~Aomine~
Wiem, co przeszła i wiem, że jej były chciał ją wykorzystać
seksualnie. Widziałem niepewność w jej oczach, a nie tego chciałem. Ma rację.
To powinna być wyjątkowa chwila i ona musi tego chcieć. W końcu jest dziewicą i
swój pierwszy raz będzie miała z kimś naprawdę niezwykłym i zajebistym-
oczywiście chodzi o mnie.
Spojrzałem na nią. Zasnęła. Na twarzy miała
lekki uśmiech, a pasmo włosów niesfornie opadło jej na policzek. Natychmiast je
poprawiłem, a ona mruknęła coś niewyraźnie i mocniej się do mnie przytuliła. Tak,
zdecydowanie jestem ogromnym szczęściarzem.
- Obudź się, leniu jeden!- po raz kolejny
szturchnęła mnie mocno w ramię.- Za dwadzieścia minut musimy wyjść!
Mruknąłem pod nosem coś na kształt ,,Nie
musimy dziś nigdzie iść”, po czym mocno ją do siebie przytuliłem. Chciała się
wyszarpnąć, ale ze mną nie miała najmniejszych szans. Oplotłem ramionami jej
talię, a nosem gładziłem ją po szyi. Poczułem, jak się wzdrygnęła, ale po
chwili westchnęła cicho.
- Musimy się zbierać- powiedziała nagle.-
Akashi może się wkurzyć.
- Kogo obchodzi zdanie tego sadysty?-
spytałem.
- Wolałabym mu nie podpaść. Poza tym… Co inni
mogą sobie pomyśleć?
- Nie obchodzi mnie to.- odpowiedziałem i
zacząłem bawić się jej włosami.
- Aomine… wstawaj.
- Nie zabrzmiałaś przekonująco.
- No rusz się!
- E-e. Nie przekonałaś mnie.
Ponowiła próby wydostania się z moich ramion,
co oczywiście nie poskutkowało.
- Kretynie!- krzyknęła.- Muszę iść jeszcze do
domu po ubrania!
- Zostań ze mną…- wymruczałem do jej ucha.-
Jak raz sobie odpuścisz dwie pierwsze godziny, to nic się przecież nie stanie.
- Ale…-
zająkała się.- Ale… Przecież… Muszę iść…
-
Zamknij się wreszcie- czule ją pocałowałem, a po chwili wydała z siebie cichy
jęk. I tu cię mam, kotku!
Nagle usłyszeliśmy dźwięk jej telefonu.
Podniosła się i wzięła komórkę do ręki. Odebrała, a po chwili usłyszeliśmy
głośny krzyk Sayaki.
- GDZIE
TY JESTEŚ?!
Odsunęła urządzenie od ucha i skrzywiła się.
- Jeszcze u Aomine- odpowiedziała po chwili.
- To
rusz się i łaskawie przyjdź do domu! A tak w ogóle to co ty… KISE! Tego nie
miesza się z jogurtem!
- Chyba nie tylko
Akina spędziła noc ze swoim chłopakiem- zaśmiałem się.
Byłem pewien, że Sayaka spaliła właśnie
dorodnego buraka.
- Eee…
My nie ten tego…- jąkała się.- Zresztą
sami wiecie… Hehe…
- Ty się tu nie tłumacz- Akina przewróciła
oczami.- Przez tego głąba nie będzie nas na pierwszej lekcji.
- To ja
już nie wnikam w te szczegóły- dałbym sobie rękę uciąć, że na jej twarzy
pojawił się zboczony uśmiech.- Do
zobaczenia.
Rozłączyła
się i odłożyła telefon na szafkę. Westchnęła i odrzuciła kołdrę na bok.
Postawiła nogi na podłodze i już chciała wyjść z pokoju, ale posadziłem ją
sobie na kolanach. Spojrzała na mnie ze zdziwieniem, a potem się uśmiechnęła.
- Wiesz…- zaczęła.- Może byśmy dziś gdzieś
poszli? Przecież pary zawsze gdzieś chodzą, więc…
- Gdzie byś chciała?- w sumie to nie jest taki
zły pomysł.- Od razu mówię, że zakupy odpadają. Nie będę robił za twojego
tragarza.
