czwartek, 25 lutego 2016

Weekend u Akashiego (cz.1)

Yo, ludzie!

Zabrałam się za pisanie ,,Weekend u Akashiego" już kilka dni temu, ale że na razie jest to trochę długie (już coś koło 16 stron Worda, a będzie jeszcze dłuższe), to postanowiłam podzielić to na dwie części. Pierwszą wstawiam dziś, druga pojawi się jak tylko ją skończę ;)

Mam nadzieję, że opko przypadnie wam do gustu ;)

Tym razem nie będę was zanudzać (jakaś nowość XD), tylko bez żadnego niepotrzebnego gadania, zapraszam do czytania!! :D
_________________________________________________________________________________

Ja pierdolę, za jakie grzechy?!
 Kiedy stanąłem przed drzwiami domu, właściwie willi, Akashiego, aż przebiegł mnie nieprzyjemny dreszcz. Reszta drużyny też była chyba nieźle spięta, bo jakoś nikt nie miał ochoty pukać w ten kawałek drewna. I to grubego drewna. I pewnie drogiego. A, i ozdobionego.
 - Ee… - zaczął Kise. – Kto puka? Przecież nie będziemy tak sterczeć pod drzwiami jak jacyś bezdomni.
 - Ależ proszę, kobietom i ciotom się ustępuje, droga wolna – powiedziałem, pchając go lekko w stronę drzwi.
 Ścisnął mocniej swoją torbę, po czym szybko odsunął się w bok, rezygnując ze swojego pierwszeństwa, którego łaskawie mu udzieliłem. No co za bezczelność! Ja, wielki i zajebisty Aomine Daiki ustępuję komuś miejsca, a ten ktoś to miejsce odtrąca! Skandal! No normalnie za ten czyn to prezydent powinien mi osobiście pogratulować. Albo i dać Nobla czy jakiś Krzyż Zasługi dla państwa… No cokolwiek no! Dlaczego nadal nikt mnie nie docenia? Czuję się obrażony.
 Zaczęła się kolejna kłótnia o to, kto ma zapukać i liczyć na to, że nie spotkamy od razu Akashiego przy wejściu. O bogowie, a jak tu są kamery i ta gnida wszystko widzi, przy okazji nabijając się z naszego zachowania?! Jeżu… Będzie miała z tego niezły kabaret, bo podejrzewam, że musimy wyglądać komicznie.
 Nagle drzwi się otworzyły i stanął w nich wysoki staruszek w stroju lokaja. Święte pornosy, czego Akashi nie ma w tym domu? Ach, no tak. Pornosów. Chociaż skoro nawet ma taką służbę, to może jakiś świerszczyk by się znalazł? E, złudna nadzieja. Prędzej bym chyba umarł, niż znalazł w tej willi pornole.
 - Zapraszam państwa do środka – odezwał się nagle lokaj. – Panicz Akashi już państwa oczekuje.

 Boże, normalnie jakbym znalazł się w jakimś dwudziestowiecznym pałacu! I to słownictwo lokaja… Ludzie, takiej powagi to ja dawno nie widziałem. Nawet szanowna gnida się tak nie zachowuje. Chociaż może i dobrze, bo gdyby na treningu do każdego mówił ,,pan”, to chyba bym się wypisał z drużyny. Po namyśle stwierdzam jednak, że to byłby głupi pomysł, bo znając tego psychola, to by mnie normalnie prześladował i straszył nożyczkami, a potem pewnie i tak bym wrócił. A gdy pomyślę o dodatkowych treningach, jakie by mi fundował, to aż mnie nogo bolą.
 Kiedy szliśmy za lokajem, rozglądałem się po mieszkaniu Akashiego. Bogowie, jakie to wszystko jest ogromne! Jeśli się tu nie zgubię, to będzie cud jakiś. Tyle tam drzwi i korytarzy, że nawet nie umiałbym trafić do wyjścia. Już wiem, czemu Akashi jest taki chudy. Jak codziennie chodzi tyle po własnym domu, to trochę tak, jakby zaliczył długi spacer. Jednak ja i tak wolę swój dom. Wprawdzie jest mniejszy, ale bardziej przytulny, osobisty i dobrze się w nim czuję. Tutaj mam dziwne dreszcze. W końcu kiedy zostaniemy z Akashim, trzeba się będzie modlić, by miał dobry humor.
 Lokaj zaprowadził nas do sporych drzwi w jakimś korytarzu, po czym je otworzył i stanął w progu.
 - Pańscy goście już przyszli – powiedział.
 - Dobrze, wpuść ich. – Usłyszeliśmy głos Akashiego.
 Staruszek skłonił się i wpuścił nas do środka, zamykając za nami drzwi. Kiedy zobaczyłem sypialnię Akashiego, poczułem, jak moja żuchwa dotyka podłogi. Ludzie, to pomieszczenie jest dwa razy takie, jak mój salon! A jak trzeba się namęczyć, by tu posprzątać… Kolejny minus mieszkania w dużym domu. Ale z drugiej strony ta gnida ma służbę, która zrobi wszystko za niego. Farciarz.
 Stanęliśmy wszyscy na środku pokoju i podejrzewam, że wyglądaliśmy jak poranione przez los cioty. Jakoś żaden z nas nie rozpoczął rozmowy, za to miałem wrażenie, że wszyscy chowają się ukradkiem za Murasakibarę. Co za trzęsiportki! Tchórze i tyle!
 - Możecie usiąść – odezwał się nagle Akashi, bawiąc się swoimi nożyczkami. 
 Tia.. A zaraz się okaże, że w podłodze znajdują się klapy, które prowadzą wprost do klatki z lwami. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby któryś z nas zaraz tam wpadł. Obstawiam Kise.
 Jako że Midorima stał najbliżej fotela, zajął go pierwszy, rozglądając się po pomieszczeniu z lękiem i niepewnością, co starał się ukryć. Murasakibara uwalił się na podłodze, otwierając paczkę swoich pocky. Wyglądał tak, jakby miał na wszystko wyjebane – czyli codzienność. Kise z kolei przykucnął na jakimś stołku u nerwowo miętosił w ręku pasek swojej torby. Cóż mi pozostało? Usiadłem na podłodze po turecku i zapatrzyłem się w sufit, unikając wzroku tej gnidy.
 - Ładny pokój, Akashi-kun – odezwał się nagle Tetsu, zjawiając się znikąd koło mnie. Tak mnie wystraszył, że prawie zawału dostałem! No tak… Znów o nim zapomniałem.
 - Oi, Tetsu, ostrzegałbyś uczciwych obywateli przed nagłym pojawianiem się! – warknąłem.
 - Stałem obok ciebie przez cały czas – odpowiedział. – Poza tym uczciwych obywateli ostrzegam.
 Czy on mnie właśnie obraził?! Tetsu, coś czuję, że wkrótce pożałujesz!
 - Dziękuję, Tetsuya – powiedział Akashi, odrywając swój wzrok od czerwonych nożyczek. Spojrzał na każdego z nas, a na jego ustach pojawił się ten szatański uśmiech, przez który często mam dreszcze. Ja pierdole, znów je mam. – Cieszę się, że wszyscy przyszliście punktualnie.
 Wcale nie było tak, że zmówiliśmy się o tej samej godzinie, by nie przebywać z Akashim sam na sam. Wcale. Jeśli tam myśleliście, to złudna teoria. To, że się tam wszyscy spotkaliśmy, to tylko szczęśliwy przypadek.
 - Emm… Akashicchi? – zaczął nieśmiało Ryouta, przerywając miętoszenie swojej torby. – Tak właściwie to po co nas zaprosiłeś?
 Dobre pytanie. Sam chciałbym to wiedzieć. Wczoraj ta gnida oznajmiła nam, że mamy u niej przez weekend nocować, ale żadnych szczegółów to już nie raczyła podać. Szczyt chamstwa po prostu! A potem się czepia, że to ja nie mam manier!
 - Chcę, byście tu trochę wypoczęli. – Wypocząć?! U niego?! Dobry żart, ale jakoś zapomniałem się zaśmiać. – Zdrowe jedzenie i ciepła kąpiel dobrze wam zrobią. W końcu za tydzień rozpoczynają się zawody zimowe, więc musicie być w formie.
 Od kiedy on tak o nas dba? Jeszcze trochę, a oznajmi nam, że zatrudnił kosmetyczkę, by przeprowadziła na nas jakieś zabiegi z przeróżnymi mazidłami, podejrzanie wyglądającymi kremami oraz lakierami. Tfu! I co miał na myśli mówiąc ,,zdrowe jedzenie”? Że w sensie bez żadnych hamburgerów i frytek? Za to z warzywami? Bogowie, umrę tu z głodu! Ratunku!
 - Przedtem jednak chcę omówić z wami ważną kwestię – kontynuował Akashi i zrobił dramatyczną pauzę, by wzbudzić w nas lęk i ciekawość. Przeklęty szatan wcielony! – Na ten weekend odejdziecie od swoich nawyków.
 Wszyscy wbiliśmy w niego swoje zdziwione spojrzenia, po czym spojrzeliśmy na siebie, kompletnie nic nie rozumiejąc.
 - A dokładniej? – spytałem.
 - Ty, Daiki, masz zakaz oglądania swoich pornosów. – Wskazał na mnie nożyczkami, a ja aż się zakrztusiłem powietrzem.
 - CO?! – wykrzyknąłem, zapominając o tym, do kogo mówię. – Nie możesz mi tego zrobić!
 - Owszem, mogę i właśnie to robię – powiedział głosem tak zimny, że myślałem, że zamarznę. – Poproszę je.
 Zdusiłem w sobie jakieś przekleństwo, po czym mruknąłem niezadowolony, wyjmując z torby swoje ukochane świerszczyki. Żegnajcie na weekend cycate piękności! I do kogo mam się teraz ślinić przed snem, hę?! No do kogo, ja się pytam?! Życie jest cholernie niesprawiedliwe!
 Podałem mu pornole, a on je natychmiast schował do szafki nocnej, zamykając ją na klucz. A w nocy pewnie będzie ukradkiem do nich zaglądał, skurczybyk jeden. To moje skarby i tylko ja mogę je mieć! Oddajcie mi te piękne cycki!
 - Atsushi, ty masz ograniczyć słodycze do minimum. – Akashi przeniósł swoje spojrzenie na Murasakibarę, który natychmiast przestał jeść.
 - Aka-chin, ale ja muszę je jeść – powiedział, przytulając do siebie swoje pocky.
 - Dwa dni bez słodyczy dobrze ci zrobi – odpowiedział kapitan i wyciągnął rękę po jego smakołyki.
 Murasakibara jęknął cicho, przełknął to, co miał w buzi, i wyjął z torby swój zapas słodyczy, po czym położył go na łóżku tej gnidy. Nie no, protestuję! Nie dość, że będzie oglądał w nocy moje pornole, to jeszcze słodyczami się będzie przy tym zajadał! Nie zgadzam się! To niezgodne z prawem!
 - Shintarou, poproszę twój telefon – rozkazał Akashi, wyciągając rękę, po komórkę Midorimy.
