piątek, 23 października 2015

Rozdział 24

Mam już pomysł na dalszą akcję :D Może i wyda wam się dziwna, ale pamiętajcie, że jestem pozytywną wariatką, która lubi dziwne rzeczy XD To, co się będzie działo, nagle mi wpadło do głowy i jakoś nie chce wypaść... Ale to w kolejnych rozdziałach ^^
___________________________________________________________________________________

 ~Aomine~

 Za kilka dni testy semestralne. Wypadałoby się trochę poduczyć, ale mi się nie chce. Znów zdam się na swoje nieopisane i zajebiste szczęście w trafianiu poprawnych odpowiedzi. Nie mam głowy do siedzenia nad książkami, więc muszę sobie jakoś poradzić. Mój fart na takich sprawdzianach jest ogromny. Prawie w ogóle się nie uczę, a zdaje je bezproblemowo. Do tej pory zawsze mi się udawało, ku zaskoczeniu nauczycieli, którzy grozili mi, że obleję. Uwielbiam patrzeć na ich zszokowane miny! Nie mają się do czego przyczepić i to jest cudowne.

 Leżałem na łóżku w domu Akiny i patrzyłem, jak siedziała przy biurku, robiąc ważne notatki. Ciągle zerkała do książek, sprawdzała coś w Internecie, pisała… Że też jej się chciało.

 - Ej, a może gdzieś pójdziemy? - zaproponowałem, ale nawet na mnie nie spojrzała.

 - Nie mogę – odpowiedziała po chwili. – Muszę się uczyć do egzaminu. Ty też powinieneś. Nawet książki nie otworzyłeś.

 - I tak zdam.

 - A jak nie?

 - Zdam – posłałem jej pewny siebie uśmiech, na co ona głośno westchnęła.

 - Ja już  z tobą nie mogę – jęknęła. – Ruszyłbyś się wreszcie, a nie… A, właśnie!

Usiadła koło mnie i z powagą spojrzała mi w oczy. Jezu, co ona wymyśliła?

 - Masz zakaz kupowania i oglądania pornosów. – odezwała się po chwili ciszy.

 - CO?! – wykrzyknąłem. – Czeeemuuu?!- zawyłem teatralnie i dotknąłem ręką klatki piersiowej.

 - Bo mi to nie odpowiada. A niech no tylko dowiem się, że coś takiego przeglądałeś, marny twój los. I z nami oczywiście koniec.

  - A, rozumiem. Wolisz, bym oglądał twoje piękne i krągłe wdzięki? – zapytałem bezceremonialnie, gapiąc się na jej biust.

 - N-N-Nie! – odwróciła się do mnie plecami. Przód ma znacznie ładniejszy. – Nie to miałam na myśli! Po prostu czułabym się… zdradzana.

 - Zdradzana?

 - To tak, jakbyś gapił się na inne dziewczyny, a mną przestał się interesować. Jakbyś z nimi chciał iść do łóżka, jakbym ja się nie liczyła, jakby ci tylko zależało na fizycznej przyjemności, jak…

 O czym ona, do cholery jasnej, bredzi?! Mam dziewczynę i miałbym się z innymi w tajemnicy zabawiać?! Odbiło jej?!

 Pchnąłem ją na łóżku i przygniotłem ją całym ciężarem ciała. Chwyciłem w dłonie jej policzki i powiedziałem:

 - Jeśli jeszcze raz powiesz lub pomyślisz o czymś takim, to naprawdę nie wiem, co ci zrobię – dotknąłem swoim czołem jej głowy. – Jak mogłaś to powiedzieć? Naprawdę sądzisz, że mógłbym się zdradzić dla zwykłej przyjemności? Nie jestem za dobry w wymyślaniu jakiś czułych słówek, ale o osobę, którą się kocha, należy dbać, nie? Więc czemu niby miałbym cię zdradzać, skoro cię kocham?!

 Aż zaniemówiła. Sam nie wierzę w to, że wypowiedziałem takie słowa. Ale to czysta prawda. Za nic w świecie bym jej nie zostawił. Jest dla mnie zbyt cenna.

 Patrzyła na mnie swoimi pięknymi oczami, aż nagle samotna łza spłynęła po jej policzku. Co ja znowu powiedziałem, że zaczęła płakać?!

 - P-Przepraszam – odezwała się nagle i dotknęła moich dłoni. – Też cię kocham.