Uśmiech od razu zniknął jej z twarzy.
- Ale jesteś- mruknęła i odwróciła głowę.- A
ty gdzie byś chciał, co?
- Może na lody?- zaproponowałem.- Znam świetną
lodziarnię.
Humor natychmiast się jej poprawił. Lody są
jej słabością i wiem, że uwielbia je jeść. Ciekawe, czy lubi też te inne lody… Te
że tak powiem cielesne… Trzeba by kiedyś o to zapytać.
Wstała z moich kolan i już chciała iść do
łazienki, ale zatrzymała się przy drzwiach.
- Em, Aomine?- zaczęła.- Dasz mi jakąś bluzkę?
Uśmiechnąłem się do niej i podszedłem do
szafy. Wyciągnąłem z niej pierwszą lepszą koszulkę i podałem ją jej. Wyszła, a
ja pościeliłem łóżko i ubrałem się. Pewnie i tak będzie siedzieć w łazience pół
godziny, więc wolałem nie czekać aż z niej wyjdzie.
- Eee… Aomine?- usłyszałem jej nieco
zawstydzony głos.
Spojrzałem na nią i nagle naszła mnie chęć
rzucenia jej na łóżko. Moja koszulka sięgała jej do połowy ud i spadała jej z
ramion, odsłaniając kawałek czarnego stanika.
- Nie masz czegoś mniejszego?- jej pytanie
wyrwało mnie z moich przemyśleń i wyobrażania jej sobie w samej bieliźnie.
- Sprawdzę u mamy. Ale jak dla mnie, to możesz
w tym zostać.- mrugnąłem do niej, a ona się odrobinę zarumieniła.
Po chwili wróciłem, niosąc ze sobą niebieską
bluzkę na ramiączka. Poszła z tym do łazienki, a dwie minuty później wróciła
już ubrana. Moja rodzicielka wprawdzie była szczupła, ale jej ubrania i tak
trochę wisiały na Akinie. Właściwie to zaczynam podejrzewać, że moja dziewczyna
na anoreksję. Nie, może przesadziłem, ale przydałoby się jej troszkę więcej
mięsa.
Zeszliśmy do kuchni, gdzie Akina zajęła się
przygotowywaniem śniadania. Zrobiła makaron z kurczakiem. Pachniało pysznie. Zajęliśmy
miejsca przy stole, po czym nałożyła odpowiednie porcje. Do szklanek nalała
herbaty, a po chwili zaczęliśmy jeść. Dawno nie jadłem tak dobrego śniadania! Było
pożywne, ale co najważniejsze- smaczne. Mogłaby u mnie nocować codziennie.
- Idź pozmywaj- powiedziała, gdy skończyliśmy
posiłek.
- Czemu ja?- jęknąłem.
- Bo ja to wszystko przygotowałam. Poza tym
lubię porządek, więc się rusz.
Wyszła z kuchni, zostawiając mnie z talerzami
i zlewem. Westchnąłem. Zabrałem się za zmywanie. Tym razem nie miałem problemów
z odróżnieniem płynu do mycia naczyń od środka do zmywarek. I wtedy coś sobie
uświadomiłem. Akina jest ładna, seksowna, prawdopodobnie seks z nią będzie
przyjemnością, gotuje, lubi porządek, co znaczy, że sprząta, radzi sobie z
dziećmi… Żona idealna! No tylko się jej za kilka oświadczyć.
Skończyłem zmywać i poszedłem do salony, gdzie
siedziała moja dziewczyna. Wreszcie moja! To tak ładnie brzmi… Moja dziewczyna.
Nikomu jej nie oddam.
Usiadłem obok niej i objąłem ją ramieniem. Uśmiechnęła
się do mnie i powiedziała:
- Muszę iść do domu.
- Po co?
- Po czysty mundurek.
Westchnąłem, ale leniwie podniosłem się z
kanapy.
- Idziesz ze mną?- zdziwiła się.
- A czemu nie?
Wzruszyła
ramionami i wzięła swoje rzeczy. Kilka minut później byliśmy już w drodze do
jej mieszkania.
- Myślisz, że Akashi bardzo się wkurzy?-
zapytała nagle.
- Może nawet nie zauważy naszej nieobecności-
odpowiedziałem, ale byłem pewien, że tak się nie stanie. On wie o wszystkim.
