poniedziałek, 5 października 2015

Rozdział 14

Może wypadałoby dać jakieś słowo od autorki...?
 Hmmm... Brak pomysłu XD
Mam wrażenie, że wyszło... nijak :/
Ale cóż, zostawiam to waszej opinii ;)
_____________________________________________________________________________________

 
 

 ~Aomine~

  Zwlokłem się leniwie z łóżka, gdy Kise i Kuroko wylali na mnie kubeł lodowatej wody. Oczywiście trochę im wygrażałem i obiecałem, że się kiedyś odwdzięczę. Jakże mogłoby być inaczej?

 Ubrałem się i poszedłem z nimi na śniadanie.

 - Ciekawy jestem, jak będą wyglądały te zajęcia?- spytał nagle Kise.

 - Ja jakoś specjalnie nie mam na nie ochoty- mruknąłem.

 - Aominecchi! Może być fajnie! Dobrze jest się czasem poruszać w inny sposób i potańczyć!

 - Sam se tańcz. Ja nie zamierzam.

 - I tak będziesz musiał.

 - Zamknij się- syknąłem.

 Nie miałem ochoty o tym myśleć. To będzie dla mnie zbyt poniżające. Te wygibajtusy zostawią plamę na moim świętym i zajebistym honorze. Jak tak w ogóle można?!

 Kiedy znaleźliśmy się w jadalni, usiedliśmy koło reszty i zajęliśmy się jedzeniem. Byłem potwornie głodny! Zjadłem dwa razy więcej niż zwykle.

 - Nie opychaj się tak, bo na ćwiczeniach nie dasz rady- powiedziała Akina i spojrzała na mnie z wyższością. Nikt nie będzie tak gapił się na moją wręcz królewską osobę.

 - Pewnie i tak je beznadziejnie poprowadzisz, więc niewiele stracisz- odgryzłem się.

 - Chodziłam na zajęcia taneczne przez siedem lat, więc się na tym trochę znam! A ty- wymierzyła we mnie widelcem- dziś zadebiutujesz i z chęcią to zobaczę.

 Jędza jedna, niech no tylko spróbuje się ze mnie śmiać, to dam jej taką lekcje, że popamięta ją do końca życia. Ktoś musi karać niegrzeczne dziewczynki, nie?

 No i nadszedł ten czas. Przebraliśmy się w wygodne ubrania sportowe i poszliśmy na boisko. Tylko tam mogliśmy ćwiczyć, bo w domku wypoczynkowym nie było miejsca. Usłyszeliśmy muzykę, a po chwili zobaczyliśmy Akinę i Momoi. Hyuga zrobiła na mnie największe wrażenie. Miała na sobie czarne legginsy (czy jak to się to nazywało… w każdym razie chodzi mi o te obcisłe niedorobione rajstopy, co ładnie opinają dziewczęce tyłki) i specjalną bluzkę sportową do połowy brzucha. Może te zajęcia nie będą jednak takie złe… Przynajmniej widoczki będą ładne. I krągłe.

 - A gdzie Aka-chin?- spytał Murasakibara, odkładając na ławkę swój zapas słodyczy.

 - On nie będzie ćwiczył- odpowiedziała Akina.

 - O, pewnie, sadystyczny król to jakoś może się zrywać z treningu?- prychnąłem.

 Nie odpowiedziała, tylko posłała mi spojrzenie typu: ,,Zamknij się wreszcie, bo mam cię dość”. Och, jak miło. Znów udało mi się ją zdenerwować. Powinienem za to jakiś medal dostać. Najlepiej w postaci pornosa. Dobra nagroda nie jest zła.

 - Róbcie to samo, co ja- powiedziała Akina i ustawiła się do nas przodem.

 Nie jestem jakimś specjalnym fanem muzyki, więc nie znałem się na ani na gatunku utworów, ani na piosenkarzach. Nie tak, że w ogóle piosenek nie słucham, po prostu nie mam głowy do wykonawców. Zajebistość zajmuje za dużo miejsca.

 Zaczęło się piekło taneczne. Jakieś ruchy rękoma w prawo, potem prawa noga w górę, na lewej się obracamy, kręcimy biodrami (u Akiny to ładnie wyglądało, aż miło było popatrzeć)… Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, całkiem nieźle mi szło. Tańczyłem do rytmu, góra mi ładnie pracowała, podobno muszę popracować nad nogami. Jeszcze trochę i zostanę mistrzem tańca! Już jestem mistrzem kosza, więc kolejny taki tytuł ładnie wpasuje mi się do kolekcji.

 - Murasakibara, więcej luzu w ramionach- każdemu pokazywała, co robi źle.- Midorima, ruszaj bardziej biodrami! Aomine, wyżej ta  noga! Kuroko… Gdzie jest Kuroko?

 - Stoję tu cały czas- powiedział Tetsu, zjawiając się nagle koło niej. Podskoczyła i spojrzała na niego zaskoczona.

 - Chyba nigdy się nie przyzwyczaję…- mruknęła.- Mógłbyś stać się nieco widoczniejszy? Nie widzę jak tańczysz.

 - Może to i lepiej.

 - Tetsuya.

 Kiwnął głową i włączył się do tańca. Muzyka zmieniła się na trochę ostrzejszą, więc ruchy były szybsze. Miałem dobrą kondycję, więc się aż tak nie zmęczyłem.

 - Kise, kiedy prawa noga idzie do przodu, biodra idą na lewo!- pokazała blondynowi kolejny krok, po czym go pochwaliła. Phi, Ryouta ma znacznie łatwiej. Potrafi skopiować każdy ruch i po chwili go idealnie powtórzyć. Nigdy się do tego nie przyznam publicznie, ale czasem zazdroszczę mu tej umiejętności. Są momenty, w których on nie musi się tak bardzo wysilać i nawet moja zajebista zajebistość nie daje temu rady. Oczywiście w kosza i tak mnie nigdy nie pokona, ale na przykład taki taniec… I tak mi na tym nie zależy, więc niech zna moje łaskawe serce i cieszy się tym, że jest w tym lepszy ode mnie. Nie powiem mu tego, a gdy się domyśli, jak zwykle będę się z nim przekomarzał, by go zirytować. Jestem genialny.

 

 ~Akina~

 Nie sądziłam, że im tak dobrze pójdzie. Nawet Murasakibara i Midorima nieźle sobie radzili, więc myślę, że na następnych zajęciach będzie tylko lepiej.

 - Aomine, kręć biodrami i jednocześnie idź przed siebie- podeszłam do chłopaka i uważnie na niego spojrzałam. Nie radził sobie za dobrze z tym ruchem.- Zrobimy inaczej. Połóż mi ręce na biodrach i wczuj się w rytm.

 - Jesteś pewna, że to dobry pomysł?- zapytał ze zboczonym uśmiechem na twarzy. Nie dam mu się tak łatwo omamić!

 - Zamknij się i wykonaj moje polecenie- warknęłam.

 - O, zamieniłaś się w lwicę z pazurami?

 Jak ten idiota mnie irytuje! Mam wielką ochotę na uderzenie go. Dawno mnie tak nie korciło.

 Wzięłam jego dłonie i położyłam je na swoich biodrach, wytrzymując głupi uśmieszek tego kretyna. Swoje ręce oparłam na jego torsie (ale umięśniony) i zaczęłam się poruszać. Dość szybko załapał, o co chodzi, więc uznałam, że nie potrzebuje mojej pomocy. Chciałam odejść, ale mi nie pozwolił. Ścisnął mnie mocniej i spojrzał na mnie zadziornie. Czułam, że tak będzie.

 - Ej, już uciekasz?- spytał.

 - Puść, głąbie- nie chciałam robić zamieszania, więc nie podniosłam głosu. Reszta i tak zerkała na nas co jakiś czas, więc to było wystarczająco krępujące.

 - A jeśli ci powiem, że nie chcę?- będzie się ze mną droczył?

 - To ja ci powiem, że masz chcieć.

 - I właśnie za to cię lubię, ośle.

 - Ośle?!- jednak lekko podniosłam głos.- Ty z kolei jesteś strasznie zadufanym w sobie egoistą, głąbem, kretynem, idiotą, największym zboczeńcem świata…- zaczęła wyliczać. A ile pomysłów miałam!

 - Oi, księżniczko, przeginasz.

 Szczęście, że Haizakiego nie było. Akashi wziął go do siebie na długą rozmowę, więc musiałam znosić jednego zboczucha mniej.

 Spróbowałam zabrać jego dłonie z moich bioder, ale był za silny. To nie fair! W takiej walce nigdy nie wygram! Ponowiłam próbę, ale to nie przyniosło żadnych efektów. Jedynie uśmiech na twarzy Aomine się poszerzył. Kiedy zjechał ręką troszeczkę niżej, nie wytrzymałam i wbiłam mu paznokcie w przedramiona. Syknął i mnie puścił.

 - Ała, ostre masz te pazurki- złapał się za bolące miejsca.- Jak prawdziwa lwica.

 Prychnęłam i podeszłam do Midorimy. Pokazałam mu ruchy ramionami i głową. Jak na sztywnego faceta, to całkiem nieźle sobie radził.

 Pół godziny później skończyliśmy trening i mieliśmy czas wolny aż do obiadu. Odetchnęłam.

 - Świetnie się spisałaś- powiedziała Momoi, idąc ze mną do pokoju.

 Uśmiechnęłam się do niej i zaczęłyśmy rozmawiać o lekcjach tańca, jakie miałam w Ameryce.

 

 ~Aomine~

 Sam nie wiem czemu dałem się namówić na przyjście do pokoju wszystkożercy, protista i tego dupka (cyt. Haizakiego). Pewnie dlatego, że Akashi zabrał mi moje pornosy, bym ,jak to ujął, integrował się z innymi. Wolałbym integrować się z cyckami, ale ta możliwość została mi haniebnie zabrana. Nie ma sprawiedliwości na tym pojebanym świecie!

 Siedziałem na łóżku glona i opierałem się o ścianę. Nuuuudyyyy! Dajcie mi moje pornosy!

 - Muszę tu z wami siedzieć?- zaczął jęczeć Haizaki.- Nudno tu!

 Przynajmniej w jednym się z nim zgodzę, ale nigdy się do tego nie przyznam.

 - Musisz Shogou- powiedział Akashi, obdarowywując go czujnym i ostrzegawczym spojrzeniem.- Wolę cię mieć na oku.

 Pewnie, dobra decyzja. Jeszcze by zgwałcił Akinę. To by była katastrofa! O, naszło mnie starsznie  ważne pytanie- czy Akina jest jeszcze dziewicą? Hmmm… Powinna być. Nie słyszałem, by uprawiała seks z kimś w Ameryce. Cóż, trzeba by to sprawdzić.

 Wyłączyłem się z rozmowy, jak tylko Kise wypowiedział słowo ,,szkoła”. Mam taką dziwną alergię, że ilekroć słyszę ten wyraz, krzywię się i mam ochotę wyrzucić go ze swojego doskonałego i zajebistego słownika. Przymknąłem oczy i zacząłem rozmyślać o biodrach Akiny. Takie ładne i krągłe… Mhmhm…. Idealne.

 - Aominecchi!

 Usłyszałem znajomy głos, ale nie chciało mi się otwierać oczu.

 - Aominecchi, odpowiedz!

 - Czego znowu chcesz, Kise?- łaskawie obdarzyłem go swoim spojrzeniem.

 - Odpowiedz na pytanie.

 - Jakie?- zdziwiłem się. No tak, znowu coś przegapiłem.

 - Czujesz coś do Akiny?

 I nagle wszystkie pary oczu zwróciły się ku mej zajebistej osobie. Kurwa, trochę się zaczyna robić dziwnie. Co ich to obchodzi? Moje życie, moje uczucia, moja dziewczyna… Chwila, krótki replay… Moje życie, moje uczucia, moje przekonania, moje myśli, moja dziew… dziewica. Proste, logiczne, nie? Nie mają prawa się w to wtrącać.

 - Pogięło was?- spojrzałem na nich jak na idiotów.- Niby skąd te przypuszczenia?

 - Bo to widać- odezwał się Tetsu, zjawiając się nagle przede mną. Pomijam fakt, że prawie wyzionąłem ducha.- Ciągle się droczycie, często spędzacie razem czas, nie chcesz, by stała jej się krzywda, na treningu razem tańczyliście…

 - To chyba normalne, że na ćwiczeniach tanecznych się tańczy!- przerwałem mu.

 - Tak, ale wszyscy widzieli, jak trzymasz ręce na jej biodrach i się do niej uśmiechasz.

 - Mine-chin się zakochał?- spytał Murasakibara, nagle zwracając uwagę na nas i na otoczenie.

 - Wcale nie!- krzyknąłem.

 - Aomine-kun, postaw sobie jedno pytanie: kochasz ją czy nie?

 Już otwierałem usta, by coś powiedzieć, ale po chwili je zamknąłem. No właśnie. Kocham ją czy nie? Spuściłem wzrok i zacisnąłem pięści.

 - Wiedziałem!- usłyszałem radosny śmiech Kise.- Aominecchi! Ty się zakochałeś!

 Zakochałem się? Ja? Czy wreszcie poczułem to wspaniałe uczucie potocznie nazywane miłością?

 - To jest nas dwóch!- dodał blondyn z szerokim uśmiechem.

 - Kise-kun, ty też?- zapytał Kuroko.

 - Sayaka jest niesamowita. Ostatnio ciągle z nią gadam, wczoraj pisałem z nią do północy…

 - To dlatego ciągle mi coś w oczy świeciło- mruknąłem.

 - Ja się nie wstydzę tego mówić na głos, Aominecchi- wytknął na mnie palcem.- Zamierzam jej to powiedzieć jak tylko wrócimy z obozu. Musisz pogadać z Akinacchi!

 - Nie zamierzam jej niczego mówić!

 - Daiki, jeżeli czujesz, że to jest TO, to rusz swój leniwy tyłek i idź do niej- wtrącił Akashi. Nawet on będzie mi udzielał miłosnych porad?! Ludzie, świat się kończy! Ratuj się kto może!

 - Nic do niej nie czuję!

 Wstałem gwałtownie z łóżka, ominąłem wystawione nogi Haizakiego i wyszedłem z pokoju trzaskając drzwiami. Po drodze minąłem zdziwioną Akinę, ale nie zatrzymałem się. Nie mógłby teraz z nią porozmawiać. Muszę to sobie wszystko w głowie poukładać.

 Nie, ja się nie mogłem zakochać. To pewnie zauroczenie jej cyckami, biodrami, wyglądem i… Nieważne.

 Nigdy nie byłem zakochany. Nie wiem, jakie to uczucie. A jeśli okaże się, że to jednak nie to i ją skrzywdzę? Nie chcę, by przeze mnie cierpiała. Tetsu powiedział, że jeżeli nie chcemy krzywdy innych, to nam na tym kimś zależy. Owszem, lubię ją, ale czy to coś więcej oprócz przyjaźni? Jak się czuje osoba zakochana? Chyba powinienem z kimś o tym pogadać… Może jednak mama? Zresztą ona i tak zobaczy, że coś jest nie tak i zasypie mnie milionem pytań. Prędzej czy później i tak jej będę musiał powiedzieć. Ech, wpakowałem się po uszy w jakieś bagno, które podobno nazywa się ,,miłość”.
____________________________________________________________________________________
 







4 komentarze:

  1. " I nagle wszystkie pary oczu zwróciły się ku mej zajebistej osobie. Kurwa, trochę się zaczyna robić dziwnie. Co ich to obchodzi? Moje życie, moje uczucia, moja dziewczyna… Chwila, krótki replay… Moje życie, moje uczucia, moje przekonania, moje myśli, moja dziew… dziewica. Proste, logiczne, nie? Nie mają prawa się w to wtrącać." ~ OMG! XD

    "- Daiki, jeżeli czujesz, że to jest TO, to rusz swój leniwy tyłek i idź do niej- wtrącił Akashi. Nawet on będzie mi udzielał miłosnych porad?! Ludzie, świat się kończy! Ratuj się kto może!" ~ OMG! XD x2

    Sorka, nie stać mnie dzisiaj na jakiś normalny komentarz ;D Napisałaś, że rozdział wyszedł nijako, ale wcale tak nie jest - mnie się bardzo podobało. Szczególnie dobrze przedstawiłaś opis uczuć Aomine: niby wie, ale nie wie, niby kocha, ale chyba jednak nie kocha, mieszanka pierwsza klasa! :D
    Na pierwszym obrazku Aomine wygląda, jakby mówił: "Hej, przelecieć cię?"
    Ostatni obrazek: podjarka kawaii gimbusami *-*
    Czekam na więcej XD

    OdpowiedzUsuń
  2. No ewidentnie się wpakowałeś Aomine.. Wpakowałeś się po uszy.. Kise też, bo Yu nie będzie zadowolona *drugą część wypowiedzi mruczy pod nosem*
    Lol dotarło do mnie, że muszę iść spać ;3;
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń