___________________________________________________________________________________
~Aomine~
Za kilka dni testy semestralne. Wypadałoby się trochę
poduczyć, ale mi się nie chce. Znów zdam się na swoje nieopisane i zajebiste
szczęście w trafianiu poprawnych odpowiedzi. Nie mam głowy do siedzenia nad
książkami, więc muszę sobie jakoś poradzić. Mój fart na takich sprawdzianach
jest ogromny. Prawie w ogóle się nie uczę, a zdaje je bezproblemowo. Do tej
pory zawsze mi się udawało, ku zaskoczeniu nauczycieli, którzy grozili mi, że
obleję. Uwielbiam patrzeć na ich zszokowane miny! Nie mają się do czego
przyczepić i to jest cudowne.
Leżałem na łóżku w domu Akiny i patrzyłem, jak
siedziała przy biurku, robiąc ważne notatki. Ciągle zerkała do książek,
sprawdzała coś w Internecie, pisała… Że też jej się chciało.
- Ej, a może gdzieś pójdziemy? - zaproponowałem,
ale nawet na mnie nie spojrzała.
- Nie mogę – odpowiedziała po chwili. – Muszę
się uczyć do egzaminu. Ty też powinieneś. Nawet książki nie otworzyłeś.
- I tak zdam.
- A jak nie?
- Zdam – posłałem jej pewny siebie uśmiech, na
co ona głośno westchnęła.
- Ja już
z tobą nie mogę – jęknęła. – Ruszyłbyś się wreszcie, a nie… A, właśnie!
Usiadła koło
mnie i z powagą spojrzała mi w oczy. Jezu, co ona wymyśliła?
- Masz zakaz kupowania i oglądania pornosów. –
odezwała się po chwili ciszy.
- CO?! – wykrzyknąłem. – Czeeemuuu?!- zawyłem
teatralnie i dotknąłem ręką klatki piersiowej.
- Bo mi to nie odpowiada. A niech no tylko
dowiem się, że coś takiego przeglądałeś, marny twój los. I z nami oczywiście
koniec.
- A, rozumiem. Wolisz, bym oglądał twoje
piękne i krągłe wdzięki? – zapytałem bezceremonialnie, gapiąc się na jej biust.
- N-N-Nie! – odwróciła się do mnie plecami.
Przód ma znacznie ładniejszy. – Nie to miałam na myśli! Po prostu czułabym się…
zdradzana.
- Zdradzana?
- To tak, jakbyś gapił się na inne dziewczyny,
a mną przestał się interesować. Jakbyś z nimi chciał iść do łóżka, jakbym ja
się nie liczyła, jakby ci tylko zależało na fizycznej przyjemności, jak…
O czym ona, do cholery jasnej, bredzi?! Mam
dziewczynę i miałbym się z innymi w tajemnicy zabawiać?! Odbiło jej?!
Pchnąłem ją na łóżku i przygniotłem ją całym
ciężarem ciała. Chwyciłem w dłonie jej policzki i powiedziałem:
- Jeśli jeszcze raz powiesz lub pomyślisz o
czymś takim, to naprawdę nie wiem, co ci zrobię – dotknąłem swoim czołem jej
głowy. – Jak mogłaś to powiedzieć? Naprawdę sądzisz, że mógłbym się zdradzić
dla zwykłej przyjemności? Nie jestem za dobry w wymyślaniu jakiś czułych
słówek, ale o osobę, którą się kocha, należy dbać, nie? Więc czemu niby miałbym
cię zdradzać, skoro cię kocham?!
Aż zaniemówiła. Sam nie wierzę w to, że
wypowiedziałem takie słowa. Ale to czysta prawda. Za nic w świecie bym jej nie
zostawił. Jest dla mnie zbyt cenna.
Patrzyła na mnie swoimi pięknymi oczami, aż
nagle samotna łza spłynęła po jej policzku. Co ja znowu powiedziałem, że
zaczęła płakać?!
- P-Przepraszam – odezwała się nagle i
dotknęła moich dłoni. – Też cię kocham.
Patrzyliśmy sobie w oczy przez kilka sekund,
po czym ją czule pocałowałem. Znów ta wiśniowa pomadka… Taka słodka, idealnie
do niej pasująca. Zatopiłem się w jej wargach i zacząłem pogłębiać pocałunek,
wsłuchując się w jej ciche westchnięcia. Wplotła mi ręce we włosy i
przyciągnęła mnie jeszcze bliżej siebie. Oddawała każdego mojego całusa i nie
ustępowała. Zszedłem na jej szyję. Najpierw jeździłem po niej nosem, a potem
zacząłem ją całować. Jęknęła. Uśmiechnąłem się pod nosem. Jak każda dziewczyna
lubi takie pieszczoty. Przygryzłem płatek jej ucha i wyszeptałem:
- Masz gładką skórę.