Czasami dowiaduje się o czymś nawet szybciej niż osoba, której dotyczy jakaś
sprawa.
- Wątpię- mruknęła niezadowolona.- Jak coś, to
wszystko zwalę na ciebie.
- Ej!
Jak coś, to będziemy w tym razem siedzieć!
- Nie ma mowy! To TY mnie siłą przetrzymałeś w
sypialni i nie pozwoliłeś mi wyjść z pokoju!
- Ale ci się to podobało.
Otwierała usta, by coś powiedzieć, ale szybko
je zamknęła i poczerwieniała ze wstydu.
- N-Nieprawda- powiedziała szeptem.
- Kłamiesz, buraku- nachyliłem się nad nią.-
O, jakie dorodne rumieńce!
Szturchnęła
mnie mocno łokciem w bok i odwróciła lekko głowę.
- Ej, do twarzy ci z rumieńcem- objąłem ją
ramieniem.
Doszliśmy do jej domu, gdzie szybko się
przebrała i spakowała potrzebne książki. Za trzydzieści pięć minut zaczyna się
kolejna lekcja, więc mieliśmy jeszcze czas. Akina zeszła na dół w mundurku
szkolnym (szczerze mówiąc, to wolę ją bez niego, w normalnym, codziennym
ubraniu), a chwilę potem wychodziliśmy już do szkoły. Złapałem jej dłoń i
uśmiechnąłem się do niej. Po raz kolejny zarumieniła się i spojrzała na nasze
splecione dłonie.
- Wstydzisz się tego?- zapytałem.
- N-Nie!- zaprzeczyła.- Tylko… Zapomniałam,
jakie to wspaniałe uczucie.
- To teraz możesz sobie przypomnieć.
Szliśmy tak w milczeniu całą drogę, ale mi to
nie przeszkadzało. Ważne, że ona kroczyła obok mnie, trzymając mnie za rękę.
Kiedy weszliśmy na teren szkoły, zrobiliśmy spore zamieszanie. Wszyscy zaczęli
coś między sobą szeptać, niektórzy nawet wskazywali na nas palcami. Dziewczyny
rzucały Akinie zazdrosne spojrzenia i patrzyły na mnie z pożądliwością. O nie,
moje panie! Ja już mam swoją wybrankę i żadnej nie zaproszę do sypialni.
- Akina! Aomine!- usłyszeliśmy krzyk Sayaki. Biegła do nas razem z Kise.
- Jak ci minęła noc?- zapytała Akina z
uśmiechem.
- Mogę spytać o to samo- pokazała mi język.
- Akashicchi chce was widzieć- powiedział
nagle model, psując nam dobry humor. A jednak. Już wie. Co za gnida. Nie było
nas tylko na jednej lekcji! Nawet wyrobiliśmy się na drugą, ale ten sadysta i
tak się o tym dowiedział! Marny nasz los! Zginiemy w bólu… Zginiemy bez seksu!
Nie, to niemożliwe… Przecież… Przecież ona miała ze mną kiedyś… I miało być miło…
I miała się z tego powodu cieszyć…!
- Chodź- pociągnęła mnie za rękę.
Zobaczyłem jeszcze współczujące spojrzenia
Kise i Sayaki, po czym zrównałem kroku z Akiną i razem szliśmy jak na ścięcie.
Matka mnie zabije, gdy dowie się, że zginąłem z tak błahego powodu!
___________________________________________________________________________________




"Matka mnie zabije, gdy dowie się, że zginąłem z tak błahego powodu!" ~ umarłam...
OdpowiedzUsuńXD
UsuńPopieram Haruu XD
OdpowiedzUsuńDluzszy kom w domciu :3
"Matka mnie zabije, gdy dowie się, że zginąłem z tak błahego powodu!" - (po raz kolejny) TO ZDANIE WYGRYWA WSZYSTKO! WYGRYWA ŻYCIE, OK?! Normalnie się w nim zakochałam xDDD Omg.. Oni to by się tylko seksili po kontach i nic więcej.. Kto to widział, takie rzeczy..
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Haha, to już mamy dwóch zwycięzców XD
UsuńPozdrawiam :D