 - Ale wtedy nie będę mógł sprawdzać Oha-Asy – zaprotestował glon, zieleniejąc na twarzy. Uwierzcie mi, to wyglądało przekomicznie! Gdyby nie sytuacja, w której się znajdowałem, wybuchnąłbym głośnym śmiechem.
 - O to mi właśnie chodzi.
 Glon rozstał się ze swoim telefonem ze łzami w oczach. Skulił się na swoim fotelu, po czym ścisnął mocniej swój szczęśliwy przedmiot, jakim była gumowa kaczka. Ja pierdole, czego ci ludzie w tym horoskopie nie wymyślą…
 - Tetsuya, zakaz spożywania shake’ów waniliowych. – Na te słowa Tetsu skinął głową, lekko markotniejąc. – Ryouta. – Akashi spojrzał na niego z wyższością. – Poproszę twoje kosmetyki.
 - N-nie, Akashicchi! – pisnął Kise, patrząc na niego błagalnym wzrokiem. – Jestem modelem, muszę dbać o swoją cerę!
 - Dwa dni bez kremu nawilżającego to nie jest taki duży wysiłek. Oddaj je.
 Blondyn przez chwilę się wahał, ale gdy zobaczył mrożące krew w żyłach spojrzenie kapitana, podjął decyzję w ciągu niecałej sekundy. Wyjął ze swojej torby wszelkie tubki, tubeczki, słoiki, kremy, waciki, a następnie położył je obok tej gnidy. Chwała bogom, łazienka będzie wolna! Nie będę musiał czekać dwóch godzin, aż Kise z niej wyjdzie, cały w jakimś podejrzanie wyglądającym mazidle.
 - Dobrze, teraz pokażę wam wasz wspólny pokój – powiedział Akashi i wstał, by dojść do drzwi.
 Podnieśliśmy się leniwie z podłogi i wzięliśmy swoje torby, po czym poszliśmy za nim. Ludzie, teraz zgubię się jeszcze bardziej! Gdy skręciliśmy w lewo, naszym oczom ukazały się jedyne w tym korytarzyku drzwi. Kapitan otworzył je nam, po czym wszedł do środka. No halo! Z tego, co wiem, goście mają pierwszeństwo, niewychowany psycholu! Phi, i on uważa się za kulturalnego człowieka! Dobre żarty.
 - Rozłóżcie swoje futony, a za kwadrans przyjdzie tu lokaj, by zaprowadzić was do kuchni.
  Akashi opuścił pomieszczenie, nawet nie trzaskając przy tym drzwiami. Spojrzeliśmy na siebie lekko zaskoczeni, ale po chwili zaczęliśmy się rozpakowywać. Ułożyłem swój futon pod lewą ścianą, a torbę położyłem na najbliższym fotelu. Jakoś trzeba się urządzić, nie?
 Akurat, gdy kładłem na swoim legowisku poduszkę zdjętą z fotela, usłyszałem, jak niedaleko mnie ktoś się rozkłada. Jakoś wcale się nie zdziwiłem, gdy zobaczyłem Kise.
 - Oi, masz dla siebie cały pokój, mógłbyś się trochę odsunąć! – powiedziałem. No jakbym mógł być sobą bez jakiejś sprzeczki z nim?
 - Aominecchi, gdyby to był hotel, nie byłoby problemu – odparł, wyrównując swój koc. – Ale że to jest dom Akashicchiego, a w dodatku ma pokój niedaleko nas, to wolę spać blisko kogoś silnego.
 - Masz Murasakibarę.
 - Ale tam nie ma miejsca, on zajmuje za dużo podłogi!
 O bogowie, jeszcze mi się trafiła tchórzliwa ciota obok! Co jeszcze? Może zaraz się okaże, że ta ciota chrapie? Albo będzie mnie w nocy macać, klejąc się do mnie z powodu koszmaru? O nie, wtedy to wyląduje w drugim końcu tego pokoju i nie będzie miał możliwości powrotu do mej zajebistej osoby. Postanowione. Chociaż miło usłyszeć, że jestem silną osobą. Wprawdzie to oczywiste i każdy powinien to wiedzieć, ale komplementy zawsze mile widziane! Nie rozumiem, czemu ludzie tak mało mnie chwalą. Niektórzy to powinni mi dziękować, że w ogóle zwróciłem na nich uwagę. Klękajcie narody! Zajebisty Aomine Daiki poświęci wam wolną chwilę! To skandal po prostu, że ludzie nie okazują należnego mi szacunku. A prezydent to przecież jest od tego, żeby nagradzać specjalne osoby, które w jakikolwiek sposób przyczyniły się dla państwa, nie? A ja się przyczyniłem samymi narodzinami. W sumie to powinien też wynagrodzić moją matkę, która zrodziła zajebistego mnie. Się kobieta musiała namęczyć, taki skarb pod sercem nosić! Dlaczego nikt tego nie docenił i nie wybudował jej choćby jakiegoś pomnika? Albo nie nazwał ulicy na jej cześć. Istny skandal przez wielkie ,,s”.
 Westchnąłem cicho, wiedząc, że Kise już się uparł i zdania nie zmieni. To tylko dwie noce. Spokojnie, Daiki, jak zwykle dasz sobie radę.
 Rozległo się pukanie do drzwi.
 - Proszę! – zawołał Ryouta, kończąc szykowanie sobie posłania.
 - Kolacja gotowa – oznajmił lokaj, otwierając drzwi.
 Poszliśmy za nim, a ja starałem się zapamiętać drogę do naszego pokoju, jednak poddałem się już po trzecim skręcie. Istny labirynt. Jak pracujący tu ludzie połapali się w tych wszystkich pomieszczeniach? Podejrzewam, że nawet, jeśli mieszkałbym tu przez dziesięć lat, to i tak gubiłbym drogę do łazienki. Albo do salonu. W każdym bądź razie jeśli raz się tu zgubię, to będę miał ogromne problemy z odnalezieniem wyjścia.
 Ciekawe, co będzie na kolację? Może jakieś dobre mięso? Lub spaghetti! Uwielbiam spaghetti, szczególnie z klopsikami. A może pyszna zupa? Albo ryba? Tyle rzeczy przyszło mi teraz do głowy, że sam nie wiem, na co mam ochotę. Kiedy do jadalni wszedł lokaj, pchając przed sobą wózek z daniami, poczułem, że jestem straszliwie głodny. Do pomieszczenia weszło dwóch mężczyzn, nieco młodszych od tego staruszka, i zajęli się podawaniem dań. Wszystko położyli na stole, a mi natychmiast zrzedła mina.
 - Warzywa? – jęknąłem.
 - Wszystkim dobrze zrobią, szczególnie tobie, bo ciągle opychasz się tymi hamburgerami – odpowiedział Akashi i zjadł kawałek marchewki.
 - Nie ciągle, tylko raz na jakiś czas! – zaprotestowałem, po czym zmusiłem się do połknięcia kalafiora. Ble… Kto śmiał wymyślić takie świństwo?! Przyznać się! Ogórki, pomidory czy rzodkiewkę to nawet lubię, ale takie coś jak kalafior czy brokuły, nie wchodzi w spis mojego menu. – Obrzydlistwo – mruknąłem, biorąc do buzi kawałek ogórka.
 - Aominecchi, warzywa dobrze robią na twoją cerę – odezwał się Kise, pochłaniając wręcz pomidora. – Dzięki nim twoja skóra będzie gładsza i się tak szybko nie pomarszczy.
 - Pierdolę to – burknąłem, gryząc kolejny kawałek ogórka. – Dajcie mi mięso.
 - Daiki, zachowuj się chociaż przy stole. – Akashi spojrzał na mnie karcąco, a ja miałem wrażenie, że zaraz rzuci we mnie nożem. Kurwa, drzwi są trochę daleko, ale jest szansa, że ewentualnie zdążyłbym dobiec.
 - Tak, tak. Jasne.
 Kapitan westchnął cicho, po czym nałożył sobie na należ nieco sałatki. Pomocy! Umrę tu z głodu! Mamusiu, zrób mi swojego pysznego kotleta schabowego! Albo smażoną makrelę, obojętnie! Tylko zabierzcie te warzywa!
 Jakoś nikt nie zaczął rozmowy. Niby niekulturalnie rozmawiać przy jedzeniu, ale z mamą bądź na jakiś spotkaniach rodzinnych, zawsze gadamy. No tak, ale to dom Akashiego, gdzie panuje zupełnie inna epoka i zwyczaje.
 Przemogłem się i zjadłem cały talerz warzyw, a oprócz tego dwie kanapki z jakimś topionym serkiem. No i gdzie mój medal za poświęcenie?! Dlaczego jeszcze go nie dostałem?! Rany.. Dzisiejsi politycy są wyjątkowo nieogarnięci. Żeby tak pomijać mą zajebistą osobę? No kto to słyszał? Chamstwo! Chamstwo i skandal!
 Po skończonej kolacji wzięliśmy swoje piżamy i udaliśmy się z Akashim do łazienki. O, bogowie, jego toaleta jest tak duża, jak dwa, może nawet trzy moje salony! Dlaczego on nas do siebie wcześniej nie zaprosił?! Takie luksusy ma w domu, a ja je dopiero teraz widzę?! Rozglądałem się po pomieszczeniu przez pewien czas i dopiero po chwili skapnąłem się, że reszta już się rozebrała i wchodzi do czegoś, co prawdopodobnie było sporym basem pełniącym rolę ogromnej wanny. Szybko poszedłem w ich ślady, a gdy poczułem na sobie gorącą wodę, cicho odetchnąłem. O tak.. Tego mi było trzeba. W końcu mieszkanie w domu Akashiego jest stresujące, więc należy się po takich przeżyciach trochę odprężyć. A gorąca kąpiel nadaje się do tego idealnie.
 - Akashicchi, co będziemy właściwie jutro robić? – spytał Kise, przerywając ciszę.
 - Jutro się tego dowiesz – odparł Akashi, opierając się o brzeg wanno-basenu.
 I znów ma jakąś tajemnicę. Nie zdziwiłbym się, jeśli to będzie istna męczarnia w postaci długiego treningu. Ale skoro mówił, że mamy odpoczywać, to może jednak wymyśli coś bardziej… ludzkiego? Oby, bo nie mam najmniejszej ochoty na bieganie.
 Zamknąłem oczy i rozkoszowałem się gorącem wody. Bogowie, jak dobrze… Prawie jak w gorących źródłach.
 Nagle drzwi do łazienki otworzyły się i stanęli w nich dwaj mężczyźni ubrani w białe koszulki, krótkie spodnie i klapki. No jak śmieli zakłócić mój spokój?! Zdziwiło mnie też to, że trzymali jakieś kolorowe tubki. Spojrzałem na nie podejrzliwie, a po chwili jeden z ,,gości” odezwał się:
 - Przynieśliśmy szampony i balsamy, jak panicz kazał.
 - Dobrze, postawcie je obok Ryouty. – Wskazał blondyna, a mężczyźni postawili koło niego kilka tubek.
 Ja pierdole… Wykrakałem z tym salonem kosmetycznym. I po co ja tyle gadam? Jeszcze trochę, a karze nam założyć sukienki. Wróć! Nie było tego! Jak tak dalej będę krakał, to w końcu to się spełni, czego całym sercem wolałbym uniknąć.
 - To są balsamy i żele, które stosuje się podczas kąpieli! – wykrzyknął Kise, czytając etykiety dwóch tubek.
 - Owszem – przytaknął Akashi. – Przecież mówiłem wam, że macie tu odpocząć. Dzięki tym kremom wasza skóra będzie nawilżona i lepiej się poczujecie.
 Kurwa…
 Przecież głównie baby używają takich rzeczy! Znaczy.. Nie żebym nie używał żelu pod prysznic, ale mam swój ulubiony zapach, którego nie mam zamiaru zmieniać! A z tego, co widzę, tu są jakieś wiśniowe, truskawkowe, waniliowe, nawet czekoladowy się znalazł!
 - Każdy ma wybrać sobie jakiś zapach i go zastosować – powiedział Akashi, po czym wziął od Kise tubkę z żelem wiśniowym.
 I pięknie. Że niby mam pachnieć jak jakiś owoc?! Wypraszam sobie! Gdzie jest mój prawdziwie męski zapach żelu pod prysznic?! Dlaczego go tu nie ma? Świetnie… Zaraz będę normalnie słodko waniliowy.
 Po długiej chwili zastanowienia wziąłem do ręki tubkę z żelem czekoladowym. No co? Jak trzeba, to trzeba. Przynajmniej nie będę pachniał truskawkami. Wylałem część zawartości buteleczki na swoje ramiona, następnie na brzuch, plecy, a na koniec wstałem, by wetrzeć to w nogi. Muszę przyznać, że całkiem przyjemne uczucie. Wprawdzie zapach czekolady nie do końca mi podpasował, ale i tak był milion razy lepszy od zapachu truskawki.
 - Aominecchi, wetrzesz mi to w plecy? – spytał nagle Kise i przysunął się bliżej mnie.
 - A ty se sam nie możesz wetrzeć? – burknąłem.
 - Jak ty to zrobisz, to będzie dokładniej.
 Westchnąłem cicho, po czym odłożyłem swoją tubkę i nalałem sobie na dłoń żel.. Serio?! Kise, serio wziąłeś akurat truskawkowy?! Jezu… No i po co myłem się czekoladowym? Teraz mi ręce będę pachniały truskawkami. Wtarłem to paskudztwo w skórę Kise, a następnie szybko podałem mu buteleczkę i starałem się zbyć truskawkowy zapach ze swoich dłoni. Obrzydlistwo! Co ja tu przechodzę… I nadal nie widzę swojego medalu za poświęcenie!
 Po skończonej kąpieli wytarliśmy się ręcznikami przygotowanymi wcześniej przez służbę Akashiego, a potem ubraliśmy się w piżamy. Gdy zobaczyłem Midorimę w zielonym stroju i na dodatek czapce w kształcie żaby, to cudem powstrzymałem się, by nie wybuchnąć śmiechem. Ja miałem na sobie zwyczajne, piżamowe bokserki oraz granatową podkoszulkę. I wystarczy. Po co do tego jakieś czapeczki?
 - Akashicchi – zaczął nieśmiało Kise. – Mogę chociaż użyć jednej maseczki albo…
 - Nie – odparł szybko Akashi, nawet na niego nie patrząc. – Ciesz się, że w ogóle pomyślałem o tych żelach do kąpieli. A jak jeszcze raz zaczniesz temat swoich kosmetyków, to gwarantuję ci, że z twoich flaków powstanie jakiś dobry krem na zmarszczki.
 Ryouta momentalnie pobladł i na wszelki wypadek odsunął się od naszego kapitana, który wziął do ręki swoje ukochane, czerwone nożyczki. Co za psychol… Żeby tak takie cioty straszyć! A później w nocy Kise będzie chciał się za mną schować, na wypadek, gdyby Akashi zmienił zdanie i jednak postanowił wykorzystać jego wnętrzności. I ta gnida śmie jeszcze mówić, że o nas dba. Kolejny skandal!
 Wróciliśmy do naszego tymczasowego pokoju, a Akashi, ku naszemu zdziwieniu i lekkiemu niepokojowi, wszedł tam razem z nami. Usiadł na fotelu, który znajdował się niedaleko mojego futonu i popatrzył na nasze posłania. Kurwa, człowieku, zmień miejsce! Zakłócasz moją przestrzeń osobistą! A to, jeśli się dobrze orientuję, to pogwałcenie prawa! No co za gnida…
 - Widzę, że już się rozpakowaliście – zaczął, każdego z nas obdarowując swoim spojrzeniem. – Od razu informuję was, że śniadanie będzie o siódmej trzydzieści, więc jakiekolwiek nocne zabawy wpłyną na waszą niekorzyść. Najzwyczajniej w świecie będziecie niewyspani.
 No za jakie, kurwa, grzechy?! Zawsze w weekendy śpię do co najmniej dziesiątej trzydzieści i miałem nadzieję, że tutaj też się wyśpię, a tu taka ,,niespodzianka”! Dziękuję, gnido, właśnie doszczętnie popsułeś mi weekend.
 - Twoja troska o nas jest naprawdę ogromna – wymsknęło mi się. Dopiero zszokowane i lekko współczujące spojrzenia kolegów z drużyny uświadomiły mi, że powiedziałem to na głos. Mimowolnie zamarłem, oczekując ze strony Akashiego jakiegoś krzyku czy rzutu nożyczkami. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu (oraz uldze) nic takiego się nie wydarzyło.
 - W końcu jestem waszym kapitanem, Daiki. – Gdy się odezwał, przeszły mnie nieprzyjemne ciarki. – Jednym z moich obowiązków jest czuwanie nad wami i ostrzeganie was przed różnymi głupotami.
 - No dzięki wielkie, czuję się bezpieczniejszy. – Kurwa.. Znów powiedziałem to na głos! To chyba nie mój dzień…
 - Daiki, gdyby nie fakt, że cię trochę lubię i jesteś asem naszej drużyny, to już byś nie żył, a twoja głowa zdobiłaby szafkę w moim pokoju – warknął, wskazując na mnie swoimi nożyczkami.
Przełknąłem ślinę i nerwowo się zaśmiałem.
 - No co ty, schlebiasz mi. – Co ja, kurwa, wygaduję?! W sumie to muszę się jakoś ratować, więc oby tylko podziałało. – Miałbym zdobić twój pokój? Wiesz… Wątpię, by był to dobry pomysł, bo moja głowa, wprawdzie piękna, ale zepsułaby twój wystrój.
 - Nie pogrążaj się już.
 Odetchnąłem z ulgą, gdy wstał i skierował się w stronę drzwi.
 - Jest po dwudziestej pierwszej – oznajmił, jakbyśmy nie mogli spojrzeć na zegarek. – Jeśli przyłapię kogoś na wychodzeniu z pokoju po dwudziestej drugiej trzydzieści, to ta osoba przeprowadzi sobie ze mną długą pogawędkę.
 Wyszedł z pokoju, a kiedy drzwi się za nim zamknęły, odetchnęliśmy z ulgą.
 - Rany, Aominecchi, ty to masz pomysły – mruknął Ryouta. – Ale farta też. Sam Akashicchi powiedział, że cię trochę lubi.
 No czuję się, kurwa, taki zaszczycony. Gnida mnie trochę lubi. Święto mamy! Pora rozkładać stragany, najlepiej takie z pornosami, a sam prezydent powinien mi pogratulować takiego osiągnięcia, jakim jest lekkie kolegowanie się z Akashim. Medal poproszę! No halo! Ile mam jeszcze na niego czekać?
 - W końcu jestem zajebisty. – Uśmiechnąłem się, wielbiąc w duchu swoje szczęście oraz niezastąpioną zajebistość.
 - Myślę, że Akashi po prostu nie chciał stracić drużynowego asa – wtrącił Midorima, zdejmując swoje okulary.
 - Nie psuj klimatu, głąbie! – Rzuciłem w niego poduszką, a że nie miał na sobie okularów, nie zrobił uniku i poduszka wylądowała centralnie na jego twarzy. – Hahaha! – Zaśmiałem się, widząc jego zbaraniałą minę. – Wyglądasz jak ciota jeszcze większa od Kise!
 - Aominecchi! – burknął model, odwracając głowę, obrażony. – Nie jestem ciotą – naburmuszył się.
 - Ta, a ja jestem prezydentem.
 Uwaliłem się na swoich futonie, kładąc ręce pod głową. Westchnąłem cicho i zamknąłem oczy. Długo jednak w tej ciszy nie poleżałem, bo zaraz Kise się do mnie przysunął.
 - Ne, Aominecchi, nie masz ze sobą jakiejś gry? – spytał.
 - Nie – burknąłem, nawet nie zaszczycając go spojrzeniem.
 - Nudzę się… - jęknął, siadając na swoim futonie.
 - Jeść... – odezwał się nagle Murasakibara, łapiąc się za brzuch. – Jestem głooodnyy!
 Kurwa, zaraz nie wytrzymam.
 Jak nie marudzący Kise, to konający z głodu Murasakibara. Co jeszcze?
 - Oha-Asa – mruknął nagle Midorima. – Muszę sprawdzić jutro swój szczęśliwy przedmiot.
 I po co pytałem? Znowu coś wykrakałem.. Ma się to szczęście, nie? Przynajmniej Tetsu jeszcze na nic nie narzekał. I oby nie jęczał z powodu braku swoich shake’ów!
 Czegoś mi brakowało. Wiedziałem czego. Pornosów. Zawsze przed myciem przeglądałem sobie Horikitę Mai, a teraz zabrano mi ją w tak perfidny sposób! Chcę odzyskać te cyyckii! Dajcie mi na nie popatrzeć! One na tych zdjęciach były takie duże i jędrne! Chcę ich dotknąć… Teraz. W tej chwili. Oddajcie mi moje pornoski kochane!
 - Aominecchi… - zaczął znów Ryouta, przybliżając się do mnie. – Nudzi mi się, a na sen jest jeszcze za wcześnie.
 - A o ja ci na to poradzę? – mruknąłem, otwierając leniwie jedno oko. – Co ja, wróżka jestem?
 Kise burknął coś pod nosem i położył się na swoim posłaniu, nadąsany. Jezu… Jeszcze mi tu jego fochów brakowało. Nie dość, że muszę znosić głodnego olbrzyma, maniaka horoskopów, to jeszcze taką marudzącą ciotę. Za co, ja się pytam? I dlaczego nie dostałem jeszcze tego medalu za poświęcenie? A, przypomniało mi się. Powinienem otrzymać jeszcze jakiś za cierpliwość i wytrzymałość.
 Po kilku minutach ciszy usłyszeliśmy jakiś dziwny dźwięk. Poderwaliśmy się do pozycji siedzącej, a gdy to się powtórzyło, Kise przyczepił się do mojego ramienia i zaczął panikować.
 - Boże, Aominecchi! A jak to jacyś kosmici?! Albo włamywacze?
 - W tym domu, gdzie na każdym kroku jest jakiś podejrzany gość w garniturze? – mruknąłem, śmiejąc się w duchu z jego fantazji. Co on w dzieciństwie oglądał? – Poza tym wątpię, by ktokolwiek normalny chciał zadzierać z Akashim. Albo jego rodziną, w końcu po kimś musiał odziedziczyć te zapędy szaleńca.
 Po chwili ciszy odezwał się Murasakibara:
 - To mój żołądek, jestem głodnyyy – jęknął żałośnie i padł z powrotem na poduszkę.
 Patrzyliśmy na niego z typowym ,,Really?”, po czym położyliśmy się na swoich futonach. Kise puścił moje ramię, ale miałem nieodparte wrażenie, że nagle znalazł się bliżej mnie. Kurwa.. Po co on swoje posłanie przysuwał? Mało mu miejsca w drugiej części pokoju? Co ja z nim mam…
 Kiedy burczenie w brzuchu Murasakibary powtórzyło się kolejne dwa razy, nie wytrzymałem. Zerwałem się gwałtownie do pozycji siedzącej, strasząc przy tym Kise, i warknąłem w jego stronę:
 - Człowieku, idźże coś zjeść, bo przez ciebie nawet nie mogę zmrużyć oka!
 - Kiedy Aka-chin zabrał mi wszystkie słodycze.
 - To wymyśl coś albo się przenieś do innego pokoju.
Nagle usłyszeliśmy jakiś cichy szelest.
 - Proszę, Murasakibara-kun – powiedział Tetsu i rzucił mu paczkę herbatników.
 - O, dzięki, Kuro-chin.
 - Tetsu, miałeś to cały czas?! – Spojrzałem na niego zdziwiony.
 - Akashi-kun dał mi zakaz na spożywanie shake’ów – odparł spokojnie. – Nic nie mówił i oddaniu mu ciasteczek.
 - Ty draniu… Nie mogłeś dać mu tego wcześniej, kiedy zaburczało mu pierwszy raz?!
 - Nie chciałem wam zakłócać snu.
I weź tu z takim dyskutuj! Co za drań! Przez niego zmarnowałem cenne dwadzieścia minut swojego życia. Nie chciał nam zakłócać snu, akurat. Podejrzewam, że wiedział, że nie śpimy i tylko się z nami droczył. Stawiam diagnozę – za dużo czasu z Akashim. Powinien przebywać więcej w moim towarzystwie. Poduczyłby się trochę o kobiecym ciele, może by nawet zaczął więcej jeść. W końcu na samych shake’ach daleko nie pociągnie. Zresztą on to sama skóra i kości. Zero mięśni. Wprawdzie Akashi jest niewiele wyższy od niego, ale on przynajmniej ma jakąś masę mięśniową. Czasem się boję, że jeśli podczas treningu wpadnę na Tetsu, to go najzwyczajniej w świecie zgniotę. Ja, nie ukrywajmy, mięśni mam sporo. Na dodatek jestem wyższy, silniejszy, więc gdybyśmy się zderzyli, to Tetsu na sto procent wylądowałby na podłodze. No ale jak się jest takim chuchrem, co ciągle pije te shake’i, to się nie dziwię.

 Przekręciłem się na drugi bok, a po pewnych czasie wreszcie udało mi się zasnąć. Pomijając wiercenie się śpiącego Kise, to noc była całkiem znośna. I, co najważniejsze, żaden nie chrapał.
_________________________________________________________________________________



   








12 komentarzy:

  1. Wszystko wszystko bardzo spoko, gdy Pani przezacne wytworki widzi me oko!!!!!!!!!!!!!! :D "kobietom i ciotom się ustępuje" Słowa godne arcywielkiej chwały, najdroższy Aomiśku :D Spokojnie szanowny Aominecchi, osobiście zwrócę się do prezydenta bądź innego władcy światowego plemienia o to, by osobiście za tego czyna nie błahego, wręczył Ci statuetkę w postaci przeogromnych cycków, wykonanych z 555 karatowego złota oraz na Twą czcigodną cześć wybudował pomnika :D :P "Możecie usiąść" Cóż, me wielebne oczęta przerobiły ostatni człon powyższego wyrażenia na "uciąć" :D :P Tylko pozostaje pytanie, co i komu? :D :P Pani Akinko, niech mnie Pani obleje tysiącem litrów zimnej wody lub z całej siły mnie czymś uderzy, bo Sayu po prostu nie wierzy, iż wielmożny Aomineś tak dobrowolnie oddał swe pornosy chwalebne :D CUD przez skurwysyńsko wielkie CCC!!!!! :P :D (Podziwiam, podziwiam, ja bym nie oddała, za żadne skarby!!!!!! :P :D) Oj ten fajfusek Akasz :D Jak on mógł pozbawić swych drogich kompanów przedmiotów, bez których to nie są w stanie normalnie prowadzić swej codziennej egzystencji????? :D To poczekaj Panie Seijuro, jak tylko Panu nożyczki zabiorę, a wtedy skończy się dzień dziecka!!!!! :D :P Jednakże najpierw z chęcią wpadnę do owego Pana na kolację lub obiadek, gdyż ponieważ pod względem jedzenia widzę iż się rozumiemy, nawet bardzo dobrze :D "aż Kise z niej wyjdzie, cały w jakimś podejrzanie wyglądającym mazidle." ( ͡° ͜ʖ ͡°) Cóż, skojarzenie, sprawa wiadoma :P :D Aczkolwiek swoją drogą, lepiej by drogi Kisiaczek szybko wracał do swego doma, bo jeszcze zbrzydnie a wtedy jego szanowna kariera może być zagrożona :P :D Hahahaha, zacna czapeczka jegomości Midosia również wywołała u mej osóbki napada śmiecha :D :P Mmmmmmm, czekoladowy żeluś pod prysznica ^_^ Aomineśku drogi, co jak co, lecz Twe arcyprzepiękno-zajebiste ciałko z owym zapachem stanowi wspaniałą kompozycję :D ♥ Nie można wychodzić z pokoja po 22:30???? Śniadaneczko o 7:30???? :O Oczywiście, dyscyplina dyscypliną kiedy trzeba, lecz w przypadku dnia wolnego toż to jest po prostu SKANDALOS, a owe reguły są całkiem podobne do reguł panujących na przeciętnym oddziale psychiatrycznym :D :P Wyrażam wyrazy wszechwielkiego podziwa dla naszych dostojnych chłopców z KnB iż JUŻ udało im się tyle czasa wytrzymać w takowych warunkach i jednocześnie życzę im powodzonka na resztę weekenda :D :P W takowym a nie innym razie, wyczekuje na ciąga dalszego tego Twego tworeczka arcyfajniutkiego i na zakończonko przesyłam mooocne uściski, pozdróweczki oraz dzikiej weny pełne skrzyneczki!!!!!!!!!!!!!!!!! :D ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za te słowa Aoś powinien Nobla dostać XD
      O, to się Aomine ucieszy XD Taka statuetka... Mhmhm... :D :D :P
      *leje wodę* Cuda też się zdarzają XD
      *kibice: zabierz mu nożyczki, zabierz mu nożyczki!* XD
      Twoje skojarzenia dobijają XD :P :D
      Aoś + czekoladowy żel = IDEAŁ <3
      Zgadzam się i co do SKANDALOSA i psychiatryka XD W końcu to Akashi, jego nie zrozumiesz XDDD

