niedziela, 4 października 2015

AoKise- Snajper

Oto obiecany one-shot AoKise :D :D ZOstawiam go do waszej opinii ;) Pomysł przyszedł nagle i szybko to napisałam, więc... wyszło to coś XD Miłego czytania! :*
___________________________________________________________________________________
   Musiałem podnieść swą zajebistą osobowość i pójść do parku. Czego ta blond ciota znowu ode mnie chce?! Przecież dziś już graliśmy one-on-one. Wczoraj też. I przedwczoraj. I dwa dni temu… Gramy praktycznie codziennie. Po co mnie męczy tym swoim ciągłym, irytującym ,,Aominecchi”? Czy on nie wie, że ja mam inne ważne zajęcia? Oglądanie Horikity Mai wpływa na moją wiedzę biologiczną o ciele kobiety. W końcu muszę się jakoś dokształcać. Lekcje w szkole są tak nudne, że prawie na nich śpię.

 Chcąc nie chcąc (a nie chcąc) wyszedłem z domu i poszedłem na wyznaczone miejsce spotkania. Oby tylko miał ważny powód, bo inaczej marnie skończy.

 Stał samotnie pod drzewem i kopał jakiś kamyk. Jest czymś mocno przejęty. Jeżeli szuka pocieszenia, to raczej nie u mnie.

 - Oi, Kise, co chciałeś?- spytałem, gdy podszedłem do niego.

Odwrócił się i spojrzał na mnie z powagą, rozpaczą, nadzieją i Bóg wie jeszcze czym. Co on się tak gapi?

 - Daiki- zaczął. Może on jest chory? Powiedział do mnie po imieniu! A gdzie to jego irytujące ,,cchi”?- Długo się zastanawiałem, czy ci to powiedzieć, ale… doszedłem do wniosku, że prędzej czy później będę musiał to zrobić. To dla mnie ważne… Uznasz mnie pewnie za jakiegoś człowieka chorego na głowę, ale… ja… muszę to z siebie w końcu wyrzucić.- Coś jest nie tak. Kise się tak zazwyczaj nie zachowuje. A jak chciał pogadać, to powinien zadzwonić do Tetsu.- Od początku wiedziałem, że jesteś wyjątkowy- I tu ma facet rację!- Spędzaliśmy razem wiele czasu, często graliśmy, śmialiśmy się i w ogóle.- Do czego on zmierza? Zaczyna się robić dziwnie.- Ja… Ja nie czuję do ciebie przyjaźni.- Nie lubi mnie? O, jestem zawiedziony. Zawsze mnie podziwiał, a teraz co?- Ja… Ja cię kocham, Aominecchi.- spuścił głowę i mocno się zarumienił. ŻE CO, KURWA?! Kocha mnie chłopak?! Ludzie, koniec świata nadciąga!

 Stałem z rozdziawioną gębą na środku chodnika i patrzyłem na Kise. Wyglądał tak, jakby się miał zaraz rozpłakać. Przecież każdy wie, że ja lubię cycki! Rozmiar SS (same suty) mnie nie interesuje. Nie mogłem wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Nawet go nie wyśmiałem. Po prostu się na niego gapiłem, aż w końcu odbiegł ze łzami w oczach.

 Kise… mnie kocha?

 

 ***

 Wiedziałem, że nie powinienem był mu tego mówić! Znienawidzi mnie! Wyśmieje! Już nigdy się do mnie nie odezwie i nigdy razem nie zagramy! Co ja narobiłem? Dlaczego musiałem się w nim zakochać? Wokół mnie lata tyle dziewczyn, a ja akurat wybrałem jego. Wprawdzie to nie zależało ode mnie, ale mimo tylu prób nie potrafię tego zignorować i udawać, że wszystko jest w porządku. Co ja w nim w ogóle zobaczyłem? Charakter, który jednocześnie mnie pociąga i wkurza? Włosy? Szafirowe, śliczne oczy? Zniewalający uśmiech? Budowa ciała? Mówię wam, że moje serce szaleje, gdy widzę go w podkoszulce, która opina jego umięśniony tors. Może i ma wady, ale dla mnie to ideał. Brzmię pewnie jak dziewczyna zakochana w jakimś piosenkarzu, ale nic na to nie poradzę. Jestem zakochany. Cholernie zakochany w pewnym zboczeńcu, który prawdopodobnie nigdy nie zwróci na mnie uwagi.

