____________________________________________________________________________________
Momoi powiedziała,
że mogę znaleźć Aomine na dachu szkoły. Miała rację. Podeszłam do niego i
łaskawie otworzył oczy. Przez chwilę na mnie patrzył, po czym głupio się
uśmiechnął i spytał:
- Lubisz czarne majtki?
Dopiero po chwili zorientowałam się, o co mu
chodzi. Czułam, że poczerwieniałam ze złości. CZY TEN KRETYN NIE WIE, ŻE
DZIEWCZYNOM NIE ZAGLĄDA SIĘ POD SPÓDNICZKI?!
Obniżyłam materiał spódnicy najbardziej jak
się dało, co wywołało u niego śmiech.
- Sama tak stanęłaś- powiedział.
Już szykowałam nogę, by go kopnąć, ale znów
był szybszy. Odsunął się i jakimś cudem złapał mnie za dłoń i pociągnął, w
wyniku czego wylądowałam na nim.
- Oj, coś mi się zdaje, że na mnie
lecisz-ponownie się zaśmiał.- I to dosłownie.
- Idiota!- chciałam wstać, ale mi nie
pozwolił.
- Czemu idiota?- spytał i niebezpiecznie się przybliżył.
Jezus Maria, serce mi chyba dziś wysiądzie. Albo spłonę ze wstydu. Czego on się
tak na mnie gapi? Mam coś na twarzy czy jak?
- Aomine… - szepnęłam zmieszana.- Mógłbyś już
przestać?
- Ale co? Ładna jesteś, nie mogę popatrzeć?
- Ale nie tak blisko…- lekko odwróciłam głowę.
- Jak widać wcale nie jesteś taka twarda, co?
Nie odpowiedziałam. Czułam, że jestem na
twarzy cała czerwona. Dotknął mojego policzka, po czym nagle zabrał rękę.
Spojrzałam na niego. Śmiał się. Ten cholerny drań się śmiał!
Szybko z niego zeszłam i usiadłam obok. Byłam
spięta.
- Oi, co mi chciałaś powiedzieć?- zapytał, gdy
nie odzywałam się przez kilka minut.
- Chodzi o… O Kise i Sayakę.
- Co z nimi?!- natychmiastowo się ożywił i
nawet podniósł się do pozycji siedzącej! Cóż za nadludzka siła mu w tym
pomogła?
- Idą dziś po południu na randkę.
- Trzeba było tak od razu mówić! Idziemy na
przeszpiegi!
- Ekhm… Oni idą do kina.
- Kurwa. To poszpiegujemy ich innym razem.
Znowu się położył. Widocznie nadludzka siła
przestała działać. Ręce podłożył pod głowę i spojrzał na mnie.
- Myślisz, że coś z tego będzie?
- Ładnie by razem wyglądali.- spróbowałam
sobie ich wyobrazić trzymających się za rękę.
- Ale myślisz, że wylądują w łóżku?
- Ty to tylko o jednym myślisz!- szturchnęłam
go w ramię. Tego sobie akurat nie potrafiłam wyobrazić. Znaczy Sayaka kiedyś na
pewno z kimś straci dziewictwo, ale czy to będzie Kise? Może to tylko chwilowe
zauroczenie? Takie głębsze zauroczenie?
- A o
czym mam niby myśleć?- ziewnął. Nawet nie raczył zasłonić ust ręką. No ja nie
wiem, ale on to chyba żyje w rodzinie z małpami.
- O treningu, który zaczyna się za pięć minut.
Masz na nim być. Gadałam dziś z Akashim.
- Czego ten psychol znów ode mnie chce?-
jęknął, ale raczył się podnieść ( tylko mu pogratulować) i zejść do szatni.
Poczekałam na niego i razem poszliśmy na salę.
Kiedy chciałam się go zapytać o nasz
dzisiejszy trening, podbiegł do nas Kise i zaczął nawijać jak opętany.
- Akinacchi! Co Sayaka lubi najbardziej? Co ja
mam jej kupić? Kwiaty? Czekoladki? Róże? Akinacchi!- położył mi ręce na
ramionach, a ja stałam jak słup soli. Czyżby on naprawdę zakochał się w mojej
przyjaciółce?! Jezu, serio mu zależy!- Doradź mi! Co mam wybrać?!
- Yyy…- bardzo zwięzła i logiczna odpowiedź.
- Te, romantyk- wtrącił Aomine.- Pokaż jej
swoją sypialnię. Będzie wniebowzięta.
