piątek, 8 lipca 2016

Rozdział 44

Obiecałam, że się pojawi? Wprawdzie miał być trochę wcześniej, ale nie wyrobiłam się w pisaniem... ;_; Gomene! Przepraszam za dłuższe niedodawanie, ale ostatnio jakoś mniej czasu miałam - a to wyjście z koleżankami, a to rowery, a to film... Ale dziś wstawiam 44 rozdział! :D Planuję też niedługo wstawić jedną miniaturkę, mam nawet pomysł na drugą, ale co będzie - zobaczymy xD :D

Na razie nie będę przedłużać, bo już wystarczająco ociągałam się z dodaniem rozdziału, i zapraszam do czytania! :D

_________________________________________________________________________________


  
 I pięknie. Tetsu wcisnął mi swojego psa do opieki. Jakbym wcale nie miał na głowie treningu z dzieciakami. Czy ten wredziol, który kiedyś uważał mnie za światło, w ogóle myśli o moim życiu prywatnym?!  Nie dość, że muszę uczyć chłopców, to jeszcze mam na oku Dwójkę. Co jeszcze? Ktoś każe mi się zaopiekować swoją babcią? A może małym bobasem?
 Pokręciłem głową i spojrzałem na Dwójkę. Szedł przy mojej nodze, nie szczekał na mijanych ludzi, a co jakiś czas rzucał mi tylko szybkie spojrzenia i szczekał radośnie. Do tego Akina zaczęła go wręcz ubóstwiać i całą drogę na boisko mówiła tylko o jego słodkich oczach i miłej sierści. Oszaleć można. Czemu dziewczyny zawsze zachwycają się takimi rzeczami? Jak nie małymi dziećmi, to psami.
 Dotarliśmy na boisko, gdzie Isao, Mito i Shosuke ćwiczyli rzuty. Gołym okiem widać, że koszykówka sprawia im radość. Tak jak kiedyś mi. Też biegałem po boisku z uśmiechem na ustach, a każde podanie starałem się jak najlepiej wykorzystać. Kolegom z drużyny przybijałem piątki, Tetsu żółwiki, a teraz? W ogóle się nie uśmiecham, a przeciwników traktuję jak pachołki na treningu. Nie potrafię ich docenić, nawet jeśli się starają. Może to też przez to, że po kilkunastu minutach gry kompletnie się poddają?
 Jestem potworem, wiem to. Nawet jeśli ludzie nie mówią tego na głos w mojej obecności, to na pewno tak myślą. Bestia nie do zatrzymania. Nadludzko silny potwór. Inni nawet nie chcą ze mną walczyć, boją się. A ja ciągle rosnę w siłę, mimo tego, że omijam treningi. Co mam jeszcze zrobić, by znaleźć godnego rywala, z którym mógłbym powalczyć na poważnie?! Ile jeszcze muszę na takiego kogoś czekać?!
  Pierwszy zauważył nas Mito.
 - Aomine nii-san! Akina one-chan! – Pomachał do nas radośnie, a reszta poszła w jego ślady.
 Uśmiechnąłem się do nich lekko, a Akina im odmachała. Dwójka szczeknął radośnie, a dzieci wpatrzyły się w niego jak w obrazek święty. Pies do nich podbiegł, a one zaczęły go głaskać po grzbiecie i za uszami. Przyznam, że całkiem ładny widok.
 - Gotowi? – Spytałem.
 - Tak! – odkrzyknęli chórem, a Isao pobiegł po piłkę.
 Muszę przyznać, że chłopcy zrobili ogromny postęp. Znacznie częściej trafiali do kosza, ale ich dwutakty nie były idealne. Czasem mylili nogi, innym razem kroki, lecz i tak jest dużo lepiej niż na początku. Będę też musiał popracować z nimi nad podaniami. Isao podawał za wysoko, przez co wyżsi przeciwnicy z łatwością mogliby zabrać mu piłkę, Mito za długo ociągał się z wypuszczeniem piłki, a Shosuke… On był dziś jakoś dziwnie wolny. I miał lekko zaczerwienione policzki. Akina też musiała to zauważyć, bo cały czas bacznie go obserwowała.
 - Shosuke, dobrze się czujesz? – Zawołała, a ja wraz z chłopcami spojrzeliśmy w jej stronę.
 Anzai kiwnął lekko głową, po czym potarł ręką czoło. Coś jest nie tak. Zwykle się tak nie zachowuje. Już chciałem go o coś zapytać, gdy nagle nogi mu się poplątały i wylądowałby na ziemi, gdybym go w porę nie złapał.
 - Ej, co się stało? – Spytałem, naprawdę się o niego martwiąc. Oświadczam wszem i wobec, że poziom mojej empatii gwałtownie wzrósł.
 Akina znalazła się przy nas w ciągu dwóch sekund i dotknęła dłonią czoła Shosuke.
 - On ma gorączkę! – Wykrzyknęła, a w jej oczach pojawił się lęk, ale jednocześnie duża troska. – Musimy iść szybko do domu. Koniec treningu.
 Podeszła do ławki i wzięła nasze torby, po czym przywołała do siebie Isao i Mito.
 - Chłopcy, niedługo się spotkamy i wtedy Daiki z wami dłużej potrenuje, ok? – Przytaknęli, a Akina pogłaskała ich po głowach. – To do zobaczenia.
 - Pa! – Pomachali nam na pożegnanie i uśmiechnęli się szeroko.
 Wszystko fajnie, ale czemu następnym razem mam z nimi dłużej ćwiczyć?! Wprawdzie ten trening skończył się po pół godzinie, a zwykle trwa godzinę, ale… A zresztą nieważne. Lubię te dzieci, więc czas i tak szybko zleci. Zagwizdałem na Dwójkę, a po chwili pies szedł przy mojej nodze i patrzył na mnie z… Kurde, jakbym widział Tetsu! W jego spojrzeniu też nie mogę często odczytać intencji, ale żebym miał ten sam problem z jego psem? Ta dwójka naprawdę się dobrała. Jaki właściciel, taki kundel. A ten szczeniak strasznie się do mnie przyczepił. Myślę, że mnie lubi. Ja też go lubię, ale bez przesady. Najpierw przyczepili się do mnie Isao i Mito, potem Shosuke, a teraz Dwójka. Kto jeszcze?
 Poprawiłem sobie chłopca, którego trzymałem na rękach i spojrzałem na Akinę. Moja dziewczyna właśnie pisała do kogoś SMS’s. W życiu nie widziałem, by kiedykolwiek tak szybko wysłała wiadomość.
 - Chodź, trzeba mu dać coś przeciwgorączkowego.
 Poszedłem za nią, cały czas ją bacznie obserwując. Na jej twarzy było skupienie, ale też lekki strach. Nie dziwię się. Gdyby Shosuke gorzej się poczuł, możemy nie być w stanie mu pomóc.
 - Wiesz, co zrobić? – Spytałem.
 - W Ameryce zajmowałam się kiedyś dzieckiem sąsiadki i miałam podobną sytuację – odpowiedziała.
 - A gdzie my w ogóle idziemy?
 - Taiga mieszka kilka ulic dalej, do niego jest najbliżej.
 - Do tej czterobrwiowej małpy? – Skrzywiłem się, a Akina zignorowała moje ostatnie zdanie.
 Przyspieszyła, wcześniej dotykając ręką czoła Shosuke.
 - Pewnie ma ponad trzydzieści osiem – mruknęła.
 Spojrzałem na głowę chłopca i usłyszałem jak kaszle. Biedak… Naprawdę się przeziębił. Oby tylko szybko wyzdrowiał. I mnie nie zaraził. Nie mam zamiaru leżeć w łóżku z wysoką temperaturą. Chociaż gdyby Akina pobawiła się w pielęgniarkę i się mną zajęła, to może nie byłoby tak źle?
 Skręciliśmy w kolejną uliczkę, a ja poprawiłem sobie chłopca na rękach. Normalnie to by ze mną rozmawiał lub ciągnął mnie za ramię, a teraz… Opierał się o mój bark i nie miał na nic siły. Czułem się… dziwnie. Wiedziałem, że muszę się nim zająć, ale nawet gdybym spotkał go przypadkowo na ulicy jako nieznajome dziecko, to i tak zabrałbym go do lekarza. Czemu poczułem coś takiego? Poziom empatii naprawdę u mnie wzrósł. A może tak czuje się ojciec, którego syn jest zagrożony bądź chory? Czy to znaczy, że obudził się we mnie instynkt ojcowski? Mam w ogóle coś takiego? Zaskoczyłem sam siebie.
 Doszliśmy pod blok Kagamiego i weszliśmy do właściwej klatki. Kilkadziesiąt sekund później pukaliśmy do jego mieszkania.
 - Hej, Akina, co się… - Zaniemówił, gdy mnie zobaczył. – Co on tu robi?!
 - Masz leki przeciwgorączkowe? – Zapytała, wchodząc do jego mieszkania.
 - Ha? – Zdziwił się, ale widząc chłopca, którego trzymałem, przepuścił nas. – Mam, ale nie dla dzieci. Chodźcie do salonu.
 Akina weszła do właściwego pomieszczenia, a kiedy ja się tam pojawiłem, cała drużyna Seirin nagle zamilkła. Jeszcze ich tu brakowało… Moja dziewczyna poprosiła dwóch chłopaków, by zeszli z kanapy, a mi dała znać ręką, bym położył na niej Shosuke. Zdjąłem z niego buty i bluzę, a Akina dotknęła ręką jego czoła.
 - Chyba gorączka mu wzrosła – mruknęła i poszła do kuchni. – Taiga, dasz jakiś koc?
 Kagami dał mi nakrycie dla niego, a kiedy przykryłem nim Shosuke, ten otworzył oczy i spojrzał na mnie nieprzytomnym wzrokiem.
 - Nii-san… - zaczął. – Nie trafiłem ostatniego… rzutu.
 Sam nie wiem, czemu to zrobiłem, ale nagle moja ręka znalazła się na jego głowie i pogłaskała go po włosach.
 - Następnym razem trafisz trzy. – Uśmiechnąłem się lekko. – Pokażę ci nowy trik.
Usiadłem przy nim, a wtedy Akina wróciła z kuchni, niosąc ze sobą szklankę wody i namoczoną ścierkę. Położyła mu mokry materiał na czole, a potem lekko go podniosła i podała mu kubek z cieczą.
 - Musisz się napić – powiedziała.
 Shosuke wziął trzy łyki, po czym skrzywił się i oznajmił, że więcej nie chce. Akina ostrożnie ułożyła go na kanapie i poszła zadzwonić do jego mamy. Ja w tym czasie siedziałem przy nim i starałem się ignorować ciekawskie spojrzenia zawodników Seirin.
 - Co mu się w ogóle stało? – Spytał Kagami.
 - Dostał gorączki na treningu – wyjaśniłem, łaskawie na niego patrząc. – Prawie upadł, ale zdążyłem go złapać.
 - Aomine-kun, naprawdę go lubisz – odezwał się Kuroko, a ja mimowolnie zadrżałem. Wiedziałem, że on tu jest, ale przez chorobę chłopca zupełnie o nim zapomniałem.
 - A co w tym dziwnego? – prawie że warknąłem.
 - Kiedy Isao i Mito przyszli do ciebie, gdy byliśmy na obozie w gimnazjum, nie wyglądałeś na zachwyconego. – Na jego twarzy był typowy poker face. – A teraz trenujesz całą trójkę.
 - Zdziwiłem się, bo nikt wcześniej nie prosił mnie o lekcje. – Mruknąłem. – A te dzieciaki są naprawdę fajne. I szybko się uczą.
 - A myślałem, że jesteś zarozumiałym i aroganckim dupkiem, który nie zwraca uwagi na innych – burknął Kagami, a we aż się zagotowało. Wiem, że wiele osób tak o mnie myśli, ale nie pozwolę się bezkarnie obrażać tej zmutowanej małpie!
 - Gdyby tu nie było chorego dziecka, już bym cię walnął – warknąłem.
