czwartek, 31 grudnia 2015

Rozdział 34

Wprawdzie to nie ma żadnego związku z Sylwestrem, ale nie za bardzo miałam pomysł, co napisać, więc skończyłam ten oto zacny rozdział :D
Życzę wszystkim czytelnikom szczęśliwego nowego roku, weny, zdrowia i wszystkiego, co najlepsze, by nadchodzący rok był dla was udany i był jeszcze lepszy od tego!! :D <3 <3 :*** Do życzeń dołączają się chłopcy z Pokolenia Cudów ;)
_________________________________________________________________________________

  ~Aomine~

  Wakacje. Ten przyjemny czas, gdy nie trzeba łazić do szkoły, nauczyciele nie mają prawa się czepiać, można spać do południa… A, zapomniałbym o najważniejszym – wszyscy uczniowie mają kategoryczny zakaz otwierania podręczników szkolnych. Przynajmniej ja sam sobie taki zakaz postawiłem i zamierzam go przestrzegać.
  Zapatrzyłem się na szafkę nocną Kise i starałem ignorować jego radosne krzyki. Czemu u niego siedziałem? Akina mnie tam zaciągnęła. Kilka razy już się od tego wykręcałem, ale w końcu nie znalazłem żadnej sensownej wymówki i zostałem tu siłą przywleczony. No, może niedosłownie, ale wolałem uniknąć gniewu swojej dziewczyny dla własnego bezpieczeństwa. Wierzcie mi, że jak się wkurzy, a szczególnie na mnie, to potrafi być straszna. Krzyki i trzepanie mnie po głowie to jeszcze nic. Zdarzają się sytuacje, kiedy strzela ogromnego focha, a żeby ją jakoś udobruchać, to muszę prawie że klękać i błagać o przebaczenie. Przeważnie potem mam ją zabierać do jakiejś lodziarni albo, co gorsza, pełnię rolę tragarza, gdy wybiera się na zakupy. W życiu nie widziałem tak zmiennej kobiety. Kise jakoś nie ma tylu problemów z Sayaką. Cóż, ale ja Ryoutą nie jestem. I dobrze, bo gdybym miał być taką ciotą, to zabiłbym się chyba ze wstydu na pierwszy skrzyżowaniu.
 - Aominecchi! – Krzyk modela wyrwał mnie z przemyśleń… właściwie o niczym.
 - Czego? – Łaskawie spojrzałem w jego stronę.
 - Możesz nas nie ignorować? – wtrąciła Akina i stanęła przede mną, łapiąc się pod boki. – Nie po to cię tu przyprowadziłam, byś ciągle tylko siedział i jak głupi gapił się w jeden punkt!
 - To trzeba mnie tu było nie… AŁA! – krzyknąłem, gdy trzepnęła mnie w głowę. – Za co?
 - Ty już dobrze wiesz za co – burknęła.
 - Proponuję ,,Monopolly” albo wspólne wyjście do kina – odezwała się Sayaka, trzymająca w ręku ulotkę nowego filmu przygodowego.
 - Podwójna randka? – Kise nagle się ożywił.
 - Coś w ten deseń – odparła jego dziewczyna z uśmiechem i spojrzała na mnie pytająco.
 Jeżeli mam później wysłuchiwać pretensji Akiny, jaki to jestem nieromantyczny i leniwy, to wolę już ją zabrać na ten film. Przynajmniej będę miał później święty spokój.
 - Idziemy – Kiwnąłem głową, po czym podniosłem swoje cztery litery z podłogi i wraz z innymi skierowałem się do hollu.
 Kiedy tylko wyszliśmy z domu Kise, uderzyła nas fala gorąca. Cóż się dziwić, w końcu było ponad trzydzieści stopni, a oni wyciągnęli mnie do kina. Całe szczęście, że miałem na sobie krótkie spodenki i jasną podkoszulkę, dzięki czemu nie było mi tak gorąco. Reszta też się letnio ubrała. Akina założyła krótką, niebieską sukienkę oraz sandały na koturnie. Sayaka włożyła dżinsowe spodenki tuż za pośladki i bluzkę z czarnym napisem, natomiast Kise miał na sobie lekkie rurki i zwiewną koszulkę w kratkę. Że też im się w ogóle chce gdzieś iść. Ja to bym najchętniej siedział w domu przed włączonym wiatrakiem i oglądał telewizję. Po co sobie życie utrudniać takimi wyjściami? Nie lepiej leniuchować, szczególnie w wakacje? Chociaż jak niedawno zapytałem o to Akinę, to mi odpowiedziała, że w wakacje jest dużo więcej czasu na spotykanie się z przyjaciółmi i wspólne randki, więc już wolałem się z nią nie wykłócać.