  Patrzyliśmy sobie w oczy przez kilka sekund, po czym ją czule pocałowałem. Znów ta wiśniowa pomadka… Taka słodka, idealnie do niej pasująca. Zatopiłem się w jej wargach i zacząłem pogłębiać pocałunek, wsłuchując się w jej ciche westchnięcia. Wplotła mi ręce we włosy i przyciągnęła mnie jeszcze bliżej siebie. Oddawała każdego mojego całusa i nie ustępowała. Zszedłem na jej szyję. Najpierw jeździłem po niej nosem, a potem zacząłem ją całować. Jęknęła. Uśmiechnąłem się pod nosem. Jak każda dziewczyna lubi takie pieszczoty. Przygryzłem płatek jej ucha i wyszeptałem:

 - Masz gładką skórę.

 Wróciłem do całowania jej szyi i czułem, jak rękoma masuje moje barki. Odchyliła lekko głowę, bym miał więcej miejsca. Szybko się dziewczyna uczy. Cóż, w końcu jestem w tym mistrzem. Przesunąłem się z pocałunkami na jej ramiona, lekko je odsłaniając. Jezu, jest tak cholernie seksowna! Ona chyba nie wie, jak na mnie działa! Albo wie i to perfidnie wykorzystuje. Ta jej święta zasada, że seks dopiero po ślubie, zaczyna mnie irytować. Rozumiem, że jeszcze nie jest gotowa, w końcu ma uraz po swoim byłym, ale mam czekać do nocy poślubnej?! Zresztą kto tu w ogóle o ślubie myśli?! Wolałbym, by była gotowa najpóźniej za rok. Tfu, co ja gadam! Wolałbym, by była gotowa już dziś! Mam wielką ochotę się z nią kochać. Teraz. Zaraz. Natychmiast.

 Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Od razu przerwała pocałunek i westchnęła.

 - To pewnie Sayaka nie wzięła kluczy. – Odezwała się i wstała.

 Niechętnie jej na to pozwoliłem i poszedłem za nią do przedpokoju. Jakie było moje zdziwienie, gdy obok Sayaki zobaczyłem też Kise. Spojrzeliśmy na siebie, a po chwili na twarzy modela pojawił się szeroki uśmiech.

 - Aominecchi! – krzyknął uradowany. – Nie wiedziałem, że też tu będziesz!

 - Ty, patrz, jaka zajebista niespodzianka – mruknąłem. Po kiego przyszedł tu ze swoją dziewczyną? Pewnie chcieli mieć trochę spokoju dla siebie. Ups, coś im nie wyszło.

 - Zaprosiłam Kise na kolację.- Sayaka przytuliła siostrę na powitanie, a mi pomachała. – Aomine, też zostaniesz?

 - Pewnie! – miałbym przegapić okazję zjedzenia smakołyków przygotowanych przez Akinę?

 - Trzeba mnie było uprzedzić, to bym coś zrobiła – Akina nie wyglądała na przekonaną. – Teraz to nie ma na to za bardzo czasu.

 - Zamówimy pizzę! – zaproponowała Sayaka. - Aomine, lubisz?

 Kiwnąłem potwierdzająco głową. Dawno tego nie jadłem, więc chętnie sobie przypomnę jej smak. Wprawdzie miałem ochotę na jakieś mięso z ryżem, ale pizzą też się zadowolę.

 Akina poszła zamówić dwie duże pizzy, a my w tym czasie usiedliśmy na kanapie w salonie. Sayaka przyniosła szklanki z sokiem wiśniowym i zaczęliśmy rozmowę. Po chwili do salonu weszła Hyuga i zajęła miejsca koło mnie.

 - Co robiliście zanim przyszliśmy? – zapytała Kuso. – Nauka do egzaminów?

 - Z tym kretynem się nie da – moja dziewczyna wskazała mnie. – Ja próbowałam. A wy co porabialiście?

 - Najpierw poszliśmy do cukierni, potem do biblioteki, bo potrzebowałam jednej książki, a na koniec przyszliśmy tutaj.

 Sayaka zaczęła nawijać o jakiś przecenach, które widziała na mieście i Kise obiecał jej, że pójdą jutro do sklepu. Pięknie, jeszcze chwila, a…

 - Aominuś – zaczęła Akina. A nie mówiłem?! – Pójdziesz ze mną jutro, prawda?

 - Nie – odpowiedziałem twardo i skrzyżowałem ramiona na klatce piersiowej. – I nie przekonasz mnie.

 - Daikuś no… Nie bądź taki.

 - Te twoje maślane oczka nie robią na mnie żadnego wrażenia.

Nie ustąpię jej tak łatwo. Już wiem, jak to by się skończyło. Zaciągnęłaby mnie do stu sklepów, nawybierałaby ciuchów, butów i kosmetyków, a na koniec ja musiałbym nieść ponad połowę z tych rzeczy. Nie mam zamiaru bawić się w tragarza.

 - Aomine! - podniosła głos. Oho, zaczyna się. – Dlaczego Sayaka nie ma takiego problemu, a ty nawet nie chcesz pójść ze mną do zwykłego sklepu?!

 - Bo nie jestem jak ten piękniś i jako facet nie lubię łażenia po babskich sklepach.

 - Aominecchi!- Kise wskazał na mnie oskarżycielsko palcem wskazującym. – W czym ty widzisz problem? I nie nazywaj mnie pięknisiem! To, że dbam o swój wygląd, to nic złego! Zrób dla Akinacchi coś miłego i pójdź z nią do sklepu.

 - Trzy do jednego, przegrałeś – podsumowała Sayaka i dopiła swój sok. – Idziemy we czwórkę.

 - To WY tak postanowiliście, nie ja- burknąłem i odwróciłem lekko głowę, stawiając na swoim.

 - A jeśli cię pocałuję? – spytała nagle Akina, co wzbudziło moje zainteresowanie. Łaskawie na nią zerknąłem.

 - Możesz spróbować – uśmiechnąłem się chytrze. Coś czuję, że to może być przyjemne przekonywanie. – Ale musisz się postarać.

 Chwilę później usiadła na moich kolanach i brutalnie wpiła się w moje usta. Wsunęła swój język do mojej buzi i zaczęła coraz bardziej napierać. Ona umie tak całować?! Czemu to do tej pory ukrywała?! O, nie będę jej dłużny. Zaczęła się prawdziwa bitwa na języki. Jeszcze nigdy się z nią tak nie całowałem. Rzeczywiście przypomina lwicę. Piękna, zgrabna, a do tego ostra i ma charakterek. Zupełnie zapomniałem o Kise i Sayace. Położyłem ręce na biodrach Akiny i z przyjemnością smakowałem jej ust. Całowała perfekcyjnie. Nie miałem jej czego zarzucić.

 -  To pójdziesz? – oderwała się ode mnie i spojrzała mi w oczy.

 - Przekonałaś mnie - mruknąłem zadziornie. – Ale mogłabyś to powtórzyć.

 - Wybij to sobie z tej pustej łepetyny!

 Wstała z moich kolan i usiadła na drugim końcu kanapy.

 - Wyglądaliście słodko – skomentowała Sayaka, szczerząc się w naszą stronę.

 - Aominecchi, jednak potrafisz być dla kogoś czuły – uśmiechnął się Kise.

 Ludzie, za co? Teraz będą mi to wypominać do końca życia? To chyba normalne, że całuję się z własną dziewczyną. Chociaż w sumie bez tej dwójki byłoby lepiej… Może nawet bardziej pikantnie? Uh, mam ochotę na powtórzenie tego z małym dodatkiem. Czemu ona aż tak na mnie działa? Cóż, kiedy indziej się nad tym zastanowię. Pizza przyszła i ktoś musi się zająć jedzeniem.

 

 

 Wiedziałem, że tak będzie. Po prostu to wiedziałem!

 Dziewczyny zaciągnęły nas do największego centrum handlowego w okolicy i rzucały się prawie na każdą wystawę. Nie powiem, że na tym nie skorzystałem, bo do mojej szafy dołączyły dwie koszulki, spodnie i kilka par skarpetek, ale to nie zmienia faktu, że robiłem za tragarza. Targałem zakupy Akiny od dwóch godzin i dzielnie to znosiłem. Kise jakoś niespecjalnie narzekał. Znał się na modzie, więc co jakiś czas doradzał dziewczynom jakieś dodatki czy kolory ubrań. Czasem się zastanawiam, czy on przypadkiem nie był kiedyś babą, ale po nieudanej operacji stał się pedalskim facetem. Wprawdzie nie ma cycków, za to coś mu dynda między nogami, ale mimo tego zachowuje się jak baba. Bywają dni, że ma swoje humorki i wtedy mam dużą ochotę sprawdzić, czy przypadkiem nie ma miesiączki. Tyle lat przyjaźnię się z Satsu, że umiem już rozpoznawać TE dni i TE zachowania. Po co dziewczyny to w ogóle mają? Okres tylko przeszkadza i przysparza wszystkim samych problemów. Dziewczyna to się może bezkarnie wydzierać, a wystarczy, że chłopak raz podniesie głos, to już wszyscy mówią, że ją bije. Gdzie tu sprawiedliwość? Dodatkowo miesiączka uniemożliwia seks. Żadna frajda pieprzyć się z babą, której co chwila wylatuje czerwona ciecz z dziurki. To musi być ohydne. Nie chciałbym być dziewczyną. Chłopcy i tak wystarczająco cierpią, słuchając ich ciągłych narzekań, żalów, kompleksów, wrzasków, płaczu i zmian nastroju.

