niedziela, 11 października 2015

Rozdział 16

Witam, witam, już do was w podskokach fikam XD Tak nagle przyszedł mi ten pomysł do głowy, więc musiałam to napisać XD Mam nadzieję, że się wam spodoba :D
___________________________________________________________________________________
~Aomine~

 - Umieram!- jęknąłem, przekręcając się z prawego boku na plecy. Upał był nie do zniesienia. Czterdzieści stopni na zewnątrz, a ponad dwadzieścia w domku.

 - Umieraj ciszej- powiedziała Akina, która leżała obok mnie na łóżku i ciągle się wachlowała.

 Leżeliśmy w pokoju dziewczyn i próbowaliśmy walczyć z gorącem na wszelkie możliwe sposoby. Na dodatek Akina miała na sobie luźną podkoszulkę, która odsłaniała jej trochę biust, oraz krótkie spodenki, więc miałem ładne widoki. Przez to bardziej się pociłem i byłem jeszcze bardziej napalony. Jednak i tak nie miałem na nic siły, więc nawet nie chciałoby mi się jej rozbierać. Po co się męczyć? Poczekam ileś tam miesięcy (oby nie lat), będzie chłodniejszy dzień, zaproszę ją do siebie i gotowe.

 Nie, teraz nawet myślenie powoduje, że gorzej się czuję. A gdy przypomni mi się, że dziś czeka nas jeszcze trening, to mam ochotę zdechnąć na tym mięciusim łóżeczku. Przynajmniej Akashi darował nam dziś bieg po górach, odwołał zajęcia poranne, a w zamian za to, mamy iść po południu na basen. Tam pewnie da nam niezły wycisk, ale lepsze to, niż wyparowanie na jakimś górskim szczycie.

 - Goooorącoooo- jęk Kise przerwał kilkuminutową ciszę.- Niech ktoś pójdzie po looodyyy!

 Nikt nawet palcem nie ruszył. Owszem, lody byłyby całkiem dobrym ochłodzeniem, ale najlepiej by było, gdyby same pojawiły się w tym pokoju. Nie trzeba by wtedy po nie łazić do sklepu.

 W pokoju mieliśmy kilkunastolitrowy zapas wody, robiliśmy sobie zimne okłady, lecz to i tak niewiele pomagało. Czułem, że się mogę w każdej chwili rozpuścić. Skończę jak bałwan, który topi się, gdy nadchodzi wiosna. Nie, ja jestem zbyt zajebisty, by tak po prostu opuścić ten świat. Poza tym dziś idziemy na basen, a to oznacza, że będziemy w strojach kąpielowych. Wszyscy. Akina też. Coś mi się zdaje, że czeka mnie ładny i seksowny widok.

 - Co ty się tak szczerzysz jak głupi?- pytanie Akiny wyrwało mnie z moich przyjemnych rozmyślań. Ta to nie ma wyczucia! Akurat wyobrażałem ją sobie w skąpym bikini!

 - Mam ochotę na lody waniliowe- odpowiedziałem, co po części było prawdą.

 - To idź i kup, sama też bym chętnie zjadła.

 - Sama se idź. Ja nie mam siły.

 - A myślisz, że ja mam?

 Westchnąłem. Życie jest takie trudne. Masz na coś ochotę, a nie chce ci się po to iść. Powinienem mieć jakiegoś służącego, który spełniałby mi każdą moją zachciankę. Dzięki temu oszczędzałbym siły i nie musiałbym się nigdzie ruszać. Ach, marzenia.

 - Daiki, rusz się i pójdź po lody- rozkazał mi Akashi.

 - Czemu ja?!- zebrałem w sobie nieco sił na krzyk.

 - A czemu nie? Padło na ciebie. Idź, bo stracę cierpliwość!

 - Nie idę sam. To niesprawiedliwe.

 - Akina pójdzie z tobą.

 - Muszę?- jęknęła dziewczyna.

 - Tak. Chciałbym, byś miała na niego oko, bo jeszcze zrobi jakieś głupstwo albo nie wybierze właściwych lodów. Ktoś odpowiedzialny musi go przypilnować.

 Mruknęła cos niewyraźnie, ale wstała i skierowała się w stronę wyjścia. Założyła japonki, wzięła portfel i posłała mi wymowne spojrzenie. Zrezygnowany założyłem buty i wyszedłem za nią.

 - Ja nie rozumiem, ten sadysta ostatnio się na mnie uwziął- zacząłem marudzić.- Co ja mu zrobiłem?

 - Jesteś sobą, to wszystko- odpowiedziała.

 - Co masz na myśli?

