środa, 13 lipca 2016

Wygrana - Rozdział 6

Ohayo moi mili :D
Udało mi się skończyć szósty już rozdział ,,Wygranej" :D Mam nadzieję, że będziecie z niego zadowoleni ^^ Tak tylko powiem, że zachowanie Ao jest tu zmienne jak humorki kobiety podczas okresu ;P
Korzystam z okazji, że na razie słońce wyszło, i idę z psem na spacer ;)
A wam zostawiam ,,Wygraną" i życzę miłego czytania! ;*

________________________________________________________________________________



    Weszłam za nim do holu modląc się, by jego znajomi byli normalniejsi od niego. Jeśli tak nie będzie, to chyba oszaleję. Jeden zboczeniec mi w zupełności wystarczy. Nie mam zamiaru użerać się z całą taką zgrają. Oby tak był ktoś normalny… Choć jedna osoba.
 Zdjęłam buty, a bluzę powiesiłam na wieszaku. Zakupy położyłam przy szafce, po czym weszłam za Aomine do salonu. Zobaczyłam tam przystojnego blondyna, który siedział na kanapie i oglądał jakiś film. Widząc nas, wyłączył telewizor i szeroko się uśmiechnął.
 - Aominecchi! – Zawołał. – Długo cię nie było. – Spojrzał na mnie. – A kto to?
 - Kagami Akina – powiedziałam, a gdy zobaczyłam jego białe zęby, prawie powalił mnie ich blask. Boże, jaki przystojny…
 - Kise Ryouta, miło mi. – Podał mi dłoń, którą uścisnęłam.
 Muszę zapamiętać. Facet wydaje się być kobiecym ideałem – wysoki, umięśniony, miły, ma piękny uśmiech… Ja chcę takiego chłopaka!
 - O, mamy gościa! – Usłyszałam czyjś głos, a po chwili poczułam jak jakiś chłopak obejmuje mnie ramieniem. – Śliczna! Nazywam się Takao Kazunari, a ty?
 Przez chwilę patrzyłam na niego w milczeniu. Nie był tak wysoki jak Aomine czy Kise, ale do osób niskich nie należał. Miał dłuższe czarne włosy, szare oczy i umięśnioną sylwetkę. Wprawdzie jego mięśnie nie były tak duże i widoczne jak u tego zboczeńca czy przystojniaka, jednak wyraźnie zaznaczały się pod podkoszulką.
 - Kagami Akina.
 - Jesteś siostrą Taigi? – Spytał, a ja przytaknęłam. – Podobni jesteście. Oboje macie czerwone włosy. Chociaż tobie z nimi ładniej. – Mrugnął do mnie.
 Zarumieniłam się lekko, a po chwili poczułam, jak Aomine go ode mnie odsuwa. Spojrzałam na niego pytająco, a on tylko prychnął i wzruszył ramionami. Cały on… Może mnie o wszystko wypytywać i mam mu odpowiedzieć, ale jak ja chcę go o coś zapytać, to milczy. Cham. Cham i prosiak.
 - Oi, Satsu, chodź! I weź Tetsu! – Zawołał nagle.
  Kolejni przyjaciele? Ilu ich tu mieszka?! W sumie dom jest duży, ale bez przesady. Jeszcze trochę, a zamieni się to w jakiś dom wypoczynkowy.
 Po chwili usłyszeliśmy kroki na schodach. W salonie pojawiła się śliczna dziewczyna o długich, różowych włosach, oczach tego samego koloru i… wielkim biuście. Boże, ale ona ma duże piersi! Ma takie naturalne, czy wcisnęła tam silikon?
 - Momocchi, to Akinacchi, siostra Kagamicchiego – powiedział Kise, a ja byłam pewna, że się przesłyszałam.
 - Akinacchi? – Powtórzyłam, patrząc na niego ze zdziwieniem. – Kagamicchi?
 - Aaa… - podrapał się po głowie. – Dodaję końcówkę ,,cchi” to imion i nazwisk osób, które lubię bądź szanuję. Taki nawyk.
 W życiu bym się nie spodziewała, że ktoś kiedykolwiek powie do mnie ,,Akinacchi”. Miałam już kilka przezwisk, ale nikt mnie tak jeszcze nie nazwał.
 - Jestem Momoi Satsuki. – Dziewczyna uśmiechnęła się miło i mnie przytuliła. Odwzajemniłam uścisk, czując przy okazji woń jej owocowych perfum.
 - A ja nazywam się Kuroko Tetsuya.
 Rozejrzałam się wokół, ale nikogo nie zauważyłam. Spojrzałam pytająco na Aomine, a ten tylko wskazał mi miejsce przede mną. Spojrzałam tam, a po chwili krzyknęłam, odruchowo odskakując od niewiele wyższego ode mnie chłopaka, który stał tuż obok mnie i patrzył mi w oczy swoimi niebieskimi tęczówkami. Jezu Chryste, właśnie miałam zawał. Duch. Istny człowiek-duch. Jak można tak ludzi straszyć?!
 - Od… Od kiedy ty tu stoisz? – Szepnęłam, ciągle trzymając się za serce.
 - Od kiedy Momoi-san pojawiła się w salonie. Miło mi cię poznać. – Ukłonił się lekko, co mnie zszokowało. Teraz mało kto tak robi. Prawdziwy dżentelmen.
 - Kurokocchi już tak ma – odezwał się Kise. – Jest dosyć niski i chudy, więc… Ała! – Jęknął, gdy Kuroko podszedł do niego i dał mu porządną sójkę w bok. – Kurokocchi, to bolało!
 - Nie mów tak więcej, Kise-kun.
 Po pięciu minutach bycia w jednym pomieszczeniu z tą hałastrą, stwierdziłam, że nikt tu nie jest normalny. Dlaczego zawsze muszę trafić na zwariowane towarzystwo? Moje przyjaciółki mają zbyt bujną wyobraźnię i są prawdziwymi wariatkami, Taiga to istny żarłok, Aomine jest zboczeńcem, Kise ma jakąś manię z tym dodawaniem dziwnych końcówek, Takao jest jakiś żwawy i narwany, Tetsu to duch, a Momoi… Ona ma ogromne piersi. Nie mówię, że to coś złego, ale nie widziałam jeszcze dziewczyny w moim wieku, dla której natura byłaby taka obfita. Pewnie ją później plecy bolą… I tak wolę swój biust. Jest idealny.
 Usiedliśmy na kanapie, a Momoi poszła po szklanki i colę. Siedziałam między Aomine i Kise i sama nie wiedziałam, czy mam się śmiać, czy płakać. Ciągle sobie dokazywali, a ich docinki raz były zabawne, raz chamskie i wredne. Ich przyjaźń jest naprawdę skomplikowana – kłócą się o byle co i potrafią fochać się o tak długo, dopóki ktoś nie zareaguje i nie każe im się przeprosić. Chociaż z tego, co zauważyłam, to tym przepraszającym jest przeważnie Kise. Pewnie, wielki pan Aomine nie zdobędzie się na tak szlachetny czyn, jakim jest powiedzenie jednego słowa ,,przepraszam”. Kto go tak wychował?
 - Akinacchi, masz chłopaka? – Spytał nagle Kise, a wszyscy jak na zawołanie spojrzeli na mnie.
 Nie gapcie się tak! Ludzie, nienawidzę takich krępujących sytuacji…
 - Jeszcze nie – mruknęłam, a blondyn lekko się uśmiechnął.
 - A ta sukienka, którą kupiłaś? – Spojrzałam na Momoi ze zdziwieniem.
 - Skąd…?
 - Widziałam, jak szłam po colę. – Uśmiechnęła się.
 - Idę na bal studencki z przyjacielem.
