piątek, 16 października 2015

Rozdział 20

Ostatnio jakoś sprężyłam się z dodawaniem rozdziałów ^^ Siadam, piszę i patrzę, a tu nagle rozdział gotowy :D

 Szczęśliwi, że ta dwójka jest wreszcie razem?? :D
___________________________________________________________________________________
~Akina~

  Skończyłam wypełniać dokumenty i czekałam na Aomine, aż wyjdzie z szatni. To takie miłe uczucie mieć chłopaka…

 Postanowiłam zadzwonić do Taigi.

 - Hej, siostra!- usłyszałam jego radosny głos w słuchawce.- Co tam u ciebie?

 - A no wiesz, jak na razie wszystko się układa, dzisiejszy dzień był naprawdę super…- drażniłam się z nm. Wiedziałam, że nie lubi takiego owijania w bawełnę.

 - Gadaj wreszcie!

 - Mam chłopaka!

 - O, to… CO?!- nie musiałam go widzieć, by wiedzieć, że ma zbaraniałą minę.- To ten cały Aomine, racja?

 - Tak, Holmesie.- parsknęłam śmiechem.

 - Jak cię skrzywdzi, to znajdę go nawet na końcu świata i mu tak przypierdolę…

 - On nie jest taki jak Jerry- przerwałam mu.- Naprawdę go kocham.

 - Wtedy mówiłaś to samo.

 - Taiguś, teraz jestem tego pewna. Widzę różnicę między tym uczuciem a tamtym.

 - A jak z Sayaką?

 - Jest z Kise bardzo szczęśliwa. A co u ciebie i Himuro?

 - …….

 - Taiga?

 - Nie widziałem go od dawna- powiedział po chwili ciszy.- Nie zaczynaj tego tematu, proszę.

Nagle poczułam, jak silne ramiona oplatają mnie w pasie.

 - Już myślałem, że uciekłaś, buraku- Aomine pocałował mnie w usta, po czym mnie przytulił.

 - Kretyn!- klepnęłam go w ramię.- Nie strasz mnie!

 - Z kim rozmawiasz?

 - Z Taigą.

 - Nie będę wam przeszkadzał.- odezwał się Kagami.

 - Nie przeszkadzasz- zapewniłam, ale mina Daikiego mówiła co innego.- Jednak ten zboczeniec ma inne zdanie, więc będę kończyć.

 - Ja ci dam zboczeniec, pijawko jedna- szturchnął mnie w bok i totalnie zignorował moje złowrogie spojrzenie.

 - Widzę, że się świetnie dogadujecie- zaśmiał się Taiga.

 - A żebyś wiedział- przytaknęłam.- Obrażamy się tyle razy dziennie, że nikt tego nie zliczy.

 - Ciekawe, ile on z tobą wytrzyma…

 - Tygrysku…- zaczęłam. Gdy nazywałam go ,,tygryskiem”, oznaczało to dwie rzeczy: albo mam do niego ważną sprawę, albo daję mu znak, że w czymś przegina i zaczyna mnie irytować. W tej sytuacji to było to drugie.

 - Oj, sorki, zadzwonię kiedy indziej. Nara, siostra i pożegnaj ode mnie tego swojego zboczeńca.

 - Słyszałem!- warknął Daiki.

 - Ups…- daję głowę, że Taiga prawie dusi się ze śmiechu.- Chyba to za głośno powiedziałem… Do usłyszenia!

 Rozłączył się. Tak mi się z nim dobrze gadało…

 -  Tygrysku?- odezwał się nagle Aomine.

 - Taiga trochę przypomina dzikiego, nieokrzesanego tygrysa- wyjaśniłam.- W Ameryce często tak na niego mówiłam.

 - A na mnie jak będziesz mówić?- wymruczał mi do ucha.

 - Hmm… Głąb?

 - Przeginasz- szturchnął mnie w ramię, po czym mnie objął.

 Przytuliłam się do niego. Dawno nie czułam takiego ciepła. Z przyjemnością wdychałam zapach jego perfum. Idealne. Nie za mocne, nie drażnią mojego nosa… Ma gust.

 - Muszę iść do sklepu- powiedziałam z niechęcią.- A kompletnie mi się nie chce.

 - A Sayaka nie może pójść?- spytał.

 - Ona jest taka ześwirowana po randkach z Kise, że w ogóle nie pamięta o obowiązkach domowych- westchnęłam.

 - To może przyjdziesz do mnie?- zaproponował.- Mam pełną lodówkę. Mama zrobiła niezłe zapasy na dwa dni. Jest teraz na jakimś zlocie pielęgniarek, czy coś… I nie będziesz musiała łazić do sklepu.

 - I tak będę musiała pójść.

 - Mam lody czekoladowe.

 Przystanęłam i spojrzałam na niego. Już zna moją słabość? Ja dla lodów czekoladowych zrobię wszystko! Kocham je! 

  Zagryzłam wargi. Nie powinnam, później tym bardziej nie będzie mi się chciało iść do sklepu… Muszę iść do domu.. Tak, to rozsądne rozwiązanie. Jak na osobę rozważną przystało…

 Zaburczało mi w brzuchu.

 - Idziemy!- powiedziałam stanowczo i skręciłam w stronę jego domu.

 - Szybko zmieniłaś zdanie- zaśmiał się.

 - Z głodną kobietą się nie dyskutuje!- prychnęłam i przyspieszyłam kroku.

 Kilka minut później byliśmy już na miejscu. Od razu poszłam do kuchni. Aomine wyjął lody i bitą śmietanę, a ja zajęłam się robieniem kanapek. W końcu kolacja to nie tylko lody.

 - Ile tego chcesz?- zapytał.

 Spojrzałam na swoją miseczkę i szeroko otworzyłam oczy. Bita śmietana zajmowała ponad połowę miejsca!

 - Wystarczy!- krzyknęłam.- Chcesz, bym wyglądała jak jakaś tłusta krowa?

 - Nie, bo wtedy nie byłabyś taka seksowna- mrugnął do mnie, a ja się mimowolnie zarumieniłam.

Szybko zjedliśmy kanapki i zabraliśmy się za deser. Usiedliśmy na kanapie przed telewizorem i Aomine włączył pierwszy lepszy film przygodowy. Przyznam, że całkiem mi się spodobał. Dla mnie jednak nie był najważniejszy. Ważne było to, że siedziałam oparta o Daikiego. Podkuliłam nogi, a głowę oparłam na jego torsie. Rzeczywiście umięśniony. Aż miło go podotykać. Objął mnie w pasie jedną ręką i zaczął mnie smyrać po ramieniu. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Kto by pomyślał, że jego zwykły dotyk wywoła u mnie taką reakcję?

 Westchnęłam. Dawno nie było mi tak dobrze.

 - Która godzina?- spytałam nagle.

 - Jakoś po dwudziestej drugiej- odpowiedział, a ja zerwałam się na równe nogi.

 - Już tak późno?!- wykrzyknęłam.- Nie mogłeś mi wcześniej powiedzieć?!

 - A pytałaś?- posłał mi zadziorny uśmieszek.

 Prychnęłam i wzięłam z podłogi swoją torbę. Skierowałam się do przedpokoju, a gdy chciałam założyć buty, poczułam jego silne ręce na biodrach.

 - Nie idź jeszcze…- mruknął i pocałował mnie w szyję.

 - Daiki, kretynie, puść!- próbowałam się uwolnić z jego uścisku, ale nie miałam żadnych szans z jego siłą.- Muszę iść do domu!

 - Zostań- upierał się przy swoim jak jakiś osioł.- Tu też masz gdzie spać, a poza tym i tak nie puszczę cię samej o tak później porze. Jeszcze spotkasz jakiegoś zboczeńca lub gwałciciela i co wtedy?

 - Nie jestem małą dziewczynką i umiem o siebie zadbać! Tylko pogarszasz sprawę!

 - Ja się po prostu o ciebie troszczę.

 - Puść mnie! Chcę iść do domu!

 - Ech, z tobą to same problemy- westchnął.

 Poczułam, jak zabiera ręce. Uśmiechnęłam się zwycięsko, ale po chwili pisnęłam zaskoczona, gdy przerzucił mnie przez ramię.

 - Postaw mnie na ziemi w tej chwili!- krzyknęłam.

 Oczywiście mnie totalnie zignorował. Walenie pięściami w jego plecy również się nie przydało. Wierzganie nogami tylko pogorszyło sytuację, po mocniej mnie chwycił. Zaczął kierować się w stronę schodów. No tak. Wielki pan i władca, Aomine Daiki, zawsze musi postawić na swoim. Planowałam go ugryźć, ale już sobie to podarowałam. Jeszcze by mi wszystkie zęby powypadały.

 Wszedł do swojego pokoju i postawił mnie przy szafie.

 - Słuchaj no…- zaczęłam i pomachałam mu palcem wskazującym przed nosem.- Jeśli jeszcze raz mnie tak potraktujesz, to…

 - To co?- przerwał mi roześmiany.

 - To…- zacięłam się.- Czekaj no, zaraz coś wymyślę.

 Po chwili wyszedł z pokoju, ale zaraz wrócił, niosąc w reku jakąś bluzkę.

 - Masz, to mamy- powiedział i mi ją podał.- Na pewno się nie pogniewa.

 - Ale…- Nie rozumiesz, że chcę do domu iść spać?- burknęłam.

 - A ty nie rozumiesz, że śpisz dziś u mnie?- wcisnął mi w ręce jakieś spodenki sportowe wyciągnięte z szafy.- Łazienka jest zaraz po lewej.

Już wiedziałam, że z nim nie wygram. Zdusiłam w sobie jakieś przekleństwo, po czym weszłam do łazienki. Kiedy już się rozebrałam i chciałam wchodzić pod prysznic, usłyszałam pukanie do drzwi.

 - Czego?- warknęłam.- Niczego od ciebie nie potrzebuję.

 - Nawet ręcznika?- zaśmiał się.

 Kurwa, zapomniałam o tak istotnym szczególe. Szybko zarzuciłam na siebie bluzkę oraz spódniczkę, po czym ostrożnie uchyliłam drzwi. Wzięłam od niego ręcznik i już chciałam się zamknąć z łazience, ale przeszkodziła mi jego stopa.

 - A nie masz ochoty na wspólny prysznic?- zagadnął.

 - Wybij to sobie z tego pustego mózgu!- przekręciłam szybko zamek, po czym zrzuciłam z siebie ubrania. Usłyszałam jeszcze jego chichot, a chwilę później spływała na mnie gorąca woda.

 Jej, tego mi było trzeba po całym męczącym i emocjonującym dniu. Od razu zrobiłam się senniejsza. Szybko się namydliłam, dokładnie ogoliłam nogi, po czym wszystko z siebie spłukałam. Rozczesałam włosy, założyłam stanik oraz tymczasową piżamę (przy czym spodenki musiałam ściągnąć najbardziej jak się dało, a i tak spadały), wzięłam resztę ubrań i wyszłam z łazienki. Minęłam się z Aomine, pokazując mu język, zeszłam na dół i wzięłam do ręki torbę, do której włożyłam niepotrzebne ciuchy. Wróciłam do jego pokoju i uwaliłam się na łóżku, biorąc do ręki telefon. Napisałam SMS’a do Sayaki, w którym poinformowałam ją, że zostałam zmuszona, by nocować u tego kretyna. Domyślałam się, jaka była jej reakcja. Pewnie zaczęła snuć jakieś zboczone i erotyczne myśli na nasz temat i jutro mi o tym opowie.

 - Zmęczona?- spytał Daiki, wchodząc do pokoju. Miał na sobie bokserki i jasną podkoszulkę opinającą jego tors. Jezu…. On jest idealny! Wróć, jego ciało jest idealne!

 - Gdzie mogę spać?- spytałam.

 - Jak to gdzie?- zdziwił się.- Przecież właśnie siedzisz na łóżku, na którym będziesz spać.

 - A ty gdzie?- domyślałam się, o co mu chodzi.

 - Też tu- uśmiechnął się chytrze.

 - Od początku to planowałeś!- wycelowałam w niego oskarżycielsko palcem.

 - A ty mówiłaś, że nie potrafię myśleć- usiadł na brzegu łóżka i przeczesał ręką włosy.

 - Protestuję!- chciałam wstać, ale mi to skutecznie uniemożliwił, obejmując mnie swoimi ramionami.

 - Już ode mnie uciekasz?- spytał i zaczął jeździć nosem po mojej szyi. Mimowolnie się wzdrygnęłam. Byłam pewna, że się uśmiechnął. Przygryzł płatek mojego ucha, a ja odruchowo przekręciłam głowę, dając mu więcej miejsca.- U, komuś się to podoba!- zaśmiał się.

 -Zamknij się i mnie puść, bo jak matkę kocham…- zaczęłam, ale uciszył mnie nagłym i namiętnym pocałunkiem. On stanowczo zbyt dobrze całuje!

 Pociągnął mnie w tył, przez co wylądowałam na łóżku. Pochylał się nade mną, a po chwili znów zaczął mnie całować. Zarzuciłam ręce na jego szyję i zaczęłam masować jego kark. Mruknęłam zadowolona, gdy mnie mocno objął. Oddawałam mu pocałunki i nie chciałam być gorsza. Nadążałam za jego tempem i nie chciałam przerywać tej cudownej chwili. Nagle poczułam jego dłonie na brzuchu. Dopiero wtedy się opamiętałam i trzepnęłam go po łapach.

 - Dość- powiedziałam poważnie, a on spojrzał na mnie nieco zdziwiony, ale zaraz chyba przypomniał sobie to, co mówiłam mu jeszcze na obozie.

 - Ej no, nie każ mi na siebie długo czekać- położył się obok mnie i objął mnie ramieniem.

 - Muszę być tego pewna, Aomine- stłumiłam ziewnięcie.- To będzie naprawdę ważna chwila i nie chcę jej zmarnować. Nie chcę później żałować.

 Kiwnął głową ze zrozumieniem i pocałował mnie w usta.

 - Dobranoc- powiedział i zgasił światło.

 Wtuliłam się w niego i zamknęłam oczy. Czułam go przy sobie. Czułam jego zapach, ciepło, dotyk, miłość… Kocham go. Kocham całym sercem i cieszę się, że reszta drużyny zamknęła nas dziś w magazynku. Dzięki temu jesteśmy razem i nie żałuję tego.

 Uśmiechnęłam się. Coś czuję, że będzie mi się bardzo dobrze spało.
___________________________________________________________________________________



 

 

4 komentarze:

  1. No ja tam jestem z tego bardzo szczęśliwa :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest kilka bledow, wymienie je w domciu i lece czytac dalej, bo mam zaleglosci :c

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie ogarniam skąd ona tam miała maszynkę, żeby ogolić nogi :/ Bo chyba nie użyła maszynki Daikiego (którą nie wiadomo co sobie golił) lub co gorsza.. Jego matki (też nie wiadomo co sobie mogła golić). Ehh.. to nocowanie było takie do przewidzenia *wzdycha niby znudzone, ale skont wgl mogła wiedzieć, że pójdą do niego do domu?*
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nosi ją zawsze przy sobie na takie nagłe przypadki XD
      Może i do przewidzenia, ale mam nadzieję, że cię to aż tak nie znudziło ;P
      Również pozdrawiam :D

      Usuń