~Akina~
Pokój
miałam z Momoi. Dwa łóżka, jeden stoliczek na środku, szafa, łazienka, dywanik…
Idealnie. Do współlokatorki też nic nie mam. Bardzo ją lubię. Jest rozgadana i
pełna energii, a do tego można z nią o wszystkim pogada. Może i na taką nie
wygląda, ale potrafi dochować tajemnicy.
- Akina-chan, siadaj koło mnie- gestem
wskazała mi swoje łóżko. Usiadłam, biorąc w rękę paczkę chipsów cebulkowych.-
Powiem ci trochę o ćwiczeniach i planie dnia.
Zajadając się smakołykami, gadałyśmy o
najbliższych dniach. Pobudki, śniadania, treningi, czasy wolne, obiady,
podwieczorki, kolacje i pory pójścia spać miały swoje wyznaczone godziny. Wszyscy
mają tego planu przestrzegać, bo Akashi nienawidzi czekać na innych. Każde,
nawet najmniejsze spóźnienie, będzie karał, a współczuję osobie, która tej kary
doświadczy.
Usłyszałyśmy pukanie do drzwi. Krzyknęłam ,,Proszę!” i po chwili cała zgraja
wpadła do środka. Dosłownie. Kise przepychał się z Aomine, ale w końcu obaj
zostali przesunięci przez Murasakibarę, by kapitan mógł wejść jako pierwszy.
Akashi zawsze ma pierwszeństwo.
- Ale macie tu przytulnie!- krzyknął model.
- Uwaga, bo teraz wam będzie skakał po pokoju
i zaglądał do kibla- mruknął Daiki, który chyba obraził się na Atsushiego.
- O, a jaki fajny dywan!- nie zwrócił uwagi na
docinkę Aomine.- U nas to Aominecchi już nabałaganił. Jego łóżko wygląda tak,
jakby przeszedł po nim ogromny huragan. Na dodatek…- nie dokończył, bo dłoń
wspomnianego wcześniej brudasa wylądowała na jego ustach.
- Zamknij się- syknął ostrzegawczo Daiki.
Rozgościli się w naszym pokoju. Akashi zajął
wolny fotel, Aomine wepchnął się na moje łóżko siadając koło mnie, Kise
usadowił się koło Momoi, Midorima też się tam zmieścił, Murasakibara zajął
prawie połowę podłogi, a Kuroko podłożył sobie poduszkę pod plecy i położył się
na dywaniku.
- Mamy coś zaplanowane na dzisiejszy dzień?-
zapytał Shintarou.
- Oczywiście- odpowiedział Akashi z pełną
powagą.- Myśleliście, że wam odpuszczę tylko dlatego, że dziś przyjechaliśmy?
Za godzinę pójdziecie trochę pobiegać po górach. Akina i Satsuki was
przypilnują. Jeżeli usłyszę, że któryś z was się obijał, to spotka go kara. To
będzie jego ostatnio obóz.
- Ale to z jednej strony dobrze.- mruknął
Aomine, ale wszyscy go słyszeli.
Po chwili w ścianę, tuż obok jego policzka,
wbiły się czerwone nożyczki Akashiego. Natychmiastowo zesztywniał, a spiął się
jeszcze bardziej, gdy kapitan podszedł do niego, zabrał swoje nożyczki i
spojrzał na niego z chęcią mordu w oczach.
- Jak widać muszę to sprecyzować- prawie warknął.-
To będzie jego ostatni obóz NA TYM ŚWIECIE. Teraz rozumiesz, Daiki?- przyłożył
swoją broń do jego szyi. Miałam wrażenie, że serce Aomine jest tak głośne, jak
stado bawołów.
- J-J-Jasne…- pierwszy raz słyszałam, by ,,wielki
i zajebisty” Aomine się jąkał. Muszę zapamiętać ten dzień.
- Dobrze. I tak ma być. Znaj swoje miejsce.
Teraz wyjdźcie, bo chcę porozmawiać z dziewczynami.
Po sekundzie chłopcy zamknęli za sobą drzwi, a
Akashi zaczął nam, a właściwie mi, wszystko tłumaczyć. Jestem bardzo ciekawa,
czy jego pomysł spodoba się chłopakom. Nie mogę doczekać się ich reakcji!
~Aomine~
No normalnie życie i cycki przeleciały mi przed oczami!
Myślałem, że umrę, gdy przyłożył mi do szyi te przeklęte nożyczki. Prawie
zapomniałem, jak się oddycha. A nikt z reszty idiotów nawet mnie nie wspomógł!
Niewdzięcznicy jedni. Zostawili mnie, zajebistego i najseksowniejszego Aomine
Daikiego, na pastwę tego sadysty. Wiem, że jest straszny i w ogóle, ale żeby
nawet nie kiwnąć palcem?! Co z tego, że ja praktycznie też nie pomagam innym,
gdy nęka ich ten psychol, ale oni to co innego. Prezydent powinien ustanowić
nowy obowiązek narodowy- obrona zajebistego mnie przed wszelkiego rodzaju
psychopatami, mordercami, gwałcicielami i sadystami oraz Akashim Seijuro, który
jest gorszy od nich wszystkich razem wziętych.
Ciekawe, czego on chce od dziewczyn? Pewnie je
zmusi do tego, by dawały nam więcej ćwiczeń. Albo je czymś zastrasza. Albo
wymyślają przeróżne męczące ćwiczenia, aby nas zamęczyć. Albo planują grupowe
morderstwo na całym Pokoleniu Cudów. Któraś z tych opcji na pewno.
Chciałem podsłuchać pod drzwiami o czym
gadają, ale zrezygnowałem z tego jakże ambitnego pomysłu, gdyż ten maniak
horoskopów powiedział, że Akashi się o wszystkim dowie i czeka mnie bolesna
kara, a także zabranie moich pornosów. Tego to ja już bym nie przeżył.
Niechętnie powlokłem się za resztą na boisko i zaczęliśmy grać one-on-one.
Najpierw ja grałem z Murasakibarą. Ten olbrzym
jest jak skała. Twarda, wielka i ciężka skała, która co chwila wydaje z siebie
jęki typu ,,Jesteeem głooodnyy”,
,,Jeeeść!”. I na dodatek ziewa. Aczkolwiek podczas gry ze mną jakby się
ożywiła i nawet zaczęła się trochę starać! Brawo ja! Ożywiłem kamień! Możecie
się już kłaniać.
Zatrzymał kilka moich rzutów, resztę wrzuciłem
z uśmiechem na twarzy. Znów wygrałem. Nie znam słowa ,,porażka”. To nie należy
do mojego słownika. Cóż, w końcu ktoś musi być tak zajebisty, a ja wziąłem ten
ciężar na siebie. I tak większość tego nie docenia, tępaki jedne. Jak można
mnie olewać, rozkazywać mi, grozić zabraniem ukochanych pornosków, a na dodatek
nie składać mi należnego szacunku? Jak, ja się pytam?! To powinno być karalne!
Kolejny pojedynek należał do Kise i Midorimy.
Na początku wygrywał glon, ale potem model zaczął do doganiać. Protist mu nie
ustępował i ostatecznie wygrał kilkoma punktami. Trzeba przyznać jedno- walka
była bardzo zacięta.
Nadszedł
czas na mnie i Ryoutę. Patrzył na mnie z determinacją i chęcią zwycięstwa. O,
niedoczekanie twoje! Ja zawsze wygrywam. No chyba że chodzi o sprzeczkę z
Akashim, to wtedy wolę mu ustąpić, dla swojego własnego bezpieczeństwa. I
ochrony życia przy okazji.
- Nadal jesteś taki pewny wygranej?- spytałem,
gdy zdobyłem kolejnego kosza, co dało mi dwadzieścia punktów przewagi. I tak
nie pokazałem wszystkich swoich możliwości. To nie był mecz, a poza tym
wcześniej mierzyłem się z żywą skałą.
- Jeszcze.- otarł pot z czoła i ponownie
stanął w pozycji obronnej.
Zdziwiłem się. Ledwo zipie, ale się nie
poddaje. Szacunek się należy. Uparty z niego osioł.
Uśmiechnąłem się pod nosem i powiedziałem:
- Sam tego chciałeś, więc się później nie
skarż.
Jak mówiłem, tak się stało. Wygrałem i to z
całkiem sporą przewagą. Choć musze przyznać, że jego upór był dziś zaskakująco
widoczny.
Pomogłem mu wstać, gdyż z powodu zmęczenia
potknął się i runął jak długi na podłoże. Podałem mu ręcznik, który po chwili
rzucił na ziemię. Ku mojemu zaskoczeniu wziął piłkę do ręki i odwrócił się w
moją stronę.
- Ostatni raz- odezwał się. Inni też wyglądali
na zdziwionych. Jedynie Tetsu, jak to on ma w zwyczaju, stał z obojętną miną i
wszystkiemu się uważnie przyglądał. Strasznie trudno odczytać jego uczucia.-
Chcę czegoś spróbować.
