sobota, 19 września 2015

Rozdział 6

I oto przed państwem rozdział 6!! Tak, już 6!! Zapraszam! Zapraszam! :) :)
____________________________________________________________________________________
 
~Aomine~

  Spóźniała się już minutę. Minutę! Wiecie, co to oznacza? Sześćdziesiąt sekund zmarnowanego życia. Już ja dam jej taką szkołę, że nie da rady doczołgać się do szatni. Ostatecznie mógłbym jej się pomóc przebrać, ale musiałaby na to zasłużyć.

 Rzuciłem do kosza i trafiłem. Jak zwykle. Jestem normalnie królem boiska. Rzucę z każdej pozycji i piłka zawsze wpadnie. W końcu zajebistość mojego poziomu do czegoś zobowiązuje. Nie dość, że jestem mega seksowny, to jeszcze najlepszy w koszykówkę. Ach, cudowny ja. Powinni się przede mną kłaniać. I to mi schodzić z drogi, a nie temu czeronowłosemu psychopacie. Gdzie tu jest sprawiedliwość? Gdzie, ja się pytam? No nie ma jej i w tym problem. Tak w ogóle to powinienem kiedyś wygrać jakieś wybory. Na prezydenta najlepiej. Z kimś tak seksownym i zajebistym jak ja, Japonia byłaby najlepszym państwem na świecie. Tyle tylko, że jakoś niewiele osób dostrzegło na razie mój potencjał. Nawet mama czasem się śmieje z moich pomysłów! Wyobrażacie to sobie? Brak wsparcia rodzicielki… Skandal!

 - Zaczynamy?- do sali weszła spóźniona Akina.

 - Wolniej to już nie mogłaś?- spytałem z lekką irytacją.

 - Mogłam, ale znaj moją łaskawość- pokazała mi język. Bezczelna! To moje słowa! Przynajmniej widać, że jestem dobrym nauczycielem. Ale to akurat było do przewidzenia.

 - Gdybyś spędziła tam minutę dłużej, to bym cię z tej szatni siłą wyciągnął!- rzuciłem jej piłkę, którą udało jej się złapać.

 - A byś tylko spróbował- wymamrotała.

 - Poćwicz rzuty za dwa punkty- rozkazałem. Już wiem, jak się czuje Akashi. Władza nad innymi to wspaniałe uczucie.

 - Poćwicz rzuty za dwa punkty- zaczęła mnie przedrzeźniać. Mnie! Swojego nauczyciela!- Może byś mi najpierw pokazał, jak to robić?

 - Chcę zobaczyć twoją technikę. I błędy oczywiście- dodałem z wrednym uśmieszkiem.

  - Matoł!

 Obróciła się i podeszła bliżej kosza. Jak ja lubię ją denerwować! To takie zabawne. Na dodatek jej reakcje nie zawsze są do przewidzenia, co powoduje, że chcę ją wnerwiać coraz bardziej.

 Rzuciła i… pudłowała. Już trzeci raz z rzędu. A mówi się, że do trzech razy sztuka.

 - Rany, Akina, nie wiedziałem, że u ciebie jest aż taki słaby poziom- mruknąłem i podszedłem do niej.

 - Nie dobijaj mnie już- chyba nie jest w dobrym humorze.- Jak mam rzucać?

 - Zacznijmy od najprostszego ustawienia- powiedziałem.

 Stanęliśmy naprzeciwko kosza. Znajdowałem się niecały metr za nią i uważnie obserwowałem jej ruchy. Przy okazji spojrzałem na jej tyłek, na który założyła krótkie, obcisłe spodenki sportowe. Cóż, ładnie się prezentował.

 - Trenowałaś coś kiedyś?- spytałem nagle. Nie zdążyłem ugryźć się w język.

 - Tańczyłam, ale niecały rok temu przestałam- odpowiedziała i poczułem, że nie chce kontynuować tego tematu. Kiedyś i tak to z niej wyciągnę.- A co?

 - Nic. Widzę, że się nie obijałaś.

 Odwróciła się i rzuciła. Tym razem trafiła. Trzy kolejne rzuty też były celne. No, no, robi postępy. W końcu jak ma się tak wspaniałego nauczyciela, to co się dziwić. Przynajmniej w rzutach jest lepsza od Tetsu. Może i niewielkie osiągnięcie, ale zawsze coś musi być na początek.

 Spudłowała. A już jej jako tako wychodziło! Przeklęła i poszła po piłkę. I znów pudło.

 - Nie rzucaj w ten sposób!- podszedłem do niej. Ułożyłem jej odpowiednio ręce i tułów. Musiałem do tego położyć ręce na jej biodra, przez co się zarumieniła. Lubię ten widok. Taki czerwony burak.

 - No, no, Daiki, ty też jesteś nią zainteresowany?- usłyszałem wredny głos Haizakiego. Zapomniałem, że miał wykonać dodatkowe ćwiczenia.

 - Zamknij się, debilu, bo ci naprawdę…- w tym czasie Akina rzuciła piłkę w stronę nieproszonego gościa. Zrobił unik. A szkoda, bo chętnie bym zobaczył jego poobijaną gębę.

 Dopiero wtedy zauważyłem, że chowa telefon do kieszeni.

 - Wykasuj to zdjęcie!- krzyknąłem.

 - Niby czemu?- zaśmiał się.- Nie chcę. Szkoda tylko, że to nie ja jestem na twoim miejscu.

  Czułem, że mnie zaraz rozsadzi. Miałem ochotę mu tak przypierdolić, by nie miał siły wykonać nawet najmniejszego ruchu. Jednak cudowna wizja jego poobijanej twarzy musiała poczekać.

 - Nie zwracaj uwagi na tego głąba- odezwała się Akina.- Na takich nie warto poświęcać czas. Wróćmy do ćwiczeń.

 Wzięła piłkę do ręki i spojrzała na mnie pytającym wzrokiem. Myślałem, że jest bardziej agresywna, ale jak widać umie się opanować. Westchnąłem zrezygnowany. Podszedłem do niej i zacząłem jej tłumaczyć odpowiednie ustawienie. Ten kretyn ciągle na nas zerkał, ale wykonywał ćwiczenia, które zadał mu Akashi. Ciekawe, co ten psychopata mu w ogóle naopowiadał, że raczył w ogóle przyjść. Niby nie moja sprawa, ale chętnie bym się dowiedział.

 Kiedy trening się skończył, poszła do szatni. Haizaki oznajmił, że jeszcze zostanie. Powiedział to sam z siebie?! Nie wierzę. Wprawdzie i tak nikt go o nic nie pytał, ale to było podejrzane. Kiedy wszedłem do męskiej przebieralni, wziąłem szybki prysznic i przebrałem się. Wszystko zajęło mi dziesięć minut. Teraz tylko trzeba poczekać na Akinę. Nagle coś mnie tchnęło i skierowałem się w stronę jej szatni. Wydawało mi się, że usłyszałem pisk. Przyspieszyłem i wpadłem do środka jak burza. To, co zobaczyłem, wprawiło mnie we wściekłość.

 Haizaki przyciskał ją do szafki i nie dawał możliwości ucieczki. Chciała uciec, ale nie miała jak. Spojrzała na mnie. Nawet ślepy mógłby zobaczyć w jej oczach jedno słowo: pomóż.

 Nie czekając ani chwili dłużej odciągnąłem go od niej i przywaliłem mu w twarz. Z nosa i wargi zaczęła mu lecieć krew. Gdyby wzrok mógł zabijać, leżałby martwy na podłodze w szatni. Chciał coś powiedzieć, ale złapał się za nos i wyszedł z przebieralni.

 - Jeszcze ci pokażę!- krzyknął tylko i już go nie było.

  Posadziłem Akinę na ławce i dałem jej wody. Natychmiast zaczęła pić, a po chwili wzięła głęboki wdech. Uspokaja się.

 - Dziękuję- szepnęła.- Znowu mnie przed nim uratowałeś.

 - Niestety wpadłaś mu w oko.

 - Niestety?

 - Teraz ci nie da spokoju.

 - Nie pocieszyłeś mnie- rozpuściła włosy i wstała.

 Spojrzała na mnie wyczekująco.

 - Co znowu?- spytałem.

 - Muszę się przebrać.- odpowiedziała i skrzyżowała ręce na klatce piersiowej.

 - To się przebieraj.

 - Wyjdź.

 - Przebieraj się.

 - Wypad.

 Ponownie usiadła na ławce, dając mi tym samym do zrozumienia, że dopóki nie zniknę z tego pomieszczenia, ona się nie ruszy. Dziewczyny to czasem przypominają osły. Uparte i za nic w świecie ich nie ruszysz. Westchnąłem zrezygnowany i wyszedłem. Chętnie bym na nią popatrzył, ale dziś nie było mi to dane. Może kiedyś… I w lepszych warunkach. Na przykład sypialni. Obym tylko nie musiał na nią teraz pół godziny czekać.

 Minęło tylko dwadzieścia minut. Jak na dziewczynę to całkiem szybko. Wyszliśmy razem ze szkoły i skierowaliśmy się w stronę swoich domów. Nie mieszkam wcale tak daleko od niej. Z mojego domu do jej mieszkania idzie się szybkim krokiem jakieś piętnaście minut.

 - A jak on znowu przyjdzie?- spytała nagle.

