piątek, 30 października 2015

AoKaga- A może jednak szczęście? Cz.2

Oto kolejna dawka yaoi :D
Z góry przepraszam za ewentualne schorzenie psychiczne XD
Uprzedzam, że nie biorę za to odpowiedzialności! :P
___________________________________________________________________________________
 ~Kagami~

  Wróciłem do salonu i zauważyłem rozwalonego na kanapie Aomine. Już chciałem go porządnie opieprzyć i wyprosić z domu, ale gdy podszedłem, doszło do mnie, że zasnął. No pięknie! I co ja mam zrobić? Wyglądał na naprawdę zmęczonego, ale jednak spał w moim domu, na mojej kanapie! Gdyby to był ktoś, kogo lubię, nie było by problemu. Ale to Daiki Aomine, co oznacza, że problem jednak jest. Wprawdzie jutro jest dzień wolny od szkoły, więc niby mógłby zostać, lecz… Nie, to przecież chłopak, który… Który… Ostatecznie nie jest taki zły i nawet go lubię. Taką małą ociupinkę, ale jednak lubię. Jak z nim przed chwilą gadałem, to wydawał się całkiem spoko. Wprawdzie dziś się biliśmy i znów mnie ograł w kosza, ale doszedłem do wniosku, że on po prostu taki jest. Beztroski, arogancki, pewny siebie, samolubny, irytujący i wkurzający do granic możliwości, lecz dzięki niemu jestem lepszy w kosza. Muszę przyznać, że te kilka ruchów, które mi pokazał, pomogły mi wygrać w meczu z Yosen. Udało mi się pokonać Murasakibarę, Himuro…

 Ech, niech śpi dalej. Prawdopodobnie będę tego jutro żałował, ale trudno. I tak nie mam siły wyganiać go z mieszkania. Poszedłem do łazienki, wziąłem szybki prysznic i uwaliłem się na łóżko w sypialni. Natychmiastowo zasnąłem.

                                                                    

                                                                   ***

 Obudzić go czy nie? Wprawdzie jest dzień wolny, godzina ósma trzydzieści rano, ale on nadal śpi na mojej kanapie. Kurwa, za miękki jestem. Normalnie to mógłbym go walnąć, gdyby mnie obraził choć jednym słówkiem, ale teraz, gdy go widzę śpiącego i przykrytego kocem…

 Poszedłem do kuchni zrobić śniadanie. Ugotowałem ryż, dodałem do tego kurczaka, a wszystko polałem sosem.

 - Co tam pichcisz?- usłyszałem zaspany głos Aomine.

 - Ile można spać, kretynie?- nie byłbym sobą, gdybym go nie obraził.

 - Długo- odpowiedział, po czym zerknął na patelnię.- Śniadanko? Co zrobiłeś?

 - Ryż, kurczak z sosem i herbata.

 - No, no- zagwizdał.- Niezła z ciebie kuchareczka.

 - Morda!

 Nałożyłem na dwa talerze dwie całkiem spore porcje, po czym położyłem je na stół. Jedliśmy, nawet trochę gadaliśmy o koszykówce. Akurat na ten temat Daiki miał wiele do powiedzenia. Aż dziwne, że on potrafi normalnie z kimś pogadać. Zawsze zbaczał na jakieś zboczone tematy, typu cycki, seks…

 - Te, Kagami, gdzie masz łazienkę?- zapytał nagle Aomine.- Muszę się umyć.

 - Nie możesz u siebie?- prychnąłem.

 - Nie chcę tak wychodzić na ulicę.

 - A myślałem, że jesteś flejtuchem…

 - Zamknij się!

 - Ech, pierwsze drzwi na lewo. Czekaj, dam ci jakąś bluzkę.

 Wstałem i poszedłem do swojego pokoju. Wyciągnąłem z szafy pierwszą lepszą koszulkę, po czym z niechęcią dałem ją Aomine. W sumie to wolę się z nim podzielić jedną częścią garderoby, niż wąchać jego smród.

 Gdy wszedł do łazienki, zabrałem się za sprzątanie ze stołu. Umyłem naczynia i odłożyłem je na właściwe miejsca. Ledwo zdążyłem usiąść na kanapie, usłyszałem dzwonek do drzwi. Westchnąłem i poszedłem otworzyć.

 - Co wy tu robicie?- spytałem, widząc w progu swoją drużynę.

 - Musimy szybko coś obgadać- powiedziała Riko i nie czekając na moje zaproszenie, weszła do środka.

 Po chwili cała drużyna zajęła kanapę (Bogu dzięki, że wcześniej ją złożyłem!) oraz podłogę. Przyniosłem jakieś ciasteczka, po czym stanąłem przy fotelu.

 - Dobrze, skoro już się zebraliśmy w jednym miejscu…- zaczęła trenerka, ale przerwało jej czyjeś marudzenie.

 - Kagami, nie masz jakiejś większej?- w salonie stanął Aomine, z moją koszulką w dłoni.

 Spojrzał zaskoczony na resztę drużyny, a oni wlepili w niego swoje rozszerzone gały. Akurat w takim momencie?

 - Co on tu robi?- zapytał Hyuga i zerknął na mnie.

 - Halo, ja tu stoję - warknął Daiki. - Nocowałem u niego.

 Spojrzenia całej drużyny spoczęły na mnie. No tak, kto by przypuszczał, że mój największy rywal mógłby u mnie nocować? Na pewno nie ja. Wszystko im wyjaśniłem, lecz dopiero po kilku minutach to do nich dotarło.

 - A ty byś wreszcie się ubrał!- zganiłem Aomine, a po chwili zobaczyłem jego kpiący uśmiech.

 - I co się tak złościsz? Faceta bez koszulki nie widziałeś?

 Właśnie miałem mu odpowiedzieć, że jest pieprzonym dupkiem, który nie ma za grosz kultury, ale przeszkodziła mi trenerka.

 - Czekaj! Jeszcze nie!- krzyknęła i podeszła do Aomine.- Wspaniała budowa ciała… Idealne proporcje… Nigdy nie widziałam czegoś takiego… Ramiona, nogi, brzuch… Wszystko jest… Idealne! Nawet lepsze niż u Kagamiego!

 Patrzyliśmy na nią jak na idiotkę. Nas też tak sprawdzała, ale żeby zawodnika z innej drużyny? I to w dodatku Aomine? I czego ona się tak nad zachwyca? Może i jest trochę lepiej zbudowany niż ja, ale jednak za bardzo go wychwala.

 Prychnąłem.

 - Ktoś tu jest zazdrosny!- kpiący śmiech tego kretyna był nie do zniesienia. Przynajmniej założył już koszulkę.

 - Morda!- krzyknąłem.- I wynocha z mojego mieszkania!

 - Oi, nie wiesz, że gości się nie wygania?

 W tym samym momencie usłyszałem dzwonek do drzwi. Kogo znów niesie? Nie wydawałem przecież żadnego przyjęcia!

Prawie zaliczyłem glebę w hollu, gdy moim oczom ukazała się Momoi wraz z Kise, Midorimą i Murasakibarą. Jeszcze tylko Akashiego brakuje i będzie piękny, nieznośny komplet.

 - Jest Dai-chan?- zapytała dziewczyna i w tym samym czasie dostrzegła swoją ofiarę.- Dai-chan! Za półgodziny jest spotkaniem z Akashim! Zapomniałeś?

Sądząc po minie tego kretyna stwierdzam, że zapomniał. Przeklął pod nosem i zaczął zbierać swoje rzeczy. Kto by pomyślał, że Aomine Daiki może być komuś tak podporządkowany?

 - Jednak nie musimy się spieszyć- mruknęła Momoi, a ten kretyn zatrzymał się na środku salonu i spojrzał na nią pytającym wzrokiem. Właśnie chowała telefon do kieszeni.- Mamy spotkanie dopiero za dwie godziny.

 - Co za cham!- wykrzyknął oburzony Aomine.- Żeby informować o odwołaniu spotkania, kilka minut przed jego rozpoczęciem!

 Zgniótł w dłoni plastikową puszkę po coli i wrzucił ją do kosza.

 - Kagami-chin, masz coś do jedzenia?- spytał nagle Murasakibara.

 Już chciałem mu odpowiedzieć, że nie i nie mam dla nich czasu, ale wtrącił się ten kretyn.

 - Ależ ma, ma - zarzucił swoje ramię na moją szyję. - Pyszny ryż z kurczakiem w sosie.

 Temu olbrzymowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Po chwili znalazł się w kuchni i zajął się szykowaniem dla siebie posiłku.

 - Zrobiłeś to specjalnie- warknąłem w stronę Aomine, który tylko głupio się uśmiechnął. Strąciłem jego rękę.- Dupek wredny- dodałem.

 - I kto to mówi?- prychnął, po czym usiadł na krześle przy stole.

 - Co robisz?- zapytałem, nie kryjąc złości i zdziwienia.

 - Siedzę, nie widać?

 - Ty już chyba wystarczająco się u mnie ugościłeś! Wynocha!

 - Mówiłem ci już, że gości się nie wygania.

