___________________________________________________________________________________
~Aomine~
- Umieram!- jęknąłem, przekręcając się z prawego boku na
plecy. Upał był nie do zniesienia. Czterdzieści stopni na zewnątrz, a ponad
dwadzieścia w domku.
- Umieraj ciszej- powiedziała Akina, która
leżała obok mnie na łóżku i ciągle się wachlowała.
Leżeliśmy w pokoju dziewczyn i próbowaliśmy
walczyć z gorącem na wszelkie możliwe sposoby. Na dodatek Akina miała na sobie
luźną podkoszulkę, która odsłaniała jej trochę biust, oraz krótkie spodenki,
więc miałem ładne widoki. Przez to bardziej się pociłem i byłem jeszcze
bardziej napalony. Jednak i tak nie miałem na nic siły, więc nawet nie
chciałoby mi się jej rozbierać. Po co się męczyć? Poczekam ileś tam miesięcy
(oby nie lat), będzie chłodniejszy dzień, zaproszę ją do siebie i gotowe.
Nie, teraz nawet myślenie powoduje, że gorzej
się czuję. A gdy przypomni mi się, że dziś czeka nas jeszcze trening, to mam
ochotę zdechnąć na tym mięciusim łóżeczku. Przynajmniej Akashi darował nam dziś
bieg po górach, odwołał zajęcia poranne, a w zamian za to, mamy iść po południu
na basen. Tam pewnie da nam niezły wycisk, ale lepsze to, niż wyparowanie na
jakimś górskim szczycie.
- Goooorącoooo- jęk Kise przerwał
kilkuminutową ciszę.- Niech ktoś pójdzie po looodyyy!
Nikt nawet palcem nie ruszył. Owszem, lody
byłyby całkiem dobrym ochłodzeniem, ale najlepiej by było, gdyby same pojawiły
się w tym pokoju. Nie trzeba by wtedy po nie łazić do sklepu.
W pokoju mieliśmy kilkunastolitrowy zapas
wody, robiliśmy sobie zimne okłady, lecz to i tak niewiele pomagało. Czułem, że
się mogę w każdej chwili rozpuścić. Skończę jak bałwan, który topi się, gdy
nadchodzi wiosna. Nie, ja jestem zbyt zajebisty, by tak po prostu opuścić ten
świat. Poza tym dziś idziemy na basen, a to oznacza, że będziemy w strojach
kąpielowych. Wszyscy. Akina też. Coś mi się zdaje, że czeka mnie ładny i
seksowny widok.
- Co ty się tak szczerzysz jak głupi?- pytanie
Akiny wyrwało mnie z moich przyjemnych rozmyślań. Ta to nie ma wyczucia! Akurat
wyobrażałem ją sobie w skąpym bikini!
- Mam ochotę na lody waniliowe-
odpowiedziałem, co po części było prawdą.
- To idź i kup, sama też bym chętnie zjadła.
- Sama se idź. Ja nie mam siły.
- A myślisz, że ja mam?
Westchnąłem. Życie jest takie trudne. Masz na
coś ochotę, a nie chce ci się po to iść. Powinienem mieć jakiegoś służącego,
który spełniałby mi każdą moją zachciankę. Dzięki temu oszczędzałbym siły i nie
musiałbym się nigdzie ruszać. Ach, marzenia.
- Daiki, rusz się i pójdź po lody- rozkazał mi
Akashi.
- Czemu ja?!- zebrałem w sobie nieco sił na
krzyk.
- A czemu nie? Padło na ciebie. Idź, bo stracę
cierpliwość!
- Nie idę sam. To niesprawiedliwe.
- Akina pójdzie z tobą.
- Muszę?- jęknęła dziewczyna.
- Tak. Chciałbym, byś miała na niego oko, bo
jeszcze zrobi jakieś głupstwo albo nie wybierze właściwych lodów. Ktoś
odpowiedzialny musi go przypilnować.
Mruknęła cos niewyraźnie, ale wstała i
skierowała się w stronę wyjścia. Założyła japonki, wzięła portfel i posłała mi
wymowne spojrzenie. Zrezygnowany założyłem buty i wyszedłem za nią.
- Ja nie rozumiem, ten sadysta ostatnio się na
mnie uwziął- zacząłem marudzić.- Co ja mu zrobiłem?
- Jesteś sobą, to wszystko- odpowiedziała.
- Co masz na myśli?
- Jesteś wkurzający, irytujący, ciągle
doprowadzasz kogoś na skraj wytrzymałości, Akashi traci przez ciebie
cierpliwość, a ostatnio wyszedłeś wściekły z pokoju i mimo że nie wiem, co tam
się stało, to musiało być coś ostrego. Do tego jesteś zboczeńcem, głupkiem,
myślisz tylko o jednym, masz głupie i bezsensowne odzywki… Mam kontynuować?
- Daruj sobie. A może ja mam coś o tobie
powiedzieć?- już otwierała usta, by coś powiedzieć, ale kontynuowałem.- Też
jesteś wkurzająca, ciągle mi działasz na nerwy, potrafisz mnie wkurzyć w
ekspresowym tempie, ciągle się ze mną drażnisz, bywa, że jesteś zarozumiała,
ale pomijając te wszystkie twoje wady, jesteś całkiem znośna i nawet cię lubię.
- Mam się czuć zaszczycona?
- Powinnaś.
Prychnęła i
odwróciła głowę. Pociągnąłem ją lekko za włosy, w wyniku czego posłała mi
wściekłe spojrzenie. Mówiłem już, że uwielbiam ją wkurzać?
Nagle poczułem, jak coś dotknęło mojej nogi.
Spojrzałem w dół i zobaczyłem piłkę do kosza. Wziąłem ją do ręki i rozejrzałem
się. Kilka metrów dalej zobaczyłem czwórkę dzieci- dwóch chłopców i dwie
dziewczynki.
- Oddasz nam piłkę?- zapytał najwyższy z nich
wszystkich, który miał czerwone włosy.
Rzuciłem mu ją, a on ją natychmiastowo złapał.
Zamiast sobie pójść, jedna dziewczynka z jasnymi warkoczykami zapytała:
- Mieszkacie tymczasowo w domku wypoczynkowym
dziadka?
Dlaczego nie mogą sobie po prostu pójść?
- Tak, a wy?- odezwała się Akina i miło się
uśmiechnęła.
- Przyjechaliśmy tu z mamą na kilka dni. Mam
na imię Kiyo, to jest Hanae, a to nasi starsi bracia- Isao i Mito.
- Ja jestem Akina Hyuga, a ten tutaj- wskazała
mnie- to Aomine Daiki.
- Ten sławny koszykarz z Teiko?- zdziwił się
czerwonowłosy chłopiec, który, jak zdążyłem się zorientować, miał na imię Isao.
No, ma się tę reputację, nie?
- Tak- potwierdziłem, a oczy chłopców zabłysły
szczerym szczęściem. Coś czuję, że się w coś zaraz wpakuję…
- Poducz nas trochę!- krzyknęli jednocześnie i
przykleili się do moich nóg.
Teraz mam robić za niańkę?! Do czego to
doszło? Ja, najlepszy z najlepszy, który wręcz ocieka zajebistością, mam uczyć
młodziaków? Cóż, dobrze wiedzieć, że widzą we mnie autorytet (w końcu jestem
zajebisty i nikt mnie nie pokona), ale żeby od razu ich szkolić?
- Sam nie wiem…- podrapałem się nerwowo w tył
głowy i spojrzałem na Akinę, licząc, że mi pomoże. Jakże się pomyliłem! Stała z
boku, trzymając dziewczynki za rączki i głupio się do mnie uśmiechając.- Ostatnio
nie mam za bardzo czasu… Musiałbym się zastanowić.
- To nam później powiedz! Musimy iść na obiad,
więc do zobaczenia!
Pomachali nam radośnie na pożegnanie, po czym
pobiegli do środka.
- No, mistrzu, i co zrobisz?- Akina
szturchnęła mnie w ramię i lekko się zaśmiała.- Weź ich trochę poducz, będzie
fajnie!
- Dla kogo niby? Niańczenie dzieci nie jest
dla mnie.
- Przecież sam będziesz miał kiedyś dzieci.
- Ale to za kilka lat, poza tym teraz jesteśmy
na obozie.
Westchnęła i skierowaliśmy się w stronę
sklepu.
Pół godziny
później weszliśmy do pokoju i rozdaliśmy każdemu po jednym opakowaniu ich
ulubionego smaku. Usiedliśmy na łóżku i oparliśmy się o ścianę.
- Coś się wam długo zeszło- Akashi zerknął na
nas podejrzliwie.
- A bo…- zaczęła Akina, ale zatkałem jej usta
swoją dłonią.
- Kolejka w sklepie- wymyśliłem szybko jakieś
kłamstwo.
Usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Spojrzeliśmy na
siebie zdziwieni, ale po chwili Akina krzyknęła ,,Proszę!”, a do środka weszła
czwórka dzieci, których spotkaliśmy wcześniej. Teraz będą mnie nękać aż do
śmierci?!
- Dzień dobry…- zaczął Mito.- Przyszliśmy
zapytać, czy Aomine podjął decyzję.
