niedziela, 6 grudnia 2015

AoKaga - Dwie bestie

Wiem, że to nie ma żadnego związku z Mikołajkami, ale trudno XD Nie miałam weny na coś bardziej świątecznego, więc wyszło to, co wyszło :P Można powiedzieć, że to taki mój prezent dla was z okazjii 6 grudnia ;) Nie wiem, czy taki upominek wam pasuje, ale mimo wszystko... E, co ja będę tak gadać XD Po prostu zapraszam do czytania, wcześniej życząc udanych Mikołajek (co z tego, że już popołudnie?) i wspaniałych prezencików :D
 Coś już dostaliście? :D
_______________________________________________________________________________________

 
Leżałem na kolanach Kagamiego i gapiłem się na jego twarz. Piękne, czerwone oczy, które wyglądają bardzo groźnie, szczególnie w połączeniu z rozdwojonymi brwiami, włosy zakrywające czoło, całkiem szerokie, smaczne usta, lekko zadarty nos i trochę odstające uszy. Jest przystojny (ale nie tak, jak ja! No halo! Przecież to ja jestem zajebisty!) i wysportowany, do tego ostry (szczególnie w łóżku), lecz jednocześnie potrafi być opiekuńczy i wrażliwy. Lubi postawić na swoim, a tylko ja wiem, co zrobić, by zmiękł i wszystko było po mojej myśli. W końcu od prawie roku jesteśmy parą, więc całkiem sporo o nim wiem. Niedawno zaczęliśmy drugą liceum, a został moim chłopakiem piętnastego maja.

 Tak, nadal pamiętam tę datę. Tak właściwie to potoczyło się przez przypadek. Padał deszcz, więc poszliśmy do jego mieszkania (bo było bliżej), gadaliśmy, obejrzeliśmy mecz koszykówki, aż w końcu zaczęliśmy się nudzić. Wstałem z kanapy i zacząłem chodzić po pokoju, marudząc, że się nudzę. W końcu Kagami nie wytrzymał i podciął mi nogi, przez co wylądowałem na podłodze. Pociągnąłem go za sobą i zaczęliśmy się szarpać. Wyzywaliśmy się od pedałów, idiotów, kretynów, popierdoleńców… I nerwy mi w końcu puściły. Z całej siły złapałem go za nadgarstki, przycisnąłem go mocniej do podłogi i gwałtownie wpiłem się w jego usta. O dziwo zaczął walczyć o dominację. To była prawdziwa walka na języki! Nawzajem się gryźliśmy, warczeliśmy sobie w twarze, co jakiś czas się podszczypując. Kilka dni później znów się spotkaliśmy na boisku i graliśmy one-one-one. Kiedy był zajęty piciem wody, złapałem go w pasie i przycisnąłem do ściany. Wyznałem mu miłość, a on postanowił dać mi szansę. I tak oto zostaliśmy parą. Jakiś miesiąc później powiedział, że też mnie kocha, więc można nas uznać za pełnoprawnych pedałów.

 Pogładziłem go po policzku, na co on spojrzał na mnie ze zdziwieniem. Uśmiechnąłem się do niego, a po chwili obdarzył mnie czułym pocałunkiem. O tak… Bardziej, Taiga, wiem, że potrafisz!

 - E, Taiga, nie myślałeś może o dołączeniu do Touou? – spytałem nagle.

 Skoro jesteśmy razem, to czemu nie możemy być w jednej drużynie? Mielibyśmy dla siebie więcej czasu, widywalibyśmy się praktycznie codziennie, razem jeździlibyśmy na obozy… Same plusy.

 - Do Touou? – zdziwił się. – Niby czemu miałbym porzucić własną drużynę?

 - Bo mnie kochasz? – pstryknąłem go w czoło. – No weź, Taiguś. To tylko kilka papierków… Może będziemy nawet w jednej klasie? I spędzalibyśmy razem więcej czasu!

 - No właśnie… - mruknął. – Tego się obawiam.

 - Ale ty jesteś wredny – Zrobiłem sfochowaną minę i odwróciłem głowę.

 - Od kogoś się tego nauczyłem – zaśmiał się i poczochrał mnie po włosach.

 - Nie chciałbyś być ze mną w jednej drużynie?

 - Nie o to chodzi… - mruknął. – Po prostu do tej się już przyzwyczaiłem. I lubię z nimi grać. Poza tym Kuroko…

 - Tetsu sobie poradzi – Przerwałem mu. – Przecież ja jestem ważniejszy.

 - To, że jesteś moim chłopkiem, nie znaczy, że przyjaciele nie są dla mnie ważni.

 - Taiga no…!

 - Zastanowię się. Na razie idę zrobić kolację.

 Zszedłem z jego kolan i oparłem się o poduszkę. Czyli muszę mu dać trochę czasu… Ok. Ale mam nadzieję, że jednak odpowie twierdząco. Wróć! On MUSI odpowiedzieć twierdząco. Jeśli nie, to znajdę jakiś sposób, by go przekonać.    

                                                                          ***

 - I co? – spytałem, gdy dwa dni później spotkaliśmy się na boisku.

 - Jeszcze nie zdecydowałem – westchnął. – Takiej decyzji nie da się podjąć w tak krótkim czasie!

 - Ok, to zrobimy inaczej – Zakręciłem piłką do kosza. – Zagramy one-on-one. Jeśli wygrasz, zostajesz w Seirin, ale jeśli to ja będę zwycięzcą, przepisujesz się do Touou, zgoda?

 Przez chwilę stał w totalnym osłupieniu i się mocno zastanawiał. No, tygrysku! Czas leci! Wszystko albo nic.

 - Zgoda – odparł. – Ale nie myśl sobie, że ci odpuszczę. Wygram.

 - Mówisz tak za każdym razem, kiedy gramy – Uśmiechnąłem się.

 - Teraz mam ważny cel.

 - Ej! – wskazałem na niego oskarżycielsko palcem. – Czy to znaczy, że nie chcesz być ze mną w drużynie?

 - Tego nie powiedziałem.

 Przez kilka sekund mierzyliśmy się wzrokiem, aż w końcu zacząłem kozłować.

 - Zaczynajmy.

                                                              ***

 - Jak to się przepisujesz?! – wykrzyknął zdziwiony okularnik, gdy Taiga powiedział swojej drużynie o zmianie szkoły.

 - No zwyczajnie… - mruknął, drapiąc się nerwowo w tył głowy. – Przegrałem zakład z Aomine i tak jakoś wyszło.

 - Założyłeś się z nim o coś takiego?! To głupie! Nie możesz odejść! Przecież nie musisz się przepisywać!

 - Ale… - zaczął. Spojrzałem na niego uważnie. Czyżbyś chciał coś powiedzieć, tygrysku? – Ja… zawsze dotrzymuję słowa, a poza tym… chcę… chcę z nim grać.

 I o to właśnie chodzi! Bingo! Jak zwykle odniosłem sukces i wygrałem.

 - Na nas już czas, więc się pożegnamy – Przerwałem ciszę, po czym pociągnąłem za sobą Taigę.

 Kiedy byliśmy już przy szkolnej bramie, usłyszeliśmy czyjeś pytanie:

 - Coś między wami jest, mam rację?

 Podskoczyliśmy gwałtownie i spojrzeliśmy na Tetsu morderczym wzrokiem. Przez chwilę mierzyliśmy się spojrzeniami, a ten mały drań cały czas miał na twarzy typowego poker face’a.

 - Nie – mruknął Kagami.

 - Tak – powiedziałem w tym samym czasie.

 Zerknął na mnie zdziwiony i po chwili oberwałem od niego mocną sójkę w bok.

 - Ty kretynie, masz się natychmiast zamknąć! – syknął.

 - A myślisz, że on niczego nie podejrzewa? – wskazałem głową Tetsu. – I tak by się niedługo dowiedział, a tak dla nas tylko lepiej.

 Mocno się zarumienił i odwrócił głowę.

 - W takim razie życzę wam szczęścia na nowej drodze życia – odezwał się Kuroko, a po chwili już go nie było.

 Zaraz, zaraz… Przecież to się mówi młodej parze na ślubie!

 - Ty cholerny draniu… - warknąłem, ale po chwili się szeroko uśmiechnąłem. W końcu miałem do tego powody. Od jutra Taiga będzie chodził ze mną do szkoły.

                                                                   ***

 - Kolejny mecz gramy z Seirin – oznajmiła Satsuki na koniec treningu. Nawet ja zacząłem na nie przychodzić, bo miałem więcej okazji do grania ze swoim chłopakiem. Przy okazji grałem mu też na nerwach.

 Zerknąłem na niego. Wyglądał na przygnębionego.

  - E, coś taki cichy? – Zarzuciłem swoje ramię na jego szyję, przyciągając go tym samym do siebie. – To tylko mecz!

 - Ale to są eliminacje… - szepnął. – Ktoś odpadnie.

 - No łał – prychnąłem. – Im kibicujesz?

 - Nie! To nie tak!

 - To się przestań tym zamartwiać i lepiej zastanów się, co zrobisz nam dziś na kolację.

 - Ty cholerny darmozjadzie!

 - Zapłacę ci… – Pochyliłem się nad jego uchem. – …w naturze.

Momentalnie spalił porządnego buraka i odwrócił głowę, porządnie się rumieniąc.

 - Baran – prychnął, ale na jego twarzy pojawił się nikły uśmiech.

 Chyba ktoś ma na mnie ochotę, co, Taiga?

                                                                      ***

 Wygraliśmy. To było oczywiste. Totalnie zmiażdżyliśmy Seirin. Słyszałem, jak niektórzy mówili, że Touou pozyskało nowego potwora. Moja bestia musi zostać okiełznana.

 - Piona, Kagami! – Podniosłem dłoń, a po chwili Taiga przybił ze mną piątkę.

 Niby się uśmiechał, ale co chwila zerkał na swoją dawną drużynę, która z trudem powstrzymywała łzy.

 - Aomine-kun – Usłyszałem nagle. Błyskawicznie spojrzałem w prawo i zobaczyłem Tetsu. O dziwo, wyciągnął do mnie rękę, a po chwili złożył swoją dłoń w pięść. Spojrzałem na niego, zaskoczony. – Wprawdzie przegraliśmy, ale… Chcę z wami przybić żółwika. Chociaż ten ostatni raz.

 Zauważyłem, że Kagami się uśmiechnął. Przysunął swoją dłoń do niego i zaśmiał się.

 - Głupku, na pewno jeszcze to kiedyś powtórzymy! – przybiliśmy z nim żółwiki, po czym poszliśmy w stronę szatni.

 - Nara, Tetsu! – krzyknąłem do niego, jednocześnie obejmując szyję Taigi swoim ramieniem. – To był całkiem fajny meczyk.

 - Tia… - Strącił moje ramię. – Jestem potwornie głodny.

 - To co? Kolacja u ciebie?

 Spojrzał na mnie ze znudzeniem, ale po chwili przytaknął.

                                                                 ***

 - Ty kretynie! – wrzasnął Kagami, gdy siłą przycisnąłem go do łóżka. No i po co się opierasz? Przecież tego chcesz. Czuję to. I to dosłownie. Twoja erekcja wbija mi się w nogę. – Jestem zmęczony!

 - Gwarantuję ci, że po tym zaśniesz w mgnieniu oka – Wymruczałem do jego ucha. – Taiga, nie komplikuj tego…

 Zrobiłem mu na szyi piękną malinkę. Zacząłem jeździć nosem po jego policzku, a wolną rękę włożyłem mu za spodnie, na co cicho jęknął.

 - Ej, kocie, weź się trochę przyłóż, bo normal…

 Nie dokończyłem, gdyż gwałtownie wpił się w moje usta. Wreszcie! Czyli co? Jednak na ostro? O tak, Taiga, właśnie tak!

 - Jak już się tak upierasz, to ma być przyjemnie! – warknął Kagami i pozbył się moich jeansów.

 - Ze mną zawsze jest przyjemnie, kochanie – Uśmiechnąłem się zwycięsko, po czym przygryzłem płatek jego ucha.

 Niby zmęczony, ale ile miał energii! No normalnie mógłby zasilić jakąś sporą elektrownię…

 Dawno nie miałem z nim tak upojnej nocy.

 Tak… Moja bestia. Mój potwór. Zabawa z nim jest intrygująca, aczkolwiek czasem niebezpieczna. Ale właśnie to mnie w nim pociąga. Jego dzikość.

 Dwie bestie się do siebie jeszcze bardziej zbliżyły. Dwa potwory walczą o dominację. Dwa monstra się kochają. Są rywalami, ale jednocześnie kochankami. Nie mogą bez siebie żyć. Ciągle walczą, lecz wiedzą, że te walki są częścią ich życia. Bo co to za życie bez jakichkolwiek urozmaiceń?
_______________________________________________________________________________________




 

 

2 komentarze:

  1. Kocham tę dwójkę.. Ale jednak to takie dziwne, że w tym opku Kagami odszedł od Seirin O_O Mogę wręcz powiedzieć, że straszne. *czuła taki dziwny niepokój w brzuchu przez cały czas i było jej smutno, i jeszcze szkoda Kuroko* Lol Nie rób mi tak więcej.. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń