sobota, 19 grudnia 2015

AoKise- Na zawsze cz.2

Ohayo! Chcieliście kolejną część, to proszę bardzo ;) Spręzyłam się i oto jest! Wprawdzie miałam dziś trochę do roboty (m.in ubieranie choinki i kupowanie prezentów), ale na pisanie zawsze znajdę czas :D jak już zauważyliście to AoKise znacznie różni się od poprzednich; takiego opowiadania jeszcze nie pisałam ;) Ale widzę, że wam się spodobało, z czego się ogromnie cieszę! :D :D
Miłego czytania :****
___________________________________________________________________________________________________________________

 Obudziłem się koło godziny dziewiątej. Kise leżał obok mnie i miał otwarte oczy. Jego policzki były mokre. Znowu płakał?

 - Ryouta? – Pocałowałem go w policzek. – Dzień dobry, kochanie.

 - Nie mów tak do mnie – burknął i odwrócił głowę.

Gdzie jest ten radosny chłopak, któremu uśmiech praktycznie nie schodził z twarzy? Chyba jednak wczoraj przesadziłem. Cóż, on po prostu musi się do mnie przekonać. Jestem pewien, że wkrótce zmięknie.

 Wziąłem do ręki scyzoryk, który leżał na szafce koło łóżka, i przeciąłem sznur, krępujący jego nadgarstki. Model natychmiastowo westchnął z ulgą i zaczął rozcierać obolałe miejsca, na których pojawiły się czerwone pręgi.

 - Jak będziesz grzeczny, to nie będę musiał cię wiązać – powiedziałem i podszedłem do szafy, by wyjąć z niej ubrania dla siebie i Kise. – Masz – Rzuciłem mu błękitną bluzkę i czarne bokserki. – Twoje spodnie są na podłodze.

 Założyłem szare dresy, granatową koszulkę i poszedłem do kuchni, do której po kilku minutach przyszedł także model. Omiótł wzrokiem całe pomieszczenie, po czym spojrzał na mnie i odsunął się kilka kroków.

 - Ej, przecież nic ci nie zrobię – zapewniłem go, ręką wskazując mu kilka kanapek leżących na stole. Zerknął na nie nieufnie, ale po chwili głośno zaburczało mu w brzuchu. – Spokojnie, nie są zatrute! – Zaśmiałem się, widząc jego zachowanie. – To najzwyklejsze w świecie śniadanie.

Usiadł jak najdalej ode mnie i zabrał się za jedzenie, nie odzywając się przy tym ani razu. Totalnie mnie ignorował i starał się nie patrzeć mi w oczy.

 - Kise, może byś się wreszcie odezwał? – Zagadnąłem, kończąc swoje śniadanie.

 - A co niby miałbym ci powiedzieć? – Burknął, upijając łyk herbaty. – Trzeba mnie było wczoraj nie gwałcić. Przez ciebie boli mnie tyłek i ledwo chodzę.

 - To ci niedługo przejdzie, spokojnie – Uśmiechnąłem się szeroko, widząc jego naburmuszenie. – Serio, nie musisz się mnie bać. Nie chcę cię skrzywdzić. Po prostu chcę, byś tu ze mną został.

 Spojrzał na mnie ze zdziwieniem i odrazą, po czym ostentacyjnie prychnął.

 - Chcę wrócić do domu i przyjaciół.

 - Ryouta, nie rozumiesz, że należysz teraz do mnie? – Podszedłem do niego. – Kocham cię i…

 - Przestań pieprzyć! – Wrzasnął nagle, nieco zbijając mnie z tropu. – Gdybyś mnie kochał, to byś mnie nie zgwałcił!  - Wstał i odsunął się ode mnie. - Nie jesteś zakochany, tylko chory! Potrzebujesz pomocy lekarza!

 - Nie jestem na tyle głupi, by nie odróżniać uczuć! Kocham cię i jestem tego pewien.

