niedziela, 18 października 2015

Rozdział 21


 ~Aomine~

 Wiem, co przeszła i wiem, że jej były chciał ją wykorzystać seksualnie. Widziałem niepewność w jej oczach, a nie tego chciałem. Ma rację. To powinna być wyjątkowa chwila i ona musi tego chcieć. W końcu jest dziewicą i swój pierwszy raz będzie miała z kimś naprawdę niezwykłym i zajebistym- oczywiście chodzi o mnie.

 Spojrzałem na nią. Zasnęła. Na twarzy miała lekki uśmiech, a pasmo włosów niesfornie opadło jej na policzek. Natychmiast je poprawiłem, a ona mruknęła coś niewyraźnie i mocniej się do mnie przytuliła. Tak, zdecydowanie jestem ogromnym szczęściarzem.

 

 - Obudź się, leniu jeden!- po raz kolejny szturchnęła mnie mocno w ramię.- Za dwadzieścia minut musimy wyjść!

 Mruknąłem pod nosem coś na kształt ,,Nie musimy dziś nigdzie iść”, po czym mocno ją do siebie przytuliłem. Chciała się wyszarpnąć, ale ze mną nie miała najmniejszych szans. Oplotłem ramionami jej talię, a nosem gładziłem ją po szyi. Poczułem, jak się wzdrygnęła, ale po chwili westchnęła cicho.

 - Musimy się zbierać- powiedziała nagle.- Akashi może się wkurzyć.

 - Kogo obchodzi zdanie tego sadysty?- spytałem.

 - Wolałabym mu nie podpaść. Poza tym… Co inni mogą sobie pomyśleć?

 - Nie obchodzi mnie to.- odpowiedziałem i zacząłem bawić się jej włosami.

 - Aomine… wstawaj.

 - Nie zabrzmiałaś przekonująco.

 - No rusz się!

 - E-e. Nie przekonałaś mnie.

 Ponowiła próby wydostania się z moich ramion, co oczywiście nie poskutkowało.

 - Kretynie!- krzyknęła.- Muszę iść jeszcze do domu po ubrania!

 - Zostań ze mną…- wymruczałem do jej ucha.- Jak raz sobie odpuścisz dwie pierwsze godziny, to nic się przecież nie stanie.

  - Ale…- zająkała się.- Ale… Przecież… Muszę iść…

  - Zamknij się wreszcie- czule ją pocałowałem, a po chwili wydała z siebie cichy jęk. I tu cię mam, kotku!

 Nagle usłyszeliśmy dźwięk jej telefonu. Podniosła się i wzięła komórkę do ręki. Odebrała, a po chwili usłyszeliśmy głośny krzyk Sayaki.

 - GDZIE TY JESTEŚ?!

 Odsunęła urządzenie od ucha i skrzywiła się.

 - Jeszcze u Aomine- odpowiedziała po chwili.

 - To rusz się i łaskawie przyjdź do domu! A tak w ogóle to co ty… KISE! Tego nie miesza się z jogurtem!

  - Chyba nie tylko Akina spędziła noc ze swoim chłopakiem- zaśmiałem się.

 Byłem pewien, że Sayaka spaliła właśnie dorodnego buraka.

 - Eee… My nie ten tego…- jąkała się.- Zresztą sami wiecie… Hehe…

 - Ty się tu nie tłumacz- Akina przewróciła oczami.- Przez tego głąba nie będzie nas na pierwszej lekcji.

 - To ja już nie wnikam w te szczegóły- dałbym sobie rękę uciąć, że na jej twarzy pojawił się zboczony uśmiech.- Do zobaczenia.

Rozłączyła się i odłożyła telefon na szafkę. Westchnęła i odrzuciła kołdrę na bok. Postawiła nogi na podłodze i już chciała wyjść z pokoju, ale posadziłem ją sobie na kolanach. Spojrzała na mnie ze zdziwieniem, a potem się uśmiechnęła.

 - Wiesz…- zaczęła.- Może byśmy dziś gdzieś poszli? Przecież pary zawsze gdzieś chodzą, więc…

 - Gdzie byś chciała?- w sumie to nie jest taki zły pomysł.- Od razu mówię, że zakupy odpadają. Nie będę robił za twojego tragarza.

 Uśmiech od razu zniknął jej z twarzy.

 - Ale jesteś- mruknęła i odwróciła głowę.- A ty gdzie byś chciał, co?

 - Może na lody?- zaproponowałem.- Znam świetną lodziarnię.

 Humor natychmiast się jej poprawił. Lody są jej słabością i wiem, że uwielbia je jeść. Ciekawe, czy lubi też te inne lody… Te że tak powiem cielesne… Trzeba by kiedyś o to zapytać.

 Wstała z moich kolan i już chciała iść do łazienki, ale zatrzymała się przy drzwiach.

 - Em, Aomine?- zaczęła.- Dasz mi jakąś bluzkę?

 Uśmiechnąłem się do niej i podszedłem do szafy. Wyciągnąłem z niej pierwszą lepszą koszulkę i podałem ją jej. Wyszła, a ja pościeliłem łóżko i ubrałem się. Pewnie i tak będzie siedzieć w łazience pół godziny, więc wolałem nie czekać aż z niej wyjdzie.

 - Eee… Aomine?- usłyszałem jej nieco zawstydzony głos.

 Spojrzałem na nią i nagle naszła mnie chęć rzucenia jej na łóżko. Moja koszulka sięgała jej do połowy ud i spadała jej z ramion, odsłaniając kawałek czarnego stanika.

 - Nie masz czegoś mniejszego?- jej pytanie wyrwało mnie z moich przemyśleń i wyobrażania jej sobie w samej bieliźnie.

 - Sprawdzę u mamy. Ale jak dla mnie, to możesz w tym zostać.- mrugnąłem do niej, a ona się odrobinę zarumieniła.

 Po chwili wróciłem, niosąc ze sobą niebieską bluzkę na ramiączka. Poszła z tym do łazienki, a dwie minuty później wróciła już ubrana. Moja rodzicielka wprawdzie była szczupła, ale jej ubrania i tak trochę wisiały na Akinie. Właściwie to zaczynam podejrzewać, że moja dziewczyna na anoreksję. Nie, może przesadziłem, ale przydałoby się jej troszkę więcej mięsa.

 Zeszliśmy do kuchni, gdzie Akina zajęła się przygotowywaniem śniadania. Zrobiła makaron z kurczakiem. Pachniało pysznie. Zajęliśmy miejsca przy stole, po czym nałożyła odpowiednie porcje. Do szklanek nalała herbaty, a po chwili zaczęliśmy jeść. Dawno nie jadłem tak dobrego śniadania! Było pożywne, ale co najważniejsze- smaczne. Mogłaby u mnie nocować codziennie.

 - Idź pozmywaj- powiedziała, gdy skończyliśmy posiłek.

 - Czemu ja?- jęknąłem.

 - Bo ja to wszystko przygotowałam. Poza tym lubię porządek, więc się rusz.

 Wyszła z kuchni, zostawiając mnie z talerzami i zlewem. Westchnąłem. Zabrałem się za zmywanie. Tym razem nie miałem problemów z odróżnieniem płynu do mycia naczyń od środka do zmywarek. I wtedy coś sobie uświadomiłem. Akina jest ładna, seksowna, prawdopodobnie seks z nią będzie przyjemnością, gotuje, lubi porządek, co znaczy, że sprząta, radzi sobie z dziećmi… Żona idealna! No tylko się jej za kilka oświadczyć.

 Skończyłem zmywać i poszedłem do salony, gdzie siedziała moja dziewczyna. Wreszcie moja! To tak ładnie brzmi… Moja dziewczyna. Nikomu jej nie oddam.

 Usiadłem obok niej i objąłem ją ramieniem. Uśmiechnęła się do mnie i powiedziała:

 - Muszę iść do domu.

 - Po co?

 - Po czysty mundurek.

 Westchnąłem, ale leniwie podniosłem się z kanapy.

 - Idziesz ze mną?- zdziwiła się.

 - A czemu nie?

Wzruszyła ramionami i wzięła swoje rzeczy. Kilka minut później byliśmy już w drodze do jej mieszkania.

 - Myślisz, że Akashi bardzo się wkurzy?- zapytała nagle.

 - Może nawet nie zauważy naszej nieobecności- odpowiedziałem, ale byłem pewien, że tak się nie stanie. On wie o wszystkim. Czasami dowiaduje się o czymś nawet szybciej niż osoba, której dotyczy jakaś sprawa.

 - Wątpię- mruknęła niezadowolona.- Jak coś, to wszystko zwalę na ciebie.

  - Ej! Jak coś, to będziemy w tym razem siedzieć!

 - Nie ma mowy! To TY mnie siłą przetrzymałeś w sypialni i nie pozwoliłeś mi wyjść z pokoju!

 - Ale ci się to podobało.

 Otwierała usta, by coś powiedzieć, ale szybko je zamknęła i poczerwieniała ze wstydu.

 - N-Nieprawda- powiedziała szeptem.

 - Kłamiesz, buraku- nachyliłem się nad nią.- O, jakie dorodne rumieńce!

Szturchnęła mnie mocno łokciem w bok i odwróciła lekko głowę.

 - Ej, do twarzy ci z rumieńcem- objąłem ją ramieniem.

 Doszliśmy do jej domu, gdzie szybko się przebrała i spakowała potrzebne książki. Za trzydzieści pięć minut zaczyna się kolejna lekcja, więc mieliśmy jeszcze czas. Akina zeszła na dół w mundurku szkolnym (szczerze mówiąc, to wolę ją bez niego, w normalnym, codziennym ubraniu), a chwilę potem wychodziliśmy już do szkoły. Złapałem jej dłoń i uśmiechnąłem się do niej. Po raz kolejny zarumieniła się i spojrzała na nasze splecione dłonie.

 - Wstydzisz się tego?- zapytałem.

 - N-Nie!- zaprzeczyła.- Tylko… Zapomniałam, jakie to wspaniałe uczucie.

 - To teraz możesz sobie przypomnieć.

 Szliśmy tak w milczeniu całą drogę, ale mi to nie przeszkadzało. Ważne, że ona kroczyła obok mnie, trzymając mnie za rękę. Kiedy weszliśmy na teren szkoły, zrobiliśmy spore zamieszanie. Wszyscy zaczęli coś między sobą szeptać, niektórzy nawet wskazywali na nas palcami. Dziewczyny rzucały Akinie zazdrosne spojrzenia i patrzyły na mnie z pożądliwością. O nie, moje panie! Ja już mam swoją wybrankę i żadnej nie zaproszę do sypialni.

 - Akina! Aomine!- usłyszeliśmy krzyk Sayaki.  Biegła do nas razem z Kise.

 - Jak ci minęła noc?- zapytała Akina z uśmiechem.

 - Mogę spytać o to samo- pokazała mi język.

 - Akashicchi chce was widzieć- powiedział nagle model, psując nam dobry humor. A jednak. Już wie. Co za gnida. Nie było nas tylko na jednej lekcji! Nawet wyrobiliśmy się na drugą, ale ten sadysta i tak się o tym dowiedział! Marny nasz los! Zginiemy w bólu… Zginiemy bez seksu! Nie, to niemożliwe… Przecież… Przecież ona miała ze mną kiedyś… I miało być miło… I miała się z tego powodu cieszyć…!

 - Chodź- pociągnęła mnie za rękę.

 Zobaczyłem jeszcze współczujące spojrzenia Kise i Sayaki, po czym zrównałem kroku z Akiną i razem szliśmy jak na ścięcie. Matka mnie zabije, gdy dowie się, że zginąłem z tak błahego powodu!
___________________________________________________________________________________
 










5 komentarzy:

  1. "Matka mnie zabije, gdy dowie się, że zginąłem z tak błahego powodu!" ~ umarłam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Popieram Haruu XD
    Dluzszy kom w domciu :3

    OdpowiedzUsuń
  3. "Matka mnie zabije, gdy dowie się, że zginąłem z tak błahego powodu!" - (po raz kolejny) TO ZDANIE WYGRYWA WSZYSTKO! WYGRYWA ŻYCIE, OK?! Normalnie się w nim zakochałam xDDD Omg.. Oni to by się tylko seksili po kontach i nic więcej.. Kto to widział, takie rzeczy..
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń