Musiałam trochę się nad nim pogłowić, by jako tako wyszło i nie było nudno :P W sumie to pomysłsam wpadł mi do głowy, ale trzeba go było jakoś urozmaicić... XD
___________________________________________________________________________________
~Aomine~
Po wielu trudach i bojach z ciepłą kołdrą oraz mięciusią
poduszką, udało mi się zwlec swoje seksowne ciało z łóżka i pójść do łazienki.
Wziąłem szybki prysznic, który nieco mnie rozbudził, ubrałem się, wziąłem torbę
szkolną i poszedłem na śniadanie. Mama właśnie wychodziła do pracy, więc
życzyła mi dobrego dnia i zaraz potem już jej nie było. Zabiegana kobieta.
Czasem naprawdę powinna wziąć sobie urlop.
Dotarłem do szkoły pięć minut przed czasem. Od
razu poszedłem do szatni, gdzie przywitały mnie nożyczki Akashiego wbijające
się w ścianę tuż obok mnie. Zdębiałem. Za co? Przecież nic nie zrobiłem! Nie
spóźniłem się, nawet nie zdążyłem się odezwać! Czułem, jak oblewa mnie zimny
pot.
- Twoje szczęście, że się nie spóźniłeś-
powiedział kapitan, podchodząc do mnie i zabierając swoje nożyczki.
- Ale czemu próbowałeś mnie zabić?- spytałem.
- Tak profilaktycznie, żebyś się przypadkiem
nie odzwyczaił.- odpowiedział, jakby to było coś oczywistego.- Nie chcę, byś
zapomniał, kto tu jest panem i władcą.
- Och, jestem wzruszony, że się tak o mnie
troszczysz- zakpiłem.
- Daiki- syknął ostrzegawczo.- Masz szczęście,
że cię trochę lubię. Inaczej dawno byłbyś już na cmentarzu, pięć metrów pod
ziemią.
Wyszedł z szatni, a inni patrzyli na mnie z
przerażeniem i zdziwieniem jednocześnie. Psychopata jeden, będzie mnie straszył
z rana swoimi nożyczkami. Ma się to szczęście, nie? Jak to dobrze wiedzieć, że
mnie trochę lubi.
***
Od powrotu z obozu minął miesiąc. Jeszcze
siedem miesięcy do zakończenia gimnazjum. A co potem? To się zobaczy.
Nowinki? Kise i Sayaka zostali parą. Model
zaprosił ją do cukierni, potem poszli na spacer i tam jej wyznał miłość, którą
ona odwzajemniała. Klasyka. Jednak nawet ja potrafię dostrzec, że to coś, co
między nimi jest, to naprawdę coś dużego. Są szczęśliwi i nie ma dnia, kiedy by
się nie spotkali.
Co ze mną? Nadal się zastanawiam. Wiem, że
Akina nie jest mi obojętna i wiem, że ją bardzo, bardzo, bardzo, bardzo lubię.
Tylko nie chcę, by mnie wyśmiała. Życie. Cholernie skomplikowane.
Wszedłem właśnie na salę gimnastyczną, gdzie
wszyscy już byli. Kise spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem. Oho, coś się
wyrabia. Niby on się zawsze szczerzy jak głupi, ale ten uśmiech był jakiś inny.
Jakby coś planował. Trzeba się mieć na baczności.
Zacząłem trenować. Rozpęd, zmyłka, wyminięcie
kolejnej osoby, kosz. I powtarzamy. I znów. Kurwa, to się już zaczyna robić
ociupinę nudne! Może one-on-one z Kise to nie taki zły pomysł? Nie, jeszcze
pomyśli, że jest dla mnie jakimś trudnym przeciwnikiem i nie da mi spokoju żyć.
- Daiki- zawołał mnie nagle Akashi. Jezu,
czego on znowu chce?- Idź do magazynku po szarfy.
Ta,
pewnie, jakby sam nie mógł pójść. Przekląłem pod nosem i udałem się we
wskazane miejsce. Najdziwniejsze było to, że szarf nie było w miejscu, gdzie
zawsze wiszą. Pewnie jest ktoś przełożył. Świetnie, jeszcze muszę się bawić w
detektywa i odnaleźć schowany materiał.
- Czego szukasz?- zapytała Akina i weszła do
środka.
- Szarf- odpowiedziałem.- Nie widziałaś ich
może?
- A nie ma ich na półce?
- No właśnie nie. A ty po co przyszłaś?
- Miałam wziąć słupki.
- Po co temu sadyście słupki?- zdziwiłem się i
już wiedziałem, że coś jest nie tak. Najpierw ja nie mogę znaleźć szarf, a
teraz ona szuka słupków. O co chodzi?
Nagle drzwi do magazynku zamknęły się, a my
usłyszeliśmy dźwięk przekręcanego klucza. Sekundę później ciągnąłem za klamkę,
ale nie ta nie chciała puścić.
- Kurwa, Kise, to nie jest śmieszne!-
krzyknąłem, uderzając pięścią w metalową powierzchnię.- Otwieraj, słyszysz?!-
cisza.- Kise, jak nie otworzysz tych cholernych drzwi w ciągu minuty, to ci tak
przypierdolę, że przez co najmniej miesiąc nie wyjdziesz ze szpitala!
Znów pociągnąłem za klamkę, ale efekt był
dokładnie ten sam- nic się nie stało. Cholera, to planowali? Zamknąć mnie z
magazynie z Akiną?
- Kise, czas ci się kończy!- warknąłem.- Ty
tępa cioto, wypuść nas!
Nie odpowiedział. Zamiast tego dostałem SMS’a.
Od:
Panikująca blondyna
Do: Aominecchi
Zrobiliśmy to po to, byście sobie wreszcie wyznali miłość! <3 <3
<3 <3 <3 <3 <3 <3 Nie znaleźliśmy innego rozwiązania, więc….
Nie wypuścimy was, dopóki sobie wszystkiego nie wyjaśnicie :D :D :D :D :D :D :D
:D Aominecchi, nie wal pięścią w drzwi i nie wrzeszcz tak, bo wszyscy pomyślą,
że coś jest z tobą nie tak… Powodzenia! :D
Ja mu dam powodzenia! Jeśli mnie stąd zaraz
nie wypuści, będzie miał niezłe powodzenie u pielęgniarek w szpitalu! Szybko mu
odpisałem.
Do:
Panikująca blondyna
Od: Aomine
Słuchaj, matole jeden! Jeżeli któryś z was się
nie ruszy i nie otworzy tych przeklętych drzwi, to je rozwalę siłą, a wtedy
marny wasz los! OTWIERAJ!!!!!!!!
Odpowiedź przyszła
niemal od razu.
Od: Panikująca blondyna
Do: Aominecchi
Jeśli rozwalisz drzwi, Akashicchi będzie wściekły. To w ogóle cud, że
udało nam się go namówić na to wszystko!! (<*_*>) (<*_*>) Wyznaj
jej SZCZERĄ MIŁOŚĆ i po sprawie! To naprawdę nie jest trudne!
Wysłanie tego modela
do szpitala też nie jest trudne.
- Em… Aomine?- usłyszałem głos Akiny.- Czemu
nas zamknęli?
- Eee… bo widzisz… Odbiło im i Kise pisał, że
to pomysł Akashiego… Czy coś- podrapałem się nerwowo w tył głowy. No przecież
nie powiem jej, że mam jej wyznać miłość!
~Kise~
Zdobyłem
kolejnego kosza. Krzyki z magazynku ucichły, więc jest szansa, że wszystko
pójdzie gładko. Wiem, że Aominecchi nie chce jej skrzywdzić, więc albo wyzna
jej szczerą miłość, albo sobie wszystko wyjaśnią. Wymyśliłem genialny plan.
- Jesteś pewien, że się nie pozabijają?-
zapytała Sayaka, podchodząc do mnie.- Aomine musiał się nieźle wkurzyć.
- Spokojnie, nic jej nie zrobi.- uśmiechnąłem
się i objąłem ją ramieniem.- Zobaczysz, że wszystko się między nimi ułoży.
Odwzajemniła uśmiech i mnie przytuliła. Jak ja
ją kocham! Nie wiem, co bym teraz bez niej zrobił. Nie wyobrażam sobie życia
bez niej. Rozmawiamy codziennie, często się śmiejemy, wychodzimy gdzieś… Ta
dziewczyna naprawdę podbiła moje serce. Nie jest jak reszta moich fanek. Jest
jedyna w swoim rodzaju i właśnie za to ją kocham.
- Uuu, czyli nasze gołąbeczki utknęły w
klatce?- usłyszałem wredny rechot Haizakiego.- Daiki ją pewnie zgwałci.
- Nie zrobi tego- powiedziałem pewnie, czując
rosnącą we mnie irytację.- Niedługo wszystko się wyjaśni.
- A od kiedy to pełnisz rolę swatki?-
prychnął.
- To tylko pomoc przyjacielska- odparłem i
wróciłem do ćwiczeń.
- Jeden na jeden, teraz- powiedział tylko i
zabrał mi piłkę z ręki.
- Hej!- krzyknąłem.
- Cykor cię obleciał?
Przegina! Naprawdę nie zna granicy! Nikt nie
będzie mnie nazywał tchórzem!
Stanąłem naprzeciwko niego i rozpoczęliśmy
walkę na punkty.
~Aomine~
Po piętnastu minutach myślałem, że Kise żartuje. Po
półgodzinie miałem nadzieję, że w końcu otworzy drzwi, bym mógł się na niego
rzucić. Po godzinie zrozumiałem, że to nie był żart.
Zacząłem się poważnie zastanawiać nad swoimi
uczuciami do Akiny. W międzyczasie ją uważnie obserwowałem. Co jakiś czas się
do siebie odzywaliśmy, ale ona była zbyt zajęta poszukiwaniem czegoś, co
pomogłoby nam otworzyć zamek. Patrzyłem na jej figurę, na twarz, w oczy,
analizowałem nasze dotychczasowe sprzeczki i spotkania, przypominałem sobie jej
reakcje, gdy ją wkurzałem, jej uśmiech… I do tego znowu naszło mnie to
przyjemne ciepło, a serce zaczęło mi szybciej bić. Cholera jasna, czemu to
takie trudne?!
Wstałem i stanąłem obok regału, na którym było
mnóstwo piłek do siatkówki. Włożyłem ręce do kieszeni i ponownie zacząłem
myśleć. Ale to męczące! W dodatku głowa mnie boli! O, bogowie, ratujcie!
Spojrzałem na wyświetlacz komórki. Za
piętnaście minut kończą trening. Przesiedzieliśmy tu prawie dwie godziny?!
Zabiję tego debila! Przysięgam, że uduszę go gołymi rękami!
Spojrzałem na Akinę. Na jej twarzy widniała
złość, ale też bezradność i lekka niepewność.
- Aomine…- zaczęła.- Nie rozumiem, czemu
Akashi to zrobił.
- Wiesz, tak naprawdę to był pomysł Kise i
Sayaki- podrapałem się nerwowo w tył głowy. Natychmiast znalazła się przy mnie.
- Jak to ich pomysł?!- zapytała z wściekłością
w głosie.
- Bo widzisz… He, he, jak by ci to powiedzieć…
Chcą nas zeswatać.
- CO?!- podniosła głos.
- Ubzdurali sobie, że mamy sobie wszystko
wyjaśnić i w ogóle.
Doszedłem do wniosku, że lepiej jej teraz o wszystkim
powiem. Jeśli by się później dowiedziała, że kłamałem, mnie też mogłoby się
oberwać.
Zacisnęła dłonie w pięści i walnęła nimi w
drzwi.
- SAYAKA, KRETYNKO!- krzyknęła.- WYPUŚĆ MNIE W
TEJ CHWILI!
Cisza. Nie
pomogło walenie w drzwi ani jej wrzaski i przezwiska skierowane w stronę
dziewczyny.
Wtedy już byłem pewien.
Złapałem ją w pasie i przycisnąłem do ściany.
- Co robisz, kretynie?!- zaczęła się szarpać,
ale wzmocniłem uścisk.
Spojrzałem jej z powagą w oczy i złożyłem
pocałunek na jej wargach. Zesztywniała na moment, lecz po chwili cicho
westchnęła.
- Kocham cię, buraku- oderwałem się od niej.-
Naprawdę cię kocham i cholernie mi na tobie zależy.
Przez chwilę myślałem, że zamieniła się w
słup. Kilka sekund później szeroko się uśmiechnęła i zarzuciła mi ręce na
szyję.
- Też cię kocham- szepnęła i pocałowała mnie.
Jezu, jak ona nieziemsko całuje! Żadna dziewczyna,
z którą miałem do tej pory jakąkolwiek styczność, nie miała takich wspaniałych
ust. Jej wargi były delikatne, miękkie, a w pocałunek chyba wkładała wszystkie swoje
uczucia.
Zachwialiśmy się, a po chwili potknąłem się o
jakąś piłeczkę i wylądowaliśmy na podłodze. Leżała na mnie i z uśmiechem
wpatrywała się w moje oczy. Jej tęczówki były brązowe. Wręcz piwne. A było w
nich szczere szczęście i miłość do mojej osoby. Dobrze zrobiłem wyznając jej
swoje uczucia? A jeśli coś pójdzie nie tak i nie będziemy razem? Nie, nie mogę
tam myśleć. Prędzej czy później i tak bym jej to powiedział. Długo bym nie wytrzymał.
Przekręciłem się gwałtownie i znalazłem się nad
nią.
- W tym związku ja jestem górą, kotku.-
szepnąłem jej do ucha i lekko je przygryzłem.
- Zboczeniec- sapnęła.
- Ale twój zboczeniec.- uśmiechnąłem się
chytrze i ponownie złączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku.
Ręce wplotła w moje włosy i oddawała moje całusy
z taką samą pasją jak ja. Nigdy nie czułem takiego szczęścia. Mogę spokojnie
powiedzieć, że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
~Akina~
Ja nadal w to nie
wierzę. Aomine Daiki, ten rozpuszczony, arogancki, samolubny, wkurzający dupek
wyznał mi miłość. A byłam przekonana, że nigdy tego nie zrobi! Za każdym razem,
gdy go widziałam, żołądek podskakiwał mi do gardła, a serce przyspieszało.
Próbowałam wyrzucić go ze swojej głowy, ale mój durny mózg ciągle mi o nim
przypominał. W końcu się poddałam i mogłam tylko czekać na rozwój wydarzeń. I
ku mojemu zaskoczeniu, nadszedł on dość szybko. Kto by pomyślał, że wyzna mi
miłość w szkolnym schowku?
Po raz
kolejny westchnęłam, gdy zaczął jeździć nosem po mojej szyi. Ma taką przyjemną,
opaloną skórę… Od dawna chciałam poczuć jego dotyk, ale nie sądziłam, że będzie
aż tak przyjemny i delikatny. Nie przeszkadzało mi, że na mnie siedział. Nie przeszkadzała
też twarda i niewygodna podłoga. Liczył się on i ta wyjątkowa chwila.
- Aomine…- szepnęłam, gdy poczułam, że ręką
gładzi mój policzek.
- Hmm?- spytał.
- Czemu ja? Czemu pokochałeś akurat mnie?
- Bo jesteś wkurzająca i byłaś dla mnie
wyzwaniem. A sama przecież wiesz, że jestem zdobywcą i zawsze wygrywam. Oprócz
tego… Cholernie mi się podobasz, masz całkiem niezły charakterek i po jakimś
czasie doszedłem do wniosku, że to jest TO. Ja to czuję, Akina. Kocham cię.
Mimowolnie się zarumieniłam. Powtórzył to!
Błagam, oby to tylko nie był sen! A jeśli jest, to nigdy nie chcę się obudzić.
Znów mnie pocałował. Boże, nawet mój były tak
dobrze nie całował. Czułam się jak w niebie. Tak dobrze… Więcej, Daiki, więcej.
Jeszcze… Nie przerywaj.
- Ha! Wiedziałem!- drzwi nagle otworzyły się i
stanął w nich Kise z szerokim uśmiechem na twarzy. Tuż obok pojawiła się
Sayaka.- Hej, wszyscy! Udało się!
Aomine
podniósł głowę, a w oczach miał wyraźną chęć mordu. Wstał i podszedł szybko do
modela, łapiąc go za koszulkę.
- Pojebało cię do reszty?!- krzyknął.- Żeby
tak ludzi zamykać w schowku?!
- No ale dzięki temu jesteście razem- uśmiech
nie znikał mu z twarzy.
Daiki
warknął i przeklął pod nosem, a ja w tym czasie podeszłam do jakże kochanej
siostrzyczki.
- Jeszcze jeden taki numer, a lądujesz na
śmietniku- ostrzegłam ją i miałam ochotę cisnąc w nią piorunem z oczu.
- Oj, Akina, nie przesadzaj!- oparła swoje
dłonie na moich ramionach, po czym mnie mocno objęła.- Gratuluję! Musisz zadzwonić
do Taigi! Najchętniej bym cię wyściskała, ale zostawię to Aomine- mrugnęła do
mnie i mnie puściła.
Nawet nie
wiem kiedy otoczyło nas całe Pokolenie Cudów. Murasakibara wcisnął mi i
Daikiemu w ręce jakieś słodycze, Midorima mruknął coś pod nosem, co chyba miało
znaczyć ,,No wreszcie, ile można czekać”, po czym nam pogratulował i szybko się
ulotnił. Kise nie zamykał się buzia i ciągle coś paplał, Kuroko prawie
przyprawił nas o zawał, mówiąc, że do siebie pasujemy, a Akashi zmierzył nas
czujnym spojrzeniem.
- Daiki, masz biegać przez dwadzieścia minut,
bo zaniedbałeś trening- powiedział ostro.- Akina, masz jeden dokument do
uzupełnienia. A, jeszcze jedno- wskazał na nas palcem.- Jeśli wasz związek
skończy się dzieckiem, zginiecie.
Przełknęliśmy ślinę, spojrzeliśmy na siebie, a
chwilę później Aomine biegał wokół boiska. Reszta drużyny poszła do szatni, a
Sayaka poszła później z Kise do kina. Zajęłam się papierkową robotą, na której
wyjątkowo nie mogłam się skupić. Co chwila zerkałam na trenującego chłopaka i
nagle mnie oświeciło. On od dziś jest MOIM CHŁOPAKIEM! Mam chłopaka!
___________________________________________________________________________________






Jeszcze nie przeczytałam, ale zobaczyłam napis "6 minut temu" i po prostu musze przeczytać, tak wgl to dziękuję, że go dodałaś, bo jutro mam konkurs z fizyki i się troche denerwuje xD
OdpowiedzUsuńNo to ja lece czytać, czekaj na moją ocene rozdziału, ale sądze że i tak będzie zajebisty...
.. z resztą, jak każdy ❤
Kurde, a mnie Hubercisz nie zna xD
UsuńJezuuuu *-* cudowne!
Więcej! ❤
Dziekuję! ^^ cieszę się, że cię nie zawiodłam! :D
UsuńKise nie zamykał się buzia i ciągle coś paplał, - zamykała
UsuńKise, jesteś boski, w końcu ogarnąłeś tych baranków XD Lecę dalej!
Kisieł jest genialny! :D
OdpowiedzUsuń"Jeśli wasz związek skończy się dzieckiem, zginiecie." - to zdanie wygrało wszystko xDD WYGRAŁO ŻYCIE!! Nadal się z niego śmieję.
OdpowiedzUsuńWybacz, ale nie wyobrażam sobie Aomine w roli amanta, który po kilka razy powtarza dziewczynie, że ją kocha :/ Dlatego to nie wygrało życia.. Było obciachowo jak tak wyznawał jej uczucia xD *jak w każdym jej opowiadaniu, bo przecież seme musi po 10 razy w czasie stosunku wyznać uke, że go kocha*
Pozdrawiam
Haha,cieszę się XD :D
UsuńNawet Aoś potrafi wykrzesać z siebie trochę romantyzmu XD
Pozdrawiam :D