Zacząłem się do niego zbliżać, obserwując jego reakcje. Rozglądał się nerwowo po kuchni i chyba szukał czegoś, co mogłoby mu pomóc. Nagle jego spojrzenie zatrzymało się na nożu, którym kroiłem chleb.

Ach, więc tak chcesz pogrywać?

Doskoczyłem do niego w oka mgnieniu i złapałem go za nadgarstki, jednocześnie blokując mu drogę do ostrza. Spojrzał na mnie ze zdziwieniem.

 - Jak…? – Zaczął, ale nie dokończył.

 - Jestem bardzo szybki – Nachyliłem się nad nim. – Nie dasz rady mi uciec, kochanie.

 Zobaczyłem w jego oczach przerażenie. Zaczął się szarpać i za wszelką cenę chciał się uwolnić z mojego uchwytu.

 - Puść mnie! – Krzyknął, kopiąc mnie w piszczel.

 Sapnąłem z bólu, odruchowo łapiąc się na bolące miejsce. Kise skorzystał z okazji i zaczął biec w stronę drzwi. Kiedy był już w holu, złapałem go za nogi, przewracając go tym na podłogę. Przekręciłem go szybko na plecy i przyszpiliłem jego nadgarstki do zimnej posadzki.

 - Kise, mi się nie ucieka – Spojrzałem na niego z powagą. – Zostajesz ze mną, rozumiesz?

 - Ale ja nie chcę! – Podniósł głos i zaczął się szarpać.

Jego zachowanie zaczynało mnie irytować. No ile można? Skoro wie, że próby wyrwania się są bezsensowne, to po co nadal kontynuuje?

 Podniosłem go i zacząłem ciągnąć jego oślą osobowość w stronę najbliższego krzesła. Model zapierał się nogami ze wszystkich sił, cały czas próbując mi się wyrwać. Szarpał się, wierzgał, krzyczał, aż w końcu nie wytrzymałem i uderzyłem go w głowę. Stracił przytomność. Posadziłem go na krześle i podszedłem do komody. Wyjąłem z niej sznur, którym przywiązałem go do stołka. Odczekałem kilka minut, a następnie wylałem na Kise szklankę zimnej wody. Od razu otworzył oczy i pokręcił głową, starając się zrzucić ciecz ze swoich włosów.

 - Bardzo cię boli głowa? – Spytałem.

 - Tylko trochę – mruknął.

 Poszedłem do kuchni i wziąłem tabletkę przeciw bólową oraz kolejną szklankę wody.

 - Masz, weź – Potknąłem mu pigułkę pod nos, ale odwrócił głowę. – Nie zachowuj się jak dziecko, tylko połknij tę tabletkę!

 - A skąd mam niby wiedzieć, co ty mi dajesz?!

 - Zwyczajna tabletka przeciwbólowa. A co ty myślałeś, że dam ci tabletkę gwałtu?

 - Z tobą to wszystko możliwe.

                                                                ***

 Nie odzywał się do mnie prawie cały dzień. Rozwiązałem go, bo w końcu doszedł do wniosku, że ucieczka jest bezsensowna. Spędzał czas na gapieniu się w sufit lub ścianę. Za każdym razem, gdy się do niego odzywałem, ignorował mnie albo mówił ,,tak” bądź ,,nie”. Kiedy nadszedł wieczór, zdarzył się cud. Kise pierwszy się do mnie odezwał, bez żadnego przymusu.

 - Grałeś kiedyś w kosza? – Spytał, trzymając w ręku moje stare zdjęcie z gimnazjum, na którym byłem wraz ze swoją drużyną.

 - Tia, dawne czasy – Przytaknąłem. – Uwielbiałem to. Nadal czasem gram, ale dla zwykłej przyjemności. Inni często nazywali mnie potworem.

 - Byłeś aż taki dobry?

 - Bardzo.

 - A na jakiej pozycji grałeś? – Przysiadł się do mnie bez żadnego skrępowania.