 Film był nawet interesujący. Dziewczyny ciągle szeptały o aktorze, który grał głównego bohatera i podobno był ,,ciachem nad ciachami”. Aż Kise zrobił się zazdrosny, co naprawdę bardzo rzadko się zdarza. Sayaka mówiła o błękitnych oczach Mikaela, bo tak się ten aktor nazywa, za to Akina, o zgrozo, zwróciła uwagę na jego mięśnie. No przepraszam bardzo, ale muskuły to ja mam! I to miliard razy lepsze niż ktoś taki ja ten cały Mikael! Jakby jej mój zajebisty widok nie wystarczył, niewdzięcznica jedna.
 Już miałem oznajmić, że mam na nią focha, ale przeszkodziła mi jej dzwoniąca komórka. Kto dzwonił? Kagami. Ten chłopak w ogóle nie ma wyczucia czasu.
 - Naprawdę?! – wykrzyknęła uradowana Akina, po czym szeroko się uśmiechnęła. – Taiga, to wspaniale! Nie mogę się doczekać! Jak przyjedziesz, pokażę ci fajne miejsca w Tokio. Jasne, przekażę. Na pewno się ucieszy. Do zobaczenia!
 Schowała telefon do torebki, po czym spojrzała na Sayakę.
 - Taiga przylatuje za dwa dni – oznajmiła.
 Dziewczyna Kise szeroko się uśmiechnęła, po czym położyła ręce na ramionach Akiny i zaczęła nią potrząsać.
 - Serio?! Miał przyjechać dopiero za tydzień. Co ci mówił? Co u niego? Dlaczego nastąpiła zmiana?
 - Zmieniono daty lotów… czy coś takiego – Hyuga zabrała ręce Sayaki ze swoich ramion.
 - Ekstra! Rodzeństwo znów razem!
 - Nie zapominaj o Tatsuyi…
 - Pamiętam o nim, spokojnie. – Uśmiechnęła się lekko. – On kiedyś też tu przyleci, zobaczysz.
 - Kim jest ten Tatsuya? – spytał zdezorientowany Kise.
 - Nasz brat.
 - Macie dwóch braci?
Przytaknęły, po czym cicho się zaśmiały.
 Poszliśmy do najbliższej cukierni po jakieś lody. Akina oczywiście wybrała czekoladowe, jakże mogłoby być inaczej. Kise i Sayaka wzięli truskawkowe, natomiast ja waniliowe.
 Głównym tematem dziewczyn był Kagami Taiga. Rozumiem, że to ich brat i w ogóle, ale gadać o nim bez przerwy? No lekka przesada.
 - Chciałbym go poznać – odezwał się nagle Kise, idąc koło mnie.
 - Ha? – Spojrzałem na niego. – Po co?
 - Pewnie jest fajny, skoro dziewczyny tak go lubią. – Uśmiechnął się. – Poza tym to ich brat, więc wypadałoby go poznać. A ty nie jesteś ciekawy, Aominecchi?
 - Chętnie się przekonam, jak gra w kosza – mruknąłem, kończąc swojego loda.
 - Też chciałbym się z nim zmierzyć, ale najpierw chcę się z nim zaprzyjaźnić. – Zerknął na swoją dziewczynę. – Tego drugiego, Tatsuyę, też chętnie poznam. Jego imię kojarzy mi się z Kurokocchim.
 Westchnąłem cicho i zmrużyłem oczy przed rażącym słońcem. Nie żebym miał coś do lata, skąd. Po prostu jest czasem irytujące, a temperatura bywa zdecydowanie za wysoka. Ale, jak już mówiłem, plus jest taki, że nie trzeba łazić do szkoły. Świat bez tego budynku i nauczycieli byłby znacznie piękniejszy.
 - Muszę już iść, bo mam za półtorej godziny sesję – powiedział nagle Kise, co przywróciło mnie do świata rzeczywistego. – Sayakicchi, chcesz iść ze mną?
 - A mogę? – Dziewczyna szeroko się uśmiechnęła, po czym podbiegła do swojego chłopaka i złapała go za rękę. – To na razie! – krzyknęła na pożegnanie.
 Zostałem z Akiną. Hyuga spojrzała na mnie zachęcająco, a po chwili szliśmy ulicą trzymając się za ręce. Nawet nie przeszkadzało nam to, że nasze dłonie kleiły się lekko od potu. Nie odzywaliśmy się dużo, ale żadnemu z nas to nie przeszkadzało.