 Jakiś chłopak z drużyny Seirin odsunął się ode mnie, widząc moje dzikie spojrzenie. Boją się mnie nawet wtedy, gdy nie gramy na boisku? Jestem aż takim potworem w życiu codziennym?
 Zgrzytnąłem zębami z niezadowoleniem i spojrzałem na chłopca. Jego oddech był równomierny, ale widać było, że męczy się z katarem i bólem głowy. Kiedy Akina weszła z powrotem do salonu, posłałem jej pytające spojrzenie.
 - Pani Anzai powiedziała, że będzie za jakieś dwie godziny – powiedziała i pogłaskała Shosuke po włosach. – Najwcześniej za półtorej. Taiga, masz coś przeciwgorączkowego? – Spojrzała na ,,brata” z nadzieją.
 - Mówiłem, że nie dla dzieci – mruknął. – Ale sąsiadka ma dwóch synów mniej więcej w jego wieku – wskazał chłopaka – więc powinna coś mieć.
 - Chodź ze mną. – Wstała i poszła do holu. – Daiki, posiedź przy nim.
 Podparłem dłonią brodę i westchnąłem cicho.
 - Więc jesteś asem Touou? – Usłyszałem nagle.
 Na podłodze obok kanapy usiadł wysoki brunet. Szeroko się uśmiechał i patrzył raz na mnie, raz na Shosuke.
 - Ta – burknąłem.
 - Jestem Kiyoshi Teppei – przedstawił się. Zaraz, zaraz… Skądś kojarzę to nazwisko. Tylko skąd? – W ostatnim meczu z wami nie grałem.
 - Zauważyłem. – Zaszczyciłem go swoim spojrzeniem. – Po co mi to mówisz?
 - Oglądałem nagranie z wtedy. – Zignorował moje pytanie. – Twoja gra jest naprawdę niesamowita. – Jakby tego nie wiedział! Ale czasem mam jej dość. – Wiedz jednak, że następnym razem to nasza drużyna wygra.
 - Słyszę tak od każdego, z kim mam grać – mruknąłem. – Zmiażdżę was.
 - Nie jest ci łatwo, prawda? – Spytał nagle, a ja zdębiałem. O co mu chodzi? Wygląda na głąba, ale jest w nim coś dziwnego. Uśmiechnął się, co jeszcze bardziej zbiło mnie z tropu.
 - O czym ty mówisz? – warknąłem.
 - O twoich umiejętnościach. Kuroko mówił nam jak kiedyś grałeś w kosza. Jednak nie możesz nienawidzić koszykówki, skoro nadal w nią grasz.
 - Nawet nie wiesz, co czuję, więc się zamknij – syknąłem. – Za kogo ty się uważasz, co?!
 - Aomine-kun, tu leży dziecko z gorączką – odezwał się nagle Tetsu.
 Zacisnąłem zęby i powstrzymałem się od solidnego opieprzenia tego kretyńskiego idioty. Tylko że on ma rację. Aż tak to widać? A może wie to przez opowieść Kuroko? Rzeczywiście nie czuję się dobrze, z taką łatwością ogrywając rywali, ale to przecież nie moja wina. To inni są za słabi? A gdybym w dzieciństwie mniej ćwiczył? Może gdybym nie zostawał tak długo na dodatkowych treningach, to teraz przynajmniej gra w kosza sprawiałaby mi przyjemność? I tak nie ma co się nad tym zastanawiać. Przeszłości nie zmienię, a poza tym prędze czy później miałbym ten sam problem, jaki mam teraz. Brak rywala.
 - Nii-san – odezwał się Shosuke, a ja modliłem się w duchu, by nie słyszał mojej rozmowy z Kiyoshim. – Gorąco.
 - Ale jak się odkryjesz, będzie ci zimno. – Dotknąłem ręką jego czoła. Nadal ma wysoką gorączkę. – Na razie musisz się napić. – Wziąłem ze stolika szklankę z wodą i podsunąłem mu ją pod nos, jednak chłopiec odsunął głowę. – Ej, co to ma być?
 - Nie chcę – mruknął.
 - Musisz pić, inaczej będzie gorzej. – Nie podziałało. – Chcesz, bym cię dalej trenował? – Kiwnął lekko głową. – To wypijesz teraz pół tej szklanki. Inaczej nie wrócisz do zdrowia i nie będziesz miał siły na trening.
 Poskutkowało. Po kilku sekundach naczynie było prawie puste. Shosuke otarł usta wierzchem dłoni i patrzył na mnie nieprzytomnym wzrokiem. Co zrobić, by mu się polepszyło?
 - Jesteś głodny?
 Zaprzeczył. No tak… Gdy ma się gorączkę, to apetyt się zmniejsza. Jednak jeśli nie będzie jadł, to nie odzyska sił, a z jego zdrowiem będzie tylko gorzej. Ech, ale mi się trafiło… Chory chłopiec, którym muszę się zająć. Pięknie. Dobrze, że cała trójka nie dostała gorączki. Nawet nie miałby jak ich wtedy zanieść do domu.
 Usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi, a po chwili Akina weszła do salonu. W ręku trzymała butelkę z jakimś lekarstwem, więc obrzuciła Shosuke czujnym spojrzeniem, po czym poszła do kuchni. Kagami stanął przy krześle, na którym siedział kapitan jego drużyny, i patrzył raz na mnie, raz na chłopca. Słowo daję, że jeśli zaraz nie przestanie, to ode mnie oberwie. Jak to możliwe, że ta małpa tak szybko mnie irytuje? Normalnie jest jak Wakamatsu – wkurza mnie w ciągu kilku sekund. W dodatku samą obecnością. Co  będzie, jak coś powie? Chyba wyjdę z siebie.
 Akina wróciła do salonu i podeszła do kanapy. Podała mi butelkę z lekarstwem i dotknęła czoła Shosuke.
 - Hej, wstawaj. – Chłopiec leniwie otworzył oczy. – Musisz wziąć lekarstwo.
 Pomogła mu się podnieść, a na łyżkę wylała odpowiednią ilość gęstej cieczy o zapachu malinowym. Shosuke wszystko połknął, oblizał usta, po czym znów się położył.