 - Skrzydłowy, często też atakujący.

 - Ja też jestem skrzydłowym! – Uśmiechnął się. Toż to cud prawdziwy! Ryouta się szczerze uśmiechnął! – Aominecchi, pokażesz mi jak grasz?

 - Ha? – Spojrzałem na niego ze zdziwieniem.

 - Chcę zobaczyć – W jego oczach była determinacja. – Proszę, pokaż mi!

 Uśmiechnąłem się pod nosem. Skoro chce, to proszę bardzo. Z chęcią pokażę mu swoje umiejętności.

 Gestem ręki nakazałem mu iść za sobą. Założyliśmy buty, a po chwili znaleźliśmy się na tyłach mojego domu, gdzie znajdowały się dwa kosze.

 - One-on-one do dziesięciu – Zacząłem kozłować piłkę.

 Cały czas bacznie go obserwowałem. Widać, że ma doświadczenie. Skupił się na grze i nie spuszczał ze mnie wzroku. To się zdziwi, jak mu zaraz ucieknę. Wystarczyła sekunda, a już zdobyłem punkt. Kise stał na środku boiska i gapił się w miejsc, w którym jeszcze przed chwilą stałem.

 - Jak…? – Odwrócił się w moją stronę i spojrzał na mnie z niedowierzaniem.

 - Mówiłem, że jestem szybki – Szeroko się uśmiechnąłem. – Masz jeszcze trochę czasu, więc się postaraj.

 Cały czas go wymijałem, uciekałem mu, aż w końcu zdobyłem ostatni punkt. Kise patrzył na mnie z podziwem i zazdrością.

 - Jesteś niesamowity! – Wykrzyknął nagle. – Dlaczego nie poszedłeś do jakiejś akademii sportowej i nie rozwijasz talentu?

 - Nauka nie jest dla mnie – Wzruszyłem ramionami. – Poza tym… W liceum rzuciłem kosza.

 - Czemu?

 - Bo byłem potworem. Nie mogłem znaleźć dobrego przeciwnika. Wszyscy ci, którzy ze mną grali, prędzej czy później się poddawali. Taka gra nie była ekscytująca, więc ją porzuciłem.

 - A nie chciałeś nigdy do tego wrócić? Teraz jest wiele utalentowanych osób. Może kiedyś zagrasz z Kagamicchim?

 - Nie – odpowiedziałem. – Nie mam zamiaru grać z żadnym z twoich kumpli.

 - Ale…

 - Chodźmy już do domu – przerwałem mu.

 Westchnął, po czym ruszył za mną. Kiedy weszliśmy do kuchni, zrobiliśmy sobie herbaty.

 - Jutro też zagramy? – Spytał nagle Ryouta.

 - Możemy grać codziennie.

 - Serio? – Uśmiechnął się. – Zobaczysz, że cię wkrótce pokonam! To jest mój nowy cel –pokonanie ciebie!

 - Powodzenia życzę.

 - Jesteś okropny, Aominecchi! – Zrobił naburmuszoną minę. – Zero wsparcia! Zero. – Skrzyżował ramiona na klatce piersiowej.

 Zaśmiałem się, po czym podszedłem do niego i mocno go przytuliłem. Cały się spiął i na moment zesztywniał.

 - Gwarantuję, że trening ze mną przyniesie efekty – szepnąłem mu do ucha.

 Słyszałem, jak głośno przełknął ślinę, ale nie odepchnął mnie. Wprawdzie nie odwzajemnił też uścisku, ale to szczegół. Ważne, że mogłem przy nim być i czuć jego ciepło. Wdychałem jego zapach i miałem ochotę trzymać go tak cały czas.