 ~Akina~
 No gdzie on jest? Miał tu być piętnaście minut temu! Kto to słyszał tak się spóźniać bez uprzedzenia?
 Zerknęłam na wyświetlacz telefonu. Piętnaście po szesnastej. Trudno, w końcu kwadrans nikogo nie zbawi. Poza tym mogę mu wybaczyć. W końcu nie widziałam go od kilku miesięcy.
 Pogoda dopisywała. Świeciło słońce, wiał lekki wiaterek, nie było aż tak gorąco jak dwa dni temu. Założyłam krótkie dżinsowe spodenki i jasnoniebieską podkoszulkę. Ponownie wyświetliłam godzinę i ze zniecierpliwienia przygryzłam wargę. No gdzie on, do cholery, jest?!
 - Hej, Akina!
 Odwróciłam się w stronę, z której dochodził znajomy mi głos i po chwili szeroko się uśmiechnęłam, biegnąc w stronę nadchodzącego Kagamiego. Rzuciłam mu się w ramiona, a on mnie mocno objął.
 - Stęskniłem się, siostra. – Uśmiechnął się. – W ogóle się nie zmieniłaś.
 - Tobie za to urosły włosy. – Pstryknęłam go w nos. – Spóźniłeś się.
 - Wybacz, trochę się zgubiłem. – Podrapał się nerwowo w tył głowy.
 - Nie dziwię się. – Zaśmiałam się. – Mieszkam tu prawie od roku, a i tak nie znam do końca tego miasta. Idziemy?
 - Pewnie. A Sayaka przyjdzie?
 - Dojdzie gdzieś tak za półgodziny. Była z Kise na kręgielni, więc zaraz przyjdzie.
 - A jak ci się układa z Aomine? – spytał, spoglądając na mnie z góry. No serio, gdyby nie te czerwone włosy i rozdwojone brwi, to mogłabym go pomylić z Daikim. Posturą są do siebie bardzo podobni.
 - Dobrze.
 - Nadal jest takim gburem i samolubem?
 - Wiesz… On się tak przy mnie nie zachowuje. Znaczy… Jest bardziej obojętny i w ogóle, ale przy mnie potrafi się uśmiechać… Publicznie raczej tego nie robi. No chyba że śmiejąc się ze swoich przeciwników.
 - Rozumiem – mruknął.
 Wielu przechodniów nas mijało, bo staliśmy na środku chodnika, nieco blokując przejście. Zaczęliśmy więc iść przed siebie, cały czas rozmawiając. Pominęliśmy temat Aomine, za to Taiga dużo opowiadał o Ameryce, tamtejszych przyjaciołach, swoich treningach i postanowieniu dorównania Pokoleniu Cudów. Nieźle się uparł. Widziałam w jego oczach ogromną determinację. Wprawdzie jesteśmy w innych drużynach, ale kibicuję i jemu, i Aomine. Chociaż jeśli kiedykolwiek staną razem na boisku, to prawdopodobnie będę za Touou. Okazało się, że Kagami będzie w jednej drużynie z Kuroko. Nieźle się złożyło. Chociaż głupio wyszło, że każdy członek Pokolenia Cudów idzie do innej szkoły. Jednak z drugiej strony na obecnym poziomie są zbyt silni i miażdżyliby każdego przeciwnika, nie dając nikomu szans na wygraną.
