środa, 16 września 2015

Rozdział 5

I oto jest! Rozdział 5! Trochę mi się z tym zeszło, ale mam nadzieję, że się to opłaciło ;)
____________________________________________________________________________________
 
Momoi powiedziała, że mogę znaleźć Aomine na dachu szkoły. Miała rację. Podeszłam do niego i łaskawie otworzył oczy. Przez chwilę na mnie patrzył, po czym głupio się uśmiechnął i spytał:

 - Lubisz czarne majtki?

 Dopiero po chwili zorientowałam się, o co mu chodzi. Czułam, że poczerwieniałam ze złości. CZY TEN KRETYN NIE WIE, ŻE DZIEWCZYNOM NIE ZAGLĄDA SIĘ POD SPÓDNICZKI?!

 Obniżyłam materiał spódnicy najbardziej jak się dało, co wywołało u niego śmiech.

 - Sama tak stanęłaś- powiedział.

 Już szykowałam nogę, by go kopnąć, ale znów był szybszy. Odsunął się i jakimś cudem złapał mnie za dłoń i pociągnął, w wyniku czego wylądowałam na nim.

 - Oj, coś mi się zdaje, że na mnie lecisz-ponownie się zaśmiał.- I to dosłownie.

 - Idiota!- chciałam wstać, ale mi nie pozwolił.

 - Czemu idiota?- spytał i niebezpiecznie się przybliżył. Jezus Maria, serce mi chyba dziś wysiądzie. Albo spłonę ze wstydu. Czego on się tak na mnie gapi? Mam coś na twarzy czy jak?

 - Aomine… - szepnęłam zmieszana.- Mógłbyś już przestać?

 - Ale co? Ładna jesteś, nie mogę popatrzeć?

 - Ale nie tak blisko…- lekko odwróciłam głowę.

 - Jak widać wcale nie jesteś taka twarda, co?

 Nie odpowiedziałam. Czułam, że jestem na twarzy cała czerwona. Dotknął mojego policzka, po czym nagle zabrał rękę. Spojrzałam na niego. Śmiał się. Ten cholerny drań się śmiał!

 Szybko z niego zeszłam i usiadłam obok. Byłam spięta.

 - Oi, co mi chciałaś powiedzieć?- zapytał, gdy nie odzywałam się przez kilka minut.

 - Chodzi o… O Kise i Sayakę.

 - Co z nimi?!- natychmiastowo się ożywił i nawet podniósł się do pozycji siedzącej! Cóż za nadludzka siła mu w tym pomogła?

 - Idą dziś po południu na randkę.

 - Trzeba było tak od razu mówić! Idziemy na przeszpiegi!

 - Ekhm… Oni idą do kina.

 - Kurwa. To poszpiegujemy ich innym razem.

 Znowu się położył. Widocznie nadludzka siła przestała działać. Ręce podłożył pod głowę i spojrzał na mnie.

 - Myślisz, że coś z tego będzie?

 - Ładnie by razem wyglądali.- spróbowałam sobie ich wyobrazić trzymających się za rękę.

 - Ale myślisz, że wylądują w łóżku?

 - Ty to tylko o jednym myślisz!- szturchnęłam go w ramię. Tego sobie akurat nie potrafiłam wyobrazić. Znaczy Sayaka kiedyś na pewno z kimś straci dziewictwo, ale czy to będzie Kise? Może to tylko chwilowe zauroczenie? Takie głębsze zauroczenie?

  - A o czym mam niby myśleć?- ziewnął. Nawet nie raczył zasłonić ust ręką. No ja nie wiem, ale on to chyba żyje w rodzinie z małpami.

 - O treningu, który zaczyna się za pięć minut. Masz na nim być. Gadałam dziś z Akashim.

 - Czego ten psychol znów ode mnie chce?- jęknął, ale raczył się podnieść ( tylko mu pogratulować) i zejść do szatni. Poczekałam na niego i razem poszliśmy na salę.

 Kiedy chciałam się go zapytać o nasz dzisiejszy trening, podbiegł do nas Kise i zaczął nawijać jak opętany.

 - Akinacchi! Co Sayaka lubi najbardziej? Co ja mam jej kupić? Kwiaty? Czekoladki? Róże? Akinacchi!- położył mi ręce na ramionach, a ja stałam jak słup soli. Czyżby on naprawdę zakochał się w mojej przyjaciółce?! Jezu, serio mu zależy!- Doradź mi! Co mam wybrać?!

 - Yyy…- bardzo zwięzła i logiczna odpowiedź.

 - Te, romantyk- wtrącił Aomine.- Pokaż jej swoją sypialnię. Będzie wniebowzięta.

 - Aominecchi!- jęknął blondyn.- Ja tu potrzebuję przyjacielskiej rady, a ty z takimi głupotami wyskakujesz!

 - No przecież ci właśnie udzieliłem przyjacielskiej rady.- wzruszył ramionami i ziewnął.

 - Akinacchi! Może ty mi pomożesz!

 Chwilę stałam w bezruchu i zamyśliłam się. Sayaka uwielbia słodycze ( ale ciągle się dziwie, jak może być taka chuda. Jeszcze trochę, a będzie miała anoreksję!), więc czekoladki będą dobre.

 - Spodobają się jej?- spytał po raz setny.

 - Na pewno! Tylko nie kupuj orzechowej, bo ma alergię na orzechy!- przypomniałam mu któryś raz z kolei.

 Wreszcie poszedł, a ja odetchnęłam. Dawno nie spotkałam tak upierdliwej osoby. Jednak mimo wszystko muszę przyznać, że go lubię. Ma w sobie coś, co powoduje, że nie da się go nie lubić. Zupełnie jak mój przyjaciel z Ameryki. Pod tym względem są do siebie bardzo podobni. Ciekawe, czy by się polubili…

 Aomine dołączył do treningu i właśnie zrobił imponujący wsad. Ja nie wiem, jak można być takim geniuszem?! Nawet w Ameryce nie spotkałam nikogo silniejszego, a są tam mocne drużyny. As Pokolenia Cudów, Aomine Daiki, jest wyjątkowym zawodnikiem, szkoda tylko, że też zboczeńcem. Cóż, nikt nie jest idealny ( choć czasem, a raczej często, mam wrażenie, że on nie widzi nikogo poza czubkiem własnego, lekko zadartego, nosa).

 Chciałam pójść do Momoi, która stała na drugim końcu sali i gadała z Midorimą, ale ktoś mnie objął ramieniem i usłyszałam dziwnie znajomy głos.

 - Hej, mała, co tu robisz?

 Spojrzałam w lewo i zobaczyłam tego samego zboczeńca, który ostatnio próbował się do mnie dobierać. Odtrąciłam jego ramię i krzyknęłam:

 - Odwal się ode mnie!

Chyba zwróciłam tym uwagę wszystkich trenujących, ale to się nie liczyło. Mam dwa ważne pytania. Pierwsze: kim on właściwie jest? Drugie: czego tu chce?

 - Ostra- mruknął zadziornie.- Lubię takie.

 - A ja nie lubię takich natrętów. WON!

 Odwróciłam się i chciałam odejść, ale mnie przytrzymał za przedramię.

 - Ej, ode mnie się nie ucieka.- prawie warknął.

 - W takim razie będę pierwszą, która cię najzwyczajniej w świecie oleje!

 - Ty wredna…- zaczął, ale czyjeś silne ramię go ode mnie odciągnęło.

 - Zmiataj stąd, debilu albo ci przypierdolę!- podniósł głos Aomine. Mój wybawca!

 - Cukiereczku, uspokój się.- szarowłosy odtrącił jego rękę.- Nic jej przecież nie zrobiłem.

 - Ja ci dobrze radzę, zostaw ją i nie nazywaj mnie cukiereczkiem, dupku pieprzony!

 - Masz aż taką ochotę na pieprzenie się?- głupio się uśmiechnął.- Oj, Daiki, czyżbyś miał do mnie słabość?

 Patrzyłam na ich kłótnię z nie małym zdziwieniem i doszłam do wniosku, że za sobą nie przepadają. Brawo ja! Takiej dedukcji to by mi nawet Holmes pogratulował! Powinnam pracować jako prywatny detektyw.

 W końcu Aomine nie wytrzymał i walnął natręta pięścią w twarz. Ten zachwiał się, ale cudem jakimś nie upadł. Niestety.

 - Aominecchi!- podbiegł do nas Kise, a za nim przyszli Midorima i nawet Murasakibara się zainteresował!- Nie warto zwracać na niego uwagę. Odpuść, bo jeszcze będziesz miał problemy!

 Nie poskutkowało. Miałam wrażenie, że kłócąca się dwójka, zaraz się rzuci sobie do gardeł. Ogólnie doszłam do wniosku, że szarowłosy nie jest lubiany. Nie dziwię się. Ma paskudny charakter.

 Dopiero kiedy silne ramiona olbrzyma odciągnęły Daikiego od tego zboczeńca, ich krzyki trochę ucichły.

 - Puść mnie, żarłoku, jeszcze z nim nie skończyłem!- Aomine próbował się wyrwać, ale nawet on nie miał szans z przytłaczającą siłą Murasakibary.

 - Aomine-kun, wystarczy- powiedział znikąd zjawiający się Kuroko.

 Podskoczyłam i prawie dostałam zawału. Nawet reszta była w szoku, to co ja mam powiedzieć!? Jeszcze trochę, a trafię do szpitala. I co będzie wtedy? Kto się będzie ciągle droczył z Aomine? No kto?

 - Znowu się kłóciliście- usłyszeliśmy zimny głos Akashiego, który kierował się w naszą stronę.

Mimowolnie wszyscy, ale to WSZYSCY, zadrżeli. Nawet Aomine. Wszystkożerca go puścił, Kise cofnął się o krok, Midorima poprawił swoje okulary, a szarowłosy natręt nie przejął się zbytnio całą sytuacją.

 - Shogou, wytłumacz się, natychmiast!- Akashi podszedł do niego, a z kieszeni spodni wyjął czerwone nożyczki. Matko, po co mu one?! Chyba Daiki miał rację. Z nim naprawdę jest coś nie tak. Czy normalny człowiek ma w spodniach dresowych ostre nożyczki? Nie. Z tego wynika, że on nie jest normalny. Kolejna prawidłowa dedukcja. Naprawdę powinnam pomyśleć o zostaniu detektywem.

 - Po prostu zagadałem do tej ślicznotki- wskazał mnie- to się Daiki wtrącił.

 - Nie mów do mnie po imieniu!- przerwał mu niebieskowłosy.

 - I znów się wtrąca- zadziornie się uśmiechnął.

 - Shogou- powiedział spokojnie Akashi. Jak dla mnie, to aż za spokojnie. W jego głosie można było wyczuć niechęć do osobnika zwanego Shogou, a także mocne zdenerwowanie.- Masz się natychmiast wziąć na trenowanie! Nie odpuszczę ci tego treningu, a za karę pobiegasz dodatkowe piętnaście minut i wykonasz każde ćwiczenie trzy razy więcej niż inni.

 Natręt odszedł wściekły, mrucząc coś, że i tak jeszcze wszystkim pokaże. Zaczął się wyżywać na koszu, a jego piłki były bardzo mocne.

 - Jak ja go nie cierpię- mruknął Aomine.

 - Kto to w ogóle jest?- spytałam.

 - Haizaki Shogou- wyjaśnił Midorima.- Jest tu tylko dlatego, że ma talent i jest silny. Normalnie to każdy z nas by go z chęcią wywalił, ale nie możemy. Walczy z Kise o miejsce w głównym składzie.

 - Nie przegram z kimś takim!- oburzył się blondyn, a w jego oczach można było zobaczyć determinację.

 - Przypominam, że jeszcze z nim ani razu nie wygrałeś- wtrącił Daiki.

 - Aominecchi! Ty to wszystko umiesz popsuć!

 - Wracać do treningu- usłyszeliśmy zimny głos AKashiego i jak na zawołanie całe Pokolenie Cudów nagle zainteresowało się ćwiczeniami.- Kise- blondyn odwrócił się i widać było, że jest spięty- jeśli dowiem się od Akiny, że przesadzałeś z treningiem, zostaniesz zawieszony.

 Odszedł do tego swojego biura, a model lekko pobladł. Stał tak jeszcze chwilę, po czym zaczął się rozciągać. Reszta w tym czasie ćwiczyła obronę. Po raz pierwszy widziałam, by Aomine miał z kimś problem. Nawet on miał trudności z ominięciem Murasakibary. Jak na kogoś tak wysokiego, Atsushi był szybki. Jego długie nogi i ramiona pozwalają na dokładne krycie przeciwnika i niedopuszczenie go do kosza. Trójki Midorimy też robiły wrażenie. Nigdy nie widziałam kogoś, kto tak rzucał. Wysoko, a na dodatek piłka strasznie długo leci. Strzelec perfekcyjny, którego zatrzymanie jest praktycznie niemożliwe. A przynajmniej trudno mu wybić piłkę, gdy zamierza oddać strzał.

 Jednak największym szokiem był dla mnie Kuroko. Rzucał do kosza kilka razy, ale nie trafił. On po prostu stoi na boisku. Nie rozumiem. Po co on tam jest, skoro nie umie zdobyć punktu? Nagle Aomine z nikąd dostał piłkę i w mgnieniu oka zrobił wsad. Przybił żółwika z Tetsuyą, a mnie olśniło. Jak człowiek skupi  się na piłce, to Kuroko w ogóle nie jest zauważalny. Mistrz podań. Więc to jest jego umiejętność! Szybkie i dokładne podania!

 Rany, cała ta drużyna jest niesamowita. Jakoś nie chciałabym grać przeciwko nim.

 Ich trening się skończył, więc poszłam do szatni, by się przebrać. Czas na moje ćwiczenia z Aomine. Ciekawe, co mi dziś pokaże.

 _____________________________________________________________________________________
 






 

 

 

10 komentarzy:

  1. "Nagle Aomine z nikąd dostał piłkę i w mgnieniu oka zrobił wsad." ~ znikąd

    "Ciekawe, co mi dziś pokaże." ~ Czy tylko według mnie zabrzmiało to dwuznacznie? XD

    Akcja z majtkami na medal! Ułomine, ty zboczeńcu!~Na dodatek na Haziakiego leci... Bosh, on rzuca się na wszystko, co się rusza ;_;
    Co do Haizakiego, to jest on żywym dowodem na to, że aborcja powinna być legalna do *wiek Haizakiego* życia -.-
    Rozdział bardzo mi się podobał. Ciekawa jestem, co będzie między Kise a Sayaką. Czuję, że coś z nimi będzie, jakaś większa akcja :3
    A co do Aomine i Akiny... ale dobrana para XD Akcja na dachu była słodka <3
    Czekam na więcej ^^

    Mam szczęście, skomentowałam jako pierwsza ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki :* Jeszcze sama do końca nwm jak to będzie, ale co będzie, to będzie XD :*

      Usuń
  2. Będą szkszy? XD
    AA~ tak bardzo! ❤
    Daiki, taki kochany zboczeniec postawil sie za swoja przyszla dziewczyną, jej! *-*
    Miód, maliny i dupa Daikiego :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, przyszłość przewidujesz? Nawet ja nie wiem, jak potoczą się ich losy XD Dziękować :) :***

      Usuń
  3. No mówiłam ;-; Mówiłam ;-; Zboczeniec ;-; Gomene, to jest normalne zachowanie Daiki'ego, a-ale..Aiko jest na tym punkcie przewrażliwiona...;-; *ukłon*
    "Lubisz czarne majtki?" -nie wiem jak Akina dała radę to przetrwać, ale Aiko spaliłaby się ze wstydu ;-;
    Haizaki zarywa do Akiny w miejscu publicznym..! Tak to można nazwać...i Aomine, który b-broni swą przyszłą NARZECZONĄ <3 Bo ona musi z nim być <3
    A ten Akashi...ja się dziwie, że on t-tak po prostu się "uspokoił"....C-Czyżby później wyżył się na swoim biurku...? ;-;
    I Kisia romantyk <3 Jemu naprawdę zależy na Sayace...*lekki uśmiech*
    N-Naprawdę świetny rozdział..!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze zobaczysz, czy będą razem... Słodka tajemnica XD
      Dziękować ;)

      Usuń
  4. "No ja nie wiem, ale on to chyba żyje w rodzinie z małpami." kurwa śmiechłam tak bardzo xDD Aż mnie brzuch rozbolał i najlepsze jest to, że nie mam pojęcia dlaczego się śmieje.
    Kise tak bardzo upierdliwy, że już nawet laski mają go dosyć *leje ze śmiechu, nadal* Coo tu się odjebało jak mnie nie było? D''x
    Jedno dosadne JA PIERDOLE. Aomine Daiki wybawca do wynajęcia. Zajmuje również posadę rycerza na białym koniu. Pracuje w: nigdy. Wynagrodzenie za jego ciężką pracę: 00,00 zł Polecamy
    Możesz mnie przyjąć na posadę swojego zastępcy do droczenia się z Aomine (*'*-*)/ *zgłasza się*
    NijHai mym życiem *^* If you know what I mean? Yeah, af kors xoxo
    Będę twym Watsonem o tak!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oficjalnie zostajesz przyjęta, przyda mi się czasem pomoc XD
      I know, what you mean :P
      Witaj, partnerko! Piona! :D
      Pozdrawiam! :*

      Usuń
    2. *piona* Partnerko *wymownie porusza brwiami*

      Usuń