 Wracając do zakupów- masakra. Ręce mi już zaczynały drętwieć, a irytacja wzrastała z każdą minutą. Miałem dużą ochotę rzucić te wszystkie torby na ziemię, ale cudem się od tego powstrzymywałem. Wolałem nie robić afery w miejscu publicznym. Nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna. Miała ładne włosy i w ogóle, ale jej piersi… Miseczka F! Zaraz się jednak opamiętałem. Mam dziewczynę.

 - Em, Aomine Daiki? – zaczęła zalotnie. Natychmiastowo zobaczyłem w oczach Akiny niebezpieczne ogniki. Niechętnie przytaknąłem. – Mógłbyś mi… pomóc? Choć na chwilę ze mną.

 Lekko przymknęła oczy, robiąc bardziej seksowną minę. W tym samym czasie poczułem wyładowania elektryczne od Akiny. Wręcz czułem ostrość jej piorunów.

 - E, sorki, ale nigdzie nie idę – odparłem pewnie i starałem się nie patrzeć na jej biust. – Mam dziewczynę, więc nie chcę cię widzieć.

 
Zgrabnie ją wyminąłem, nie zwracając uwagi na jej zbaraniałą minę. Domyślam się, że żaden facet jej jeszcze nie odmówił. Na samą myśl o ilościach penisów, które już odwiedziły jej wnętrze, przeszły mnie ciarki. I ja niby miałbym iść z nią na szybki numerek?! Chyba zmysły postradała lub uderzyła się mocno w głowę.

 - Aomine Daiki, gapiłeś się na jej cycki! – Akina wycelowała we mnie wskazującym palcem i podejrzewam, że gdyby wzrok mógłby zabijać, leżałbym już martwy u jej stóp.

 - Wcale nie! – zaprzeczyłem. – Spławiłem ją, więc nie masz mi nic do zarzucenia!

 - Co nie zmienia faktu, że spojrzałeś na jej biust!

 - Twój i tak jest ładniejszy.

 Już otwierała usta, by coś powiedzieć, ale zamiast tego zacisnęła dłonie w pięści. Sayaka pociągnęła ją do sklepu obuwiowego i pewnie czeka nas tak kolejne pół godziny przymierzania butów.

 - Te czarne czy granatowe? – zapytała Akina. – Aomine, które wyglądają lepiej?

 Jeszcze się mnie o radę będzie pytać… Szpilki jak szpilki, wysokie, irytująco stukają o podłogę, jedynie różnią się kolorami. I to właśnie kolor jest największym problemem. Słyszałem, że czarny pasuje do wszystkiego, więc…

 - Czarne – odpowiedziałem po chwili, patrząc na jej nogi.

Stanęła przede mną i stwierdziłem, że szpilki jej bardzo pasują. Wydłużają jej nogi i powodują, że jest jeszcze szczuplejsza, co akurat nie zawsze musi dobrze wyglądać. Ale w jej przypadku wyglądają świetnie. Zresztą nie widziałem jej jeszcze w czymś, w czym by źle wyglądała.

 Kiedy wreszcie skończyły się te istne tortury, zwane babskimi zakupami, poszliśmy do najbliższej kawiarni i zamówiliśmy po porcji lodów. Tak mi ręce zdrętwiały, że nie wiem, jak doniosę to wszystko do jej domu. Jeśli mi ramiona nie odpadną, to będzie cud jakiś. Okazało się, że zimne lody działają kojąco na moje zdrętwienia, więc zanim je zjadłem, prawie całe się rozpuściły.  O tak, tego mi było trzeba.
___________________________________________________________________________________




 

 

 

6 komentarzy:

  1. Fajny rozdział ** Czekam na kolejny ^^
    PS Mam nadzieję, że Aomine przeżyje jakoś bez pornosów :3 ~ Osama

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeżyje, przeżyje :P Innego wyjścia nie ma :D Dzięki ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. "Aominecchi!- Kise wskazał na mnie oskarżycielsko palcem wskazującym." - Coś mi tu zgrzyta :c

    Sto punktów dla Aomine za powstrzymanie się i myślenie! Lecę dalej!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet on włącza czasem myślenie XD

    Dzięki ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy tylko moje zakupy nie wyglądają w ten sposób? .-. "Typowe zakupy Izu:
    *Jadymy do focusa
    *Wchodzimy do empika
    *Bierzemy mangi lub książki, lub mangi i książki
    *Jedziemy do domu"
    No, ale cuuusz xDD Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń