sobota, 26 września 2015

Rozdział 10

Tak, jak obiecałam! Dziś już chya nie zdąże napisać 11, ale kto wie... :) sprężyłam się z tym i wyszło jak wyszło :P

____________________________________________________________________________________
 
 ~Akina~

  Jak mam się zachować? W ogóle nie znam tej kobiety. Szłam z Daikim do jego domu i muszę przyznać, że byłam trochę spięta. Chodziłam już w gości wiele razy, ale ten pierwszy raz, gdy się kogoś poznaje, jest najgorszy. Nigdy wtedy nie wiem, jak się zachować, co robić, co powiedzieć, na ile mogę sobie pozwolić…

 - Jaka jest twoja mama?- spytałam.

 - Wspaniała, aczkolwiek czasem straszna, gdy się mocno wkurzy. Ale spoko, to nie zdarza się często.

 Też mi odpowiedź. Chociaż w sumie czego się miałam po nim spodziewać? Że mi powie o jej charakterze? O przyzwyczajeniach? Nie, on taki nie jest. Należy do typu osób, które ciągle mówią ,,zobaczysz, to się przekonasz”.

 W końcu doszliśmy. Chłopak otworzył drzwi i przepuścił mnie pierwszą. Muszę zapisać ten dzień w kalendarzu. Taki przejaw dżentelmeństwa u Daikiego, to jak wybuch głośnego śmiechu u Akashiego. Skorzystałam z okazji i weszłam do przedpokoju. Zdjęłam buty, a po chwili z kuchni wyszła młodo wyglądająca kobieta, która była ode mnie wyższa ze trzy centymetry. Miło się uśmiechnęła. Wyglądała gdzieś tak na trzydzieści trzy lata, ale podejrzewam, że była nieco starsza.

 - Dzień dobry, nazywam się Akina Hyuga- powiedziałam, gdy pierwszy szok minął.

 - O, witaj!- jej uśmiech stał się jeszcze szerszy.- Miło mi cię poznać. Keiko Aomine. Zapraszam do stołu.

 Poszłam za nią do kuchni, a ona nakazała nam zająć miejsca przy stole. Daiki usiadł koło mnie, a kobieta zajęła się nakładaniem obiadu na talerze.

 - Może ja pomogę?- zaproponowałam.

 - Nie, nie trzeba- uśmiechnęła się ciepło.- Jesteś tu gościem.

Po chwili przed nami wylądowały talerze zupy pomidorowej z ryżem. Moja ulubiona! A jaka smaczna!

 - Bardzo dobra zupa- pochwaliłam panią domu. W końcu tak wypada.- Wszystko idealnie dobrane.

 - Cieszę się, że ci smakuje- kolejny uśmiech.- Znasz się na gotowaniu?

 - Trochę. Przyjaciel mnie w Ameryce uczył.

 - O, jesteś z Ameryki?

 - Urodziłam się w Japonii, ale potem przeprowadziłam się z rodziną do Nowego Jorku. Pod koniec wakacji wróciłam tu z przyjaciółką.

 - To wspaniale! A twoi rodzice?

 I uderzyła w mój czuły punkt. Natychmiast się spięłam, co nie umknęło jej uwadze.

 - Przepraszam, nie powinnam tak nagle o to pytać- odezwała się.

 - Nie, nic się nie stało.- sztucznie się uśmiechnęłam i dokończyłam zupę.

 - Masz jakiś poważny problem?- spytała z troską. Nie wiem czemu, ale poczułam, że mogę jej zaufać i nagle poczułam chęć powiedzenia jej o wszystkim.

 - Wie pani…- zaczęłam.- Kiedyś chodziłam na lekcje tańca. Głównie tańczyłam hip-hop, takie nieco ostrzejsze klimaty. Pewnego dnia miałam występ, na który zaprosiłam mamę. Z tatą od początku nie miałam dobrych kontaktów, prawie w ogóle z nim nie rozmawiałam.  I kiedy ona jechała na mój występ…- zacięłam się. Zacisnęła dłonie w pięści i kilka razy wzięłam głęboki wdech, by się trochę uspokoić.- Wjechał w nią rozpędzony kierowca tira. Zginęła na miejscu. Bardzo się zdziwiłam, gdy nie zobaczyłam jej na widowni, ale konkurs wygrałam. Przybiegłam do domu i tata mi o wszystkim powiedział. Nawet przy tym nie płakał, po prostu mi to oznajmił, jakby to było dla niego obojętne.- czułam, że nie wytrzymam i się popłaczę.- On nawet wyszedł w połowie pogrzebu, bo coś mu z pracy wypadło! On ją traktował jak służącą! Potem tylko narzekał, że nikt nie gotuje i nie sprząta. Wtedy Taiga pokazał mi jak zrobić kilka prostych i smacznych dań, a potem uczył coraz nowszych rzeczy. Tata kazał mi gotować i przestał zamawiać dania z restauracji, których miałam serdecznie dość.- pojedyncze łzy spłynęły mi po policzkach.- Nienawidzę go. Dla mnie mógłby w ogóle nie istnieć.- otarłam słone krople z twarzy.- Potem z Sayaką zdecydowałyśmy, że wrócimy do Tokio i tu zamieszkamy. Taiga i Himuro obiecali, że też przylecą.

 - Kim jest ten cały Taiga?- spytał Aomine.

 - Mój… właściwie brat. Nie jesteśmy spokrewnieni, ale ja, Sayaka, on i Himuro byliśmy tak jakby rodzeństwem. To właśnie oni byli moim wsparciem po śmierci mamy.

 Nastała chwila ciszy.

 - Lepiej się czujesz?- zapytała nagle pani Aomine.- Lżej ci na sercu? Wygadanie się komuś pomaga.

 - Tak, dziękuję, że mnie pani wysłuchałam.

 - A ja?!- przypomniał o sobie Daiki.

 - Ty nie- pokazałam mu język, a  on odwdzięczył się tym samym.- Wie pani…- uśmiechnęłam się blado.- Pani bardzo przypomina moją mamę. Ma pani bardzo podobny uśmiech i prawie identyczne oczy. Może właśnie dlatego o wszystkim powiedziałam. Proszę pani…

 - Ciociu- przerwała mi.

 - Hę?

 - Mów do mnie ,,ciociu”. ,,Pani” brzmi tak staro… Chyba mnie nie chcesz postarzać?

 - Nie, skądże!- zaprzeczyłam i po chwili usłyszałam jej śmiech. Naprawdę przypomina ten mamy.- Cieszę się, że ciocię poznałam.

 Na drugie danie był ryż, kotlet i surówka. Wszystko było pyszne. Pani Aomine ma talent do gotowania.

 - Nie jesz sałatki?- spytałam Daikiego, gdy zobaczyłam, że jego surówka jest nietknięta.

 - Nie lubię takiego zielska- burknął.- Jak wy w ogóle możecie to jeść? Każdy posiłek powinien się składać z mięsa i tylko mięsa!

 Mięsożerca jeden. Warzywa są przecież bardzo zdrowe! Zawierają witaminy i substancje odżywcze! Każdy sportowiec powinien je jeść!

 Kiedy był zajęty tłumaczeniem mi zalet jedzenia mięsa, skorzystałam z okazji i nabrałam na widelec porządną ilość sałatki, po czym wepchnęłam mu ją do ust. Jego mina była bezcenna! Nim zdążył wypluć przytrzymałam rękami jego twarz i zatkałam mu nos, tym samym zmuszając go do połknięcia.

 - FUJ!- złapał się za gardło, by porcja zieleniny znalazła się w jego żołądku.- Jak mogłaś?! Ty wredoto! Poczekaj no! Już jgd ci się odwdzięczę!

 Usłyszeliśmy głośny i perlisty śmiech jego mamy.

 - Brawo, Akina! Ja go nigdy nie mogę przekonać do zjedzenia sałatki!

 - I ty mamo?!- wskazał na nią oskarżycielsko palcem.- Trzymasz z tą trucicielką?!

 - Trochę warzyw ci nie zaszkodzi.

 Nagle zaczął dzwonić jej telefon, więc poszła odebrać. Wróciła z nieciekawą miną.

 - Coś się stało?- spytałam.

 - Ciotka Kumiko wprosiła się na trzy dni.- mruknęła z wyraźną niechęcią do owej osoby.- Przyjedzie za godzinę.

 - CO?!- krzyknął Daiki.- Zginiemy! Wiem! Zaryglujemy drzwi i okna, by nie mogła wejść do środka!

 - O co chodzi?- nie za bardzo rozumiałam.

 - Ciotka Kumiko jest najpaskudniejszą osobą na świecie! Bije nawet Akashiego! Zrzędzi na prawo i lewo, ciągle się wszystkiego czepia i ma obsesję ma punkcie oskarżania o seks.

 - O seks?

 - Tak. Wystarczy, że widzi na ulicy jakąś parę, która trzyma się za ręce, a już oznajmia, że wylądowali już w łóżku lub dopiero się tam znajdą. Gdyby mogła, to by wszystkie dziewice od tego uchroniła.

 Moja nowa ciocia opowiadała mi o swojej ciotce, a w tym samym czasie Daiki głośno lamentował. Ta jędza, jak to oboje ją nazwali, miała przyjść za kilka minut.

 - Akina!- Aomine złapał mnie za ramiona i trochę się przybliżył.- Mogę się do ciebie na te trzy dni wprowadzić?

 Spojrzałam na niego zdziwiona. Będzie aż tak źle?

 Dostał drewnianą łyżką w głowę.

 - Chcesz własną matkę zostawić na polu bitwy?!- krzyknęła jego mama i odłożyła narzędzie zbrodni na stół. Rozległo się pukanie do drzwi.- Idź jej lepiej otwórz.

 - Czemu ja?- jęknął.

 - Bo tak!

Gdy dochodził do drzwi wyglądał tak, jakby szedł na ścięcie. Wziął głęboki wdech, otworzył drzwi i natychmiastowo się cofnął. Moim oczom ukazała się starsza kobieta z siwymi włosami. Na nosie miała grube, czarne okulary, a na głowie nosiła różowy kapelusz. Jej figura była… okrągła. Od razu widać, że zrzęda.

 - Daiki!- podniosła głos i wymierzyła w biednego chłopaka parasolką, którą trzymała w lewym ręku.- Może byś pomógł mi z bagażami?

Aomine niechętnie się ruszył, wziął od niej walizkę i pospiesznie się oddalił.

 - Keiko, moje złotko!- ciotka podeszła do mamy Daikiego, która udawała zadowoloną z powodu jej ,,nagłej i niezapowiadanej” wizyty.

 - Ciociu, może ciocia rozgości się w salonie?- wysiliła się na uprzejmość.

 Kiedy już staruszka usiadła na wygodnej kanapie, zauważyła mnie.

 - A ty to kto, dziecko drogie?- spytała, patrząc na mnie podejrzliwie.

 - A-Akina Hyuga- powiedziałam nieśmiało.- Koleżanka Daikiego.

 - Ha!- krzyknęła triumfalnie, jakby odkryła jakąś starą tajemnicę.

 Stałam naprzeciwko niej i kompletnie nie wiedziałam, co mam zrobić. Co znaczyło to jej głośne ,,Ha!”? Może powinnam wrócić już do domu…? Niebieskowłosy zszedł akurat do salonu, a gdy mnie zobaczył, podszedł do mnie i posadził mnie na kanapie. Sam usiadł obok.

 - Kochana, myślę, że powinnaś się trzymać z dala od napalonych chłopców- zaczęła. W tym samym czasie do pomieszczenia weszła moja ciocia, niosąc dla gościa szklankę filiżanki.- Mam nadzieję, że nie uprawialiście jeszcze seksu?- o co ona w ogóle pyta?! Oczywiście, że nie, a nawet jeśli mielibyśmy to już za sobą, to i tak by były nasze prywatne sprawy! Poza tym nigdy nie dałbym mu się do mnie dobrać. Nie takiemu zboczuchowi.- Widzę, że jeszcze nie. W takim razie liczę na to, że tego przed ślubem nie zrobicie. Młoda damo, masz piękną figurę, krągłości masz idealne, ale nie pozwól, by Daiki cię tknął. Jestem pewna, że jest d tego chętny, więc się strzeż. Twoje piersi są całkiem spore. Chroń swoją intymność!

 Czułam, że się czerwienię. Spojrzałam na Aomine. Też był czerwony, ale raczej ze złości.