Ohoho, ciekawe, co to będzie. Może ma jakiś
nowy drybling? Albo wsad? Tylko czemu nie pokazał tego kilka minut wcześniej?
Myśli, że będę marnował na niego swój cenny czas, który mógłbym poświęcić na Horikitę Mai?
Stanęliśmy naprzeciwko siebie. Patrzył na mnie
uważnie, aż w końcu zaczął kozłować. Próbował zrobić zmyłkę, ale go
zatrzymałem. Wziął głęboki wdech i rozpoczął od nowa. Coś jest… inaczej. Jakby
próbował czegoś ważnego i trudnego. I tylko na tym się skupia. Tylko do tego
dąży. Do osiągnięcia tego czegoś.
Już prawie udało mu się mnie minąć, ale nagle
zahaczył nogą o rzucony wcześniej ręcznik i runął na mnie całym ciężarem ciała.
Nie zdążyłem odskoczyć, więc wylądował na mnie, niestety całując mnie tym samym
w usta. W USTA! Rozumiecie to?! Czułem się jak jakiś pedzio. Chłopak… Pocałował
mnie CHŁOPAK! Tfu!
Gdy chwila szoku minęła, odskoczyła ode mnie
jak oparzony i momentalnie spalił buraka. Złapałem się za gardło i zacząłem
wycierać usta. Ble! Co za okropieństwo! Na dodatek miał chyba jakąś pomadkę
truskawkową… Całe wargi będą mi się kleić!
- Kise, to tak bardzo chciałeś wypróbować?-
wydusiłem z siebie, kiedy skończyłem pluć skażoną przez niego śliną.
- N-Nie… Aominecchi, to był wypadek!- podbiegł
do mnie i zaczął mnie przepraszać. Prawie się przy tym popłakał.- Przepraszam!
Tylko się na mnie nie obrażaj!
Westchnąłem. Mam dość jego jęków. Przyjąłem
przeprosiny i powiedziałem, że następnym razem też go zmiażdżę. Odwróciłem się
do kolegów z drużyny. Mieli rozdziawione gęby i patrzyli na nas z
niedowierzaniem. Nawet Tetsu wyglądał na zaskoczonego. O ludzie, Kuroko okazał
trochę uczuć! Czas zapisać się do zakonu. A nie, tam obowiązuje celibat (czy ja
to się tam nazywało) i nie można mieć zboczonych pisemek. Cóż… Aż tak mi się na
micha nie spieszy.
Kolejnym dziwnym zjawiskiem było to, że
Murasakibara przestał jeść i upuścił na ziemię paczkę chrupek serowych. Kosmici
nadciągają!
- Nie wiedziałem, że macie się aż tak ku
sobie- usłyszeliśmy nagle lekko roześmiany głos Akashiego. Koniec świata
nadciąga! Nawet on się śmieje!
- Akashicchi, to nie tak…- miałem wrażenie, że
ta panikujący książę zaraz się rozbeczy jak małe dziecko.
- Oi, to już nie jest śmieszne- powiedziałem
twardo. Nikt nie będzie się ze mnie śmiał. Nawet ten sadysta! Właściwie to
szczególnie on.
Zauważyłem, że Akina chichotała pod nosem, a w
ręku miała telefon. W ciągu sekundy byłem przy niej i próbowałem zabrać jej komórkę.
- Wykasuj to zdjęcie!- krzyknąłem.
Schowała urządzenie za siebie i ze śmiechem
powiedziała stanowcze ,,Nie”, co nie
za bardzo jej wyszło.
- Ej, cukiereczku, zdradzasz mnie z tym
modnisiem?- jeszcze tylko tego kretyna tu brakowało!
- ZAMKNIJ
SIĘ!- wydarłem się na całe gardło.
Haizaki posłał
mi kpiący uśmiech, po czym pokazał mi środkowy palec. Zabiję skurwiela,
przysięgam! Ruszyłem w jego stronę, ale chwyciły mnie silne ramiona
Murasakibary. Serio?! Znowu? Co on jest, moją prywatną niańką? Chwycił mnie w
pasie i podniósł do góry. Zacząłem wymachiwać rękami i nogami, drąc się przy
tym jak opętany.
- Puszczaj mnie, pusta głowo! Masz mnie
natychmiast postawić! Zabieraj te łapy! Puść mnie w tej chwili!
Ten olbrzym nic sobie z tego nie robił.
Wzmocnił swój uścisk, a ja myślałem, że zmiażdży mi żebra i wypluję zaraz
płuca.
Usłyszałem paskudny rechot Haizakiego, a po w
jego stronę poleciały nożyczki Akashiego. Rozcięły mu lekko policzek i
wylądowały na ziemi.
- Shogou, idziesz ze mną- warknął na niego
Akashi. Oho, będzie dla idioty nieciekawie. Może kapitan go wykastruje? Albo
przywiąże do słupa i będzie można się z niego ponabijać? Albo go zagłodzi na
śmierć? Albo zadźga swoimi nożyczkami? Tyle scenariuszy miałem na jego
morderstwo. Ale który byłby najlepszy?
- Akina, powiedz im o jutrzejszym treningu
porannym- zarządził Akashi i pociągnął za sobą Haizakiego.
Wszyscy spojrzeliśmy na dziewczynę, która z
szerokim uśmiechem na twarzy oznajmiła:
- Codziennie rano będę prowadziła zajęcia
ruchowo-taneczne, podczas których rozruszacie się i trochę potańczycie.
Szczęka opadła mi do podłogi. Że niby, kurwa,
co?! Ja, zajebisty i ponadczasowy Aomine Daiki, mam tańczyć? Co za debil to
wymyślił? A, no tak. Akashi Seijuro.
___________________________________________________________________________________




"Jest rozgadana i pełna energii, a do tego można z nią o wszystkim pogada." ~ pogadać
OdpowiedzUsuń"Każde, nawet najmniejsze spóźnienie, będzie karał, a współczuję osobie, która tej kary doświadczy. " ~ Ja też współczuję :c Coś czuję, że Aomine się oberwie XD
"To będzie jego ostatnio obóz." ~ ostatni
"~Natychmiastowo zesztywniał, a spiął się jeszcze bardziej, gdy kapitan podszedł do niego, zabrał swoje nożyczki i spojrzał na niego z chęcią mordu w oczach." ~ niego, niego - powtórzenie
"Miałam wrażenie, że serce Aomine jest tak głośne, jak stado bawołów." ~ Nie mam pewności, ale wydaje mi się, że przecinek przed "jak" jest zbędny, bo to porównanie :D
" No normalnie życie i cycki przeleciały mi przed oczami!" ~ Bosh XD
"Na początku wygrywał glon, ale potem model zaczął do doganiać." ~ do - go
"No chyba że chodzi o sprzeczkę z Akashim, to wtedy wolę mu ustąpić, dla swojego własnego bezpieczeństwa." ~ Przecinek przed "chyba".
"Nie zdążyłem odskoczyć, więc wylądował na mnie, niestety całując mnie tym samym w usta." ~ Tak bardzo AoKise :3
"Gdy chwila szoku minęła, odskoczyła ode mnie jak oparzony i momentalnie spalił buraka." ~ odskoczył
" Na dodatek miał chyba jakąś pomadkę truskawkową… Całe wargi będą mi się kleić! " ~ Tak bardzo Kise XD
" - Nie wiedziałem, że macie się aż tak ku sobie- usłyszeliśmy nagle lekko roześmiany głos Akashiego. Koniec świata nadciąga! Nawet on się śmieje!" ~ Akaś rozjebał system XD Ale to mój Akaś :3
"Usłyszałem paskudny rechot Haizakiego, a po w jego stronę poleciały nożyczki Akashiego." ~ Coś mi tu nie gra.
"- Akina, powiedz im o jutrzejszym treningu porannym- zarządził Akashi i pociągnął za sobą Haizakiego." ~ Wydaje mi się, że "o jutrzejszym, porannym treningu" brzmi nieco lepiej, ale to kwestia dyskusyjna :D
"Szczęka opadła mi do podłogi. Że niby, kurwa, co?! Ja, zajebisty i ponadczasowy Aomine Daiki, mam tańczyć? Co za debil to wymyślił? A, no tak. Akashi Seijuro." ~ Oj, uważaj Mine-chin, bo jak Akaś się nauczy czytać w myślach, będziesz miał przejebczane XD
Pierwszy obrazek mnie powalił XD Aż mnie ciekawość zżera, jak będą wyglądały te zajęcia :D Lecę dalej!
Dziękuję ^^ To właśnie ten obrazek mnie częściowo zainspirował XD
Usuń*nadal kocha te zdjencia pod rozdziałami* Booosze.. Ten cauuuus xxDDD Najlepsza akcja ever.. I ten pierwszy obrazełeł to przedstawia O^O Larytas tak bardzo.. Akashi może knuć tylko ze mnom ;3; Lol co tu siem odjebało jak mnie nie było? *płacze w koncie, bo czuje się zdradzona*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam (ucieka bo widziała, że dalej yałoi <3)
Haha, AoKisy wszędzie XD
UsuńDziękować <3