Wszyscy utkwili
we mnie swój ciekawski wzrok. Hyuga pospieszyła z wyjaśnieniami, wcześniej
zapraszając dzieci do środka. Usiadły oczywiście na tym samym łóżku co ja, nie
mogło być inaczej.
- Aomine, prosimy!- chłopcy znów zaczęli się
do mnie kleić.- Chociaż przez kilka dni!
- Aominecchi, zgódź się!- Kise stanął po ich
stronie.- Uszczęśliwisz ich, na pewno się dogadacie!
Z jednej strony piski dzieciaków, z drugiej
Kise, nawet Akina się dołączyła. Za co? Za jakie grzechy?
- Myślę, że to bardzo dobry pomysł, Daiki-
wtrącił się Akashi, a wszyscy natychmiast zamilkli.- Od dzisiejszego popołudnia
do końca naszego pobytu tutaj, będziesz spędzał z tymi dziećmi półtorej
godziny. Akina ci pomoże, bo jeszcze stała by się im przez ciebie krzywda.- już
otwierałem buzię, by coś powiedzieć, ale kapitan uniósł rękę, w której pojawiły
się nożyczki.- Chcesz coś dodać?
- Nie- odpowiedziałem.- Podszkolę ich.
Chłopcy natychmiast się ożywili i uwiesili mi
się na szyi, prawie mnie dusząc. Dziewczynki złapały Akinę za ręce, a ta miło
się do nich uśmiechnęła. Nie miałem innego wyboru.
Isao wgramolił mi się na plecy, przez co
musiałem go nieść całą drogę na boisko, a Mito szedł tuż obok mnie, trzymając w
ręku piłkę. Przed wyjściem z pokoju usłyszałem komentarz Kise, że do twarzy mi
z dziećmi. Coś czuję, że ten model dziś wieczorem zginie. Zgadnijcie z czyjej
ręki?
Stanąłem z chłopcami na boisku, a Akina usiadła
z dziewczynkami na ławce, słuchając ich historii o psie, który zdechł dwa
miesiące temu.
- Dobra, gracie od jak dawna?- zapytałem,
patrząc na chłopców z góry.
- Od roku- odpowiedział Mito.- Zobaczyliśmy w
telewizji mecz waszej drużyny i postanowiliśmy, że też spróbujemy. Bo widzisz…
My was od dawna podziwiamy. Szczególnie ciebie. Jesteś najlepszy!
Uśmiechnąłem się. Może jednak te dzieciaki nie
są takie złe… Czuję się normalnie jak jakiś król! Wreszcie doceniony i zauważony!
Chłopcy zaczęli grać, a ja ich uważnie
obserwowałem. Przy okazji dowiedziałem się, że mają po osiem lat, a ich siostry
po siedem. W ich wieku ogrywałem dziesięcio i jedenastolatków, czasem nawet jeszcze
starszych. Zawsze lubiłem patrzeć na ich rozdziawione gęby, gdy docierało do
nich, że ograł ich ośmiolatek. Zajebiste uczucie.
Zacząłem im tłumaczyć właściwe ułożenie ciała
i pokazałem im kilka swoich rzutów, przez co byli wniebowzięci i każdego mojego
słowa słuchali z uwagą. W sumie szkolenie takich dzieciaków nie jest takie złe,
jak mi się na początku wydawało…





Aomine dzieciak - kawaii!
OdpowiedzUsuńAKashi neko - KAWAII!
Biedny piesek - złamane serduszko - <3
Akaś ostatnio daje do pieca :O Nie sądziłam, że to on będzie im pomagał o_O Akaś moim ideałem <3
Wyobraziłam sobie, że Akina i Ułomine mają razem dzieci jak słodko <3
Rozdział boski! I Aomine zazdrosny o Kagamiego! Bomba słodkości, na którą miałam ochotę + boski humor XD Poprawiłaś mi nastrój! :D
Czekam na więcej!
PS. Sorka, że tak długo ;-;
Miło, że moje opowiadanie na coś się przydaje i poprawia humor! :D Dzięki :* Z kolei twoje komentarze poprawiają mój humor XD
UsuńMałe wredne potwory ;3; (czyt. dzieci) dopadły biednego Aomine.. Uciekaj! Uciekaj jelonku Bambi!! One cie wykończom ;3;
OdpowiedzUsuńLol.. Ja już wiem, że to wszystko to jest ukartowane i już.. Po prostu ukartowane..
Pozdrawiam
Aoś niech się uczy :D Kiedyś będzie miał własne ;)
Usuń:D pozdrowionka! :*