 Kątek oka zauważyłam, jak Aomine pulsuje żyłka na czole, a kolei Kise wyglądał na nieco zawiedzionego. O co im chodzi? Rozumiem, że Daiki nie przepada za Makoto, ale Ryouta? Chyba że… Nie, nie mogłam mu wpaść w oko. Znamy się dopiero od kilkunastu minut i… Chociaż może? Jest przystojny, miły i wygląda na mądrego, aczkolwiek jego zachowanie mówi zupełnie co innego. I w jego towarzystwie nie czuję tego ,,czegoś”. Ale gdybym poczuła, to bym się ucieszyła. Zawsze marzyłam o takim umięśnionym przystojniaku. Wprawdzie drugi taki siedzi obok mnie, ale jest za bardzo zboczony i narwany. To typ, który lubi się zabawić, a w stałych związkach nie jest chyba zbyt mocny. Taka osoba nigdy nie zostanie moją drugą połówką. Ja chcę kogoś wiernego, komu zaufam w stu procentach i nie będę się martwić o to, że mnie zdradza z jakąś inną dziewczyną. Aomine do takich osób nie należy. W dodatku jest strasznie wkurzający i ciągle mnie gdzieś ciągnie, jakbym nie miała własnego życia prywatnego. Idiota.
 Kise i ten zboczeniec znów się o coś pokłócili. A najgorsze z tego wszystkiego było to, że gdy ostro wymieniali ze sobą zdania, strasznie na mnie napierali. Kiedy nie pomogły prośby, krzyki ani szturchania, wstałam z kanapy i usiadłam na drugiej kanapie, gdzie Momoi zrobiła mi miejsce. Daiki warknął coś pod nosem, a Ryouta mnie przeprosił. Przynajmniej jeden z nich wie, jak się trzeba zachować.
 Wzięłam do buzi ciasteczko i popiłam je colą. Często śmiałam się z żartów czy opowieści Takao, a ten powiedział, że mam ładny śmiech. W międzyczasie trzy razy dostałam zawału, gdy siedzący obok mnie Tetsu się nagle odzywał. To było straszne. Byłam pewna, że serce wyskoczy mi z piersi. Oj, Taiga musiałby mi wyprawić ładny pogrzeb. A rodzice… Boże, oni to by się chyba załamali. Nie mogę zawieść ani ich, ani brata, więc jedynym rozwiązaniem jest przyzwyczaić się do nikłej obecności Kuroko.
 Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że było po dwudziestej. Dopiłam swoją puszkę, po czym odezwałam się do Aomine:
 - Musisz mnie już odwieźć.
 - Ha? – Spojrzał na mnie. – Ja nic nie muszę. Ewentualnie mogę.
 - To rusz łaskawie swoje cztery litery i zawieź mnie do domu.
 - Nie.
 - Bo? – Zaczynałam się wkurzać. Jezu, jaki ten facet jest irytujący. Jak reszta z nim wytrzymuje?
 - Nie chcę.
 Zaliczyłam chwilowy zgon, a na mojej twarzy pojawił się face plam. Jak to ,,nie chcę”?! A co on jest, osioł?!
 - Ale ja chcę iść do domu! – Warknęłam, co nie za bardzo mu się spodobało.
 Wstał ze swojego miejsca i podszedł do mnie, zgrabnie wymijając Kise, który próbował go zatrzymać. Nie chciałam mu pokazać, że się boję bądź jestem słaba, więc stanęłam na dywanie i skrzyżowałam ramiona na klatce piersiowej. Przez chwilę mierzyliśmy się spojrzeniami, a w salonie panowała taka cisza, że można było usłyszeć wstrzymywanie oddechu Takao i nerwowe przełykanie śliny blondyna.
 - Nie wiem, czy jesteś odważna, czy głupia, ale takie wykłócanie się ze mną może się dla ciebie źle skończyć – syknął, bardziej się nade mną pochylając.
 Mimowolnie odchyliłam się do tyłu, na co zwycięsko się uśmiechnął. Niech nie myśli, że wygrał! Nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa.
 - Czy ty nie wiesz, jak się traktuje kobiety? – Sarknęłam, ponownie się prostując.
 - Kobiet nie biję – odpowiedział. – Ale wobec ciebie mogę zrobić co innego.
 Założę się, że pomyślał o gwałcie. Na stówę zaniósłby mnie do łóżka.
 - Mamusia cię nie nauczyła, że dziewczyny traktuje się z szacunkiem?
