Sorki, nwm czemu, ale nie jestem z tego do końca zadowolona :/ Nie wyszło jakoś specjalnie dobrze...
___________________________________________________________________________________
Wróciłem z pracy do domu. Zawód lekarza jest
naprawdę ciężki. Dziś musiałem operować kobietę, która cierpiała na białaczkę,
starszemu mężczyźnie trzeba było amputować rękę... Do tego codzienny obchód
udzielanie porad początkującym. Sam pracuję w szpitalu od dwóch lat, ale
wszyscy mówią, że mam wyjątkowy talent. Kiedyś mówiono, że moje niesamowicie
wysokie trójki są wyjątkowe, lecz teraz niewiele o tym słyszę. Nie utrzymuję
też jakiegoś specjalnego kontaktu z kolegami z dawnej drużyny. Najczęściej
spotykam się z Akashim na partyjkę w shogi. Od czasu do czasu dzwoni do mnie
Kuroko, bym opowiadał dzieciom w przedszkolu o swojej pracy. Nadal nie
rozumiem, jak mógł wybrać zawód przedszkolanki. Każdy wybrał inną drogę. Kise
jest pilotem, Aomine policjantem ( ostatnio zszywałem mu rękę, bo został ranny
podczas jednego napadu), Akashi zawodowym graczem w shogi, Murasakibara
prowadzi własną cukiernię ( aż dziwię się, że nie zjadł słodyczy, które w niej
są), a Kagami został strażakiem. Mają własne życie i wydaje mi się, że są
szczęśliwi. Żona Daikiego spodziewa się dziecka, a Ryouta ma córeczkę od kilku
miesięcy. Pewnie zastanawiacie się, co ze mną?
To skomplikowane. Nigdy jakoś specjalnie nie
nastawiałem się na związek, ale nawet ja znalazłem miłość swojego życia. Tyle
tylko, że nie jest nią dziewczyna. Otóż to, jestem gejem. Kiedyś wyśmiałbym
osobę, która odważyłaby się to powiedzieć, ale teraz… Pogodziłem się w tym
faktem i naprawdę kocham swojego wybranka- Kazunariego Takao.
Poznaliśmy się w licealnej drużynie
koszykówki. Na początku strasznie mnie irytował, nie raz miałem ochotę, by
przeniósł się do innej szkoły. Na koniec liceum tak jakoś wyszło, że
spotkaliśmy się przypadkiem w parku i zaprosił mnie na kolację. Zdziwiłem się.
Wszystko było przygotowane, nawet delikatne wino. Gdy skończyliśmy jeść, wziął
mnie za rękę i powiedział, że mnie kocha. Myślałem, że to jeden z jego żartów,
ale mówił poważnie. Jakiś czas później zdałem sobie sprawę, że też nie jest mi
obojętny. Z trudem przeszło mi to przez gardło, ale dziwnie się poczułem, gdy w
jego oczach zobaczyłem najprawdziwsze szczęście. Przynajmniej udało mi się
oduczyć go trzymania mnie za rękę w miejscach publicznych. W domu się do mnie
klei, lepi i praktycznie nie odstępuje mnie nawet na krok. Jednak kiedy widzi,
że jestem wykończony po pracy, schodzi mi z drogi, robi kolację i ścieli łóżko.
Pracuje jako taksówkarz, więc ma więcej wolnego czasu ode mnie.
Gdybym powiedział, że źle mi się wiedzie w
życiu, to bym skłamał. W szpitalu wszyscy mnie szanują, pacjenci często mnie
chwalą. Ostatnio nawet mój znak zodiaku jest na pierwszym miejscu w horoskopie.
Jednak czuję, że coś jest nie tak. Mój związek z Takao ostatnio się pogorszył.
Przez pracę mam dla niego mniej czasu, rzadko rozmawiamy, za to często widzę
smutek i nadzieję w jego oczach. A gdzie uśmiech i radosne iskierki, które
pokochałem? Czemu nie słyszę jego głupich żartów i docinek oraz głośnego
,,Shin-chaaaaan!”? On się stara, problemem jestem ja.
- Witaj w domu, Midorima- powiedział, gdy
przekroczyłem próg naszego mieszkania.
Zabolało. Poczułem dziwny ucisk w sercu. Nie
lubię, gdy mówi na mnie Midorima. On ma mówić do mnie po imieniu. Już nawet
zniosę ,,Shin-chana”, byleby tylko się uśmiechnął.
Usiedliśmy na kanapie i zapadła niezręczna
cisza. Kazunari włączył telewizor. Leciały wiadomości. Normalnie by ich nie
oglądał, ale chyba nie zwracał uwagi na to, co leci. Spojrzałem na niego.
Miałem rację. Niby patrzył na ekran, ale jego wzrok był pusty, nie wyrażał
niczego. To wszystko moja wina? To przeze mnie taki się stał?
- Idę spać- wstał i poszedł do sypialni.
Zostawił mnie. Kiedyś nie wyobrażał sobie
pójścia spać bez pocałowania mnie. Teraz nawet na mnie nie spojrzał. Co ja
najlepszego narobiłem? Praca była ważniejsza od niego? Nie, to nie tak miało
wyglądać. Obiecałem mu, że zawsze będzie dla mnie najważniejszy. Złamałem dane
mu słowo?
Siedziałem tak jeszcze przez godzinę. W końcu
wstałem, wziąłem szybki prysznic i położyłem się spać. Leżał odwrócony do mnie
plecami. Zawsze mnie przytulał i się do mnie lepił albo kładł mi się na
plecach. Czułem pustkę i brakowało mi jego ciepła.
- Dobranoc, kochanie- szepnąłem i pocałowałem
go w lekko uchylone usta.
Na jego wargach pojawił się lekki uśmiech. A
może mam przewidzenia? W końcu jest już późno, a ja jestem bez okularów.
Westchnąłem. Tak bardzo chciałbym, by mnie znów przytulił.
Zrobiłem śniadanie. Specjalnie wstałem wcześniej,
by pójść do sklepu i kupić potrzebne produkty. Nakryłem do stołu i zająłem się
robieniem naleśników. Te lekcje u Kagamiego jednak się na coś przydały. Trzeba mu
przyznać jedno- jest naprawdę dobrym kucharzem i świetnie uczy. Oczywiście mu
tego nie powiedziałem, to by była plama na moim honorze.
Kiedy wszystko było prawie gotowe, do kuchni
wszedł Takao, a gdy zobaczył mnie stojącego przy blacie w fartuchu,
wytrzeszczył na mnie oczy i uszczypnął się, by zobaczyć, czy to wszystko nie
jest przypadkiem snem.
- C-Co tu robisz?- spytał, całkowicie się
rozbudzając.
- Śniadanie dla naszej dwójki- odparłem.- To
takie dziwne, że wziąłem kilka dni wolnego i postanowiłem zrobić coś miłego dla
osoby, którą kocham?
Otworzył szeroko buzię. Patrzył na mnie z
takim szczęściem w oczach, jakiego dawno nie widziałem.
- Shiiiin-chaaaaan!- rozradowany rzucił mi się
na szyję i mocno mnie przytulił. Uśmiechnąłem się, widząc jego radość. Jak
dobrze, że stary Takao wrócił!
Odwzajemniłem uścisk i trwaliśmy tak do
momentu, aż poczułem zapach spalenizny. Oderwałem go od siebie i spróbowałem
ratować naleśniki. Nie udało się. Cóż za marnotrawstwo! Po chwili usłyszałem
głośny śmiech swojego wybranka.
- Z czego się śmiejesz?- zapytałem poważnie.
- A
nic, nic…- otarł łzę z policzka.- Po prostu cieszę się, że o mnie nie
zapomniałeś.
Zapomnieć? O nim? Nigdy. To, że przez pewien
czas nie okazywałem mu uczuć, nie znaczy, że o nim zapomniałem! Nie da się
zapomnieć osoby, którą się kocha. To po prostu niemożliwe.
Podszedłem do niego i mocno objąłem go w
pasie, składając na jego ustach głęboki pocałunek. Jęknął zadowolony i
odwzajemnił go. Kilka minut później leżeliśmy już w sypialni. Już zapomniałem,
jak to jest się z nim kochać.
- Kocham cię i zawsze będę cię kochał-
powiedziałem, gdy obaj całkowicie się już rozebraliśmy.- Zapamiętaj to.
Uśmiechnął się szeroko i pocałował mnie.
- Też cię zawsze będę kochał, Shin-chan.




Kurczę, napisałam komentarz, patrzę i widzę, że nie wysłało :c
OdpowiedzUsuńTeż tak raz miałam... :(
UsuńPowiem, ze bardzo mi się podobało, a sytuacja ze śniadankiem - cudo <3
UsuńSorka, nie chce mi się pisać jeszcze raz koma, bom zmęczona :(
A tak z ciekawości - który uke, a który seme? :D
Seme- Midorima
OdpowiedzUsuńUke- Takao ;)
Midorima pcha?! O_O Jakoś nie umiem sobie tego wyobrazić XD
UsuńOn mi bardziej pasował do tej roli XD
UsuńJak ja ich kocham *^* I nie rozumiem zdziwienia ludzi, że Midorima jest na górze.. ON MUSI BYĆ NA GÓRZE!! ZAWSZE!! *nadyma policzki obrażona* Lol Kise został pilotem od telewizora xDD A Kagami strażakiem.. Nie lepiej gdyby został kucharzem? Przecie on nie ma, żadnego doświadczenia z gaszeniem ognia xDD lol.. Wgl Kuroko zaszedł mu w cionże? *perv face*
OdpowiedzUsuńOdwala mi.. Po prostu mi odwala *chowa się w najdalszych czeluściach piekła* Pozdrawiam
Ale Takao też czasem lubi zaszaleć z byciem seme XD :P
UsuńHaha... Pilotem od telewizora XD W takim razie z chęcią go u siebie zatrudnię :P
Strażakiem, który gotuje w remizie :P
Pozdrawiam! :D