 - Hej, poczekajcie! – Usłyszeliśmy nagle radosny głos, a po chwili zobaczyliśmy biegnącą ku nam Sayakę. Od razu rzuciła się Taidze w ramiona, po czym mocno go uściskała. Następnie przywitała się ze mną szybkim buziakiem w policzek. – Rany boskie, Taiga, ale urosłeś! – Popatrzyła na chłopaka zaskoczona, po czym klepnęła go w ramię. – No, prawdziwy z ciebie przystojniak! – Zaśmiała się.
 Całą trójką udaliśmy się do pobliskiej lodziarni i zamówiliśmy duże porcje lodów. Gadaliśmy na wszelkie możliwe tematy i śmialiśmy się z min Kagamiego oraz opowiadanych przez niego dowcipów. Już prawie zapomniałam, jak to jest spotykać się z rodzeństwem na takich pogawędkach… No, może nie całym rodzeństwem, bo brakowało jednego brata, ale cóż… Nawet nie wiem, co się z nim obecnie dzieje.
 - Taiga… - Postanowiłam zaryzykować. – Miałeś ostatnio jakiś kontakt z Tatsuyą?
 Kagami przerwał jedzenie wafla, który był dodatkiem do jego porcji, po czym spojrzał na mnie z… z taką pustką w oczach. Aha, czyli nic się w tej kwestii nie zmieniło.
 - Nawet do niego nie dzwoniłem – burknął, wbijając wzrok w metalową łyżeczkę. – On też nie dawał o sobie znaku życia, więc widocznie mu nie zależy. Ma nas w dupie i powinniśmy się z tym pogodzić.
 - Tai-chan! – wykrzyknęła oburzona Sayaka, szturchając go w bok. – Nawet tak nie mów! On na pewno przyleci i się pogodzicie!
 - Nadzieja matką głupich.
 - A poddanie się ojcem debili.
 Spojrzał na nią nieco zdziwiony, po czym głośno westchnął i wziął do buzi kolejną łyżeczkę swoich lodów.
 - Może i nie powinienem tak mówić. – Przełknął to, co miał w ustach. – Ale gdyby mu zależało, to chociaż wam wysłałby jakiegoś SMS’a. Nie wysłał, prawda? – Pokiwałyśmy zgodnie głowami. – No właśnie.
 - Ale nadal to nosisz. – Wskazałam palcem na jego srebrny pierścionek zawieszony na łańcuszku, który wisiał na jego szyi.
 - Mimo wszystko nie chcę o nim zapomnieć – westchnął i skończył swoją porcję.
 Uśmiechnęłam się lekko i starałam się wyobrazić obecny wygląd Tatsuyi. Ciekawe, czy bardzo się zmienił? Chciałabym go znów zobaczyć. Chciałabym też przyjaźnić się z członkami Pokolenia Cudów przez długie lata, by nasz kontakt się teraz nie urwał, ale czy mi się to uda? Przecież nie wszyscy mogą chcieć się ze mną jeszcze kiedykolwiek spotkać. Cóż, na razie trzeba pomyśleć o nowej szkole i o zachęceniu Aomine do częstszych treningów. Co by tu wymyślić? Może nowy kapitan będzie miał na niego jakiś sposób? Oby tak, bo jak czegoś nie zrobimy, to Daiki stanie się jeszcze większym zarozumialcem, czego wolę uniknąć. Jego obecne zachowanie i tak mi w zupełności wystarczy.
_________________________________________________________________________________






 _________________________________________________________________________________

BONUS!!!









8 komentarzy:

  1. Ekhemm... Mine leczy kaca po winie i wódce od taty ;-;
    Tobie również szczęśliwego nowego!

    Co teksta zacnego...

    Zaczęło się superaaaśnie! Aomine żółwik !

    "Cóż, ale ja Ryoutą nie jestem. I dobrze, bo gdybym miał być taką ciotą, to zabiłbym się chyba ze wstydu na pierwszy skrzyżowaniu."
    Poimo iż to ↑ obraża MOJĄ Kisie to i tak mnie rozwaliło :D

    Tygrysek przyjeżdża!!! HIP HIP HURRA!

    No ale... Tatsuya... Chłopacy zgoda i koniec! <3 <3 <3
    Na pewno się odezwie i będzie super!

    Z nimi jest tak trochę jak z Aomine i Kuroko...

    Aha i zdjęcia... SUPER! <3

    Pozdrowionka ślę wraz z wielkim uśmiechem.
    Wenyy~!

    OdpowiedzUsuń
  2. SIEMAA WITAAMMM szanownie, dziś króciutko Ci napiszę, bo z kaca po sylwesterze się chyba zaraz zkiszę!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Na wstępkiczku od razu zaznaczę iż przeogromnie gratuluję Ci cierpliwości do tegoż najczcigodniejszego Granatwowowłosego osobnika i też w zupełności nie dziwię się Tobie, iż czasem po prostu puszczają Ci szanowne nerwy na niektóre jego odchyły i przychyły :D :P Pomimo tego iż w około nastał jakiś nieposkromiony mróz, a temperatura z minuty na minutę spada w dół (przynajmniej u mnie :D), to po przeczytaniu powyższego rozdzialiczku, nabrałam arcydzikiej ochoty na lody :D :P Nawiązując jeszcze do lamentów drogiego Aominecchiego związanych ze szkołą, to na moją pałę przysięgam iż przyjdą takowe czasy że jeszcze będzie wrócić w jej skromne progi :P :D Jednakże życzę jemu i wszystkim wielebnym bohaterom wytrwałości w powakacyjnej edukacji na szczeblu licealnym :D :P Milutkiego dzionka i pozdrowionka!!!!!!!!!!!!!!!! :D ^_^

    OdpowiedzUsuń
  3. Ohayo! Gomene, że tak późno..! Siedziałam i-i uparcie próbowałam naprawić problem z-związany z dodawaniem komentarzy...Nie udało się..;-; A-Ale przynajmniej po wielu próbach tutaj udało się coś dodać..Przepraszam, raz jeszcze..:c
    Ano, tekst był krótki..;-; Zawsze były takie krótkie..? A może nie.? ;-; Może? ;-;
    A może to mnei za szybko z-zleciało czytanie..? ^^" W każdym bądź razie, rozdział bardzo mi się podobał..! Szczególnie wyjście tej czwóreczki do kina..^^
    A później i spotkanie z K-Kagami..<3 Tylko szkoda, że Tatsuya..no..:c
    Ale spotkają go, p-prawda..? Prawda..? ;-;
    I-Idę czytać kolejny rozdział..^^

    OdpowiedzUsuń
  4. "Zapatrzyłem się na szafkę nocną Kise i starałem się ignorować jego radosne krzyki." - bez drugiego "się".

    "Przeważnie potem mam ją zabierać do jakiejś lodziarni albo, co jest straszne, pełnię rolę tragarza (...)" - wydaje mi się, że "co gorsza" bardziej by tutaj pasowało.

    "Jak przyjedziesz, pokażę ci fajne miejsca w Tokio. … Jasne, przekażę. Na pewno się ucieszy. Do zobaczenia!" - Co tutaj robi wielokropek? XD

    " - Pamiętam o nim, spokojnie – Uśmiechnęła się lekko." - kropka po "spokojnie".

    "- Pewnie jest fajny, skoro dziewczyny tak go lubią – Uśmiechnął się." - kropka po "lubią".

    "- Też chciałbym się z nim zmierzyć, ale najpierw chcę się z nim zaprzyjaźnić – Zerknął na swoją dziewczynę." - kropka po "zaprzyjaźnić.

    "Ale , jak już mówiłem, plus jest taki, że nie trzeba łazić do szkoły." - niepotrzebna spacja przed przecinkiem.

    "- Stęskniłem się, siostra – Uśmiechnął się." - kropka po "siostra".

    "- Tobie za to urosły włosy – Pstryknęłam go w nos." - kropka po "włosy".

    "- Wybacz, trochę się zgubiłem – Podrapał się nerwowo w tył głowy." kropka po "zgubiłem".

    "- Nie dziwię się – Zaśmiałam się." - Albo "zaśmiałam" z małej, albo kropka po pierwszym "się".

    "– Rany boskie, Tajga, ale urosłeś!" - Taiga XD

    "Już prawie zapomniałam jak to jest spotykać się z rodzeństwem na takich pogawędkach…" - przecinek przed "jak".

    "Spojrzał na nią nieco zdziwiony, po czym głośno westchnął i wziął do buzi kolejną łyżeczkę swoich lodów.
    - Może i nie powinienem tak mówić – Przełknął to, co miał w buzi. – ale gdyby mu zależało, to chociaż wam wysłałby jakiegoś SMS’s." - 1) Kropka po "mówić". 2) Użycie tak blisko siebie słowa "buzi" dwukrotnie sprawia wrażenie powtórzenia. Jedno zastąpiłaby słowem "ust". 3) SMS-a* 4) "Ale" powinno być napisane wielką literą, bo wcześniej postawiłaś kropkę. Chyba że "Przełknął to, co miał w buzi" jest wtrąceniem, wtedy zdanie powinno wyglądać tak:
    "- Może i nie powinienem tak mówić – przełknął to, co miał w buzi – ale gdyby mu zależało, to chociaż wam wysłałby jakiegoś SMS-a.

    "- Ale nadal to nosisz – Wskazałam palcem na jego srebrny pierścionek zawieszony na łańcuszku, który wisiał na jego szyi." - kropka po "nosisz".

    "Ciekawe, czy bardzo się zmienił..?" - trzy kropki, nie dwie, choć trochę ten wielokropek niepotrzebny.

    Po pierwsze - jak lody, to tylko waniliowe, brawo Dai-chan!
    Po drugie - jak kapitan, to tylko Akaś XD
    Podobało mi się, mimo że trochę za szybko poleciałaś z akcją, jak na mój gust. Najpierw Akine, Aomine, Sayaka i Kise idą na podwójną randkę, a w części oczami Akiny, Kagami przylatuje do Japonii :c Ale nie czepiam się, bo nie przeszkadzało mi to zbytnio XD
    Coraz bardziej chcę zakończenie, by przekonać się, co wymyśliłaś, ale równocześnie go nie chcę, bo to będzie oznaczało koniec opka :C Ambiwalencja.
    Przyczepię się trochę do czcionki, która mnie osobiście nieco utrudniała czytanie :C Akapitów też zabrakło :c
    Poza tym - zajebioza! Kagami wydaje się poważniejszy i mądrzejszy niż w anime, co bardo mi się podoba XD Czy tylko mnie zawsze śmieszyły jego rozdwojone brwi?
    Weny! Czekam na więcej :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj, aj, ile błędów żem narobiła :c
      Dzięki za ich wytknięcie :D Poprawię ;)
      Do zakończenia jeszcze nie tak szybko ;)
      Nie tylko ciebie :P Gdy go zobaczyłam pierwszy raz, długo się śmiałam (i chyba za głośno.... ;_;)

      Usuń