____________________________________________________________________________________
~Akina~
Jak mam się zachować? W ogóle nie
znam tej kobiety. Szłam z Daikim do jego domu i muszę przyznać, że byłam trochę
spięta. Chodziłam już w gości wiele razy, ale ten pierwszy raz, gdy się kogoś
poznaje, jest najgorszy. Nigdy wtedy nie wiem, jak się zachować, co robić, co
powiedzieć, na ile mogę sobie pozwolić…
- Jaka jest twoja mama?- spytałam.
- Wspaniała, aczkolwiek czasem straszna, gdy
się mocno wkurzy. Ale spoko, to nie zdarza się często.
Też mi odpowiedź. Chociaż w sumie czego się
miałam po nim spodziewać? Że mi powie o jej charakterze? O przyzwyczajeniach?
Nie, on taki nie jest. Należy do typu osób, które ciągle mówią ,,zobaczysz, to
się przekonasz”.
W końcu doszliśmy. Chłopak otworzył drzwi i
przepuścił mnie pierwszą. Muszę zapisać ten dzień w kalendarzu. Taki przejaw
dżentelmeństwa u Daikiego, to jak wybuch głośnego śmiechu u Akashiego. Skorzystałam
z okazji i weszłam do przedpokoju. Zdjęłam buty, a po chwili z kuchni wyszła
młodo wyglądająca kobieta, która była ode mnie wyższa ze trzy centymetry. Miło
się uśmiechnęła. Wyglądała gdzieś tak na trzydzieści trzy lata, ale
podejrzewam, że była nieco starsza.
- Dzień dobry, nazywam się Akina Hyuga-
powiedziałam, gdy pierwszy szok minął.
- O, witaj!- jej uśmiech stał się jeszcze
szerszy.- Miło mi cię poznać. Keiko Aomine. Zapraszam do stołu.
Poszłam za nią do kuchni, a ona nakazała nam
zająć miejsca przy stole. Daiki usiadł koło mnie, a kobieta zajęła się
nakładaniem obiadu na talerze.
- Może ja pomogę?- zaproponowałam.
- Nie, nie trzeba- uśmiechnęła się ciepło.-
Jesteś tu gościem.
Po chwili
przed nami wylądowały talerze zupy pomidorowej z ryżem. Moja ulubiona! A jaka
smaczna!
- Bardzo dobra zupa- pochwaliłam panią domu. W
końcu tak wypada.- Wszystko idealnie dobrane.
- Cieszę się, że ci smakuje- kolejny uśmiech.-
Znasz się na gotowaniu?
- Trochę. Przyjaciel mnie w Ameryce uczył.
- O, jesteś z Ameryki?
- Urodziłam się w Japonii, ale potem
przeprowadziłam się z rodziną do Nowego Jorku. Pod koniec wakacji wróciłam tu z
przyjaciółką.
- To wspaniale! A twoi rodzice?
I uderzyła w mój czuły punkt. Natychmiast się
spięłam, co nie umknęło jej uwadze.
- Przepraszam, nie powinnam tak nagle o to
pytać- odezwała się.
- Nie, nic się nie stało.- sztucznie się
uśmiechnęłam i dokończyłam zupę.
- Masz jakiś poważny problem?- spytała z
troską. Nie wiem czemu, ale poczułam, że mogę jej zaufać i nagle poczułam chęć
powiedzenia jej o wszystkim.
- Wie pani…- zaczęłam.- Kiedyś chodziłam na
lekcje tańca. Głównie tańczyłam hip-hop, takie nieco ostrzejsze klimaty.
Pewnego dnia miałam występ, na który zaprosiłam mamę. Z tatą od początku nie
miałam dobrych kontaktów, prawie w ogóle z nim nie rozmawiałam. I kiedy ona jechała na mój występ…- zacięłam
się. Zacisnęła dłonie w pięści i kilka razy wzięłam głęboki wdech, by się
trochę uspokoić.- Wjechał w nią rozpędzony kierowca tira. Zginęła na miejscu.
Bardzo się zdziwiłam, gdy nie zobaczyłam jej na widowni, ale konkurs wygrałam. Przybiegłam
do domu i tata mi o wszystkim powiedział. Nawet przy tym nie płakał, po prostu
mi to oznajmił, jakby to było dla niego obojętne.- czułam, że nie wytrzymam i
się popłaczę.- On nawet wyszedł w połowie pogrzebu, bo coś mu z pracy wypadło!
On ją traktował jak służącą! Potem tylko narzekał, że nikt nie gotuje i nie
sprząta. Wtedy Taiga pokazał mi jak zrobić kilka prostych i smacznych dań, a
potem uczył coraz nowszych rzeczy. Tata kazał mi gotować i przestał zamawiać
dania z restauracji, których miałam serdecznie dość.- pojedyncze łzy spłynęły
mi po policzkach.- Nienawidzę go. Dla mnie mógłby w ogóle nie istnieć.- otarłam
słone krople z twarzy.- Potem z Sayaką zdecydowałyśmy, że wrócimy do Tokio i tu
zamieszkamy. Taiga i Himuro obiecali, że też przylecą.
- Kim jest ten cały Taiga?- spytał Aomine.
- Mój… właściwie brat. Nie jesteśmy
spokrewnieni, ale ja, Sayaka, on i Himuro byliśmy tak jakby rodzeństwem. To
właśnie oni byli moim wsparciem po śmierci mamy.
Nastała chwila ciszy.
- Lepiej się czujesz?- zapytała nagle pani
Aomine.- Lżej ci na sercu? Wygadanie się komuś pomaga.
- Tak, dziękuję, że mnie pani wysłuchałam.
- A ja?!- przypomniał o sobie Daiki.
- Ty nie- pokazałam mu język, a on odwdzięczył się tym samym.- Wie pani…-
uśmiechnęłam się blado.- Pani bardzo przypomina moją mamę. Ma pani bardzo
podobny uśmiech i prawie identyczne oczy. Może właśnie dlatego o wszystkim
powiedziałam. Proszę pani…
- Ciociu- przerwała mi.
- Hę?
- Mów do mnie ,,ciociu”. ,,Pani” brzmi tak
staro… Chyba mnie nie chcesz postarzać?
- Nie, skądże!- zaprzeczyłam i po chwili
usłyszałam jej śmiech. Naprawdę przypomina ten mamy.- Cieszę się, że ciocię
poznałam.
Na drugie danie był ryż, kotlet i surówka.
Wszystko było pyszne. Pani Aomine ma talent do gotowania.
- Nie jesz sałatki?- spytałam Daikiego, gdy
zobaczyłam, że jego surówka jest nietknięta.
- Nie lubię takiego zielska- burknął.- Jak wy
w ogóle możecie to jeść? Każdy posiłek powinien się składać z mięsa i tylko
mięsa!
Mięsożerca jeden. Warzywa są przecież bardzo
zdrowe! Zawierają witaminy i substancje odżywcze! Każdy sportowiec powinien je
jeść!
Kiedy był zajęty tłumaczeniem mi zalet
jedzenia mięsa, skorzystałam z okazji i nabrałam na widelec porządną ilość
sałatki, po czym wepchnęłam mu ją do ust. Jego mina była bezcenna! Nim zdążył
wypluć przytrzymałam rękami jego twarz i zatkałam mu nos, tym samym zmuszając
go do połknięcia.
- FUJ!- złapał się za gardło, by porcja
zieleniny znalazła się w jego żołądku.- Jak mogłaś?! Ty wredoto! Poczekaj no!
Już jgd ci się odwdzięczę!
Usłyszeliśmy głośny i perlisty śmiech jego
mamy.
- Brawo, Akina! Ja go nigdy nie mogę przekonać
do zjedzenia sałatki!
- I ty mamo?!- wskazał na nią oskarżycielsko
palcem.- Trzymasz z tą trucicielką?!
- Trochę warzyw ci nie zaszkodzi.
Nagle zaczął dzwonić jej telefon, więc poszła
odebrać. Wróciła z nieciekawą miną.
- Coś się stało?- spytałam.
- Ciotka Kumiko wprosiła się na trzy dni.-
mruknęła z wyraźną niechęcią do owej osoby.- Przyjedzie za godzinę.
- CO?!- krzyknął Daiki.- Zginiemy! Wiem!
Zaryglujemy drzwi i okna, by nie mogła wejść do środka!
