czwartek, 15 października 2015

Rozdział 19

Nie wiem, czy was zaskoczę tym rozdziałem, ale liczę, że mimo wszystko wam się spodoba :D

Musiałam trochę się nad nim pogłowić, by jako tako wyszło i nie było nudno :P W sumie to pomysłsam wpadł mi do głowy, ale trzeba go było jakoś urozmaicić... XD
___________________________________________________________________________________


 ~Aomine~

 Po wielu trudach i bojach z ciepłą kołdrą oraz mięciusią poduszką, udało mi się zwlec swoje seksowne ciało z łóżka i pójść do łazienki. Wziąłem szybki prysznic, który nieco mnie rozbudził, ubrałem się, wziąłem torbę szkolną i poszedłem na śniadanie. Mama właśnie wychodziła do pracy, więc życzyła mi dobrego dnia i zaraz potem już jej nie było. Zabiegana kobieta. Czasem naprawdę powinna wziąć sobie urlop.

 Dotarłem do szkoły pięć minut przed czasem. Od razu poszedłem do szatni, gdzie przywitały mnie nożyczki Akashiego wbijające się w ścianę tuż obok mnie. Zdębiałem. Za co? Przecież nic nie zrobiłem! Nie spóźniłem się, nawet nie zdążyłem się odezwać! Czułem, jak oblewa mnie zimny pot.

 - Twoje szczęście, że się nie spóźniłeś- powiedział kapitan, podchodząc do mnie i zabierając swoje nożyczki.

 - Ale czemu próbowałeś mnie zabić?- spytałem.

 - Tak profilaktycznie, żebyś się przypadkiem nie odzwyczaił.- odpowiedział, jakby to było coś oczywistego.- Nie chcę, byś zapomniał, kto tu jest panem i władcą.

 - Och, jestem wzruszony, że się tak o mnie troszczysz- zakpiłem.

 - Daiki- syknął ostrzegawczo.- Masz szczęście, że cię trochę lubię. Inaczej dawno byłbyś już na cmentarzu, pięć metrów pod ziemią.

 Wyszedł z szatni, a inni patrzyli na mnie z przerażeniem i zdziwieniem jednocześnie. Psychopata jeden, będzie mnie straszył z rana swoimi nożyczkami. Ma się to szczęście, nie? Jak to dobrze wiedzieć, że mnie trochę lubi.

 

                                                                              ***

 Od powrotu z obozu minął miesiąc. Jeszcze siedem miesięcy do zakończenia gimnazjum. A co potem? To się zobaczy.

 Nowinki? Kise i Sayaka zostali parą. Model zaprosił ją do cukierni, potem poszli na spacer i tam jej wyznał miłość, którą ona odwzajemniała. Klasyka. Jednak nawet ja potrafię dostrzec, że to coś, co między nimi jest, to naprawdę coś dużego. Są szczęśliwi i nie ma dnia, kiedy by się nie spotkali.

 Co ze mną? Nadal się zastanawiam. Wiem, że Akina nie jest mi obojętna i wiem, że ją bardzo, bardzo, bardzo, bardzo lubię. Tylko nie chcę, by mnie wyśmiała. Życie. Cholernie skomplikowane.

 Wszedłem właśnie na salę gimnastyczną, gdzie wszyscy już byli. Kise spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem. Oho, coś się wyrabia. Niby on się zawsze szczerzy jak głupi, ale ten uśmiech był jakiś inny. Jakby coś planował. Trzeba się mieć na baczności.

 Zacząłem trenować. Rozpęd, zmyłka, wyminięcie kolejnej osoby, kosz. I powtarzamy. I znów. Kurwa, to się już zaczyna robić ociupinę nudne! Może one-on-one z Kise to nie taki zły pomysł? Nie, jeszcze pomyśli, że jest dla mnie jakimś trudnym przeciwnikiem i nie da mi spokoju żyć.

 - Daiki- zawołał mnie nagle Akashi. Jezu, czego on znowu chce?- Idź do magazynku po szarfy.

 Ta,  pewnie, jakby sam nie mógł pójść. Przekląłem pod nosem i udałem się we wskazane miejsce. Najdziwniejsze było to, że szarf nie było w miejscu, gdzie zawsze wiszą. Pewnie jest ktoś przełożył. Świetnie, jeszcze muszę się bawić w detektywa i odnaleźć schowany materiał.

 - Czego szukasz?- zapytała Akina i weszła do środka.

 - Szarf- odpowiedziałem.- Nie widziałaś ich może?

 - A nie ma ich na półce?

 - No właśnie nie. A ty po co przyszłaś?

 - Miałam wziąć słupki.

 - Po co temu sadyście słupki?- zdziwiłem się i już wiedziałem, że coś jest nie tak. Najpierw ja nie mogę znaleźć szarf, a teraz ona szuka słupków. O co chodzi?

 Nagle drzwi do magazynku zamknęły się, a my usłyszeliśmy dźwięk przekręcanego klucza. Sekundę później ciągnąłem za klamkę, ale nie ta nie chciała puścić.

 - Kurwa, Kise, to nie jest śmieszne!- krzyknąłem, uderzając pięścią w metalową powierzchnię.- Otwieraj, słyszysz?!- cisza.- Kise, jak nie otworzysz tych cholernych drzwi w ciągu minuty, to ci tak przypierdolę, że przez co najmniej miesiąc nie wyjdziesz ze szpitala!

 Znów pociągnąłem za klamkę, ale efekt był dokładnie ten sam- nic się nie stało. Cholera, to planowali? Zamknąć mnie z magazynie z Akiną?

 - Kise, czas ci się kończy!- warknąłem.- Ty tępa cioto, wypuść nas!

 Nie odpowiedział. Zamiast tego dostałem SMS’a.

 

 Od: Panikująca blondyna

 Do: Aominecchi

  Zrobiliśmy to po to, byście sobie wreszcie wyznali miłość! <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 Nie znaleźliśmy innego rozwiązania, więc…. Nie wypuścimy was, dopóki sobie wszystkiego nie wyjaśnicie :D :D :D :D :D :D :D :D Aominecchi, nie wal pięścią w drzwi i nie wrzeszcz tak, bo wszyscy pomyślą, że coś jest z tobą nie tak… Powodzenia! :D

 

 Ja mu dam powodzenia! Jeśli mnie stąd zaraz nie wypuści, będzie miał niezłe powodzenie u pielęgniarek w szpitalu! Szybko mu odpisałem.

 

 Do: Panikująca blondyna

 Od: Aomine

 Słuchaj, matole jeden! Jeżeli któryś z was się nie ruszy i nie otworzy tych przeklętych drzwi, to je rozwalę siłą, a wtedy marny wasz los! OTWIERAJ!!!!!!!!

  Odpowiedź przyszła niemal od razu.

 

 Od: Panikująca blondyna

 Do: Aominecchi

  Jeśli rozwalisz drzwi, Akashicchi będzie wściekły. To w ogóle cud, że udało nam się go namówić na to wszystko!! (<*_*>) (<*_*>) Wyznaj jej SZCZERĄ MIŁOŚĆ i po sprawie! To naprawdę nie jest trudne!

 

  Wysłanie tego modela do szpitala też nie jest trudne.

 - Em… Aomine?- usłyszałem głos Akiny.- Czemu nas zamknęli?

 - Eee… bo widzisz… Odbiło im i Kise pisał, że to pomysł Akashiego… Czy coś- podrapałem się nerwowo w tył głowy. No przecież nie powiem jej, że mam jej wyznać miłość!

 

 ~Kise~

Zdobyłem kolejnego kosza. Krzyki z magazynku ucichły, więc jest szansa, że wszystko pójdzie gładko. Wiem, że Aominecchi nie chce jej skrzywdzić, więc albo wyzna jej szczerą miłość, albo sobie wszystko wyjaśnią. Wymyśliłem genialny plan.

 - Jesteś pewien, że się nie pozabijają?- zapytała Sayaka, podchodząc do mnie.- Aomine musiał się nieźle wkurzyć.

 - Spokojnie, nic jej nie zrobi.- uśmiechnąłem się i objąłem ją ramieniem.- Zobaczysz, że wszystko się między nimi ułoży.

 Odwzajemniła uśmiech i mnie przytuliła. Jak ja ją kocham! Nie wiem, co bym teraz bez niej zrobił. Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Rozmawiamy codziennie, często się śmiejemy, wychodzimy gdzieś… Ta dziewczyna naprawdę podbiła moje serce. Nie jest jak reszta moich fanek. Jest jedyna w swoim rodzaju i właśnie za to ją kocham.

 - Uuu, czyli nasze gołąbeczki utknęły w klatce?- usłyszałem wredny rechot Haizakiego.- Daiki ją pewnie zgwałci.

 - Nie zrobi tego- powiedziałem pewnie, czując rosnącą we mnie irytację.- Niedługo wszystko się wyjaśni.

 - A od kiedy to pełnisz rolę swatki?- prychnął.

 - To tylko pomoc przyjacielska- odparłem i wróciłem do ćwiczeń.

 - Jeden na jeden, teraz- powiedział tylko i zabrał mi piłkę z ręki.

 - Hej!- krzyknąłem.

 - Cykor cię obleciał?

 Przegina! Naprawdę nie zna granicy! Nikt nie będzie mnie nazywał tchórzem!

 Stanąłem naprzeciwko niego i rozpoczęliśmy walkę na punkty.

 

 ~Aomine~

 Po piętnastu minutach myślałem, że Kise żartuje. Po półgodzinie miałem nadzieję, że w końcu otworzy drzwi, bym mógł się na niego rzucić. Po godzinie zrozumiałem, że to nie był żart.

 Zacząłem się poważnie zastanawiać nad swoimi uczuciami do Akiny. W międzyczasie ją uważnie obserwowałem. Co jakiś czas się do siebie odzywaliśmy, ale ona była zbyt zajęta poszukiwaniem czegoś, co pomogłoby nam otworzyć zamek. Patrzyłem na jej figurę, na twarz, w oczy, analizowałem nasze dotychczasowe sprzeczki i spotkania, przypominałem sobie jej reakcje, gdy ją wkurzałem, jej uśmiech… I do tego znowu naszło mnie to przyjemne ciepło, a serce zaczęło mi szybciej bić. Cholera jasna, czemu to takie trudne?!

 Wstałem i stanąłem obok regału, na którym było mnóstwo piłek do siatkówki. Włożyłem ręce do kieszeni i ponownie zacząłem myśleć. Ale to męczące! W dodatku głowa mnie boli! O, bogowie, ratujcie!

 Spojrzałem na wyświetlacz komórki. Za piętnaście minut kończą trening. Przesiedzieliśmy tu prawie dwie godziny?! Zabiję tego debila! Przysięgam, że uduszę go gołymi rękami!

 Spojrzałem na Akinę. Na jej twarzy widniała złość, ale też bezradność i lekka niepewność.

 - Aomine…- zaczęła.- Nie rozumiem, czemu Akashi to zrobił.

 - Wiesz, tak naprawdę to był pomysł Kise i Sayaki- podrapałem się nerwowo w tył głowy. Natychmiast znalazła się przy mnie.

 - Jak to ich pomysł?!- zapytała z wściekłością w głosie.

 - Bo widzisz… He, he, jak by ci to powiedzieć… Chcą nas zeswatać.

 - CO?!- podniosła głos.

 - Ubzdurali sobie, że mamy sobie wszystko wyjaśnić i w ogóle.

 Doszedłem do wniosku, że lepiej jej teraz o wszystkim powiem. Jeśli by się później dowiedziała, że kłamałem, mnie też mogłoby się oberwać.

 Zacisnęła dłonie w pięści i walnęła nimi w drzwi.

 - SAYAKA, KRETYNKO!- krzyknęła.- WYPUŚĆ MNIE W TEJ CHWILI!

Cisza. Nie pomogło walenie w drzwi ani jej wrzaski i przezwiska skierowane w stronę dziewczyny.

 Wtedy już byłem pewien.

 Złapałem ją w pasie i przycisnąłem do ściany.

 - Co robisz, kretynie?!- zaczęła się szarpać, ale wzmocniłem uścisk.

 Spojrzałem jej z powagą w oczy i złożyłem pocałunek na jej wargach. Zesztywniała na moment, lecz po chwili cicho westchnęła.

 - Kocham cię, buraku- oderwałem się od niej.- Naprawdę cię kocham i cholernie mi na tobie zależy.

 Przez chwilę myślałem, że zamieniła się w słup. Kilka sekund później szeroko się uśmiechnęła i zarzuciła mi ręce na szyję.

 - Też cię kocham- szepnęła i pocałowała mnie.

 Jezu, jak ona nieziemsko całuje! Żadna dziewczyna, z którą miałem do tej pory jakąkolwiek styczność, nie miała takich wspaniałych ust. Jej wargi były delikatne, miękkie, a w pocałunek chyba wkładała wszystkie swoje uczucia.

 Zachwialiśmy się, a po chwili potknąłem się o jakąś piłeczkę i wylądowaliśmy na podłodze. Leżała na mnie i z uśmiechem wpatrywała się w moje oczy. Jej tęczówki były brązowe. Wręcz piwne. A było w nich szczere szczęście i miłość do mojej osoby. Dobrze zrobiłem wyznając jej swoje uczucia? A jeśli coś pójdzie nie tak i nie będziemy razem? Nie, nie mogę tam myśleć. Prędzej czy później i tak bym jej to powiedział. Długo bym nie wytrzymał.

 Przekręciłem się gwałtownie i znalazłem się nad nią.

 - W tym związku ja jestem górą, kotku.- szepnąłem jej do ucha i lekko je przygryzłem.

 - Zboczeniec- sapnęła.

 - Ale twój zboczeniec.- uśmiechnąłem się chytrze i ponownie złączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku.

 Ręce wplotła w moje włosy i oddawała moje całusy z taką samą pasją jak ja. Nigdy nie czułem takiego szczęścia. Mogę spokojnie powiedzieć, że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.

 

 ~Akina~

  Ja nadal w to nie wierzę. Aomine Daiki, ten rozpuszczony, arogancki, samolubny, wkurzający dupek wyznał mi miłość. A byłam przekonana, że nigdy tego nie zrobi! Za każdym razem, gdy go widziałam, żołądek podskakiwał mi do gardła, a serce przyspieszało. Próbowałam wyrzucić go ze swojej głowy, ale mój durny mózg ciągle mi o nim przypominał. W końcu się poddałam i mogłam tylko czekać na rozwój wydarzeń. I ku mojemu zaskoczeniu, nadszedł on dość szybko. Kto by pomyślał, że wyzna mi miłość w szkolnym schowku?

Po raz kolejny westchnęłam, gdy zaczął jeździć nosem po mojej szyi. Ma taką przyjemną, opaloną skórę… Od dawna chciałam poczuć jego dotyk, ale nie sądziłam, że będzie aż tak przyjemny i delikatny. Nie przeszkadzało mi, że na mnie siedział. Nie przeszkadzała też twarda i niewygodna podłoga. Liczył się on i ta wyjątkowa chwila.

 - Aomine…- szepnęłam, gdy poczułam, że ręką gładzi mój policzek.

 - Hmm?- spytał.

 - Czemu ja? Czemu pokochałeś akurat mnie?

 - Bo jesteś wkurzająca i byłaś dla mnie wyzwaniem. A sama przecież wiesz, że jestem zdobywcą i zawsze wygrywam. Oprócz tego… Cholernie mi się podobasz, masz całkiem niezły charakterek i po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że to jest TO. Ja to czuję, Akina. Kocham cię.

 Mimowolnie się zarumieniłam. Powtórzył to! Błagam, oby to tylko nie był sen! A jeśli jest, to nigdy nie chcę się obudzić.

 Znów mnie pocałował. Boże, nawet mój były tak dobrze nie całował. Czułam się jak w niebie. Tak dobrze… Więcej, Daiki, więcej. Jeszcze… Nie przerywaj.

 - Ha! Wiedziałem!- drzwi nagle otworzyły się i stanął w nich Kise z szerokim uśmiechem na twarzy. Tuż obok pojawiła się Sayaka.- Hej, wszyscy! Udało się!

Aomine podniósł głowę, a w oczach miał wyraźną chęć mordu. Wstał i podszedł szybko do modela, łapiąc go za koszulkę.

 - Pojebało cię do reszty?!- krzyknął.- Żeby tak ludzi zamykać w schowku?!

 - No ale dzięki temu jesteście razem- uśmiech nie znikał mu z twarzy.

  Daiki warknął i przeklął pod nosem, a ja w tym czasie podeszłam do jakże kochanej siostrzyczki.

 - Jeszcze jeden taki numer, a lądujesz na śmietniku- ostrzegłam ją i miałam ochotę cisnąc w nią piorunem z oczu.

 - Oj, Akina, nie przesadzaj!- oparła swoje dłonie na moich ramionach, po czym mnie mocno objęła.- Gratuluję! Musisz zadzwonić do Taigi! Najchętniej bym cię wyściskała, ale zostawię to Aomine- mrugnęła do mnie i mnie puściła.

Nawet nie wiem kiedy otoczyło nas całe Pokolenie Cudów. Murasakibara wcisnął mi i Daikiemu w ręce jakieś słodycze, Midorima mruknął coś pod nosem, co chyba miało znaczyć ,,No wreszcie, ile można czekać”, po czym nam pogratulował i szybko się ulotnił. Kise nie zamykał się buzia i ciągle coś paplał, Kuroko prawie przyprawił nas o zawał, mówiąc, że do siebie pasujemy, a Akashi zmierzył nas czujnym spojrzeniem.

 - Daiki, masz biegać przez dwadzieścia minut, bo zaniedbałeś trening- powiedział ostro.- Akina, masz jeden dokument do uzupełnienia. A, jeszcze jedno- wskazał na nas palcem.- Jeśli wasz związek skończy się dzieckiem, zginiecie.

 Przełknęliśmy ślinę, spojrzeliśmy na siebie, a chwilę później Aomine biegał wokół boiska. Reszta drużyny poszła do szatni, a Sayaka poszła później z Kise do kina. Zajęłam się papierkową robotą, na której wyjątkowo nie mogłam się skupić. Co chwila zerkałam na trenującego chłopaka i nagle mnie oświeciło. On od dziś jest MOIM CHŁOPAKIEM! Mam chłopaka!
___________________________________________________________________________________









 

 

 

 

 

 

 

 

 

7 komentarzy:

  1. Jeszcze nie przeczytałam, ale zobaczyłam napis "6 minut temu" i po prostu musze przeczytać, tak wgl to dziękuję, że go dodałaś, bo jutro mam konkurs z fizyki i się troche denerwuje xD
    No to ja lece czytać, czekaj na moją ocene rozdziału, ale sądze że i tak będzie zajebisty...
    .. z resztą, jak każdy ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, a mnie Hubercisz nie zna xD
      Jezuuuu *-* cudowne!
      Więcej! ❤

      Usuń
    2. Dziekuję! ^^ cieszę się, że cię nie zawiodłam! :D

      Usuń
    3. Kise nie zamykał się buzia i ciągle coś paplał, - zamykała

      Kise, jesteś boski, w końcu ogarnąłeś tych baranków XD Lecę dalej!

      Usuń
  2. "Jeśli wasz związek skończy się dzieckiem, zginiecie." - to zdanie wygrało wszystko xDD WYGRAŁO ŻYCIE!! Nadal się z niego śmieję.
    Wybacz, ale nie wyobrażam sobie Aomine w roli amanta, który po kilka razy powtarza dziewczynie, że ją kocha :/ Dlatego to nie wygrało życia.. Było obciachowo jak tak wyznawał jej uczucia xD *jak w każdym jej opowiadaniu, bo przecież seme musi po 10 razy w czasie stosunku wyznać uke, że go kocha*
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha,cieszę się XD :D
      Nawet Aoś potrafi wykrzesać z siebie trochę romantyzmu XD
      Pozdrawiam :D

      Usuń