Wróciłem do całowania jej szyi i czułem, jak
rękoma masuje moje barki. Odchyliła lekko głowę, bym miał więcej miejsca.
Szybko się dziewczyna uczy. Cóż, w końcu jestem w tym mistrzem. Przesunąłem się
z pocałunkami na jej ramiona, lekko je odsłaniając. Jezu, jest tak cholernie
seksowna! Ona chyba nie wie, jak na mnie działa! Albo wie i to perfidnie
wykorzystuje. Ta jej święta zasada, że seks dopiero po ślubie, zaczyna mnie
irytować. Rozumiem, że jeszcze nie jest gotowa, w końcu ma uraz po swoim byłym,
ale mam czekać do nocy poślubnej?! Zresztą kto tu w ogóle o ślubie myśli?!
Wolałbym, by była gotowa najpóźniej za rok. Tfu, co ja gadam! Wolałbym, by była
gotowa już dziś! Mam wielką ochotę się z nią kochać. Teraz. Zaraz. Natychmiast.
Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Od razu
przerwała pocałunek i westchnęła.
- To pewnie Sayaka nie wzięła kluczy. – Odezwała
się i wstała.
Niechętnie jej na to pozwoliłem i poszedłem za
nią do przedpokoju. Jakie było moje zdziwienie, gdy obok Sayaki zobaczyłem też
Kise. Spojrzeliśmy na siebie, a po chwili na twarzy modela pojawił się szeroki
uśmiech.
- Aominecchi! – krzyknął uradowany. – Nie wiedziałem,
że też tu będziesz!
- Ty, patrz, jaka zajebista niespodzianka –
mruknąłem. Po kiego przyszedł tu ze swoją dziewczyną? Pewnie chcieli mieć
trochę spokoju dla siebie. Ups, coś im nie wyszło.
- Zaprosiłam Kise na kolację.- Sayaka
przytuliła siostrę na powitanie, a mi pomachała. – Aomine, też zostaniesz?
- Pewnie! – miałbym przegapić okazję zjedzenia
smakołyków przygotowanych przez Akinę?
- Trzeba mnie było uprzedzić, to bym coś
zrobiła – Akina nie wyglądała na przekonaną. – Teraz to nie ma na to za bardzo
czasu.
- Zamówimy pizzę! – zaproponowała Sayaka. - Aomine,
lubisz?
Kiwnąłem potwierdzająco głową. Dawno tego nie
jadłem, więc chętnie sobie przypomnę jej smak. Wprawdzie miałem ochotę na
jakieś mięso z ryżem, ale pizzą też się zadowolę.
Akina poszła zamówić dwie duże pizzy, a my w
tym czasie usiedliśmy na kanapie w salonie. Sayaka przyniosła szklanki z sokiem
wiśniowym i zaczęliśmy rozmowę. Po chwili do salonu weszła Hyuga i zajęła
miejsca koło mnie.
- Co robiliście zanim przyszliśmy? – zapytała Kuso.
– Nauka do egzaminów?
- Z tym kretynem się nie da – moja dziewczyna
wskazała mnie. – Ja próbowałam. A wy co porabialiście?
- Najpierw poszliśmy do cukierni, potem do
biblioteki, bo potrzebowałam jednej książki, a na koniec przyszliśmy tutaj.
Sayaka zaczęła nawijać o jakiś przecenach,
które widziała na mieście i Kise obiecał jej, że pójdą jutro do sklepu.
Pięknie, jeszcze chwila, a…
- Aominuś – zaczęła Akina. A nie mówiłem?! –
Pójdziesz ze mną jutro, prawda?
- Nie – odpowiedziałem twardo i skrzyżowałem
ramiona na klatce piersiowej. – I nie przekonasz mnie.
- Daikuś no… Nie bądź taki.
- Te twoje maślane oczka nie robią na mnie
żadnego wrażenia.
Nie ustąpię
jej tak łatwo. Już wiem, jak to by się skończyło. Zaciągnęłaby mnie do stu
sklepów, nawybierałaby ciuchów, butów i kosmetyków, a na koniec ja musiałbym
nieść ponad połowę z tych rzeczy. Nie mam zamiaru bawić się w tragarza.
- Aomine! - podniosła głos. Oho, zaczyna się. –
Dlaczego Sayaka nie ma takiego problemu, a ty nawet nie chcesz pójść ze mną do
zwykłego sklepu?!
- Bo nie jestem jak ten piękniś i jako facet
nie lubię łażenia po babskich sklepach.
- Aominecchi!- Kise wskazał na mnie
oskarżycielsko palcem wskazującym. – W czym ty widzisz problem? I nie nazywaj
mnie pięknisiem! To, że dbam o swój wygląd, to nic złego! Zrób dla Akinacchi coś
miłego i pójdź z nią do sklepu.
- Trzy do jednego, przegrałeś – podsumowała Sayaka
i dopiła swój sok. – Idziemy we czwórkę.
- To WY tak postanowiliście, nie ja- burknąłem
i odwróciłem lekko głowę, stawiając na swoim.
- A jeśli cię pocałuję? – spytała nagle Akina,
co wzbudziło moje zainteresowanie. Łaskawie na nią zerknąłem.
- Możesz spróbować – uśmiechnąłem się chytrze.
Coś czuję, że to może być przyjemne przekonywanie. – Ale musisz się postarać.
Chwilę później usiadła na moich kolanach i
brutalnie wpiła się w moje usta. Wsunęła swój język do mojej buzi i zaczęła
coraz bardziej napierać. Ona umie tak całować?! Czemu to do tej pory ukrywała?!
O, nie będę jej dłużny. Zaczęła się prawdziwa bitwa na języki. Jeszcze nigdy
się z nią tak nie całowałem. Rzeczywiście przypomina lwicę. Piękna, zgrabna, a
do tego ostra i ma charakterek. Zupełnie zapomniałem o Kise i Sayace. Położyłem
ręce na biodrach Akiny i z przyjemnością smakowałem jej ust. Całowała perfekcyjnie.
Nie miałem jej czego zarzucić.
- To
pójdziesz? – oderwała się ode mnie i spojrzała mi w oczy.
- Przekonałaś mnie - mruknąłem zadziornie. – Ale
mogłabyś to powtórzyć.
- Wybij to sobie z tej pustej łepetyny!
Wstała z moich kolan i usiadła na drugim końcu
kanapy.
- Wyglądaliście słodko – skomentowała Sayaka,
szczerząc się w naszą stronę.
- Aominecchi, jednak potrafisz być dla kogoś
czuły – uśmiechnął się Kise.
Ludzie, za co? Teraz będą mi to wypominać do
końca życia? To chyba normalne, że całuję się z własną dziewczyną. Chociaż w
sumie bez tej dwójki byłoby lepiej… Może nawet bardziej pikantnie? Uh, mam
ochotę na powtórzenie tego z małym dodatkiem. Czemu ona aż tak na mnie działa?
Cóż, kiedy indziej się nad tym zastanowię. Pizza przyszła i ktoś musi się zająć
jedzeniem.
Wiedziałem, że tak będzie. Po prostu to
wiedziałem!
Dziewczyny zaciągnęły nas do największego
centrum handlowego w okolicy i rzucały się prawie na każdą wystawę. Nie powiem,
że na tym nie skorzystałem, bo do mojej szafy dołączyły dwie koszulki, spodnie
i kilka par skarpetek, ale to nie zmienia faktu, że robiłem za tragarza.
Targałem zakupy Akiny od dwóch godzin i dzielnie to znosiłem. Kise jakoś niespecjalnie
narzekał. Znał się na modzie, więc co jakiś czas doradzał dziewczynom jakieś
dodatki czy kolory ubrań. Czasem się zastanawiam, czy on przypadkiem nie był kiedyś
babą, ale po nieudanej operacji stał się pedalskim facetem. Wprawdzie nie ma
cycków, za to coś mu dynda między nogami, ale mimo tego zachowuje się jak baba.
Bywają dni, że ma swoje humorki i wtedy mam dużą ochotę sprawdzić, czy
przypadkiem nie ma miesiączki. Tyle lat przyjaźnię się z Satsu, że umiem już
rozpoznawać TE dni i TE zachowania. Po co dziewczyny to w ogóle mają? Okres
tylko przeszkadza i przysparza wszystkim samych problemów. Dziewczyna to się
może bezkarnie wydzierać, a wystarczy, że chłopak raz podniesie głos, to już
wszyscy mówią, że ją bije. Gdzie tu sprawiedliwość? Dodatkowo miesiączka
uniemożliwia seks. Żadna frajda pieprzyć się z babą, której co chwila wylatuje
czerwona ciecz z dziurki. To musi być ohydne. Nie chciałbym być dziewczyną.
Chłopcy i tak wystarczająco cierpią, słuchając ich ciągłych narzekań, żalów,
kompleksów, wrzasków, płaczu i zmian nastroju.
Wracając do zakupów- masakra. Ręce mi już
zaczynały drętwieć, a irytacja wzrastała z każdą minutą. Miałem dużą ochotę
rzucić te wszystkie torby na ziemię, ale cudem się od tego powstrzymywałem. Wolałem
nie robić afery w miejscu publicznym. Nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna.
Miała ładne włosy i w ogóle, ale jej piersi… Miseczka F! Zaraz się jednak opamiętałem.
Mam dziewczynę.
- Em, Aomine Daiki? – zaczęła zalotnie.
Natychmiastowo zobaczyłem w oczach Akiny niebezpieczne ogniki. Niechętnie
przytaknąłem. – Mógłbyś mi… pomóc? Choć na chwilę ze mną.
Lekko przymknęła oczy, robiąc bardziej
seksowną minę. W tym samym czasie poczułem wyładowania elektryczne od Akiny.
Wręcz czułem ostrość jej piorunów.
- E, sorki, ale nigdzie nie idę – odparłem
pewnie i starałem się nie patrzeć na jej biust. – Mam dziewczynę, więc nie chcę
cię widzieć.
Zgrabnie ją wyminąłem, nie zwracając uwagi na jej zbaraniałą minę. Domyślam się, że żaden facet jej jeszcze nie odmówił. Na samą myśl o ilościach penisów, które już odwiedziły jej wnętrze, przeszły mnie ciarki. I ja niby miałbym iść z nią na szybki numerek?! Chyba zmysły postradała lub uderzyła się mocno w głowę.
- Aomine Daiki, gapiłeś się na jej cycki! –
Akina wycelowała we mnie wskazującym palcem i podejrzewam, że gdyby wzrok
mógłby zabijać, leżałbym już martwy u jej stóp.
- Wcale nie! – zaprzeczyłem. – Spławiłem ją,
więc nie masz mi nic do zarzucenia!
- Co nie zmienia faktu, że spojrzałeś na jej
biust!
- Twój i tak jest ładniejszy.
Już otwierała usta, by coś powiedzieć, ale
zamiast tego zacisnęła dłonie w pięści. Sayaka pociągnęła ją do sklepu
obuwiowego i pewnie czeka nas tak kolejne pół godziny przymierzania butów.
- Te czarne czy granatowe? – zapytała Akina. –
Aomine, które wyglądają lepiej?
Jeszcze się mnie o radę będzie pytać… Szpilki
jak szpilki, wysokie, irytująco stukają o podłogę, jedynie różnią się kolorami.
I to właśnie kolor jest największym problemem. Słyszałem, że czarny pasuje do
wszystkiego, więc…
- Czarne – odpowiedziałem po chwili, patrząc
na jej nogi.
Stanęła
przede mną i stwierdziłem, że szpilki jej bardzo pasują. Wydłużają jej nogi i
powodują, że jest jeszcze szczuplejsza, co akurat nie zawsze musi dobrze
wyglądać. Ale w jej przypadku wyglądają świetnie. Zresztą nie widziałem jej
jeszcze w czymś, w czym by źle wyglądała.
Kiedy wreszcie skończyły się te istne tortury,
zwane babskimi zakupami, poszliśmy do najbliższej kawiarni i zamówiliśmy po
porcji lodów. Tak mi ręce zdrętwiały, że nie wiem, jak doniosę to wszystko do
jej domu. Jeśli mi ramiona nie odpadną, to będzie cud jakiś. Okazało się, że
zimne lody działają kojąco na moje zdrętwienia, więc zanim je zjadłem, prawie
całe się rozpuściły. O tak, tego mi było
trzeba.
___________________________________________________________________________________





Fajny rozdział ** Czekam na kolejny ^^
OdpowiedzUsuńPS Mam nadzieję, że Aomine przeżyje jakoś bez pornosów :3 ~ Osama
Przeżyje, przeżyje :P Innego wyjścia nie ma :D Dzięki ^^
OdpowiedzUsuń"Aominecchi!- Kise wskazał na mnie oskarżycielsko palcem wskazującym." - Coś mi tu zgrzyta :c
OdpowiedzUsuńSto punktów dla Aomine za powstrzymanie się i myślenie! Lecę dalej!
Nawet on włącza czasem myślenie XD
OdpowiedzUsuńDzięki ^^
Czy tylko moje zakupy nie wyglądają w ten sposób? .-. "Typowe zakupy Izu:
OdpowiedzUsuń*Jadymy do focusa
*Wchodzimy do empika
*Bierzemy mangi lub książki, lub mangi i książki
*Jedziemy do domu"
No, ale cuuusz xDD Pozdrawiam
Haha xD
Usuń;*