 Wziąłem telefon do ręki i wybrałem numer Kurokocchiego. On powinien mnie zrozumieć. W końcu od roku jest z Akashim.

 - Halo? Kise-kun?- usłyszałem jego głos.

 - Kurokocchci!- krzyknąłem, prawie płacząc.- Powiedziałem mu o tym!

 - A jaka była jego reakcja?

 - Otworzył szeroko buzię i cały czas się na mnie gapił z niedowierzaniem…- pojedyncza łza spłynęła mi po policzku.- Nic nie powiedział… Kurokocchi! A jeśli go stracę?! Jeśli mnie znienawidzi?! Co ja bez niego zrobię?- rozpłakałem się już na dobre.

 - Kise-kun, uspokój się. Przecież jeszcze nic nie jest pewne. Mnie też trudno było zrozumieć wszystko, gdy Akashi mi powiedział, że mnie kocha i mam być jego własnością. Musisz dać Aomine-kun czas. Musi się z tym oswoić.

 - Ale… Ale… Ale co jeżeli on mnie nie kocha?

 - Wtedy nic na to nie poradzę. Będziesz to musiał przeboleć.

 - Kurokocchi, ja… Ja bez niego nie dam rady…

 - Wybacz, Kise-kun, ale właśnie idę do Akashiego. Muszę kończyć. Jeżeli chcesz pogadać, to przyjdź do mnie po moim treningu.

 - D-Dobrze. Do zobaczenia.

 Rozłączył się. To niesprawiedliwe! Oni już są razem, a ja i Aominecchi… Tak bardzo chciałby, by mnie pokochał…

 

 ***

 Od wczorajszego wieczoru nie zmrużyłem oka. Wyznanie Kise ciągle huczało w mojej głowie, która nie przestawała mnie boleć. Mama kazała mi zostać w domu i nafaszerowała mnie tabletkami przeciwbólowymi. Nie miałem ochoty nawet na oglądanie Horikity Mai, co oznacza, że coś jest ze mną nie tak.

 Muszę komuś o tym powiedzieć, bo normalnie nie wytrzymam! Zaraz, Tetsu na godzinę chyba kończy trening. Jak go zwolnię kilka minut wcześniej, to się chyba nic nie stanie, nie?

Ubrałem się, zjadłem jakiegoś hamburgera, założyłem buty, narzuciłem na siebie bluzę i wyszedłem z domu. Co ja mam mu powiedzieć? Tak, jak reszta Pokolenia Cudów, wiem, że jest razem z Akashim, więc ma doświadczenie w takich sprawach. Nie żebym się nigdy nie pieprzył, ale z facetem? Lubię Kise, ale przyjaźń to nie to samo co miłość. Miałbym go pokochać?

 Zobaczyłem Seirin na boisku. Poszedłem tam, a gdy mnie zobaczyli, wlepili we mnie swoje rozszerzone gały i zrobili sobie przerwę w ćwiczeniach. Brawo, zajebisty ja! Nadal przyciągam uwagę innych.

 - Czego tu szukasz?- spytał na wstępie Kagami. Co za osioł.

 - Na pewno nie przyszedłem cię znów ograć, Bakagami- odpowiedziałem, a  na jego policzkach pojawił się burak złości.

 - Ahomine! Zobaczysz, że…

 - Tak, tak. Że niby kiedyś mnie pokonasz i takie tam. Ten scenariusz znam już na pamięć. Wymyśl coś innego. Tetsu, możemy pogadać?

 - Aomine-kun, chyba domyślam się, o co chodzi.- Kise mu powiedział?! Zabiję go!

 Zabrał swoje rzeczy i poszedł ze mną. O wszytkim mu powiedziałem, wyżaliłem mu się, a na końcu prawie go zamordowałem, gdy spytał:

 - A ty co do niego czujesz? Kochasz go?

 Ile razy można mu tłumaczyć, że tu nie ma niczego oprócz przyjaźni?! Nie sądziłem, że jest takim tępym idiotą.

 - Nie- odpowiedziałem, ale głos mi dziwnie zadrżał. To pewnie przez wiatr.- Kise to przyjaciel, ale teraz… Nie wiem, co będzie. Przecież on mnie kocha! Mam to zignorować? Patrzeć na niego i widzieć jego ból?

 - Czyli ci na nim zależy- podsumował.- Upewnij się, co do niego czujesz, a później podejmij decyzję. Jeśli okaże się, że nie jest ci obojętny, daj mu szansę. Ja przynajmniej tak zrobiłem z Akashim.

 - Ale Akashi to Akashi. Pewnie zmusił cię do tego, trzymając w ręku wiertarkę.

 - Nie, to była moja decyzja. Jestem z nim szczęśliwy.

 Odszedł. Co ja mam zrobić? Nie mogę pokochać innego faceta! To niedorzeczne! Ale z drugiej strony… Ostatnio często o nim myślę. O jego ciele opiętym przez podkoszulkę. O jego długich i zgrabnych nogach. O oczach, wkurzającym uśmiechu i długich rzęsach. Nie, to tylko przyjaźń. Tylko przyjaźń i nic więcej.

 Wróciłem do siebie i padłem na łóżko. Czułem się jeszcze gorzej niż wcześniej.

 ,,Upewnij się, co do niego czujesz, a później podejmij decyzję. Jeśli okaże się, że nie jest ci obojętny, daj mu szansę”

 No właśnie w tym problem. On nie jest mi obojętny. Chciałem to przed sobą ukryć, ale coś nie wyszło. Nie dam rady tego dłużej ignorować. Pora stawić czoła prawdzie. Kocham tego ciotowatego kretyna.

 

  ***

 Rozmawiał z nim. Widziałem. Aomine rozmawiał z Kurokocchim! Mój wybranek nie wyglądał na szczęśliwego. Zepsułem mu humor, pewnie też życie… Jestem do bani. On na mnie nie zasługuje. Geniusz koszykówki, który jest największym zboczeńcem jakiego znam, miałby pokochać kogoś takiego jak ja? Mam zbyt bujną wyobraźnię.

 Chciałem sobie zrobić coś do jedzenia, ale usłyszałem dzwonek do drzwi. Niechętnie powlokłem się do holu i otworzyłem drzwi. Jakie było moje zdziwienie, gdy w progu zobaczyłem Aominecchiego!

 - C-Co ty…?- zacząłem, ale nie dał mi dokończyć.

 Siłą wszedł do mojego mieszkania i zamknął za sobą drzwi.

 - Musimy sobie to wszystko raz na zawsze wyjaśnić.

 Posmutniałem. Chce to wszystko zakończyć w taki sposób? Straciłem go?

 - Ja…- byłem bliski płaczu.- Nie chciałem, by tak wyszło…

 - Jak wyszło?- spojrzał na mnie groźnie.

 - No bo… Przeze mnie straciłeś humor… I… I jestem największym idiotą świata!

 - Owszem, jesteś- powiedział ostro. Wzdrygnąłem się. Nie chcę go stracić!- Ale idiotą, którego kocham- dodał ciszej i znacznie łagodniej. On… On mnie kocha? Powiedział to!

 - Aominecchi, ty…- miałem ochotę płakać ze szczęścia.

 - Zamknij się, nie powtórzę tego- złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.

 Przycisnął mnie do ściany i zaczął na mnie mocno napierać. Jak dobrze! Wsunął swój język do moich ust i przejął kontrolę. Ręce włożył pod moją koszulkę, która po chwili znalazła się na podłodze. Przerwał pieszczotę i spytał ze zboczonym błyskiem w oku:

 - Ale wiesz, co znaczy związek ze mną?