 - Haizaki? On tak do wszystkich. Podejrzewam, że co najmniej trzy czwarte dziewczyn w szkole już zaliczył. Ale ciebie nie tknie. Nie pozwolę mu.

 - Aż tak się o mnie troszczysz?- zapytała z dziwnym uśmieszkiem.

 - Akashi by mnie zabił, gdyby dowiedział się, że nie zareagowałem. Gniewu tego psychola wolę unikać.- to po części prawda, ale nawet gdyby on się miał o tym nie dowiedzieć, to i tak bym ją obronił. Ale tego to ja jej nie powiem. Jeszcze mnie za jakiegoś mięczaka uzna. Albo co gorsza za romantyka. Tego to już bym nie przeżył.- Nara- skręciłem w boczną ulicę i skierowałem się do domu.

 Kiedy wszedłem, poczułem zapach kurczaka. Mięso! Mam taką kochaną matkę. Zawsze wie, czego mi trzeba. Po całym dniu siedzenia w szkole przygotowała mi kolację, która składała się głównie z mięsa. Nie cierpię warzyw. Jak w ogóle można je jeść? Każdy wie, a przynajmniej powinien wiedzieć, że wyroby mięsne są najlepsze! Ja nie wiem, jak można być wegetarianinem. Te osoby tyle tracą!

 - Witaj, Daiki- mama uśmiechnęła się, gdy tylko wszedłem do kuchni.- Głodny?

 - Jak zawsze!- w tempie ekspresowym usiadłem do stołu i zabrałem się za jedzenie.

  Po skończonej kolacji poszedłem do swojego pokoju. Chciałem wyjąć swoje pornolki, ale usłyszałem dźwięk SMS’a.

 

 Od: Panikująca Blondyna

 Do: Aominecchi

 Aominecchi! Randka z Sayaką była cudowna! Wszystko się udało, uśmiech nie schodził jej z twarzy! :D :D :D :D :D :D :D <*_*> A jak twój trening z Akinacchi? Ty w ogóle coś do niej czujesz?????? Aominecchi! Musisz ją kiedyś zaprosić na randkę!

No chyba go coś pogięło, jeśli myśli, że ja ją kiedykolwiek gdzieś zaproszę! Szybko mu odpisałem.

 Do: Panikująca blondyna

 Od: Aomine

  Oi, masz zbyt bujną wyobraźnię. Ja jej NIGDY nie zaproszę na randkę! To TYLKO koleżanka z klubu, jasne? Nie wymyślaj mi tu jakiś kosmicznych fantazji! Był mały problem z Haizakim, ale mu dołożyłem. Próbował się do niej dobierać.

 

Ledwo o wysłałem wiadomość, a już przyszła odpowiedź. Czy on ma jakieś przyspieszenie w palcach gdy pisze SMS’y?

 Od: Panikująca blondyna

 Do: Aominecchi

 Pewnie jesteś jej bohaterem! <<:_;>> J J J J J J J No zaproś ją! Uratowałeś ją przed tym zboczeńcem, to w czym problem???????? (<*_*>) Jednak ci na niej zależy!!!!!! :*D

 

Do: Panikująca blondyna

 Od: Aomine

 Jeszcze raz powiesz coś takiego, a skończysz z poobijaną twarzą jak Haizaki!! Powiedziałem NIE to NIE!

 Odpowiedź już nie przyszła. Wreszcie trochę spokoju. Otworzyłem Horikitę Mai na pierwszej stronie, ale wyjątkowo nie mogłem się skupić na cyckach. To, że dobrowolnie uratowałem Akinę nie znaczy, że od razu muszę ją gdzieś zapraszać! I że mi na niej zależy. Po prostu ją lubię. Lubię. Tak. Jest zwykłą koleżanką z klubu i klasy. Nikim więcej. Tylko koleżanką, z którą się ciągle sprzeczam, już dwa razy ją uratowałem i… KOLEŻANKA. Weź głęboki wdech, Aomine. Wdech, wydech. Wdech, wydech. Dlaczego nie mogę przestać o niej myśleć?
_____________________________________________________________________________________
 







 

9 komentarzy:

  1. Huhuhu, pierwsza! :3
    Czemu o niej myślisz, bo się zakochałeś kretynie, tego się na początku nie wie! XD
    Chce więcej, no...
    No cóż mogę powiedzieć? Lubię Haizakiego, ale tylko takiego z jałoistycznych opowiadań, bo tego z Twojego opowiadania, to bym z chęcią zajebeła xD
    Pozdrawiam i ście ciacha~

    OdpowiedzUsuń
  2. "Ostatecznie mógłbym jej się pomóc przebrać, ale musiałaby na to zasłużyć." ~ Zmieniłabym na: "Ostatecznie mógłbym pomóc jej się przebrać, ale musiałaby na to zasłużyć.", ale jak wolisz ;)

    "Rzuciła i… pudłowała." ~ Bardziej by pasowało " Rzuciła i… spudłowała." lub "Rzucała i… pudłowała."

    " - Co znowu?- spytałem.

    "- Muszę się przebrać.- odpowiedziała i skrzyżowała ręce na klatce piersiowej.
    - To się przebieraj.
    - Wyjdź.
    - Przebieraj się.
    - Wypad." ~ Ułomine, ty zboczeńcu XD Padłam ;D A, przy okazji niepotrzebna kropka po "przebrać" ^^

    "Kiedy wszedłem, poczułem smak kurczaka." ~ Zdaje się chodziło o "zapach", chyba że rzucił się na kurczaka od razu po wejściu do domu, a z Ułomine wszystko jest możliwe ;_;

    " Ja nie wiem, jak można być wegetarianinem." ~ Jak dla mnie "ja" jest niepotrzebne, ale jak wolisz.

    "Od: Panikująca Blondyna" ~ Czytam i nie wierzę XD

    "Aominecchi! Randka z Sayaką była cudowna! Wszystko się udało, uśmiech nie schodził jej z twarzy! :D :D :D :D :D :D :D <*_*> A jak twój trening z Akinacchi? Ty w ogóle coś do niej czujesz?????? Aominecchi! Musisz ją kiedyś zaprosić na randkę!" ~ Po ilości emtek od razu widać, kto to napisał XD

    " Odpowiedź już nie przyszła. Wreszcie trochę spokoju. Otworzyłem Horikitę Mai na pierwszej stronie, ale wyjątkowo nie mogłem się skupić na cyckach. To, że dobrowolnie uratowałem Akinę nie znaczy, że od razu muszę ją gdzieś zapraszać! I że mi na niej zależy. Po prostu ją lubię. Lubię. Tak. Jest zwykłą koleżanką z klubu i klasy. Nikim więcej. Tylko koleżanką, z którą się ciągle sprzeczam, już dwa razy ją uratowałem i… KOLEŻANKA. Weź głęboki wdech, Aomine. Wdech, wydech. Wdech, wydech. Dlaczego nie mogę przestać o niej myśleć?" ~ BO SIĘ ZAKOCHAŁEŚ, BAKA! Ufff, caps lock off ;_;

    Omg, chyba najlepszy rozdział ze wszystkich ;D Jedyne co mnie irytowało, to te przykrótkie zdania, które można połączyć w jedno :/ Według niektórych wygląda lepiej i klarowniej, ale mnie drażni :P A, i przed i po myślniku powinna być spacja, chyba że w słochach jak "czarno-biały" ;D
    Ale kurde, Ułomine nie mógł skupić się na cyckach?! Wkręcił się! Teraz będzie chciał widzieć tylko cycki Akine, co zwiastuje szekszy :3
    Ja tam Haizakiego nie lubiłam nigdy :/ On jest taki ble... Jeszcze jak tego kciuka se liże, jakby lizał [cenzura antyyaoistyczna]. Ułomine, dorzuć mu Marsjanki do napoju, niech się nimi zaćpa :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to się rozpisałam...

      Usuń
    2. Miło, że przeczytałaś! I cieszę się, że ci się podoba :D I wcale mi nie przeszkadza długość komentarza ;) fajnie, że pokazałaś mi błędy, będę je mogła poprawić i starać się ich unikać :) Ja też nigdy Haizakiego nie lubiłam... a już szczególnie gdy grał z Kise na mistrzostwach :/ wkurzający i w ogóle...
      Za to Aomine koffaaamm <3 <3
      Dziękować :**

      Usuń
  3. Aomine Ty tępy chłopcze! ;-; Błagam, ja wiem, że on jest uosobieniem głupoty, ale żeby aż tak...? ;-;
    Kochasz Akinę matołku..! ;-; *pac głową o stół*
    Ajaj, no nie wierzę no ;-; Aiko wie, on sobie to uświadomi...Na pewno...Aż tak głupi nie jest...Chyba...;-;
    "Panikująca Blondyna" -śmiechałm...XD a ilość emotikonów w wiadomości...Faktycznie, od razu widać, kto ją napisał...^^" Kisia jest supi :3
    L-Lecę czytać dalej..^^"

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie masz ty sprawiedliwości na tym świecie ;3;) Łonczmy się w bulu..
    Haizaki-chan taki przyczajony tygrys B)) I like it..
    Wgl Nijimura ci już nie wystarcza napaleńcu? Wszystko.. Wszystko mu powiem, ot co!
    "Panikująca Blondyna" rozjebała mui musk @_@
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawiedliwości czasem brak :C
      Hehe :D
      To się Nijimura wkurwi XD
      Haha, nie tylko tobie :D
      Pozdrawiam! :*

      Usuń