Szczęśliwi, że ta dwójka jest wreszcie razem?? :D
___________________________________________________________________________________
~Akina~
Skończyłam wypełniać
dokumenty i czekałam na Aomine, aż wyjdzie z szatni. To takie miłe uczucie mieć
chłopaka…
Postanowiłam zadzwonić do Taigi.
- Hej,
siostra!- usłyszałam jego radosny głos w słuchawce.- Co tam u ciebie?
- A no wiesz, jak na razie wszystko się układa, dzisiejszy
dzień był naprawdę super…- drażniłam się z nm. Wiedziałam, że nie lubi takiego
owijania w bawełnę.
- Gadaj
wreszcie!
- Mam chłopaka!
- O, to…
CO?!- nie musiałam go widzieć, by wiedzieć, że ma zbaraniałą minę.- To ten cały Aomine, racja?
- Tak, Holmesie.- parsknęłam śmiechem.
- Jak
cię skrzywdzi, to znajdę go nawet na końcu świata i mu tak przypierdolę…
- On nie jest taki jak Jerry- przerwałam mu.-
Naprawdę go kocham.
- Wtedy
mówiłaś to samo.
- Taiguś, teraz jestem tego pewna. Widzę
różnicę między tym uczuciem a tamtym.
- A jak
z Sayaką?
- Jest z Kise bardzo szczęśliwa. A co u ciebie
i Himuro?
- …….
- Taiga?
- Nie
widziałem go od dawna- powiedział po chwili ciszy.- Nie zaczynaj tego tematu, proszę.
Nagle
poczułam, jak silne ramiona oplatają mnie w pasie.
- Już myślałem, że uciekłaś, buraku- Aomine
pocałował mnie w usta, po czym mnie przytulił.
- Kretyn!- klepnęłam go w ramię.- Nie strasz
mnie!
- Z kim rozmawiasz?
- Z Taigą.
- Nie
będę wam przeszkadzał.- odezwał się Kagami.
- Nie przeszkadzasz- zapewniłam, ale mina
Daikiego mówiła co innego.- Jednak ten zboczeniec ma inne zdanie, więc będę
kończyć.
- Ja ci dam zboczeniec, pijawko jedna-
szturchnął mnie w bok i totalnie zignorował moje złowrogie spojrzenie.
- Widzę,
że się świetnie dogadujecie- zaśmiał się Taiga.
- A żebyś wiedział- przytaknęłam.- Obrażamy
się tyle razy dziennie, że nikt tego nie zliczy.
- Ciekawe,
ile on z tobą wytrzyma…
- Tygrysku…- zaczęłam. Gdy nazywałam go ,,tygryskiem”,
oznaczało to dwie rzeczy: albo mam do niego ważną sprawę, albo daję mu znak, że
w czymś przegina i zaczyna mnie irytować. W tej sytuacji to było to drugie.
- Oj,
sorki, zadzwonię kiedy indziej. Nara, siostra i pożegnaj ode mnie tego swojego
zboczeńca.
- Słyszałem!- warknął Daiki.
- Ups…-
daję głowę, że Taiga prawie dusi się ze śmiechu.- Chyba to za głośno powiedziałem… Do usłyszenia!
Rozłączył się. Tak mi się z nim dobrze gadało…
- Tygrysku?- odezwał się nagle Aomine.
- Taiga trochę przypomina dzikiego,
nieokrzesanego tygrysa- wyjaśniłam.- W Ameryce często tak na niego mówiłam.
- A na mnie jak będziesz mówić?- wymruczał mi
do ucha.
- Hmm… Głąb?
- Przeginasz- szturchnął mnie w ramię, po czym
mnie objął.
Przytuliłam się do niego. Dawno nie czułam
takiego ciepła. Z przyjemnością wdychałam zapach jego perfum. Idealne. Nie za
mocne, nie drażnią mojego nosa… Ma gust.
- Muszę iść do sklepu- powiedziałam z
niechęcią.- A kompletnie mi się nie chce.
- A Sayaka nie może pójść?- spytał.
- Ona jest taka ześwirowana po randkach z
Kise, że w ogóle nie pamięta o obowiązkach domowych- westchnęłam.
- To może przyjdziesz do mnie?- zaproponował.-
Mam pełną lodówkę. Mama zrobiła niezłe zapasy na dwa dni. Jest teraz na jakimś
zlocie pielęgniarek, czy coś… I nie będziesz musiała łazić do sklepu.
- I tak będę musiała pójść.
- Mam lody czekoladowe.
Przystanęłam i spojrzałam na niego. Już zna
moją słabość? Ja dla lodów czekoladowych zrobię wszystko! Kocham je!
Zagryzłam wargi. Nie powinnam, później tym
bardziej nie będzie mi się chciało iść do sklepu… Muszę iść do domu.. Tak, to
rozsądne rozwiązanie. Jak na osobę rozważną przystało…
Zaburczało mi w brzuchu.
- Idziemy!- powiedziałam stanowczo i skręciłam
w stronę jego domu.
- Szybko zmieniłaś zdanie- zaśmiał się.
- Z głodną kobietą się nie dyskutuje!-
prychnęłam i przyspieszyłam kroku.
Kilka minut później byliśmy już na miejscu. Od
razu poszłam do kuchni. Aomine wyjął lody i bitą śmietanę, a ja zajęłam się
robieniem kanapek. W końcu kolacja to nie tylko lody.
- Ile tego chcesz?- zapytał.
Spojrzałam na swoją miseczkę i szeroko
otworzyłam oczy. Bita śmietana zajmowała ponad połowę miejsca!
- Wystarczy!- krzyknęłam.- Chcesz, bym
wyglądała jak jakaś tłusta krowa?
- Nie, bo wtedy nie byłabyś taka seksowna-
mrugnął do mnie, a ja się mimowolnie zarumieniłam.
Szybko
zjedliśmy kanapki i zabraliśmy się za deser. Usiedliśmy na kanapie przed
telewizorem i Aomine włączył pierwszy lepszy film przygodowy. Przyznam, że całkiem
mi się spodobał. Dla mnie jednak nie był najważniejszy. Ważne było to, że
siedziałam oparta o Daikiego. Podkuliłam nogi, a głowę oparłam na jego torsie.
Rzeczywiście umięśniony. Aż miło go podotykać. Objął mnie w pasie jedną ręką i
zaczął mnie smyrać po ramieniu. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Kto by
pomyślał, że jego zwykły dotyk wywoła u mnie taką reakcję?
Westchnęłam. Dawno nie było mi tak dobrze.
- Która godzina?- spytałam nagle.
- Jakoś po dwudziestej drugiej- odpowiedział,
a ja zerwałam się na równe nogi.
- Już tak późno?!- wykrzyknęłam.- Nie mogłeś
mi wcześniej powiedzieć?!
- A pytałaś?- posłał mi zadziorny uśmieszek.
Prychnęłam i wzięłam z podłogi swoją torbę.
Skierowałam się do przedpokoju, a gdy chciałam założyć buty, poczułam jego
silne ręce na biodrach.
- Nie idź jeszcze…- mruknął i pocałował mnie w
szyję.
- Daiki, kretynie, puść!- próbowałam się
uwolnić z jego uścisku, ale nie miałam żadnych szans z jego siłą.- Muszę iść do
domu!
- Zostań- upierał się przy swoim jak jakiś
osioł.- Tu też masz gdzie spać, a poza tym i tak nie puszczę cię samej o tak
później porze. Jeszcze spotkasz jakiegoś zboczeńca lub gwałciciela i co wtedy?
- Nie jestem małą dziewczynką i umiem o siebie
zadbać! Tylko pogarszasz sprawę!
- Ja się po prostu o ciebie troszczę.