 - A ja ci mówię, że nie można się do kogoś wpraszać, głąbie!

 - Nie ruszam się stąd- odparł leniwie i podparł dłonią podbródek.

 - Kagami-chin, masz jakiś sok?- spytał nagle Murasakibara.

 - W lodówce…- miałem wrażenie, że zaraz wybuchnę.

 - A, widzę. Tak przy okazji, to dobrze gotujesz. Chętnie wpadnę do ciebie na kolację.

 - C-Co?!

 - To całkiem niezły pomysł- ożywił się nagle Aomine.- Tylko zrób coś dobrego, młotku.

 Teraz będą mi się wpraszać na pory jedzeniowe?!

 - Wcale was nie zapraszam!

 - Nie potrzebuję zaproszenia- odparł pewnym siebie głosem.- Oi, Murasakibara, wpadamy do niego wieczorem?

 Olbrzym przytaknął, a ja miałem ochotę udusić Aomine gołymi rękami.

 - Glonie, Satsuki, Kise, też wpadniecie?- ciągnął dalej Daiki.

 - Dai-chan!- krzyknęła oburzona Momoi.- Kagami ma rację! Nie można się do kogoś wpraszać bez jego zgody!

 Momoi, błagam, ratuj! Zrób cokolwiek, byleby tylko ta zgraja prehistorycznych małp się do mnie nie wprosiła!

 - Ekhm!- odkaszlnęła Riko. – Moja drużyna! Dzisiaj mamy trening pół godziny wcześniej, a jak któryś się spóźni, będzie robił dodatkowe kilometry! Aomine, ciebie też to dotyczy!

 Zauważyłem, że Pokolenie Cudów i moja drużyna ciągle obrzucały się nieufnymi, złośliwymi i niedowierzającymi spojrzeniami. Dlaczego akurat mój dom…? Przecież to mieszkanie zamieni się zaraz w pobojowisko! A jak dojdzie między nimi do starcia albo do rękoczynów? Kto mi przeprowadzi remont? Gdzie się przeprowadzę?

 Nie, dość, to tylko moja durna wyobraźnia. Wdech, wydech, wdech, wydech. Nadal się nie uspokoiłem. Nie dość, że wszyscy wpakowali się do mojego domu, to jeszcze robią w nim, co chcą! No to jest po prostu szczyt bezczelności i chamstwa.

 - Kagami-chin, wezmę to sobie na wynos – odezwał się Murasakibara, stając przy stoliku z miseczką ramenu.

 Już chciałem mu coś odpowiedzieć, ale uprzedziła mnie Momoi.

 - Muk-kun! Powinieneś spytać Kagamiego o zgodę!

 Zaczęła mówić mu coś o dobrym wychowaniu, ale ten żarłok nie był tym kompletnie zainteresowany. Wcinał moje drugie śniadanie i nie wydawał się być w żadnym stopniu zawstydzony.

 - Moja drużyna, wychodzimy! – krzyknęła nagle Riko.

 - Chcecie mnie tu z nimi zostawić?! – jęknąłem.

 - Będzie ci luźniej w domu – uśmiechnęła się, po czym skierowała się w stronę drzwi.

 Wszyscy z Seirin, oprócz Kuroko, wyszli za nią. Pokolenie Cudów zajęło kanapę i fotele, więc miałem problem ze znalezieniem miejsca.

 - Kagami-kun, możemy u ciebie zostać jeszcze z półtorej godzinki? – zapytała Momoi.

 Popatrzyłem na wszystkich. Ona siedziała koło Aomine, który oglądał okładki moich filmów, Kise gadał o czymś z Kuroko, który co chwila mu przytakiwał, Midorima sprawdzał swój horoskop, a Murasakibara żarł moje jedzenie.

 Westchnąłem.

 - Niech na tym stracę – powiedziałem po chwili ze zrezygnowaniem. – Tylko mi mieszkania nie zdemolujcie.

 - Masz jakąś fajną grę? –spytał nagle Aomine. – Bo podejrzewam, że pornosów w domu nie trzymasz?

 - Ja nie jestem takim zboczeńcem! – krzyknąłem.

 - Ale grę chyba masz?

 - Karty mam.

 - Zagrajmy w makao! – odezwał się nagle Kise, przerywając swój monolog kierowany do Kuroko.

 Dwie minuty później siedzieliśmy przy stole, a ja rozkładałem karty. Całkiem przyjemnie się z nimi grało. Nawet wygrałem kilka rund. Założyłem się z Aomine o większość ilość wygranych, ale ku naszemu rozczarowaniu, mieliśmy remis. Okazało się, że najwięcej razy wygrał Kuroko. Pewnie podglądał, gdy inni nie patrzyli.

 Przeżyłem tę męczarnię i odetchnąłem z ulgą, gdy wreszcie zamknąłem za nimi drzwi. Siedzieli u mnie prawie do południa. Ludzie, oszaleć można! Zasłużyłem na mały odpoczynek. Pora wykorzystać czas wolny.
___________________________________________________________________________________
 

       
 

8 komentarzy:

  1. *Aokaga znów nas wita <3*
    Ok, jako iż zaraz mam dodatkowe zajęcia dam taki raczej szybki kom :P Gomene!
    Kagami lubi Aosia... <3
    AOMINE NOSI KOSZULKE KAGAMIEGO <3
    Do Taigi wbiło prawie całe pokolenie cudów xD Gdyby jeszcze był Sei-chan to już w ogóle chata by się zawaliła xD
    Jednak w tym rozdziale najlepsze było...
    " - Co on tu robi?- zapytał Hyuga i zerknął na mnie.

    - Halo, ja tu stoję - warknął Daiki. - Nocowałem u niego." I tutaj śmiechłam xD Tylko że lepiej by było jakby nocował z nim a nie u niego... *zboczona minka xD*
    A teraz musze lecieć na dodatkowy angielski... Weny życzę mój aniołku! 😇

    OdpowiedzUsuń
  2. Na na nananana KOLEJNE AOKAGA!!! <3
    Moja radość nie ma granic!
    Aaa! Kagami śpi u Aosia!!!
    *Taiga! Mówiłam, żebyś go zgwałcił*
    Aaa! Daikiś ma koszulke Tygryska *.*
    KOOOOOOCHAM!!!!
    Ja chce więcej!!!!
    Uzależniłam się.
    Chyba powinnam sobie zmienić nick, na :
    Uzależniona od opowiadań Akiny psycholka, która uciekła z psychjatryka, o poziomie zboczeństwa 100%
    No.
    Myśle, że komentarz w pełni zrealizowany, gdyż moja szanowna mózgownica ni raczy nic więcej napisać ;-;

    WEEEEEEEENY życzę!

    Pozdrawiam.

    Pozdrawiam.

    Pozdrawiam.

    *Minechi! Ogarnij się!
    -No dobra, Kise. Już, już*

    Pozdrawiam.

    I jeszcze raz pozdr... *Aua, Ryota nie zabij mnie!*

    To... Ja jeszcze... DUUUUUŻO WENYYYYYYYYYY!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięjuę :D :D ^^
      ALe mi się miło zrobiło :*****

      Dziękuję :)

      Dzięuję :D

      Baaaaardzooooooooo dziękuję ^^ :D :D :***

      Usuń
  3. Przeczytując pierwszą i drugą część tego szanownego yaoi, stwierdzam iż grzechem ciężkim było by zostawienie tegoż utworu bez komentarza :D Po pierwsze, biedny nasz czcigodny Kagamiś że daje się tak wykorzystywać, ale przecież dobrze wiemy iż Kagamiś ma dobre serduszko i nie zostawi swych "przyjaciół" w potrzebie :D Po drugie, kocham jak dwoje tych najdroższych idiotów się ze sobą drażni i myślę że co do tej kwestii nie muszę więcej mówić :D Po trzecie, powiem Ci skrycie i na uszko że wydaję mi się iż Taiguś wcale nie jest taki święty i ma pochowane pornolki w jakiś nieznanych i ściśle strzeżonych miejscach bądź gdzieś głęboko w nieznanej otchłani swego mieszkania :P I po czwarte, czekam na dalszy rozwój akcji i życzę aby do Twego szanownego mózgowia przychodziło jak najwięcej nieposkromionych pomysłów, które to potem bez problemowo i z przyjemnością przelejesz na papier bądź klawiaturę :D Także niech wena będzie z Tobą :D Pozdrawiam gorrrąąąccooo (>‿◠)✌

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję wielce Szanownej Pani i również przesyłam gorące pozdrowienia ;)

      Usuń
  4. I kolejna cześć. Ten Ahomine bez koszulki.. mrrr~ Ja bym chyba oszalała, gdyby w moim domu było tyle osób *onanie lubi tłoku*. Jak oni się tam w ogóle zmieścili? *rozkmina życia**stara się to sobie wyobrazić* Taki tłum O_O I gdzie tu jakieś romanse? *ona tylko na nie czeka**i doszła do wniosku, że chyba nie umie grać w makao. Chyba* Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ao bez koszulki to przecudowny widok *.*
      Jakoś się upchali ;P
      Pozdrawiam ;*

      Usuń