 Doskonale to wiedziałem, ale mi to wcale nie przeszkadzało. Chcę poczuć jego miłość, doświadczyć jej na własnej skórze. Wiem, że będzie bolało, ale to będzie najszczęśliwsza chwila mojego życia.

 - Tak, Aominecchi, wiem- zarzuciłem mu ręce na szyję i mocno go przytuliłem. Zaczęliśmy iść w stronę sypialni. Nigdy TEGO nie robiłem… Nawet z dziewczyną. Ale czuję, że mogę mu zaufać. Nie skrzywdzi mnie.

 Popchnął mnie na łóżko i zaczął rozbierać. Obejmowałem jego szyję i oddawałem jego pocałunki. Odchyliłem głowę, by zrobić więcej miejsca jego językowi. Jezu, jak mi dobrze!

 Mogę go już nazywać swoim chłopakiem?

 - Nie waż się nikomu o tym mówić- powiedział nagle i przerwał całowanie mojego torsu.- Nikt się o tym nie może dowiedzieć.

 Czyta mi w myślach?

 Przytaknąłem i przycisnąłem go do siebie. Wreszcie mogę poczuć ciepło jego pięknego i umięśnionego ciała. Wreszcie usłyszałem z jego ust te dwa piękne słowa ,,Kocham cię”. Ten dzień nie mógł być piękniejszy.

 Czułem się jak snajper, który namierza swój cel, aż w końcu trafia. Moim celem było serce Daikiego. I osiągnąłem to, co wydawało się być nieosiągalne.
___________________________________________________________________________________
 




 

6 komentarzy:

  1. "Wziąłem telefon do ręki i wybrałem numer Kurokocchiego. On powinien mnie zrozumieć. W końcu od roku jest z Akashim." ~ Zatkało mnie, mój ulubiony paring! <3

    "Mnie też trudno było zrozumieć wszystko, gdy Akashi mi powiedział, że mnie kocha i mam być jego własnością." ~ Wyznanie miłości według Akasia XD

    "Tak bardzo chciałby, by mnie pokochał…" ~ chciałbym, zamiast "by" bardziej pasowałoby "żeby", ale to już kwestia dyskusyjna :D

    "Zaraz, Tetsu na godzinę chyba kończy trening." ~ za godzinę

    "Tak, jak reszta Pokolenia Cudów, wiem, że jest razem z Akashim, więc ma doświadczenie w takich sprawach." ~ Zdaje się, że przecinek przed jak jest zbędny, ale to też kwestia dyskusyjna. W każdym razie z pewnością błędem nie jest :D

    Omg, za dużo słodyczy XD Więc zostawię wnikliwy komentarz: zajebiste XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że ci się podoba! :D
      To moje trzecie yaoi, więc niewiele tego napisałam :)
      Dziękuję ^^

      Usuń
  2. Akina <3 AoKise poprostu kocham! ^^ One-shot cud miód malina <3 xD (I teraz blaganie psycho fanki <3) A moze by tak wiecej takich one-shotow z Aosiem i Kisekim <3 (Khym...Khym...Oczywiscie ja jako iz czuje sie jak siostra Daikiegi normalnie zboczeniec taki podobny jak ja <3 To prosze wiencej seksuuuf <3 Głupiam wiem) Boskie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak skończę AoKagę, to obiecuję, że zajmę się jakimś one-shotem z Aosiem i Kisielem ^^

      Dziękuję :D Miło mi, że ci się podoba! :D I witam tak przy okazji ^^ <3

      Usuń
  3. "On na mnie nie zasługuje." - Chyba to ty nie zasługujesz na niego Kisechin.. *przekrzywia głowę i patrzy na tekst nic nie rozumiejąc*.. Lol a ja to bym chciała Murasakibara x Himuor ;___; Ale marzenia się nie spełniają *łka w koncie*
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MuraMuro? A może napiszę :D Czas wreszcie wstawić jakieś yaoice z KnB! :D
      Pozdrawiam :D

      Usuń