- Puść mnie! Chcę iść do domu!
- Ech, z tobą to same problemy- westchnął.
Poczułam, jak zabiera ręce. Uśmiechnęłam się
zwycięsko, ale po chwili pisnęłam zaskoczona, gdy przerzucił mnie przez ramię.
- Postaw mnie na ziemi w tej chwili!-
krzyknęłam.
Oczywiście mnie totalnie zignorował. Walenie
pięściami w jego plecy również się nie przydało. Wierzganie nogami tylko
pogorszyło sytuację, po mocniej mnie chwycił. Zaczął kierować się w stronę
schodów. No tak. Wielki pan i władca, Aomine Daiki, zawsze musi postawić na
swoim. Planowałam go ugryźć, ale już sobie to podarowałam. Jeszcze by mi
wszystkie zęby powypadały.
Wszedł do swojego pokoju i postawił mnie przy
szafie.
- Słuchaj no…- zaczęłam i pomachałam mu palcem
wskazującym przed nosem.- Jeśli jeszcze raz mnie tak potraktujesz, to…
- To co?- przerwał mi roześmiany.
- To…- zacięłam się.- Czekaj no, zaraz coś
wymyślę.
Po chwili wyszedł z pokoju, ale zaraz wrócił,
niosąc w reku jakąś bluzkę.
- Masz, to mamy- powiedział i mi ją podał.- Na
pewno się nie pogniewa.
- Ale…- Nie rozumiesz, że chcę do domu iść
spać?- burknęłam.
- A ty nie rozumiesz, że śpisz dziś u mnie?-
wcisnął mi w ręce jakieś spodenki sportowe wyciągnięte z szafy.- Łazienka jest
zaraz po lewej.
Już wiedziałam,
że z nim nie wygram. Zdusiłam w sobie jakieś przekleństwo, po czym weszłam do
łazienki. Kiedy już się rozebrałam i chciałam wchodzić pod prysznic, usłyszałam
pukanie do drzwi.
- Czego?- warknęłam.- Niczego od ciebie nie
potrzebuję.
- Nawet ręcznika?- zaśmiał się.
Kurwa, zapomniałam o tak istotnym szczególe.
Szybko zarzuciłam na siebie bluzkę oraz spódniczkę, po czym ostrożnie uchyliłam
drzwi. Wzięłam od niego ręcznik i już chciałam się zamknąć z łazience, ale
przeszkodziła mi jego stopa.
- A nie masz ochoty na wspólny prysznic?-
zagadnął.
- Wybij to sobie z tego pustego mózgu!-
przekręciłam szybko zamek, po czym zrzuciłam z siebie ubrania. Usłyszałam
jeszcze jego chichot, a chwilę później spływała na mnie gorąca woda.
Jej, tego mi było trzeba po całym męczącym i
emocjonującym dniu. Od razu zrobiłam się senniejsza. Szybko się namydliłam,
dokładnie ogoliłam nogi, po czym wszystko z siebie spłukałam. Rozczesałam
włosy, założyłam stanik oraz tymczasową piżamę (przy czym spodenki musiałam
ściągnąć najbardziej jak się dało, a i tak spadały), wzięłam resztę ubrań i
wyszłam z łazienki. Minęłam się z Aomine, pokazując mu język, zeszłam na dół i
wzięłam do ręki torbę, do której włożyłam niepotrzebne ciuchy. Wróciłam do jego
pokoju i uwaliłam się na łóżku, biorąc do ręki telefon. Napisałam SMS’a do
Sayaki, w którym poinformowałam ją, że zostałam zmuszona, by nocować u tego
kretyna. Domyślałam się, jaka była jej reakcja. Pewnie zaczęła snuć jakieś
zboczone i erotyczne myśli na nasz temat i jutro mi o tym opowie.
- Zmęczona?- spytał Daiki, wchodząc do pokoju.
Miał na sobie bokserki i jasną podkoszulkę opinającą jego tors. Jezu…. On jest
idealny! Wróć, jego ciało jest idealne!
- Gdzie mogę spać?- spytałam.
- Jak to gdzie?- zdziwił się.- Przecież
właśnie siedzisz na łóżku, na którym będziesz spać.
- A ty gdzie?- domyślałam się, o co mu chodzi.
- Też tu- uśmiechnął się chytrze.
- Od początku to planowałeś!- wycelowałam w
niego oskarżycielsko palcem.
- A ty mówiłaś, że nie potrafię myśleć- usiadł
na brzegu łóżka i przeczesał ręką włosy.
- Protestuję!- chciałam wstać, ale mi to
skutecznie uniemożliwił, obejmując mnie swoimi ramionami.
- Już ode mnie uciekasz?- spytał i zaczął
jeździć nosem po mojej szyi. Mimowolnie się wzdrygnęłam. Byłam pewna, że się
uśmiechnął. Przygryzł płatek mojego ucha, a ja odruchowo przekręciłam głowę,
dając mu więcej miejsca.- U, komuś się to podoba!- zaśmiał się.
-Zamknij się i mnie puść, bo jak matkę kocham…-
zaczęłam, ale uciszył mnie nagłym i namiętnym pocałunkiem. On stanowczo zbyt
dobrze całuje!
Pociągnął mnie w tył, przez co wylądowałam na
łóżku. Pochylał się nade mną, a po chwili znów zaczął mnie całować. Zarzuciłam
ręce na jego szyję i zaczęłam masować jego kark. Mruknęłam zadowolona, gdy mnie
mocno objął. Oddawałam mu pocałunki i nie chciałam być gorsza. Nadążałam za
jego tempem i nie chciałam przerywać tej cudownej chwili. Nagle poczułam jego
dłonie na brzuchu. Dopiero wtedy się opamiętałam i trzepnęłam go po łapach.
- Dość- powiedziałam poważnie, a on spojrzał
na mnie nieco zdziwiony, ale zaraz chyba przypomniał sobie to, co mówiłam mu
jeszcze na obozie.
- Ej no, nie każ mi na siebie długo czekać- położył
się obok mnie i objął mnie ramieniem.
- Muszę być tego pewna, Aomine- stłumiłam
ziewnięcie.- To będzie naprawdę ważna chwila i nie chcę jej zmarnować. Nie chcę
później żałować.
Kiwnął głową ze zrozumieniem i pocałował mnie
w usta.
- Dobranoc- powiedział i zgasił światło.
Wtuliłam się w niego i zamknęłam oczy. Czułam
go przy sobie. Czułam jego zapach, ciepło, dotyk, miłość… Kocham go. Kocham
całym sercem i cieszę się, że reszta drużyny zamknęła nas dziś w magazynku.
Dzięki temu jesteśmy razem i nie żałuję tego.
Uśmiechnęłam się. Coś czuję, że będzie mi się
bardzo dobrze spało.
___________________________________________________________________________________




No ja tam jestem z tego bardzo szczęśliwa :3
OdpowiedzUsuńJest kilka bledow, wymienie je w domciu i lece czytac dalej, bo mam zaleglosci :c
OdpowiedzUsuńJa nie ogarniam skąd ona tam miała maszynkę, żeby ogolić nogi :/ Bo chyba nie użyła maszynki Daikiego (którą nie wiadomo co sobie golił) lub co gorsza.. Jego matki (też nie wiadomo co sobie mogła golić). Ehh.. to nocowanie było takie do przewidzenia *wzdycha niby znudzone, ale skont wgl mogła wiedzieć, że pójdą do niego do domu?*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Nosi ją zawsze przy sobie na takie nagłe przypadki XD
UsuńMoże i do przewidzenia, ale mam nadzieję, że cię to aż tak nie znudziło ;P
Również pozdrawiam :D