- O co chodzi?- nie za bardzo rozumiałam.
- Ciotka Kumiko jest najpaskudniejszą osobą na
świecie! Bije nawet Akashiego! Zrzędzi na prawo i lewo, ciągle się wszystkiego
czepia i ma obsesję ma punkcie oskarżania o seks.
- O seks?
- Tak. Wystarczy, że widzi na ulicy jakąś
parę, która trzyma się za ręce, a już oznajmia, że wylądowali już w łóżku lub
dopiero się tam znajdą. Gdyby mogła, to by wszystkie dziewice od tego
uchroniła.
Moja nowa ciocia opowiadała mi o swojej
ciotce, a w tym samym czasie Daiki głośno lamentował. Ta jędza, jak to oboje ją
nazwali, miała przyjść za kilka minut.
- Akina!- Aomine złapał mnie za ramiona i
trochę się przybliżył.- Mogę się do ciebie na te trzy dni wprowadzić?
Spojrzałam na niego zdziwiona. Będzie aż tak
źle?
Dostał drewnianą łyżką w głowę.
- Chcesz własną matkę zostawić na polu
bitwy?!- krzyknęła jego mama i odłożyła narzędzie zbrodni na stół. Rozległo się
pukanie do drzwi.- Idź jej lepiej otwórz.
- Czemu ja?- jęknął.
- Bo tak!
Gdy
dochodził do drzwi wyglądał tak, jakby szedł na ścięcie. Wziął głęboki wdech,
otworzył drzwi i natychmiastowo się cofnął. Moim oczom ukazała się starsza
kobieta z siwymi włosami. Na nosie miała grube, czarne okulary, a na głowie
nosiła różowy kapelusz. Jej figura była… okrągła. Od razu widać, że zrzęda.
- Daiki!- podniosła głos i wymierzyła w
biednego chłopaka parasolką, którą trzymała w lewym ręku.- Może byś pomógł mi z
bagażami?
Aomine niechętnie
się ruszył, wziął od niej walizkę i pospiesznie się oddalił.
- Keiko, moje złotko!- ciotka podeszła do mamy
Daikiego, która udawała zadowoloną z powodu jej ,,nagłej i niezapowiadanej”
wizyty.
- Ciociu, może ciocia rozgości się w salonie?-
wysiliła się na uprzejmość.
Kiedy już staruszka usiadła na wygodnej
kanapie, zauważyła mnie.
- A ty to kto, dziecko drogie?- spytała,
patrząc na mnie podejrzliwie.
- A-Akina Hyuga- powiedziałam nieśmiało.-
Koleżanka Daikiego.
- Ha!- krzyknęła triumfalnie, jakby odkryła
jakąś starą tajemnicę.
Stałam naprzeciwko niej i kompletnie nie wiedziałam,
co mam zrobić. Co znaczyło to jej głośne ,,Ha!”? Może powinnam wrócić już do
domu…? Niebieskowłosy zszedł akurat do salonu, a gdy mnie zobaczył, podszedł do
mnie i posadził mnie na kanapie. Sam usiadł obok.
- Kochana, myślę, że powinnaś się trzymać z
dala od napalonych chłopców- zaczęła. W tym samym czasie do pomieszczenia
weszła moja ciocia, niosąc dla gościa szklankę filiżanki.- Mam nadzieję, że nie
uprawialiście jeszcze seksu?- o co ona w ogóle pyta?! Oczywiście, że nie, a
nawet jeśli mielibyśmy to już za sobą, to i tak by były nasze prywatne sprawy!
Poza tym nigdy nie dałbym mu się do mnie dobrać. Nie takiemu zboczuchowi.- Widzę,
że jeszcze nie. W takim razie liczę na to, że tego przed ślubem nie zrobicie.
Młoda damo, masz piękną figurę, krągłości masz idealne, ale nie pozwól, by
Daiki cię tknął. Jestem pewna, że jest d tego chętny, więc się strzeż. Twoje
piersi są całkiem spore. Chroń swoją intymność!
Czułam, że się czerwienię. Spojrzałam na
Aomine. Też był czerwony, ale raczej ze złości.
- Ciociu!- krzyknęła nagle jego mama.- Niechże
ciocia nie mówi takich rzeczy, a szczególnie przy koleżance Daikiego!
- Akurat, koleżance.- mruknęła i upiła łyk
swojej herbaty.- Raczej dziewczynie do towarzystwa.
Pani Aomine dała nam dyskretny znak, byśmy
poszli na górę, więc skorzystaliśmy z tej okazji i chwilę później byliśmy już w
pokoju Daikiego. Wyglądał jak sypialnia zwyczajnego nastolatka. Łóżko, szafa,
biurko, na którym stał laptop, fotel biurowy, ubrania na łóżku i częściowo też
na podłodze… Bajzel, ale i tak wolę przebywać w takim pomieszczeniu niż z tą
zrzędą na dole.
Aomine
zgarnął ubrania do szafy i gestem wskazał mi wolne już łóżko. Usiadłam na nim,
a on po chwili znalazł się koło mnie.
- Sorry za nią- podrapał się w tył głowy.- Ona
zawsze taka jest. Ja to się w miarę przyzwyczaiłem, ale ty… Musiało ci byś
głupio, nie?
- I to jak- potwierdziłam. Jeszcze nikt mnie
tak nigdy nie zawstydził. Nikt!
Gadaliśmy jeszcze przez godzinę, nadal siedząc
na łóżku, a potem zaczęła się krótka bitwa na poduszki, którą niestety
przegrałam. Plecami dotykałam ściany ( nie ma to jak wygodne oparcie… Serio,
jeszcze trochę i się przyzwyczaję), a on zaczął się przybliżać. Był coraz
bliżej i bliżej. Rozchylił lekko swoje usta. Jezu! On chce mnie pocałować?!
POCAŁOWAĆ?! Co robić? Pozwolić mu? Uciekać? Nie, i tak nie dałabym rady. Poza tym
nawet tego nie chcę. Zamknęłam oczy i pozwoliłam na to, by złapał mnie za dłoń.
Nasze usta już się prawie stykały. Jeszcze tylko pięć centymetrów… trzy
centymetry… centymetr…
Drzwi do jego pokoju nagle się otworzyły, więc
usiadł pospiesznie koło mnie i udawał, że się nic nie stało. W progu stanęła
ciotka, a za nią weszła zrezygnowana matka Daikiego.
- Co wy tu wyrabiacie?- zrzęda od razu
obrzuciła nas oskarżycielskim spojrzeniem.
- Tylko rozmawiamy- powiedział chłopak i wzruszył
ramionami.
- Już ja wiem, na czym ta wasza rozmowa się
skończy. Jeżeli usłyszę z tego pokoju chociaż najcichszy jęk, dam wam niezłą
lekcję!
- Ciociu, proszę, daj im spokój.- pani Aomine
wyprowadziła ją i zamknęła drzwi.
Siedzieliśmy jeszcze w ciszy przez kilka
minut. Ta jędza zepsuła taką ważną chwilę!
- Wiesz…- zaczęłam.- Muszę już wracać.
Odprowadził mnie do holu. Założyłam buty i
pożegnałam się z jego mamą.
- Bardzo dziękuję, to było naprawdę miłe
popołudnie- uśmiechnęłam się.- Gdyby tylko ona się tak nie czepiała i nie
oskarżała nas o uprawianie seksu, byłoby idealnie.
- Wiem i dobrze cię rozumiem.- westchnęła.-
Przechodziłam dokładnie przez to samo. I tak długo wytrzymałaś. Odwiedź nad jak
wyjedzie.
- Z przyjemnością.
Skierowałam się w stronę domu. Gdy
przypomniałam sobie usta Aomine tuż przy swoich wargach, serce zaczęło mi
szybciej bić i poczułam, że się rumienię. Tak blisko! Prawie mnie pocałował!
Czy to znaczy, że on coś do mnie czuje? A może chciał mnie tylko…? Nie, nie
zrobiłby tego. Wprawdzie jest zboczeńcem, ale nawet on ma granice. Nie skrzywdziłby
mnie. Skąd to wiem? Nie mam pojęcia. Po prostu to czuję.
Ale najdziwniejsze jest to uczucie w klatce
piersiowej, które pojawia się wtedy, gdy tylko o nim pomyślę.





"Taki przejaw dżentelmeństwa u Daikiego, to jak wybuch głośnego śmiechu u Akashiego." ~ Biedny Akaś :C
OdpowiedzUsuń"Wtedy Taiga pokazał mi jak zrobić kilka prostych i smacznych dań, a potem uczył coraz nowszych rzeczy." ~ Wiedziałam!
" - Tak, dziękuję, że mnie pani wysłuchałam." ~ wysłuchała
" - Mód do mnie ,,ciociu”. ,,Pani” brzmi tak staro…" ~ Mów
"Kiedy był zajęty tłumaczeniem mi zalet jedzenia mięsa, skorzystałam z okazji i nabrałam na widelec porządną ilość sałatki, po czym wepchnęłam mu ją do ust. Jego mina była bezcenna! Nim zdążył wypluć przytrzymałam rękami jego twarz i zatkałam mu nos, tym samym zmuszając go do połknięcia.
- FUJ!- złapał się za gardło, by porcja zieleniny znalazła się w jego żołądku.- Jak mogłaś?! Ty wredoto! Poczekaj no! Już ja ci się odwdzięczę!
(...)
- Brawo, Akina! Ja go nigdy nie mogę przekonać do zjedzenia sałatki!" ~ Mądra dziewczyna! :D
" - Ciotka Kumiko jest najpaskudniejszą osobą na świecie! Bije nawet Akashiego! Zrzędzi na prawo i lewo, ciągle się wszystkiego czepia i ma obsesję ma punkcie oskarżania o seks." ~ Chciałam napisać, że Akashiego nie da się w tym względzie pokonać, ale oskarżanie o seks rozjebało mój umysł XD
"- Akina!- Aomine złapał mnie za ramiona i trochę się przybliżył.- Mogę się do ciebie na te trzy dni wprowadzić?
(...)
- Chcesz własną matkę zostawić na polu bitwy?!" ~ Kisnę XD (Kisnę - Kise... hm, niech do niego się wprowadzi :3)
"Od razu widać, że zrzęda." ~ Wydaje mi się, że bardziej by pasowało "że to zrzęda", choć nie jestem pewna :P
"W takim razie liczę na to, że tego przed ślubem nie zrobicie. Młoda damo, masz piękną figurę, krągłości masz idealne, ale nie pozwól, by Daiki cię tknął. Jestem pewna, że jest d tego chętny, więc się strzeż. Twoje piersi są całkiem spore. Chroń swoją intymność!" ~ Tak włąściwie, po ile oni mają lat, skoro już poruszasz taki temat? Wydaje mi się, ze skoro gimbaza, to trochę za wcześnie. Choć patrząc na Hitomi... "Jestem pewna, że jest d tego chętny, więc się strzeż." ~ do
Ciotka rozjebała mój musk XD Widzę, że moje przypuszczenia, co do przyjaciela z Ameryki się potwierdziły :3 Choć Himoro się nie spodziewałam ;D
Dasz radę jutro wstawić kolejny rozdział?
Prawdopodobnie tak :D Pomyślałam, że skoro Kagami jest tym przyjacielem, to Himuro także wstawię :D przecież to tacy ,,bracia" ;) Tak szybko zdradziłam tożsamość tajemniczego ,,przyjaciela.. :3
UsuńDziękuję za koma! :*
Z tej baby to taka picza xD
OdpowiedzUsuńPo prostu nwm co napisać...
To skandal, zajebać ją!
A jeśli chodzi o cały rozdział, boski! Jezu, tylko chwila i by się pocałowali :(
Czekam na następny^^
Dziękuję ^^ właśnie się pojawił ;)
UsuńJuż nie lubię tej ciotki ;3; Jest gupia i gruba.. Nie lubie grubych ludzi lol Wgl ta scena w pokoju *^* Larytas tak troche, bo prawie się pocałowali.. awww!! Ale ta historia.. Tak po prostu jej to opowiedziała.. eh.. Rozumiem, że przypominała jej mamę, ale nie mówi się takich rzeczy dopiero co poznanym osobom.. Akina ogarnij no się dziewczyno.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam xoxo
Ja też jej nie lubię XD Ale właśnie taka miała być - gruba, brzydka i głupia :D
UsuńPozdrowionka :D