Hmmm... Brak pomysłu XD
Mam wrażenie, że wyszło... nijak :/
Ale cóż, zostawiam to waszej opinii ;)
_____________________________________________________________________________________
~Aomine~
Zwlokłem się leniwie z
łóżka, gdy Kise i Kuroko wylali na mnie kubeł lodowatej wody. Oczywiście trochę
im wygrażałem i obiecałem, że się kiedyś odwdzięczę. Jakże mogłoby być inaczej?
Ubrałem się i poszedłem z nimi na śniadanie.
- Ciekawy jestem, jak będą wyglądały te
zajęcia?- spytał nagle Kise.
- Ja jakoś specjalnie nie mam na nie ochoty-
mruknąłem.
- Aominecchi! Może być fajnie! Dobrze jest się
czasem poruszać w inny sposób i potańczyć!
- Sam se tańcz. Ja nie zamierzam.
- I tak będziesz musiał.
- Zamknij się- syknąłem.
Nie miałem ochoty o tym myśleć. To będzie dla
mnie zbyt poniżające. Te wygibajtusy zostawią plamę na moim świętym i
zajebistym honorze. Jak tak w ogóle można?!
Kiedy znaleźliśmy się w jadalni, usiedliśmy
koło reszty i zajęliśmy się jedzeniem. Byłem potwornie głodny! Zjadłem dwa razy
więcej niż zwykle.
- Nie opychaj się tak, bo na ćwiczeniach nie
dasz rady- powiedziała Akina i spojrzała na mnie z wyższością. Nikt nie będzie tak
gapił się na moją wręcz królewską osobę.
- Pewnie i tak je beznadziejnie poprowadzisz,
więc niewiele stracisz- odgryzłem się.
- Chodziłam na zajęcia taneczne przez siedem
lat, więc się na tym trochę znam! A ty- wymierzyła we mnie widelcem- dziś zadebiutujesz
i z chęcią to zobaczę.
Jędza jedna, niech no tylko spróbuje się ze
mnie śmiać, to dam jej taką lekcje, że popamięta ją do końca życia. Ktoś musi
karać niegrzeczne dziewczynki, nie?
No i nadszedł ten czas. Przebraliśmy się w
wygodne ubrania sportowe i poszliśmy na boisko. Tylko tam mogliśmy ćwiczyć, bo
w domku wypoczynkowym nie było miejsca. Usłyszeliśmy muzykę, a po chwili
zobaczyliśmy Akinę i Momoi. Hyuga zrobiła na mnie największe wrażenie. Miała na
sobie czarne legginsy (czy jak to się to nazywało… w każdym razie chodzi mi o
te obcisłe niedorobione rajstopy, co ładnie opinają dziewczęce tyłki) i
specjalną bluzkę sportową do połowy brzucha. Może te zajęcia nie będą jednak
takie złe… Przynajmniej widoczki będą ładne. I krągłe.
- A gdzie Aka-chin?- spytał Murasakibara,
odkładając na ławkę swój zapas słodyczy.
- On nie będzie ćwiczył- odpowiedziała Akina.
- O, pewnie, sadystyczny król to jakoś może
się zrywać z treningu?- prychnąłem.
Nie odpowiedziała, tylko posłała mi spojrzenie
typu: ,,Zamknij się wreszcie, bo mam cię
dość”. Och, jak miło. Znów udało mi się ją zdenerwować. Powinienem za to
jakiś medal dostać. Najlepiej w postaci pornosa. Dobra nagroda nie jest zła.
- Róbcie to samo, co ja- powiedziała Akina i
ustawiła się do nas przodem.
Nie jestem jakimś specjalnym fanem muzyki,
więc nie znałem się na ani na gatunku utworów, ani na piosenkarzach. Nie tak, że
w ogóle piosenek nie słucham, po prostu nie mam głowy do wykonawców. Zajebistość
zajmuje za dużo miejsca.
Zaczęło się piekło taneczne. Jakieś ruchy
rękoma w prawo, potem prawa noga w górę, na lewej się obracamy, kręcimy
biodrami (u Akiny to ładnie wyglądało, aż miło było popatrzeć)… Ku mojemu
wielkiemu zdziwieniu, całkiem nieźle mi szło. Tańczyłem do rytmu, góra mi
ładnie pracowała, podobno muszę popracować nad nogami. Jeszcze trochę i zostanę
mistrzem tańca! Już jestem mistrzem kosza, więc kolejny taki tytuł ładnie
wpasuje mi się do kolekcji.