      Dziękuję, również ściskam! :D :D :* A skrzyneczki już w pokoju upycham! ^^ :D

      Usuń
  2. Yo! M-mam się bać? XD

    No dobrze... Więc... Weekend u Pana Seijuro??? No... D-Dobra. Chłopcy jestem całym.sercem z wami! Trzymajcie się i nie umierajcie! Plose, Akashi nie zabijaj ich.

    O.O Jak oni wytrzymają bez pornosów, słodyczy, Oha-Asów, Shake'ów i kosmetyków?!

    W-warzywa? Wiesz, Aominecchi czasem trzeba zjeść jakieś zielone zielsko ;D

    Haha, strój Midosia ever, a... Aomine, ten żel wyjątkowo do ciebie pasuje! :D :D

    Cz-czemu nie można później wychodzić?! Skarga!
    *Minecchi, to Akashi*
    Eee... To może jednak nie sprzeciw, ale śniadanie o 7:30?! O.O Ja bym nie dała rady w weekend tak wstać :P

    Hehe he hehe miłej nocy panowie.

    Serio? Ja już się boję jak Kisia, że tam jakieś kosmity, mity, a tu Muroś. Czemu nie? Ale Kuroś przybywa na ratunek! Ciasteeeczka! :D :D

    N-no więc miłej nocy, aczkolwiek nie wiem, jak udało wam się zasnąć... Biedni moi!!!

    No to ja kończę... Naprawdę mnie ciekawi Co dalej!!! Więc 10 wiadera weny i dodatkowe 2 litry w bonusie!!! :D :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bój się! Przecież Kise jest z tobą! :D :D

      Muszą wytrzymać.. :C Taki los bycia podwładnym Akashiego XD

      Warzywa są zdrowe, ale niekoniecznie smaczne :P

      Specjalnie wymyśliłam czekoladę :D XD

      Ja też bym nie dała rady :C

      Dudnienie Murosia XD

      Dziękuję bardzo!! :* :D

      Usuń
  3. Witam milutko~! ^.^
    Weekend u mego mężą~?! o.O Brzmi baaardzo ciekawie~! ^.^

    Pora ładnie skomentować ten zacny tekst ^-^

    Po pirwszym zdaniu już wiadomo kto opowiada- Aomine Daiki. :)
    "-Kto puka?"- Przypomnienie z dzieciństwa- "Ja pukam, ty mówisz""" xp To było piękne~! :')
    Aoś strzelił foch >p< I to jest męskie zachowanie~?? XD
    Aoś leń, pornosy ogląda cały dzień xp
    Modlący się Aomine~! XD Hahaha~! Jak ju to testament będzie pisał :P
    Takie dużo łóżko z baldachimem~! *.* Chcę~! <3
    Jak ja kocham te nagłe pojawianie się Tetsu~! ^w^ <3
    Zdrowe żarcie~?! O.O Dai-chan nie przeżyje. x.x Jak zje porcję warzyw to bmedal dostanie xp Ewentualnie świerszczyka ;)
    Dai-chan wytrzymasz ten weekend bez Horikity Mai~! ^.^
    Midoś może nie przetrwać :p Hihihi~!
    Kise~! Nie płacz~! Mamusia kupi ci tyle kremu ile będziesz chciał~! ^.^
    Aoś bohaterem Kise~! B-) XD
    Aomine i jego teorie powalają ^p^
    Ja też uwielbiam spaghetti~! :p Mniam~! ^^
    Warzywa są przeciez dobre~! Zwłaszcza z ryżem i kurczakiem~! *.*
    Nożem lub widelcem ^.^
    Aoś w mini~! XD Tylko trzebaby mu nogi wydepilować xp
    Czekolada i troskawki~! *.* <3 Mmmm~! :P Ja też mam czekoladowy płyn do kąpieli~! ^w^
    Krem z Kise xp Buahahaha~!
    Weekend- spanie do południa i leniuchowanie do wieczora, a następnie nocny maraton ^x^
    Aomine Daiki Nobla dostanie~! Bo go Akaś lubi~! Ociupinkę ale lubi ^w^
    Midori z miną biednego szczeniaka :3
    Serio?! o.O A ja już myślałam, że jakiś duch się pojawi xp Kise by zapiszczał i wskoczył na Aosia :D Heheszki~! ^^
    Herbatniki od Tetsusia~! ^.^ Ten jak na razie nie marudzi na brak sheików ;)

    Ja chcę kolejną część~~!! ^w^ *.* <3 :3 To jest taaaakie fajniuśkie~! ^w^ Zwłaszcza ta ich niewiedza co Sei-chan im przygotował~! :p

    Kagami: Hehehe! Powodzenia~! Dobrze, że ja w tym nie uczestniczę ^^
    Aomine: Achc tak?! To ja ci zagwarantuję tydzień w domu AKashiego~! Ciekawe czy wyjdziesz z tego cało ;)
    Kuroko: Aomine-kun jak zamierzasz namówić Akashiego-kuna??
    Aomine: Poświęce Kise ^p^
    Kise: CO~?!!! O.O
    Aomine: Oj, zabawi się z tobą nieco to na pewno się zgodzi. Jak to nie pomoże to poproszę Murasakibarą aby go poprosił. Kupię mu za to dużo słodyczy i takich tam :)
    Kise: Aominecchi jesteś okrutny~!! ;-; >.<
    Akashi: Zgodzę się pod warunkiem, że Daiki będzie cały dzień nosił sukienkę. Taką krótką. I ogoli sobie nogi.
    Aomine: CO~?!!!!!!!!!!! O.O O.O O.O
    Wszyscy: Hahahaha~! :D

    Kończę swój zacny komentarz i idę pooglądać sobie teledyski The GazettE ^.^

    Weeny dużo życzę~! :3
    Ściskam i całuję~! :*
    I słodkich snów~! ^w^ ( Chociaż jest dopiero 22 :p
    Papa~! ;)
    #Kimie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawie dla ciebie, dla tych chłopaków raczej strasznie XD

      Kto idzie pierwszy? Kobiety i cioty! :P Też pamiętam to ,,Kto puka?" :D
      Aoś JEST męski, czasem ma po prostu złe dni, OK? ;D Uznajmy, że to jest wersja prawdziwa :D
      Też chcę takie łóżko *_* Dwuosobowe oczywiście :3 ^^
      Tetsu przyprawia o zawał serca :P
      Jak wróci od twego męża, to mu przygotuję porządną zapiekankę i oczywiście ogromną porcję mięsa! :D :D
      Módlmy się za Midosia! Amen.
      Powinien się cieszyć, że żele były do kąpieli XD
      Aoś jest bohaterem nie tylko Kise :3 <3 :D
      Bo to jego teorie, dlatego XD
      No i sb narobiłam smaka na spaghetti -_- Brawo ja! XD :D
      Ostatecznie widok Aosia w sukience mógłby byś przezabawny, ale nóg wolałabym mu nie golić XD :P
      A ja mam waniliowy XD Chociaż chciałabym mieć czekoladowy ^^
      Użyj kremu z Kise- będziesz piękny i młody XD
      No Daikiemu się medal przecież należy XD Tak się napracował, że hoho! I w końcu za coś Akaś go lubi :D
      Pamiętaj jedno - jeśli kiedyś w nocy będziesz w pobliżu Pokolenia Cudów i usłyszysz dziwne dźwięki (coś jak dudnienie lub ryk) to wiedz, że Mukkun jest głodny! XD
      Też chcem herbatnika >.<

      Mnie też się ten pomysł spodobał, więc cieszę się, że tobie również przypadł do gustu! :D :D

      Taiga, ty się nie ciesz, bo jak ja coś wymyślę, że nie tylko PC spotka cię z Akashim, to ty się strzeż XD Wprawdzie nie mam jeszcze żadnego pomysłu, ale wena mi ostatnio dopisuje!:D
      Aoś, jak możesz poświęcić Kise?! Jesteś okrutny >.< I tak cię kocham :*
      Daiki, nie waż mi się na to zgadzać!

      Dziękuję ^^
      Tulas i całus :* :D
      Tobie też słodkich, najlepiej z Akashim ^^
      Bajoo! <3

      Usuń
    2. Trzyosobowe łóżko~! Bo oczywiśie, że piesek wciśnie się pomiędzy :p
      Zapiekanka, mięso i dziki seks do rana >.< XD
      Spaghetti......Pora przejść się do brata na żarcie :p
      Raz chyba widziałam jedną mangę z Aosiem w sukience xp
      Ja mam czekoladowy, waniliowy, arbuzowy i jakieś kwiatowe ^^
      Hmmm....Nawet w nocy trzeba mieć przekąski dla Mukkuna :3
      Przykro mi ale nie mam :( Pies z królikiem wszystkie zjedli :p

      Aoś się nie zgodził~! Ale teraz przez te słowa omija Akashka jak może xp

      Bajoo~! :*
      #Kimie

      Usuń
    3. Jezu, muszę tę mangę znaleźć!! *_* XDDD
      Przekąski dla żarłoka to podstawa :P
      Papa :*

      Usuń
    4. http://centrum-mangi.pl/Akashi-vs-Kiseki-no-Sedai-Kuroko-no-Basuke/
      Krótkie ale śmieszne :3
      http://centrum-mangi.pl/Kimi-to-Nekomimi-Kuroko-no-Basuke/
      Aoś jako kotek~! =^.^=

      Poszukam Aosia w sukience XD
      #Kimie i #Aomine-Który-Protestuje-Bo-On-Ciotą-Jak-Kise-Nie-Jest xp

      Usuń
    5. Dziękuję!!! :*
      Akaś się nie obrazi, jak cię mocno uścisnę, nie?
      Tulas <3

      Usuń
  4. Ohayo! Witam szanowną Akinę w ten cudny poranek :)

    Moja reakcja, kiedy zobaczyłam tytuł - "Ocho, będzie się działo" *zboczony uśmiech* Ocztwiście moja wyobraźnia dała o sobie znać, ale ten mało istotny fakt pomińmy...

    "- Ee… - zaczął Kise. – Kto puka? Przecież nie będziemy tak sterczeć pod drzwiami jak jacyś bezdomni.
    - Ależ proszę, kobietom i ciotom się ustępuje, droga wolna – powiedziałem, pchając go lekko w stronę drzwi." - Aomine, mówiłam już, że cię wielbię?

    "- Możecie usiąść – odezwał się nagle Akashi, bawiąc się swoimi nożyczkami.
    Tia.. A zaraz się okaże, że w podłodze znajdują się klapy, które prowadzą wprost do klatki z lwami. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby któryś z nas zaraz tam wpadł. Obstawiam Kise." - Nie no, tu to już się po podłodze turlałam :) Rozwaliłaś mnie...

    Drodzy Lenie, stwierdzam, że również umówiłabym się z jakiMś FBA czy choćby policją, gdybym miała iść do tej czerwonowłosej gnidy (którą i tak uwielbiam).

    Murasakibara, żółwik. Jak bym widziała suebie na jakiś zjazdach czy u kogoś w domu. Na wczystko wyjebane, tylko że u mnie niestety nie ma pocky :(

    Aomine, przebolejesz ten weekend, tak jak ja z moją rodziną z Krakowa. Ach to spanie na podłodze... Damy radę, Daiki!

    DAIKI NA PREZYDENTA!

    W ten oto i sposób kończę ten komentarz i informuję, że z niecierpliwością czekam na drugą część. Życzę weny i weny <3


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł sam w sobie informuje, że coś będzie się działo XD

      Wszyscy wielbmy Aosia! :D :D

      A dziękuję, dziękuję :D :P

      Najnowsza informacja: Aomine Daiki został wybrany nowym prezydentem Japonii. Wszystkie dziewczyny mają zakładać krótkie spódniczki, a pornosy mają być sprzedawane o połowę taniej, za to ich produkcja ma wzrosnąć! XD

      Dziękuję <3 Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :D

      Usuń