- Aominecchi!- jęknął blondyn.- Ja tu
potrzebuję przyjacielskiej rady, a ty z takimi głupotami wyskakujesz!
- No przecież ci właśnie udzieliłem
przyjacielskiej rady.- wzruszył ramionami i ziewnął.
- Akinacchi! Może ty mi pomożesz!
Chwilę stałam w bezruchu i zamyśliłam się.
Sayaka uwielbia słodycze ( ale ciągle się dziwie, jak może być taka chuda.
Jeszcze trochę, a będzie miała anoreksję!), więc czekoladki będą dobre.
- Spodobają się jej?- spytał po raz setny.
- Na pewno! Tylko nie kupuj orzechowej, bo ma
alergię na orzechy!- przypomniałam mu któryś raz z kolei.
Wreszcie poszedł, a ja odetchnęłam. Dawno nie
spotkałam tak upierdliwej osoby. Jednak mimo wszystko muszę przyznać, że go
lubię. Ma w sobie coś, co powoduje, że nie da się go nie lubić. Zupełnie jak
mój przyjaciel z Ameryki. Pod tym względem są do siebie bardzo podobni.
Ciekawe, czy by się polubili…
Aomine dołączył do treningu i właśnie zrobił
imponujący wsad. Ja nie wiem, jak można być takim geniuszem?! Nawet w Ameryce
nie spotkałam nikogo silniejszego, a są tam mocne drużyny. As Pokolenia Cudów,
Aomine Daiki, jest wyjątkowym zawodnikiem, szkoda tylko, że też zboczeńcem.
Cóż, nikt nie jest idealny ( choć czasem, a raczej często, mam wrażenie, że on
nie widzi nikogo poza czubkiem własnego, lekko zadartego, nosa).
Chciałam pójść do Momoi, która stała na drugim
końcu sali i gadała z Midorimą, ale ktoś mnie objął ramieniem i usłyszałam
dziwnie znajomy głos.
- Hej, mała, co tu robisz?
Spojrzałam w lewo i zobaczyłam tego samego
zboczeńca, który ostatnio próbował się do mnie dobierać. Odtrąciłam jego ramię
i krzyknęłam:
- Odwal się ode mnie!
Chyba
zwróciłam tym uwagę wszystkich trenujących, ale to się nie liczyło. Mam dwa
ważne pytania. Pierwsze: kim on właściwie jest? Drugie: czego tu chce?
- Ostra- mruknął zadziornie.- Lubię takie.
- A ja nie lubię takich natrętów. WON!
Odwróciłam się i chciałam odejść, ale mnie
przytrzymał za przedramię.
- Ej, ode mnie się nie ucieka.- prawie
warknął.
- W takim razie będę pierwszą, która cię
najzwyczajniej w świecie oleje!
- Ty wredna…- zaczął, ale czyjeś silne ramię
go ode mnie odciągnęło.
- Zmiataj stąd, debilu albo ci przypierdolę!-
podniósł głos Aomine. Mój wybawca!
- Cukiereczku, uspokój się.- szarowłosy
odtrącił jego rękę.- Nic jej przecież nie zrobiłem.
- Ja ci dobrze radzę, zostaw ją i nie nazywaj
mnie cukiereczkiem, dupku pieprzony!
- Masz aż taką ochotę na pieprzenie się?- głupio
się uśmiechnął.- Oj, Daiki, czyżbyś miał do mnie słabość?
Patrzyłam na ich kłótnię z nie małym
zdziwieniem i doszłam do wniosku, że za sobą nie przepadają. Brawo ja! Takiej
dedukcji to by mi nawet Holmes pogratulował! Powinnam pracować jako prywatny detektyw.
W końcu Aomine nie wytrzymał i walnął natręta
pięścią w twarz. Ten zachwiał się, ale cudem jakimś nie upadł. Niestety.
- Aominecchi!- podbiegł do nas Kise, a za nim
przyszli Midorima i nawet Murasakibara się zainteresował!- Nie warto zwracać na
niego uwagę. Odpuść, bo jeszcze będziesz miał problemy!
Nie poskutkowało. Miałam wrażenie, że kłócąca
się dwójka, zaraz się rzuci sobie do gardeł. Ogólnie doszłam do wniosku, że
szarowłosy nie jest lubiany. Nie dziwię się. Ma paskudny charakter.
Dopiero kiedy silne ramiona olbrzyma
odciągnęły Daikiego od tego zboczeńca, ich krzyki trochę ucichły.
- Puść mnie, żarłoku, jeszcze z nim nie
skończyłem!- Aomine próbował się wyrwać, ale nawet on nie miał szans z
przytłaczającą siłą Murasakibary.
- Aomine-kun, wystarczy- powiedział znikąd
zjawiający się Kuroko.
Podskoczyłam i prawie dostałam zawału. Nawet
reszta była w szoku, to co ja mam powiedzieć!? Jeszcze trochę, a trafię do
szpitala. I co będzie wtedy? Kto się będzie ciągle droczył z Aomine? No kto?
- Znowu się kłóciliście- usłyszeliśmy zimny
głos Akashiego, który kierował się w naszą stronę.
Mimowolnie
wszyscy, ale to WSZYSCY, zadrżeli. Nawet Aomine. Wszystkożerca go puścił, Kise
cofnął się o krok, Midorima poprawił swoje okulary, a szarowłosy natręt nie
przejął się zbytnio całą sytuacją.
- Shogou, wytłumacz się, natychmiast!- Akashi
podszedł do niego, a z kieszeni spodni wyjął czerwone nożyczki. Matko, po co mu
one?! Chyba Daiki miał rację. Z nim naprawdę jest coś nie tak. Czy normalny
człowiek ma w spodniach dresowych ostre nożyczki? Nie. Z tego wynika, że on nie
jest normalny. Kolejna prawidłowa dedukcja. Naprawdę powinnam pomyśleć o
zostaniu detektywem.
- Po prostu zagadałem do tej ślicznotki-
wskazał mnie- to się Daiki wtrącił.
- Nie mów do mnie po imieniu!- przerwał mu
niebieskowłosy.
- I znów się wtrąca- zadziornie się
uśmiechnął.
- Shogou- powiedział spokojnie Akashi. Jak dla
mnie, to aż za spokojnie. W jego głosie można było wyczuć niechęć do osobnika
zwanego Shogou, a także mocne zdenerwowanie.- Masz się natychmiast wziąć na
trenowanie! Nie odpuszczę ci tego treningu, a za karę pobiegasz dodatkowe
piętnaście minut i wykonasz każde ćwiczenie trzy razy więcej niż inni.
Natręt odszedł wściekły, mrucząc coś, że i tak
jeszcze wszystkim pokaże. Zaczął się wyżywać na koszu, a jego piłki były bardzo
mocne.
- Jak ja go nie cierpię- mruknął Aomine.
- Kto to w ogóle jest?- spytałam.
- Haizaki Shogou- wyjaśnił Midorima.- Jest tu
tylko dlatego, że ma talent i jest silny. Normalnie to każdy z nas by go z
chęcią wywalił, ale nie możemy. Walczy z Kise o miejsce w głównym składzie.
- Nie przegram z kimś takim!- oburzył się
blondyn, a w jego oczach można było zobaczyć determinację.
- Przypominam, że jeszcze z nim ani razu nie
wygrałeś- wtrącił Daiki.
- Aominecchi! Ty to wszystko umiesz popsuć!
- Wracać do treningu- usłyszeliśmy zimny głos
AKashiego i jak na zawołanie całe Pokolenie Cudów nagle zainteresowało się
ćwiczeniami.- Kise- blondyn odwrócił się i widać było, że jest spięty- jeśli
dowiem się od Akiny, że przesadzałeś z treningiem, zostaniesz zawieszony.
Odszedł do tego swojego biura, a model lekko
pobladł. Stał tak jeszcze chwilę, po czym zaczął się rozciągać. Reszta w tym
czasie ćwiczyła obronę. Po raz pierwszy widziałam, by Aomine miał z kimś
problem. Nawet on miał trudności z ominięciem Murasakibary. Jak na kogoś tak
wysokiego, Atsushi był szybki. Jego długie nogi i ramiona pozwalają na dokładne
krycie przeciwnika i niedopuszczenie go do kosza. Trójki Midorimy też robiły
wrażenie. Nigdy nie widziałam kogoś, kto tak rzucał. Wysoko, a na dodatek piłka
strasznie długo leci. Strzelec perfekcyjny, którego zatrzymanie jest
praktycznie niemożliwe. A przynajmniej trudno mu wybić piłkę, gdy zamierza
oddać strzał.
Jednak największym szokiem był dla mnie
Kuroko. Rzucał do kosza kilka razy, ale nie trafił. On po prostu stoi na
boisku. Nie rozumiem. Po co on tam jest, skoro nie umie zdobyć punktu? Nagle
Aomine z nikąd dostał piłkę i w mgnieniu oka zrobił wsad. Przybił żółwika z
Tetsuyą, a mnie olśniło. Jak człowiek skupi
się na piłce, to Kuroko w ogóle nie jest zauważalny. Mistrz podań. Więc
to jest jego umiejętność! Szybkie i dokładne podania!
Rany, cała ta drużyna jest niesamowita. Jakoś
nie chciałabym grać przeciwko nim.
Ich trening się skończył, więc poszłam do
szatni, by się przebrać. Czas na moje ćwiczenia z Aomine. Ciekawe, co mi dziś
pokaże.





"Nagle Aomine z nikąd dostał piłkę i w mgnieniu oka zrobił wsad." ~ znikąd
OdpowiedzUsuń"Ciekawe, co mi dziś pokaże." ~ Czy tylko według mnie zabrzmiało to dwuznacznie? XD
Akcja z majtkami na medal! Ułomine, ty zboczeńcu!~Na dodatek na Haziakiego leci... Bosh, on rzuca się na wszystko, co się rusza ;_;
Co do Haizakiego, to jest on żywym dowodem na to, że aborcja powinna być legalna do *wiek Haizakiego* życia -.-
Rozdział bardzo mi się podobał. Ciekawa jestem, co będzie między Kise a Sayaką. Czuję, że coś z nimi będzie, jakaś większa akcja :3
A co do Aomine i Akiny... ale dobrana para XD Akcja na dachu była słodka <3
Czekam na więcej ^^
Mam szczęście, skomentowałam jako pierwsza ;D
Dzięki, dzięki :* Jeszcze sama do końca nwm jak to będzie, ale co będzie, to będzie XD :*
UsuńBędą szkszy? XD
OdpowiedzUsuńAA~ tak bardzo! ❤
Daiki, taki kochany zboczeniec postawil sie za swoja przyszla dziewczyną, jej! *-*
Miód, maliny i dupa Daikiego :3
Hehehe, przyszłość przewidujesz? Nawet ja nie wiem, jak potoczą się ich losy XD Dziękować :) :***
UsuńNo mówiłam ;-; Mówiłam ;-; Zboczeniec ;-; Gomene, to jest normalne zachowanie Daiki'ego, a-ale..Aiko jest na tym punkcie przewrażliwiona...;-; *ukłon*
OdpowiedzUsuń"Lubisz czarne majtki?" -nie wiem jak Akina dała radę to przetrwać, ale Aiko spaliłaby się ze wstydu ;-;
Haizaki zarywa do Akiny w miejscu publicznym..! Tak to można nazwać...i Aomine, który b-broni swą przyszłą NARZECZONĄ <3 Bo ona musi z nim być <3
A ten Akashi...ja się dziwie, że on t-tak po prostu się "uspokoił"....C-Czyżby później wyżył się na swoim biurku...? ;-;
I Kisia romantyk <3 Jemu naprawdę zależy na Sayace...*lekki uśmiech*
N-Naprawdę świetny rozdział..!
Jeszcze zobaczysz, czy będą razem... Słodka tajemnica XD
UsuńDziękować ;)
"No ja nie wiem, ale on to chyba żyje w rodzinie z małpami." kurwa śmiechłam tak bardzo xDD Aż mnie brzuch rozbolał i najlepsze jest to, że nie mam pojęcia dlaczego się śmieje.
OdpowiedzUsuńKise tak bardzo upierdliwy, że już nawet laski mają go dosyć *leje ze śmiechu, nadal* Coo tu się odjebało jak mnie nie było? D''x
Jedno dosadne JA PIERDOLE. Aomine Daiki wybawca do wynajęcia. Zajmuje również posadę rycerza na białym koniu. Pracuje w: nigdy. Wynagrodzenie za jego ciężką pracę: 00,00 zł Polecamy
Możesz mnie przyjąć na posadę swojego zastępcy do droczenia się z Aomine (*'*-*)/ *zgłasza się*
NijHai mym życiem *^* If you know what I mean? Yeah, af kors xoxo
Będę twym Watsonem o tak!!
Pozdrawiam
Oficjalnie zostajesz przyjęta, przyda mi się czasem pomoc XD
UsuńI know, what you mean :P
Witaj, partnerko! Piona! :D
Pozdrawiam! :*
*piona* Partnerko *wymownie porusza brwiami*
Usuń:D
UsuńXD