 - Ciociu!- krzyknęła nagle jego mama.- Niechże ciocia nie mówi takich rzeczy, a szczególnie przy koleżance Daikiego!

 - Akurat, koleżance.- mruknęła i upiła łyk swojej herbaty.- Raczej dziewczynie do towarzystwa.

 Pani Aomine dała nam dyskretny znak, byśmy poszli na górę, więc skorzystaliśmy z tej okazji i chwilę później byliśmy już w pokoju Daikiego. Wyglądał jak sypialnia zwyczajnego nastolatka. Łóżko, szafa, biurko, na którym stał laptop, fotel biurowy, ubrania na łóżku i częściowo też na podłodze… Bajzel, ale i tak wolę przebywać w takim pomieszczeniu niż z tą zrzędą na dole.

Aomine zgarnął ubrania do szafy i gestem wskazał mi wolne już łóżko. Usiadłam na nim, a on po chwili znalazł się koło mnie.

 - Sorry za nią- podrapał się w tył głowy.- Ona zawsze taka jest. Ja to się w miarę przyzwyczaiłem, ale ty… Musiało ci byś głupio, nie?

 - I to jak- potwierdziłam. Jeszcze nikt mnie tak nigdy nie zawstydził. Nikt!

 Gadaliśmy jeszcze przez godzinę, nadal siedząc na łóżku, a potem zaczęła się krótka bitwa na poduszki, którą niestety przegrałam. Plecami dotykałam ściany ( nie ma to jak wygodne oparcie… Serio, jeszcze trochę i się przyzwyczaję), a on zaczął się przybliżać. Był coraz bliżej i bliżej. Rozchylił lekko swoje usta. Jezu! On chce mnie pocałować?! POCAŁOWAĆ?! Co robić? Pozwolić mu? Uciekać? Nie, i tak nie dałabym rady. Poza tym nawet tego nie chcę. Zamknęłam oczy i pozwoliłam na to, by złapał mnie za dłoń. Nasze usta już się prawie stykały. Jeszcze tylko pięć centymetrów… trzy centymetry… centymetr…

 Drzwi do jego pokoju nagle się otworzyły, więc usiadł pospiesznie koło mnie i udawał, że się nic nie stało. W progu stanęła ciotka, a za nią weszła zrezygnowana matka Daikiego.

 - Co wy tu wyrabiacie?- zrzęda od razu obrzuciła nas oskarżycielskim spojrzeniem.

 - Tylko rozmawiamy- powiedział chłopak i wzruszył ramionami.

 - Już ja wiem, na czym ta wasza rozmowa się skończy. Jeżeli usłyszę z tego pokoju chociaż najcichszy jęk, dam wam niezłą lekcję!

 - Ciociu, proszę, daj im spokój.- pani Aomine wyprowadziła ją i zamknęła drzwi.

 Siedzieliśmy jeszcze w ciszy przez kilka minut. Ta jędza zepsuła taką ważną chwilę!

 - Wiesz…- zaczęłam.- Muszę już wracać.

 Odprowadził mnie do holu. Założyłam buty i pożegnałam się z jego mamą.

 - Bardzo dziękuję, to było naprawdę miłe popołudnie- uśmiechnęłam się.- Gdyby tylko ona się tak nie czepiała i nie oskarżała nas o uprawianie seksu, byłoby idealnie.

 - Wiem i dobrze cię rozumiem.- westchnęła.- Przechodziłam dokładnie przez to samo. I tak długo wytrzymałaś. Odwiedź nad jak wyjedzie.

 - Z przyjemnością.

 Skierowałam się w stronę domu. Gdy przypomniałam sobie usta Aomine tuż przy swoich wargach, serce zaczęło mi szybciej bić i poczułam, że się rumienię. Tak blisko! Prawie mnie pocałował! Czy to znaczy, że on coś do mnie czuje? A może chciał mnie tylko…? Nie, nie zrobiłby tego. Wprawdzie jest zboczeńcem, ale nawet on ma granice. Nie skrzywdziłby mnie. Skąd to wiem? Nie mam pojęcia. Po prostu to czuję.

 Ale najdziwniejsze jest to uczucie w klatce piersiowej, które pojawia się wtedy, gdy tylko o nim pomyślę.  

___________________________________________________________________________________






 

 

 

6 komentarzy:

  1. "Taki przejaw dżentelmeństwa u Daikiego, to jak wybuch głośnego śmiechu u Akashiego." ~ Biedny Akaś :C

    "Wtedy Taiga pokazał mi jak zrobić kilka prostych i smacznych dań, a potem uczył coraz nowszych rzeczy." ~ Wiedziałam!

    " - Tak, dziękuję, że mnie pani wysłuchałam." ~ wysłuchała

    " - Mód do mnie ,,ciociu”. ,,Pani” brzmi tak staro…" ~ Mów

    "Kiedy był zajęty tłumaczeniem mi zalet jedzenia mięsa, skorzystałam z okazji i nabrałam na widelec porządną ilość sałatki, po czym wepchnęłam mu ją do ust. Jego mina była bezcenna! Nim zdążył wypluć przytrzymałam rękami jego twarz i zatkałam mu nos, tym samym zmuszając go do połknięcia.
    - FUJ!- złapał się za gardło, by porcja zieleniny znalazła się w jego żołądku.- Jak mogłaś?! Ty wredoto! Poczekaj no! Już ja ci się odwdzięczę!
    (...)
    - Brawo, Akina! Ja go nigdy nie mogę przekonać do zjedzenia sałatki!" ~ Mądra dziewczyna! :D

    " - Ciotka Kumiko jest najpaskudniejszą osobą na świecie! Bije nawet Akashiego! Zrzędzi na prawo i lewo, ciągle się wszystkiego czepia i ma obsesję ma punkcie oskarżania o seks." ~ Chciałam napisać, że Akashiego nie da się w tym względzie pokonać, ale oskarżanie o seks rozjebało mój umysł XD

    "- Akina!- Aomine złapał mnie za ramiona i trochę się przybliżył.- Mogę się do ciebie na te trzy dni wprowadzić?
    (...)
    - Chcesz własną matkę zostawić na polu bitwy?!" ~ Kisnę XD (Kisnę - Kise... hm, niech do niego się wprowadzi :3)

    "Od razu widać, że zrzęda." ~ Wydaje mi się, że bardziej by pasowało "że to zrzęda", choć nie jestem pewna :P

    "W takim razie liczę na to, że tego przed ślubem nie zrobicie. Młoda damo, masz piękną figurę, krągłości masz idealne, ale nie pozwól, by Daiki cię tknął. Jestem pewna, że jest d tego chętny, więc się strzeż. Twoje piersi są całkiem spore. Chroń swoją intymność!" ~ Tak włąściwie, po ile oni mają lat, skoro już poruszasz taki temat? Wydaje mi się, ze skoro gimbaza, to trochę za wcześnie. Choć patrząc na Hitomi... "Jestem pewna, że jest d tego chętny, więc się strzeż." ~ do

    Ciotka rozjebała mój musk XD Widzę, że moje przypuszczenia, co do przyjaciela z Ameryki się potwierdziły :3 Choć Himoro się nie spodziewałam ;D
    Dasz radę jutro wstawić kolejny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie tak :D Pomyślałam, że skoro Kagami jest tym przyjacielem, to Himuro także wstawię :D przecież to tacy ,,bracia" ;) Tak szybko zdradziłam tożsamość tajemniczego ,,przyjaciela.. :3

      Dziękuję za koma! :*

      Usuń
  2. Z tej baby to taka picza xD
    Po prostu nwm co napisać...
    To skandal, zajebać ją!

    A jeśli chodzi o cały rozdział, boski! Jezu, tylko chwila i by się pocałowali :(
    Czekam na następny^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Już nie lubię tej ciotki ;3; Jest gupia i gruba.. Nie lubie grubych ludzi lol Wgl ta scena w pokoju *^* Larytas tak troche, bo prawie się pocałowali.. awww!! Ale ta historia.. Tak po prostu jej to opowiedziała.. eh.. Rozumiem, że przypominała jej mamę, ale nie mówi się takich rzeczy dopiero co poznanym osobom.. Akina ogarnij no się dziewczyno.
    Pozdrawiam xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jej nie lubię XD Ale właśnie taka miała być - gruba, brzydka i głupia :D
      Pozdrowionka :D

      Usuń