 - Teraz temperatura powinna trochę spaść – powiedziała Akina i odłożyła buteleczkę na najbliższy stolik.
 - Chcecie coś zjeść? – Spytał nagle Kagami.
 - Pewnie. – Hyuga uśmiechnęła się lekko.
 - A to nie jest trujące? – mruknąłem.
 - Kagami świetnie gotuje – odezwał się Kuroko.
 - Mówiłam ci kiedyś o tym. – Akina podeszła do okna. – Taiga nauczył mnie przygotowywać wiele smacznych dań.
 - Pewnie dodaje do nich truciznę.
 - Tobie specjalnie dodam – warknął czerwonowłosy szympans.
 - Jakiś ty miły dla gości – prychnąłem z wyczuwalną ironią w głosie.
 Kilka minut później Kagami położył na stole dwa talerze z pysznie pachnącymi spaghetti. Usiadłem obok Akiny, a Taiga zajął miejsce na przeciwko nas. Muszę przyznać, że ta małpa rzeczywiście dobrze gotuje. Nie przyznam się do tego na głos! Dopiero kiedy zacząłem jeść, poczułem, że jestem bardzo głodny. Moja dziewczyna też musiała odczuwać głód, bo jej porcja zniknęła w niecałe pięć minut. Uśmiechnęła się lekko do ,,brata” , po czym wzięła nasze talerze i zaniosła je do kuchni.
 - Ej, nie musisz zmywać! – Zaprotestował Kagami, ale Akina odkręciła już kran.
 - Pozwoliłeś nam wejść do swojego mieszkania z chorym dzieckiem, pomogłeś załatwić dla niego lekarstwo, a teraz dałeś nam obiad. – Spojrzała na niego. – Naprawdę jestem ci wdzięczna, a zmywanie mnie przecież nie zabije.
 Taiga westchnął cicho i pokręcił głową. Na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech.
 - Jak ty się uprzesz, to nic nie wpłynie na zmianę twojego zdania.
 Podparłem ręką głowę i rozejrzałem się po mieszkaniu Kagamiego. Podobno mieszka sam, ale przestrzeni ma zaskakująco dużo. Cóż, taki orangutan raczej nie zmieściłby się w małym mieszkanku.
 - Nii-san – odezwał się nagle Shosuke.
 Odwróciłem się do niego i zobaczyłem, że siedzi na kanapie i patrzy w moją stronę. Wstałem od stołu i podszedłem do niego. Usiadłem na kanapie, a po chwili to samo zrobiła Akina.
 - Wolałeś grę ze swoją dawną drużyną czy obecną? – spytał, a ja nie wiedziałem, co odpowiedzieć.
 Nie tylko on wpatrywał się we mnie z ciekawością – całe Seirin gapiło się na mnie w milczeniu.
 - To dwie różne drużyny, ciężko porównać – odpowiedziałem, mając nadzieję, że zmieni temat.
 - Ale wolisz kolegów z obecnej drużyny czy z Teiko? – Nie ustępował. Kurde. Za dużo czasu spędza z Akiną.
 - Już chyba z gimnazjum – mruknąłem. Kątem oka zauważyłem jak Tetsu lekko się uśmiecha. Cud prawdziwy – Kuroko okazał trochę uczuć!
 - Ja też dołączę w szkole do klubu koszykarskiego. – Shosuke uśmiechnął się lekko, a po chwili ziewnął.
 - Najpierw to musisz wyzdrowieć. – Poczochrałem go po włosach.
 Chłopiec zrobił coś, czego się nie spodziewałem – położył głowę na moim kolanach i otulił się szczelniej kocem. Zaważyłem, że Akina patrzy na to z uśmiechem, Kagami z niedowierzaniem, a reszta Seirin z ogromnym szokiem. No, oprócz Tetsu, bo temu jak zwykle powrócił poker face.
  Jakoś nie umiałem wstać i przełożyć jego głowę na poduszkę. Wyglądał tak… niewinnie i słodko. Boże, co ja gadam?! Mam słabość do dzieciaka… Nie wierzę, że to powiedziałem. Chyba naprawdę uruchomił mi się instynkt ojcowski.
 Akina podkuliła nogi i wtuliła się w mój tors, a ja objąłem ją lewym ramieniem. Drugą ręką pogłaskałem chłopca po włosach. To było całkiem przyjemne uczucie. Czułem się prawie tak, jakbym był ojcem, miał zdolnego syna oraz wspaniałą żonę. Mam nadzieję, że taka przyszłość mnie czeka.
 - Aomine-kun, nie wyglądasz tak, jak na meczu – odezwał się nagle Tetsu, a część zawodników Seirin przeżyła chwilowy zawał.
 - To znaczy? – Spojrzałem na niego.
 - Nie wyglądasz na takiego aroganckiego gnojka – wtrącił Kagami, a ja znów miałem ochotę mu przywalić. Nie dość, że z nim wygrałem, to jeszcze śmie tak bezczelnie obrażać! Skandal! Jakim cudem Akina zaczęła go traktować jak brata?!
 - Przysięgam, że jeszcze ode mnie oberwiesz – warknąłem.
 - Nii-san nie jest arogancki. – Usłyszeliśmy głos Shosuke. – Jest najlepszy i kochany.
 Momentalnie w salonie zapanowała cisza. Wszyscy patrzyliśmy na chłopca, który tylko podrapał się po uchu i ponownie zamknął oczy, niczym się nie przejmując. Nadal nie mogłem uwierzyć w to, co przed chwilą powiedział. Wiem, że jestem zajebisty, ale nie przypuszczałem, że on powie kiedykolwiek coś takiego.
 - Jak widzisz nie każdy ma o tobie złe zdanie. – Akina uśmiechnęła się i pocałowała mnie w policzek.
 Ułożyła się wygodnie i położyła głowę na moim torsie, a ja ją do siebie przytuliłem. Świetnie. Z jednej strony ona, z drugiej Shosuke. Muszę jednak przyznać, że mi to nie przeszkadzało. Naprawdę czułem się tak, jakbym był z rodziną. To chyba dobrze, nie? Wprawdzie na to jeszcze za wcześnie, ale może kiedyś…?

 Godzinę później przyjechała mama Shosuke. Bardzo nam dziękowała za opiekę nad swoim synem i obiecała, że się jakoś odwdzięczy. Akina kilka razy zapewniała ją, że nie trzeba, ale ona w ogóle nie słuchała. W końcu moja dziewczyna się poddała. Cud prawdziwy. Pani Anzai jest niesamowita. Uciszyła Akinę.
 Byliśmy zmęczeni, więc szybko pożegnaliśmy się z Kagamim (Akina go przytuliła, ja nazwałem ,,orangutanem”)i wyszliśmy z jego mieszkania. Złapałem swoją dziewczynę za rękę, na co szeroko się uśmiechnęła.
 - Wiesz… - zaczęła, lekko się rumieniąc. Słodko. – Sayaka poszła dziś na noc do koleżanki, więc…
 Czyżby ta koleżanka nazywała się Kise Ryouta? I była wysokim, jasnowłosym modelem?
 Wiedziałem, co Akina ma na myśli, więc szybko przytaknąłem.
 - Pewnie. – Objąłem ją ramieniem. – Pójdę tylko po ubrania na zmianę.
 To był męczący dzień, ale przynajmniej dobrze się skończył. I Akina sama zaproponowała mi wspólne spanie. Ciekawe, kiedy zgodzi się na kolejny krok? Przynajmniej będę mógł ją w nocy przytulić. A to jedna z rzeczy, które uwielbiam najbardziej.

_________________________________________________________________________________







14 komentarzy:

  1. Hejcia, hejka i hejeczka, przemilusie powitaneczka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Ależ spoko pała, za nic nie musi szanowna Pani przeproszować :D, bowiem postępuje Pani jak najbardziej prawidłowo, w odpowiedniego sposoba korzystając z wakacji :D :P, tym bardziej iż gdyż one zwykle mijają z prędkością światła :O :D :P A teraz już sobie zacnie przechodząc do treści powyżej zamiejscowionej opowieści, to z lekka współczuję najdroższemu Ahosiowi, bowiem albowiem faktycznie ma z deczka przejebane, będąc zmuszonym brać odpowiedzialność za tyle istnień żywych :D :P Wielebny Tetsuś zastanawiając się nad aspekcikiem, jakiej to osobistości powierzyć Nigou, mógł w nieco większym stopniu użyć zasobów swego mózgowia i przykładowo pomyśleć, iż gdyż zapewne nijaki szanowny pan Taiga Kagami na 555 procentów był by chętny do zajęcia się owym zwierzem :P :D :P :D "Czemu dziewczyny zawsze zachwycają się takimi rzeczami? Jak nie małymi dziećmi, to psami." Cóż Aosiu drogi, również arcybardzo chciałabym poznać odpowiedź na to pytanko :P :D O jeju no, to jeżeli Daikuniu najszanowniejszy masz se takiego problemosa iż jesteś sobie nieco bardzo za silny, to najzwyczajniej we wszechświecie osłabnij i po problemosie :P :D 👍👍👍 Aczkolwiek zaiste jak by osłabnęł, to na nowo by zapragnęł urośnięcia w siłę, bowiem uznał by iż z kolei jest za mało silny i w rezultaciku kółeczko się zamyka :P :D Ahahahaha!!!!! :P A już myślowałam że arcyzłe samopoczucie drogiego Shosuke, zostało spowodowane faktem iż ów osobnik jest w ciąży :D :P :D Jednakże dość szybko uświadomiłam swej pale, że przecie takowa sytuacja raczej jest niemożliwa :P :D :P Hmmmm, w nawiązaniu do cudnego kucharzenia Pana Taigusia, to być może iż do swych wspanialutkich dań dodaje trucizny bądź jakieś inne nad wyraz ciekawe substancje, lecz tak sobie myśluje że jak by wielmożny Aoś podjął się spreparowania obojętne jakiej potrawy, to w jego jedzeniu z pewnością znalazła by się inna KLEISTA CIECZ :P :D :P " Czyżby ta koleżanka nazywała się Kise Ryouta? I była wysokim, jasnowłosym modelem?" Ahahaaha :D Generalnie, to w sumie w stosunku do najdroższego Kisiunia, posługiwanie się określeniem kolega, czy też koleżanka, jakieś arcywielkiej różnicy nie czyni :P :D :P Ku podsumowanku, propsy dla szanownych bohaterów za cierpliwość oraz sprawowanie nienagannej opieki nad bahorem :D :P, a tymczasem ja już jestem zmuszona z ogromniastym bólem serducha Panią pożegnać :O :D Przearcy miluśkiego dzionka i gorrrąąąceee pozdrowionka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Bajooooo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ;** 💚💙💘💖

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda prawdą, że wakacje za szybko mijają ;C
      Ale jak widać świetnie sobie z tą odpowiedzialnością poradził! :D :D
      Ależ Taiga byłby tak szczęśliwy, że z łazienki by nie wychodził xD :D ;P
      Bo są słodki *.* <3 Ale jak widać każdy ma inne zdanie ;) :D
      Daiki nie może być słaby! :D To inni mają się starać, by mu dorównać XD :D
      Chłopak w ciąży?! O.O ;P W dodatku kilkuletnie dziecko??? Pani mózgownica... pała, znaczy się, ma naprawdę dziwne pomysły xD :D ;P
      Aomine szanownemu zapewne by ta ciecz zasmakowała xD ;P
      Również pozdraaawiiaamm! :D <3
      Godbajooooo! :D :D :*

      Usuń
  2. Za jakąś godzinę tu przykicam ^^ Muszę iść z pieskiem na spacer ;)
    #Kimie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już dziś byłam ze swoim :3 Miłego spacerowania! :D

      Usuń
    2. Już po spacerku, więc mogę komentować~! ^^

      Ohayo Akina-chan~! ^w^

      Nowe moce we mnie wstąpiły~! ^^ Zasługa piątej kawy xp
      Mam nadzieję, że odespałaś wczorajszą imprezę ^^

      Ja zastanawiam się nad one-shotami, bo jakoś nie mam weny do LBP -.- Albo jutro sie okaże, że będe miałą chęci xp Mam nadzieję, że do niedzieli coś napiszę :p

      Przestanę paplać i przejdę do rozdziału ^^

      Oj Daiki nie marudź~! :p Nigou jest słodki i grzeczny ^^ Plus Akina chętnie ci pomoże ;)
      Widzisz jaki grzeczny~? ^^ I nie dziwię się Akinie, bo #2 jest fajniusi :3
      Jeszcze będziesz się cieszył koszykówką Dai-chan ^w^
      Już tego rywala poznałeś tylko, że złapał on kontuzję xp Chociaż drużynowo się nie liczy więc.... Jeszcze musisz poczekać ^^
      Ej~! To mój brat~! -.-
      Dai-chan nauczycielem~! ^^ Nii-san ty idź na trenera,a nie policjanta :p
      Ty i Ao niczym rodzice xp Ale to urocze :3
      Masz w sobie Dai-chan ten magnetyzm~! XD Niebawem z Kagamim będziesz się przyjaźnił xp
      Akina lepiej przyszykuj sobie patelnię aby ci idioci nie zaczęli się kłócić XD
      Jak się nie mylę to Niji chyba ma taki strój ^^
      Dai-chan ty masz coś takiego~? o.O Nieważne. Ważne, że martwisz się o tego chłopca ^^
      No pięknie~! XD Miłe spotkanie :D
      Kyaa~! *.* To było uuurocze Nii-san~! =3
      Tetsu jak zwykle doprowadza do zawału xp
      Kagami ugryź się czasem w język -.- Mój brat jest bardzo opiekuńczy ^^
      Nie znają cię tak dobrze, dlatego się boją =.=
      Teppei jak zwykle spokojny i szczęśliwy bez powodu :D
      Ao wdech-wydech..... ^^
      Ja mam takie wrażenie/myśl, że Daiki ma po prostu talent do koszykówi i zawsze będzie najlepszy :3
      Mały szantaż zawsze działa ;)
      Już myślałam, że Ao będzie gotował xp
      Że jeszcze nie oberwali od ciebie Akina xp Chociaż nie skoczyli sobie jeszcze do gardeł :p
      I przez ciebie mam ochotę na spaghetti xp Kagami~! Przyjdź i zrób nieco~! ^^ *Nieważne, że jest przed północą xp *
      Ja nie lubię zmywać :p
      W oczekiwaniu na odpowiedź xp
      Bo wtedy grałeś z najlepszymi ;)
      Kyaaa~! *.* To jest mega urocze~! :3
      Niebawem tak będzie Nii-san ;) Ale nie wiadomo, czy chłopczyk czy dziewczynka ^^
      Shosuke zdobyłeś moje serduszko~! *w* On jest po prostu meeega uroczy~! ^w^
      Akaś:; Ekhm.....-.-
      Ja: Oj Sei-chan~! Ja go po prostu polubiłam. Wiesz przecież, że moje serce należy do ciebie ^///^
      Akaś: No... *Tuli i całuje *
      Ja nie mam złego zdania ^^ W końcu to mój brat ;)

      Brawo pani Anzai~! :D
      No jak mogłaś skończyć w takim momencie~? >.< Ja chcę wiedzieć, co się stanie~! Będzie tylko tulenie czy coś więcej?? ^^
      Dai-chan~! Pospiesz swoją żonę do napisania kolejnego rozdziału~! :3

      Baaaaardzo mi się podobało~! :3 <3 Ta opiekuńcza strona Aosia~! ^w^ I Shozuke~! =3
      Czekam na ciąg dalszy :D Bo przewiduję nieco pikanteri ;)

      Dużo weny droga bratowo~! ^^
      Ściskam i całuję oraz pozdrawiam serdecznie wraz z Tęczusiami~! <3 :*
      Bajo~! :3
      #Kimie

      Usuń
    3. Piątej kawy?? O.O Kimie, chyba się uzależniłaś xD

      To obyś napisała ;) Weny! ;* Zawsze możesz kontynuować ,,Ferajnę", nie obrażę się XD

      Bardzo chętnie :3
      Uwielbiam psy <3
      Na pewno! :D
      Może i drużynowo pokona, ale w 1 on 1 nie ma z Ao szans :D
      Musisz się nim podzielić xD :D
      Będzie trenował innych policjantów ;) :D
      Bardzo słodkie *.*

      Ao: A niedługo się sprawdzi ;)
      Ja: Kolejnym miesiąc ciąży ^^

      oni jako przyjaciele od kłótni xD
      A jak dziecko zobaczy, że ich biję? O.O Jeszcze się mnie przestraszy xD Ale spokojnie, podręczna patelnia przyszykowana ;P
      Nawet Ao ma w sobie empatię :D ^^

      Ao: Ej, ej! Jak trzeba, to mam!
      Ja: Widzę ;P ;*

      Bardzo miłe xD
      Ao z dzieckiem wygląda słodko *.*

      Ao: Niedługo będziesz to widzieć codziennie ;)
      Ja: Dopiero za kilka miesięcy, kretynie!
      Ao: Szybko zleci ;) :D

      Dla Kagamiego jest to trudne, szczególnie w obecności Ao ;P
      Bo to Teppei xD
      Bo będzie :D *.*
      Jak trzeba to zadziała ;)
      Wprawdzie udzieliłam mu już kilka lekcji, ale wolałabym, by to Taiga gotował xD

      Ao: Dzięki -.-
      Ja: Trochę poćwiczysz i będziesz jeszcze lepszy ;) Poza tym jesteś świetny w innych rzeczach ;)
      Ao: Wiem ^^ Na przykład w..
      Ja: Nie kończ! >.<
      Ao: ... w koszykówce :D Aż, ty zboczone kochanie moje! :D
      Ja: *////* Znów wyszłam na tę zboczoną >.<
      Ao: Ale masz rację, w tym też jestem świetny ;)
      Ja: Miałeś nie kończyć! :O
      Ao: *cmok*

      Mają szczęście ;P
      Oj, gomene xD
      Mi to aż tak nie przeszkadza ;)
      Ta cisza xD
      No wiem *.*
      A o tym się przekonasz niedługo ;P :D
      Ja też go uwielbiam <3
      A mój mąż :D Choć czasem...

      Ao: Akina! :O
      Ja: żartuję przecież xD I tak cię kocham ;*
      Ao: A spróbowałabyś odpowiedzieć inaczej .
      Ja: To co niby byś mi zrobił? ;P
      Ao: opcja pierwsza: łaskotki
      opcja 2: gwałty
      opcja 3: dzikie seks
      opcja 4: ... czytaj opcja 2 i 3 xD
      Ja: -.- A czego się miałam spodziewać? ;P

      Wszyscy jesteście zboczeni xD Tylko będę z nim spać ;P

      Ao: Ty też jesteś zboczona, więc się nie odzywaj ;)
      Ja: W końcu dołączyłam to twojej rodziny ;P
      Ao: Chociaż gdyby to było coś więcej...
      Ja: *zatyka mu usta* Ani się waż tak myśleć -.-
      Ao: Znajdę na nią sposób, siostra ;) :D
      Ja: O.O powinnam się bać?
      Ao: Może ;)

      Cieszę się ^^
      Może, może.. :3 ;P

      Dziękuję i wzajemnie! :D
      Pozdrawionka!;*
      Papa <3

      Usuń
  3. Awwww! Kocham cie!!! Jak ja uwielbiam to opowiadanie :3 cudnie, słodko, wesoło i te komentarze i rozkminy,\(*^*)/ a zwycięzcą tegoż rozdziału zostajeeee, werble proszz, Shosuke! Jak nie lubię dzieci (zabić, zniszczyć, wybić jak robactwo w kuchni) tak dzieciaka uwielbiam i to jak rozwala Aomine od środka :3 awwww *.* czekam na kolejne rozdziały! Pozdrowionka i weny ;*
    PS: bo ja zboczeńcem jestem (no wow odkrycie roku) i takie pytanko mam, to oni pójdą ten krok do przodu? ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :3
      Komentarze Ao są genialne xD
      nie lubisz?? O.O
      Cieszę się, bo ja też go uwielbiam <3
      Dziękuję ;*

      Ps. A to zobaczysz w dalszych częściach ^^ ;*

      Usuń
  4. Ohayo, Akina-chrzan! :D :p <333

    Hahahaha, no wiesz na moim blogu są same miniaturki xD Jak chcesz to prześlę Ci parę pomysłów ;p

    Haha, Brawo, Tetsu-chan! A co do propozycji Aomine, to na dzisiejszy wieczór możesz się zająć mną (Ej, bez skojarzeń, chodzi mi na przykład o granie w jakieś gry. O! Może być Monopoly!^^)Wszystko będzie lepsze.

    Koffam te rozkminy Aomisia! Chociaż są smutne ;/

    Aomine lubi dzieci :o A szczególnie Shousuke! :D Łaaaa!! Daiki się martwiii :o *.*

    AHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA Rozwaliło mnie to o psie ;'D HAHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHA

    Kto? Akina - boś jej chłopak i ja, boś mój kumpel xD

    "Do tej czterobrwiowej małpy?" Dai-chan, nie mów tak o Kagamim przy dziecku. Wszędzie tylko nie przy Sho-chanie.

    Ao-san czuje się jak tatuuuś :D *.* No, Akina-chrzan, szykuj się! ;p

    Całe seirin ?! *Podnieta* Więc jest też mój braciszek Shun!!! ^.^

    Łaaaa! :D <3 Kiyoshi <3

    Hahahahahaahhaahhaahahahahhaahahahahahah Aomine szantażysta xD

    Kocham tych chłopców! AoKaga forever xD <3

    Jesus, jakie to słodkiee!

    Spadaj, Sayaka, ja śpię z Kise *wytyka język i bierze Ryou-chana za rękę.

    Tak, Akina... Mówiłam, żebyś się szykowała xD

    Wenyyyy! I pozdrawiaaam!!!! <3 :D :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. -.- Znowu ten nieszczęsny chrzan xD

      Ohayo :D

      To wpadnij wieczorem, weź Kise i w coś pogramy :D
      Cieszę się, że mi jakoś wychodzą ^^
      No kiedy w końcu będzie dzieci miał :D I potrafi być opiekuńczy <3
      No widzę właśnie xD
      Ale do tego jeszcze trochę! ;P
      No jest, jest ^^
      :D Też go lubię ;) :D
      No jakoś musiał go przekonać xD :D
      <3 nom *.*
      Za dużo cukru xD
      Musicie się jakoś pogodzić ;P
      Ale ja z nim będę tylko spać!! *//* On mnie przytuli i nic więcej... tak, Ao?

      Ao: tak, tak, jasne... *mruczy*

      Dziękuję :D <3
      Papa ;*

      Usuń
    2. To tak z sympatii xD

      Już jadę!

      Ja się z nią nie dogadam. Kise jest mój i koniec kropka.

      Usuń
    3. Nadal nie znalazłam przezwiska dla ciebie ;P xD ale za to i tak się nie obrażę ;)

      To tylko na potrzeby opka, spokojnie ;P

      Usuń
  5. Hej, Akina, tu Shiro :D
    Mogę prosić Cię o wysłanie mi wszystkich części "Życie czasem płata figle" na maila, coby łatwiej mi było nadrobić? XD
    ShiroiZOpowi@wp.pl

    OdpowiedzUsuń