 - Jesteś wkurzający, irytujący, ciągle doprowadzasz kogoś na skraj wytrzymałości, Akashi traci przez ciebie cierpliwość, a ostatnio wyszedłeś wściekły z pokoju i mimo że nie wiem, co tam się stało, to musiało być coś ostrego. Do tego jesteś zboczeńcem, głupkiem, myślisz tylko o jednym, masz głupie i bezsensowne odzywki… Mam kontynuować?

 - Daruj sobie. A może ja mam coś o tobie powiedzieć?- już otwierała usta, by coś powiedzieć, ale kontynuowałem.- Też jesteś wkurzająca, ciągle mi działasz na nerwy, potrafisz mnie wkurzyć w ekspresowym tempie, ciągle się ze mną drażnisz, bywa, że jesteś zarozumiała, ale pomijając te wszystkie twoje wady, jesteś całkiem znośna i nawet cię lubię.

 - Mam się czuć zaszczycona?

 - Powinnaś.

Prychnęła i odwróciła głowę. Pociągnąłem ją lekko za włosy, w wyniku czego posłała mi wściekłe spojrzenie. Mówiłem już, że uwielbiam ją wkurzać?

 Nagle poczułem, jak coś dotknęło mojej nogi. Spojrzałem w dół i zobaczyłem piłkę do kosza. Wziąłem ją do ręki i rozejrzałem się. Kilka metrów dalej zobaczyłem czwórkę dzieci- dwóch chłopców i dwie dziewczynki.

 - Oddasz nam piłkę?- zapytał najwyższy z nich wszystkich, który miał czerwone włosy.

 Rzuciłem mu ją, a on ją natychmiastowo złapał. Zamiast sobie pójść, jedna dziewczynka z jasnymi warkoczykami zapytała:

 - Mieszkacie tymczasowo w domku wypoczynkowym dziadka?

 Dlaczego nie mogą sobie po prostu pójść?

 - Tak, a wy?- odezwała się Akina i miło się uśmiechnęła.

 - Przyjechaliśmy tu z mamą na kilka dni. Mam na imię Kiyo, to jest Hanae, a to nasi starsi bracia- Isao i Mito.

 - Ja jestem Akina Hyuga, a ten tutaj- wskazała mnie- to Aomine Daiki.

 - Ten sławny koszykarz z Teiko?- zdziwił się czerwonowłosy chłopiec, który, jak zdążyłem się zorientować, miał na imię Isao. No, ma się tę reputację, nie?

 - Tak- potwierdziłem, a oczy chłopców zabłysły szczerym szczęściem. Coś czuję, że się w coś zaraz wpakuję…

 - Poducz nas trochę!- krzyknęli jednocześnie i przykleili się do moich nóg.

 Teraz mam robić za niańkę?! Do czego to doszło? Ja, najlepszy z najlepszy, który wręcz ocieka zajebistością, mam uczyć młodziaków? Cóż, dobrze wiedzieć, że widzą we mnie autorytet (w końcu jestem zajebisty i nikt mnie nie pokona), ale żeby od razu ich szkolić?

 - Sam nie wiem…- podrapałem się nerwowo w tył głowy i spojrzałem na Akinę, licząc, że mi pomoże. Jakże się pomyliłem! Stała z boku, trzymając dziewczynki za rączki i głupio się do mnie uśmiechając.- Ostatnio nie mam za bardzo czasu… Musiałbym się zastanowić.

 - To nam później powiedz! Musimy iść na obiad, więc do zobaczenia!

 Pomachali nam radośnie na pożegnanie, po czym pobiegli do środka.

 - No, mistrzu, i co zrobisz?- Akina szturchnęła mnie w ramię i lekko się zaśmiała.- Weź ich trochę poducz, będzie fajnie!

 - Dla kogo niby? Niańczenie dzieci nie jest dla mnie.

 - Przecież sam będziesz miał kiedyś dzieci.

 - Ale to za kilka lat, poza tym teraz jesteśmy na obozie.

 Westchnęła i skierowaliśmy się w stronę sklepu.

Pół godziny później weszliśmy do pokoju i rozdaliśmy każdemu po jednym opakowaniu ich ulubionego smaku. Usiedliśmy na łóżku i oparliśmy się o ścianę.

 - Coś się wam długo zeszło- Akashi zerknął na nas podejrzliwie.

 - A bo…- zaczęła Akina, ale zatkałem jej usta swoją dłonią.

 - Kolejka w sklepie- wymyśliłem szybko jakieś kłamstwo.

 Usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Spojrzeliśmy na siebie zdziwieni, ale po chwili Akina krzyknęła ,,Proszę!”, a do środka weszła czwórka dzieci, których spotkaliśmy wcześniej. Teraz będą mnie nękać aż do śmierci?!

 - Dzień dobry…- zaczął Mito.- Przyszliśmy zapytać, czy Aomine podjął decyzję.

Wszyscy utkwili we mnie swój ciekawski wzrok. Hyuga pospieszyła z wyjaśnieniami, wcześniej zapraszając dzieci do środka. Usiadły oczywiście na tym samym łóżku co ja, nie mogło być inaczej.

 - Aomine, prosimy!- chłopcy znów zaczęli się do mnie kleić.- Chociaż przez kilka dni!

 - Aominecchi, zgódź się!- Kise stanął po ich stronie.- Uszczęśliwisz ich, na pewno się dogadacie!

 Z jednej strony piski dzieciaków, z drugiej Kise, nawet Akina się dołączyła. Za co? Za jakie grzechy?

 - Myślę, że to bardzo dobry pomysł, Daiki- wtrącił się Akashi, a wszyscy natychmiast zamilkli.- Od dzisiejszego popołudnia do końca naszego pobytu tutaj, będziesz spędzał z tymi dziećmi półtorej godziny. Akina ci pomoże, bo jeszcze stała by się im przez ciebie krzywda.- już otwierałem buzię, by coś powiedzieć, ale kapitan uniósł rękę, w której pojawiły się nożyczki.- Chcesz coś dodać?

 - Nie- odpowiedziałem.- Podszkolę ich.

 Chłopcy natychmiast się ożywili i uwiesili mi się na szyi, prawie mnie dusząc. Dziewczynki złapały Akinę za ręce, a ta miło się do nich uśmiechnęła. Nie miałem innego wyboru.

 Isao wgramolił mi się na plecy, przez co musiałem go nieść całą drogę na boisko, a Mito szedł tuż obok mnie, trzymając w ręku piłkę. Przed wyjściem z pokoju usłyszałem komentarz Kise, że do twarzy mi z dziećmi. Coś czuję, że ten model dziś wieczorem zginie. Zgadnijcie z czyjej ręki?

 Stanąłem z chłopcami na boisku, a Akina usiadła z dziewczynkami na ławce, słuchając ich historii o psie, który zdechł dwa miesiące temu.

 - Dobra, gracie od jak dawna?- zapytałem, patrząc na chłopców z góry.

 - Od roku- odpowiedział Mito.- Zobaczyliśmy w telewizji mecz waszej drużyny i postanowiliśmy, że też spróbujemy. Bo widzisz… My was od dawna podziwiamy. Szczególnie ciebie. Jesteś najlepszy!

 Uśmiechnąłem się. Może jednak te dzieciaki nie są takie złe… Czuję się normalnie jak jakiś król! Wreszcie doceniony i zauważony!

 Chłopcy zaczęli grać, a ja ich uważnie obserwowałem. Przy okazji dowiedziałem się, że mają po osiem lat, a ich siostry po siedem. W ich wieku ogrywałem dziesięcio i jedenastolatków, czasem nawet jeszcze starszych. Zawsze lubiłem patrzeć na ich rozdziawione gęby, gdy docierało do nich, że ograł ich ośmiolatek. Zajebiste uczucie.

 Zacząłem im tłumaczyć właściwe ułożenie ciała i pokazałem im kilka swoich rzutów, przez co byli wniebowzięci i każdego mojego słowa słuchali z uwagą. W sumie szkolenie takich dzieciaków nie jest takie złe, jak mi się na początku wydawało…

 _________________________________________________________________________________
 





4 komentarze:

  1. Aomine dzieciak - kawaii!
    AKashi neko - KAWAII!
    Biedny piesek - złamane serduszko - <3
    Akaś ostatnio daje do pieca :O Nie sądziłam, że to on będzie im pomagał o_O Akaś moim ideałem <3
    Wyobraziłam sobie, że Akina i Ułomine mają razem dzieci jak słodko <3
    Rozdział boski! I Aomine zazdrosny o Kagamiego! Bomba słodkości, na którą miałam ochotę + boski humor XD Poprawiłaś mi nastrój! :D
    Czekam na więcej!
    PS. Sorka, że tak długo ;-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że moje opowiadanie na coś się przydaje i poprawia humor! :D Dzięki :* Z kolei twoje komentarze poprawiają mój humor XD

      Usuń
  2. Małe wredne potwory ;3; (czyt. dzieci) dopadły biednego Aomine.. Uciekaj! Uciekaj jelonku Bambi!! One cie wykończom ;3;
    Lol.. Ja już wiem, że to wszystko to jest ukartowane i już.. Po prostu ukartowane..
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aoś niech się uczy :D Kiedyś będzie miał własne ;)
      :D pozdrowionka! :*

      Usuń