wtorek, 13 października 2015

Rozdział 17

Chora jestem, to skorzystałam z okazji, żee zostaję w domu i napisałam ten rozdział ^^ Przezwyciężyłam ból głowy i dałam radę! Zajebista ja (czyżby wyszło na jaw moje uzależnienie od Aomine? XD)
 Z góry przepraszam za błędy, ale nie mam już siły tego sprawdzić...
__________________________________________________________________________________
 ~Kise~

 Aż miło było popatrzeć na dzieci, które przytulają się do Aominecchiego i proszą go o lekcje koszykówki! To był taki słodki widok! Udało mi się zrobić dyskretne zdjęcie, więc mam udokumentowane, że to wydarzyło się naprawdę. Oczywiście nie pokażę tego Aominecchiemu, bo prawdopodobnie by mnie zabił. Jestem bardzo ciekawy, jak sobie z tym poradzi… chłopcy wyglądali na podnieconych i szczęśliwych.

 - Myślicie, że Aomine naprawdę się zakochał?- ciszę przerwał Midorimacchi.

 - Aomine-kun musi mieć czas, by to wszystko przemyśleć- odpowiedział po chwili Kurokocchi.- Pewne jest to, że ją lubi. Myślę, że to coś więcej, ale po prostu nie umie sobie tego uświadomić.

 - Ale to przecież nie jest takie trudne- mruknąłem.

 - On jest inny niż ty, Kise-kun.

 - A gdyby im tak trochę pomóc?- nagle się ożywiłem.

 - Co ty kombinujesz?- Midorimacchi posłał mi karcące spojrzenie.

 - Moglibyśmy ich do siebie zbliżyć.

 - To powinno się dziać naturalnie. A jeśli to jednak nie jest miłość?

 - Jest! Ja to widzę!

 I nagle wpadłem na genialny plan. Powiedziałem go reszcie i udało mi się ich przekonać do zrealizowania go. Trzeba tylko wtajemniczyć Sayakę i poczekać do powrotu do Tokio. Mam nadzieję, że się uda. Przecież widać, że oboje się lubią i coś ich do siebie ciągnie. Trzeba im tylko troszkę pomóc, lekko ich do siebie popchnąć, a reszta załatwi się sama. Już sobie wyobrażam, jak idą ulicą trzymając się za ręce! Jakie to romantyczne! Pasują do siebie i chyba tylko oni tego nie widzą. A może boją się zobaczyć?

 

 ~Aomine~

 Tym skurczybykom całkiem nieźle szło, jak na ich wiek oczywiście. Wprawdzie ja w ich wieku byłem od nich tysiąc razy lepszy, to i tak przerośli moje oczekiwania. Mito robił całkiem niezłe zmyłki, a Isao rzucał celne trójki. Widać było, że się na boisku dobrze dogadują i umieją ze sobą współpracować.

 - Aomine, a ty od jak dawna trenujesz?- zapytał nagle czerwonowłosy.

 - Od dziecka- odpowiedziałem.- Zaczynałem w wieku sześciu lat, potem dołączyłem do klubu koszykarskiego w podstawówce i wszyscy mi mówili, że mam ogromny talent.

 - Chciałbym być taki jak ty.

 - To ćwicz.

 - Myślisz, że mi się uda?

Kucnąłem przed nim tak, by moja twarz była na wysokości jego oczu.

 - A chcesz tego?- zapytałem. Kiwnął potwierdzająco głową.- W takim razie uwierz w swoje możliwości, nie poddawaj się i trenuj. Kochasz koszykówkę?- znów potwierdził.- Do sukcesu musisz ją kochać, inaczej nie dasz rady. Jeśli coś kochasz, możesz zrobić dla tego wszystko. Rozumiesz?- kiwnął na ,,tak”.- W takim razie rzucaj dalej.

 Uśmiechnął się szeroko i ponownie wziął piłkę do ręki. Wymieniał się podaniami z Mito, aż w końcu rzucił kolejną celną trójkę. Wprawdzie są one dalekie tym Midorimy, ale początek mają całkiem niezły.

 - Aomine, co jest w koszykówce najważniejsze?- spytał nagle Mito.- Zmyłki? Obrona? Wsady?

 - Dla każdego co innego- odparłem po chwili.- Ale ważne jest to, by kochać koszykówkę. Wtedy nieważne jest to, w czym jesteś dobry.

 - A ty w czym jesteś najlepszy?

Zamyśliłem się. W sumie to jestem królem boiska. Ale która pozycja jest dla mnie najlepsza? Co mi najlepiej wychodzi?

 - Atak- odpowiedziałem po chwili zastanowienia.

 Kilka minut później zacząłem rzucać z nimi. Oczywiście dawałem im fory i pozwoliłem się mijać, patrząc, jak sobie radzą z rzutami pod presją. Gdy się spieszyli, częściej pudłowali.

