida ma służbę, która zrobi
wszystko za niego. Farciarz.
Stanęliśmy wszyscy na środku pokoju i
podejrzewam, że wyglądaliśmy jak poranione przez los cioty. Jakoś żaden z nas
nie rozpoczął rozmowy, za to miałem wrażenie, że wszyscy chowają się ukradkiem
za Murasakibarę. Co za trzęsiportki! Tchórze i tyle!
- Możecie usiąść – odezwał się nagle Akashi,
bawiąc się swoimi nożyczkami.
Tia.. A zaraz się okaże, że w podłodze
znajdują się klapy, które prowadzą wprost do klatki z lwami. Wcale bym się nie
zdziwił, gdyby któryś z nas zaraz tam wpadł. Obstawiam Kise.
Jako że Midorima stał najbliżej fotela, zajął
go pierwszy, rozglądając się po pomieszczeniu z lękiem i niepewnością, co
starał się ukryć. Murasakibara uwalił się na podłodze, otwierając paczkę swoich
pocky. Wyglądał tak, jakby miał na wszystko wyjebane – czyli codzienność. Kise
z kolei przykucnął na jakimś stołku u nerwowo miętosił w ręku pasek swojej
torby. Cóż mi pozostało? Usiadłem na podłodze po turecku i zapatrzyłem się w
sufit, unikając wzroku tej gnidy.
- Ładny pokój, Akashi-kun – odezwał się nagle
Tetsu, zjawiając się znikąd koło mnie. Tak mnie wystraszył, że prawie zawału
dostałem! No tak… Znów o nim zapomniałem.
- Oi, Tetsu, ostrzegałbyś uczciwych obywateli
przed nagłym pojawianiem się! – warknąłem.
- Stałem obok ciebie przez cały czas –
odpowiedział. – Poza tym uczciwych obywateli ostrzegam.
Czy on mnie właśnie obraził?! Tetsu, coś
czuję, że wkrótce pożałujesz!
- Dziękuję, Tetsuya – powiedział Akashi,
odrywając swój wzrok od czerwonych nożyczek. Spojrzał na każdego z nas, a na
jego ustach pojawił się ten szatański uśmiech, przez który często mam dreszcze.
Ja pierdole, znów je mam. – Cieszę się, że wszyscy przyszliście punktualnie.
Wcale nie było tak, że zmówiliśmy się o tej
samej godzinie, by nie przebywać z Akashim sam na sam. Wcale. Jeśli tam
myśleliście, to złudna teoria. To, że się tam wszyscy spotkaliśmy, to tylko
szczęśliwy przypadek.
- Emm… Akashicchi? – zaczął nieśmiało Ryouta,
przerywając miętoszenie swojej torby. – Tak właściwie to po co nas zaprosiłeś?
Dobre pytanie. Sam chciałbym to wiedzieć.
Wczoraj ta gnida oznajmiła nam, że mamy u niej przez weekend nocować, ale
żadnych szczegółów to już nie raczyła podać. Szczyt chamstwa po prostu! A potem
się czepia, że to ja nie mam manier!
- Chcę, byście tu trochę wypoczęli. –
Wypocząć?! U niego?! Dobry żart, ale jakoś zapomniałem się zaśmiać. – Zdrowe
jedzenie i ciepła kąpiel dobrze wam zrobią. W końcu za tydzień rozpoczynają się
zawody zimowe, więc musicie być w formie.
Od kiedy on tak o nas dba? Jeszcze trochę, a
oznajmi nam, że zatrudnił kosmetyczkę, by przeprowadziła na nas jakieś zabiegi
z przeróżnymi mazidłami, podejrzanie wyglądającymi kremami oraz lakierami. Tfu!
I co miał na myśli mówiąc ,,zdrowe jedzenie”? Że w sensie bez żadnych hamburgerów
i frytek? Za to z warzywami? Bogowie, umrę tu z głodu! Ratunku!
- Przedtem jednak chcę omówić z wami ważną
kwestię – kontynuował Akashi i zrobił dramatyczną pauzę, by wzbudzić w nas lęk
i ciekawość. Przeklęty szatan wcielony! – Na ten weekend odejdziecie od swoich
nawyków.
Wszyscy wbiliśmy w niego swoje zdziwione
spojrzenia, po czym spojrzeliśmy na siebie, kompletnie nic nie rozumiejąc.
- A dokładniej? – spytałem.
- Ty, Daiki, masz zakaz oglądania swoich
pornosów. – Wskazał na mnie nożyczkami, a ja aż się zakrztusiłem powietrzem.
- CO?! – wykrzyknąłem, zapominając o tym, do
kogo mówię. – Nie możesz mi tego zrobić!
- Owszem, mogę i właśnie to robię – powiedział
głosem tak zimny, że myślałem, że zamarznę. – Poproszę je.
Zdusiłem w sobie jakieś przekleństwo, po czym
mruknąłem niezadowolony, wyjmując z torby swoje ukochane świerszczyki.
Żegnajcie na weekend cycate piękności! I do kogo mam się teraz ślinić przed
snem, hę?! No do kogo, ja się pytam?! Życie jest cholernie niesprawiedliwe!
Podałem mu pornole, a on je natychmiast
schował do szafki nocnej, zamykając ją na klucz. A w nocy pewnie będzie
ukradkiem do nich zaglądał, skurczybyk jeden. To moje skarby i tylko ja mogę je
mieć! Oddajcie mi te piękne cycki!
- Atsushi, ty masz ograniczyć słodycze do
minimum. – Akashi przeniósł swoje spojrzenie na Murasakibarę, który natychmiast
przestał jeść.
- Aka-chin, ale ja muszę je jeść – powiedział,
przytulając do siebie swoje pocky.
- Dwa dni bez słodyczy dobrze ci zrobi –
odpowiedział kapitan i wyciągnął rękę po jego smakołyki.
Murasakibara jęknął cicho, przełknął to, co
miał w buzi, i wyjął z torby swój zapas słodyczy, po czym położył go na łóżku
tej gnidy. Nie no, protestuję! Nie dość, że będzie oglądał w nocy moje pornole,
to jeszcze słodyczami się będzie przy tym zajadał! Nie zgadzam się! To
niezgodne z prawem!