- Murasakibara, więcej luzu w ramionach-
każdemu pokazywała, co robi źle.- Midorima, ruszaj bardziej biodrami! Aomine,
wyżej ta noga! Kuroko… Gdzie jest
Kuroko?
- Stoję tu cały czas- powiedział Tetsu,
zjawiając się nagle koło niej. Podskoczyła i spojrzała na niego zaskoczona.
- Chyba nigdy się nie przyzwyczaję…-
mruknęła.- Mógłbyś stać się nieco widoczniejszy? Nie widzę jak tańczysz.
- Może to i lepiej.
- Tetsuya.
Kiwnął głową i włączył się do tańca. Muzyka
zmieniła się na trochę ostrzejszą, więc ruchy były szybsze. Miałem dobrą
kondycję, więc się aż tak nie zmęczyłem.
- Kise, kiedy prawa noga idzie do przodu,
biodra idą na lewo!- pokazała blondynowi kolejny krok, po czym go pochwaliła. Phi,
Ryouta ma znacznie łatwiej. Potrafi skopiować każdy ruch i po chwili go idealnie
powtórzyć. Nigdy się do tego nie przyznam publicznie, ale czasem zazdroszczę mu
tej umiejętności. Są momenty, w których on nie musi się tak bardzo wysilać i
nawet moja zajebista zajebistość nie daje temu rady. Oczywiście w kosza i tak
mnie nigdy nie pokona, ale na przykład taki taniec… I tak mi na tym nie zależy,
więc niech zna moje łaskawe serce i cieszy się tym, że jest w tym lepszy ode
mnie. Nie powiem mu tego, a gdy się domyśli, jak zwykle będę się z nim
przekomarzał, by go zirytować. Jestem genialny.
~Akina~
Nie sądziłam, że im tak dobrze pójdzie. Nawet Murasakibara i
Midorima nieźle sobie radzili, więc myślę, że na następnych zajęciach będzie
tylko lepiej.
- Aomine, kręć biodrami i jednocześnie idź
przed siebie- podeszłam do chłopaka i uważnie na niego spojrzałam. Nie radził
sobie za dobrze z tym ruchem.- Zrobimy inaczej. Połóż mi ręce na biodrach i
wczuj się w rytm.
- Jesteś pewna, że to dobry pomysł?- zapytał
ze zboczonym uśmiechem na twarzy. Nie dam mu się tak łatwo omamić!
- Zamknij się i wykonaj moje polecenie-
warknęłam.
- O, zamieniłaś się w lwicę z pazurami?
Jak ten idiota mnie irytuje! Mam wielką ochotę
na uderzenie go. Dawno mnie tak nie korciło.
Wzięłam jego dłonie i położyłam je na swoich
biodrach, wytrzymując głupi uśmieszek tego kretyna. Swoje ręce oparłam na jego
torsie (ale umięśniony) i zaczęłam się poruszać. Dość szybko załapał, o co
chodzi, więc uznałam, że nie potrzebuje mojej pomocy. Chciałam odejść, ale mi
nie pozwolił. Ścisnął mnie mocniej i spojrzał na mnie zadziornie. Czułam, że
tak będzie.
- Ej, już uciekasz?- spytał.
- Puść, głąbie- nie chciałam robić
zamieszania, więc nie podniosłam głosu. Reszta i tak zerkała na nas co jakiś
czas, więc to było wystarczająco krępujące.
- A jeśli ci powiem, że nie chcę?- będzie się
ze mną droczył?
- To ja ci powiem, że masz chcieć.
- I właśnie za to cię lubię, ośle.
- Ośle?!- jednak lekko podniosłam głos.- Ty z
kolei jesteś strasznie zadufanym w sobie egoistą, głąbem, kretynem, idiotą,
największym zboczeńcem świata…- zaczęła wyliczać. A ile pomysłów miałam!
- Oi, księżniczko, przeginasz.
Szczęście, że Haizakiego nie było. Akashi
wziął go do siebie na długą rozmowę, więc musiałam znosić jednego zboczucha
mniej.
Spróbowałam zabrać jego dłonie z moich bioder,
ale był za silny. To nie fair! W takiej walce nigdy nie wygram! Ponowiłam próbę,
ale to nie przyniosło żadnych efektów. Jedynie uśmiech na twarzy Aomine się
poszerzył. Kiedy zjechał ręką troszeczkę niżej, nie wytrzymałam i wbiłam mu paznokcie
w przedramiona. Syknął i mnie puścił.
- Ała, ostre masz te pazurki- złapał się za
bolące miejsca.- Jak prawdziwa lwica.
Prychnęłam i podeszłam do Midorimy. Pokazałam mu
ruchy ramionami i głową. Jak na sztywnego faceta, to całkiem nieźle sobie
radził.
Pół godziny później skończyliśmy trening i
mieliśmy czas wolny aż do obiadu. Odetchnęłam.
- Świetnie się spisałaś- powiedziała Momoi,
idąc ze mną do pokoju.
Uśmiechnęłam się do niej i zaczęłyśmy
rozmawiać o lekcjach tańca, jakie miałam w Ameryce.
~Aomine~
Sam nie wiem czemu dałem się namówić na przyjście do pokoju wszystkożercy,
protista i tego dupka (cyt. Haizakiego). Pewnie dlatego, że Akashi zabrał mi
moje pornosy, bym ,jak to ujął, integrował się z innymi. Wolałbym integrować
się z cyckami, ale ta możliwość została mi haniebnie zabrana. Nie ma
sprawiedliwości na tym pojebanym świecie!
Siedziałem na łóżku glona i opierałem się o
ścianę. Nuuuudyyyy! Dajcie mi moje pornosy!
- Muszę tu z wami siedzieć?- zaczął jęczeć
Haizaki.- Nudno tu!
Przynajmniej w jednym się z nim zgodzę, ale
nigdy się do tego nie przyznam.
- Musisz Shogou- powiedział Akashi,
obdarowywując go czujnym i ostrzegawczym spojrzeniem.- Wolę cię mieć na oku.
Pewnie, dobra decyzja. Jeszcze by zgwałcił
Akinę. To by była katastrofa! O, naszło mnie starsznie ważne pytanie- czy Akina jest jeszcze
dziewicą? Hmmm… Powinna być. Nie słyszałem, by uprawiała seks z kimś w Ameryce.
Cóż, trzeba by to sprawdzić.
Wyłączyłem się z rozmowy, jak tylko Kise
wypowiedział słowo ,,szkoła”. Mam taką dziwną alergię, że ilekroć słyszę ten
wyraz, krzywię się i mam ochotę wyrzucić go ze swojego doskonałego i
zajebistego słownika. Przymknąłem oczy i zacząłem rozmyślać o biodrach Akiny.
Takie ładne i krągłe… Mhmhm…. Idealne.
- Aominecchi!
Usłyszałem znajomy głos, ale nie chciało mi
się otwierać oczu.
- Aominecchi, odpowiedz!
- Czego znowu chcesz, Kise?- łaskawie obdarzyłem
go swoim spojrzeniem.
- Odpowiedz na pytanie.
- Jakie?- zdziwiłem się. No tak, znowu coś
przegapiłem.
- Czujesz coś do Akiny?
I nagle wszystkie pary oczu zwróciły się ku
mej zajebistej osobie. Kurwa, trochę się zaczyna robić dziwnie. Co ich to
obchodzi? Moje życie, moje uczucia, moja dziewczyna… Chwila, krótki replay…
Moje życie, moje uczucia, moje przekonania, moje myśli, moja dziew… dziewica.
Proste, logiczne, nie? Nie mają prawa się w to wtrącać.
- Pogięło was?- spojrzałem na nich jak na
idiotów.- Niby skąd te przypuszczenia?
- Bo to widać- odezwał się Tetsu, zjawiając
się nagle przede mną. Pomijam fakt, że prawie wyzionąłem ducha.- Ciągle się
droczycie, często spędzacie razem czas, nie chcesz, by stała jej się krzywda,
na treningu razem tańczyliście…
- To chyba normalne, że na ćwiczeniach
tanecznych się tańczy!- przerwałem mu.
- Tak, ale wszyscy widzieli, jak trzymasz ręce
na jej biodrach i się do niej uśmiechasz.
- Mine-chin się zakochał?- spytał
Murasakibara, nagle zwracając uwagę na nas i na otoczenie.
- Wcale nie!- krzyknąłem.
- Aomine-kun, postaw sobie jedno pytanie:
kochasz ją czy nie?
Już otwierałem usta, by coś powiedzieć, ale po
chwili je zamknąłem. No właśnie. Kocham ją czy nie? Spuściłem wzrok i
zacisnąłem pięści.
- Wiedziałem!- usłyszałem radosny śmiech
Kise.- Aominecchi! Ty się zakochałeś!
Zakochałem się? Ja? Czy wreszcie poczułem to
wspaniałe uczucie potocznie nazywane miłością?
- To jest nas dwóch!- dodał blondyn z szerokim
uśmiechem.
- Kise-kun, ty też?- zapytał Kuroko.
- Sayaka jest niesamowita. Ostatnio ciągle z
nią gadam, wczoraj pisałem z nią do północy…
- To dlatego ciągle mi coś w oczy świeciło-
mruknąłem.
- Ja się nie wstydzę tego mówić na głos,
Aominecchi- wytknął na mnie palcem.- Zamierzam jej to powiedzieć jak tylko
wrócimy z obozu. Musisz pogadać z Akinacchi!
- Nie zamierzam jej niczego mówić!
- Daiki, jeżeli czujesz, że to jest TO, to
rusz swój leniwy tyłek i idź do niej- wtrącił Akashi. Nawet on będzie mi udzielał miłosnych porad?! Ludzie, świat się kończy! Ratuj się kto może!
- Nic do niej nie czuję!
Wstałem gwałtownie z łóżka, ominąłem
wystawione nogi Haizakiego i wyszedłem z pokoju trzaskając drzwiami. Po drodze
minąłem zdziwioną Akinę, ale nie zatrzymałem się. Nie mógłby teraz z nią porozmawiać.
Muszę to sobie wszystko w głowie poukładać.
Nie, ja się nie mogłem zakochać. To pewnie zauroczenie
jej cyckami, biodrami, wyglądem i… Nieważne.
Nigdy nie byłem zakochany. Nie wiem, jakie to
uczucie. A jeśli okaże się, że to jednak nie to i ją skrzywdzę? Nie chcę, by
przeze mnie cierpiała. Tetsu powiedział, że jeżeli nie chcemy krzywdy innych,
to nam na tym kimś zależy. Owszem, lubię ją, ale czy to coś więcej oprócz
przyjaźni? Jak się czuje osoba zakochana? Chyba powinienem z kimś o tym pogadać…
Może jednak mama? Zresztą ona i tak zobaczy, że coś jest nie tak i zasypie mnie
milionem pytań. Prędzej czy później i tak jej będę musiał powiedzieć. Ech,
wpakowałem się po uszy w jakieś bagno, które podobno nazywa się ,,miłość”.
____________________________________________________________________________________






" I nagle wszystkie pary oczu zwróciły się ku mej zajebistej osobie. Kurwa, trochę się zaczyna robić dziwnie. Co ich to obchodzi? Moje życie, moje uczucia, moja dziewczyna… Chwila, krótki replay… Moje życie, moje uczucia, moje przekonania, moje myśli, moja dziew… dziewica. Proste, logiczne, nie? Nie mają prawa się w to wtrącać." ~ OMG! XD
OdpowiedzUsuń"- Daiki, jeżeli czujesz, że to jest TO, to rusz swój leniwy tyłek i idź do niej- wtrącił Akashi. Nawet on będzie mi udzielał miłosnych porad?! Ludzie, świat się kończy! Ratuj się kto może!" ~ OMG! XD x2
Sorka, nie stać mnie dzisiaj na jakiś normalny komentarz ;D Napisałaś, że rozdział wyszedł nijako, ale wcale tak nie jest - mnie się bardzo podobało. Szczególnie dobrze przedstawiłaś opis uczuć Aomine: niby wie, ale nie wie, niby kocha, ale chyba jednak nie kocha, mieszanka pierwsza klasa! :D
Na pierwszym obrazku Aomine wygląda, jakby mówił: "Hej, przelecieć cię?"
Ostatni obrazek: podjarka kawaii gimbusami *-*
Czekam na więcej XD
Dziękuję :D ^^
UsuńI się wkrótce doczekasz ;) :P
No ewidentnie się wpakowałeś Aomine.. Wpakowałeś się po uszy.. Kise też, bo Yu nie będzie zadowolona *drugą część wypowiedzi mruczy pod nosem*
OdpowiedzUsuńLol dotarło do mnie, że muszę iść spać ;3;
Pozdrawiam
Aho ma kłopoty XD
UsuńHaha, miłych snów ;)
Pozdrawiam :D