 Kise, nikomu cię nie oddam. Jesteś tylko mój.
___________________________________________________________________________________________________________________



 

8 komentarzy:

  1. Nie pomyślałam, że tak szybko dodasz kolejna część. Jestem pod wrażeniem tego co napisałaś. Haruka chce więcej ;D
    Dodaj kolejna część jak najszybciej, błagam ;*
    Dużo weny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. O-Ojej..! Jak szybko dodałaś drugą część..! ^^
    Aiko jest zadowolona i winszuje..! ^^
    Ja się nie dziwię Kise, że tak płacze..A Ty Aomine, co? Co Ty sobie myślałeś, gwałcąc go? Że będziecie szczęśliwą parą, pobierzecie się, a miesiąc miodowy spędzicie na Hawajach? *kręci głową z niedowierzaniem*
    A jednak..;-; Ludu, Aiko jako wróżbita Maciej, straci posadę, j-jak tak dalej pójdzie...*pociąga noskiem* Brakuje t-tylko tego miesiąca miodowego i ślubu..;-;
    K-Kise n-na pewno źle się czuje..znaczy..n-no on kocha koszykówkę, ale żeby tak entuzjastycznie zachowywać się w s-stosunku do swojego gwałciciela..? ;-; M-Mimo to...Kise to Kise, no i w jakiś sposób to oddało jego niepowtarzalny charakter..^^
    B-Bardzo fajny tekst..! Czekam na kolejną część...^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękować, Aiko-senpai! <3
      Miesiąc miodowy na Hawajach, to ja bym chciała... ;)
      Dziękuję raz jeszcze! <3:*

      Usuń
  3. Skoro Aominecchi mówi, że mam się go nie bać... To okej...

    Zadziwiłaś mnie, że tak szybko dodałaś kolejny rozdział... Szacun.

    Biedna Kisia, ale ona musi zrozumieć, że jest tylko i wyłącznie pana Daikiego (i moja).
    Ryouta, będzie okej, z Aomine.kochaj sie! XD

    Ale nie radze go znowu gwałcić ;p

    I smuteł, bo fragment o potworze.

    Ale całość pokonuje jeden fragment, i jest mega super zajebiście.

    Pozdrawiam i weeeny!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :D <3 CIeszem siem, że ci siem podobało ^^ Nie wiem, kiedy będzie kolejna część, ale też postaram się ją szybko dodać ;)
      Nie wiem tylko, czy Aoś będzie się chciał z tobą podzielić Kise... To już musicie sb przedyskutować, ale radzę uważać na jego charakter XD

      Dziękuję <3

      Usuń
  4. Ma wypowiedź będzie prosta, zaraz skomentuje powyższego zacnego posta!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Omnomnomnom, wielbię takowe brutalne wcielenie drogiego Aominesia i jego "radykalne metody poskramiania Kisia" :D Choć z drugiej jednak stronki, trochę jednak współczuje Ryoucie bólu szanownej główki, nie wspominając już o bólu dupy i traumatycznych przeżyciach psycho-sekso-walnych :D :P Mówi się trudno, nasz wielebny Blond-model musi trochę pocierpieć ażeby w pełni pojąć potęgę nieokiełznanej miłości Daikiego :D Zgwałciłeś mnie? Okej, nic się nie stało, chodźmy pograć w kosza na zgodę :D :P Nie ma to jak podzielać ze swą sympatią wspólnej pasji ^_^ Aaa no i najważniejsza zasada życia i współżycia :D : Przed wzięciem leku od Aomine, zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż zaufanie Daikiemu co do podawanej przez niego substancji, może zagrażać Twojemu życiu lub dziewictwu :D xD (Co słusznie zauważył w powyższym tekście Ryouta :D) Ja nie zwlekam i uciekam, czekam na kolejnego rozdziała, życzę Ci dobranoc i aby wena z Ciebie kapała :D Bajooo!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosz najlepszy na pogodzenie XD
      ,,Przed wzięciem leku od Aomine, zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż zaufanie Daikiemu co do podawanej przez niego substancji, może zagrażać Twojemu życiu lub dziewictwu" ~~ rozwaliłaś mnie tym XD :P
      Dziękuję bardzo <3 <3

      Usuń