- Shintarou, poproszę twój telefon – rozkazał
Akashi, wyciągając rękę, po komórkę Midorimy.
- Ale wtedy nie będę mógł sprawdzać Oha-Asy –
zaprotestował glon, zieleniejąc na twarzy. Uwierzcie mi, to wyglądało
przekomicznie! Gdyby nie sytuacja, w której się znajdowałem, wybuchnąłbym
głośnym śmiechem.
- O to mi właśnie chodzi.
Glon rozstał się ze swoim telefonem ze łzami w
oczach. Skulił się na swoim fotelu, po czym ścisnął mocniej swój szczęśliwy
przedmiot, jakim była gumowa kaczka. Ja pierdole, czego ci ludzie w tym
horoskopie nie wymyślą…
- Tetsuya, zakaz spożywania shake’ów
waniliowych. – Na te słowa Tetsu skinął głową, lekko markotniejąc. – Ryouta. –
Akashi spojrzał na niego z wyższością. – Poproszę twoje kosmetyki.
- N-nie, Akashicchi! – pisnął Kise, patrząc na
niego błagalnym wzrokiem. – Jestem modelem, muszę dbać o swoją cerę!
- Dwa dni bez kremu nawilżającego to nie jest
taki duży wysiłek. Oddaj je.
Blondyn przez chwilę się wahał, ale gdy
zobaczył mrożące krew w żyłach spojrzenie kapitana, podjął decyzję w ciągu
niecałej sekundy. Wyjął ze swojej torby wszelkie tubki, tubeczki, słoiki, kremy,
waciki, a następnie położył je obok tej gnidy. Chwała bogom, łazienka będzie
wolna! Nie będę musiał czekać dwóch godzin, aż Kise z niej wyjdzie, cały w
jakimś podejrzanie wyglądającym mazidle.
- Dobrze, teraz pokażę wam wasz wspólny pokój
– powiedział Akashi i wstał, by dojść do drzwi.
Podnieśliśmy się leniwie z podłogi i wzięliśmy
swoje torby, po czym poszliśmy za nim. Ludzie, teraz zgubię się jeszcze
bardziej! Gdy skręciliśmy w lewo, naszym oczom ukazały się jedyne w tym
korytarzyku drzwi. Kapitan otworzył je nam, po czym wszedł do środka. No halo!
Z tego, co wiem, goście mają pierwszeństwo, niewychowany psycholu! Phi, i on
uważa się za kulturalnego człowieka! Dobre żarty.
- Rozłóżcie swoje futony, a za kwadrans
przyjdzie tu lokaj, by zaprowadzić was do kuchni.
Akashi opuścił pomieszczenie, nawet nie trzaskając przy tym drzwiami.
Spojrzeliśmy na siebie lekko zaskoczeni, ale po chwili zaczęliśmy się
rozpakowywać. Ułożyłem swój futon pod lewą ścianą, a torbę położyłem na
najbliższym fotelu. Jakoś trzeba się urządzić, nie?
Akurat, gdy kładłem na swoim legowisku
poduszkę zdjętą z fotela, usłyszałem, jak niedaleko mnie ktoś się rozkłada.
Jakoś wcale się nie zdziwiłem, gdy zobaczyłem Kise.
- Oi, masz dla siebie cały pokój, mógłbyś się
trochę odsunąć! – powiedziałem. No jakbym mógł być sobą bez jakiejś sprzeczki z
nim?
- Aominecchi, gdyby to był hotel, nie byłoby
problemu – odparł, wyrównując swój koc. – Ale że to jest dom Akashicchiego, a w
dodatku ma pokój niedaleko nas, to wolę spać blisko kogoś silnego.
- Masz Murasakibarę.
- Ale tam nie ma miejsca, on zajmuje za dużo
podłogi!
O bogowie, jeszcze mi się trafiła tchórzliwa
ciota obok! Co jeszcze? Może zaraz się okaże, że ta ciota chrapie? Albo będzie
mnie w nocy macać, klejąc się do mnie z powodu koszmaru? O nie, wtedy to
wyląduje w drugim końcu tego pokoju i nie będzie miał możliwości powrotu do mej
zajebistej osoby. Postanowione. Chociaż miło usłyszeć, że jestem silną osobą.
Wprawdzie to oczywiste i każdy powinien to wiedzieć, ale komplementy zawsze
mile widziane! Nie rozumiem, czemu ludzie tak mało mnie chwalą. Niektórzy to
powinni mi dziękować, że w ogóle zwróciłem na nich uwagę. Klękajcie narody!
Zajebisty Aomine Daiki poświęci wam wolną chwilę! To skandal po prostu, że
ludzie nie okazują należnego mi szacunku. A prezydent to przecież jest od tego,
żeby nagradzać specjalne osoby, które w jakikolwiek sposób przyczyniły się dla
państwa, nie? A ja się przyczyniłem samymi narodzinami. W sumie to powinien też
wynagrodzić moją matkę, która zrodziła zajebistego mnie. Się kobieta musiała
namęczyć, taki skarb pod sercem nosić! Dlaczego nikt tego nie docenił i nie
wybudował jej choćby jakiegoś pomnika? Albo nie nazwał ulicy na jej cześć.
Istny skandal przez wielkie ,,s”.
Westchnąłem cicho, wiedząc, że Kise już się
uparł i zdania nie zmieni. To tylko dwie noce. Spokojnie, Daiki, jak zwykle
dasz sobie radę.
Rozległo się pukanie do drzwi.
- Proszę! – zawołał Ryouta, kończąc szykowanie
sobie posłania.
- Kolacja gotowa – oznajmił lokaj, otwierając
drzwi.
Poszliśmy za nim, a ja starałem się zapamiętać
drogę do naszego pokoju, jednak poddałem się już po trzecim skręcie. Istny
labirynt. Jak pracujący tu ludzie połapali się w tych wszystkich
pomieszczeniach? Podejrzewam, że nawet, jeśli mieszkałbym tu przez dziesięć
lat, to i tak gubiłbym drogę do łazienki. Albo do salonu. W każdym bądź razie
jeśli raz się tu zgubię, to będę miał ogromne problemy z odnalezieniem wyjścia.
Ciekawe, co będzie na kolację? Może jakieś
dobre mięso? Lub spaghetti! Uwielbiam spaghetti, szczególnie z klopsikami. A
może pyszna zupa? Albo ryba? Tyle rzeczy przyszło mi teraz do głowy, że sam nie
wiem, na co mam ochotę. Kiedy do jadalni wszedł lokaj, pchając przed sobą wózek
z daniami, poczułem, że jestem straszliwie głodny. Do pomieszczenia weszło
dwóch mężczyzn, nieco młodszych od tego staruszka, i zajęli się podawaniem dań.
Wszystko położyli na stole, a mi natychmiast zrzedła mina.
- Warzywa? – jęknąłem.
- Wszystkim dobrze zrobią, szczególnie tobie,
bo ciągle opychasz się tymi hamburgerami – odpowiedział Akashi i zjadł kawałek
marchewki.
- Nie ciągle, tylko raz na jakiś czas! –
zaprotestowałem, po czym zmusiłem się do połknięcia kalafiora. Ble… Kto śmiał
wymyślić takie świństwo?! Przyznać się! Ogórki, pomidory czy rzodkiewkę to
nawet lubię, ale takie coś jak kalafior czy brokuły, nie wchodzi w spis mojego
menu. – Obrzydlistwo – mruknąłem, biorąc do buzi kawałek ogórka.
- Aominecchi, warzywa dobrze robią na twoją
cerę – odezwał się Kise, pochłaniając wręcz pomidora. – Dzięki nim twoja skóra
będzie gładsza i się tak szybko nie pomarszczy.
- Pierdolę to – burknąłem, gryząc kolejny
kawałek ogórka. – Dajcie mi mięso.
- Daiki, zachowuj się chociaż przy stole. –
Akashi spojrzał na mnie karcąco, a ja miałem wrażenie, że zaraz rzuci we mnie
nożem. Kurwa, drzwi są trochę daleko, ale jest szansa, że ewentualnie zdążyłbym
dobiec.
- Tak, tak. Jasne.
Kapitan westchnął cicho, po czym nałożył sobie
na należ nieco sałatki. Pomocy! Umrę tu z głodu! Mamusiu, zrób mi swojego
pysznego kotleta schabowego! Albo smażoną makrelę, obojętnie! Tylko zabierzcie
te warzywa!
Jakoś nikt nie zaczął rozmowy. Niby
niekulturalnie rozmawiać przy jedzeniu, ale z mamą bądź na jakiś spotkaniach
rodzinnych, zawsze gadamy. No tak, ale to dom Akashiego, gdzie panuje zupełnie
inna epoka i zwyczaje.
Przemogłem się i zjadłem cały talerz warzyw, a
oprócz tego dwie kanapki z jakimś topionym serkiem. No i gdzie mój medal za
poświęcenie?! Dlaczego jeszcze go nie dostałem?! Rany.. Dzisiejsi politycy są
wyjątkowo nieogarnięci. Żeby tak pomijać mą zajebistą osobę? No kto to słyszał?
Chamstwo! Chamstwo i skandal!
Po skończonej kolacji wzięliśmy swoje piżamy i
udaliśmy się z Akashim do łazienki. O, bogowie, jego toaleta jest tak duża, jak
dwa, może nawet trzy moje salony! Dlaczego on nas do siebie wcześniej nie
zaprosił?! Takie luksusy ma w domu, a ja je dopiero teraz widzę?! Rozglądałem
się po pomieszczeniu przez pewien czas i dopiero po chwili skapnąłem się, że
reszta już się rozebrała i wchodzi do czegoś, co prawdopodobnie było sporym
basem pełniącym rolę ogromnej wanny. Szybko poszedłem w ich ślady, a gdy
poczułem na sobie gorącą wodę, cicho odetchnąłem. O tak.. Tego mi było trzeba.
W końcu mieszkanie w domu Akashiego jest stresujące, więc należy się po takich
przeżyciach trochę odprężyć. A gorąca kąpiel nadaje się do tego idealnie.
- Akashicchi, co będziemy właściwie jutro
robić? – spytał Kise, przerywając ciszę.
- Jutro się tego dowiesz – odparł Akashi,
opierając się o brzeg wanno-basenu.
I znów ma jakąś tajemnicę. Nie zdziwiłbym się,
jeśli to będzie istna męczarnia w postaci długiego treningu. Ale skoro mówił,
że mamy odpoczywać, to może jednak wymyśli coś bardziej… ludzkiego? Oby, bo nie
mam najmniejszej ochoty na bieganie.
Zamknąłem oczy i rozkoszowałem się gorącem
wody. Bogowie, jak dobrze… Prawie jak w gorących źródłach.
Nagle drzwi do łazienki otworzyły się i
stanęli w nich dwaj mężczyźni ubrani w białe koszulki, krótkie spodnie i
klapki. No jak śmieli zakłócić mój spokój?! Zdziwiło mnie też to, że trzymali
jakieś kolorowe tubki. Spojrzałem na nie podejrzliwie, a po chwili jeden z
,,gości” odezwał się:
- Przynieśliśmy szampony i balsamy, jak panicz
kazał.
- Dobrze, postawcie je obok Ryouty. – Wskazał
blondyna, a mężczyźni postawili koło niego kilka tubek.
Ja pierdole… Wykrakałem z tym salonem
kosmetycznym. I po co ja tyle gadam? Jeszcze trochę, a karze nam założyć
sukienki. Wróć! Nie było tego! Jak tak dalej będę krakał, to w końcu to się
spełni, czego całym sercem wolałbym uniknąć.
- To są balsamy i żele, które stosuje się
podczas kąpieli! – wykrzyknął Kise, czytając etykiety dwóch tubek.
- Owszem – przytaknął Akashi. – Przecież
mówiłem wam, że macie tu odpocząć. Dzięki tym kremom wasza skóra będzie
nawilżona i lepiej się poczujecie.
Kurwa…
Przecież głównie baby używają takich rzeczy!
Znaczy.. Nie żebym nie używał żelu pod prysznic, ale mam swój ulubiony zapach,
którego nie mam zamiaru zmieniać! A z tego, co widzę, tu są jakieś wiśniowe,
truskawkowe, waniliowe, nawet czekoladowy się znalazł!
- Każdy ma wybrać sobie jakiś zapach i go
zastosować – powiedział Akashi, po czym wziął od Kise tubkę z żelem wiśniowym.
I pięknie. Że niby mam pachnieć jak jakiś
owoc?! Wypraszam sobie! Gdzie jest mój prawdziwie męski zapach żelu pod
prysznic?! Dlaczego go tu nie ma? Świetnie… Zaraz będę normalnie słodko
waniliowy.
Po długiej chwili zastanowienia wziąłem do
ręki tubkę z żelem czekoladowym. No co? Jak trzeba, to trzeba. Przynajmniej nie
będę pachniał truskawkami. Wylałem część zawartości buteleczki na swoje
ramiona, następnie na brzuch, plecy, a na koniec wstałem, by wetrzeć to w nogi.
Muszę przyznać, że całkiem przyjemne uczucie. Wprawdzie zapach czekolady nie do
końca mi podpasował, ale i tak był milion razy lepszy od zapachu truskawki.
- Aominecchi, wetrzesz mi to w plecy? – spytał
nagle Kise i przysunął się bliżej mnie.
- A ty se sam nie możesz wetrzeć? – burknąłem.
- Jak ty to zrobisz, to będzie dokładniej.
Westchnąłem cicho, po czym odłożyłem swoją
tubkę i nalałem sobie na dłoń żel.. Serio?! Kise, serio wziąłeś akurat
truskawkowy?! Jezu… No i po co myłem się czekoladowym? Teraz mi ręce będę
pachniały truskawkami. Wtarłem to paskudztwo w skórę Kise, a następnie szybko
podałem mu buteleczkę i starałem się zbyć truskawkowy zapach ze swoich dłoni.
Obrzydlistwo! Co ja tu przechodzę… I nadal nie widzę swojego medalu za poświęcenie!
Po skończonej kąpieli wytarliśmy się
ręcznikami przygotowanymi wcześniej przez służbę Akashiego, a potem ubraliśmy
się w piżamy. Gdy zobaczyłem Midorimę w zielonym stroju i na dodatek czapce w
kształcie żaby, to cudem powstrzymałem się, by nie wybuchnąć śmiechem. Ja
miałem na sobie zwyczajne, piżamowe bokserki oraz granatową podkoszulkę. I
wystarczy. Po co do tego jakieś czapeczki?
- Akashicchi – zaczął nieśmiało Kise. – Mogę
chociaż użyć jednej maseczki albo…
- Nie – odparł szybko Akashi, nawet na niego
nie patrząc. – Ciesz się, że w ogóle pomyślałem o tych żelach do kąpieli. A jak
jeszcze raz zaczniesz temat swoich kosmetyków, to gwarantuję ci, że z twoich
flaków powstanie jakiś dobry krem na zmarszczki.
Ryouta momentalnie pobladł i na wszelki wypadek
odsunął się od naszego kapitana, który wziął do ręki swoje ukochane, czerwone
nożyczki. Co za psychol… Żeby tak takie cioty straszyć! A później w nocy Kise
będzie chciał się za mną schować, na wypadek, gdyby Akashi zmienił zdanie i
jednak postanowił wykorzystać jego wnętrzności. I ta gnida śmie jeszcze mówić,
że o nas dba. Kolejny skandal!
Wróciliśmy do naszego tymczasowego pokoju, a
Akashi, ku naszemu zdziwieniu i lekkiemu niepokojowi, wszedł tam razem z nami. Usiadł
na fotelu, który znajdował się niedaleko mojego futonu i popatrzył na nasze
posłania. Kurwa, człowieku, zmień miejsce! Zakłócasz moją przestrzeń osobistą!
A to, jeśli się dobrze orientuję, to pogwałcenie prawa! No co za gnida…
- Widzę, że już się rozpakowaliście – zaczął,
każdego z nas obdarowując swoim spojrzeniem. – Od razu informuję was, że
śniadanie będzie o siódmej trzydzieści, więc jakiekolwiek nocne zabawy wpłyną
na waszą niekorzyść. Najzwyczajniej w świecie będziecie niewyspani.
No za jakie, kurwa, grzechy?! Zawsze w
weekendy śpię do co najmniej dziesiątej trzydzieści i miałem nadzieję, że tutaj
też się wyśpię, a tu taka ,,niespodzianka”! Dziękuję, gnido, właśnie
doszczętnie popsułeś mi weekend.
- Twoja troska o nas jest naprawdę ogromna –
wymsknęło mi się. Dopiero zszokowane i lekko współczujące spojrzenia kolegów z
drużyny uświadomiły mi, że powiedziałem to na głos. Mimowolnie zamarłem,
oczekując ze strony Akashiego jakiegoś krzyku czy rzutu nożyczkami. Ku mojemu
wielkiemu zdziwieniu (oraz uldze) nic takiego się nie wydarzyło.
- W końcu jestem waszym kapitanem, Daiki. –
Gdy się odezwał, przeszły mnie nieprzyjemne ciarki. – Jednym z moich obowiązków
jest czuwanie nad wami i ostrzeganie was przed różnymi głupotami.
- No dzięki wielkie, czuję się
bezpieczniejszy. – Kurwa.. Znów powiedziałem to na głos! To chyba nie mój
dzień…
- Daiki, gdyby nie fakt, że cię trochę lubię i
jesteś asem naszej drużyny, to już byś nie żył, a twoja głowa zdobiłaby szafkę
w moim pokoju – warknął, wskazując na mnie swoimi nożyczkami.
Przełknąłem ślinę i nerwowo się
zaśmiałem.
- No co ty, schlebiasz mi. – Co ja, kurwa,
wygaduję?! W sumie to muszę się jakoś ratować, więc oby tylko podziałało. –
Miałbym zdobić twój pokój? Wiesz… Wątpię, by był to dobry pomysł, bo moja
głowa, wprawdzie piękna, ale zepsułaby twój wystrój.
- Nie pogrążaj się już.
Odetchnąłem z ulgą, gdy wstał i skierował się
w stronę drzwi.
- Jest po dwudziestej pierwszej – oznajmił,
jakbyśmy nie mogli spojrzeć na zegarek. – Jeśli przyłapię kogoś na wychodzeniu
z pokoju po dwudziestej drugiej trzydzieści, to ta osoba przeprowadzi sobie ze
mną długą pogawędkę.
Wyszedł z pokoju, a kiedy drzwi się za nim
zamknęły, odetchnęliśmy z ulgą.
- Rany, Aominecchi, ty to masz pomysły –
mruknął Ryouta. – Ale farta też. Sam Akashicchi powiedział, że cię trochę lubi.
No czuję się, kurwa, taki zaszczycony. Gnida
mnie trochę lubi. Święto mamy! Pora rozkładać stragany, najlepiej takie z
pornosami, a sam prezydent powinien mi pogratulować takiego osiągnięcia, jakim
jest lekkie kolegowanie się z Akashim. Medal poproszę! No halo! Ile mam jeszcze
na niego czekać?
- W końcu jestem zajebisty. – Uśmiechnąłem
się, wielbiąc w duchu swoje szczęście oraz niezastąpioną zajebistość.
- Myślę, że Akashi po prostu nie chciał
stracić drużynowego asa – wtrącił Midorima, zdejmując swoje okulary.
- Nie psuj klimatu, głąbie! – Rzuciłem w niego
poduszką, a że nie miał na sobie okularów, nie zrobił uniku i poduszka
wylądowała centralnie na jego twarzy. – Hahaha! – Zaśmiałem się, widząc jego
zbaraniałą minę. – Wyglądasz jak ciota jeszcze większa od Kise!
- Aominecchi! – burknął model, odwracając
głowę, obrażony. – Nie jestem ciotą – naburmuszył się.
- Ta, a ja jestem prezydentem.
Uwaliłem się na swoich futonie, kładąc ręce
pod głową. Westchnąłem cicho i zamknąłem oczy. Długo jednak w tej ciszy nie
poleżałem, bo zaraz Kise się do mnie przysunął.
- Ne, Aominecchi, nie masz ze sobą jakiejś
gry? – spytał.
- Nie – burknąłem, nawet nie zaszczycając go
spojrzeniem.
- Nudzę się… - jęknął, siadając na swoim
futonie.
- Jeść... – odezwał się nagle Murasakibara,
łapiąc się za brzuch. – Jestem głooodnyy!
Kurwa, zaraz nie wytrzymam.
Jak nie marudzący Kise, to konający z głodu
Murasakibara. Co jeszcze?
- Oha-Asa – mruknął nagle Midorima. – Muszę
sprawdzić jutro swój szczęśliwy przedmiot.
I po co pytałem? Znowu coś wykrakałem.. Ma się
to szczęście, nie? Przynajmniej Tetsu jeszcze na nic nie narzekał. I oby nie
jęczał z powodu braku swoich shake’ów!
Czegoś mi brakowało. Wiedziałem czego.
Pornosów. Zawsze przed myciem przeglądałem sobie Horikitę Mai, a teraz zabrano mi ją w tak perfidny sposób! Chcę
odzyskać te cyyckii! Dajcie mi na nie popatrzeć! One na tych zdjęciach były
takie duże i jędrne! Chcę ich dotknąć… Teraz. W tej chwili. Oddajcie mi moje
pornoski kochane!
- Aominecchi… - zaczął znów Ryouta,
przybliżając się do mnie. – Nudzi mi się, a na sen jest jeszcze za wcześnie.
- A o ja ci na to poradzę? – mruknąłem,
otwierając leniwie jedno oko. – Co ja, wróżka jestem?
Kise burknął coś pod nosem i położył się na
swoim posłaniu, nadąsany. Jezu… Jeszcze mi tu jego fochów brakowało. Nie dość,
że muszę znosić głodnego olbrzyma, maniaka horoskopów, to jeszcze taką
marudzącą ciotę. Za co, ja się pytam? I dlaczego nie dostałem jeszcze tego
medalu za poświęcenie? A, przypomniało mi się. Powinienem otrzymać jeszcze
jakiś za cierpliwość i wytrzymałość.
Po kilku minutach ciszy usłyszeliśmy jakiś
dziwny dźwięk. Poderwaliśmy się do pozycji siedzącej, a gdy to się powtórzyło,
Kise przyczepił się do mojego ramienia i zaczął panikować.
- Boże, Aominecchi! A jak to jacyś kosmici?!
Albo włamywacze?
- W tym domu, gdzie na każdym kroku jest jakiś
podejrzany gość w garniturze? – mruknąłem, śmiejąc się w duchu z jego fantazji.
Co on w dzieciństwie oglądał? – Poza tym wątpię, by ktokolwiek normalny chciał
zadzierać z Akashim. Albo jego rodziną, w końcu po kimś musiał odziedziczyć te
zapędy szaleńca.
Po chwili ciszy odezwał się Murasakibara:
- To mój żołądek, jestem głodnyyy – jęknął
żałośnie i padł z powrotem na poduszkę.
Patrzyliśmy na niego z typowym ,,Really?”, po
czym położyliśmy się na swoich futonach. Kise puścił moje ramię, ale miałem
nieodparte wrażenie, że nagle znalazł się bliżej mnie. Kurwa.. Po co on swoje
posłanie przysuwał? Mało mu miejsca w drugiej części pokoju? Co ja z nim mam…
Kiedy burczenie w brzuchu Murasakibary
powtórzyło się kolejne dwa razy, nie wytrzymałem. Zerwałem się gwałtownie do
pozycji siedzącej, strasząc przy tym Kise, i warknąłem w jego stronę:
- Człowieku, idźże coś zjeść, bo przez ciebie
nawet nie mogę zmrużyć oka!