 Nagle w salonie zapadła cisza. Była jeszcze większa niż ta, która trwała kilkanaście sekund temu. Kise, Takao, Momoi, a nawet Kuroko patrzyli na mnie z przerażeniem, a ja nie wiedziałam, o co im chodzi. Kiedy spojrzałam na Aomine, przeszedł mnie dreszcz. Jeszcze nie widziałam go aż tak wściekłego. W jego oczach była czysta furia, złość i chęć przywalenia mi w twarz. Co ja takiego powiedziałam? Czym go obraziłam? Zadrżałam, gdy zacisnął pięści i kopnął stolik stojący obok mnie. Chciałam wyjść. Chciałam od niego uciekać. Chciałam znaleźć się jak najdalej od Aomine. Bałam się. Nie wiedziałam, co zrobi i byłam przerażona. Gdy spróbowałam się odsunąć, złapał mnie mocno za ramię. Syknęłam z bólu, ale w ogóle go to nie obchodziło.
 - Aominecchi, wystarczy! – Krzyknął Kise, a ja miałam nadzieję, że Daiki posłucha.
 Jakże się pomyliłam! Przyciągnął mnie do siebie, po czym spojrzał na Ryoutę.
 - Odwal się, nie twoja sprawa! – Warknął, a mnie znów przeszły ciarki.
 - Dai-chan, ona o tym nie wie! – Momoi wstała, ale widząc jego dzikie spojrzenie, zatrzymała się w połowie drogi do nas.
 O czym powinnam wiedzieć? Bo to, że powinnam czasem trzymać język za zębami, wiem. Co takiego palnęłam? Boże, dopomóż mi, ponieważ mogę już nie wrócić żywa do domu. Gdyby Taiga się o tym dowiedział… Pozabijali by się z Aomine.
 - Puść ją, nic nie zrobiła! – Takao stanął w mojej obronie, ale nawet on nie odważył się zbliżyć do wściekłego Daikiego.
 - Co ja takiego powiedziałam? – Spytałam, a granatowowłosy szarpnął mnie za ramię i pociągnął za górę.
 Zgwałci mnie! Nie tak wyobrażałam sobie swój pierwszy raz. Boże, tym razem naprawdę potrzebuję pomocy!
 - Puść! – Pisnęłam, próbując się czegoś złapać po drodze, ale tylko go tym bardziej wkurzyłam.
 Przerzucił mnie sobie przez ramię jak szmacianą lalkę bądź worek ziemniaków i wszedł do jakiegoś pomieszczenia. Sądząc po sporym łóżku, szafie i kilku innych meblach oraz męskich wystroju, była to jego sypialnia. Wpadłam prosto w paszczę lwa… Kiedy usłyszałam dźwięk przekręcanego zamka w drzwiach, wiedziałam, że nie zdołałam uciec. Mogę się tylko zdać na jego łaskę bądź niełaskę.
 Aomine zignorował krzyki swoich przyjaciół, a mnie rzucił na łóżko. Chciałam szybko wstać, ale mi na to nie pozwolił – zawisł nade mną dosłownie sekundę po tym, jak znalazłam się na materacu. Złapał mnie za nadgarstki i przycisnął je do pościeli, a ja zdrętwiałam. Będzie bolało…? Patrzyłam w jego niebieskie oczy i dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że drżę. Zbierało mi się na płacz, chciałam uciekać. Nie wiedziałam, czemu się tak wkurzył. Naprawdę byłam przerażona. Nawet nie umiałam krzyczeć. Po prosto leżałam pod nim jak jakaś kłoda i czekałam na to, co miało nastąpić. Zamknęłam oczy, ale po kilku sekundach poczułam, jak Aomine wstaje z łóżka. Uchyliłam powieki i zobaczyłam, jak przeczesuje ręką włosy i chodzi nerwowo po pokoju. Odsunęłam się na drugi koniec łóżka i podkuliłam nogi, a on, widząc moją reakcję, westchnął cicho.
 - Przepraszam – szepnął.
 Przesłyszałam się? Wielki pan Aomine przeprosił? Cud prawdziwy! Najpierw chciał mnie zgwałcić, a teraz przeprasza? Może on naprawdę ma jakieś rozdwojenie osobowości? Albo wyjątkowe problemy z agresją.