 Zarządziłem przerwę. Nie są przyzwyczajeni do długich treningów, więc nie chciałem, by padli z wycieńczenia. Usiedliśmy na ławce koło Akiny i dziewczynek. Isao wdrapał mi się na kolana, a Mito usiadł tak blisko mnie, że stykaliśmy się biodrami. Ech, oni mnie naprawdę lubią.

 - Akina, zazdroszczę ci takiego chłopaka- powiedziała nagle mała z warkoczykami, która chyba miała na imię Kiyo.

 Hyuga wytrzeszczyła na nią oczy, a na jej policzkach pojawił się lekki rumieniec.

 - On nie jest moim chłopakiem.- powiedziała w końcu.

 - To czemu ciągle gdzieś ze sobą chodzicie?- dopytywała dziewczynka.

 - Bo się lubimy, a czasem Akashi wysyła nas po coś, na przykład do sklepu.

  - Czyli on jest wolny?

 - Tak.

 - Aomine, zostaniesz kiedyś moim mężem?- spojrzała na mnie poważnie i z uwielbieniem w oczach. Czy właśnie oświadczyła mi się mała dziewczynka?! Ludzie, co jest ze mną nie tak? Dziecko pyta mnie, czy się z nią ożenię?! Ja nawet dziewczyny nie mam, a interesują się mną młodsze kobietki! Przecież takiego brzdąca nie zabiorę nawet na basen, a o sypialni to już nie wspomnę!

 - Eeee…- zacząłem.- Wiesz, to niewykonalne.

 - Czemu?

 - Bo jestem dużo starszy i w ogóle... No wiesz.

 - Kiyo, nie męcz go!- skarciła ją Hanae.

Odetchnąłem z ulgą. Przynajmniej jedna z nich jest rozsądna.

 - Aomine, zawsze będziesz wygrywał?- zapytał Mito.

 - Zawsze- odparłem z pewnym siebie uśmiechem.

 Kilkanaście minut później przyszła po nich ich matka. Była to szczupła blondynka o dużych oczach i zmęczeniu na twarzy. Podziękowała nam za opiekę i powiedziała, że się cieszy, iż jej dzieci nas spotkały. W sumie to one nie są złe. Tylko czasem wścibskie i ciekawskie. I irytujące. Zupełnie jak Akina…

 Wróciliśmy do pokoju i natychmiast zostaliśmy zasypani milionem pytań, z czego większość należała do Kise.

 - Serio o to spytała?!- model wybuchł niepohamowanym śmiechem, gdy Hyuga opowiedziała o ,,oświadczynach”.

 - Mine-chin, pewnie na grze straciłeś masę kalorii- zaczął Murasakibara i nawet się podniósł! Wziął do ręki batonika i rozpakował go.- Musisz je uzupełnić- wepchnął mi słodycz do ust, a ja się prawie udławiłem. Udało mi się go przełknąć, po czym popiłem to sporą ilością wody.

 Jak dobrze wiedzieć, że ten tytan się troszczy o moją dawkę kalorii. Ta wiadomość zmieniła moje życie. Była mi tak niezbędna, jak przeterminowane mleko.

 

 - Jeżeli zobaczę, że któryś się będzie obijał, skończy jak zadźgana świnia- Akashi przeciął nożyczkami powietrze i w taki oto sposób ,,zachęcił” nas do ćwiczeń.

 Usłyszeliśmy dziewczęce śmiechy, a gdy spojrzeliśmy na wejście, zobaczyliśmy Momoi i Akinę w strojach kąpielowych. Normalnie wmurowało mnie w posadzkę. Akina tak seksownie w tym wyglądała, że miałem ochotę rzucić się na nią i jej w ogóle nie puszczać. Błękitny kostium podkreślał jej piękne krągłości i idealnie się do niej dopasował. Wprawdzie Satsuki miała trochę większe cycki, ją znam od dzieciństwa i wiele razy widziałem ją w stroju kąpielowym. Co do Akiny… To prawie to samo, jakbym ją widział w bieliźnie. Bez koszulki jej piersi wyglądały jeszcze ładniej i aż chciałoby się je pomacać.

  Obie miały związane włosy, a w ręku trzymały ręczniki. Uśmiechały się miło, a ten wdzięk przy każdym ich ruchu… Akina była jednak trochę lepiej zbudowana. Widać, że kiedyś ćwiczyła. Miała bardziej umięśnione nogi i brzuch. Kochać się z nią. Teraz. Zaraz.

 Pokręciłem głową. Nie chcę jej skrzywdzić. Powstrzymam się. Aż takim zboczeńcem i chamem nie jestem. Nawet ja mam granice, których nie chcę przekraczać, szczególnie wobec niej.

 - Gotowi?- zapytała Momoi.- To do wody!

Weszliśmy do basenu. Cały czas obserwowałem Akinę, a gdy mnie zobaczyła, odwróciła głowę i się zarumieniła. Akashi rozmawiał jeszcze chwilę z Satsuki, a Hyuga w tym czasie chodziła po brzegu basenu i uważnie nas obserwowała. Ciężko było mi się skupić na pływaniu, gdy mogłem podziwiać taki piękny widok.

 - Aominecchi, wygrywam!- dopiero krzyk Kise wyrwał mnie ze świata fantazji.

 - Nie mów hop, póki nie przeskoczysz!- i już wyprzedziłem go o kilka metrów.

 Założyliśmy się o to, kto szybciej wykona serie ćwiczeń. Pokonałem go, a gdy wszyscy skończyli, mieliśmy czas wolny. Momoi weszła do wody, namawiając Akinę.

 - Zaraz wejdę- powiedziała Hyuga i chciała zrobić koka z włosów, ale jej nie pozwoliłem.

 Złapałem ją w pasie, a po chwili wrzuciłem do wody, do której wpadła z głośnym pluskiem.

 - Nie musisz się trudzić, wyręczyłem cię- uśmiechnąłem się chytrze i wszedłem do basenu.

 - Daiki- syknęła. Oho, będzie gorąco.- Ty draniu… Jak mogłeś?!

Zaczęła chlapać we mnie wodą, drąc się przy tym, że jestem nienormalny. Chwilę później przestała.

 - Już ci lepiej?- zapytałem, a ta przytaknęła. Ma momenty, w których po prostu musi się pozbyć niepotrzebnej energii.

 Zanurkowałem, by przepłynąć między jej nogami i wziąć ją na barana. Pisnęła cicho, gdy siedziała na moich barkach i kurczowo trzymała się moich włosów. Niech mnie puści, bo przedwcześnie osiwieję!

 - Nabierz powietrza na trzy!- ostrzegłem ją.- Trzy!

 Ponownie zanurkowałem. W wodzie praktycznie nie czułem jej ciężaru. Przepłynąłem prawie całą długość basenu, gdy poczułem, jak mocniej ściska moje włosy. Zrozumiałem. Natychmiast się wynurzyłem. Nabrała powietrza, a po chwili szeroko się uśmiechnęła.

 - Jeszcze raz!- krzyknęła radośnie.

 Odwzajemniłem gest i wziąłem powietrze do płuc. Lubię pływać. Poczułem jak ze mnie schodzi. Puściła mnie, a ja się odwróciłem. Widziałem w jej oczach, że się śmiała. Zaczęła płynąć w przeciwną stronę, machając mi ręką. Podpłynąłem do niej, a ona jeszcze bardziej przyspieszyła. Tak chce pogrywać? Proszę bardzo, mi pasuje. Z łatwością ją dogoniłem i oplotłem jej talię swoimi ramionami. Uniosłem ją wysoko do góry, a gdy już się wynurzyliśmy, zakręciłem nią. Usłyszałem jej szczery śmiech i mimowolnie się uśmiechnąłem. Wspominałem już, że lubię ją wkurzać? Jednak sprawianie, że się śmieje, sprawia mi jeszcze większą przyjemność.

 Wszyscy się na nas gapili, jakby nie wiem, co zobaczyli. Szczególnie Kise. Jego spojrzenie było tak intensywne, że myślałem, że go zabiję na miejscu. Powstrzymałem się od tego, bo Akashi zarządził koniec i poszliśmy do szatni. Ciekawe, jak wygląda Akina bez kostiumu… Bo w stroju kąpielowym jest jej mega seksownie.

 Po raz kolejny się do siebie nie uśmiechnąłem, co nie umknęło uwadze Kise. Oczywiście musiał mi to wypomnieć i oczywiście go za to trzepnąłem, zaprzeczając. Problem polegał na tym, że wszyscy (tak, ten psychol również) zgodzili się z tym pięknisiem. No i jak ja mam z nimi wytrzymać, ja się pytam?!
__________________________________________________________________________________
 








 

 

 

3 komentarze:

  1. Niech mnie puści, bo przedwcześnie osiwieję! - wyłysieję
    Lecę dalej! Sorka, że krótko, ale nie umiem pisać na tel :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Te zdjęcia pod rozdziałami mnie zabijają *^*
    i ta scena na basenie taka aww.. Co wgl?! Aomine ty cioto.. Nie mów, że się zakochałeś, bo nie zdzierżę. . . .
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, weź no, bo jeszcze wyląduję w więzieniu za morderstwo XD
      :D ^^
      Pozdrawiam cieplusio ;)

      Usuń