- Kiedy Aka-chin zabrał mi wszystkie słodycze.
- To wymyśl coś albo się przenieś do innego
pokoju.
Nagle usłyszeliśmy jakiś cichy
szelest.
- Proszę, Murasakibara-kun – powiedział Tetsu
i rzucił mu paczkę herbatników.
- O, dzięki, Kuro-chin.
- Tetsu, miałeś to cały czas?! – Spojrzałem na
niego zdziwiony.
- Akashi-kun dał mi zakaz na spożywanie
shake’ów – odparł spokojnie. – Nic nie mówił i oddaniu mu ciasteczek.
- Ty draniu… Nie mogłeś dać mu tego wcześniej,
kiedy zaburczało mu pierwszy raz?!
- Nie chciałem wam zakłócać snu.
I weź tu z takim dyskutuj! Co za
drań! Przez niego zmarnowałem cenne dwadzieścia minut swojego życia. Nie chciał
nam zakłócać snu, akurat. Podejrzewam, że wiedział, że nie śpimy i tylko się z
nami droczył. Stawiam diagnozę – za dużo czasu z Akashim. Powinien przebywać
więcej w moim towarzystwie. Poduczyłby się trochę o kobiecym ciele, może by
nawet zaczął więcej jeść. W końcu na samych shake’ach daleko nie pociągnie.
Zresztą on to sama skóra i kości. Zero mięśni. Wprawdzie Akashi jest niewiele
wyższy od niego, ale on przynajmniej ma jakąś masę mięśniową. Czasem się boję,
że jeśli podczas treningu wpadnę na Tetsu, to go najzwyczajniej w świecie
zgniotę. Ja, nie ukrywajmy, mięśni mam sporo. Na dodatek jestem wyższy, silniejszy,
więc gdybyśmy się zderzyli, to Tetsu na sto procent wylądowałby na podłodze. No
ale jak się jest takim chuchrem, co ciągle pije te shake’i, to się nie dziwię.
Przekręciłem się na drugi bok, a po pewnych
czasie wreszcie udało mi się zasnąć. Pomijając wiercenie się śpiącego Kise, to
noc była całkiem znośna. I, co najważniejsze, żaden nie chrapał.
_________________________________________________________________________________










Wszystko wszystko bardzo spoko, gdy Pani przezacne wytworki widzi me oko!!!!!!!!!!!!!! :D "kobietom i ciotom się ustępuje" Słowa godne arcywielkiej chwały, najdroższy Aomiśku :D Spokojnie szanowny Aominecchi, osobiście zwrócę się do prezydenta bądź innego władcy światowego plemienia o to, by osobiście za tego czyna nie błahego, wręczył Ci statuetkę w postaci przeogromnych cycków, wykonanych z 555 karatowego złota oraz na Twą czcigodną cześć wybudował pomnika :D :P "Możecie usiąść" Cóż, me wielebne oczęta przerobiły ostatni człon powyższego wyrażenia na "uciąć" :D :P Tylko pozostaje pytanie, co i komu? :D :P Pani Akinko, niech mnie Pani obleje tysiącem litrów zimnej wody lub z całej siły mnie czymś uderzy, bo Sayu po prostu nie wierzy, iż wielmożny Aomineś tak dobrowolnie oddał swe pornosy chwalebne :D CUD przez skurwysyńsko wielkie CCC!!!!! :P :D (Podziwiam, podziwiam, ja bym nie oddała, za żadne skarby!!!!!! :P :D) Oj ten fajfusek Akasz :D Jak on mógł pozbawić swych drogich kompanów przedmiotów, bez których to nie są w stanie normalnie prowadzić swej codziennej egzystencji????? :D To poczekaj Panie Seijuro, jak tylko Panu nożyczki zabiorę, a wtedy skończy się dzień dziecka!!!!! :D :P Jednakże najpierw z chęcią wpadnę do owego Pana na kolację lub obiadek, gdyż ponieważ pod względem jedzenia widzę iż się rozumiemy, nawet bardzo dobrze :D "aż Kise z niej wyjdzie, cały w jakimś podejrzanie wyglądającym mazidle." ( ͡° ͜ʖ ͡°) Cóż, skojarzenie, sprawa wiadoma :P :D Aczkolwiek swoją drogą, lepiej by drogi Kisiaczek szybko wracał do swego doma, bo jeszcze zbrzydnie a wtedy jego szanowna kariera może być zagrożona :P :D Hahahaha, zacna czapeczka jegomości Midosia również wywołała u mej osóbki napada śmiecha :D :P Mmmmmmm, czekoladowy żeluś pod prysznica ^_^ Aomineśku drogi, co jak co, lecz Twe arcyprzepiękno-zajebiste ciałko z owym zapachem stanowi wspaniałą kompozycję :D ♥ Nie można wychodzić z pokoja po 22:30???? Śniadaneczko o 7:30???? :O Oczywiście, dyscyplina dyscypliną kiedy trzeba, lecz w przypadku dnia wolnego toż to jest po prostu SKANDALOS, a owe reguły są całkiem podobne do reguł panujących na przeciętnym oddziale psychiatrycznym :D :P Wyrażam wyrazy wszechwielkiego podziwa dla naszych dostojnych chłopców z KnB iż JUŻ udało im się tyle czasa wytrzymać w takowych warunkach i jednocześnie życzę im powodzonka na resztę weekenda :D :P W takowym a nie innym razie, wyczekuje na ciąga dalszego tego Twego tworeczka arcyfajniutkiego i na zakończonko przesyłam mooocne uściski, pozdróweczki oraz dzikiej weny pełne skrzyneczki!!!!!!!!!!!!!!!!! :D ;*
OdpowiedzUsuńZa te słowa Aoś powinien Nobla dostać XD
UsuńO, to się Aomine ucieszy XD Taka statuetka... Mhmhm... :D :D :P
*leje wodę* Cuda też się zdarzają XD
*kibice: zabierz mu nożyczki, zabierz mu nożyczki!* XD
Twoje skojarzenia dobijają XD :P :D
Aoś + czekoladowy żel = IDEAŁ <3
Zgadzam się i co do SKANDALOSA i psychiatryka XD W końcu to Akashi, jego nie zrozumiesz XDDD
Dziękuję, również ściskam! :D :D :* A skrzyneczki już w pokoju upycham! ^^ :D
Yo! M-mam się bać? XD
OdpowiedzUsuńNo dobrze... Więc... Weekend u Pana Seijuro??? No... D-Dobra. Chłopcy jestem całym.sercem z wami! Trzymajcie się i nie umierajcie! Plose, Akashi nie zabijaj ich.
O.O Jak oni wytrzymają bez pornosów, słodyczy, Oha-Asów, Shake'ów i kosmetyków?!
W-warzywa? Wiesz, Aominecchi czasem trzeba zjeść jakieś zielone zielsko ;D
Haha, strój Midosia ever, a... Aomine, ten żel wyjątkowo do ciebie pasuje! :D :D
Cz-czemu nie można później wychodzić?! Skarga!
*Minecchi, to Akashi*
Eee... To może jednak nie sprzeciw, ale śniadanie o 7:30?! O.O Ja bym nie dała rady w weekend tak wstać :P
Hehe he hehe miłej nocy panowie.
Serio? Ja już się boję jak Kisia, że tam jakieś kosmity, mity, a tu Muroś. Czemu nie? Ale Kuroś przybywa na ratunek! Ciasteeeczka! :D :D
N-no więc miłej nocy, aczkolwiek nie wiem, jak udało wam się zasnąć... Biedni moi!!!
No to ja kończę... Naprawdę mnie ciekawi Co dalej!!! Więc 10 wiadera weny i dodatkowe 2 litry w bonusie!!! :D :*
Nie bój się! Przecież Kise jest z tobą! :D :D
UsuńMuszą wytrzymać.. :C Taki los bycia podwładnym Akashiego XD
Warzywa są zdrowe, ale niekoniecznie smaczne :P
Specjalnie wymyśliłam czekoladę :D XD
Ja też bym nie dała rady :C
Dudnienie Murosia XD
Dziękuję bardzo!! :* :D
Witam milutko~! ^.^
OdpowiedzUsuńWeekend u mego mężą~?! o.O Brzmi baaardzo ciekawie~! ^.^
Pora ładnie skomentować ten zacny tekst ^-^
Po pirwszym zdaniu już wiadomo kto opowiada- Aomine Daiki. :)
"-Kto puka?"- Przypomnienie z dzieciństwa- "Ja pukam, ty mówisz""" xp To było piękne~! :')
Aoś strzelił foch >p< I to jest męskie zachowanie~?? XD
Aoś leń, pornosy ogląda cały dzień xp
Modlący się Aomine~! XD Hahaha~! Jak ju to testament będzie pisał :P
Takie dużo łóżko z baldachimem~! *.* Chcę~! <3
Jak ja kocham te nagłe pojawianie się Tetsu~! ^w^ <3
Zdrowe żarcie~?! O.O Dai-chan nie przeżyje. x.x Jak zje porcję warzyw to bmedal dostanie xp Ewentualnie świerszczyka ;)
Dai-chan wytrzymasz ten weekend bez Horikity Mai~! ^.^
Midoś może nie przetrwać :p Hihihi~!
Kise~! Nie płacz~! Mamusia kupi ci tyle kremu ile będziesz chciał~! ^.^
Aoś bohaterem Kise~! B-) XD
Aomine i jego teorie powalają ^p^
Ja też uwielbiam spaghetti~! :p Mniam~! ^^
Warzywa są przeciez dobre~! Zwłaszcza z ryżem i kurczakiem~! *.*
Nożem lub widelcem ^.^
Aoś w mini~! XD Tylko trzebaby mu nogi wydepilować xp
Czekolada i troskawki~! *.* <3 Mmmm~! :P Ja też mam czekoladowy płyn do kąpieli~! ^w^
Krem z Kise xp Buahahaha~!
Weekend- spanie do południa i leniuchowanie do wieczora, a następnie nocny maraton ^x^
Aomine Daiki Nobla dostanie~! Bo go Akaś lubi~! Ociupinkę ale lubi ^w^
Midori z miną biednego szczeniaka :3
Serio?! o.O A ja już myślałam, że jakiś duch się pojawi xp Kise by zapiszczał i wskoczył na Aosia :D Heheszki~! ^^
Herbatniki od Tetsusia~! ^.^ Ten jak na razie nie marudzi na brak sheików ;)
Ja chcę kolejną część~~!! ^w^ *.* <3 :3 To jest taaaakie fajniuśkie~! ^w^ Zwłaszcza ta ich niewiedza co Sei-chan im przygotował~! :p
Kagami: Hehehe! Powodzenia~! Dobrze, że ja w tym nie uczestniczę ^^
Aomine: Achc tak?! To ja ci zagwarantuję tydzień w domu AKashiego~! Ciekawe czy wyjdziesz z tego cało ;)
Kuroko: Aomine-kun jak zamierzasz namówić Akashiego-kuna??
Aomine: Poświęce Kise ^p^
Kise: CO~?!!! O.O
Aomine: Oj, zabawi się z tobą nieco to na pewno się zgodzi. Jak to nie pomoże to poproszę Murasakibarą aby go poprosił. Kupię mu za to dużo słodyczy i takich tam :)
Kise: Aominecchi jesteś okrutny~!! ;-; >.<
Akashi: Zgodzę się pod warunkiem, że Daiki będzie cały dzień nosił sukienkę. Taką krótką. I ogoli sobie nogi.
Aomine: CO~?!!!!!!!!!!! O.O O.O O.O
Wszyscy: Hahahaha~! :D
Kończę swój zacny komentarz i idę pooglądać sobie teledyski The GazettE ^.^
Weeny dużo życzę~! :3
Ściskam i całuję~! :*
I słodkich snów~! ^w^ ( Chociaż jest dopiero 22 :p
Papa~! ;)
#Kimie
Ciekawie dla ciebie, dla tych chłopaków raczej strasznie XD
UsuńKto idzie pierwszy? Kobiety i cioty! :P Też pamiętam to ,,Kto puka?" :D
Aoś JEST męski, czasem ma po prostu złe dni, OK? ;D Uznajmy, że to jest wersja prawdziwa :D
Też chcę takie łóżko *_* Dwuosobowe oczywiście :3 ^^
Tetsu przyprawia o zawał serca :P
Jak wróci od twego męża, to mu przygotuję porządną zapiekankę i oczywiście ogromną porcję mięsa! :D :D
Módlmy się za Midosia! Amen.
Powinien się cieszyć, że żele były do kąpieli XD
Aoś jest bohaterem nie tylko Kise :3 <3 :D
Bo to jego teorie, dlatego XD
No i sb narobiłam smaka na spaghetti -_- Brawo ja! XD :D
Ostatecznie widok Aosia w sukience mógłby byś przezabawny, ale nóg wolałabym mu nie golić XD :P
A ja mam waniliowy XD Chociaż chciałabym mieć czekoladowy ^^
Użyj kremu z Kise- będziesz piękny i młody XD
No Daikiemu się medal przecież należy XD Tak się napracował, że hoho! I w końcu za coś Akaś go lubi :D
Pamiętaj jedno - jeśli kiedyś w nocy będziesz w pobliżu Pokolenia Cudów i usłyszysz dziwne dźwięki (coś jak dudnienie lub ryk) to wiedz, że Mukkun jest głodny! XD
Też chcem herbatnika >.<
Mnie też się ten pomysł spodobał, więc cieszę się, że tobie również przypadł do gustu! :D :D
Taiga, ty się nie ciesz, bo jak ja coś wymyślę, że nie tylko PC spotka cię z Akashim, to ty się strzeż XD Wprawdzie nie mam jeszcze żadnego pomysłu, ale wena mi ostatnio dopisuje!:D
Aoś, jak możesz poświęcić Kise?! Jesteś okrutny >.< I tak cię kocham :*
Daiki, nie waż mi się na to zgadzać!
Dziękuję ^^
Tulas i całus :* :D
Tobie też słodkich, najlepiej z Akashim ^^
Bajoo! <3
Trzyosobowe łóżko~! Bo oczywiśie, że piesek wciśnie się pomiędzy :p
UsuńZapiekanka, mięso i dziki seks do rana >.< XD
Spaghetti......Pora przejść się do brata na żarcie :p
Raz chyba widziałam jedną mangę z Aosiem w sukience xp
Ja mam czekoladowy, waniliowy, arbuzowy i jakieś kwiatowe ^^
Hmmm....Nawet w nocy trzeba mieć przekąski dla Mukkuna :3
Przykro mi ale nie mam :( Pies z królikiem wszystkie zjedli :p
Aoś się nie zgodził~! Ale teraz przez te słowa omija Akashka jak może xp
Bajoo~! :*
#Kimie
Jezu, muszę tę mangę znaleźć!! *_* XDDD
UsuńPrzekąski dla żarłoka to podstawa :P
Papa :*
http://centrum-mangi.pl/Akashi-vs-Kiseki-no-Sedai-Kuroko-no-Basuke/
UsuńKrótkie ale śmieszne :3
http://centrum-mangi.pl/Kimi-to-Nekomimi-Kuroko-no-Basuke/
Aoś jako kotek~! =^.^=
Poszukam Aosia w sukience XD
#Kimie i #Aomine-Który-Protestuje-Bo-On-Ciotą-Jak-Kise-Nie-Jest xp
Dziękuję!!! :*
UsuńAkaś się nie obrazi, jak cię mocno uścisnę, nie?
Tulas <3
Ohayo! Witam szanowną Akinę w ten cudny poranek :)
OdpowiedzUsuńMoja reakcja, kiedy zobaczyłam tytuł - "Ocho, będzie się działo" *zboczony uśmiech* Ocztwiście moja wyobraźnia dała o sobie znać, ale ten mało istotny fakt pomińmy...
"- Ee… - zaczął Kise. – Kto puka? Przecież nie będziemy tak sterczeć pod drzwiami jak jacyś bezdomni.
- Ależ proszę, kobietom i ciotom się ustępuje, droga wolna – powiedziałem, pchając go lekko w stronę drzwi." - Aomine, mówiłam już, że cię wielbię?
"- Możecie usiąść – odezwał się nagle Akashi, bawiąc się swoimi nożyczkami.
Tia.. A zaraz się okaże, że w podłodze znajdują się klapy, które prowadzą wprost do klatki z lwami. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby któryś z nas zaraz tam wpadł. Obstawiam Kise." - Nie no, tu to już się po podłodze turlałam :) Rozwaliłaś mnie...
Drodzy Lenie, stwierdzam, że również umówiłabym się z jakiMś FBA czy choćby policją, gdybym miała iść do tej czerwonowłosej gnidy (którą i tak uwielbiam).
Murasakibara, żółwik. Jak bym widziała suebie na jakiś zjazdach czy u kogoś w domu. Na wczystko wyjebane, tylko że u mnie niestety nie ma pocky :(
Aomine, przebolejesz ten weekend, tak jak ja z moją rodziną z Krakowa. Ach to spanie na podłodze... Damy radę, Daiki!
DAIKI NA PREZYDENTA!
W ten oto i sposób kończę ten komentarz i informuję, że z niecierpliwością czekam na drugą część. Życzę weny i weny <3
Tytuł sam w sobie informuje, że coś będzie się działo XD
UsuńWszyscy wielbmy Aosia! :D :D
A dziękuję, dziękuję :D :P
Najnowsza informacja: Aomine Daiki został wybrany nowym prezydentem Japonii. Wszystkie dziewczyny mają zakładać krótkie spódniczki, a pornosy mają być sprzedawane o połowę taniej, za to ich produkcja ma wzrosnąć! XD
Dziękuję <3 Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :D