sobota, 3 października 2015

MidoTaka- Zawsze będę cię kochał

 Najpierw wstawiam MidoTaka, a później wstawię AoKise (jak tylko będzie skończone XD). :D :D :D

 Sorki, nwm czemu, ale nie jestem z tego do końca zadowolona :/ Nie wyszło jakoś specjalnie dobrze...
 ___________________________________________________________________________________

 
 Wróciłem z pracy do domu. Zawód lekarza jest naprawdę ciężki. Dziś musiałem operować kobietę, która cierpiała na białaczkę, starszemu mężczyźnie trzeba było amputować rękę... Do tego codzienny obchód udzielanie porad początkującym. Sam pracuję w szpitalu od dwóch lat, ale wszyscy mówią, że mam wyjątkowy talent. Kiedyś mówiono, że moje niesamowicie wysokie trójki są wyjątkowe, lecz teraz niewiele o tym słyszę. Nie utrzymuję też jakiegoś specjalnego kontaktu z kolegami z dawnej drużyny. Najczęściej spotykam się z Akashim na partyjkę w shogi. Od czasu do czasu dzwoni do mnie Kuroko, bym opowiadał dzieciom w przedszkolu o swojej pracy. Nadal nie rozumiem, jak mógł wybrać zawód przedszkolanki. Każdy wybrał inną drogę. Kise jest pilotem, Aomine policjantem ( ostatnio zszywałem mu rękę, bo został ranny podczas jednego napadu), Akashi zawodowym graczem w shogi, Murasakibara prowadzi własną cukiernię ( aż dziwię się, że nie zjadł słodyczy, które w niej są), a Kagami został strażakiem. Mają własne życie i wydaje mi się, że są szczęśliwi. Żona Daikiego spodziewa się dziecka, a Ryouta ma córeczkę od kilku miesięcy. Pewnie zastanawiacie się, co ze mną?

 To skomplikowane. Nigdy jakoś specjalnie nie nastawiałem się na związek, ale nawet ja znalazłem miłość swojego życia. Tyle tylko, że nie jest nią dziewczyna. Otóż to, jestem gejem. Kiedyś wyśmiałbym osobę, która odważyłaby się to powiedzieć, ale teraz… Pogodziłem się w tym faktem i naprawdę kocham swojego wybranka- Kazunariego Takao.

 Poznaliśmy się w licealnej drużynie koszykówki. Na początku strasznie mnie irytował, nie raz miałem ochotę, by przeniósł się do innej szkoły. Na koniec liceum tak jakoś wyszło, że spotkaliśmy się przypadkiem w parku i zaprosił mnie na kolację. Zdziwiłem się. Wszystko było przygotowane, nawet delikatne wino. Gdy skończyliśmy jeść, wziął mnie za rękę i powiedział, że mnie kocha. Myślałem, że to jeden z jego żartów, ale mówił poważnie. Jakiś czas później zdałem sobie sprawę, że też nie jest mi obojętny. Z trudem przeszło mi to przez gardło, ale dziwnie się poczułem, gdy w jego oczach zobaczyłem najprawdziwsze szczęście. Przynajmniej udało mi się oduczyć go trzymania mnie za rękę w miejscach publicznych. W domu się do mnie klei, lepi i praktycznie nie odstępuje mnie nawet na krok. Jednak kiedy widzi, że jestem wykończony po pracy, schodzi mi z drogi, robi kolację i ścieli łóżko. Pracuje jako taksówkarz, więc ma więcej wolnego czasu ode mnie.

 Gdybym powiedział, że źle mi się wiedzie w życiu, to bym skłamał. W szpitalu wszyscy mnie szanują, pacjenci często mnie chwalą. Ostatnio nawet mój znak zodiaku jest na pierwszym miejscu w horoskopie. Jednak czuję, że coś jest nie tak. Mój związek z Takao ostatnio się pogorszył. Przez pracę mam dla niego mniej czasu, rzadko rozmawiamy, za to często widzę smutek i nadzieję w jego oczach. A gdzie uśmiech i radosne iskierki, które pokochałem? Czemu nie słyszę jego głupich żartów i docinek oraz głośnego ,,Shin-chaaaaan!”? On się stara, problemem jestem ja.

 - Witaj w domu, Midorima- powiedział, gdy przekroczyłem próg naszego mieszkania.

 Zabolało. Poczułem dziwny ucisk w sercu. Nie lubię, gdy mówi na mnie Midorima. On ma mówić do mnie po imieniu. Już nawet zniosę ,,Shin-chana”, byleby tylko się uśmiechnął.

 Usiedliśmy na kanapie i zapadła niezręczna cisza. Kazunari włączył telewizor. Leciały wiadomości. Normalnie by ich nie oglądał, ale chyba nie zwracał uwagi na to, co leci. Spojrzałem na niego. Miałem rację. Niby patrzył na ekran, ale jego wzrok był pusty, nie wyrażał niczego. To wszystko moja wina? To przeze mnie taki się stał?

 - Idę spać- wstał i poszedł do sypialni.

 Zostawił mnie. Kiedyś nie wyobrażał sobie pójścia spać bez pocałowania mnie. Teraz nawet na mnie nie spojrzał. Co ja najlepszego narobiłem? Praca była ważniejsza od niego? Nie, to nie tak miało wyglądać. Obiecałem mu, że zawsze będzie dla mnie najważniejszy. Złamałem dane mu słowo?

 Siedziałem tak jeszcze przez godzinę. W końcu wstałem, wziąłem szybki prysznic i położyłem się spać. Leżał odwrócony do mnie plecami. Zawsze mnie przytulał i się do mnie lepił albo kładł mi się na plecach. Czułem pustkę i brakowało mi jego ciepła.

 - Dobranoc, kochanie- szepnąłem i pocałowałem go w lekko uchylone usta.

 Na jego wargach pojawił się lekki uśmiech. A może mam przewidzenia? W końcu jest już późno, a ja jestem bez okularów. Westchnąłem. Tak bardzo chciałbym, by mnie znów przytulił.

 

  Zrobiłem śniadanie. Specjalnie wstałem wcześniej, by pójść do sklepu i kupić potrzebne produkty. Nakryłem do stołu i zająłem się robieniem naleśników. Te lekcje u Kagamiego jednak się na coś przydały. Trzeba mu przyznać jedno- jest naprawdę dobrym kucharzem i świetnie uczy. Oczywiście mu tego nie powiedziałem, to by była plama na moim honorze.

 Kiedy wszystko było prawie gotowe, do kuchni wszedł Takao, a gdy zobaczył mnie stojącego przy blacie w fartuchu, wytrzeszczył na mnie oczy i uszczypnął się, by zobaczyć, czy to wszystko nie jest przypadkiem snem.

 - C-Co tu robisz?- spytał, całkowicie się rozbudzając.

 - Śniadanie dla naszej dwójki- odparłem.- To takie dziwne, że wziąłem kilka dni wolnego i postanowiłem zrobić coś miłego dla osoby, którą kocham?

 Otworzył szeroko buzię. Patrzył na mnie z takim szczęściem w oczach, jakiego dawno nie widziałem.

 - Shiiiin-chaaaaan!- rozradowany rzucił mi się na szyję i mocno mnie przytulił. Uśmiechnąłem się, widząc jego radość. Jak dobrze, że stary Takao wrócił!

 Odwzajemniłem uścisk i trwaliśmy tak do momentu, aż poczułem zapach spalenizny. Oderwałem go od siebie i spróbowałem ratować naleśniki. Nie udało się. Cóż za marnotrawstwo! Po chwili usłyszałem głośny śmiech swojego wybranka.

 - Z czego się śmiejesz?- zapytałem poważnie.

  - A nic, nic…- otarł łzę z policzka.- Po prostu cieszę się, że o mnie nie zapomniałeś.

 Zapomnieć? O nim? Nigdy. To, że przez pewien czas nie okazywałem mu uczuć, nie znaczy, że o nim zapomniałem! Nie da się zapomnieć osoby, którą się kocha. To po prostu niemożliwe.

 Podszedłem do niego i mocno objąłem go w pasie, składając na jego ustach głęboki pocałunek. Jęknął zadowolony i odwzajemnił go. Kilka minut później leżeliśmy już w sypialni. Już zapomniałem, jak to jest się z nim kochać.

 - Kocham cię i zawsze będę cię kochał- powiedziałem, gdy obaj całkowicie się już rozebraliśmy.- Zapamiętaj to.

 Uśmiechnął się szeroko i pocałował mnie.

 - Też cię zawsze będę kochał, Shin-chan.
 



 

 

 

 

 

 

8 komentarzy:

  1. Kurczę, napisałam komentarz, patrzę i widzę, że nie wysłało :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem, ze bardzo mi się podobało, a sytuacja ze śniadankiem - cudo <3
      Sorka, nie chce mi się pisać jeszcze raz koma, bom zmęczona :(
      A tak z ciekawości - który uke, a który seme? :D

      Usuń
  2. Jak ja ich kocham *^* I nie rozumiem zdziwienia ludzi, że Midorima jest na górze.. ON MUSI BYĆ NA GÓRZE!! ZAWSZE!! *nadyma policzki obrażona* Lol Kise został pilotem od telewizora xDD A Kagami strażakiem.. Nie lepiej gdyby został kucharzem? Przecie on nie ma, żadnego doświadczenia z gaszeniem ognia xDD lol.. Wgl Kuroko zaszedł mu w cionże? *perv face*
    Odwala mi.. Po prostu mi odwala *chowa się w najdalszych czeluściach piekła* Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Takao też czasem lubi zaszaleć z byciem seme XD :P
      Haha... Pilotem od telewizora XD W takim razie z chęcią go u siebie zatrudnię :P
      Strażakiem, który gotuje w remizie :P
      Pozdrawiam! :D

      Usuń