 - Co ja takiego powiedziałam?
  Daiki usiadł na łóżku, a ja mimowolnie się wzdrygnęłam. Zauważył to, pochylił lekko głowę i zapewnił mnie, że nic mi nie zrobi bez mojego pozwolenia. Zobaczymy, czy dotrzyma słowa.
 - Miałem trzynaście lat, gdy moi rodzice zginęli w wypadku – zaczął. A ja wspomniałam o jego mamie… Gdybym wiedziała, nigdy bym się tak nie odezwała. – Trafiłem do sierocińca. To wcale nie jest takie fajne i miłe miejsce jak się może niektórym wydawać. Po pierwsze nie ma tam rodziców, a opiekunki nigdy ich nie zastąpią. – Oparł się rękoma o materac i uniósł głowę. – Dzieci nie zawsze są tak sympatyczne, jak wszędzie zresztą. Przez dość długi okres czasu byłem załamany i nie mogłem się pogodzić ze śmiercią rodziców. Starsi czasem się ze mnie śmiali, mówili, że jestem beznadziejny i nie będzie ze mnie żadnego pożytku. To właśnie wtedy zacząłem mieć te problemy z agresją, wszczynałem bójki, przez co często miałem problemy. – Zrobił chwilową pauzę, a ja usiadłam obok niego, nawet nie wiedząc kiedy pozbyłam się całego strachu. – Kiedy skończyłem osiemnaście lat mogłem wreszcie opuścić tamto miejsce i zacząć normalnie żyć. Byłem wolny. – Lekko się uśmiechnął. – Jakiś czas przed wyjściem z sierocińca spotkałem Takao. Był w podobnej sytuacji co ja, ale że jest rok starszy, to wcześniej zaczął prowadzić własne życie. Zaproponował mi wspólne mieszkanie, to się zgodziłem. No a później ujawniła się moja pasja do motorów. Zacząłem brać udział w wyścigach, zarabiałem, wygrywałem i w końcu stałem się mistrzem. – Spojrzał na mnie, a ja słuchałam jak zaczarowana. – Poznaliśmy Kise, Tetsu, potem pojawiła się Momoi, i tak się złożyło, że mieszkamy razem w moim domu.
 Kiedy skończył opowiadać, nie mogłam wypowiedzieć żadnego słowa. Nie spodziewałam się po nim takiej historii. Właściwie to myślę, że w głębi dusz jest wrażliwy. Po prostu tego nie okazuje, ale jak widać potrafi się na kogoś otworzyć. Kto by pomyślał, że osobiście usłyszę od niego taką opowieść… Wzruszającą, ale na szczęście dobrze się skończyła.
 - Nie mów o tym nikomu – powiedział, a ja przytaknęłam.
 Nie przypuszczałabym, że da się z nim tak normalnie rozmawiać. Jak widać nie zawsze jest takim zboczeńcem i chamem. Ma też swoje dobre strony, które częściej bym chciała widywać. I coś, co mnie najbardziej zaskoczyło – lekki, ale szczery uśmiech. Wyglądał z nim tak pięknie… Nawet ładniej od Kise, czego bym się nie spodziewała. Może jednak warto go lepiej poznać?
 - Masz niebieskie majtki? – Spytał nagle, a ja zdębiałam.
 Spojrzałam na swoje nogi i zobaczyłam, że spódniczka mi się za bardzo z boku podwinęła, przez co widać było skrawek mojej bielizny. Momentalnie ją zakryłam, rumieniąc się przy tym jak dojrzały pomidor.
 - Zboczeniec!
  Odwróciłam głowę, chcąc ukryć swoje czerwone policzki, a wtedy poczułam, jak łapie mnie delikatnie za brodę i obraca w swoją stronę.
 - Z rumieńcem też ci do twarzy – szepnął, a moje serce nagle przyspieszyło.
 Czym on właśnie powiedział, że… ładnie wyglądam?
 Pora umierać.


_________________________________________________________________________________


   








18 komentarzy:

  1. Wszystko ładnie i pięknie, ale...kiedy będzie ''Zemsta''? ;-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę, postaram się szybko skończyć :C ;)

      Usuń
    2. Wiesz, wiem jak to jest, gdy się coś pisze, i pisze i pisze.
      Czasem trzeba czasu i tak dalej. Tylko...no skręca mnie, bo chciałabym się już dowiedzieć co było dalej ^-^'
      Także pisiaj i niech wena będzie z Tobą ❤ :*

      Usuń
    3. Pomysł mam, gorzej z zabraniem się za pisanie :/
      Dziękuję, na pewno się przyda, zwłaszcza na ,,Zemstę" <3 ;*

      Usuń
  2. Witam, siemka, dzień doberek, na obiada wcinam serek!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Abstrahując już od mego nieco raczej nie promującego zdrowia sposoba odżywiania :D :P, to ja szybko i gibko muszem się odnieść co do kwestii, którą to Pani poruszyła na począteczku wpisika, a dotyczy ona humorków najdroższego Aominecchiego niczym niewiasta podczas okresa :D :P I przyznaję Pani świętą racje odnośnie tegoż fakta nie błahego :P :D Tak sobie bardzo dogłębnie analizując całokształtowe zachowanie ów Granatowowłosego boga seksa :D, DOCHODZĘ do wnioska, iż gdyż nie tylko w Tym arcyzacniutkim opowiadanku wyżej umiejscowionym drogi Ahoś ma takowe odpały, aczkolwiek polemizując na fabule KnB, a konkretniej na odcinku w którym to podczas mecza Seiriny kontra Rakuzany, została rozwiązana tajemnica strażnika bramy :P I wobec tego, jak zapewne wszyscy pamiętamy: najpierw Daikiś dostał nieokiełznanego wkurwa i siarczyście wydarł się iż skróci CZŁONKÓW Seirin o łby jak owego mecza przegrają, następnie począł się śmiechować co najmniej jak by był niezrównoważony psychicznie a na końcu zwyczajnie się poryczał :D :P Cóż, kocham ową scenę najbardziej we wszechświecie, lecz wówczas serio miałam nieodparte wrażenie, iż szanowny Aho to faktycznie se tego okresa dostał :D (Szkoda że go jeszcze cycki nie bolały :P :D ) A teraz przechodząc do konteksta właściwego teksta, to finalnie, po przedługim czasie trzymania w dzikim napięciu, mogem odetchnąć z ulgą :D :O Albowiem już myślowałam iż drogiej Akince grozi jakieś arcypoważne niebezpieczeństwo, typa morderstwo czy tam molestowanie seksowalne :O :P, jednakże szczerze powiadając, to kto by nie chciał być zostać :D zmolestowanym przez ów osobnika?????????? :P :D Hmmm.... generalnie to idąc na spotkanie z czcigodnym Pokoleniem Ciulów, raczej nie liczyłabym iż że poznam normalne osobistośći :P :D Aahahhaaha, silikonowe cyce Panny Satsuki :D :P Osobiście sądzę iż owe członki ciała nie są sztucznie modyfikowane, bowiem sama onego czasa miałam okazję poznać dziewoję, jakiej to ubiuścienie jest równe miseczce E :O, na me oko to nawet F, jak nie większe :O :D Gruntownie, no to duże cycki zawsze w modzie, aczkolwiek nie przesadzajmy :D :P Ja to bym tam płakała ze szczęścia, jak by Pan Aomisiek miał zamiara mnie zgwałcić :P :D :P, jednakże w sytuacji z powyższego rozdzialika całkowicie STAŁAM po stronie wielebnej, z lekka przerażonej Pani Akinki, a z kolei szanowny Aomiś był tym złym :D :P I ku memu jakże wielkiemu zaskoczeniu, okazało się iż gdyż przyczyna jego nagannego postępowania zawiera się w zupełnie innym, niekoniecznie wesołym aspekcie :O Nieee, chwileczkę, jaka znowuż "Pora umierać"????????? :D Pani mi nie ma prawa sobie umrzeć, do póki mi Pani nie opowie, co wydarzy się dalej :P :D I na tym też zakończę me dzisiejsze przemyślonka, Tobie pożyczuje miłego dzionka, oraz wysyłam mnóstwo weny, przytulaski i pozdrowionka :D Gudbajooooo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ;** ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, iż zgadza się Pani co do kwestii jego humorków ;P :D Ja też tę scenę uwielbiam <3 Aoś jest tu taki... no jeszcze lepszy niż zazwyczaj xD :D ;P :D oo, tego to już by chyba nie wytrzymał xD Mogą się zdarzyć wyjątki, które nie chcę, ale tym lepiej dla nas, bo krócej będzie się w kolejce czekać!! :D :D Tam nikt nie jest normalny xD Ale skąd ona mogła to wiedzieć? ;P Chociaż przyjaciele Ao nie mogą być normalni xD O.O Rzeczywiście spore xD :D To Akina powinna dziękować pani pale, że zdecydowała się STANĄĆ po jej stronie!! :D ;P Ach, czyli jak opowiem, to mogę umrzeć? ;P xD
      Serdecznie dziękuję Pani i pani pale oraz pozdrawiam i życzę weny! ;* bajooo! <3 :D

      Usuń
    2. Ps. Ahahahahhaahha :D Oj no prze Pani, ma szanowna pała przekazuje iż gdyż Pani zawsze będzie motywować ją do stania :D :P :D I oczywiście ażeby niedomówień tutaj żadnych nie było, jak mi to Akinko droga opowiesz, to rzecz jaśniutka iż nakaz zakaza umierania obowiązuje Cię w ciągu dalszym :P :D :P
      Ps. numero 2 :D Przypomło mi się jeszcze to co miałam wcześniej Ci oświadczyć, a mianowicie oglądywała Pani może "Szpital" na TVNie jakieś parę dzionków temu???????????????? :P :D Ja na me nieszczęście w owym czasie miałam włączonego telewizoreczka i przez przypadka obiło się o mą pałę iż gdyż ów odcinek dotyczył między innymi niewiasty, która to przypierdoliła komuś w mordę patelnią :D :P :D Wówczas automatycznie Pani przyszła mi na myśl :D :P I arcydługo nie mogłam okiełznać swego dzikiego śmiecha :P :D :P Twórcy tegoż seriala to chyba się lekko zainspirowali Tobą oraz Twą wielmożną patelnią :P :D :P 👍👍👍👍

      Usuń
    3. PS 1. Umierać nie zamierzam xD Ale cieszę się, że Pani nie da mi umrzeć! :D :D ;P
      PS 2. nie oglądam takich programów xD O.O Toż to nieprawdopodobne! Nawet w telewizji jestem już znana ze swojej patelni?! ;P Ktoś mnie mocno wkurzył to oberwał xD temat patelni nagle stał się wyjątkowo modny xD Chyba dodam prawa autorskie ;P :D xD

      Usuń
  3. Ja tu wrócę jak się nieco ogarnę ^^ Ale jeszcze dzisiaj ;)
    #Kimie

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam, czytałam, zacieszałam, autentycznie się bałam... Nie wiem jak, nie wiem,czemu, ale to pewnie wynika ze sposobu w jaki piszesz :) czekam na kolejne rozdziały tego i dwóch pozostałych opowiadań :D Pozdrowionka i weny ;* PS: Aho kupić ci może lody, ogórki kiszone i pudełko chusteczek, bo zmieniasz humorki, jak kobieta w ciąży? >.<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udaje mi się wzbudzić w czytelnikach takie emocje 😌
      Hm... Może by się czasem przydało, szczególnie lody xD
      Dziękuję 😘

      Usuń
  5. Ohayoooo!!! :D
    Emm... No ja niestety nie mogę napisać kompetentnego komentarza, ponieważ mój internet wysiadł. Być może pojadę dzisiaj do kuzyna i skomentuje ;-; Jeśli nie dzisiaj to jutro,obiecuje!
    A tak na szybko to... Rozdział mega! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby ci net szybko wrócił ;)
      Dzięki ;*

      Usuń
    2. Ech... Poszłam do McDonalda z kolegą, a że akurat stoi w kolejce, to grzechem byłoby nie skorzystać z okazji xD

      Haha, Kise!!!! Turururu!!! Jest i KISE I TAKAOOOO <3 <3 Roztapiam się. Jestem w raju. Mogę umierać w spokoju
      (Ej, Kise, czemu jak my idziemy do Ciebie, to jest tylko Aomine? Pewnie Kuroko nie zauważyłam, a Momoi polazła na zakupy xD Ale gdzie Kazunari? :o)
      Haha, mnie zawsze rozwalają te reakcje na Tetsuye! XD ^^
      Oi, Kiseee... Bądź miły dla Kuroko, bo będziesz miał siniaki na swym kaloryferze xD
      Co?! AKINA-CHRZAN WON OD MOJEGO RYOU-CHANAAAA!!!!! TAG, IDŹ SOBIE TAM... DO SATSUKI!!!! A TY KISE NIE LEPSZY! Mam depresję załamkę. PA!






      Ojoooj... Akina zdenerwowała Daikiego... Em... PUŚĆ JĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      A-Aomine... Przykro mi... :c
      Ale już jest okej... Chyba! Bo Dai-chan powiedział, ze masz niebieskie majtki xD

      Bajooo! Weny.życzę!
      Ps. I czekam na "zemstę " ;p

      Usuń
    3. Haha, świetna okazja xD :D

      nie umieraj jeszcze! To nie koniec opowiadań! ;P
      Z Shin-chanem xD
      Mnie też ;P
      Podejrzewam, że już ich trochę ma xD
      Mine, ja tylko powiedziałam, że jest przystojny! ;P Nie zabieram ci go! Czemu akurat do Satsu? o.O B-Bo yo tylko na potrzeby opka, on cię kocha ;*

      Mam jakiś dar do denerwowania ludzi, szczególnie w niewłaściwych momentach xD
      Zboczeństwo powróciło, Ao jest zdrowy ;P XD

      Dziękuję ;*
      Ps. Wszyscy czekają, a ja ciągle nie mogę się wyrobić z pisaniem jej :/ Ale postaram się to nadrobić, obiecuję! ;)

      Usuń
    4. Bo Satsu jest najbliżej xD

      Ps. Więc jeszcze raz weny! :* :D

      Usuń